Sulejman Wspaniały i jego wspaniałe stulecie - André Clot

Kup ebooka

39.99 zł
21.99 zł (32,79 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Świt wspaniałego stulecia

W 1453 roku Mehmed II zajmuje Konstantynopol. W 1492 Krzysztof Kolumb odkrywa Amerykę, a Królowie Katoliccy odbijają Grenadę z rąk muzułmanów. W 1519 Karol V zostaje wybrany na cesarza niemieckiego. W 1520 zostaje skazany Marcin Luter.

Niezależnie od daty i wydarzenia, które wybierzemy dla zaznaczenia wejścia świata zachodniego w nowożytność, przyćmi je jeden fakt: po długim kryzysie, który nękał Europę w XIV i XV wieku i wstrząsnął posadami całej cywilizacji odziedziczonej po średniowieczu, świat feudalny przestał istnieć. Rodzi się świat państw, a towarzyszą temu zjawisku przeobrażenia gospodarcze i społeczne, jakich nasz kontynent nie doświadczył od upadku cesarstwa rzymskiego. To niemal zupełnie nowa cywilizacja, prawdziwe nowe narodziny.

Kryzys ostatnich dwu stuleci, najpoważniejszy od tysiąca lat, dotknął większą część Starego Świata. Jakby mało było wojen i chłopskich buntów, w wyniku których cała Europa zaścielona była gruzami, z Kaffy nad Morzem Czarnym przywędrowała dżuma, przysparzając nowych cierpień, pogłębiając nędzę i niepewność jutra. Sytuacja narodów chrześcijańskich nie jest wesoła: Francja i Anglia walczą ze sobą, podobnie jak król Francji i książęta Burgundii; toczą się wojny husyckie, upada instytucja imperium; w krajach skandynawskich i środkowoeuropejskich dochodzi do zamieszek i starć zbrojnych; w Italii i Hiszpanii szerzą się dekadencja i anarchia; Kościół przeżywa bezprecedensową schizmę. A już wkrótce na horyzoncie pojawi się nowe zagrożenie dla Europy Środkowej: Turcy osmańscy.

Gdyby Stary Świat upierał się jeszcze trochę dłużej przy swoich konfliktach i błędach, nic by nie powstrzymało tych, których wciąż nazywano "barbarzyńcami" - a którzy od dawna już nimi nie byli - od zalania Zachodu. Historia usłana jest truchłami państw, onegdaj potężnych i bogatych, które zawaliły się pod ciężarem swoich waśni i stały się łatwym łupem dla najeźdźców i śmiałych awanturników.

Lecz tym razem w chwili, gdy wszystko wydaje się stracone, Europa bierze się w garść. W 1453 roku bitwa pod Castillon kładzie kres wojnie stuletniej. Wielkie epidemie, które w ubiegłym stuleciu spowodowały tak wielkie straty, wygasają. Powracają dobrobyt i bezpieczeństwo. Odzyskanemu pokojowi towarzyszy wkrótce odnowa, przypominająca tę z XII i XIII stulecia. Liczba ludności ponownie wzrasta (we Francji podwaja się między rokiem 1450 a 1560), opustoszałe wioski znów się zaludniają, miasta ponownie tętnią życiem. W rolnictwie wzrasta wydajność, jednocześnie pojawiają się nowe uprawy, głównie roślin przemysłowych. Rozrastają się winnice, rozwija się hodowla. Przemysł zaczyna wytwarzać nowe produkty i udoskonala te już istniejące: intensywnie wytapia się metale i szkło, produkuje się cienkie tkaniny z jedwabiu i lnu. Kopalnie żelaza, srebra, miedzi, stymulowane potrzebami przemysłu, pracują na pełnych obrotach. Ponownie uruchamia się kopalnie porzucone jeszcze przez Rzymian. Cała fortuna Habsburgów to kopalnie, które sami eksploatują lub pod zastaw których pożyczają pieniądze. Szybki rozwój drukarstwa pobudza produkcję papieru. Kiedy już zapanował pokój, wszystkie te towary krążą bez przeszkód, wracając na stare szlaki handlowe: w obrębie Europy, a także ze Wschodu przez Wenecję albo kraje Europy Wschodniej do Europy Zachodniej, Polski i krajów bałtyckich. Teraz dochodzą do tego, nabierając coraz większego znaczenia, szlaki łączące porty atlantyckie z północą kontynentu i Europą Środkową. Przepływ kapitałów ułatwiają targi, które odbywają się regularnie, i wielkie organizacje bankowe. Rozwija się gospodarka pieniężna, upowszechnia się kredyt.

