Danuta Chmielowska
Zakład Turkologii i Ludów
Azji Środkowej
Wydział
Orientalistyczny
Uniwersytet
Warszawski
Problemy przekładu współczesnej prozy
tureckiej
Przekłady z literatur orientalnych
mają w Polsce swe dawne i dobre tradycje. Jeśli chodzi o Turcję,
to począwszy od XVI wieku, poprzez XVII i XVIII, potęga Imperium
Osmańskiego fascynowała, a zarazem niepokoiła wielu Polaków. Było
wręcz pewne, że sąsiadujące ze sobą dwa mocarstwa, tak różne
religijnie i kulturowo, będą się zmagać o strefy wpływów i panowanie
nad ludami żyjącymi na kresach. Wojny, stosunki dyplomatyczne czy
też handlowe rodziły u nas zainteresowanie Turkami, ich językiem,
obyczajami i kulturą. Przez długie lata trwał proces adaptowania
pewnych pojęć, wyrazów, nazw strojów i przedmiotów. Szczególnie
handel przyczynił się do asymilacji elementów kultur orientalnych,
głównie bliskowschodnich. Warto podkreślić, że nie tylko sprowadzano
wytwory rzemiosła i sztuki z najsłynniejszych ośrodków w Turcji
czy Persji, a także z Chin, lecz wytwarzano je również w Polsce,
naśladując wzory orientalne.
Zainteresowaniem cieszyła się też literatura turecka
i dlatego nie można pominąć w tym zakresie dokonań pierwszych
tłumaczy. Wywodzili się oni najczęściej ze znających język turecki
pracowników dyplomatycznych i członków różnych misji[25], a także z kultywujących znajomość tego języka
rodzin, takich choćby jak Otwinowscy czy Dzierżkowie.[26] To m. in. dzięki nim czytelnik polski "uczył się"
Wschodu, zapoznając się z wielkimi dziełami literatury orientalnej
pochodzącymi z różnych okresów.
W dobie romantyzmu nadal interesowano się
Turcją i jej kulturą, a w zakresie literatury szczególnie
prozą historyczną. Pojawili się wówczas polscy znawcy języków
orientalnych, głównie mongolskiego, tureckiego, arabskiego i perskiego
- orientaliści romantycy z Uniwersytetu Wileńskiego: Aleksander
Chodźko, Józef Kowalewski, Józef Sękowski, Antoni Muchliński
i in. Dzięki A. Chodźce, który opracował azerbejdżańską wersję
eposu turecko-irańskiego o przygodach bohatera ludowego Köro?lu,
i Janowi Dunin Borowskiemu, autorowi Gazelów Mahmuda
Baky, mało zresztą mających wspólnego z lirykami Bakiego,
doskonałego poety tureckiego z XVI wieku, powoli rosła wiedza o poezji
tureckiej.[27] Przełożono wówczas szereg utworów literatury klasycznej
oraz ludowej arabskiej, persko-tadżyckiej, azerbejdżańskiej,
hebrajskiej, gruzińskiej i innych. Modnej tematyce dał się
również porwać Adam Mickiewicz, a jego przekłady poetów arabskich,
m. in. Al-Mutanabbiego, aczkolwiek niedokonane bezpośrednio z języka
oryginału, to jednak mogą być uważane za oryginalne, jako że
korzystał on z dobrego filologicznego przekładu i konsultacji
orientalistów. W dalszych latach XIX wieku kontynuowano badania nad
literaturą i kulturą wschodnią, w tym turecką, lecz w skromnym
zakresie. Trudno zresztą się temu dziwić, gdyż - jak pisze Mikołaj
Melanowicz - jeśli uwzględnimy sytuację polityczną, a mianowicie
utratę suwerenności kraju i niemożność utrzymania niezależnych
stosunków dyplomatycznych i kulturalnych z zagranicą, sytuacja
nie mogła być inna.[28]
W badaniach kultur azjatyckich ważną rolę odegrali
Polacy służący w obcych formacjach wojskowych, w urzędach
lub przebywający na zesłaniu. W drugiej połowie XIX w. warto
odnotować ponowny przekład Gulistanu Saadiego
(W. Kazimierski de Biberstein, Gulistan to jest ogród
różany, 1876), fragmentów z Şah-name
(Księgi królewskiej) Firdausiego oraz nieliczne
przeróbki dawnych przekładów, bądź pośrednie przekłady
