Wstęp
Wstęp
Nie wiesz, kiedy rozpęta się pandemia, zacznie się wojna, wybuchnie
superwulkan czy nastąpi blackout, ale możesz się nauczyć, jak
się do tego przygotować.
Ten poradnik to rozwinięcie mojej
wcześniejszej książki, Pandemia, z wiosny 2020 roku. Powstała w odpowiedzi na wybuch epidemii koronawirusa (SARS-CoV-2) w Chinach, która
błyskawicznie przerodziła się w pandemię, obejmując cały świat, w tym
Polskę. W wyniku wirusa zmarło półtora miliona osób, a niemal 50
milionów zmaga się z chorobą i walczy o życie. Obecnie możemy mówić o drugiej fali koronawirusa, który z pewnością poczyni jeszcze wiele
szkód.
Pandemia uwidoczniła na całym świecie słabość systemów państwowych oraz
niewydolność i niedofinansowanie służby zdrowia, w której sytuacja
szybko stała się dramatyczna - brakuje sprzętu, miejsc w szpitalach,
personelu, a także coraz trudniej uzyskać pierwszą pomoc, i to nie tylko
pacjentom dotkniętym COVID-19.
Wirus spowolnił gospodarkę, a w niektórych jej gałęziach, takich jak
turystyka, kultura i gastronomia, spowodował do tej pory (i w dalszym
ciągu generuje) miliardowe straty. Centra handlowe świecą pustkami, a kolejne firmy ogłaszają upadłość i zamykają swoje sklepy.
Pandemia wymogła na ludziach całkowitą zmianę stylu życia. Coraz więcej
jego aspektów przenosi się do Sieci, co przyczyniło się do
przyspieszenia procesów cyfryzacji każdej dziedziny życia - począwszy od
administracji państwowej, opieki zdrowotnej, edukacji, przez zakupy,
transport, komunikację, po funkcjonowanie przemysłu i usług. Zmienił się
też sposób wykonywania pracy. Koronawirus wymusił wprowadzenie
innowacyjnych rozwiązań zapewniających ciągłość pracy, która coraz
częściej odbywa się zdalnie. Upowszechniają się rozwiązania chmurowe,
nowoczesne komunikatory internetowe, mechanizmy przetwarzania danych,
wreszcie digitalizacja przemysłu. Są to elementy kompleksowej
transformacji cyfrowej, niezbędnej do funkcjonowania w nowej
rzeczywistości.
Tak, to prawda, że te zdobycze cywilizacji umożliwiły dalsze
funkcjonowanie w nowej rzeczywistości, ale mało kto zauważył, że
jednocześnie sprawiły, iż nasze społeczeństwo stało się jeszcze bardziej
uzależnione od komputerów i Internetu. A co, jeśli przyjdzie blackout
- zabraknie prądu, i to na dłużej niż tydzień?
To zasadne pytanie. Przecież znaczna część społeczeństwa nigdy nie miała
do czynienia z survivalem, nie trenowała bytowania na pustkowiu, całkiem
możliwe, że nawet nie zbierała w lesie grzybów ani jagód, a jej jedynym
kontaktem z przyrodą był wypad do parku na spacer.
Chciałbym podzielić się wiedzą, którą zgromadziłem w trakcie studiów w szkole oficerskiej (działania rozpoznawcze i specjalne) oraz pogłębiałem
podczas służby w jednostkach rozpoznawczych, między innymi w elitarnym
1. batalionie rozpoznawczym, gdzie bardzo duży nacisk kładziono na
szkolenie żołnierzy z przetrwania w warunkach ekstremalnych podczas
działań specjalnych. Dalsze doświadczenie zdobywałem i ugruntowałem w trakcie pobytu poza granicami kraju, między innymi w Afganistanie.
Korzystałem też z dostępnych źródeł pisanych, nie tylko dotyczących
survivalu.
Bytowanie w lesie w 1. batalionie rozpoznawczym
Treści zawarte w poradniku skierowane są przede wszystkim do ludzi
miasta, bo obecnie to mieszkańcy miast stanowią w naszym kraju większość
(według różnych wyliczeń jest to około 20 milionów osób). Raczej mało
prawdopodobne, by w trakcie kataklizmu zostawili swoje mieszkania i ruszyli do lasów czy na wieś.
