Świadomość historyczna Polaków i ich postawy wobec swej przeszłości - Krzysztof Malicki, Iwona Żuk

Kup ebooka

30.00 zł
25.50 zł (10,00 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Nie jest bez znaczenia, jaką wizję historii uznają za własną młodzi Polacy, a w każdym razie ta ich część, która w ogóle zachowa ślady choćby emocjonalnego stosunku do wspólnej przeszłości1.

Andrzej Nowak

Pamięć może łudzić, stwarzać wiele problemów i zagrożeń, ale większym zagrożeniem jest jej utrata2.

Robert Kostro

Pytanie o stan świadomości historycznej Polaków, szczególnie zaś zainteresowanie wiedzą historyczną najmłodszego pokolenia, to jeden z systematycznie powracających i nieodłącznych elementów polskiej debaty publicznej przełomu XX i XXI w. Głosy najbardziej donośne i nadające ton dyskusji w przestrzeni publicznej (polityków i publicystów) towarzyszą najczęściej projektom zmian dokonywanych przez ministerstwo edukacji w podstawie programowej szkolnego nauczania historii oraz wielkim rocznicom, przy okazji których ośrodki demoskopijne poddają wiedzę Polaków egzaminowi z zasobu posiadanych informacji o wybranych elementach narodowej historii. Choć pytania w takich sondażach dotyczą najczęściej jedynie najbardziej elementarnej wiedzy o przeszłości wspólnoty, to i tak wyniki takich badań niezwykle rzadko dają powody do satysfakcji3. W odróżnieniu od innych przedmiotów ze szkolnego grafiku zajęć treści nauczania związane z narodową historią i pamięcią rozpalają nieporównanie większe społeczne emocje, czego rezultatem są często chaotyczne i nieprzemyślane doraźne korekty i reformy podstaw programowych. Przekonanie, że świadomość historyczną narodu można zmienić decyzją ministerialnego dokumentu (poprzez korektę programu nauczania, dodanie lub skreślenie konkretnego tytułu książki), zdaje się charakteryzować myślenie wielu decydentów politycznych, odzwierciedlając w ten sposób ich wyobrażenia na naturę tak wyjątkowego i złożonego zjawiska, jakim jest zbiorowa pamięć przeszłości całego narodu.

Należy w tym miejscu postawić pytanie o to, skąd bierze się tak wyjątkowe zainteresowanie kwestią formowania wiedzy i wyobrażeń o historii kolejnych pokoleń Polaków, czego sztandarowym przejawem (choć nie do końca uprawnionym) jest upatrywanie antidotum dla sytuacji stwierdzanych luk i braków w zbiorowej pamięci w dokonywaniu kolejnych zmian programów szkolnej edukacji historycznej. Z pewnością edukacja taka dotyczy specyficznego obszaru ludzkiej wiedzy i nie można jej rozpatrywać na podobnych zasadach jak inne przedmioty nauczane w szkole. Na wadze i znaczeniu tej problematyki ciąży niewątpliwie fakt olbrzymiej roli, jaką odegrała historia - badania nad nią i jej nauczanie - w kształtowaniu świadomości narodowej i systemu etycznych zachowań Polaków w ostatnich dwu wiekach4. To depozyt tradycji, który w różnych formach towarzyszy każdej refleksji nad kształtowaniem świadomości historycznej kolejnych pokoleń Polaków. Pewnym paradoksem jest jednocześnie to, że realizowane badania nad pamięcią Polaków o swej przeszłości ujawniają posiadanie przez nich nie tylko umiarkowanej wiedzy o historii narodowej, lecz także wskazują na nieszczególnie szerokie zainteresowanie przeszłością5. Oznacza to, że wytłumaczenia problemu stosunku Polaków do swej przeszłości należy poszukiwać w innym miejscu.

Waga przywiązywana do problematyki narodowej historii, nie zawsze znajdująca adekwatne odzwierciedlenie w nakładach finansowych na ten cel przeznaczanych przez państwo czy w warunkach pracy w instytucjach zajmujących się narodową pamięcią, ma swe naczelne uzasadnienie w fakcie, iż przeszłość jest podstawą tożsamości zbiorowej każdej wspólnoty, z narodową na czele. Ponadto jest głównym źródłem kształtowania patriotyzmu oraz źródłem legitymizacji władzy6. W tym wymiarze edukacja historyczna odgrywa niezwykle ważną, czasami wręcz kluczową, rolę. Według Barbary Szackiej: "Szkoła, kontrolowana odgórnie przez państwo, to podstawowy mechanizm socjalizacji wtórnej, miejsce przygotowania dziecka do roli pełnoprawnego członka wspólnoty narodowej i obywatela państwa"7. Nie może stąd być zaskoczeniem, że każda władza polityczna jest zainteresowana wpływem na przekazywane młodzieży treści, a nawet polityka deklarowanej indyferentnej postawy wobec historii (czego najbardziej spektakularnym wyrazem było hasło wyborcze postkomunistycznego kandydata na prezydenta Rzeczpospolitej z 1995 r. "wybierzmy przyszłość") jest niczym innym jak zawoalowanym programem takiej właśnie polityki. Jak zauważa bowiem nie bez racji Marcin Kula: "Brak myślenia o przeszłości też jest formą myślenia o niej"8. Najbardziej symptomatycznym przejawem takich polityk są oczywiście zabiegi polegające na usuwaniu lub eksponowaniu wybranych postaci, wydarzeń lub procesów historycznych z programów nauczania lub z przestrzeni symbolicznej. Choć najbardziej radykalny przykład w polskiej historii takich zabiegów pochodzi z okresu PRL, jest on w szczególnie zintensyfikowanej postaci charakterystyczny dla wszystkich zmian systemowych. Manipulacje treściami historycznymi to zresztą niejedyny aspekt wpływania na świadomość odbiorców takich przekazów, gdyż nawet samo eksponowanie i intensyfikowane udziału określonych wątków historycznych jest formą wpływu i oddziaływania na oczekiwane sympatie i orientacje światopoglądowe ich potencjalnych odbiorców. "Kult przeszłości - zauważył bowiem przed laty trafnie Jacques Le Goff - idzie w parze z konserwatyzmem społecznym"9.

Nie jedyny to związek pamięci z polityką. Na rolę i znaczenie wiedzy o przeszłości zwracamy uwagę szczególnie w sytuacji konfliktów o pamięć i rozbieżną interpretację wydarzeń historycznych z innymi narodami. We współczesnych realiach, w których przeszłość jest coraz silniej wykorzystywana do budowania kapitału moralnego w relacjach międzynarodowych10, bagatelizowanie przez państwo znaczenia polityki historycznej (kwestią dyskusji jest oczywiście, w jakiej jest ona realizowana formule) można współcześnie uznać za zaniedbanie, jeśli wręcz za nieodpowiedzialność. Dla Polaków kluczowe znaczenie w tej materii mają przede wszystkim takie kwestie, jak: "rozmywanie" odpowiedzialności Niemiec za Holokaust i próby "dzielenia" jej z innymi narodami, podtrzymywanie prawdy o odpowiedzialności za zbrodnię katyńską, a także dopiero ostatnio podnoszona w bardziej stanowczej formie, wyjątkowo zaniedbana kwestia ekshumacji i pochówku ofiar ludobójstwa dokonanego na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej przez ukraińskich nacjonalistów z Ukraińskiej Powstańczej Armii. Jednakże także w podobnych kwestiach presja na władzę jest niejednokrotnie funkcją wiedzy o tych wydarzeniach w społeczeństwie i jego zainteresowania tymi tematami. Nierzadko dopiero oddolne działania różnorodnych organizacji, zrzeszeń i grup społecznych stanowią katalizator dla zmobilizowania instytucji państwowych do bardziej aktywnej działalności na określonych obszarach zbiorowej pamięci11.

