Wstęp
Zmęczenie fatalnym samopoczuciem
Depresja boli1. To "czarny pies" nocy, który okrada cię z radości,
niepokój ducha, który nie daje ci zasnąć. To demon w samym środku dnia,
którego nikt poza tobą nie widzi, mrok, który widzą tylko twoje oczy.
Skoro wziąłeś do ręki tę książkę, to możliwe, że dla ciebie powyższe
metafory nie są żadną przesadą. Każdy, kogo nawiedziła depresja, wie, że
potrafi ona wywołać lęk odbierający wszelkie siły, dojmujący brak
satysfakcji życiowej i rozpaczliwe odczucie pustki. Jest on zdolny
doprowadzić cię do poczucia beznadziei, zobojętnienia oraz znużenia
przemożnym brakiem radości życia i daremną tęsknotą za szczęściem,
którego nigdy nie zasmakowałeś.
Każdy z nas zrobiłby wszystko, żeby tak się nie czuć. Tymczasem, jak na
ironię, to, co robimy, zdaje się nie pomagać -?w każdym razie nie na
długo. Gdy bowiem człowiek raz popadnie w depresję, ma ona zwyczaj
powracać, nawet jeśli już przez kilka miesięcy czuł się dobrze. Jeśli
coś takiego ci się przytrafia albo jeśli masz wrażenie, że nigdy nie
udaje ci się znaleźć trwałego szczęścia, możesz w końcu dojść do
wniosku, że jesteś nie dość dobry, wręcz do niczego. Być może twoje
myśli krążą w kółko i w kółko, starasz się znaleźć jakiś głębszy sens,
zrozumieć wreszcie, dlaczego jest ci tak źle. Jeśli nie znajdziesz
satysfakcjonującej odpowiedzi, pogrążasz się w jeszcze większej pustce i rozpaczy. W efekcie możesz dojść do przekonania, że z tobą do reszty coś
jest nie tak.
A jeśli to nieprawda, że "coś jest z tobą nie tak"?
Może po prostu -?jak praktycznie każdy, kto wielokrotnie wpada w depresję -?stałeś się ofiarą własnych, bardzo sensownych, wręcz
heroicznych wysiłków, by się wyzwolić -?tak jak ktoś, kto próbując
wybrnąć z ruchomych piasków, sam niechcący zapada się w nich coraz
bardziej?
Napisaliśmy tę książkę, żeby pomóc ci zrozumieć, jak to się odbywa i jak
możesz temu zaradzić. W tym celu podzielimy się z tobą najnowszymi
odkryciami naukowymi, które doprowadziły nas do całkiem nowego
spojrzenia na to, czym karmi się depresja i stan chronicznego braku
szczęścia:
W najwcześniejszej fazie spirali obniżania nastroju tym, co nam
wyrządza szkodę, nie jest sam nastrój, ale to, jak na niego reagujemy.
Nasze nawykowe wysiłki, by się z niego wyrwać, nie tylko nas nie
wyzwalają, ale właśnie one zamykają nas w więzieniu bólu, od którego
usiłujemy uciec.
Innymi słowy, nic, co robimy, gdy zaczynamy się obsuwać w dół, nie
wydaje się pomocne, ponieważ zwyczajowy sposób radzenia sobie z przygnębieniem, czyli usiłowanie pozbycia się go -?"naprawienia" tego,
co w nas się "popsuło" -?pogrąża nas jeszcze bardziej. Dręczące nas o trzeciej nad ranem obsesyjne myśli o tym, co się dzieje z naszym życiem,
krytykowanie siebie za to, jak jesteśmy "słabi", ulegając przygnębieniu,
desperackie próby przekonania swego serca i ciała, że nie powinny czuć
się tak, jak się czują -?cała ta umysłowa ekwilibrystyka prowadzi
donikąd, wręcz jeszcze bardziej ściąga nas w dół. Każdy, kto kiedyś
przewracał się w łóżku bezsennie noc za nocą albo nie mógł skupić się na
niczym poza niekończącymi się rozmyślaniami, wie, jak bezowocne są te
wysiłki. Jednak mamy również świadomość, jak łatwo się wpada w pułapkę
tych nawyków umysłu.
Na stronicach tej książki oraz na załączonej płycie podajemy szereg
ćwiczeń, które możesz włączyć do swego codziennego życia, aby uwolnić
się od unieszczęśliwiających mentalnych nawyków. Program ten, znany jako
terapia poznawcza oparta na uważności (ang. mindfulness-based cognitive
therapy -?MBCT), łączy najnowsze odkrycia współczesnej nauki z formami
medytacji, których skuteczność została dowiedziona przez medycynę
akademicką i psychologię. Nowatorska, lecz mająca duży potencjał synteza
tych różnych metod poznawania umysłu i ciała może ci pomóc w radykalnej
zmianie nastawienia do negatywnych myśli i uczuć. Ta zmiana umożliwi ci
wyrwanie się ze spirali pogarszającego się nastroju, zanim zmieni się on
w depresję. Nasze badania wykazały, że nakreślony w tej książce program
może o połowę zmniejszyć ryzyko nawrotu depresji u osób, które mają za
sobą trzy lub więcej jej epizodów2.
W badaniach tych wzięły udział osoby obojga płci, które cierpiały na
powtarzające się epizody klinicznej depresji. Ale nie tylko pacjent z oficjalnie zdiagnozowaną depresją może odnieść znaczącą korzyść z tej
książki. Wielu z tych, którzy czują się beznadziejnie i cierpią z powodu
depresji -?chociaż nigdy nie szukali fachowej pomocy -?wiedzą, że tkwią
w więzieniu chronicznego braku szczęścia, rzucającym cień na spore
obszary ich życia. Jeśli wielokrotnie czułeś, że brniesz przez ruchome
piaski rozpaczy, bezwładu i smutku, mamy nadzieję, że w tym wydaniu
książki i na dołączonej do niej płycie odkryjesz coś potencjalnie
ogromnie wartościowego, coś, co pomoże ci uwolnić się od
przygniatającego ciężaru złego samopoczucia i napełnić swoje życie
solidnym, autentycznym szczęściem.
Trudno dokładnie przewidzieć, jak będziesz doświadczać tej ozdrowieńczej
zmiany w swoim stosunku do negatywnych nastrojów i co z tego wyniknie w przyszłości, ponieważ u każdego przebiega to inaczej. Jedyny sposób, by
naprawdę dowiedzieć się, jakie korzyści oferuje dane podejście, to
chwilowo zawiesić osądzanie, całym sercem zaangażować się w ten proces
przez dłuższy czas -?w tym przypadku osiem tygodni -?i zobaczyć, co się
będzie działo. O to właśnie prosimy uczestników naszych programów. Aby
pogłębić proces i bardziej go urealnić, dołączyliśmy do książki płytę
kompaktową z nagraniami, które starannie i precyzyjnie wprowadzą cię w praktyki medytacyjne, opisane w tej publikacji.
Równolegle z ćwiczeniami medytacyjnymi będziemy cię zachęcać do
eksperymentów nastawionych na kultywowanie postawy cierpliwości,
współczucia dla siebie samego, otwartości umysłu i łagodnej wytrwałości.
Te bowiem cechy mogą ci pomóc w przezwyciężeniu depresyjnej "siły
ciążenia", przypominając ci o tym, co nauka już wie: kiedy po prostu
przestajemy się starać rozwiązać problem złego samopoczucia, nie dzieje
się nic złego. Jest to wręcz rozsądne, zważywszy że sposoby
rozwiązywania problemu, do których jesteśmy przyzwyczajeni, niemal
zawsze w efekcie pogarszają sprawę.
