Świat (nie) dziecka - Robert Midura

-
Proszę czekać

 

 

? Copyright by Wydawnictwo Poligraf, 2014

? Copyright by Robert Midura, 2014

 

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żaden fragment nie może być publikowany ani reprodukowany bez pisemnej zgody wydawcy.

 

Projekt okładki: Izabela Surdykowska-Jurek, Magdalena Muszyńska

Fotografie: Jarosław Deluga-Góra

Korekta: Klaudia Dróżdż

Skład: Wojciech Ławski

Konwersja do EPUB/MOBI: InkPad

 

 

Książka wydana w Systemie Wydawniczym Fortunet?

www.fortunet.eu

 

 

ISBN: 978-83-63506-59-9

Wydawnictwo Poligraf

ul. Młyńska 38

55-093 Brzezia Łąka

tel./fax (71) 344-56-35

www.WydawnictwoPoligraf.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

NIE BYŁOBY TEGO UTWORU BEZ WSPARCIA NA RÓŻNYCH ETAPACH ŻYCIA:

RODZICÓW

MICHAŁA BULANDY

AMELII (SYBILLI) WIERZBICKIEJ

ROZALII ŁUKASIK

DZIĘKUJĘ WAM I WSZYSTKIM PRZYJACIOŁOM!

MYŚLI NA TEMAT...

 

 

 

Ludzi można podzielić na dwa rodzaje: tych, którzy są wytworem świata, w którym żyją, i tych, którzy są wytworem samych siebie, którzy, choć świata nie zmienili, nie dali się zmienić światu. Oni chodzą po świecie, a nie świat po nich.

E. Stachura, "Oto"

 

W praktyce po części jesteśmy jednymi i drugimi, trudno jest, będąc częścią społeczeństwa, częścią cywilizacji, nie dać się zupełnie zmienić światu. Wiele naszych cech zostało nam wpojonych w tych momentach, w których chłonęliśmy wszystko, co nam mówiono i pokazywano, jako że nie dostrzegaliśmy wtedy innych wzorców lub dostrzegając je, nie byliśmy w stanie ich wartościować. Później, gdy nawet odrzuciliśmy to, co wydawało się nam nieodpowiednie, pewne wzorce zachowań, reakcje na otaczający nas świat, wcześniej na tyle mocno zakorzenione, że w takiej czy innej formie dają o sobie znać, nie pozwalając w pełni wyrwać się z zamkniętego kręgu kultury cywilizacji. Poza tym, żyjąc w takim czy innym kręgu kulturowym, cywilizacyjnym, nie jesteśmy w stanie w pełni się z niego wyalienować. Pewne zachowania i reakcje są na tyle silnie wbudowane w otaczający nas świat, że choćby podświadomie nasze zachowania są po części zgodne z oczekiwaniami zewnętrznymi. Jedyne, co jednostka może i powinna zrobić, to zwiększyć udział takich zachowań i reakcji, które są wynikiem jej własnych przemyśleń i oczekiwań, jej głębokiego, niezmąconego otaczającą rzeczywistością jestestwa, wolnego wyboru. O ile człowiek nie może zmienić świata rzeczy i ludzi według własnych pragnień, gdyż zawsze jakieś sploty wydarzeń i nieznane przeznaczenie czy rozstajne drogi prowadzić będą do skutków niezamierzonych i nieprzewidzianych, o tyle może on według własnej wolnej woli rozpalać i gasić pragnienia, kształtować własne potrzeby, wybierać FILOZOFIĘ ŻYCIA, systemy wartości i cele działania. W tym właśnie zakresie człowiek ma najwięcej wolności i jest traktowany, o ile sam się tak traktuje, jako podmiot wydarzeń. Jeżeli tak właśnie chcemy żyć, kreując własne życie, podążając za głosem wewnętrznego Ja, to w większej mierze jesteśmy działem nas samych niż bezwolnym wytworem socjalizacji i wychowania. Najważniejsze, to nie dać światu okazji do zepchnięcia nas w ciasną niszę rozpędzonego, szarego tłumu, zmierzającego donikąd.