Odnośnie do znaczenia historii w relacjach międzynarodowych i roli, jaką pełni ona jako oręż (zarówno obronny, jak i - niestety - agresji), świadczy najlepiej przegląd dyskursu społeczno-medialnego po rosyjskiej pełnoskalowej agresji na Ukrainę 24 lutego 2022 r. W debacie nad sytuacją na wschodzie Europy wydarzenie to zwielokrotniło ilość odniesień do historii, a odnajdywanie w rosyjskich działaniach wzorców z ponurej i krwawej historii tego państwa (co bynajmniej nie jest zbyt trudne) ujawniło dydaktyczny potencjał tkwiący w wiedzy historycznej. Strategia militarna i polityka okupacyjna Rosji w Ukrainie zbudowana na fundamencie represji, przemocy i zbrodni wojennych (a przede wszystkim wszechobecnej topornej propagandy i wszechobecnego kłamstwa) wywołała naturalne skojarzenia z czasami sowieckimi, choćby z tym, co przeżyli Polacy po 17 września 1939 r., oraz podobnymi agresjami i zbrodniami ustroju przetransformowanego w nowy format despotycznej Rosji. Historyczne reminiscencje i analogie odżyły w sposób szczególny we wschodniej Europie w krajach, które doświadczyły na swym terenie obecności sowieckiego żołnierza, wyzwoliły się z dominacji wschodniego sąsiada i znalazły się finalnie w zjednoczonej Europie. W przypadku Polski bezkompromisowa postawa władz stojąca na gruncie bezwarunkowej pomocy militarnej oraz nienaruszalności integralności państwa ukraińskiego znajduje swe źródło w silnie tkwiących w świadomości Polaków wydarzeniach: doświadczeniu II wojny światowej, pamięci opuszczenia przez sojuszników i heroicznej walki w osamotnieniu. Podobnie wyjaśnić można bezprecedensową w swej skali, niezwykle zaangażowaną i szeroką pomoc polskiego społeczeństwa fali uchodźców z ogarniętej wojną Ukrainy.

Sytuacja ta ukazuje nie zawsze dostrzegany i niestety zbyt często bagatelizowany fakt: historia jest nie tylko obecna w niemal każdym aspekcie naszego życia jako element kultury, lecz przede wszystkim jest kluczową i zapewne najważniejszą instancją wyjaśniającą obecną rzeczywistość. Jest także źródłem kształtowania postaw w sytuacjach niepewności i zagrożenia.

Pytanie, jakie w tej sytuacji musi się pojawić, brzmi: jak dobrze znamy historię, a szczególnie tę, która odcisnęła najsilniejsze piętno na naszej wspólnocie? A także: czy jesteśmy w stanie wskazać w naszych dziejach ważne i węzłowe wydarzenia z tej przeszłości i czy rozumiemy ich kontekst? Nie mniej ważne jest wreszcie pytanie o to, co z tej przeszłości przenika do naszej świadomości, źródłem jakich postaw jest historia i jak kształtuje współczesne imponderabilia. Wszystkie te zagadnienia znajdują w ostateczności wspólny mianownik w kluczowym problemie odniesień do historii i pamięci jako żywego depozytu, który jest użyteczny w codziennym życiu. Te cztery pytania określą dalsze ścieżki refleksji niniejszej publikacji i staną się podstawą analizowanych dalej problemów badawczych.

Nie może tym samym zaskakiwać, że problematyka obecności przeszłości w teraźniejszości skłania badaczy do podejmowania wysiłków w celu zdiagnozowania jej postaci i form, poszukiwania wyjaśnień i stawiania pytań o scenariusze na przyszłość. Ta publikacja jest jedną z takich prób.

Jesienią 2022 r. w Instytucie Pamięci Narodowej pojawiła się idea realizacji ogólnopolskiego badania społecznego, którego celem miało być dogłębne zdiagnozowanie problematyki obecności historii w świadomości współczesnych Polaków. Projekt badawczy pt. "Edukacja dla pamięci" przyjął bezprecedensową formułę, konfrontując w swej finalnej postaci opinie młodego pokolenia Polaków z pomiarem reprezentatywnej próby społeczeństwa polskiego, które zakończyło już swoją edukację na poziomie szkoły średniej, oraz nauczycieli historii szkół średnich. W ramach badania poddano respondentów (uczniowie i dorośli Polacy) testowi wiedzy z historii obejmującemu nie tylko znajomość dat i faktów z przeszłości Polski, lecz także rozpoznawalność kanonicznej ikonografii, zdjęć kształtujących narodową pamięć przeszłości. Ponieważ historia nie jest tylko zbiorem "suchych" dat i faktów, wnikliwie przeanalizowano potoczne wyobrażenia respondentów o historii, sformułowano "rankingi" cenionych i wywołujących poczucie wstydu postaci i wydarzeń z dziejów Polski. W badaniu wzięło udział ponad sześć tysięcy Polaków. Rozległy materiał empiryczny uzyskany za pomocą badań ankietowych poszerzono wynikami pogłębionych badań za pomocą wywiadów grupowych.

W miejscu tym autorzy pragną złożyć wyrazy podziękowania wszystkim osobom, bez których zaangażowania i wsparcia projekt badawczy będący podstawą tej publikacji nie mógłby powstać. Prezesowi IPN dr. Karolowi Nawrockiemu za śmiały pomysł podjęcia się przez kierowaną przez niego instytucję tak znaczącego wyzwania badawczego polegającego na rozpoznaniu świadomości historycznej Polaków, zebrania w ten sposób znaczących zasobów informacji, w dalszej perspektywie czasowej ważnego źródła danych dla przyszłych studiów nad polską pamięcią i jej przemianami.

Podziękowania kierują autorzy również do grona osób ofiarnie wspierającego realizowany projekt. Wiceprezesów IPN: dr. hab. Karola Polejowskiego i dr. Mateusza Szpytmy; dyrektor generalnej IPN Magdaleny Głowy, dr. Rafała Leśkiewicza, dr. hab. Filipa Musiała, dr. Sebastiana Pilarskiego, dr. hab. Daniela Wicentego, Piotra Sieczkowskiego.

Szczególne wyrazy wdzięczności autorzy kierują do dyrektor Adrianny Garnik, bez której pomocy i dużego zaangażowania na każdym etapie trwania projektu realizacja tak znaczącego przedsięwzięcia nie miałaby możliwości pomyślnego zakończenia.

Projekt badawczy "Edukacja dla pamięci" nie powiódłby się także bez udziału i zaangażowania tysięcy jego uczestników - Polaków reprezentujących niemal wszystkie kategorie wiekowe i zawodowe naszego społeczeństwa. Poświęcili oni swój czas, by podzielić się przemyśleniami i podjąć wspólnie ważną rozmowę o polskiej historii i pamięci. W miejscu tym autorzy również składają im serdeczne podziękowania.

Przypisy

Wstęp

1 A. Nowak, Zaproszenie do Jałty [w:] Polityka historyczna. Historycy - politycy - prasa, red. A. Panecka, Warszawa 2005, s. 245.

2 R. Kostro, Wprowadzenie [w:] Węzły pamięci niepodległej Polski, red. Z. Najder et al., Kraków-Warszawa 2014, s. VIII.

3 Na przykład według badania CBOS z 2016 r. 87 proc. Polaków nie potrafiło powiązać daty 1791 z Konstytucją 3 maja, a 43 proc. nie umiało połączyć roku 1918 z odzyskaniem przez Polskę niepodległości. Zainteresowanie historią w stopniu co najmniej średnim zadeklarowało jednocześnie 3/4 badanych. Zob. Świadomość historyczna Polaków. Komunikat z badań nr 69/2016, CBOS, Warszawa, kwiecień 2016, s. 6-7.

4 M. Bogucka, Kultura, naród, trwanie. Dzieje kultury polskiej od zarania do 1989 roku, Warszawa 2008.

5 Odsetek Polaków deklarujących w latach 1987-2016 duże lub bardzo duże zainteresowanie przeszłością oscylował w przedziale od 15 proc. do 29 proc. (ten ostatni i najwyższy wynik w 2006 r.), najczęściej jednak wynosił ok. 20 proc. Zob. P.T. Kwiatkowski, Odzyskanie niepodległości w polskiej pamięci zbiorowej, Warszawa 2018, s. 44.