o niewysokiej wartości. W epoce Młodej Polski zainteresowanie literaturami
orientalnymi wzrosło, ale dopiero w Polsce niepodległej, po 1918 r.,
systematyczne rozwijanie dyscyplin orientalnych na wyższych uczelniach
w Warszawie, Krakowie i Lwowie stworzyło warunki do wykształcenia
polskich znawców języków i kultur Azji, którzy nie tylko
kształcili nowe kadry, lecz także przekładali z oryginału dzieła
piśmiennictwa krajów Bliskiego i Dalekiego Wschodu. Do prekursorów
orientalistyki polskiej należał Tadeusz Kowalski i do dziś wielkim
zainteresowaniem cieszą się jego prace naukowe z tego zakresu, jak też
opracowany przez A. Chojnackiego Zarys dziejów literatury
tureckiej wraz z próbkami przekładów (pośrednich) klasycznej poezji
tureckiej. Wprawdzie ukazywały się przekłady literatur
orientalnych, pióra różnych autorów, ale ich dobór i poziom budził
zastrzeżenia. Silnie ciążyła na wyborze zależność od potrzeb
polityki wydawniczej i rynku, która wymagała dostosowania się do
gustów ówczesnego czytelnika. Stąd przewaga pewnych specyficznych
rodzajów literackich i tematów (aforyzmy, erotyka, mistyka, tematy
religijne).
Istotne dokonania na tym polu u progu XX w. to
przekład dramatu Nam?ka Kemala Mehmeda Akif bey. Tragedia
w pięciu aktach oraz jarłyk z 1767 r.[29]
Po 1945 r. przekłady z literatur obcych wkroczyły
na zupełnie nowe tory. Na zmianę tę wpłynęły dwa zasadnicze
czynniki. Z jednej strony zmienił się stosunek czytelników
do literatur orientalnych - zaczęto szerzej interesować się
problemami tamtejszych ludzi i społeczeństw. Z drugiej strony
zmieniła się polityka wydawnicza. W związku tym przybyło
wiele przekładów, w tym dokonywanych bezpośrednio z języka
tureckiego. Epokę średniowiecza przybliżyły utwory poety-mistyka
Yunusa Emre, Mehmeta Fuzulego Süleymano?lu, autora dywanowej poezji
lirycznej i utworów religijnych. Współczesną literaturę turecką
reprezentowali natomiast poeta Naz?m Hikmet Ran czy Muzaffer Gür?en
Sepetçio?lu. Czytelnicy polscy mogli się zapoznać z jego lirykami,
baśniami, dramatami. Ukazały się też opowiadania Mahmuta Makala,
Sabahattina Alego, humoreski Aziza Nesina oraz mity i legendy tureckie
w opracowaniu Necati Sepetçio?lu. Wydano też antolosgię współczesnej
noweli tureckiej Rajski statek, obejmującą
utwory z lat 1945-1970. Poezję współczesną i nowele drukowano
w czasopismach "Przegląd Orientalistyczny", "Literatura na
Świecie", "Nowy Wyraz", "Kontynenty" itp. Kulturę turecką
reprezentowały też dzieła literatury dawnej, m. in.: trzy zabytki
tureckiej poezji epickiej z XIV i XV w., będące przeróbkami
eposów irańskich Hüsrew u Şirin, poezje
stroficzne Aş?ka Paszy (1272-1333) Şah-name,
wybór pism podróżnika z XVII w. Księga podróży Ewliji
Çelebiego (1611-1682), rękopis ze zbiorów Biblioteki
Uniwersyteckiej we Wrocławiu, romans rycerski z XIV wieku Ali
Arifa Dan?şmend-name (Księga czynów Melika
Daniszmenda), utwór Mehmeda, poezja Yahyi Kemala Beyatl?, facecje
Hoc? Nasreddina. Tureckie piśmiennictwo historyczne można poznać
w edycji źródeł do wyprawy wiedeńskiej Kara Mustafa
pod Wiedniem Zygmunta Abrahamowicza. Publikowano także
literaturę ludową ludów tureckich: przysłowia, opowieści i zagadki,
legendy, mity, baśnie. Zebrano teksty kirgiskie, ałtajskie, szorskie,
chakaskie, tuwińskie, karagaskie, jakuckie, czuwaskie i średniotureckie
z Turkiestanu, osmańskie, gagauskie, azerbejdżańskie, turkmeńskie,
karaimskie, tatarskie, baszkirskie, kazachskie, karakałpackie, uzbeckie,
nowoujgurskie.