Miłość natomiast jest dążeniem podmiotów do całkowitego, niczym nieograniczonego zespolenia i oddania się. U jej podstaw leży najgłębsze i bezinteresowne uczucie. Jest ona namiętnością i aktywnością, nie ma nic wspólnego z apatią i bezczynnością. Miłość jednocześnie uskrzydla i zniewala, miota człowiekiem od udręki do ekstazy. Jest ona, a w zasadzie może być, źródłem bezkresnego szczęścia. A jest ono tym większe, im jest ona bardziej szalona, irracjonalna i nieskrępowana. "Kto nigdy nie kochał bez granic, ten nie zna smaku życia". Życie bez miłości jest tylko jego namiastką, snującym się po niebieskiej planecie cieniem, który szuka swojego miejsca i go nie znajduje. Szuka celu, ale on się oddala. Szuka ukojenia, ale ono nie przychodzi. "Żeby kochać, trzeba złożyć w ofierze swoją indywidualność, zrezygnować z własnej jaźni, wyrzec się samego siebie" [Hegel] – w tym właśnie oddaniu, w tej bezkrwawej ofierze Ducha żyje i rozkwita miłość. A szczęście wynika stąd: "...że dzięki miłości drugiej strony, otrzymujemy z powrotem swoją jaźń i jednocześnie mamy poczucie zespolenia – j e d n o ś c i". Składając siebie w ofierze, nie przestajemy bowiem być sobą, nie zatracamy własnej tożsamości. "Żyjemy w osobie kochanej, a ona w nas" [Lewandowski]. Człowiek miłujący nie rozkoszuje się sobą, lecz osobą kochaną, jej jestestwem, posiada swoją egzystencję nie dla siebie samego, ale dla kochanej osoby, dla niej żyje, o nią dba i się troszczy, a przez fakt zespolenia z drugą osobą, że on żyje w niej, a ona w nim, nie zatraca sam siebie ani swego Ego.

POZA NAMI NIC NIE MA

 

 

W każdej kropelce wody,

co z fontanny w niebo wzlatuje,

w każdej igiełce modrzewia,

co zieleni się mocno,

w każdym, najdrobniejszym powiewie wiatru

widzę i czuję Ciebie.

 

Gdziekolwiek spojrzę,

a choćbym i oczy zamknął,

widzę Ciebie.

 

W każdym dźwięku,

co zewsząd do mnie dociera,

słyszę Twój głos.

 

Drżenie Twoich strun przenika moje ciało, dochodzi do krwi,

a wraz z nią do serca i mózgu.

 

Nie ma we mnie ani jednego grama mnie samego,

gdzie nie byłoby Ciebie,

melodii Twoich słów,

fotografii Twojego jestestwa.

Ciebie samego.

 

Cyprysy szepczą mi do ucha pieśń miłosną, bym Tobie ją nucił.

Wspomaga je tamaryszek,

co właśnie rozkwita,

i sosna im w chórze wtóruje.

 

I nawet gdy Ciebie przy mnie nie ma,

to jakbyś był,

ukryty gdzieś niedaleko,

za krzewem magnolii,

a może rododendronu.

 

Umykasz przede mną,

jakbyś się obawiał,

że jednym dotknięciem skradnę Ci to,

co masz najcenniejszego,

Ciebie samego.

 

Każdej minuty, gdy o Tobie myślę,

czy to jest sen,

czy jawa,

przez łąki ukwiecone chabrami,

modrymi jak niebo w słoneczną pogodę, biegniemy,

zanurzając się coraz to głębiej w otchłań nas samych, w zatracenie.

 

Gdzieniegdzie motyl przefrunie,

czasami pszczoła, szukająca nektaru,

od czasu do czasu żaba zarechocze,

a świerszcz swoją melodię odegra.

 

W tej scenerii,

stworzonej w największym z teatrów ludzkości,

przygotowanej i zestawionej w najdrobniejszym szczególe przez Naturę, widzę Ciebie.

 

Na twarzy pojawia się uśmiech,

i niknie tak szybko,

że czasem dostrzec go niepodobna, czasami rumieniec się wkrada

i trwa.

 

Oczy, jak lustro istnienia,

spoglądają gdzieś w dal,

szukając wytchnienia.

 

Spójrz,

Twoje ręce drżą...,

tak od niechcenia.

 

Wsłuchaj się w melodię koncertu granego przez Serce,

miarowo,

na początku z wolna,

potem coraz szybciej i szybciej,

jakby bolero,

a może nie, może to marsz...

Drżysz cały...

i ja drżę...

 

Słońce z wysoka spogląda,

wysyła do nas listy

– promyki docierają do nas,

ogrzewają,

tulą...

 

Leżymy na trawie spleceni w tak mocnym uścisku,

że uwolnić się z niego niepodobna.

 

Chcemy wniknąć w siebie tak głęboko,

by pomału,

z wolna,

stawać się jednym,

nierozerwalnym dziełem istnienia, zespolonym do granic możliwości.

 

Słyszysz, jakiś pies szczeka,

to biegnie do nas,

to się zatrzymuje,

spójrz,

wiewiórka spogląda z konaru drzewa, patrzy na nas, zjadając żołędzie.

 

Popatrz,

obok nas, na polanie,

dwie sarenki...

 

Otwieram oczy,

z wolna spoglądam na świat,

budzę się, i widzę,

że poza nami nic nie ma.

MAM MILION MARZEŃ

 

 

Mam milion marzeń – a wszystkie one

są tylko jednym śnieniem –

Chciałbym być z Tobą

ofiarowywać Ci każdego poranka i wieczoru radość i szczęście

byś nigdy nie zaznał niepokoju,

byś uwierzył we mnie tak, jak ja w Ciebie wierzę

by na Twoich pięknych ustach zawsze pojawiał się uśmiech

– kolorowy

by Twojego czoła nigdy nie dotknął mars zmartwienia

Marzę, byś był po prostu,

by poduszka koło mnie nigdy nie była pusta – na niej Twoja głowa

przymknięte powieki – spokojny oddech – wiara,

że nie spotka Cię żadna krzywda

Gdy niepokoje zaczną Cię dosięgać – marzę,

by być Twoim powiernikiem

by Ciebie wspierać i być przez Ciebie wspieranym

byśmy przez życie ramię przy ramieniu

serce przy sercu

dłoń spleciona w dłoń

razem szli do końca – choć bez końca –

wierzę, że gdzieś po tamtej stronie też będziemy mogli być razem

wierzę, że gdy zechcemy – przetrwamy wszystko

będziemy radośni

szczęśliwi

wzniesiemy się na wyżyny doskonałości – sięgniemy bram raju

stworzymy nowy Dom – tylko dla nas – dla Ciebie i dla mnie

siedząc wygodnie w fotelach zaprosimy doń tych, którzy są dla nas ważni

i będzie cudownie

tak wspaniale, i wzniośle

a jednocześnie tak po prostu

jak u babci przy kominku

ciepło, przytulnie, przyjaźnie...

[...]

 

 

Wymarzyłem Ciebie na jawie

spotkałem we śnie

leżymy przytuleni na trawie

okryci płaszczem porannej mgły

A ja tak tęsknię do Ciebie

chciałbym byś przy mnie był

byśmy okryci rosą

boso chodzili po łąkach

Uwiję Ci wianek z polnych kwiatów

i ozdobię Twoje czoło

koroną z maków

rozpylę zapach wiosny

Rozświetlę Twoją drogę

wyprostuję kręte ścieżki

odkryję nas we dwoje

i zanucę kołysankę

Bo ja tak tęsknię ogromnie

do melodii Twoich słów

do wspólnego tu i teraz

i... przyszłości

Chciałbym Ci dać tyle radości

ile tylko chciałbyś jej mieć

chciałbym u stóp Twoich położyć

mozaikę z płatków pąsowych róż

i jeszcze wiele chciałbym Ci dać

– szczerość rozmowy

otwartość serca

i mą duszę – to jest mój dar

marzenie

spojrzenie

radość

szczęście

wiara

spełnienie

uniesienie

uśmiech

spokój

wspólny trud

marzenie