Ta wszechstronna odnowa Zachodu, którą odzwierciedla renesans sztuki i literatury, sprzyja przedsięwzięciom żeglarzy, wyruszających na eksplorowanie świata. Europa pozna nowe cywilizacje. Te zaś odkryją, że daleko, na krańcach ogromnego kontynentu rozdzielającego dwa wielkie oceany, istnieją kraje: Francja, Italia, Hiszpania i inne. Wiek XVI - Wielkie Stulecie - będzie przede wszystkim stuleciem spotkań.

Będzie również stuleciem wielkich mężów stanu, królów i cesarzy, którzy odcisną na nim niezatarte piętno. Suwereni XIV i XV wieku walczyli, by zapewnić trwanie swemu państwu i potem umocnić swoją władzę, ograniczając tę wielkich feudałów. Pod koniec XV wieku we Francji, Anglii, Italii i Portugalii królowie i książęta zdołali zdyscyplinować baronów i diuków, którzy podkopywali ich autorytet. Arystokracja ziemiańska, jak Burbonowie we Francji, długo jeszcze będzie stawiała opór. Lecz stoi na przegranej pozycji: zwycięży stare pojęcie suwerenności, odziedziczone po prawie rzymskim i wskrzeszone dwa wieki wcześniej przez prawników Filipa IV Pięknego. Sprawa ma się inaczej w Europie Środkowej i Wschodniej, gdzie szlachta nie tylko uniemożliwi utworzenie nowoczesnych państw, lecz także walnie przyczyni się, poprzez brak dyscypliny, do sukcesów armii tureckich i utraty niepodległości narodowej. Poza tym w całej Europie, nawet w Państwie Kościelnym, władza centralna nie jest już poważnie zagrożona, a to dzięki środkom, niemal wszędzie tym samym, jakich rządzący używają dla umocnienia swej pozycji tak wewnątrz kraju, jak i poza jego granicami.

Każde państwo, bez względu na swoją formę, musi stale dysponować siłą, dzięki której może wymusić na sąsiadach szacunek. Wojsko feudalne nie zaspokaja już potrzeb formujących się wielkich państw. Nowe techniki wojenne, które szybko się rozwijają, od kiedy wynaleziono artylerię, wymagają specjalistów. We Francji w 1439 roku ordynacja królewska stanowi, że wojsko jest wojskiem króla i innego być nie może. W 1445 roku zapada decyzja, że król będzie miał na stałe 20 kompanii kawalerii. Trzy lata później przychodzi kolej na zorganizowanie piechoty: za Franciszka I łucznicy francs-archers1 zostają zastąpieni siedmioma legionami, każdy liczący sześć tysięcy ludzi. Wkrótce artyleria francuska będzie jedną z najlepszych w Europie. Francuski król zatrudnia również żołnierzy zaciężnych, podobnie jak czynią włoskie republiki. Hiszpania z kolei wprowadza pewnego rodzaju służbę wojskową i nową jednostkę, coronelię, obejmującą dwanaście kompanii, składających się z pikinierów, jeźdźców i jednej piątej arkebuzerów. To tercio, formacja siejąca postrach na polach bitwy. Wojska są teraz stałe - i to już się nie zmieni - i z czasem będą stawać się coraz większym obciążeniem dla państwowego budżetu.

Przez całe średniowiecze król utrzymywał się ze swoich praw feudalnych i senioralnych, z dochodów ze swoich włości i z bicia monet. W sytuacji rozwijania się armii nowego typu i wzrostu wydatków, jakie pociągają za sobą polityka międzynarodowa i ambicje króla, te tradycyjne źródła dochodów są niewystarczające. Aby zapełnić budżetową lukę, suwereni w całej Europie stosują jedną i tę samą metodę: obkładają poddanych stałymi, systematycznie ściąganymi podatkami. We Francji Stany Generalne coraz rzadziej obarczane są zadaniem głosowania w sprawie podatków, a od Karola VII rząd bezpośrednio ściąga podatek taille i subsydia dla władcy aides. Franciszek I reorganizuje finanse, ustanawiając Skarbiec Oszczędności, Trésor de l'Épargne, do którego wpływają wszystkie dochody państwa. W Anglii, gdzie król nie zdołał uczynić z taille podatku stałego, Henryk VII stosuje metodę wymuszonych pożyczek od szlachty. Henryk VIII z kolei konfiskuje dobra kleru: reforma Kościoła jest sposobem na wzbogacenie się. W Hiszpanii natomiast konfiskuje się dobra niewiernych, czyli żydów i muzułmanów. Są też wpływy ze sprzedaży odpustów, a to dzięki specjalnej papieskiej "bulli krzyżowej", jak również dochody wielkich zakonów rycerskich - w oczekiwaniu na złoto z Nowego Świata. Wszędzie, w całej Europie, pożyczkodawcy, których my nazywamy bankierami, wypłacają suwerenom pieniądze tytułem przyszłych dochodów.

Inne jeszcze zjawisko szerzy się w całej Europie: umocnienie kontroli królewskiej i książęcej, co prowadzi do wyłonienia się nowej administracji państwowej, składającej się z urzędników. Prawie wszyscy wywodzą się z niższych klas społecznych, są rekrutowani spośród niższych duchownych i drobnej szlachty; będą wspierać ambicje władców i umacniać ich prerogatywy. W Hiszpanii i Francji Rada Królewska, tak jak w Anglii Star Chamber, zyskuje nowe uprawnienia, podczas gdy organy przedstawicielskie tracą te, które posiadały. W Italii państwa są albo monarchiami, jak Neapol, albo bliższe są monarchii niż republice, jak w Mediolanie czy Florencji; wyjątkiem jest Wenecja. Wszędzie absolutyzm święci triumfy - jest to nieunikniony efekt konieczności koncentracji władzy w Europie, w której dominują teraz międzynarodowa polityka i międzynarodowa gospodarka, i na której obszarze wkrótce dojdzie do konfrontacji wielkich ambicji.

Czy to przypadek, czy też naturalna konsekwencja energii i ducha odnowy cechujących epokę? W niemal całej Europie i na Wschodzie aż po Indie przez ponad sto lat na czele państw będą stali mężowie o bardzo silnej osobowości, będący zarazem dowódcami wojskowymi, dyplomatami, administratorami, bywało też wcale nierzadko, że artystami, mężowie bardzo ambitni, rzadko odczuwający skrupuły. Masakry i mordy, porwania i rabunki, przysięgi łamane ledwo złożone - nikomu nawet do głowy nie przyjdzie, by czynić z tego zarzut rywalom, bo każdy wie, że ma takie same grzeszki na sumieniu i że nie należy mylić wiary - którą donośnie się głosi - z moralnością. Wiek XVI był też żelaznym wiekiem.

W 1509 roku Henryk VIII zasiada na tronie Anglii; w 1515 królem Francji zostaje Franciszek I; w 1516 Karol V przyjmuje koronę Hiszpanii. Cztery lata później Sulejman przypasuje miecz Osmana. Tych czterech mężczyzn, którzy przez blisko pół wieku będą władali Europą i istotną częścią zamieszkanego świata, łączy pragnienie zwiększenia własnej potęgi - za pomocą wszelkich środków, lecz głównie poprzez wojnę. Wszyscy czterej byli wojowniczymi władcami, żarliwymi obrońcami pokoju pod warunkiem, że ów im służy.

Henryk VIII, najstarszy z tego grona, nie był królem malowanym. "Potentat po czubki palców", tak o nim pisze jeden z jego biografów, który przyrównuje go do Rockefellera - liczyła się dla niego tylko potęga. Król Anglii posunął się nawet do założenia nowej religii: nic nie mogło stanąć mu na drodze, nawet Bóg. Żenił się sześć razy, dwie jego żony zginęły z ręki kata, dwóch innych się wyrzekł. Lecz ten Sinobrody był człowiekiem wykształconym, artystą, humanistą obytym z myślą Erazma z Rotterdamu, prawdziwym renesansowym księciem, i to on sprawił, że Anglia stała się krajem bogatym i potężnym, który przez pewien czas był arbitrem Europy. Franciszek I i Karol V usiłowali wkraść się w łaski Henryka, oportunisty, który przez długie lata zręcznie manewrował między dwoma rywalami. To już nie była słaba Anglia z pierwszych lat panowania Henryka VII, cierpiącego na brak pieniędzy, osaczonego spiskowcami. A pół wieku później nastanie Anglia Elżbiety, promieniejąca bogactwem i zdrowiem.

Naprzeciwko angielskiego ogra, po drugiej stronie owego Channel, który obu przedzielonym nim ludom często zdawał się szerszy niż ocean, panował Franciszek I, "piękny władca, jeśli takowi na świecie istnieją", król rycerz, szarmancki, urzekający, mający w sobie jakąś wesołość, radość, jak te słowa śpiewnie rozbrzmiewające w pamięci każdego Francuza: "rok tysiąc pięćset piętnasty pod Melegnano... Wszystko stracone poza honorem". "Piękny szesnasty wiek" jest przede wszystkim jego stuleciem. Renesans rozkwita na wszystkich polach: artyści, erudyci, wielcy pisarze nareszcie przywracają człowiekowi godność i należne mu miejsce - pierwsze miejsce. Na brzegach Loary wyrastają zamki, król, otwarty na wszelkie nowości, sprowadza z zagranicy malarzy i rzeźbiarzy i zakłada Coll?ge de France. Lecz Franciszek I jest także wybitnym politykiem obmyślającym i wcielającym w życie śmiałe projekty: "Dokładnie wyczuwał interes królestwa - pisze Ernest Lavisse. - W walce z Karolem V nieraz dawał dowody zręczności i energii; potrafił znaleźć sojuszników; ośmielił się zawezwać na pomoc Turcję, gdy w grę wchodziły niepodległość i wielkość Francji. Tym samym wykazał się otwartością umysłu i trafnością oceny sytuacji... Przez dwadzieścia pięć lat jego panowania wypełnionych groźnymi wydarzeniami za granicą, nasz kraj przeszedł ewolucję społeczną, gospodarczą, intelektualną i moralną, która po części zmieniła jego los".

Trzecią wielką postacią tej Europy, która otwiera się na świat, jest Karol V, rywal i przeciwnik Franciszka I. Henryk VIII i Franciszek I byli bon vivantami, niestroniącymi ani od pięknych kobiet, ani od hucznych zabaw. Karol był ponurakiem o obwisłej szczęce, powolnym i małomównym. Jego inteligencja nie pobudzała go do zgłębiania wiedzy, jedynym grzeszkiem jego młodości była najmniej szlachetna z przywar: łakomstwo. Pod tą mało ponętną otoczką kryły się jednak żywa wyobraźnia, nieugięta wola, umysł wyrachowany i roztropny, niezwykła wytrzymałość fizyczna. Ten poważny i niemal melancholijny młodzieniec miał zostać jednym z najbardziej zażartych uczestników wyścigu o władzę w Europie. Kierowany bezgraniczną ambicją, zapragnął zostać cesarzem, więc bez targowania się kupił głosy siedmiu elektorów i dopiął swego. Sto pięćdziesiąt milionów złotych franków - pożyczone od Fuggerów - które wówczas wydał, na długie lata wyznaczyły bieg historii kontynentu, choć samo cesarstwo, "nazbyt wielka konstrukcja, jak na jednego człowieka", nie przeżyło swego twórcy.

Czy jednak to stulecie byłoby tak barwnym i żywym freskiem, pełnym przygód z gatunku płaszcza i szpady, subtelnych rozgrywek dyplomatycznych, odkrywania świata i otwarcia umysłów, gdyby nie tacy wielcy władcy, jak Iwan III, który zjednoczył ruskie ziemie, Iwan Groźny, szach Persji Isma'il I2, władcy Indii Babur i Akbar? Tym krajom leżącym na wschód od Europy XVI wiek też przyniósł wzmożenie kontaktów ze światem, scalanie terytoriów i tworzenie państw oraz świeże prądy intelektualne. To wówczas wśród szczęku mieczy i płomieni ognia rodzi się Rosja, a są przy tym obecni też Grecy i Włosi sprowadzeni przez Iwana III; wówczas szach Isma'il I, wnuk cesarza Trapezuntu z dynastii Wielkich Komnenów, piękny jak marzenie, z czymś "wielkim i królewskim" w spojrzeniu, a jednocześnie zdolny do straszliwego okrucieństwa, odbudowuje jedność Persji od Baktrii po Fars. Pojawia się wyrafinowana cywilizacja, zrodzona z połączenia islamu szyickiego3 oraz intelektualnych i artystycznych tradycji starej Persji, z którymi mieszają się wpływy chińskie i włoskie. To wyrafinowanie i wytworność osiągną apogeum za szacha Abbasa I. Po zdobyciu Delhi w 1526 roku Babur zaszczepi je na pniu starej sztuki indyjskiej, co zaowocuje renesansem mogolskim, szczególny urodzaj przypadnie zaś na schyłek XVI wieku za panowania jego wnuka Akbara.