Mimo znacznej liczby wymienionych powyżej tytułów
trzeba stwierdzić, że znajomość literatury tureckiej była jednak
niewystarczająca. Sytuacja uległa pozytywnej zmianie po 2006 r.,
kiedy to pisarz turecki Orhan Pamuk (ur. 1955) otrzymał nagrodę
Nobla w dziedzinie literatury. Czytelnik polski zwrócił wtedy uwagę
na Republikę Turecką, z zainteresowaniem śledząc wydawane przede
wszystkim przez Wydawnictwo Literackie w Krakowie w zasadzie wszystkie
powieści nieznanego mu dotąd twórcy. Dzięki temu światowemu
wydarzeniu udało się tą literaturą zainteresować i inne wydawnictwa
w Polsce i zaprezentować kilku wybitnych współczesnych pisarzy tureckich,
m. in. takie autorki jak Elif Şafak czy Solmaz Kamuran.
Pomimo wspomnianych żywych wielowiekowych
kontaktów liczba przekładów prozy i poezji tureckiej jest wciąż
niezadowalająca, a można przecież zaprezentować czytelnikowi
polskiemu najbardziej wartościowy, mający zasadnicze znaczenie
w rozwoju literatury tureckiej bogaty materiał o dość zróżnicowanym
charakterze. Pozwoliłoby to lepiej poznać i zrozumieć piękną,
bogatą twórczość współczesną i klasyczną. Powinno się
preferować oczywiście przekłady bezpośrednio z oryginału, gdyż
pośrednie dają w efekcie przekład wtórny i nie są one przedmiotem
naszych rozważań. Poza tym istnieje w pełni uzasadniona obawa o ich
nieadekwatność, o możliwości dublowania błędów po poprzednich
tłumaczach, czy o wątpliwą wartość artystyczną przetłumaczonego
w ten sposób utworu. Wynika to przede wszystkim z pogłębionego dystansu
kultur autora oryginału oraz tłumacza, który nie musi dysponować
znajomością realiów występujących w tekście, a tym bardziej
mieć pojęcie o języku utworu oryginalnego. A przecież celem jest
dokładnie zaznajomienie czytelnika, nie znającego języka oryginału,
z danym tekstem.
Norm i zasad dotyczących tłumaczenia i przekładu
jest wiele. Podstawowa klasyfikacja może być np. taka:
- to, co wierne i nieartystyczne, a więc owa
względna synonimia słów nazywana jest zazwyczaj tłumaczeniem
filologicznym;
- to, co i artystyczne, i wierne, a więc to, co
oddaje rytm i melodię tekstu, zachowuje tempo i charakter oryginału,
uważane jest za przekład (wymiennie: tłumaczenie);
- to, co artystyczne, ale niewierne określane
jest terminem: naśladownictwo, adaptacja, trawestacja.
Czym jest przekład? Jakie są jego zadania? Poglądy na
ten temat są różne. Według Karla Dedeciusa, tłumaczenie (przekład)
winno oddać całą zawartość oryginału; forma i artyzm powinny
mieć ten sam charakter, co oryginał; tłumaczenie (przekład) powinno
odznaczać się swobodą oryginalnego utworu. Podobnego zdania był polski
poeta z XVIII wieku Franciszek Karpiński, który twierdził, że nie
należy pozbawiać tłumaczonej książki znaków "przez które by że
cudzą jest poznać być mogła", natomiast jego współczesny Onufry
Kopczyński był innego zdania, a mianowicie: "dzieło cudzoziemskie
na nasz krój przerobić, że i znaku nie zostanie tłumaczenia."
W połowie XX wieku niemiecki tłumacz poezji francuskiej, Walter Widmer,
nie powiedział więc nic nowego, radząc kolegom po piórze: "należy
uchwycić cały ładunek nastrojowy oryginału, nie troszcząc się
o miarę wiersza, dosłowność oryginału, stosując może nawet
inne obrazy, inne słowa, inne rytmy". Przyznać należy, że
każda przytoczona wypowiedź jest do zaakceptowania, ale nie można
zapominać o tym, że "obcość tego, co cudze jest najcenniejszym
dobrem powierzonym tłumaczowi" i że "przekładać, to tyle, co
tworzyć własne dzieła - jak mówi niemiecki romantyk Novalis -
tylko trudniej ...".