6 B. Szacka, Czas przeszły, pamięć, mit, Warszawa 2003, s. 47-58.

7 Ibidem, s. 59.

8 M. Kula, O co chodzi w historii?, Warszawa 2008, s. 149.

9 J. Le Goff, Historia i pamięć, tłum. A. Gronowska, J. Stryjczyk, Warszawa 2007, s. 59.

10 M. Łuczewski, Kapitał moralny w późnej ponowoczesności, Warszawa 2018.

11 Najbardziej wyrazistym przykładem takich zaniedbań "wypełnianych" oddolnie jest pamięć o ludobójstwie wołyńskim. Dokumentowanie masowej eksterminacji Polaków przez lata odbywało się w znacznej mierze społecznie, wiele fundamentalnych prac opisujących stan dokonanej na Polakach zbrodni wykonywały osoby niebędące profesjonalnymi historykami. Podobnie przedstawiała się sytuacja z upamiętnieniem ofiar zbrodni. Większość tablic pamiątkowych i pomników również powstało z inicjatywy i siłami środowisk kresowych, a inicjatywy budowania upamiętnień były nawet czasem blokowane przez lokalne samorządy. Jak żadne inne wydarzenie z najnowszej historii Polski zagłada mieszkańców Wołynia stykała się także przez lata z niezwykle konsekwentnie niechętnym stosunkiem kolejnych ekip rządzących Polską, postrzegających upamiętnianie ofiar i zabieganie o historyczne racje w sporze z Ukrainą jako przeszkodę w stworzeniu "dobrych" relacji ze wschodnim sąsiadem. Można w tym sensie zgodzić się z twierdzeniem o "amputowanej tożsamości kresowej" Polaków. Zob. B. Fedyszak-Radziejowska, Przemyśleć Polskę, Warszawa 2013, s. 178. Za cezurę należy uznać niewątpliwie film Wołyń Wojciecha Smarzowskiego z 2016 r., który powstawał również w dużej mierze przez oddolne wsparcie, czego wyrazem były społeczne zbiórki pieniędzy umożliwiające finalizację prac nad tym dziełem.

Historia i pamięć

Czas pamięci

Współczesne zjawisko zainteresowania przeszłością jest niemal wszechobecne i występuje na różnorodnych obszarach życia społecznego, politycznego i kulturalnego. Przyglądając się mu w szerszej perspektywie czasowej, nie sposób nie zauważyć nadzwyczajnej jego żywotności, faktu, iż towarzyszy nam z niesłabnącą siłą przez niemal ostatnie pół wieku. Choć publiczne zainteresowanie obecnością przeszłości w teraźniejszości, określanej jako "obsesja na punkcie pamięci"1, w wymiarze globalnym zdiagnozowano już w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, zjawisko to zdaje się bynajmniej nie tracić na swej mocy. Podobnie jak przed kilkoma dekadami obserwujemy dokonującą się w mediach, a nawet na salach sądowych, krytykę oficjalnych wersji historii, "gorączkę" rocznicowych obchodów i kreowania nowych muzeów, a także odkrywanie wymazywanych śladów przeszłości wraz z kultem korzeni i bujnym rozwojem badań genealogicznych2. "Można powiedzieć - spostrzeżenia Pierre Nora zdają się być nieustannie aktualnymi - że jakaś głębinowa fala pamięci rozlała się ostatnio po świecie, wszędzie wiążąc ze sobą bardzo ściśle wierność rzeczywistej lub wyobrażonej przeszłości z poczuciem przynależności, świadomość zbiorową z samoświadomością jednostkową, pamięć z tożsamością"3.

Wyjaśnienia tego fenomenu poszukuje się w szerokiej gamie zjawisk społeczno-kulturowych drugiej połowy XX i początku XXI w., przy czym "pluralizm wyjaśnień"4 tego konkretnego aspektu mógłby stanowić przedmiot osobnych badań i obszernego opracowania. W miejscu tym zasygnalizujmy jedynie niektóre przytoczone argumenty. Często pojawiającym się wytłumaczeniem współczesnej fascynacji przeszłością - zwraca na to uwagę Astrid Erll - są transformacje historyczne i przemiany w technologiach medialnych. W pierwszym przypadku chodzi zarówno o zmianę pokoleniową związaną z odchodzeniem świadków II wojny światowej, jak i wielkimi transformacjami politycznymi obejmującymi nie tylko upadek komunizmu i zakończenie zimnej wojny, lecz także z wcześniejszymi przemianami tkwiącymi w procesach dekolonizacji. Z kolei przemiany mediów oznaczają nie tylko bezprecedensowe możliwości przechowywania i agregowania danych, lecz także - np. za sprawą filmu - bycie przez wielkie dzieła audiowizualne "siłą napędową boomu pamięciowego"5. Niebagatelne znaczenie zdaje się przypadać - na co zwraca uwagę Andrzej Szpociński - współczesnej kulturze postmodernistycznej, przynoszącej płynne hierarchie wartości i odchodzenie od postrzegania czasu w wymiarze nie linearnym, lecz rwanym i niepowiązanym ze sobą. Badacz ten zauważa: "W kulturze, w której wszystko trwa tylko przez moment, produkcja rzeczy/stanów minionych wielokrotnie przekracza możliwość ich skonstruowania (czyli interpretacji, zrozumienia, włączenia w krąg już istniejącego bagażu doświadczeń). Aby nie utracić ich na zawsze, wrzuca się je do archiwalnych magazynów (umożliwiają to nowe techniki), w nadziei, że ktoś je kiedyś wykorzysta"6.

Zjawisko zwracania się ku przeszłości tłumaczone jest wreszcie odczuwaną przez współczesnych niepewnością przyszłości oraz tkwiącym w historii walorem dydaktycznym. Zwraca na to uwagę Alexander Etkind: "To, czego się zwykle obawiamy, to niepewność przyszłości, ale są też sytuacje, które napawają nas strachem przed powtórzeniem się przeszłości"7. Sięganie do historii w celu objaśnienia współczesności, poszukiwanie wskazówek i nauk na przyszłość oraz odwoływanie się do znaczących postaci i wydarzeń z przeszłości wspólnoty jako źródła wzorów, wartości płynącymi z depozytu zbiorowej pamięci, to nieodłączne i ważne elementy współczesnego dyskursu społecznego.

Ważnym punktem odniesienia, szczególnie w przypadku Europy, była i nadal jest II wojna światowa i Holokaust. Bezprecedensowość realizowanej z pedantyczną dokładnością w centrum Europy akcji przemysłowego mordu milionów ludzi otworzyła drzwi do wdrażania nowych ścieżek analityczno-interpretacyjnych w podejściu do przeszłości, przede wszystkim zaś uświadomiła niemożność operowania na tym obszarze na podstawie dotychczasowego warsztatu badacza-historyka. Holokaust - przekonanie takie stawało się coraz bardziej powszechne - to akt "domagający się nie tylko szczególnego upamiętnienia, ale i stworzenia nowych narzędzi interpretacji i oceny, jako że dotychczasowe okazały się niewystarczające. Ten ogólnoludzki wymiar Zagłady oraz innych bezprecedensowych wydarzeń XX w. sprawił, że w refleksji nad najnowszymi dziejami istotnej zmianie uległ sposób podejścia do przeszłości. Pozytywistyczny model uprawiania historii jako nauki, której podstawowym zadaniem było odtworzenie rzeczywistego przebiegu minionych wydarzeń, czyli "paradygmat prawdy", został dopełniony o "paradygmat sprawiedliwości/etyki""8.

Do zmiany perspektywy postrzegania pamięci i znaczenia odgrywanej przez nią roli we współczesnym życiu społecznym przyczyniła się także globalizacja. W sytuacji niepewności pamięć stanowi podstawę tożsamości oraz spójności - jak nieraz uważamy - rozrywanych i tracących spójność wspólnot, w których żyjemy.