Jako naukowcy i klinicyści do nowej wiedzy o tym, co się sprawdza, a co
nie, w walce z nawracającą depresją, doszliśmy trochę okrężną drogą. Do
pierwszej połowy lat siedemdziesiątych uczeni koncentrowali się na
szukaniu skutecznych środków leczenia depresji ostrej (reaktywnej) -
druzgoczącego pierwszego epizodu, wywoływanego często jakąś życiową
katastrofą. Takimi środkami okazały się leki antydepresyjne, do dziś
ogromnie pomocne w leczeniu depresji u wielu ludzi. Później przyszło
odkrycie, że zaleczona depresja często powraca -?a im więcej razy ktoś
jej doświadczy, tym bardziej prawdopodobne są kolejne nawroty. To
zmieniło cały nasz sposób pojmowania depresji i chronicznej niezdolności
do odczuwania szczęścia.
Okazało się, że leki antydepresyjne "załatwiają" sprawę depresji tak
długo, jak długo pacjent je bierze. Gdy przestaje, depresja powraca,
jeśli nie zaraz, to po kilku miesiącach. Perspektywa brania leków do
końca życia, żeby odpędzić od siebie widmo depresji, nie podobała się
ani pacjentom, ani lekarzom. Dlatego w pierwszej połowie lat
dziewięćdziesiątych trzech z nas (Zindel Segal, Mark Williams i John
Teasdale) zaczęło badać możliwość wypracowania całkiem odmiennego
podejścia.
Po pierwsze, zabraliśmy się do odkrywania, co sprawia, że depresja
powraca -?co powoduje, że "ruchome piaski" stają się za każdym razem
bardziej zdradzieckie? Okazuje się, że przy każdym kolejnym nawrocie
depresji wzmacniają się w mózgu specyficzne (charakterystyczne dla
depresji -?przyp. red.) połączenia synaptyczne między nastrojem,
myślami, ciałem i zachowaniem, przez co nawrót depresji staje się coraz
łatwiejszy.
Następnie zaczęliśmy dociekać, jak można zaradzić temu ciągłemu ryzyku.
Wiedzieliśmy, że psychologiczna terapia zwana terapią poznawczą
udowodniła swoją skuteczność przy ostrej postaci depresji, a wiele osób
uchroniła przed jej nawrotem. Nikt jednak nie miał pewności, jak ona
działa. Trzeba było to zbadać -?nie tylko po to, by zaspokoić ciekawość
badaczy, ale i ze względu na ogromne korzyści praktyczne.
Do tego czasu wszelkie terapie -?zarówno lekami antydepresyjnymi, jak i metodą poznawczą -?stosowano dopiero w chwili wystąpienia depresji. My
natomiast założyliśmy, że jeśli uda nam się odkryć, który składnik
terapii poznawczej decyduje o jej powodzeniu, to może będziemy w stanie
nauczyć pacjentów odpowiednich umiejętności, kiedy jeszcze czują się
dobrze. Zamiast czekać na katastrofę, jaką jest następny epizod
depresji, mogliby oni -?taka nadzieja nam przyświecała -?wprawiać się w stosowaniu tych umiejętności, tak by w razie nawrotu zdusić depresję w zarodku.
Nasze indywidualne drogi poszukiwań badawczych i dociekań doprowadziły
nas, co ciekawe, do zainteresowania się klinicznym zastosowaniem praktyk
medytacyjnych zorientowanych na kultywowanie pewnej formy świadomości
zwanej uważnością (ang. mindfulness), a wywodzącej się z azjatyckich
tradycji mądrości. Praktyki te, od tysiącleci obecne w kulturze
buddyjskiej, zostały oszlifowane i zaadaptowane do potrzeb współczesnej
medycyny przez Jona Kabata-Zinna i jego kolegów ze szkoły medycznej
Uniwersytetu Massachusetts. Doktor Kabat-Zinn zainicjował tam w roku
1979 program łagodzenia stresu, obecnie znany pod nazwą MBSR, czyli
metody łagodzenia stresu opartej na uważności (mindfulness-based stress
reduction), bazującej na praktykach medytacji uważności i ich
zastosowaniach w przypadkach stresu, bólu i chorób przewlekłych.
Uważność (mindfulness = dosł. "pełnia umysłu") można również opisać
jako "serdeczność" (heartfulness = "pełnia serca"), ponieważ w istocie
chodzi o świadomość przesyconą współczuciem. MBSR okazuje się znacznie
podnosić poczucie wpływu na własne życie u pacjentów z przewlekłymi
chorobami i dolegliwościami odbierającymi sprawność, a także w przypadkach problemów psychologicznych, takich jak stany lękowe i napady
paniki3. Korzyści te uwidaczniają się nie tylko w samopoczuciu,
sposobie myślenia i zachowaniu tych osób, ale również w zmianach
przebiegów aktywności mózgowej, które, jak nam wiadomo, są podłożem
przykrych emocji4.
Mimo początkowego sceptycyzmu związanego z niepewnością, co powiedzą
nasi koledzy oraz pacjenci, gdy ich poinformujemy, że rozważamy
zastosowanie medytacji w profilaktyce depresji, zdecydowaliśmy się
bliżej przyjrzeć tej możliwości. Niedługo przekonaliśmy się, że
połączenie zachodniej psychologii poznawczej z praktykami Wschodu jest
właśnie tym, czego potrzeba, żeby przerwać cykl nawrotów depresji,
któremu sprzyja skłonność do ciągłego roztrząsania, co nam się nie udało
albo co jest nie tak, jak byśmy chcieli.
Naszą reakcją na pierwsze objawy depresji często jest, co zrozumiałe,
próba pozbycia się przykrych uczuć. W tym celu staramy się je stłumić
albo szukamy drogi wyjścia przez ustawiczne rozmyślania. Po drodze
odnajdujemy żale z przeszłości i zmartwienia na przyszłość.
Wypróbowujemy w głowie rozwiązanie za rozwiązaniem i niebawem zaczynamy
czuć się gorzej przez sam fakt, że nie udaje nam się znaleźć ulgi w emocjonalnym bólu. Gubimy się w porównywaniu miejsca, w którym jesteśmy,
z tym, w którym chcielibyśmy być, i wkrótce żyjemy już niemal wyłącznie
w głowie. Pochłania to całą naszą uwagę. Tracimy kontakt ze światem, z ludźmi dookoła, nawet z osobami, które najbardziej kochamy i które
najbardziej kochają nas. Odmawiamy sobie całego bogactwa, jakim jest
przeżywanie życia w pełni. Nic dziwnego, że odechciewa nam się
wszystkiego i zaczyna się nam wydawać, że nie jesteśmy w stanie nic
zrobić. Właśnie w tym miejscu olbrzymią rolę może odegrać medytacyjna,
współczująca świadomość.
JAK ZROBIĆ NAJLEPSZY UŻYTEK Z TEJ KSIĄŻKI
Prezentowane tutaj praktyki uważności mogą ci pomóc w całkowitej zmianie
podejścia do niekończących się cyklów obmyślania strategii, które w sumie tylko zwiększają niebezpieczeństwo popadnięcia w depresję. Mogą ci
pomóc w oderwaniu się od całego tego wzorca aktywności umysłowej.
Kultywowanie uważności może ci ułatwić uwolnienie się od żalów z powodu
tego, co było, i obaw o to, co będzie. Zwiększy ono twoją psychiczną
elastyczność, tak iż będziesz odkrywać przed sobą nowe możliwości tam,
gdzie jeszcze przed chwilą wydawało się, że nic nie możesz zrobić.
Praktyka uważności może cię uchronić przed poczuciem nieszczęścia, które
jest dla nas normą, kiedy wciąga nas wir depresji. Dzieje się tak,
ponieważ pomaga ona nawiązać ponowny kontakt z całą paletą dostępnych
nam we własnym wnętrzu i na zewnątrz zasobów umożliwiających uczenie
się, rozwój i zdrowienie -?zasobów, w których posiadanie nawet nie
wierzyliśmy.
Jednym z tych wewnętrznych zasobów -?niesłychanie ważnym, a często przez
nas ignorowanym albo bardzo niedocenianym niezależnie od tego, czy
jesteśmy w depresji, czy nie -?jest nasze ciało. Gdy zatracamy się w myślach, a uczucia są dla nas balastem, którego usiłujemy się pozbyć,
zwracamy bardzo mało uwagi na fizyczne doznania płynące z ciała. A jednak to właśnie owe doznania w ciele informują nas natychmiast o stanie naszych emocji i umysłu. Mogą nam dostarczyć cennych informacji,
istotnych dla naszego dążenia do uwolnienia się od depresji, a skupienie
się na nich nie tylko chroni nas przed wpadnięciem w mentalną pułapkę
wychylania się ku przyszłości bądź grzęźnięcia w przeszłości, ale może
też zmienić odczuwane emocje. W części I tej książki przyjrzymy się, jak
umysł, ciało i emocje współpracują w tworzeniu i podtrzymywaniu depresji
oraz w jaki sposób wykorzystując pionierskie badania, można to zmienić i wyrwać się z tego błędnego koła. Zobaczymy bardzo wyraźnie, jak wszyscy
wpadamy w nawykowe wzorce myślenia, odczuwania i działania odbierające
nam radość życia i poczucie własnych możliwości. Postawimy tezę, że w pełni świadome przeżywanie danej chwili wyzwala w nas moc, której
istnienia nawet się nie domyślaliśmy.
Logika i wiedza pochodząca z najnowszych odkryć naukowych może robić na
nas wrażenie, ale sama przez się niekoniecznie ma jakąś praktyczną
wartość, choćby dlatego, że zwykle przemawia tylko do głowy drogą
myślowo-rozumową. Dlatego w części II zachęcimy cię do doświadczenia
tego, czego może brakować każdemu, kto zatraca się bez reszty w umysłowej ekwilibrystyce, usiłując "naprawić" swój stan nieszczęśliwości
i tracąc kontakt z innymi stronami własnego bytu i inteligencji, w tym -
z mocą swojej uważności. Na razie może to być dla ciebie tylko
abstrakcją, jeszcze jednym teoretycznym pojęciem -?cóż to może znaczyć:
kultywować uważność na własny umysł, ciało i emocje? Z tego właśnie
względu ta część książki jest pomyślana tak, aby pomóc ci rozwinąć
własną praktykę uważności i przekonać się osobiście o tym, jak głęboko
może ona człowieka zmieniać i wyzwalać.
Część III pomoże ci udoskonalić tę praktykę, tak że zacznie ona wpływać
na te myśli, uczucia, doznania cielesne i zachowania, które łączyły się
w spiralę prowadzącą od przygnębienia do depresji.
Część IV scala wszystko w jednolitą strategię życia -?pełniejszego i bardziej skutecznego w odniesieniu do wszystkich jego wyzwań, a w szczególności wobec widma powracającej depresji. Przytoczymy historie
ludzi, którzy rozwinęli się i zmienili poprzez praktykowanie uważności w obliczu dręczącej ich przedtem depresji, i zaproponujemy systematyczny,
łatwy do wdrożenia, ośmiotygodniowy program umożliwiający połączenie w całość wszystkich elementów i wszystkich praktyk opisanych w tej
książce. Żywimy nadzieję, że już samo czytanie tej książki i stosowanie
opisanych w niej ćwiczeń pozwoli ci w jak najbardziej praktyczny i użyteczny sposób nawiązać kontakt z własną wrodzoną mądrością i mocą
uzdrawiającą.
Z tego podejścia można korzystać na różne sposoby. Nie musisz od razu
decydować się na cały, ośmiotygodniowy program, choć byłoby to
niesłychanie korzystne, o ile znajdziesz odpowiedni czas na taki poziom
zaangażowania. Głęboką korzyść ze stosowania opisywanych tu praktyk
odniesiesz, nawet jeśli nie masz konkretnego problemu, takiego jak
depresja. Nawykowe i automatyczne wzorce funkcjonowania umysłu, które
będziemy badać, gnębią praktycznie każdego z nas, dopóki nie nauczymy
się radzić sobie z nimi. Może po prostu chcesz dowiedzieć się czegoś
więcej o swoim umyśle, o swoim pejzażu wewnętrznym. A może właśnie wtedy
ciekawość skłoni cię do eksperymentowania z niektórymi z praktyk
uważności, na przykład, na początek, tymi z części II. Możliwe, że
dopiero wtedy nabierzesz motywacji, żeby zaangażować się w pełny
ośmiotygodniowy program i przekonać się, co się będzie działo.
Dwa słowa przestrogi, zanim pójdziemy dalej. Po pierwsze, niektóre
opisywane przez nas praktyki medytacyjne często wymagają pewnego czasu,
żeby w pełni ujawnić swój potencjał. Dlatego właśnie nazywa się je
"praktykami". Wymagają wracania do nich raz po raz, raczej w duchu
otwartości i ciekawości niż dążenia ze wszystkich sił do jakiegoś z góry
założonego rezultatu, który by miał usprawiedliwić poświęcanie im czasu
i energii. Dla większości z nas jest to naprawdę nowy rodzaj nauki, z którym trzeba będzie trochę poeksperymentować, ale warto. Wszystko, o czym piszemy, ma cię wspierać w twoich wysiłkach.
Po drugie, roztropnie będzie nie podejmować całego programu, jeśli
akurat jesteś w trakcie epizodu klinicznej depresji. Zbierane obecnie
dane sugerują, że warto odłożyć to do czasu, gdy z konieczną pomocą
wydostaniesz się z otchłani i dopiero z umysłem i duchem wolnym od
przygniatającego ciężaru ostrej depresji przystąpisz do nowego sposobu
pracy z własnymi myślami i uczuciami.
Bez względu na to, z jakiego miejsca startujesz, radzimy ci wykonywać
opisane tu i na płycie ćwiczenia i medytacje cierpliwie i wytrwale, z wrażliwością na siebie samego i otwartością umysłu. Zachęcamy cię do
porzucenia właściwej nam wszystkim tendencji do wymuszania, aby coś się
działo tak, jak tego oczekujemy. Zamiast tego pozwalaj, żeby było
właśnie to, co jest w danej chwili. Na ile potrafisz, po prostu zaufaj
obecnej w tobie zdolności uczenia się, wzrastania i zdrowienia i zaangażuj się w te praktyki, tak jakby od tego zależało twoje życie. Bo
pod wieloma względami, dosłownie i w przenośni, zależy. Reszta zadba o siebie sama.
ROZDZIAŁ PIERWSZY
Och, nie, znowu to samo!
Dlaczego nieszczęście nas nie opuszcza
Alice przewracała się z boku na bok. Nie mogła zasnąć. Była trzecia nad
ranem. Dwie godziny temu coś wyrwało ją ze snu i odtąd w jej głowie cały
czas huczało: przeżywała, stale od nowa, popołudniowe spotkanie ze
zwierzchnikiem. Tyle że teraz dołączył się komentator -?jej wewnętrzny
głos zarzucał ją napastliwymi pytaniami:
Dlaczego musiałam to powiedzieć w taki sposób? Zrobiłam z siebie
idiotkę. Co on miał na myśli, mówiąc "zadowalające"? Ujdzie, ale nie
dość dobre, żeby dać mi podwyżkę? Dział Kristin? A co oni mają wspólnego
z tym projektem? To moja działka... przynajmniej na razie. Czy on tak
rozumie ocenianie postępu spraw? Chyba planuje powierzyć projekt komuś
innemu, prawda? Wiedziałam, że moja praca jest nie dość dobra -?nie dość
dobra, żebym dostała podwyżkę, może nawet nie dość dobra, żebym nie
została wylana. Gdybym tylko przewidziała, że tak będzie...
Alice nie mogła już zasnąć. Kiedy zadzwonił budzik, jej myśli miały już
za sobą długą drogę -?od beznadziejności jej sytuacji w pracy do
koszmaru, jaki czeka ją i dzieci, gdy znowu przyjdzie jej szukać
zajęcia. Zmuszając obolałe ciało do wstania z łóżka i wlokąc się do
łazienki, przed oczami miała już szereg potencjalnych pracodawców,
którzy -?jeden za drugim -?pokazują jej drzwi.