Wydawałoby się, że zagadnienie przekładów
orientalnych niczym się zasadniczo nie różni od zagadnienia
jakichkolwiek innych przekładów. Należy jednak zwrócić uwagę na
odrębność problematyki translatologicznej w przypadku tłumaczenia
literatur tak zwanego Orientu. W bardzo wielu bowiem przypadkach ustalenia
translatologii, opierające się na zasadach słusznych dla języków
zachodnioeuropejskich, okazują się całkowicie nieprzydatne dla
tłumaczy języków Wschodu. Na przykład trudno porównywać kulturowy
rozziew między literaturą polską a francuską z jednej strony,
a polską i turecką z drugiej. W tej sytuacji tłumaczenie tekstu
literackiego to pokonywanie ogromnego dystansu międzykulturowego
w pojmowaniu tak samej literatury, jak i człowieka i całego
świata. Należy tłumaczyć nie tylko teksty, ale także - a może
przede wszystkim - kontekst kulturowy i cywilizacyjny, którego
tak naprawdę chyba nigdy nie zrozumiemy. Jak stwierdzono powyżej,
wielu teoretyków przekładu podkreśla, że utwór tłumaczony musi,
a przynajmniej powinien, wywierać na czytającego taki sam wpływ, tak
samo być odbierany, jak to dzieje się w przypadku oryginału. Zasada ta
może obowiązywać w przypadku kultur euroamerykańskich, ale niestety
nie w odniesieniu do kultury muzułmańskiej. Często bowiem zdarza
się, że współczesne teksty tłumaczone z arabskiego czy tureckiego
odwoływać się będą do tamtejszych realiów. Dla czytelnika
oryginału, Araba czy Turka, meczety, palmy, śpiew muezzina czy
minaret nie są czymś niezwykłym. W przekładzie natomiast na język
polski od razu odczujemy obcość lub "orientalizowanie" i będzie
to oczywiście wrażenie słuszne w kontekście naszej kultury. Innym
problemem jest też zagadnienie intertekstualności. Częstym zjawiskiem
w tureckiej powieści czy prozie współczesnej jest bezpośrednie
włączanie fragmentów Koranu lub cytowanie wielkich myślicieli
i poetów klasycznej literatury islamu. Dla muzułmanina nawiązanie takie
jest jasne, nie wymaga komentarzy i przypisów. Czytelnikowi polskiemu
winni jesteśmy wyjaśnienie. Specyfika przekładowa z tureckiego wiąże
się najściślej z właściwościami języka i literatury tureckiej, tym
bardziej, że turecki to język żywy, stale rozwijający się. Z punktu
widzenia jego rozwoju możemy w piśmiennictwie tureckim wydzielić trzy
okresy: przed przyjęciem islamu, po przyjęciu islamu (język osmański),
po powstaniu republiki w 1923 roku.