Wirus nie odpuszcza. My, szarzy obywatele, powinniśmy podjąć działania,
by zabezpieczyć siebie i swoje rodziny przed epidemią na tyle, na ile
jest to możliwe.
Nie da się na razie powiedzieć, jak duże jeszcze spustoszenie wywoła
pandemia. Rządy wszystkich krajów wdrażają coraz to nowe strategie
działania w walce z koronawirusem, tworząc strefy wydzielone, szpitale
jednoimienne, wprowadzając kolejne zakazy i nakazy (jedne rozsądne, inne
mniej - jak choćby zakaz wchodzenia do lasu, który obowiązywał w Polsce
w miesiącach wiosennych 2020 roku). Czy to postępowanie przyniesie
oczekiwane efekty? Mówiąc otwarcie, nie wiem.
Wiem natomiast, że na każdą katastrofę można się przygotować pod
względem logistycznym. Mam na myśli przygotowanie do samodzielnej
egzystencji, w momencie gdy organy rządowe i służby państwowe na pewien
czas będą zmuszone do wycofania się pod naporem przeciwnika, jakim są
epidemia, wybuch wulkanu czy blackout, i nie będą w stanie udzielić
pomocy wszystkim obywatelom przez przynajmniej miesiąc, a zapewne nawet
dłużej. Samodzielnie zabezpieczając się logistycznie, nie umrzemy z głodu, pragnienia, zimna ani braku podstawowych leków.
Autor w trakcie działań specjalnych w 1. batalionie rozpoznawczym
Nie wątpię, że w końcu wszystko wróci do normy, ale kiedy to będzie i za
jaką cenę? Wszyscy zdajemy sobie doskonale sprawę, jak wygląda nasza
służba zdrowia. Lekarze, pielęgniarki i ratownicy medyczni zostali
rzuceni na pierwszą linię frontu z, delikatnie mówiąc, niewystarczającym
wyposażeniem.
Jak wielki będzie kryzys gospodarczy? Ile firm jeszcze padnie? Trudno
dziś ocenić. Jedno wiem na pewno: tanio nie będzie.
Większość ludzi na pytanie, co zrobić w przypadku katastrofy i ogólnej
paniki całego społeczeństwa, odpowiada, by oddalić się od skupisk
ludzkich i udać się na tereny odizolowane, takie jak las czy góry. Czy
to dobre wyjście dla wszystkich? Czy miejsca, takie jak las czy góry, a nawet pustynia, są faktycznie bezpieczniejsze niż miasta wypełnione
panikującymi ludźmi? Być może preppersom czy komandosom na Alasce będzie
jak w raju, ale raczej nie poczują się tak dobrze w polskich lasach,
gdzie ostatnio więcej myśliwych niż zwierzyny i drwali na
harvesterach1 niż starego drzewostanu. Zakładając, że w polskie lasy uciekłaby połowa mieszkańców, takich miast jak: Warszawa,
Wrocław czy Poznań, gwarantuję Wam, że po tygodniu na drzewach
zabrakłoby liści, o zwierzętach nawet nie wspominając. Z góry uprzedzam,
że polskie karetki pogotowia nie mają napędu na dwie osie i nie są to
terenówki.
Prawda jest taka, że 90% naszego społeczeństwa nie byłoby w stanie
przetrwać z dala od miasta. Dla typowego Kowalskiego, który nie wie, co
to są hubka i krzesiwo, ani nigdy w życiu nie rozpalał ogniska,
najlepszą opcją jest zostanie w domu. Mieszkanie to miejsce bezpieczne.
Ma cztery ściany i dach. Stanowi to wystarczające zabezpieczenie przed
każdym wypadkiem natury, nawet tak banalnym jak deszcz czy niewielki
przymrozek. Dzięki temu czynniki zewnętrzne nie mają wpływu na naszą
egzystencję. Często o tym zapominamy, a warto docenić ten komfort.
W dzisiejszych czasach nic nie jest pewne. Nigdzie nie jest powiedziane,
że jak minie pandemia, nie dojdzie przypadkiem do wybuchu superwulkanu
na Polach Flegrejskich w południowych Włoszech (niedaleko Neapolu).
