Świat jest pełen żonatych mężczyzn - Jackie Collins

Reflow text when sidebars are open.
- Kiedy miałam piętnaście lat, byłam zdumiewająca, absolutnie zdumiewająca! Kochaną mamusię przerażało puszczanie mnie samopas; uważała, że na pewno wrócę do domu w ciąży czy zrobię coś równie głupiego.
Mówiła Claudia Parker. Słuchał David Cooper. Claudia leżała w łóżku. Była bardzo piękną dziewczyną i wiedziała o tym. David też o tym wiedział, więc wszyscy byli szczęśliwi. Miała długie, błyszczące popielatoblond włosy opadające gęsto wokół twarzy i nosiła długą grzywkę przedzieloną na środku i sięgającą brwi, co podkreślało jej olbrzymie, skośne, zielone oczy. Jej twarz była doskonała, z małym, prostym nosem i soczystymi, pełnymi ustami. Nie miała na sobie makijażu i ubrania, leżała przykryta jedynie cienkim jedwabnym prześcieradłem.
David siedział na skraju łóżka. Miał czterdzieści lat i na tyle wyglądał. Jego włosy były czarne i lekko kręcone, a twarz silna i o ładnych rysach. Nos miał raczej wydatny i nosił grube okulary w rogowej oprawie. Emanował męskością i cieszył się sporym powodzeniem u płci przeciwnej.
- W końcu odeszłam z domu - ciągnęła Claudia. - To wszystko było po prostu zbyt nieznośne i nudne. Jednej nocy wykradłam się, żeby już nigdy nie wrócić. Właściwie poznałam cudownego chłopaka, aktora, który zabrał mnie ze sobą do Londynu, gdzie przebywam od tamtej pory. - Westchnęła i pokręciła się pod prześcieradłem. - Masz papierosa, kochanie?
David wyjął z kieszeni szlafroka paczkę papierosów z filtrem i podał jej jednego. Zaciągnęła się głęboko.
- Chcesz usłyszeć więcej faktów z mojej ponurej przeszłości?
- Chcę usłyszeć o tobie wszystko.
Uśmiechnęła się.
- Jesteś taki słodki. I wcale nie jesteś nudny. Kiedy zobaczyłam cię po raz pierwszy, pomyślałam, że okażesz się skończonym nudziarzem. Ależ się pomyliłam. Szaleję za tobą!
Przechyliła się do Davida. Prześcieradło zostało w tyle, kiedy owinęła ramiona wokół jego szyi i zaczęła mu skubać ucho. Miała bajeczne ciało.
Popchnął ją z powrotem na łóżko.
- Chcesz mnie, skarbie? - szepnęła. - Chcesz mnie bardzo?
Chrząknął na potwierdzenie.
Nagle wyswobodziła się, zeskoczyła z łóżka i podbiegła do drzwi.
- Jesteś rewelacyjny - powiedziała - ale nie teraz, kochanie. Może ty masz siłę to znów robić tak szybko, ale ja potrzebuję trochę odpoczynku. - Zachichotała. - Wezmę prysznic, później może zjemy lunch na mieście; a potem, skarbie, potem możemy wrócić i kochać się przez całą noc!
Zniknęła za drzwiami i David usłyszał plusk wody w łazience.
Pomyślał o Claudii i ich pierwszym spotkaniu. Czy to naprawdę zdarzyło się zaledwie trzy tygodnie temu? Miał wtedy wyjątkowo ciężki dzień w biurze, a Linda, jego żona, zrzędziła na temat jego dodatkowej pracy, którą podobno wykonuje, i tego, że już w ogóle się nie widują. Dochodziła szósta i właśnie przygotowywał się do wyjścia, kiedy Phillip Abbottson wpadł do jego biura.
- Słuchaj, Dave - powiedział Phillip. - Czy masz wolną chwilę, żeby zejść do studia i podjąć za nas decyzję? Są dwie dziewczyny, które mają próby do reklamówki mydła Beauty Maid, i konkurencja jest nierozstrzygnięta. Po prostu nie możemy się zdecydować.
David niechętnie poszedł z Phillipem do studia na parterze w olbrzymim budynku reklamowym Coopera-Taylora. Agencja należała do jego wuja, R.P. Coopera, który miał dwóch synów, i Sanforda Taylora, który nie posiadał synów, ale miał zięcia. David był szósty w hierarchii ważności, co w interesie o takim rozmachu stanowiło znaczącą pozycję, ale dla Davida nie dość znaczącą. David kierował sekcją telewizyjną, a ponieważ reklamówka z mydłem Beauty Maid miała się pojawiać całkiem często na Kanale 9, trzeba było wybrać odpowiednią dziewczynę.
Weszli do studia i David natychmiast ją zauważył. Siedziała swobodnie i niedbale na brezentowym krześle, ubrana w biały płaszcz kąpielowy z surowej tkaniny. Włosy miała zaczesane wysoko do góry i jadła jabłko. Następnie skupił wzrok na drugiej dziewczynie, która była sztywną, dziewiczo wyglądającą czekoladową pięknością. Jej figura jednak przeczyła twarzy. Miała olbrzymi biust, a jego wielkość podkreślał cielisty strój kąpielowy.
- Ale cycki! - wymamrotał Phillip.
- Czy to wszystko, o czym zawsze myślisz? - zapytał David.
Phillip poprosił o ciszę w małym studiu i dał znak dziewczynie z dużymi piersiami. Czekoladowa piękność ruszyła na mały plan, gdzie zmontowano makietę łazienki. Weszła do dużej, okrągłej, marmurowej wanny w cielistym stroju kąpielowym, po czym podbiegł do niej ochoczo rekwizytor i spryskał jej bujne kształty bańkami mydlanymi. Ktoś inny wepchnął jej do ręki duży kawałek mydła i Phillip krzyknął:
- W porządku, zaczynamy.
Kamery zaczęły kręcić i David obserwował całą scenę na małym ekranie zamkniętego obwodu TV.
Dziewczyna błysnęła do kamery uśmiechem prezentującym zęby.
- Jestem Piękną Dziewczyną - zagruchała. Spieniła mydło w rękach i roztarła je zmysłowo na ramionach, najpierw jednym, a potem drugim. - Mydło Beauty Maid zostało zrobione dla mnie. Jest takie aksamitne, takie łagodne, takie seksowne. - Wyciągnęła jedną długą nogę z baniek i również ją namydliła. - Spróbuj mydła Beauty Maid, a też będziesz Piękną Dziewczyną! - Znów uśmiechnęła się do kamery i zmieniła nieco pozycję, tak że w obiektywie pojawiły się jej olbrzymie piersi.
- Cięcie! - krzyknął Phillip. - Teraz poproszę pannę Parker.
David obrócił się, żeby zobaczyć, jak Claudia zamienia się miejscami z poprzedniczką. Poruszała się ze swoistym wdziękiem pantery. Czytała tekst cichym i seksownym głosem. Gdy skończyła, ze swobodnym wzruszeniem ramion wślizgnęła się z powrotem w płaszcz kąpielowy i usiadła. Czekoladowa piękność nadal kręciła się na planie.
- Wybierz Claudię Parker - powiedział David do Phillipa. - Jest bezkonkurencyjna.
Kiedy opuszczał plan, Claudia uchwyciła jego wzrok. Uśmiechnęła się i David poczuł coś więcej niż ślad obietnicy w jej uśmiechu. Powrócił do biura, spakował kilka dokumentów, zadzwonił do Lindy, żeby powiedzieć, że wróci do domu na kolację, i wyszedł.
Claudia stała przed budynkiem.
- Hej - powiedziała. - Jaki ten świat mały.
Rozmawiali kilka minut o testach, mydle Beauty Maid i pogodzie, po czym David zaproponował kolację. Claudia powiedziała, że według niej to wspaniały pomysł.
Poszli do kameralnej włoskiej restauracji w Chelsea, gdzie zdaniem Davida istniało małe prawdopodobieństwo, że zostanie zauważony przez któregokolwiek ze swoich przyjaciół lub znajomych Lindy. Zatelefonował do żony i przeprosił ją za nieobecność. Claudia zadzwoniła do swojego chłopaka i też odwołała spotkanie. Jedli cannelloni, rozmawiali, trzymając się za ręce, i tam się to wszystko zaczęło.
Claudia wróciła z łazienki.
- Kochanie, co robisz? - zapytała.
David ściągnął ją na łóżko.
- Myślę o tobie, o tym, jak mnie poderwałaś.
- To nieprawda! - zaprotestowała. - Jesteś po prostu starym zbereźnikiem, wpadłam ci w oko, jak tylko mnie zobaczyłeś wtedy w tamtej wannie!
Znów miała na sobie biały płaszcz kąpielowy. David wsunął pod niego ręce. Claudia zadrżała. Zadzwonił telefon.
- Uratowana w ostatniej chwili przez dzwonek. - Dziewczyna zachichotała i przeturlała się na łóżku, żeby go odebrać.
Dzwonił jej agent.
David ubierał się powoli, obserwując ją przez cały czas. Mówiła przez telefon z ożywieniem, przerywając od czasu do czasu, żeby pokazać mu mały różowy język. W końcu odłożyła słuchawkę.
- Och, jesteś ubrany - powiedziała oskarżycielsko. - Mam po prostu cudowną wiadomość. Jutro Conrad Lee przeprowadzi ze mną wywiad. Przyjechał tu, żeby poszukać nowej twarzy, która ma być gwiazdą w jego najnowszym filmie o Najświętszej Maryi Pannie czy czymś podobnym. W każdym razie mam się z nim spotkać jutro wieczorem o szóstej w jego apartamencie w hotelu Plaza Carlton. Czyż to nie fascynujące?
David nie był zadowolony.
- Dlaczego musisz się z nim spotkać wieczorem? Co ci szkodzi spotkać się w dzień?
- Skarbie, nie bądź niemądry. Boże, jeśli on się chce przespać z kimś, może to sobie załatwić zarówno rano, jak i o każdej innej porze. - Podeszła ze złością do toaletki i zaczęła metodycznie nakładać makijaż.
- W porządku, przepraszam, że to powiedziałem. Po prostu nie wiem, dlaczego chcesz robić tę głupią karierę. Dlaczego nie...
- Dlaczego nie zrobię czego? - przerwała chłodno. - Nie zrezygnuję z tego wszystkiego i nie poślubię cię? A co proponujesz, żebyśmy zrobili z twoją żoną, dzieciakami i twoimi wszystkimi innymi różnymi powiązaniami rodzinnymi?
Milczał.
- Słuchaj, skarbie. - Głos Claudii złagodniał. - Ja ci nie zrzędzę na różne rzeczy, więc może damy sobie z tym spokój? Ja nie jestem twoją własnością, ty nie jesteś moją i tak powinno być. - Z rozmachem nałożyła błyszczyk na usta. - Umieram z głodu. Może zjemy lunch?
Poszli do swojej ulubionej włoskiej restauracji i wkrótce odzyskali dobry humor.
- Niedziela to taki nudny dzień - zadumała się Claudia. - Po prostu ciągnie się jak flaki z olejem. - Z rozkoszą wypiła czerwone wino i uśmiechnęła się do niskiego grubego właściciela, który uszczęśliwiony odwzajemnił uśmiech. - Wiesz, wszyscy wierzą, że są piękni; jestem tego pewna. Patrzą w lustro, widzą dwoje oczu, nos, usta i wszystko gra, myślą: ale bomba!
Jej śmiech ożywił atmosferę lokalu i David śmiał się z Claudii. Była taką piękną żywą dziewczyną. Miewał już wiele romansów pozamałżeńskich, ale ten był inny; tym razem po raz pierwszy żałował, że nie jest wolny.
- Kiedyś poznałam jednego faceta - powiedziała Claudia. - Obiecywał mi jacht na południu Francji, willę na Kubie, stosy biżuterii i tym podobne, a potem po prostu zniknął. Słyszałam później, że był szpiegiem i został zastrzelony. Życie jest dziwne, bez dwóch zdań.
Po lunchu przejeżdżali przez West End, szukając filmu, który oboje chcieli obejrzeć.
- Spójrz na tych wszystkich pomyleńców! - wykrzyknęła Claudia, obserwując dużą procesję zmierzającą w kierunku Trafalgar Square. - Potrafisz sobie wyobrazić spędzanie wolnego czasu na bieganiu w kółko, przywiązywaniu się do ambasad i wysiadywaniu na ulicach? I wszyscy ci faceci mają brody, ciekawa jestem dlaczego? Przytuliła się mocniej do Davida. - Zapomnijmy o filmie. Wracajmy do mnie i rżnijmy się. Mam ochotę znów się pokochać, a ty?
Kto by się z nią spierał?