W związku z powyższym, przystępując do tłumaczenia
z tureckiego języka literackiego, trzeba zdawać sobie sprawę
z uwag podanych powyżej, to znaczy ocenić stopień trudności tekstu,
co zależy nie tylko od samego języka, ale i od kultury i danej
epoki. Należy też zwrócić uwagę na istnienie różnicy pomiędzy
adresatem oryginału a adresatem przekładu. Ta różnica może być
jednak zmniejszona zarówno przez sam wysiłek przekładowy, jak
i redakcyjny. A pracę redakcyjną należy w tym przypadku rozumieć
jako stosowanie wstępów objaśniających oraz przypisów. Zawarte
w nich informacje ułatwią nowemu odbiorcy przyswojenie niezbędnych
wiadomości znanych czytelnikom oryginału z racji przynależności
narodowej. Trzeba jednak sobie zdawać sprawę i z tego, że nawet
doskonały wstęp i wyczerpujący komentarz nie zrekompensują w pełni
nieznajomości realiów. Poza tym pojawia się kwestia dozowania kolorytu
lokalnego i egzotyki. Do tej sprawy można się odnieść dwojako: po
pierwsze, ponieważ dla rodaków autora oryginału tekst i terminy są
zrozumiałe, należy wszystkie "trudne" słowa i pojęcia oddawać
w języku przekładu. Wtedy kryterium wierności przekładu sprowadzi
się do jak największej zrozumiałości tekstu, grozi natomiast
niebezpieczeństwo pominięcia atmosfery epoki i kraju. Drugi kierunek
wyraża się przez wyjaśnianie terminów egzotycznych, niezależnie od
tego, w jakim stopniu mają one europejskie odpowiedniki. Zadaniem ich
jest wprowadzenie czytelnika w atmosferę orientalną i uświadomienie mu
na przykład, że "kadi" to nie jest angielski elegancki sędzia,
tylko człowiek najczęściej z okazałą brodą i - dawniej -
w turbanie na głowie. Inaczej mówiąc, każde egzotyczne słowo
przenosi nas w obcy świat. Tutaj, choć umiarkowane stosowanie
w przekładzie obcych terminów może dać dobre wyniki, grozi jednak
niebezpieczeństwo, że sugerując dość wierny obraz obcych ludzi,
wyglądu obcych przedmiotów, odrywamy je zanadto od ich swojskich
odpowiedników. W ten sposób właściwa funkcja danego człowieka,
przedmiotu czy sprawy, analogiczna w obu społeczeństwach,
tj. polskim i orientalnym, zostaje zatarta. Jak z tego wynika,
nasycanie egzotyką powinno być stosowane z umiarem.[30]
Oprócz wspomnianych dylematów tłumaczenia,
w przypadku przekładów z języka tureckiego należy wymienić jeszcze
kilka istotnych trudności, a mianowicie:
- odmienny szyk zdania niż
w języku polskim;
- język turecki jako aglutynacyjny tworzy
formy gramatyczne przy pomocy sufiksów. Ponieważ formy takie nie
występują w języku polskim, tłumaczenie zdań z tureckiego znacznie
się wydłuża -np. evlerimizdeki w języku
polskim trzeba określić aż czterema słowami: "znajduje się
w naszych domach";
- jeśli przekłada się utwór literatury
dywanowej, to nie mogą stanowić niespodzianki znajdujące się tam
słowa arabskie i perskie;
- język turecki nie posiada rodzajów
gramatycznych;
- należy zwracać uwagę na słowa o podwójnym
znaczeniu, co może być pułapką dla tłumacza, np.: atesten
gömlek, czyli "cierpienie"; zarf
- "koperta" lub "futerał" czy też "powłoczka na poduszkę",
jak też "przysłówek";
- realia lokalne przy niefachowym tłumaczeniu
mogą utrudnić zrozumienie tekstu przez czytelnika;
- w tekstach literackich znajdują się wyrażenia
gwarowe, idiomy, dialekty lokalne, wulgaryzmy itp.;
- uwagę należy zwracać na terminologię używaną
przez poszczególne grupy społeczne i zawodowe.
- pewne elementy ubioru (tak
męskiego, jak i kobiecego) nieznajdujące swych odpowiedników
w językach europejskich nastręczają niemałe trudności w oddaniu
prawdziwego obrazu. Oto jeden z licznych przykładów:
Baş?na giydi?i büyük Tunus fesinin
üzerine büyüce bir yemeni sarar. Geniş gö?sünü gücce kaplayabilen
kaytan ve s?rma i?lemli cuha yelekteki dü?melerin ço?u, hemen
yaz, k?ş, çözük bilekler hemen göze çarpar. Belinde, iyisinden
taban? beyaz çiçekli bir Acem ?al? görülür. Bunun sar? renkli
bir eşi de omuzunda ya da kolunda bulunurdu. Bunu ço?u kez mendil
yerine kullan?r. Belindeki ?al?n içinde sakl? olan koruncakl?, iri
Corci Piryol saat?n s?rma örme işlemli, ortas? dü?meli köste?ini
yele?inin yukarisindaki dü?melerin birine ili?tiriverir. Dizlerinden
bir parça a?a?? inmekte olan cuha ?alvar?n alt taraflar?n? beyaz
Ahisha tozluklar? örtmüştür. Ayaklar?, Galata işi, az üstlü,
zarif k?rm?z? yemenilere al?ş?kt?r.
Nałożony na głowę wielki fez
tunezyjski okręcał chustą. Na potężnym torsie stale nosił,
ledwie dopinającą się, haftowaną złotą i jedwabną nicią
kamizelkę z sukna, której większość guzików czy to latem, czy
zimą była stale rozpięta. Znajdujące się na kamizelce bolerko
z sukna miało przykrótkie rękawy. Natychmiast zwracały uwagę na
siebie duże, pełne przeguby rąk. W pasie widoczny był najlepszej
jakości perski szal w białe kwiaty. Taki sam, żółty, zarzucał
albo na barki albo na ręce. Zazwyczaj używał go zamiast chustki.
W szalu otaczającym pas schowany był zawieszony na jednym z górnych
guzików kamizelki zegarek z dewizką marki Corci Piryol w haftowanym
złotą nicią, zapinanym po środku futerale. Końce sięgających
zaraz za kolana szarawarów przykrywały białe getry Ahisha. Nogi
miał zwyczaj obuwać w wyrób szewców z dzielnicy Galata, czerwone,
delikatne pantofle.[31]
Najważniejszą sprawą dla tłumacza literatury
jest oczywiście doskonała znajomość języka ojczystego. Było
przecież wielu znanych pisarzy, którzy mają w swoim dorobku znakomite
przekłady, choć ich znajomość języka, z którego tłumaczyli,
nie była doskonała. Dla wielu tłumaczy literatury przekłady są
jakby namiastką własnej twórczości. Tłumaczowi powinno zostawić
się dużą swobodę, jest to istotne zwłaszcza przy przekładach
poezji. Druga sprawa, już podkreślana wcześniej, to nieobojętny
stosunek do kraju, z którego pisarz się wywodzi. No i wreszcie żywy
kontakt z ludźmi i stałe wzbogacanie swojego warsztatu. Tłumacz,
zwłaszcza literatury, to zawód twórczy. Wymaga przecież niebywałej
wyobraźni, dużego polotu, twórczego myślenia, by taki przekład
trafił do adresata i był przez niego aprobowany. Przecież dobry
przekład to taki, w którym czytelnik rozpozna styl autora, a nie
tłumacza. Nie powinien jednak rozpoznawać już od pierwszych zdań,
z jakiego języka rzecz jest przetłumaczona, ani w ogóle, że jest to
przekład. Pragnę przytoczyć kilka przykładów, jakie zauważyłam
w trakcie pracy nad tekstami ze studentami, jak i czytając teksty
już wydrukowane. Język polski jest bardzo piękny i na tyle bogaty,
że "da sobie radę" nawet z bardzo skomplikowanymi opisami
i naprawdę nie trzeba pisać "uderzył ją w lewą stronę twarzy",
wystarczy po prostu w "policzek", a "lewy" tylko wtedy, gdy ma
to jakieś szczególne znaczenie. Zamiast "wszedł do środka domu"
wystarczy napisać "do środka" lub "do domu". Skoro już
jesteśmy przy domu, nie zliczę, ile razy napotkałam określenie
"drzwi wejściowe". A jakie mają być? Jedne wejściowe,
a drugie wyjściowe? Albo: "Wszedł do pokoju i usiadł na jednym
z krzeseł"- przecież to jasne, że nie na kilku. Ktoś mógłby
argumentować, że tak zbudowane zdanie zawiera dodatkową informację
o tym, że w pokoju było niejedno krzesło. Tylko że na ogół nie
ma to żadnego znaczenia, a poza tym też można to wyrazić prościej
i bardziej po polsku. Inny przykład to nadużywanie zaimków: "Jej
złote warkocze otaczały na kształt korony jej kształtną główkę";
"nakrył swoją dłonią jej rękę" itp."; zły szyk zdania:
"Jesteś chory - Fatma zapytała z niepokojem"; bezradność
w tłumaczeniu czasów złożonych, co niekiedy zupełnie zaciemnia sens
i bardzo męczy przy czytaniu, jak i imiesłowów, których jest albo
za dużo, albo nie ma ich tam, gdzie są konieczne np.: "Piła kawę,
kiedy stała przy oknie", albo użyte są zupełnie bez sensu: "Wstali
natychmiast, odznaczając się znakomitym wychowaniem"; przesadne
trzymanie się szczegółów, co po polsku brzmi humorystycznie: "Czule
pogłaskał ją po nadgarstku" lub "Zachłannie zaczął pieścić
jej przód". Zauważa się też nadużywanie słowa "ponownie",
co brzmi, według mnie, pretensjonalnie. A przecież są takie słowa,
jak "znów", "na nowo", "jeszcze raz".
Problems of
translation of contemporary Turkish prose
The article refers to the several hundred
years old tradition of Polish translations from Turkish literature, with
particular emphasis on the last few decades. This is the background for
general conclusions concerning the specifics of translation from oriental
literature, particularly Turkish. Most of all, in translation not only
texts are important, but also - maybe the most - the cultural and
civilisation context, related to e. g. religion. The author lists such
particular problems of a translator of Turkish literature, like e. g. the
word order different than in Polish or creation of grammatical forms
with suffixes; lack of grammatical gender etc.
[25] Do nawiązania stosunków dyplomatycznych między Polską
a Turcją doszło za panowania sułtana Mehmeda I Çelebi (1413-1421). Jak
podaje Jan Długosz, w 1414 r. do Bursy wysłani zostali przez króla
Władysława Jagiełłę posłowie polscy Skarbek z Góry i Grzegorz
Ormianin. Por. J. Reychman, Historia Turcji, Warszawa
1973, s. 51. Ambasada turecka w Polsce została otwarta decyzją sułtana
Murata II w 1439 r. Por. Tadeusz Majda, Reception of Turkish
Culture and Art in Poland, [w:] "Osmanl?, " 9, Kültür
ve sanat, str. 30-35, Ankara 1999.
[26] Samuel Otwinowski (ok. 1575 lub 1585 - po 1650)
przetłumaczył (z przekładu tureckiego) świetną polszczyzną
GulistanSaadiego (wyd. 1879), przełożył też
opis państwa tureckiego Ajn'i Alego, uzupełniając go przeróbką
Pamiętników janczara (ok. 1633), rękopis niewydany
spłonął w 1944 r.
[27] O kontaktach kulturalnych
polsko-tureckich zob. Jan Reychman, XVIII Yüzy?lda Lehistan
Uygarl???nda Görülen türk Etkileri, Belleten, cilt
XXVIII, s. 112, Ankara 1964.
[28] M. Melanowicz,
Daleki Wschód i Azja Południowo-Wschodnia. Stosunki literackie
Polski z krajami Azji i Afryki, Warszawa 1988, s. 30.
[29] Akif Bej. Tragedja w pięciu aktach,
przełożył na język polski Jan Grzegorzewski w 1902 r. (Lwów);
Włodzimierz Zimnicki, Jarłyk Maksud ben Selamet Girej Chana
z r. 1767, Lwów 1934; por. Justyna Szymańska, Polscy
wydawcy przekładów z literatur orientalnych w XX wieku,
Warszawa 2000, s. 133.
[30] Por. Małgorzata Łabęcka-Koecherowa, Przekład
i tłumacz. Rozważania. Materiały sesji naukowej:
"Azja i Afryka w piśmiennictwie polskim XXX-lecia PRL", "Przegląd
Orientalistyczny", 4/1976, s. 343-354; Marek Dziekan, Gorzki
smak kolokwinty. O tłumaczeniu i przekładach literatury arabskiej
na język polski, "Tłumacz. Kwartalny Informator STP",
czerwiec 1998, s. 3-9.
[31] Danuta Chmielowska,
Türkçe Düzyaz?n?n Polonya Diline Çevirisi Hakk?nda
Görüşler, "I. U. Atatürk Ilkeleri ve Inkilap Tarihi
EnstitüsüYill???", VI-VII 1991-1992, s. 243-247; Muallim
Naci, "Ömer'in Çocuklu?u" Istanbul (brak roku wydania); Danuta
Chmielowska, Problemy w tłumaczeniu literatury tureckiej na
język polski. Referaty wygłoszone na: m. in. konferencji
naukowej pt. Zagadnienia przekładu22-23.II.1995,
zorganizowanej przez Instytut Węgierski w Warszawie oraz międzynarodowej
konferencji naukowej zorganizowanej przez Institute of Oriental and
African Studies, Slovack Academy of Sciences, czerwiec 1998.