Podobnie ma się sytuacja z superwulkanem Yellowstone w USA, który, jak
twierdzą naukowcy, szykuje się do erupcji. Wiem, wydaje się, że to
bardzo daleko od nas, ale przy takim wybuchu, jak przewidują prognozy,
uwolnione gazy mogą pokryć całą kulę ziemską. Ta chmura
nieprzepuszczalnego pyłu może doprowadzić do jednej z największych klęsk
naturalnych w historii świata, powodując sekwencyjne awarie sieci
systemu elektroenergetycznego, co w konsekwencji przyniesie blackout.
Ludzkość zapewne byłaby w stanie przetrwać i w tym scenariuszu, jednak
miną długie miesiące, nim wszystko wróci do normalności.
Zegar tyka, odliczając nasz czas. Bardzo możliwe, że najgorsze jeszcze
przed nami. Piekło może rozpętać się w każdej chwili.
Brzmi to pesymistycznie, ale nie jest beznadziejnie. Jeśli byłoby
beznadziejnie, to wziąłbym białe prześcieradło i zaczął czołgać się na
cmentarz, by nie robić nikomu kłopotu z moim ciałem.
Jeszcze możemy coś zrobić, by poprawić sytuację. Ten mały poradnik ma za
zadanie przygotować Cię na różne możliwe scenariusze. Jest on
przeznaczony dla ludzi, którzy nigdy nie interesowali się prepperingiem
ani survivalem, dla tych, śledzących preppersów tylko w telewizji, z paczką chipsów w jednej dłoni i puszką coca-coli w drugiej. Sama książka
oczywiście nie daje gwarancji przeżycia, ale umożliwi lepsze
przygotowanie do niespodziewanych zdarzeń mających wpływ na Twoje życie.
Zadaniem poradnika jest pomoc w przetrwaniu w warunkach miejskich w różnych, mniej lub bardziej ekstremalnych sytuacjach, takich jak: obecna
epidemia koronawirusa, klęski żywiołowe, ataki terrorystyczne,
zamieszki, śnieżyce, wichury, susze, a także wskazanie, jak się
zachować, kiedy stwierdzisz brak wody w kranie i prądu w gniazdku. Co,
kiedy wokół siebie widzisz puste sklepy, nieczynne banki i niedziałające
bankomaty? Co robić? Czego się wystrzegać? Gdzie szukać pomocy?
Sytuacjom tego rodzaju nie możesz zapobiec - ale możesz być na nie
przygotowany. Nie każdy jest komandosem czy preppersem, ale każdy może
przetrwać, jeśli podejmie odpowiednie kroki.
Pamiętaj! Ucieczka z miasta nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem.
Najpierw trzeba wiedzieć, gdzie i po co uciekasz.
Zostań w mieście. To do skupisk ludzkich prędzej dotrze pomoc i szybciej
wróci normalność. Nikt Cię nie będzie szukał w lesie - bo i skąd miałby
wiedzieć, że wykopałeś tam ziemiankę i właśnie gotujesz zupę z liści
paproci, resztkami sił odganiając kijem zdziczałe i głodne psy?
I pamiętaj: to tylko poradnik, nie instrukcja.
Celowo pominąłem tematy związane z bytowaniem poza miastem, polowanie na
zwierzęta itp. Książka jest skierowana do ludzi miasta i ma dać ogólne
pojęcie na temat zagrożeń w przypadku ciężkich warunków w mieście.
Kombajn zrębowy, harwester, z ang. harvester - wieloczynnościowa maszyna leśna ścinkowo-okrzesująco-przerzynająca wykorzystywana przy wycince drzew. [wróć]
1. Prawo Murphy'ego: wszystko się wali naraz
1.
Prawo Murphy'ego:
wszystko się wali naraz
Aby przeżyć, nie musisz być znakomicie
wyszkolonym komandosem, nie potrzebujesz też wiedzy i umiejętności
preppersa czy survivalowca jedzącego trujące ryby (w Polsce takich nie
ma...).