Nie będę mogła mieć im tego za złe. Tylko nie rozumiem, dlaczego tak
często czuję się podle. Dlaczego wszystko mnie tak przytłacza? Inni
ludzie, zdaje się, jakoś sobie radzą. Widocznie nie mam tego, co
potrzeba, żeby dawać sobie radę naraz z pracą i z domem. Jak to on o mnie powiedział?
Taśma w jej głowie poszła w ruch od nowa.
Za to Jim nie miał żadnych trudności ze snem. Trudność sprawiało mu
tylko życie na jawie. Oto znowu siedział w swoim samochodzie na firmowym
parkingu i czuł, jak przygniata go ciężar dnia, który ledwie co się
rozpoczął. Ciało miał jak z ołowiu. Jedyne, na co mógł się zdobyć, to
odpięcie pasa bezpieczeństwa. I tkwił tak nieruchomo, niezdolny chwycić
za klamkę, wysiąść z samochodu i pójść do pracy.
Może jeśli przebiegnie myślami plan dnia... to zawsze ruszało go z miejsca, puszczało koła w ruch. Zawsze, ale nie dziś. Każde umówione
spotkanie, każde zebranie, każdy telefon do wykonania były dla niego jak
kula z żelaza, którą trzeba przełknąć, a z każdym przełknięciem jego
umysł odbiegał coraz dalej od porządku dnia, by zająć się pytaniem,
dręczącym go każdego ranka:
Dlaczego jest mi tak źle? Mam wszystko, o czym marzy większość mężczyzn:
kochającą żonę, wspaniałe dzieci, stałą pracę, ładny dom... Co jest ze
mną nie tak? Dlaczego nie umiem wziąć się w garść? I dlaczego tak jest
zawsze? Wendy i dzieci są śmiertelnie znudzeni moim użalaniem się nad
sobą. Już długo ze mną nie wytrzymają. Gdybym mógł z tym dojść do ładu,
wszystko byłoby inaczej. Gdybym wiedział, dlaczego czuję się tak podle,
na pewno umiałbym rozwiązać problem i po prostu żyć dalej, jak wszyscy.
To naprawdę idiotyczne.
Alice i Jim chcą być po prostu szczęśliwi. Alice może ci powiedzieć, że
miewa w życiu dobre chwile. Ale one nigdy nie trwają długo. Coś nagle
wprawia ją w panikę i zdarzenia, z których kiedyś z łatwością by się
otrząsnęła, teraz wpędzają ją w rozpacz, zanim zdąży się zorientować, co
ją tak zabolało. Jim mówi, że też miał swoje dobre okresy -?ale były to
czasy nacechowane nie tyle obecnością radości, ile raczej nieobecnością
bólu. Nie ma pojęcia, co sprawia, że ten tępy ból ustępuje albo powraca.
Wie tylko tyle, że nie jest w stanie sobie przypomnieć, kiedy ostatni
raz spędził wieczór, śmiejąc się i żartując z rodziną albo przyjaciółmi.
Gdy w głowie Alice kotłują się mroczne wizje własnego bezrobocia, w zakamarkach umysłu czai się głęboki strach przed tym, że nie będzie
mogła zapewnić sobie i dzieciom tego, czego potrzebują. "Och nie,
znowu?!" -?wzdycha ciężko. Dobrze pamięta, jak to było, gdy odkryła, że
Burt ją zdradzał, i kazała mu się wynosić. Naturalnie, była wtedy smutna
i zła, ale też upokorzona tym, jak ją potraktował. Okazał się niewierny.
Poczuła wtedy, że "przegrała" walkę o ocalenie tego związku. A potem
stwierdziła, że jako samotna matka jest w pułapce. Z początku robiła
dobrą minę do złej gry ze względu na dzieci. Wszyscy byli dla niej
życzliwi, ale w pewnym momencie uznała, że powinna się już pozbierać.
Nie mogła przecież wciąż prosić krewnych i znajomych o pomoc. Cztery
miesiące później jednak spostrzegła, że staje się coraz bardziej
płaczliwa i przygnębiona, traci zainteresowanie chórem dziecięcym,
którym dyrygowała, nie umie się skupić na pracy i prześladuje ją
poczucie winy z powodu tego, że jest "złą matką". Nie mogła spać i "bez
przerwy" jadła. W końcu poszła do lekarza, a on zdiagnozował depresję.
Przepisał jej środek antydepresyjny, który znacznie poprawił jej
nastrój. Po paru miesiącach była znowu sobą -?do czasu gdy dziewięć
miesięcy później "skasowała" swój nowy samochód w wypadku. Nie mogła
otrząsnąć się z poczucia, że była o włos od śmierci, mimo że wyszła z tego zaledwie z kilkoma siniakami. Wypadek raz po raz stawał jej przed
oczami. Zadawała sobie pytania: jak mogła być tak nierozsądna, jak mogła
narazić się na niebezpieczeństwo, które mogło pozbawić jej dzieci
jedynego rodzica z prawdziwego zdarzenia, jakiego jeszcze mają? Gdy
czarne myśli stawały się coraz bardziej natarczywe, zgłosiła się do
lekarza po kolejną receptę i wkrótce znów poczuła się lepiej. Ten
schemat powtarzał się jeszcze kilkakrotnie w ciągu kolejnych pięciu lat.
Za każdym razem, gdy zauważała oznaki wciągania w wir, czuła narastającą
trwogę. Alice była pewna, że dłużej tego nie zniesie.
U Jima nigdy nie zdiagnozowano depresji -?nigdy nawet nie wspominał
lekarzowi o swoim ponurym stanie ducha i ciągłym złym samopoczuciu. Bądź
co bądź, jakoś sobie radził. W jego życiu było wszystko w porządku, więc
jakie miał prawo narzekać? Tyle tylko, że siedział tak w samochodzie,
dopóki coś go nie skłaniało, żeby w końcu jednak otworzyć drzwi i ruszyć
do przodu. Kiedy próbował pomyśleć o swoim ogrodzie i pięknych nowych
tulipanach, które lada dzień będą kiełkować, przypominał sobie, że nie
zrobił jak należy jesiennych porządków i teraz czeka go mnóstwo pracy,
żeby doprowadzić obejście do ładu -?na myśl o tym poczuł odpływ sił.
Pomyślał o swoich dzieciach i żonie, ale myśl o próbie włączenia się w rozmowę przy kolacji sprawiła, że tylko zachciało mu się wcześniej pójść
spać tak jak poprzedniego wieczoru. Planował wstać wcześnie rano, żeby
dokończyć pracę, którą zostawił na biurku wczoraj, ale jakoś długo nie
mógł się obudzić. Może po prostu zostanie w biurze do chwili, aż
skończy, choćby to miało potrwać do północy...
Alice ma nawracające duże zaburzenia depresyjne. Jim, być może, cierpi
na dystymię, rodzaj niskopoziomowej depresji, będącej raczej stanem
przewlekłym niż ostrym schorzeniem. Konkretna diagnoza nie jest dla
potrzeb naszego programu najważniejsza. Problemem Alice i Jima, a także
wielu z nas jest to, że rozpaczliwie pragniemy być szczęśliwi, ale nie
mamy pojęcia, jak to osiągnąć. Dlaczego niektórzy z nas raz po raz
wpadają w taki dołek? Dlaczego niektórzy z nas mają wrażenie, że nigdy
nie są naprawdę szczęśliwi, a tylko wloką się przez życie z przymusem -
wiecznie przygnębieni i niezadowoleni, zmęczeni i obojętni -?i nie mogą
wykrzesać z siebie zainteresowania tym, co kiedyś sprawiało im
przyjemność i powodowało, że życie miało dla nich wartość?
U większości z nas początek depresji ma związek z jakąś tragedią lub
odmianą losu. Do zdarzeń, które mają szczególną szansę wywołać depresję,
należą utrata kogoś lub czegoś ważnego, upokorzenie bądź porażka,
sprawiające, że czujemy się bezsilni wobec życiowych okoliczności. Alice
wpadła w depresję po rozpadzie jej długotrwałego związku z Burtem.
Początkowo dodawało jej sił słuszne oburzenie i z mściwą zawziętością
rzuciła się w wir samodzielnego wychowywania dzieci. Ale to było
wszystko, na co było ją stać wieczorem po przyjściu z pracy. Zaprzestała
więc spotkań po godzinach z przyjaciółkami, kolacji z matką, nawet
rozmów telefonicznych z siostrą mieszkającą w sąsiednim stanie. Niebawem
poczuła się przytłoczona samotnością, zdruzgotana nieustannym poczuciem
opuszczenia.
U Jima strata miała nieco subtelniejszy charakter i była znacznie mniej
widoczna dla świata zewnętrznego. Kilka miesięcy po otrzymaniu awansu w firmie konsultingowej Jim stwierdził, że nie ma już czasu na przebywanie
z przyjaciółmi; musiał też zrezygnować z uczęszczania do klubu
miłośników ogrodnictwa, ponieważ praca w biurze przedłużała się do coraz
późniejszych godzin. Zdał sobie też sprawę, że nowo uzyskana rola
nadzorcy cudzej pracy wcale go nie bawi. W końcu poprosił o przywrócenie
go na stanowisko podobne do tego, jakie zajmował wcześniej. Zmiana ta
przyniosła Jimowi ulgę i nikt poza nim samym nie wiedział, że nie jest
szczęśliwy -?z początku nie wiedział o tym nawet on sam. Zaczął jednak
"odpływać" gdzieś myślami i często sprawiał wrażenie nieobecnego duchem.
W swojej głowie wciąż na nowo rozważał podjętą decyzję, drobiazgowo
analizował każdą najmniejszą wymianę zdań z szefami, a w końcu beształ
sam siebie za to, że "zawiódł" firmę i siebie samego. Nikomu nic nie
mówił i starał się nie zwracać uwagi na te myśli, ale przez kolejnych
pięć lat coraz bardziej wycofywał się w siebie, zaczął odczuwać kilka
niezbyt poważnych dolegliwości i, jak stwierdziła jego żona, "nie był
już człowiekiem, jakiego znała".
Strata stanowi nieodłączny składnik ludzkiej kondycji. Większości z nas
życie wydaje się ogromnym wysiłkiem po przeżyciu takiego kryzysu,
jakiego doświadczyła Alice, a niejeden z nas czuje się jak Jim,
umniejszony przez rozczarowania, jakie sprawił nam ktoś inny albo my
sami. Ale w historiach Alice i Jima tkwi klucz do uświadomienia sobie,
dlaczego tylko u niektórych z nas takie trudne przeżycia pozostawiają
długotrwałe następstwa.
GDY SMUTEK ZMIENIA SIĘ W DEPRESJĘ... A DEPRESJA NIE CHCE MINĄĆ
Depresja jest olbrzymim ciężarem, który dźwigają dziś miliony ludzi.
Występuje on coraz powszechniej w krajach Zachodu, a także w tych
krajach, których gospodarka rozwija się na zachodnią modłę. Czterdzieści
lat temu depresja dopadała ludzi po raz pierwszy zwykle dopiero po
czterdziestce albo po pięćdziesiątce; dziś zapadają na nią już osoby
dwudziestokilkuletnie. (Z doświadczenia polskich klinicystów wynika, że
depresja oraz dystymia pojawiają się często w wieku pokwitania. Domyślać
się można jej związków ze zmianami hormonalnymi, ale także z tym
rodzajem presji, jakiej podlega młodzież w krajach, gdzie gospodarka
oparta jest na "wyścigu szczurów" -?przyp. red.). Rozmiar problemu w dzisiejszym świecie unaoczniają też inne dane statystyczne,
przedstawione w ramce na str. 34, ale chyba najbardziej alarmujące jest
to, że depresja ma tendencję do nawrotów5. Co najmniej
pięćdziesiąt procent tych, którzy doświadczyli depresji, przekonuje się,
iż ona powraca, nawet jeśli wydawało się, że całkiem się z niej
wyleczyli. Po drugim czy trzecim epizodzie ryzyko wystąpienia kolejnych
wzrasta do osiemdziesięciu-dziewięćdziesięciu procent. Na szczególnie
wysokie niebezpieczeństwo nawrotu narażone są osoby, które pierwszy raz
wpadły w depresję przed ukończeniem dwudziestego roku życia. Jak to się
dzieje? Tego właśnie wszyscy trzej (Mark Williams, Zindel Segal i John
Teasdale) chcieliśmy się dowiedzieć. Pozostała część tego rozdziału,
plus rozdział drugi, informują o tym, czego nauka dowiedziała się o naturze depresji i poczucia braku szczęścia, oraz opowiadają, jak owa
wiedza, gdy połączyliśmy siły z czwartym z autorów (Jon Kabat-Zinn),
ostatecznie zaowocowała metodą leczenia, która stała się podstawą
napisania tej książki.
Jednym z najdonioślejszych poznanych przez nas faktów jest to, że między
człowiekiem, który doświadczył epizodu depresji, a tym, który jej nigdy
nie zaznał, jest pewna różnica: depresja buduje w mózgu specyficzne dla
siebie połączenie między nastrojem smutku a negatywnymi myślami. Sprawia
ono, że nawet zwyczajny smutek może na nowo wywołać negatywne myśli.
Odkrycie to wniosło nowy wymiar w naszą wiedzę o sposobie funkcjonowania
depresji. Już kilkadziesiąt lat temu pionierzy nauki, tacy jak Aaron
Beck, spostrzegli, że wiodącą rolę w depresji odgrywają negatywne
myśli6. Beck i jego koledzy po fachu dokonali ogromnego przełomu
w naszym pojmowaniu depresji, kiedy stwierdzili, że nasz nastrój w dużym
stopniu kształtują myśli -?że naszymi emocjami kierują nie tyle same
zdarzenia, ile nasze przekonania o tych zdarzeniach, czyli ich
interpretacje. Teraz już wiemy, że na tym nie koniec. Nie tylko myśli
oddziałują na nasz nastrój, ale -?u osób w depresji -?także sam nastrój
potrafi wpływać na myśli w sposób, który prowadzi do jego dalszego
obniżenia. Jeśli ktoś jest podatny, nie potrzeba jakiejś dramatycznej
straty, aby na nowo wpadł w spiralę pogarszającego się samopoczucia;
nawet zwyczajne, codzienne trudności, które ktoś inny skwitowałby
wzruszeniem ramion, mogą u takiej osoby zapoczątkować staczanie się w depresję albo sprawić, że przez wiele dni będzie czuć się nieszczęśliwa.
Co więcej, jak się przekonamy, to połączenie tak się w człowieku
zakorzenia, że czasami łańcuch negatywnych myśli prowadzących do
depresji zostaje zapoczątkowany przez chwilę smutku tak przelotną, że
dana osoba prawie jej nie zauważa.
Powszechność depresji w dzisiejszym świecie
Około 12% mężczyzn i 20% kobiet w którymś momencie życia przeżyje epizod
depresji dużej7.
Pierwszy epizod depresji dużej przeważnie ma miejsce między 20. a 30.
rokiem życia. Znaczny procent ludzi doświadcza pierwszego
pełnoobjawowego epizodu już w późnym dzieciństwie albo w wieku
dojrzewania8.
W każdej chwili na depresję o tak poważnym nasileniu cierpi około 5%
ludności.
Czasami depresja trwa długo; od 15 do 39% przypadków kliniczna depresja
utrzymuje się jeszcze po roku od wystąpienia objawów9, a w 22%
również po dwóch latach10
Każdy epizod depresji zwiększa ryzyko wystąpienia następnego o 16%11.
W Stanach Zjednoczonych dziesięć milionów ludzi bierze przepisane przez
lekarza leki antydepresyjne12.
Nic dziwnego, że wielu z nas czuje się tak, jakby byli w otchłani, z której nie mogą się wydostać, choćby nie wiadomo jak próbowali. Nie mamy
pojęcia, kiedy i jak zaczęliśmy się w nią osuwać.
Niestety, nasze dzielne usiłowania, by zrozumieć, co nas wpędziło w ten
stan, okazują się jeszcze jedną częścią skomplikowanego mechanizmu,
który nas spycha coraz bardziej w dół. Jak to się dzieje, że nasze
wysiłki, by zrozumieć siebie, tylko przysparzają nam problemów, zamiast
rozwiązać istniejące, to rzecz złożona. Żeby to zrozumieć, musimy zacząć
od poznania podstaw anatomii depresji i jej czterech kluczowych
wymiarów: uczuć, myśli, doznań cielesnych i zachowań, jakimi reagujemy
na to, co nas spotyka w życiu. Kluczowe znaczenie dla tego mechanizmu ma
wzajemne oddziaływanie wszystkich tych wymiarów.
ANATOMIA DEPRESJI
Przyjrzyjmy się przez chwilę rozwojowi całego schematu depresji, zanim
przejdziemy do jego poszczególnych elementów.
Gdy zaczynamy się czuć głęboko nieszczęśliwi albo popadamy w depresję,
zasypuje nas lawina uczuć, myśli, doznań cielesnych i zachowań, co
ujawnia lista typowych objawów klinicznej depresji (zob. ramka na str.
35). To normalne, że doświadczenie straty, oddzielenia od bliskiej
osoby, odrzucenia czy jakiejkolwiek odmiany losu przynoszącej poczucie
upokorzenia bądź klęski, może wywołać olbrzymi wstrząs emocjonalny.
Przykre emocje odgrywają w naszym życiu ważną rolę. Sygnalizują nam i innym, że przeżywamy poważną niedolę, że w naszym życiu wydarzyło się
coś niepomyślnego. Ale smutek może przejść w depresję wtedy, kiedy
zmienia się on w wyjątkowo raniące negatywne myśli i uczucia. Zapadamy
się wtedy w grzęzawisko negatywnego myślenia, z którego rodzą się
napięcia, bóle, poczucie wyczerpania i zamętu. Tymi z kolei karmią się
kolejne negatywne myśli; pogłębia się depresja, a wraz z nią ból. Nasze
poczucie, że czegoś nam ubyło, tylko się wzmaga, gdy próbujemy się z nim
uporać, porzucając zajęcia, które zwykle nas emocjonalnie karmiły, takie
jak spotykanie się z przyjaciółmi i rodziną, czyli osobami będącymi dla
nas realnym wsparciem. Poczucie wyczerpania staje się jeszcze
silniejsze, jeśli przezwyciężamy je na siłę, pracując ciężej.
Depresja duża13
Kliniczną (dużą) depresję stwierdza się, gdy ktoś przez mniej więcej dwa
tygodnie bez przerwy doświadcza przynajmniej jednego z dwóch pierwszych
objawów z poniższej listy oraz co najmniej czterech z pozostałych w stopniu odbiegającym od normalnego funkcjonowania:
Trwające przez większą część dnia poczucie przygnębienia lub smutku.
Zanik zainteresowania wszystkimi lub prawie wszystkimi zajęciami,
które wcześniej sprawiały radość, albo zanik zdolności cieszenia się
nimi.
Znaczna utrata wagi mimo niestosowania diety albo znaczny przyrost
wagi, względnie spadek albo wzrost apetytu, odczuwany prawie każdego
dnia.
Trudności z przespaniem całej nocy albo zwiększona potrzeba snu za
dnia.
Zauważalne spowolnienie lub podenerwowanie przez cały dzień.
Odczuwane niemal codziennie zmęczenie albo spadek energii.
Poczucie własnej bezwartościowości, względnie skrajnie nasilone lub
nieuzasadnione poczucie winy.
Trudności z koncentracją bądź niezdolność zebrania myśli, która może
być także przez innych postrzegana jako niezdecydowanie.
Powtarzające się myśli o śmierci bądź samobójstwie (może, acz nie
musi im towarzyszyć konkretny plan popełnienia samobójstwa) albo
próba samobójcza.
Nietrudno zauważyć, że uczucia, myśli, doznania fizyczne i zachowania -
wszystkie mają swój udział w zjawisku depresji. Na początku tego
rozdziału opisaliśmy bóle, jakie odczuwała Alice po całonocnym
wymyślaniu sobie samej, i "żelazną kulę", której wrażenie połykania miał
Jim, kiedy myślał o czekającym go dniu. Wielu z nas aż za dobrze zdaje
sobie sprawę, że bycie w dołku utrudnia zrobienie czegokolwiek
skutecznie czy podjęcie decyzji, które pozwoliłyby nam dotrzeć tam,
gdzie chcemy. Nieco trudniej jest zauważyć, że spiralę spadkową może
uruchomić którekolwiek z ogniw tego łańcucha, a każde z nich wzmacnia
pozostałe. W ten sposób stale potęguje się stan umysłu, w którym wciąż
czujemy się nieszczęśliwi, czyniący nas podatnymi na depresję. Bliższe
spojrzenie na poszczególne elementy może nam pomóc wyraźniej zobaczyć
całość.
Uczucia
Jeśli przypomnisz sobie, kiedy ostatni raz zacząłeś się czuć
nieszczęśliwy i spróbujesz opisać swoje ówczesne uczucia, może ci
przyjść na myśl wiele określeń: smutek, melancholia, zdeprymowanie,
niedola, zniechęcenie, dołek, użalanie się nad sobą. Uczucia te mogą
występować z różną siłą: na przykład, można być odrobinę smutnym albo
strasznie smutnym czy też gdzieś pomiędzy. To normalne, że różne emocje
przychodzą i odchodzą, ale depresyjne uczucia rzadko pojawiają się
pojedynczo. Często tworzą całe grona, łącząc się z niepokojem i lękiem,
złością i rozdrażnieniem, brakiem nadziei i rozpaczą. Drażliwość jest
szczególnie częstym symptomem towarzyszącym depresji; jesteśmy w dołku,
możemy odczuwać zniecierpliwienie wobec wielu osób w naszym życiu,
możemy czuć, że nasza cierpliwość wobec nich jest na wyczerpaniu.
Możliwe, że będziemy wtedy bardziej skłonni do wybuchów złości. U niektórych ludzi w depresji, zwłaszcza u młodzieży, drażliwość rzuca się
w oczy nawet bardziej niż smutek.
* * *
Uczucia, na których podstawie stwierdzamy depresję, przeważnie
traktujemy jako skutek. Jesteśmy przygnębieni, czujemy się smutni,
zdołowani, rozżaleni, nieszczęśliwi, przybici, zrezygnowani,
zrozpaczeni. Są one jednak również punktem wyjścia i przyczyną: badania
wykazały, że im dłużej przeżywaliśmy depresję w przeszłości, tym
bardziej nastrój smutku pociąga za sobą niską samoocenę i samooskarżenia1414. Nie dość, że jest nam smutno, to
jeszcze czujemy się nieudacznikami, pozbawionymi wartości, niegodnymi
miłości i przegranymi. Uczucia te wyzwalają silnie krytyczne myśli na
własny temat: wymyślamy sobie samym i oskarżamy siebie o emocje, których
doświadczamy: "To jest kretyństwo -?dlaczego nie mogę po prostu przestać
się przejmować i żyć do przodu?". A myślenie w ten sposób, rzecz jasna,
tylko pogrąża nas jeszcze bardziej.
* * *
Takie samokrytyczne myśli mają ogromną moc i są potencjalnie toksyczne.
Tak samo jak uczucia, mogą one być zarówno końcowym, jak i początkowym
punktem depresji.
Myśli
Przez chwilę wyobraź sobie, najbardziej wyraziście jak potrafisz, scenkę
opisaną poniżej. Daj sobie trochę czasu, by uświadomić sobie, na ile
zdołasz, wszystkie myśli, jakie będą ci przy tym przychodzić do głowy.
Idziesz ulicą, którą dobrze znasz... Po drugiej stronie ulicy widzisz
znaną ci osobę... Uśmiechasz się i machasz do niej ręką... Ta osoba nie
odpowiada w żaden sposób ...jakby cię nie poznawała... przechodzi obok,
nie dając żadnego znaku, że dostrzega twoje istnienie.
Jak się z tym czujesz?
Jakie myśli albo wyobrażenia przemykają ci przez głowę?Może ci się wydawać, że odpowiedzi na te pytania są oczywiste. Ale jeśli
wypróbujesz ten scenariusz na swoich znajomych czy członkach rodziny,
prawdopodobnie uzyskasz całą gamę różnych reakcji. To, co każdy z nas
odczuje, zależy w ogromnym stopniu od domniemanego przez nas powodu, dla
którego drugi człowiek minął nas obojętnie. Ta sytuacja jest
niejednoznaczna. Może być interpretowana na rozmaite sposoby i stosownie
do tego wywoływać najróżniejsze reakcje emocjonalne.
Nasze reakcje emocjonalne zależą od historii, jaką opowiada
rozbrzmiewający w naszym umyśle głos komentatora interpretującego dane,
których dostarczają nam zmysły. Jeśli taka sytuacja zdarzy się, kiedy
jesteśmy w dobrym nastroju, ów wewnętrzny komentarz pewnie powie nam, że
ten ktoś nas nie zauważył, bo nie miał okularów albo był czymś
zaabsorbowany. Nasza reakcja emocjonalna będzie słaba albo żadna.
Ale jeśli tego dnia jesteśmy już trochę w dołku, to nasz wewnętrzny głos
może nam powiedzieć, że ta osoba umyślnie nas zignorowała, że
straciliśmy kolejnego przyjaciela. W głowie zaczyna się kotłować i rozmyślamy: czym mogliśmy obrazić tę osobę? Nawet jeśli na początku nie
czuliśmy się tak bardzo przygnębieni, taki wewnętrzny monolog może
sprawić, że poczujemy się gorzej. Jeśli z tego monologu wynika, że
zostaliśmy zignorowani, możemy poczuć złość. Jeśli wynika z niego, że
czymś musieliśmy tę osobę urazić, możemy poczuć się winni. Jeśli mówi
nam on, że prawdopodobnie straciliśmy przyjaciela, możemy poczuć się
samotni i smutni.
Możliwe są różne interpretacje tego samego zbioru faktów. Nasz świat
jest jak niemy film, do którego każdy z nas dopisuje własny tekst. A różne interpretacje tego, co stało się przed chwilą, mogą mieć wpływ na
to, co zdarzy się potem. Przyjmując optymistyczną interpretację, może
wkrótce zapomnimy o incydencie. Pesymistyczna może spowodować, że
zaczniemy besztać samych siebie tak jak Alice po spotkaniu z szefem: Co
ja takiego zrobiłam? Co jest ze mną nie w porządku? Dlaczego mam tak
mało przyjaciół? Negatywne myśli często zjawiają się w przebraniu, pod
płaszczykiem pytań, co sugeruje nam, że jest na nie jakaś odpowiedź.
Tymczasem możliwe, że pięć czy dziesięć minut później pytania te nadal
będą nas dręczyć, a żadna odpowiedź się nie pojawi.
Wiele sytuacji jest niejednoznacznych, a nasza reakcja w ogromnym
stopniu zależy od sposobu, w jaki je interpretujemy. Opisuje to model
A-B-C. A to fakty -?to, co można zarejestrować kamerą wideo. B to
interpretacja, jaką nadajemy danej sytuacji -?wewnętrzny "komentarz" tuż
powyżej progu świadomości, często brany za fakt. C to nasza reakcja:
nasze emocje, doznania w ciele i zachowanie. Zdarza się, że widzimy
sytuację (A) i jesteśmy świadomi reakcji (C), ale nie uświadamiamy sobie
interpretacji (B). Sądzimy, że sama ta sytuacja wywołała nasze reakcje
emocjonalne i cielesne, podczas gdy w rzeczywistości sprawiła to nasza
interpretacja tej sytuacji.
-?Wiedziałam, że moja praca jest nie dość dobra -?powiedziała sobie
Alice po spotkaniu ze zwierzchnikiem. A tymczasem ów zwierzchnik
poprosił ją o spotkanie, ponieważ widział, że Alice się przepracowuje, i miał nadzieję trochę jej ulżyć, organizując kogoś do pomocy. Ani przez
moment nie przyszło mu do głowy, że Alice źle spełnia swoje obowiązki.
-?Wendy i dzieci są śmiertelnie znudzeni moim użalaniem się nad sobą -
oznajmił Jim. -?Dłużej już tak ze mną nie wytrzymają. -?Prawda była
taka, że jego bliscy byli śmiertelnie zmartwieni i starali się jak mogli
jakoś go rozweselić czy choćby wykrzesać z niego na nowo iskrę życia.
Jim tego nie zauważał, gdyż wstyd przysłaniał mu wszystko.
Sprawy jeszcze bardziej komplikuje fakt, że nasze reakcje zaczynają żyć
własnym życiem. Gdy jesteśmy w dołku, nieraz wybieramy, a następnie
rozwijamy najbardziej negatywną z możliwych interpretacji. Kiedy ktoś
minął nas na ulicy bez słowa, a nasz zły nastrój podpowie nam, że ten
ktoś "umyślnie mnie zignorował", nasz nastrój natychmiast się pogarsza.
Teraz z kolei ów pogarszający się nastrój każe nam zadawać sobie
pytania, dlaczego ten ktoś "olał mnie". To tylko dostarcza nam nowych
dowodów na poparcie tezy, że nie można nas lubić: "Tydzień temu to samo
zdarzyło się z tym i tym; chyba nikt mnie nie lubi; nie umiem nawiązywać
trwałych relacji; co ze mną jest nie tak?". Potok myśli zaczyna się
skupiać na temacie bezwartościowości, osamotnienia i nieadekwatności.
Jeśli ten rodzaj natłoku myśli jest ci znajomy, może podniesie cię na
duchu świadomość, że nie jesteś osamotniony w takim wzorcu negatywnego
myślenia. W roku 1980 Phillip Kendall i Steven Hollon postanowili
sporządzić listę myśli wypowiadanych przez ich pacjentów cierpiących na
depresję. Listę tę przedstawiamy w ramce na str. 41-42. Motywem
przewodnim są własna bezwartościowość i samooskarżanie się. Jeśli w tej
chwili czujemy się dobrze, jest dla nas raczej oczywiste, że takie myśli
wyrażają wypaczony obraz rzeczywistości. Ale kiedy jesteśmy w depresji,
mogą wydawać się prawdą absolutną. Depresja jest jak wojna wypowiedziana
samemu sobie, w której wytaczamy każdą możliwą broń propagandową. Ale
czy ta wojna ma jakiegoś zwycięzcę?
To, że często przyjmujemy owe toksyczne i zniekształcone "prawdy" o sobie za bezsporne fakty, tylko cementuje powiązanie między przykrymi
uczuciami a samokrytycznymi ciągami myślowymi. Wiedza o tym ma kolosalne
znaczenie dla zrozumienia, dlaczego depresja dotyka jednych ludzi, a innych nie, albo dlaczego w pewnych sytuacjach się pojawia, a w innych
nie.
Myśli automatyczne występujące u osób w depresji15
Czuję, że cały świat jest przeciwko mnie.
Jestem do niczego.
Dlaczego mnie się nigdy nic nie udaje?
Nikt mnie nie rozumie.
Zawiodłem(-am).
Chyba dłużej nie dam rady.
Szkoda, że nie jestem lepszym człowiekiem.
Jestem taki słaby/taka słaba.
Moje życie nie posuwa się w tym kierunku, w którym bym chciał(-a).
Jestem tak bardzo rozczarowany(-a) sobą!
Nic mnie już nie cieszy.
Dłużej tego nie zniosę.
Ciągle nie umiem ruszyć z miejsca.
Co jest ze mną nie tak?
Szkoda, że nie jestem gdzie indziej.
Nie mogę się pozbierać.
Nienawidzę siebie.
Jestem bezwartościowy(-a).
Żebym tak mógł/mogła po prostu zniknąć!
Co się ze mną dzieje?
Jestem przegrany(-a).
Moje życie to jeden wielki bałagan.
Jestem nieudacznikiem.
Nigdy mi się nie uda.
Czuję się bezradny(-a).
Coś musi się zmienić.
Coś chyba jest ze mną nie w porządku.
Moja przyszłość jest ponura.
Nie warto, po prostu nie warto.
Niczego nie umiem doprowadzić do końca.
"Automatic Thoughts Questionnaire" ("Kwestionariusz myśli
automatycznych"), copyright 1980 by Phillip C. Kendall and Steven D.
Hollon. Przedruk za upoważnieniem.
Gdy takie myśli nawiedzą nas chociaż raz, na zawsze pozostają w gotowości do uruchomienia się także przy innych okazjach. A kiedy już do
tego dojdzie, ściągają nasz nastrój jeszcze bardziej w dół, drenując nas
z resztek energii, które jeszcze mieliśmy -?akurat wtedy, kiedy
potrzebujemy wszystkich swoich zasobów, aby poradzić sobie z tym, co nas
spotkało. Wyobraź sobie, jaki wpływ miałoby na ciebie, gdyby ktoś stał
za tobą przez cały dzień i wciąż ci mówił, jaki jesteś bezwartościowy,
podczas gdy ty desperacko starasz się poradzić sobie z jakimś trudnym
przeżyciem. A teraz wyobraź sobie, o ile gorsze byłoby, gdyby ta krytyka
i surowe osądy odzywały się wprost w twojej głowie. Nic dziwnego, że
wydaje się to takie realne -?w końcu, kto zna nas lepiej niż my sami?
Owe myśli mogą stać się dla nas pułapką i zmienić mały smutek w splątaną
sieć przytłaczających rozmyślań.
* * *
Negatywne myśli potrafią wyzwalać depresję albo podsycać ją, kiedy już
ogarnie nas złe samopoczucie. Możemy, na przykład, wpaść w ponury
nastrój, myśląc: "Nic nigdy mi nie wychodzi". Ten nastrój może następnie
uruchomić krytykę pod własnym adresem, np. "Dlaczego jestem takim
ofermą?". W miarę jak usiłujemy rozwikłać przyczynę naszego
nieszczęśliwego stanu, nasz nastrój spada w dół na łeb na szyję.
Wnikając w kwestie własnej bezwartościowości, tworzymy całą konstrukcję
negatywnych myśli, które będą w przyszłości tylko czekać na sygnał.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Wielu autorów opisało depresję w sposób pomocny dla innych na podstawie własnych doświadczeń. Przedstawione w tym ustępie opisy depresji i innych zaburzeń nastroju pochodzą z książek: Kay Redfield Jamison (1995), An Unquiet Mind (Knopf, Nowy Jork; wyd. pol. Niespokojny umysł. Pamiętnik nastrojów i szaleństwa, przeł. Filip Rybakowski, Zysk i S-ka, Poznań 2000), Andrew Solomon (2001), The Noonday Demon (Scribner, Nowy Jork; wyd. pol. Anatomia depresji. Demon w środku dnia, przeł. Jolanta Bartosik, Zysk i S-ka, Poznań 2004) i William Styron (1994), Darkness Visible (Random House, Nowy Jork; wyd. pol. Dotyk ciemności: kronika obłędu, przeł. Dorota i Tomasz Bogutyn, Atext, Gdańsk 1991). [wróć]
Teasdale, J.D., Segal, Z.V., Williams, J.M.G., Ridgway, V., Soulsby, J. i Lau, M. (2000), Prevention of relapse/recurrence in major depression by mindfulness-based cognitive therapy, "Journal of Consulting and Clinical Psychology", 68, 615-623. Ma, S.H. i Teasdale, J.D. (2004), Mindfulness-based cognitive therapy for depression: Replication and exploration of differential relapse prevention effects, "Journal of Consulting and Clinical Psychology", 72, 31-40. [wróć]
Kabat-Zinn, J. (1990), Full Catastrophe Living: Using the Wisdom of Your Body and Mind to Face Stress, Pain, and Illness. Delta, Nowy Jork; Kabat-Zinn, J. (1994), Wherever You Go, There You Are: Mindfulness in Everyday Life, Hyperion, Nowy Jork -?wyd. pol. Gdziekolwiek jesteś, bądź. Przewodnik uważnego życia, przeł. H. Smagacz, IPSI Press, Warszawa 2007. Kabat-Zinn, J., Lipworth, L., Burney, R. i Sellers, W. (1986), Four-year follow up of a meditation-based program for the self-regulation of chronic pain: Treatment outcomes and compliance, "Clinical Journal of Pain", 2, 159-173. Kabat-Zinn, J., Massion, A.O., Kristeller, J., Peterson, L.G., Fletcher, K.E., Pbert, L. i in. (1992), Effectiveness of a meditation-based stress reduction program in the treatment of anxiety disorders, "American Journal of Psychiatry", 149, 936-943. [wróć]
Davidson, R.J., Kabat-Zinn, J., Schumacher, J., Rosenkranz, M., Muller, D., Santorelli, S. i in. (2003), Alterations in brain and immune function produced by mindfulness meditation, "Psychosomatic Medicine", 65, 564-557. [wróć]
Keller, M.B., Lavori, P.W., Lewis, C.E. i Klerman, G.L. (1983), Predictors of relapse in major depressive disorder, "Journal of American Medical Association", 250, 3299-3304; Paykel, E.S., Ramana, R., Cooper, Z., Hayhurst, H., Kerr, J. i Barocka, A. (1995), Residual symptoms after partial remission: An important outcome in depression, "Psychological Medicine", 25, 1171-1180. Consensus Development Panel (1985). NIMH/NIH Consensus Development Conference statement: Mood disorders -?Pharmacologic prevention of recurrence, "American Journal of Psychiatry", 142, 469-476. [wróć]
Beck, A.T. (1976), Cognitive Therapy and the Emotional Disorders, International Universities Press, Nowy Jork. [wróć]
Weissman, M. i Olfson, M. (1995), Depression in women: Implications for health care research, "Science", 269, 799-801. [wróć]
Kessler, R., Berglund, P., Demler, O., Jin, R., Koretz, D., Merikangas, K. i in. (2003), The epidemiology of major depressive disorder: Results from the National Comorbidity Survey Replication (NCS-R), "Journal of the American Medical Association", 289, 3095-3105. [wróć]
Berti Ceroni, G., Neri, C. i Pezzoli, A. (1984), Chronicity in major depression: A naturalistic prospective study, "Journal of Affective Disorders", 7, 123-132. [wróć]
Keller, M., Klerman, G., Lavori, P., Coryell, W., Endicott, J. i Taylor, J. (1984), Long-term outcome of episodes of major depression: Clinical and public health significance, "Journal of the American Medical Association", 252, 788-792. [wróć]
Solomon, D., Keller, M., Mueller, T., Lavori, P., Shea, T., Coryell, W. i in. (2000), Multiple recurrences of major depressive disorder, "American Journal of Psychiatry", 157, 229-233. [wróć]
Olfson, M., Marcus, S., Druss, B., Elinson, L., Tanielian, T. i Pincus, H. (2002), National trends in the outpatient treatment of depression, "Journal of the American Medical Association", 287, 203-209. [wróć]
Kryteria diagnostyczne zaburzenia depresyjnego dużego zaczerpnięto z: American Psychiatric Association (2000), Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders (wyd. 4). Nakładem autora, Waszyngton. [wróć]
14 Teasdale, J.D. i Cox, S.G. (2001), Dysphoria: Self-devaluative and affective components in recovered depressed patients and never depressed controls, "Psychological Medicine", 31, 1311-1316. [wróć]
Hollon, S.D. i Kendall, P. (1980), Cognitive self-statements in depression: Development of an Automatic Thoughts Questionnaire, "Cognitive Therapy and Research", 4, 383-395. [wróć]