Obserwowany od lat sześćdziesiątych XX w. renesans zainteresowania tematyką pamięci zbiorowej (społecznej) i systematycznie, wręcz lawinowo rosnąca liczba publikacji jej poświęconych oraz fundamentalna rola pamięci w kształtowaniu tożsamości w zmieniającym się i globalizującym świecie w naturalny sposób zachęcają do uczynienia z pamięci przeszłości obszaru systematycznych badań - badań obejmujących nie tylko dokonujące się w niej przemiany, lecz także relacje między wiedzą historyczną a potocznymi wyobrażeniami Polaków o ich przeszłości. W ten sposób problematyka pamięci może stać się ważnym elementem refleksji nad rolą i znaczeniem historii dla współczesnego życia wszystkich Polaków.

W sensie empirycznym przedmiot takich badań stanowi niewątpliwie wyzwanie i stawia przed pragnącymi dokonać ich eksploracji liczne bariery i trudności. W polskiej socjologii - pionierskiej nie tylko w podobnych przedsięwzięciach, ale także refleksji teoretycznej9 - początek rozważań w tej materii współgrał w czasie z postawieniem pytania o to, jak przeszłość jest "włączana" do aktualnej świadomości społecznej10. Pierwsze inicjatywy badań zbiegały się z czasem wielkiego eksperymentu komunistycznej władzy na świadomości polskiego społeczeństwa okresu PRL, gdy "z narodowego panteonu usuwano zadomowione w nim postacie i wprowadzano inne, o których wcześniej nikt nie słyszał. Boleśnie eliminowano pamięć o wojennych organizacjach podziemnych, powstańcach warszawskich i członkach Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, lub obdarzano ich najróżniejszymi epitetami, nazywając członków AK "zaplutymi karłami reakcji""11. W takich warunkach realizowano pionierskie pomiary fenomenów społecznej świadomości, formułowano pierwsze definicje. Refleksja na tym obszarze nadal daleka jest jednak od sytuacji względnego usystematyzowania i przejrzystości.

Kwestie definicyjne

Prawdopodobnie każda osoba, nawet pobieżnie zainteresowana historią i skupiająca jedynie przelotnie swą uwagę na wszechobecnych w społecznym dyskursie wątkach i zagadnieniach poświęconych przeszłości, musiała niejednokrotnie zetknąć się z sytuacją, w której panujący wśród historyków względny konsensus na temat konkretnej postaci lub wydarzenia z przeszłości nie znajdował adekwatnego odzwierciedlenia w wiedzy i ocenach społeczeństwa, mającego nierzadko wbrew historykom sprzeczne z ich ustaleniami wyobrażenia o historii. Profesjonalnym badaczom historii nierzadko trudno zgodzić się z konstatacją wyrażoną trafnie przez Ashis Nandy, że: "miliony ludzi nadal żyją poza tak zwaną "historią". Co prawda mają oni swoje teorie przeszłości; wierzą, że jest ważna i że kształtuje teraźniejszość i przyszłość, a jednak uznają inną wizję przeszłości, konfrontując się i żyjąc z obrazem innych od tego, który tworzą historycy i świadomość historyczną. Wykształcili oni nawet własny sposób odkrywania owej przeszłości"12. Modelowym wydaje się tu przykład stanu wojennego z 1981 r., nadal uznawanego przez wielu Polaków za akt ratujący kraj przed interwencją sowiecką. Sytuacja taka unaocznia, jaką żywotnością cechują się nierzadko takie deformacje, jaką wykazują odporność na próby korekt przez rzetelną edukację i jak trudno je wyeliminować ze świadomości społecznej.

Powyższe spostrzeżenie sygnalizuje specyfikę problematyki, która jest przedmiotem badań zawartych w tej publikacji. Badań obejmujących wieloaspektowy i terminologicznie niejednoznaczny obszar, na którym profesjonalna wiedza o przeszłości (bynajmniej nie wolna od ostrych sporów i sprzecznych interpretacji) przenika się z potocznymi wyobrażeniami o przeszłości, raz osiągając stan zgody i harmonii, innym razem radykalnie się rozmijając. Tym samym konieczne jest w tym miejscu wprowadzenie możliwie jak najbardziej syntetycznych uściśleń definicyjnych i przyjęcie jednolitego systemu stosowanych na dalszych etapach pracy pojęć.

Badania obecności przeszłości w teraźniejszości i postaw społecznych wobec historii są wyzwaniem nie tylko w sensie metodologicznym. Szczególnym wyzwaniem dla badaczy tematu są kwestie terminologiczne. Można zaryzykować tezę, że rosnące na niwie naukowej zainteresowanie przeszłością i pamięcią nadal nie znajduje przełożenia na postępującą systematyzację i porządkowanie definicji nie tylko na gruncie różnych nauk podejmujących tę problematykę, ale nawet w studiach sprofilowanych i uprawianych przez poszczególne nauki. Dobrze widać to zwłaszcza na obszarze studiów pamięcioznawczych, gdzie trudno doszukać się wielu wspólnych pojęciowych mianowników. Jak zauważa Magdalena Saryusz-Wolska, "Popularność pojęcia "pamięć" w najróżniejszych badaniach i analizach naukowych przyczynia się bowiem do coraz większej jego nieokreśloności"13. Wydaje się, że nawet w gronie badaczy tematu istnieje zgoda co do faktu, iż na obszarze studiów tej problematyki panuje "pojęciowy i terminologiczny chaos"14, a samo pojęcie pamięci zbiorowej jest zasadniczo "elastyczną hybrydą pojęciową"15.

Przez długi czas badania nad społecznym postrzeganiem przeszłości (zarówno te prowadzone przez historyków, jak i przez socjologów) realizowano, stosując wielorako definiowany i stosunkowo mało precyzyjny termin "świadomość historyczna". Przegląd definicji używanych przez historyków pozwala na sformułowanie wniosku, że wspólną cechą tych definicji jest łączenie w tym terminie przynajmniej dwóch komponentów: wiedzy o przeszłości oraz wynikającego z tej wiedzy systemu ocen i wartościowania. Najprecyzyjniej zdaje się tę sytuację określać definicja Jana Pomorskiego, w której świadomość historyczna jest "swoistą mieszaniną, tyglem, gdzie obok wiedzy o przeszłości, opartej na naukowych podstawach, funkcjonują potoczne o niej wyobrażenia kształtowane przez sztukę, literaturę, film czy telewizję, a także to, co określone bywa jako doświadczenie historyczne współczesnych, wyniesione z doświadczenia zmienności w toku swego życia oraz tradycja, czyli pamięć zbiorowa przekazywana z pokolenia na pokolenie"16.

Przyjęcie takiego rozumienia świadomości historycznej pozwala uwzględnić istnienie odrębnej od wiedzy historycznej sfery doświadczeń społecznych, ocen praktycznego użytkowania historii, określanego jako pamięć zbiorowa i stosowanego częściej na gruncie socjologii prowadzącej w tym obszarze liczne badania. Według Barbary Szackiej pamięć społeczna (zbiorowa) to zespół wyobrażeń o przeszłości grupy, a także wszystkie postaci i wydarzenia z tej przeszłości, które są w najróżniejszy sposób upamiętniane; to również rozmaite formy tego upamiętniania17. Definicja ta podkreśla nie tylko istnienie obszaru wyobrażeń o przeszłości w sferze świadomości, lecz także praktyki upamiętniania mogące obejmować tak zróżnicowane działania, jak odtwarzanie genealogii rodzinnej, obrzędy komemoratywne członków wspólnot terytorialnych lub religijnych czy nawet politykę historyczną całych państw. Co nie mniej ważne, jak dodaje ta badaczka: "Pamięć jest efektem teraźniejszości, ciągłym przekształcaniem się, nieustannym tłumaczeniem przeszłości, ale jest też żywym przekazem, instrukcją dotyczącą tego, jaki sens należy nadać przeszłości, to znaczy formą władzy"18. Należy jednocześnie dodać, że "wyobrażenia społeczne", wydające się w sensie terminologicznym wyjątkowo nieprecyzyjnym pojęciem, odzwierciedlają szczególnie doniosły aspekt życia społecznego i mają "charakter paradoksalny. Będąc poza realnością otaczającego nas świata, stanowią siłę zdolną ten świat przetwarzać i wręcz budować"19.

Wydaje się, że kontrowersje wokół pojęcia świadomości historycznej wynikały przede wszystkim z separacji praktyk badawczych stosowanych przez historyków i socjologów. Tych pierwszych interesowała głównie poprawna wiedza historyczna - punkt docelowy praktyk w sferze edukacji, do której znacząco mniejszą rolę przywiązywali socjologowie. Ci z kolei zainteresowani byli głównie obrazami potocznych wyobrażeń o przeszłości i jej społeczną funkcją, co z kolei nie stanowiło pierwszoplanowego przedmiotu zainteresowań historyków. Badania potrafiące połączyć obie perspektywy są jednocześnie ponownym przywróceniem pojęciu świadomości historycznej znaczenia jako terminu użytecznego dla badaczy.

We współczesnej socjologii pojęcie świadomości historycznej traktuje się jako kategorię nadrzędną, która obejmuje historię jako profesjonalnie uprawianą naukę (domena historyków) oraz obszar pamięci zbiorowej (domena socjologów). Podział ten nie jest bynajmniej nowy, gdyż wykształcił się już w pracach prekursora refleksji nad pamięcią zbiorową - Maurice'a Halbwachsa na początku XX w. Badacz ten pierwszy zresztą zwrócił uwagę na wielość pamięci będących atrybutami wspólnot rodzinnych, religijnych czy narodowych oraz scharakteryzował relacje między historią a pamięcią20. Trudno zatem nie zgodzić się ze słowami Jacques'a Le Goffa, że pojęcie pamięci jest w swej istocie usytuowane "na skrzyżowaniu dróg"21.

Związki między historią jako nauką i pamięcią są niezwykle złożone. Podejmując się jakiejkolwiek refleksji na ten temat, należy być świadomym zarówno dzielących ich różnic, jak i tego, co je łączy. W przeciwieństwie bowiem do pamięci zbiorowej historia jako nauka jest zinstytucjonalizowana, sprofesjonalizowana i w praktyce badawczej stosuje wymagane metody postępowania. Ponadto historia jest (a przynajmniej być powinna) obiektywna i wolna od wartościowania22. Pamięć natomiast niewątpliwie czerpie z zasobów historii i wykorzystuje jej treści (dokonując jednocześnie jej przekształceń). Barbara Szacka ujmuje to następująco: "Pamięć społeczna nie może się obyć bez wiedzy historycznej, którą się żywi, selektywnie ją wykorzystując jako tworzywo do budowania obrazów przeszłości według własnych zasad"23. Wydaje się jednak, że także pamięć może być czynnikiem inicjującym intensyfikację badań historycznych nad wybranymi, ważnymi dla wspólnoty aspektami przeszłości. Zjawisko to można czasem zaobserwować choćby przez wzmożenie wydawania tematycznych publikacji historycznych odpowiadających nie tyle lukom w wiedzy, co społeczno-politycznemu zapotrzebowaniu, podstawą którego jest potrzeba pamiętania.

Obie sfery będące przedmiotem badań historii i socjologii trudno zatem rozpatrywać w separacji, gdyż wzajemnie na siebie oddziałując, w rzeczywistości w swych "czystych" postaciach występują rzadko. Niewątpliwie w życiu społecznym historia odgrywa kluczową rolę w nabywaniu, tworzeniu i przechowywaniu wiedzy o przeszłości. Pamięć zaś zajmuje centralną rolę w jej wydobywaniu i wykorzystywaniu24. Rację ma zatem Marie-Claire Lavabre, podkreślając, że w przypadku historii i pamięci: "Jedna rozwija się dzięki zainteresowaniu wynikającemu z wiedzy, a druga ożywa w wyniku politycznego zapotrzebowania lub troski o tożsamość"25.

Osobną i nie mniej trudną do rozstrzygnięcia kwestią jest wreszcie zagadnienie, czy wiedza historyczna rzeczywiście odgrywa najważniejszą rolę w kształtowaniu społecznych postaw wobec przeszłości i czy możliwa jest sytuacja, że w swej poprawnej i zaaprobowanej przez historyków postaci zajmie kiedyś miejsce pamięci zbiorowej lub przynajmniej znacznie ją zmarginalizuje. Socjologowie są wobec takiego stanowiska sceptyczni. Podnoszą oni argument, że człowiek nie zawsze jest istotą całkowicie racjonalną, a jego błędy lub niedostatki w ocenie wydarzeń z historii nie wynikają jedynie z braku odpowiednio przygotowanej i dostarczonej mu wiedzy o przeszłości. Ta bowiem bywa w różnorodny sposób przez ludzi przekształcana, zmieniana (nierzadko celowo deformowana) i wykorzystywana zgodnie ze społecznym kontekstem życia jednostek i zbiorowości oraz jego aktualnymi potrzebami. Przypadki, gdy prawdziwa wiedza historyczna jest wręcz celowo negowana i nieprzyjmowana do wiadomości, najlepiej widać nie tylko np. w skrajnych formach negacjonizmu Holokaustu, ale także w polityce pamięci wielu demokratycznych państw (np. negowanie faktu ludobójstwa Ormian przez Turcję czy Polaków na Wołyniu przez Ukrainę). Niewątpliwie polityka taka oddziałuje na wielu obywateli i jest w jakimś stopniu rezultatem oddolnych oczekiwań społecznych.

Dlatego w ocenie socjologów kluczową rolę w określaniu społecznych postaw wobec minionych wydarzeń odgrywa nie tyle sama wiedza, ile raczej egzystencjalna sytuacja jednostek i grup wraz z relacjami społecznymi, w których one funkcjonują26. Problem ten trafnie ujął Andrzej Szpociński: "Historycy przyjmują, że to właśnie rezultaty ich praktyki zawodowej w przeważającym stopniu rozbudzają zainteresowanie przeszłością, mają przy tym na uwadze Historię Wielką, tę, która bywa opisywana w podręcznikach. Inne formy zainteresowania przeszłością traktują bądź jako słabe echo Historii Wielkiej, bądź jako zjawiska niemające z nią nic wspólnego. Socjolog będzie kwestionował takie przekonania, gdyż uważa, że przeszłość jako kategoria postrzegania rzeczywistości społecznej generowana jest przede wszystkim przez sam proces życia społecznego, przyjmuje on ponadto założenie o wzajemnym uwarunkowaniu zainteresowań i wyczulenia na sprawy Wielkiej Historii, Małej Historii, obyczaju itd. Historycy przekonani są również o tym, że postawy wobec przeszłości, oceny zdarzeń i postaci historycznych kształtowane są przez nich samych. Socjolog sceptycznie ustosunkowuje się do tego założenia. Wie on dobrze, że sytuacja egzystencjalna jednostek i grup społecznych, ich skomplikowane relacje personalne i społeczne w sposób decydujący kształtują opinie i postawy wobec przeszłości"27.

Obfitość pojęć i rozbieżności terminologiczne są zatem dla badacza tej problematyki szczególnym wyzwaniem, co potęguje dodatkowo fakt, że przywołane aspekty pojęciowe nie wyczerpują bynajmniej długiej listy terminów, które na obszarze studiów nad przeszłością funkcjonują28. W pracy tej autorzy nie zdecydowali się na wprowadzanie kolejnych oraz na redefiniowanie i przekształcanie już istniejących. Ponieważ przedmiotem badań jest wiedza Polaków, ich wyobrażenia i postawy o swej przeszłości, wydaje się, że terminem najbardziej adekwatnym dla objęcia tych zagadnień jest właśnie świadomość historyczna. Choć jest ono stosowane przez socjologów rzadko, w tym przypadku znajduje jednak uzasadnienie w tym, że ważnym segmentem przedstawionych w tej pracy badań - co socjologowie czynią raczej rzadko - jest komponent badań zweryfikowanej wiedzy o historii. Tym samym świadomość historyczna - łącząca to, co historyczne i socjologiczne - wydaje się najbardziej adekwatnym terminem dla objęcia badanych zagadnień29.

Społeczny kontekst badanej problematyki

Spoglądając z perspektywy ostatnich 35 lat na przemiany, jakie dokonały się w Polsce po 1989 r., nie sposób nie zgodzić się ze sformułowanym dwie dekady wcześniej poglądem Marka Cichockiego, że mówiąc "o transformacji jako zmianie, mamy na myśli najczęściej ustrój polityczny lub procesy gospodarcze; zapominamy, że jednym z ważniejszych jej elementów i jednocześnie polem zasadniczych sporów pozostaje pamięć"30. W okresie tym wielokrotnie się zdarzało, że informacje, których głównym tematem były spory o historię, otwierały czołówki serwisów informacyjnych i zajmowały pierwsze strony gazet. Trudno także policzyć i precyzyjnie określić, ile miejsca zajęły w debatach politycznych i parlamentarnych oraz w jak dużym stopniu zagadnienia te określały sympatie i antypatie Polaków wobec innych narodów lub kształtowały ich światopogląd. Historia w tym czasie występowała na różnych planach wielkich narodowych debat, często w roli drugoplanowej, nierzadko jednak w roli głównej. Temperatura sporów o pamięć stała się zatem paradoksalnie ważnym miernikiem społecznych napięć i konfliktów. "Odkąd praktyki pamięci - trafnie zauważa Barbara Misztal - są coraz częściej postrzegane jako główna cecha charakteryzująca formacje kulturowe, badania nad pamięcią stają się ważnym elementem badania głównych problemów i napięć we współczesnym społeczeństwie"31.

Świadomość historyczna i postawy wobec przeszłości każdej wspólnoty, a narodowej w szczególności, uwarunkowane są złożonym kontekstem społecznym, w którym rola szkoły i edukacji historycznej - co do tego panuje coraz większa zgoda wśród badaczy tej problematyki - współcześnie nie jest już pierwszoplanowa. Próba opisu i scharakteryzowania tego kontekstu nie jest bynajmniej łatwa, ponieważ liczba uwarunkowań wpływających na społeczne postrzeganie przeszłości jest znacząca i przeważnie trudna do holistycznych i porównawczych badań32. Inaczej świat historii i pamięci odzwierciedla się w kulturze popularnej, inaczej w polityce pomnikowej państwa, bywa, że jeszcze inaczej w świetle rodzinnych wspomnień i pamiątek. Poszukiwanie zależności pomiędzy podstawą programową i treściami nauczania szkolnego, także jednymi z kontekstów takich wyobrażeń, a postrzeganiem przez społeczeństwo swej przeszłości z pewnością nie przyniesie wielu satysfakcjonujących rezultatów. Samą tę podstawę programową należy bowiem raczej traktować jedynie jako zbiór możliwych do zdiagnozowania w tej świadomości elementów. Dodajmy, że zbiór niepełny, gdyż współczesny pluralizm źródeł wiedzy o przeszłości uzupełnia społeczne imaginarium przeszłości o treści, które nie tylko nigdy nie znalazłyby się w żadnej podstawie programowej nauczania szkolnego, lecz nawet nie zostałyby nawet wzięte pod uwagę w jego konstrukcji.

Charakteryzowanie poszczególnych segmentów tego kontekstu (np. dyskursu politycznego, miejsca historii w mediach, przemian instytucji muzealnych, debat nad zmianami w edukacji itd.) i jego odniesień do problematyki pamięci historycznej z pewnością przekracza możliwości prezentacji w jednym opracowaniu. Każdy z nich osobno może być przedmiotem specjalistycznych studiów i przedsięwzięć badawczych. Można natomiast przyjąć, że swój wyraz, przynajmniej częściową charakterystykę, a nierzadko także inspirację znajdują w społeczno-politycznym dyskursie ogniskującym rozbieżności, spory i kontrowersje odnośnie do niektórych wydarzeń związanych z historią. Rzecz jasna spory publicystyczno-polityczne są również elementem owego kontekstu, zazwyczaj sygnalizującego stany pamięciowej gorączki, lecz nierzadko także je zapoczątkowują. Są zatem wyrazem debat najczęściej intelektualnych elit (przynajmniej było tak w przeszłości) i ich oddziaływanie na zwykłego obywatela nieśledzącego takich sporów niekoniecznie musi w ogóle zaistnieć. Choć także tutaj - rzecz zasługująca na inne pogłębione badania - wyważone i systematyczne analizy zastępuje coraz bardziej pobieżna forma zdawkowego komentarza polityka, publicysty lub celebryty. Zamiast pogłębionej i uargumentowanej z zasadami logiki analizy jest to nierzadko wrzucony w media społecznościowe zwykły tweet lub emotikon.

Świadomość historyczna Polaków - przedmiot badań omawianych w tej pracy - jest bezdyskusyjnie wypadkową także owego kontekstu społecznego niełatwych lat transformacji ustrojowej i wychodzenia z okresu komunizmu. Ogólny przegląd najważniejszych debat tego okresu jest nie tylko koniecznym doń wprowadzeniem, lecz również wyjaśnieniem wielu diagnozowanych zjawisk, jakie stwierdzono w badaniu "Edukacja dla pamięci". Potwierdzają one w dużym stopniu, jak bardzo na życiu Polaków odcisnęła się interpretacja historii zawartej klamrą lat 1939-1989.

Dwie największe traumy, jakie dotknęły Polaków XX w., II wojna światowa i okres PRL-owskiego komunizmu, należą już do przeszłości. Stosunkowo długi czas, jaki minął od obu wydarzeń, sprzyja nie tylko syntetycznym podsumowaniom kluczowych debat im poświęconych, ale także umiejscowieniu ich w szerszym kontekście innych obrachunków dotyczących pamięci. W przypadku II wojny światowej niebagatelnym czynnikiem jest odejście ostatniego pokolenia jej uczestników. Tym samym osoba pragnąca dowiedzieć się czegokolwiek o tamtych czasach nie ma już możliwości porozmawiania nawet ze świadkiem z kręgu swej rodziny. Wszystko na temat tej wojny funkcjonuje już w przekazach pośrednich i kulturze.

Tak długa perspektywa czasowa pozwala oszacować, w jak wielkim stopniu oba okresy wywarły przemożny wpływ na polską pamięć, choć zdawało się w pewnych momentach, że jest inaczej i pewne rozdziały tej historii Polacy chcą za sobą definitywnie zamknąć. Można było także sądzić, że nawet największe kataklizmy, jakie dotknęły Polaków, przechodzą powoli w sferę wywołujących żywsze emocje jedynie wśród zawodowych badaczy historii. Jeden z najwybitniejszych polskich historyków Czesław Madajczyk pisał pod koniec lat dziewięćdziesiątych XX w.: "Uważam, że okupacja hitlerowska przestała obecnie wywierać wpływ na świadomość polityczną naszego społeczeństwa, przeszła do historii, szuka swego miejsca w niedawnej przeszłości, staje się głównie zadaniem dla dziejopisów. W świadomości potocznej funkcjonuje jeszcze tylko w starszej generacji jako kult Armii Krajowej"33. Można zaryzykować twierdzenie, że pogląd ten był owocem specyficznego okresu transformacji lat dziewięćdziesiątych XX w. o mocno odmiennej od dzisiejszej perspektywie na rolę historii i dziś nie zostałby prawdopodobnie sformułowany tak samo.

W okresie PRL zainteresowanie przeszłością, zwłaszcza tzw. białymi plamami, należało do arsenału środków walki z komunistycznym zniewoleniem. W istocie walka z komunistycznym ustrojem najczęściej polegała właśnie na walce z kłamstwem i mówieniu prawdy. Zakazana i tępiona wiedza historyczna o polskich dziejach nie tylko dawała poczucie wtajemniczenia, ale także sytuowała jej posiadacza po stronie strażników depozytu narodowej pamięci, a tym samym fundamentalnych wartości. Nieprzypadkowo "eksplozja pamięci" była wręcz nieodłącznym elementem największego zbiorowego osiągnięcia Polaków w ich dziejach, jakim była Solidarność34.

Upadek komunizmu wychłodził w dużym stopniu ową pamięciową gorączkę. W walce o przetrwanie w realiach pierwszego okresu transformacji społeczeństwo miało inne zmartwienia niż zagłębianie się w historię. W polityce państwa był to czas wielkiego symbolicznego przeobrażenia obejmującego nie tylko nazwę kraju i jego godła, ale także transformacji tysięcy nazw ulic, burzenia pomników (choć nie wszystkich i nie okupacyjnej armii sowieckiej, na co dopiero przyjdzie czas), wymiany patronów szkół oraz programów nauczania. W polityce wracał problem dekomunizacji, lustracji, niemrawego i zasadniczo markowanego sądzenia dożywających swych lat w dobrobycie i spokoju zbrodniarzy okresu PRL. Ta "ucieczka od pamięci" tworzyła swoisty kontekst do rozmowy o przeszłości, w którym przywoływanie historii, zwłaszcza PRL, utożsamiono odruchowo z tym, co polityczne, a więc podlegające łatwo dyskredytacji. Czynili tak najczęściej spadkobiercy ancien régime'u z postkomunistycznej lewicy. Paradoksalnie czas wolności nie był dobrym czasem dla mówienia o nieodległej przeszłości. Syntetycznie sytuację ujął to m.in. Zbigniew Gluza: "Przez pierwsze dziesięć lat po 1989 r. państwo polskie i media publiczne kompletnie odwróciły się od historii [...]. To była polityka odwrócenia się od przeszłości - niezwykle bolesna i bardzo twardo realizowana"35. Można także w pełni zgodzić się z twierdzeniem Arkadego Rzegockiego, że społeczeństwo polskie wychodzące z komunizmu z mocnymi kompleksami wynikającymi z zacofania materialnego ulegało fascynacji tym, co zachodnie, i skłonności do imitacji tego, co niepolskie. A dotyczyło to szczególnie elit. "Do dobrego tonu należało w niektórych środowiskach demonstrowanie braku wiary w znaczenie: polskiego dziedzictwa, polskiej historii, polskich możliwości"36.

Istotną cezurę zmiany w tej materii upatruje się w powstaniu Muzeum Powstania Warszawskiego w 2004 r. "Można powiedzieć, że tego dnia zakończyła się era ogłoszonego przez Aleksandra Kwaśniewskiego "wybierania przyszłości". Polacy znów zaczęli interesować się swoją przeszłością"37. Po dwóch dekadach od tego wydarzenia można w pełni zgodzić się z opinią publicysty. Wniosło ono nie tylko nową jakość w samo opowiadanie historii podnoszące znaczenie poczucia "doświadczenia", ale także w prowadzenie lokalnej (warszawskiej) oraz narodowej polityki pamięci. Z perspektywy wielu lat funkcjonowania tej placówki z pewnością głęboko niesprawiedliwe byłoby przypisywanie jej jedynie nowej i atrakcyjnej formuły opowiadania o historii oraz wyłącznie roli wzoru dla kolejnych inicjatyw muzealnych.

Sam stosunek polskiego społeczeństwa do przeszłości w okresie pierwszych dwóch dekad wolności również przeszedł zauważalne przeobrażenia. Dokonały się wielowymiarowe przewartościowania, takie jak: pluralizacja (zróżnicowanie wspomnień interpretacji o przeszłości w dyskursie publicznym), odbrązowienie przeszłości i bardziej krytyczny do niej stosunek (czego najbardziej wyrazistym przykładem była debata nad zbrodnią w Jedwabnem), prywatyzacja (państwo nie jest już jedynym łącznikiem jednostki z przeszłością) oraz regionalizacja pamięci (znaczący wzrost tradycji lokalnych)38. Zdaniem Piotra T. Kwiatkowskiego przełom ustrojowy umożliwił uformowanie się pamięci czasu pokoju i demokracji, co przyczyniło się do zmiany chronologicznej mapy pamięci zbiorowej oraz skrócenia jej horyzontu czasowego (z okresu II wojny na czasy PRL). Nie zmieniły się w tym czasie w istotny sposób kanony narodowych bohaterów, a spojrzenie Polaków na swą przeszłość pozostaje nadal apologetyczne39.

Czas ten naznaczony balastem okresu PRL zdawał się wskazywać przewidywalny scenariusz podziału spojrzenia Polaków na swą historię według tzw. podziału postkomunistycznego, w którym ocena PRL będzie wciąż centralnym punktem odniesienia generującym podziały społeczne, a scena polityczna podzielona zostanie nadal na odwołujących się bądź do tradycji Solidarności, bądź do dziedzictwa PZPR. Szybko okazało się, że scenariusz ten był błędny. Wybory z 2005 r. wygrały dwie partie odwołujące się werbalnie do tradycji Solidarności, a kolejne akty wyborcze Polaków jeszcze silniej potwierdzały tę tendencję, ustalając nowy podział polityczny, w którym postkomunistyczna lewica bezpowrotnie utraciła znaczenie i czasowo zniknęła nawet z parlamentu. Nie oznaczało to jednak w żadnej mierze nastania wśród Polaków jednomyślności w spojrzeniu na przeszłość i przesunięcia historii poza centrum najgorętszych debat politycznych. Nie nastał także czas rzeczywistej "wspólnoty pamięci" i wygaszenia starych kontrowersji. Stało się wprost przeciwnie. Każdy kolejny rok potwierdzał narastanie zjawiska coraz silniejszych podziałów między Polakami, których fundamentem nad wyraz często była właśnie przeszłość.

Obserwując spory dotyczące historii we współczesnej Polsce, można zgodzić się z wyrażoną kilka dekad temu uwagą badacza pamięci, że konflikty dotyczące minionych dziejów mają w istocie często charakter pozorny, gdyż kontekst historyczny jest dla adwersarzy nierzadko pretekstem do sporów o sprawy jak najbardziej aktualne40. Nie inaczej należy rozumieć największe debaty, jakie miały miejsce w Polsce po upadku komunizmu. Ich kamienie milowe to m.in.: powstanie Instytutu Pamięci Narodowej (1999), próba osądzenia twórców stanu wojennego za zniszczenie zrywu Solidarności, odkrywanie prawdy o epizodzie współpracy Lecha Wałęsy z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa. Wspólnym mianownikiem tych debat był nie tylko problem nierozliczenia komunistycznej przeszłości, lecz przede wszystkim wsiąknięcia ludzi dawnego systemu w nową rzeczywistość demokratycznej Polski i znaczącego stopnia kształtowania przez nich jej dalszych realiów. Ten nie zawsze czysty rodowód III Rzeczpospolitej stał się dla wielu Polaków powodem kwestionowania nowego porządku, w czym historia stawała się uzasadnieniem własnych racji i sytuowała się w centrum wielkiej osi podziału politycznego. Tym samym przeszłość stała się zastępczym obszarem debat nad współczesnością, a konflikty o nią stały się jednocześnie "sporem o zasady samookreślania się grupy i jej otwartość na innych oraz na pożądane wzory zachowań w grupie [...] o kształt współczesnego patriotyzmu i więzi narodowych"41.

W 2019 r., okresie ważnych rocznic związanych z wybuchem wojny i upadkiem komunizmu, Michał Szułdrzyński trafnie zauważył, że w ten czas pamięci Polacy weszli "podzieleni jak chyba jeszcze nigdy w historii". Zdaniem tego publicysty: "Podział polityczny w Polsce jest zakorzeniony w sporze historycznym", stąd jego pesymistyczna konstatacja, że: "Rocznic nie obchodzi się bowiem w dzisiejszej Polsce po to, by łączyć, ale by dzielić"42. Przykład corocznych, świętowanych oddzielnie, obchodów powstania Solidarności i sierpnia 1980 r. zdaje się potwierdzać aktualność i celność podobnych wniosków. Sytuując się na osi politycznych i aksjologicznych sporów, historia stała się jednym z ważnych elementów wyjaśniania podziałów oraz antagonizmów współczesnej polskiej rzeczywistości.

Tym samym jak nigdy wcześniej aktualnym stało się pytanie o to, jaką rolę w postrzeganiu rzeczywistości Polaków zajmuje historia i jaka jest ich współczesna świadomość historyczna.

Dalsza część w wersji pełnej

Czas pamięci

1 A. Huyssen, Twilight Memories. Marking Time in a Culture of Amnesia, New York-London 1995, s. 253.

2 P. Nora, Między pamięcią a historią, Gdańsk 2022, s. 168.

3 Ibidem.

4 M. Kammen, Review of Frames of Rememberance: The Dynamics of Collective Memory by Iwona Irwin-Zarecka, "History and Theory" 1995, nr 3 (34), s. 245.

5 A. Erll, Kultura pamięci. Wprowadzenie, Warszawa 2020, s. 15-17.

6 A. Szpociński, Współczesna kultura historyczna i jej przemiany, Warszawa 2021, s. 13.

7 A. Etkind, Strach przed przeszłością. Postsowiecka kultura i sowiecki terror [w:] (Kon)teksty pamięci. Antologia, red. K. Kończal, Warszawa 2014, s. 418.

8 S. Bednarek, B. Korzeniewski, Wprowadzenie [w:] Polskie miejsca pamięci. Dzieje toposu wolności, red. ­eidem, Warszawa 2014, s. 8.

9 K. Kończal, J. Wawrzyniak, Polskie badania pamięcioznawcze: tradycje, koncepcje, (nie)ciągłości, "Kultura i Społeczeństwo" 2011, nr 4.

10 N. Assorodobraj, Żywa historia. Świadomość historyczna: symptomy i propozycje badawcze, "Studia Socjologiczne" 1963, nr 2.

11 B. Szacka, Życie i pamięć w mrocznych czasach, Warszawa 2024, s. 290.

12 A. Nandy, Zapomniane sobowtóry historii [w:] Teoria wiedzy o przeszłości na tle współczesnej humanistyki, red. E. Domańska, Poznań 2010, s. 352.

13 M. Saryusz-Wolska, Zwrot pamięciowy [w:] Modi memorandi. Leksykon kultury pamięci, red. M. Saryusz-Wolska, R. Traba, Warszawa 2014, s. 558.

14 B. Szacka, Czas przeszły, pamięć, mit..., s. 33.

15 M. Saryusz-Wolska, R. Traba, Wprowadzenie [w:] Modi memorandi..., s. 16.

16 J. Pomorski, Społeczna funkcja historii - analiza kontekstów znaczeniowych pojęcia [w:] Społeczna funkcja historii a współczesność, red. Z. Mańkowski, J. Pomorski, Lublin 1985, s. 10.

17 B. Szacka, Czas przeszły, pamięć, mit..., s. 19.

18 Ibidem, s. 62.

19 B. Skarga, Na marginesie współczesnych badań nad wyobraźnią społeczną [w:] Historia i wyobraźnia, kom. red. S. Amsterdamski et al., Warszawa 1992, s. 191.

20 M. Halbwachs, Społeczne ramy pamięci, Warszawa 1969; idem, La mémoire collective, Paris 1997.

21 J. Le Goff, Historia i pamięć..., s. 101.

22 P.T. Kwiatkowski, Pamięć zbiorowa współczesnego społeczeństwa polskiego w okresie transformacji, Warszawa 2008, s. 24-25; J.V. Wertsch, Voices of Collective Remembering, Cambridge 2002, s. 44.

23 B. Szacka, Czas przeszły, pamięć, mit..., s. 24.

24 Ibidem, s. 30-31.

25 M.-C. Lavabre, Między historią a pamięcią: w poszukiwaniu metody [w:] (Kon)teksty pamięci. Antologia..., s. 57.

26 A. Szpociński, O historycznym i socjologicznym rozumieniu kategorii "świadomość historyczna" [w:] J. Maternicki, Świadomość historyczna jako przedmiot badań historycznych, socjologicznych i historyczno-dydaktycznych, Warszawa 1984, s. 156.

27 Ibidem.

28 Zamiennie z pojęciem pamięci zbiorowej stosuje się określenia: pamięć społeczna, kolektywna. W obrębie szczegółowych studiów pamięcioznawczych użytecznymi terminami są także m.in.: pamięć komunikacyjna, kulturowa, funkcjonalna, magazynująca, globalna, "żywa". Osobne miejsce zajmują pojęcia na wielu obszarach stykające się z problematyką pamięci, np. dziedzictwo, tradycja, miejsca pamięci i nośniki pamięci historycznej. Zob. Modi memorandi...

29 Aktualnie popularnością wśród badaczy cieszy się pojęcie kultury historycznej, będącej "pojęciem wewnętrznie otwartym" i obejmującym "wszelkie zjawiska odnoszenia się do przeszłości". Zob. A. Szpociński, Współczesna kultura historyczna i jej przemiany, Warszawa 2021, s. 15. Pojęcie to w przypadku tego badania ma jednak zbyt szeroki zakres.

30 M.A. Cichocki, Władza i pamięć. O politycznej funkcji historii, Kraków 2005, s. 5.

31 B.A. Misztal, Pamięć a konstrukcja tymczasowości, znaczenia i solidarność [w:] Konstruowanie jaźni i społeczeństwa. Europejskie warianty interakcjonizmu symbolicznego, red. E. Hałas, K.T. Konecki, Warszawa 2005, s. 109.

32 Temat ten podejmuje: K. Malicki, I. Żuk, Źródła zbiorowej pamięci. Nośniki pamięci historycznej w kształtowaniu obrazu przeszłości współczesnych Polaków, Warszawa 2025.

33 C. Madajczyk, Okupacja hitlerowska w powojennej świadomości historycznej, politycznej i potocznej Polaków [w:] Zbrodnie nazizmu w świadomości i edukacji historycznej w Polsce i Niemczech, red. T. Kranz, Lublin 1998, s. 35-36.

34 B. Baczko, Wyobrażenia społeczne. Szkice o nadziei i pamięci zbiorowej, Warszawa 1994.

35 Z. Gluza, Czy państwo ma rządzić historią?, oprac. A. Leszczyński, "Gazeta Wyborcza", 16 VI 2006.

36 A. Rzegocki, Patriotyzm a racja stanu [w:] J. Kloczkowski, Patriotyzm Polaków. Studia z historii idei, Kraków 2006, s. 285.

37 I. Janke, Wszystko przez to Muzeum, "Rzeczpospolita", 1 VIII 2009.

38 B. Korzeniewski, Transformacja pamięci. Przewartościowania w pamięci przeszłości a wybrane aspekty funkcjonowania dyskursu publicznego o przeszłości w Polsce po 1989 roku, Poznań 2010, s. 107 i nast.

39 P.T. Kwiatkowski, Pamięć zbiorowa społeczeństwa polskiego..., s. 449-451.

40 A. Szpociński, Przemiany obrazu historii Polski. Analiza słuchowisk historycznych dla szkół podstawowych 1951-1984, Warszawa 1989, s. 12.

41 K. Sztop, Współczesne przemiany pamięci społecznej w Polsce jako nowe wyzwanie dla edukacji, "Kultura i Społeczeństwo" 2001, nr 3/4(45), s. 71.

42 M. Szułdrzyński, Kto z Solidarności a kto z ZOMO, "Plus Minus" 2019, nr 22, "Rzeczpospolita", 1-2 VI 2019, s. 6.