To nie to, żebym drwił z preppersów czy survivalowców - ci ludzie, choć
różnią się w niektórych sprawach, mają wspólny cel, jakim jest
przetrwanie (opis zarówno jednych, jak i drugich pojawi się w dalszej
części książki). W przypadku upadku cywilizacji czy wojny zrobią bug
out, czyli planowaną ucieczkę do bezpiecznego miejsca. Jeśli podczas
kataklizmu zdarzy Ci się trafić na jednego z nich, może udzielić Ci
pomocy w wielu sprawach.
Same umiejętności to za mało. Nie uratują nikogo, nawet największego
specjalisty od działań w lesie. Do przetrwania i utrzymania się przy
życiu potrzeba czegoś więcej; potrzeba woli walki i odpowiedniego
nastawienia psychicznego oraz kreatywności w działaniu.
Bez względu na to, jak beznadziejna jest sytuacja, w której zrządzeniem
losu się znalazłeś, nie zapominaj, że masz w domu narzędzia i środki,
które pomogą Ci wyjść z opresji i przeżyć. Wystarczą: inteligencja,
pomysłowość i wola walki.
Trzeba postawić sobie za cel przeżycie za wszelką cenę. Sama wiedza to
za mało i nie pomoże, jeśli zabraknie Ci psychicznego nastawienia, by
przeżyć. W sytuacjach dramatycznych i zagrażających życiu nie ma nic
ważniejszego niż przetrwanie. Aby przetrwać, skup się na przestawieniu
umysłu na pozytywne myślenie. Powszechnie wiadomo, że jeśli podda się
głowa, to nie pomoże, nie wiem jak wysportowane ciało.
Tak naprawdę potrzebujesz jednej rzeczy: determinacji. To ona pozwoli Ci
utrzymać się przy życiu oraz da Twojemu ciału niezwykle mocny impuls w momentach kryzysowych.
W sytuacjach kryzysowych musisz skoncentrować się na woli przetrwania.
Jeśli tego nie zrobisz, w Twoim umyśle pojawi się strach związany z dwoma zagadnieniami:
Utrata wygodnego życia, do którego byłeś przyzwyczajony.
Podejmowanie decyzji w nieznanej Ci do tej pory rzeczywistości.
Wymienione problemy mogą spowodować, że będziesz chciał przyjąć postawę
bierną. Jeśli w tym momencie nie zaczniesz szybko działać, to może
spowodować utratę morale (gotowość do znoszenia trudów oraz
niebezpieczeństw i wiara w sukces), popadnięcie w apatię, a w konsekwencji nawet śmierć. Dlatego najważniejsze jest, by się w sytuacji
kryzysowej nie poddawać i skupić na szukaniu rozwiązań. Trzeba mieć
głowę otwartą na nowe pomysły, nawet te głupie. W działaniach wojennych
często sprawdza się jedno z praw Murphy'ego: "Jeśli coś jest głupie, ale
działa, to nie jest głupie". Nieistotne, czy pomysł faktycznie jest
głupi. Najważniejsze jest, że w ogóle masz pomysł. Ich brak oznacza, że
opanował i sparaliżował Cię strach.
Jako człowiek z miasta jesteś przyzwyczajony do pewnych standardów
życia, które nagle Ci zabrano. Do tej pory system, w którym
funkcjonowałeś jako trybik, chronił Cię przed zagrożeniami ze strony
przyrody, choćby tak normalnymi jak: zmiana pór roku, deszcz, susza,
mróz. Mieszkałeś, pracowałeś i odpoczywałeś w ciepłych, wygodnych
budynkach, miałeś wodę w kranie i dostęp do żywności w sklepie. Miałeś
do dyspozycji rozbudowany system infrastruktury miejskiej
zabezpieczający Twój dom w prąd, wodę, gaz. Działały komunikacja miejska
i system opieki zdrowotnej. O Twoje bezpieczeństwo fizyczne dbały organy
państwowe, na które płaciłeś podatki. W sklepiku za rogiem codziennie
kupowałeś: świeże bułeczki, pączki i kawę, którą mieliłeś w elektrycznym
ekspresie, przeglądając w międzyczasie strony internetowe na swoim
laptopie.
I nagle w wyniku sytuacji nadzwyczajnej zostałeś tego pozbawiony -
przynajmniej tymczasowo.
Możesz liczyć jedynie na siebie i na to, co posiadasz, czyli dom - być
może bez funkcjonujących mediów (prąd, woda, gaz). Masz do dyspozycji
jedynie skromne zapasy żywności i wody oraz ubrania. To niespodziewane
pozbawienie udogodnień, które traktowałeś jako domyślne i niezmienne,
samo w sobie stanowi znaczny wstrząs psychiczny, a panująca wokół
zaraza, szalejące zamieszki, powódź lub susza wprowadzają dodatkowy
stres i mogą doprowadzić do poważnego pogorszenia się Twojego
samopoczucia.
Nasuwa się pytanie, w jaki sposób możesz pokonać stres spowodowany
utratą tego, co uważasz za najważniejsze rzeczy potrzebne do życia, i stawić czoło wydarzeniom, jakie cię jeszcze czekają (a raczej nie będą
pozytywne).
Zacznij od wytłumaczenia sobie, że media, takie jak prąd, woda czy gaz,
nie są wcale niezbędne do przetrwania. To są luksusy, niedostępne
większej części populacji ludzkiej na całym świecie. Tak, drogi
Czytelniku, cztery miliardy ludzi nie mają prądu ani bieżącej wody, nie
mówiąc nawet o Internecie, i dają radę, a nawet są szczęśliwi.
Szok, czyż nie?
Dlatego przestań biadolić i rozczulać się nad sobą. Życie bez ciepłej
wody w kranie, Internetu, laptopa, telefonu z dostępem do Facebooka i Instagrama, telewizji czy komunikacji miejskiej jest możliwe.
Następnie przyjmij do wiadomości, że może być jeszcze gorzej: zaraza,
zamieszki, chroniczny brak wody, a może nawet żywności - to wszystko
jeszcze przed Tobą.
To, w jakiej sytuacji się znajdujesz w chwili obecnej, może wkrótce stać
się słodkim wspomnieniem, jeśli będziesz tylko bezczynnie siedział i użalał się nad sobą, nic nie robiąc, by poprawić swoje położenie. Twoje
warunki życia mogą się bardzo szybko pogorszyć. Bierna postawa to efekt
życia w dobrobycie, funkcjonowania w zbiurokratyzowanych organizacjach,
gdzie jako jednostka w większości sytuacji nie musiałeś dokonywać
wyborów decydujących o życiu lub śmierci, a Twoje możliwości sprawcze
były zredukowane do spraw materialnych i banalnych. Nie musiałeś
wykazywać się inicjatywą i w efekcie, jak większość ludzi, przyjąłeś
postawę bierną.
Teraz zostałeś postawiony w sytuacji walki o przetrwanie, gdzie możesz
być zdany tylko na własne siły. Wiąże się to z koniecznością
podejmowania ważnych decyzji. Nie pozwól, by Cię to przeraziło, to nie
może działać paraliżująco. Pamiętaj, że niepodejmowanie żadnych działań
najprawdopodobniej doprowadzi Cię do śmierci. Nic nie stoi na
przeszkodzie, abyś mógł przejąć kontrolę nad sytuacją i dążyć do
przeżycia. Czy to zrobisz? Wybór należy do Ciebie.
Doświadczenie pozwala mi przewidzieć, że jednak podejmiesz jakieś
działania, by przeżyć. Dowodów dostarcza choćby obecna pandemia. Ludzie
po pierwszym szoku powrócili do życia, przyjmując obostrzenia w życiu
codziennym. Nikogo już nie dziwi, że ktoś chodzi w maseczce, że nosi
lateksowe rękawiczki, że odkaża ręce przez wejściem do sklepu i trzyma
półtorametrowy odstęp w kolejce. Ludzie potrafią bardzo szybko
dostosować się do nowych warunków, nawet jeśli są one trudne.
Działaj
Działaj
Jeśli spotkają Cię nagły kataklizm, wybuch instalacji gazowej w Twoim
bloku, pożar budynku lub inna katastrofa, znajdziesz się w stanie
dezorientacji i paniki. Nie jest nawet wykluczone, że będziesz ranny, a wokół Ciebie znajdą się inne ranne lub martwe osoby. Nawet jeśli dokucza
Ci ból i jesteś przerażony, staraj się zrobić te trzy rzeczy:
Oddal się od bezpośredniego zagrożenia.
Kiedy znajdziesz się poza zasięgiem zagrożenia, pozostań na miejscu i nie poddając się panice, staraj się możliwie najspokojniej
przeanalizować swoją sytuację.
Jeśli to możliwe, udziel pomocy bardziej potrzebującym.
Następnie musisz zrobić kilka rzeczy, które zwiększą szanse na przetrwanie Twoje i Twoich bliskich.
Sprawdź, czy Twoje mieszkanie jest wciąż funkcjonalne i nie grozi
zawaleniem oraz czy jest zabezpieczone i odpowiednio wyposażone.
(Bardzo prawdopodobne jest to, że zrobią to służby miejskie, takie jak
straż pożarna, inspektor budowlany, policja. Wtedy będziesz musiał
przyjąć ich decyzję, ale jeśli okaże się, że Twoje dotychczasowe lokum
nie jest już bezpieczne, zapewne to oni wskażą Ci nowe schronienie).
Jeśli dom nie nadaje się do zamieszkania, postaraj się spakować
niezbędne rzeczy, takie jak ubrania, lekarstwa, pieniądze, jedzenie
itp.
Oceń stan fizyczny swój oraz swoich bliskich.
Przejrzyj posiadany dobytek i zastanów się, czego w nim brakuje, by
dalej egzystować.
Nie działaj w pośpiechu - może to spowodować dezorientację i ryzyko
utraty części Twojego wyposażenia;
Pamiętaj: jeśli do zdarzenia doszło nocą, to o ile jest możliwość
pozostania w okolicy, zrób to, ponieważ znacznie łatwiej jest dokonać
dokładnej oceny sytuacji przy świetle dziennym niż w nocy.
Ocena i analiza sytuacji to najważniejsze punkty planu. Musisz być
obiektywny i rozważyć wszystkie pozytywne, jak i negatywne aspekty
swojego położenia.
Następny etap to obmyślenie planu przetrwania. Dobre planowanie i przygotowanie dadzą Tobie i Twoim bliskim szansę na pokonanie
przeciwności i niebezpieczeństw oraz utrzymanie się przy życiu. W mieście możesz trafić na wiele przeszkód - przede wszystkim mogą nią
być inni ludzie, dlatego warto zawsze uważać podczas kontaktów. Nie
wolno jednak całkiem się odseparować, bo może się okazać, że to Ty
będziesz potrzebował pomocy.
Nadejście katastrofy nie zwalnia Cię z konieczności podejmowania
decyzji na własną rękę, bo czekanie na reakcję państwowych służb może
potrwać od kilku godzin do kilku miesięcy, zależnie od rozmiarów
zdarzenia i jego skutków. Z tego względu musisz wziąć sprawy w swoje
ręce, nie możesz po prostu siedzieć i czekać na ratunek ze strony
państwa. Aby przeżyć, polegaj na sobie. Dla wielu osób podejmowanie
decyzji jest niezwykle trudne, zwłaszcza w takich okolicznościach,
jednak, żeby przeżyć, po prostu trzeba przejąć kontrolę nad sytuacją.
Jeśli jesteś w większej grupie i są wśród Was poszkodowani, Twoim
obowiązkiem jest wykazać się ludzkimi odruchami i pomóc pozostałym.
Bądź wsparciem dla sąsiadów, szczególnie tych starszych. Pamiętaj: w kupie siła (i o wiele cieplej).
Jesteś sprawnym fizycznie 20- lub 30-latkiem, nie chorujesz, masz
zdrowe serce i płuca? To już sukces. Należysz do grupy niskiego ryzyka
zapadnięcia na choroby związane z zanieczyszczeniem powietrza lub typu
koronawirus. Super, pamiętaj jednak, że w Twoim otoczeniu są osoby
starsze, które choćby z racji wieku są w gorszej sytuacji. Bądź
empatyczny i nie ignoruj ludzi, którzy są tuż za ścianą Twojego
mieszkania, tuż za rogiem Twojego domu. To właśnie seniorzy są
najbardziej zagrożeni podczas każdej krytycznej sytuacji, od klęski
żywiołowej po wszelkie epidemie. To oni z racji wieku i często
dodatkowo z powodu chorób siłą rzeczy muszą ograniczyć wychodzenie z domu do sytuacji, w których jest to naprawdę konieczne.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki