Struktura pojęciowa czasowników strachu - Marta Dobrowolska-Pigoń

Kup ebooka

25.00 zł
20.50 zł (11,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

WSTĘP

Emocje stanowią przedmiot studiów wielu dziedzin, przede wszystkim neurobiologii i psychologii, ale również filozofii, antropologii, kulturoznawstwa, literaturoznawstwa, historii i pedagogiki. Niegdyś niedoceniane przez naukowców, dziś traktowane są jako klucz do wyjaśniania zagadnień z pozoru niemających zbyt wiele wspólnego z przeżyciami takimi jak gniew, radość czy strach. Wielu badaczy dostrzega użyteczność wniknięcia w naturę emocji przy okazji rozpatrywania i wyjaśniania rozmaitych przejawów ludzkiej działalności. Właściwe funkcjonowanie człowieka w niemal każdym aspekcie życia jest bowiem bez nich niemożliwe (Damásio 1999).

Na gruncie językoznawstwa emocje cieszą się od kilkudziesięciu lat niesłabnącym zainteresowaniem. Liczne opracowania badające językowe wykładniki uczuć powstawały już w nurcie strukturalistycznym i generatywistycznym, natomiast rozległe perspektywy w badaniach nad językowymi wykładnikami emocji zapoczątkowało językoznawstwo kognitywne. Badacze reprezentujący ten nurt lub inspirujący się kognitywnym podejściem do języka przeprowadzili liczne analizy skupione na zasobach jednego języka bądź prezentujące perspektywę porównawczą, a czasem uniwersalizującą zjawiska związane z nazywaniem lub wyrażaniem emocji. Wielki wkład w wiedzę na temat języka uczuć wniosły badania Anny Wierzbickiej nad scenariuszami emocji w różnych językach. Mimo że temat emocji był podejmowany przez językoznawców tak często, nie został wyczerpany, czego dowodem jest nieustanne sięganie po niego na nowo. Szczególnie dużo do odkrycia zostało w dziedzinie werbalnych wykładników uczuć, które zostały przebadane w mniejszym stopniu niż rzeczowniki. Wśród badań przeprowadzanych w Polsce na szczególną uwagę zasługują: projekt skupiający badaczki różnych instytutów Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, którego tematem jest konceptualizacja pojęć 'belief', 'reason' i 'emotion' w języku angielskim i polskim, oraz badania nad porównawczą semantyką leksykalną na Uniwersytecie Warszawskim (Grzegorczykowa, Waszakowa 1998). Oba przedsięwzięcia charakteryzuje przyjęcie perspektywy porównawczej i interdyscyplinarne ujęcie przedmiotu badań. Studia nad zróżnicowanymi językowo sposobami wyrażania i nazywania emocji przyczyniają się do rozwoju translatoryki i innych dziedzin umożliwiających komunikację międzykulturową. Są również próbą odpowiedzi na wyzwania dzisiejszego świata, w którym różne kultury zderzają się ze sobą, a jednocześnie ich członkowie mają trudność z przyjęciem perspektywy człowieka ukształtowanego w innym systemie wartości.

Strach jest prawdopodobnie najstarszą ewolucyjnie emocją, być może jedyną, którą człowiek współdzieli ze światem zwierząt - co umożliwiło neurobiologom stosunkowo dokładne jej przebadanie (LeDoux 2000). Wiele uwagi poświęcili mu psychologowie; ich największe zainteresowanie wzbudzają zjawiska lęku (Kępiński 2002; Riemann 2005) i fobii (Stern 2001). Strach stanowi również przedmiot badań lub punkt odniesienia w studiach antropologicznych, kulturowych, socjologicznych i historycznych (por. Łotman 1977; Delumeau 2011; Appadurai 2009). W świetle wyników tych różnorodnych analiz strach i bliskie mu emocje jawią się jako mechanizmy, które umożliwiają człowiekowi rozpoznanie niebezpieczeństwa i przetrwanie, ale także jako siły popychające do działań destrukcyjnych względem siebie i innych.

Celem prezentowanej rozprawy jest analiza semantyki polskich czasowników, za pomocą których wyrażane1, nazywane i opisywane są strach i inne bliskie mu przeżycia. Jak zauważa Wierzbicka (1995), a potwierdzają w swoich badaniach korpusowych Dziwirek i Lewandowska-Tomaszczyk (2010), czasowniki są główną częścią mowy wykorzystywaną w języku polskim do nazywania i wyrażania emocji. Spostrzeżenie to nie dotyczy w równym stopniu wszystkich uczuć2, jednak w wypadku większości, w tym strachu, znajduje potwierdzenie.

Polskie czasowniki emocji były już przedmiotem studiów językoznawczych. Nowakowska-Kempna poświęciła im monografię dotyczącą konstrukcji predykatowych nazywających uczucia (1986). Lewandowska-Tomaszczyk i Dziwirek (2010) analizowały polskie czasowniki w opartym na badaniach korpusowych studium porównawczym na temat sposobów wyrażania emocji w języku polskim i angielskim. Badaczki odwoływały się do założeń gramatyki kognitywnej, kładąc nacisk na kontekst gramatyczny i jego znaczeniotwórczą rolę. Struktury z czasownikami strachu zbadane zostały, w zgodzie z paradygmatem generatywistycznym, przez Jędrzejko (1983). Prezentowana przez nas rozprawa jest pierwszym obszernym studium poświęconym werbalnym wykładnikom kategorii strachu.

Głównym zadaniem rozprawy było zbadanie polisemii czasowników - interesowało nas zróżnicowanie znaczeń związane ze stosowaniem czasowników w różnych konstrukcjach gramatycznych. Do analizy posłużyły narzędzia opisu języka należące do gramatyki kognitywnej. Na początku rozważań uznaliśmy, że pojęcia, którym nadają językowy kształt uwzględniane przez nas czasowniki, należą do szeroko rozumianej kategorii strachu.

Prezentowane w rozprawie analizy skupiają się wokół następujących pytań:

1. Czym charakteryzuje się kategoria strachu? Jakie rodzaje pojęć znajdują się w jej centrum, a jakie na peryferiach?

2. Które czasowniki są wykładnikami pojęć najbliższych powszechnym wyobrażeniom na temat tego, czym jest strach, czyli pojęć prototypowych dla kategorii strachu?

3. Na czym polega znaczeniotwórcza rola gramatyki w wypadku zdań z czasownikami strachu? Jakie aspekty przeżycia emocjonalnego są uwypuklane w różnych strukturach? Które z tych aspektów są centralne, a które peryferyjne dla analizowanej kategorii?

4. Jakie można zaobserwować podobieństwa i różnice między poszczególnymi czasownikami? Czy zakresy profilowanych3 przez nie pojęć na siebie nachodzą?

Odwołując się do twierdzeń językoznawstwa kognitywnego na temat charakteru kategorii organizujących ludzkie poznanie, przyjęliśmy, że kategorię strachu charakteryzuje nieostrość granic, a poszczególne pojęcia emocji mogą do niej należeć w mniejszym lub większym stopniu, czyli znajdować się bliżej jej centrum lub bliżej peryferii. Założenie to potwierdzają studia prowadzone przez różnych badaczy, przede wszystkim Wierzbicką, która zalicza emocje do kategorii rozmytych (Wierzbicka 1999a; 2006), pozbawionych struktury (Wierzbicka 1971). Szczegółowe badania nad materiałem posłużyły do zweryfikowania dwóch hipotez:

1. Granice między zakresami pojęć profilowanych przez poszczególne czasowniki strachu są nieostre, ustanawiane tymczasowo i silnie uzależnione od kontekstu.

2. Rodzaj przeżycia, które ma być językowo przywołane, determinuje nie tylko dobór słów, ale również struktur gramatycznych, które profilują pojęcia emocji w określony sposób.

Treść pojęciowa czasowników oraz sposoby jej profilowania zostały scharakteryzowane na podstawie danych leksykograficznych oraz korpusowych. Materiał zaczerpnęliśmy z Narodowego Korpusu Języka Polskiego (NKJP), głównie z podkorpusu zrównoważonego, a także ze zrównoważonego podkorpusu ręcznie znakowanego. Teksty, które tworzą NKJP, pochodzą z literatury, prasy codziennej i fachowej, stenogramów sejmowych, tekstów ulotnych i publikacji internetowych. Wciąż niewielki pozostaje wśród nich udział transkrypcji nagrań tekstów mówionych. W pozyskiwaniu konkordancji posługiwaliśmy się wyszukiwarką Instytutu Podstaw Informatyki Polskiej Akademii Nauk o nazwie Poliqarp (Janus, Przepiórkowski 2007).

Opis wyników analiz materiałowych został poprzedzony wprowadzeniem teoretycznym. Składają się na nie: zarys metodologicznych podstaw badań (rozdział pierwszy), charakterystyka emocji jako przedmiotu psychologii i neurobiologii (rozdział drugi) oraz stan badań nad językowymi wykładnikami emocji (rozdział trzeci). W rozdziale pierwszym przedstawiamy najważniejsze tezy językoznawstwa kognitywnego oraz lingwistyczną myśl Anny Wierzbickiej, a następnie prezentujemy kluczowe w naszych badaniach narzędzia gramatyki kognitywnej. Dokonujemy w nim na koniec przeglądu koncepcji podejmujących kwestię relacji między strukturą składniową, której ośrodkiem jest czasownik, a znaczeniem. Rozdział drugi zarysowuje problemy związane z badaniami nad emocjami na gruncie neurobiologii i psychologii oraz charakterystykę strachu z punktu widzenia tych nauk. Rozdział trzeci prezentuje rozwój badań nad emocjami w różnych nurtach językoznawstwa, ze szczególnym uwzględnieniem badań kognitywnych. W rozdziale czwartym przedstawiliśmy charakterystykę kategorii strachu, stworzoną na podstawie opracowań na temat językowych wykładników tej emocji. Rozdział piąty to rozdział analityczny, w którym na początku prezentujemy ogólną charakterystykę czasowników emocji, a następnie przedstawiamy kryteria doboru materiału językowego oraz przebieg i wyniki analiz materiału korpusowego. Rozprawę zamyka podsumowanie analiz wraz z zarysem perspektyw badawczych.

1 Wyrażanie emocji często jest w językoznawstwie rozumiane wąsko jako stosowanie konstrukcji i zwrotów ekspresywnych - w odróżnieniu od mówienia o uczuciach (Mikołajczuk 2006: 85-86). W tej rozprawie przyjmujemy szerokie rozumienie tego pojęcia: w pewnych sytuacjach mówienie o uczuciach (w pierwszej osobie) jest jednocześnie formą ich ekspresji.

2 Przykładem jest uczucie smutku, którego najczęściej spotykanym językowym wykładnikiem są przymiotnik smutny oraz przysłówek smutno, pełniący funkcję predykatywną w konstrukcjach celownikowych, np. Smutno mi.

3 Profilowanie jest w tej pracy rozumiane za Ronaldem Langackerem jako wyróżnienie części bazy pojęciowej, na której skupiona jest uwaga poznawcza (Langacker 2009: 100). Należy odróżnić to rozumienie od profilowania traktowanego jako operacja językowo-pojęciowa, polegająca na kształtowaniu obrazu przedmiotu przez ujęcie go w określonych aspektach (Grzegorczykowa 2012: 19). To drugie podejście właściwe jest badaniom nad językowym obrazem świata, zapoczątkowanym przez Jerzego Bartmińskiego (Bartmiński 2006).

1. Podstawy metodologiczne

Językoznawstwo kognitywne pojawiło się na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku jako opozycja wobec paradygmatów formalistycznych, szczególnie modelu transformacyjno-generatywnego, dominującego w językoznawstwie anglosaskim mniej więcej od lat sześćdziesiątych. Generatywizm dąży do przedstawiania reguł rządzących składnią za pomocą symboli matematycznych i operacji logicznych. Zgodnie z tą teorią język stanowi wrodzoną, autonomiczną zdolność umysłową, rozwijającą się niezależnie od pozostałych. Centralne miejsce w modelu wypracowanym przez Noama Chomskiego zajmuje składnia, traktowana jako moduł języka niezależny od pozostałych. Założenia językoznawstwa kognitywnego stanowią zaprzeczenie fundamentalnych twierdzeń generatywistów, dotyczących autonomii języka, modularności systemu językowego oraz natywizmu4 językowego.

U podstaw językoznawstwa kognitywnego leży założenie - opozycyjne do twierdzeń teorii Chomskiego, jak również rozwijającej się w latach trzydziestych i czterdziestych XX wieku amerykańskiej szkoły strukturalistycznej - że kompetencje językowe człowieka kształtują się w sposób zależny od rozwoju innych zdolności umysłowych. Według kognitywistów w języku znajdują odbicie procesy poznawcze. Ważne dla nich było zatem zrozumienie, jak przebiega poznanie, jaką strukturę mają pojęcia, którymi posługuje się ludzki umysł. Wpływ na kształtowanie się nowego podejścia w językoznawstwie wywarły badania psycholog Eleanor Rosch dotyczące budowy kategorii naturalnych. Badaczka stwierdziła, że w odróżnieniu od tzw. kategorii klasycznych, opisywanych przez Arystotelesa, kategorie naturalne nie mają ostro zarysowanych granic i nie spełniają reguły cech koniecznych i wystarczających. O przynależności do danej kategorii decyduje współdzielenie cech z prototypem, czyli najbardziej typowym, wzorcowym przedstawicielem danej kategorii. Zdaniem Rosch każda kategoria ma wewnętrzną strukturę: najbardziej prototypowe egzemplarze znajdują się w jej centrum, a najmniej - na peryferiach. Związek z prototypem nie musi być bezpośredni, może on zachodzić zgodnie z zasadą podobieństwa rodzinnego, zjawiska opisywanego przez Ludwika Wittgensteina (2000: 52-54). Egzemplarze, które mają mniej wspólnych cech z pozostałymi elementami kategorii, a więcej z przedstawicielami innych kategorii, są elementami peryferyjnymi. Zjawisko prototypowości, jako fenomen poznawczy, znajduje odbicie w języku. Efekty prototypowe obserwujemy nie tylko w przypadku znaczeń leksemów, ale również w gramatyce, np. gdy przyporządkowujemy dany wyraz do części mowy: okazuje się, że ze względu na podleganie takim, a nie innym operacjom syntaktycznym słowo może być określone jako lepszy lub gorszy przedstawiciel rzeczowników bądź innej części mowy. Opis zjawisk językowych przez pryzmat kategorii o nieostrych granicach, zorganizowanych wokół elementów prototypowych, stanowi jedną z naczelnych zasad paradygmatu kognitywnego.

Kognitywna teoria języka ma również źródło w tzw. psychologii postaci (Gestalt), stworzonej w latach trzydziestych i czterdziestych XX wieku. Zakładała ona, że na życie psychiczne składają się pewne całości, wyłaniające się bezpośrednio z naszego doświadczenia, a ich formy nie da się sprowadzić do cech ich części składowych (elementów psychicznych). Według Lakoffa i Johnsona kontekst i doświadczenie potrzebne do zrozumienia wyrażeń językowych nie są bezkształtne, ale mają strukturę holistyczną (Przybylska 2002: 30).

Zdaniem kognitywistów kompetencje językowe kształtują się nie w oderwaniu od innych zdolności człowieka, ale - przeciwnie - są zależne od takich procesów jak postrzeganie czy koordynowanie motoryki. "Język nie jest bytem odrębnym i samowystarczalnym [...], lecz nieodłącznym aspektem ludzkiego poznania" (Langacker 2009: 23). Do działań językowych człowiek wykorzystuje podstawowe operacje mentalne, takie jak: wyobraźnia, rozróżnianie figury i tła, wybór perspektywy, koncentrowanie uwagi (Tomasello 2002; Taylor 2007). Przedstawiciel nurtu rozwojowego w psychologii, Michael Tomasello, uważa poznanie językowe za szczególny rodzaj poznania w ogólności, zauważa również, że sam język nadaje strukturę naszej percepcji i procesowi kategoryzacji zjawisk. Język i poznanie wpływają więc na siebie na zasadzie sprzężenia zwrotnego. Psychologowie oraz językoznawcy kognitywni mogą wspólnie zgłębiać kwestie, w których spotykają się te dwie dziedziny, np. problem akwizycji języka (Tomasello 1992).

Ronald Langacker utożsamia znaczenie językowe z konceptualizacją (1987: 97), czyli doświadczeniem mentalnym obejmującym wrażenia sensoryczne, procesy tworzenia nowych pojęć oraz wiedzę kontekstową (Langacker 1998: 30). Ścisłe powiązanie kompetencji językowych z wszelkimi procesami poznawczymi odróżnia podejście kognitywne od strukturalistycznych teorii języka. Te ostatnie również podkreślały pojęciowy charakter znaczenia, lecz było ono całkowicie niezależne od zjawisk pozajęzykowych. W językoznawstwie kognitywnym operacje mentalne, takie jak postrzeganie, kategoryzacja, dobór perspektywy oglądu, wpływają na naturę znaczenia. Według kognitywistów znaczenie współtworzą treść pojęciowa i jej obrazowanie (Langacker 2009: 70), czyli sposób ujmowania treści poznawczych dostarczanych przez przywołaną domenę. Konceptualizacja ma źródło w podstawowym doświadczeniu. Twierdzenie George'a Lakoffa, jednego z pierwszych przedstawicieli nurtu, że każde pojęcie jest ucieleśnione, czyli motywowane fizycznym doświadczeniem bądź społeczną interakcją, stało się jedną z tez postulowanego przezeń tzw. realizmu doświadczeniowego, kwestionującego obiektywistyczny paradygmat w filozofii i naukach o poznaniu. Równie istotne jest spostrzeżenie, że myśl ludzka nie ma charakteru propozycjonalnego, lecz obrazowy. Znaczy to bowiem, że pojęcia - a co za tym idzie: znaczenia językowe - nie opierają się na sądach logicznych, ale są w dużej mierze kształtowane przez wyobraźnię (Lakoff 1987).

Kognitywiści rezygnują ze ścisłych i z możliwie skróconych formuł opisu na rzecz charakterystyki uwzględniającej zakorzenienie znaczenia językowego w doświadczeniu. Nie może ono zostać zredukowane do cech koniecznych i wystarczających: bliżej jest mu do znaczenia encyklopedycznego, uwzględniającego cały katalog cech i skojarzeń, przez tradycyjne (strukturalistyczne) językoznawstwo usuwane poza centrum znaczeniowe leksemu. W świetle tez językoznawstwa kognitywnego rozróżnienie na konotację i denotację staje się bezzasadne, każdy bowiem element semantyczny może w danym kontekście być istotny. Nie znaczy to, że wraz z użyciem danego wyrażenia językowego przywołujemy zbiór wszystkich możliwych cech i skojarzeń. W rzeczywistości tylko część z nich jest aktywowana w konkretnym użyciu językowym. Znaki językowe nie są opakowaniami na znaczenia ani nie stanowią sumy znaczeń poszczególnych składników - jak sugerowała strukturalistyczna semantyka składnikowa (por. Lyons 1984), lecz są wskazówkami, które odsyłają nas do pewnych treści pojęciowych, pomijając w danym momencie inne możliwe wycinki struktury mentalnej. "Jednostka leksykalna nie ma w pełni zdefiniowanego ani ostatecznie zamkniętego znaczenia. Powiemy raczej, że jej wartość semantyczna tkwi w skonwencjonalizowanych ścieżkach dostępu (mniej lub bardziej przetartych) do otwartych domen wiedzy" (Langacker 2009: 69). Znaczenie jawi się zatem jako byt dynamiczny, wyłaniający się z dyskursu i społecznej interakcji, nie zaś, jak to się często przypisuje semantyce kognitywnej, jako coś statycznego i zamkniętego (Langacker 2003; 2009). Presuponuje ono tzw. substrat pojęciowy, na który składają się: (1) pojęcia przywoływane lub tworzone na podstawie dotychczasowego dyskursu; (2) udział w zdarzeniu mownym; (3) zrozumienie kontekstu oraz (4) wszelkie domeny wiedzy, które się mogą okazać istotne (Langacker 2009: 69). Jednostki zaś danego języka utrwalone są na mocy konwencjonalizacji. Konwencjonalność zastępuje pojęcie gramatyczności i jest stopniowalna: "[...] nie ma ostrej, jednoznacznej granicy między tymi sensami, które mają status jednostek językowych, a tymi, które go nie mają" (Langacker 2009: 63).

Odrębność poszczególnych modułów języka, postulowana zarówno przez generatywistów, jak i przez przedstawicieli paradygmatu strukturalistycznego, również została zakwestionowana przez kognitywistów. Wszystkie elementy języka - sylaby, leksemy, formanty słowotwórcze, końcówki fleksyjne - są uznawane za jednostki symboliczne, składające się z bieguna fonologicznego oraz bieguna semantycznego, powiązanych relacją symbolizacji. W procesie łączenia prostych składników w wyrażenia złożone biorą udział te same typy operacji, niezależnie od tego, czy wyrażeniami złożonymi są wyrazy, czy frazy. Morfologia i składnia są typami kombinacji jednostek syntagmatycznych (Taylor 2007: 35). Zatarciu ulega granica między leksykonem a gramatyką (czyli składnią i morfologią). Użytkownicy języka przyswajają bowiem nie tylko pojedyncze jednostki leksykalne oraz reguły ich łączenia, ale także gotowe frazy. Co więcej, zapamiętywanie schematów łączenia nie wyklucza przechowywania w pamięci gotowych jednostek złożonych. Zdaniem Taylora znaczenie językowe ma zawsze - w większym lub mniejszym stopniu - charakter idiomatyczny, co oznacza, że nie jest ono sprowadzalne do sumy sensów elementów składowych znaku językowego. Również składnia cechuje się idiomatycznością, ponieważ poprawność gramatyczną (konwencjonalizację) struktur nie zawsze można stwierdzić, odwołując się jedynie do znanych reguł. "Gramatyka staje się bowiem nie tyle dziedziną ogólnych reguł i zasad, ile olbrzymim zbiorem szczegółowych faktów powiązanych ze sobą za pomocą schematów o różnym stopniu ogólności. To, co idiomatyczne, bynajmniej nie zajmuje w gramatyce pozycji marginalnej; wręcz przeciwnie - stanowi jej centrum" (Taylor 2007: 669). Rezygnuje się również z tradycyjnego podziału na semantykę i składnię, ponieważ organizacja na poziomie składniowym jest sygnałem sposobu obrazowania danej treści pojęciowej - czyli portretowania tego samego zdarzenia (sceny, sytuacji) za pomocą różnych dostępnych środków (Przybylska 2002: 24-25).

Zacieranie granic między kategoriami, gdy mowa zarówno o znaczeniu poszczególnych jednostek językowych, jak i klasyfikowaniu zjawisk do semantyki czy składni, powoduje, że niemożliwy staje się ściśle formalny opis zjawisk językowych za pomocą symboli matematycznych bądź metajęzykowych. Próba uwzględniania wszystkich aspektów danego fenomenu skłania do tworzenia opisów szczegółowych i skupiających się na jakimś wycinku języka. Wszelkie symbole mają w przypadku opisu stosowanego przez kognitywistów charakter orientacyjny i wymagają szerokiego komentarza w języku naturalnym.

Podsumowując, do najważniejszych założeń lingwistyki kognitywnej należą następujące twierdzenia:

1. Znaczenie językowe ma charakter pojęciowy i kształtowane jest w ścisłej zależności od zdolności poznawczych człowieka.

2. Na znaczenie wpływa baza doświadczeniowa, która ma wymiar fizyczny, percepcyjny, językowy, społeczny i kulturowy.

3. Konwencjonalizacja jednostek językowych odbywa się przez interakcję.

4. Między rzeczywistością a językiem pośredniczy poziom pojęciowy zbudowany ze struktur kognitywnych, a celem semantyki kognitywnej jest opis tych struktur.

5. Opis znaczenia nie powinien mieć charakteru redukcjonistycznego, czyli dążyć do opisu przez rozbicie na cechy proste, ale powinien uwzględniać wnioskowanie na podstawie prawidłowości rządzących całościami semantycznymi.

6. Znaczenie nie jest przypisywane wyłącznie jednostkom leksykalnym, ale tkwi również w strukturze gramatycznej języka.

7. Znaczenie ma charakter encyklopedyczny i zanurzone jest w potocznej, a nie naukowej wiedzy człowieka na temat jego samego i otaczającego go świata.

8. Nie istnieją wyraźne granice między podsystemami języka.

9. Nie da się oddzielić wiedzy językowej od innych rodzajów wiedzy.

Założenia językoznawstwa kognitywnego pozwalają zastosować tę teorię do badań nad dotychczas nieeksplorowanymi dziedzinami języka, przede wszystkim tam, gdzie prymarną funkcję pełni semantyka: w opisie znaczeń uznawanych za niedefiniowalne, w analizie dyskursu, komunikatów multimodalnych5 oraz tekstów artystycznych (w tym w badaniach nad przekładem), oraz wtedy, gdy uwzględnienie pierwszorzędnej roli semantyki może rzucić nowe światło na poruszane już od dawna, a niekiedy zdawałoby się rozwiązane, problemy (np. w badaniach glottodydaktycznych).

1.1. Sposoby reprezentacji znaczenia w językoznawstwie kognitywnym

Nakreślone powyżej założenia stanowią punkt wyjścia wszystkich poszukiwań mieszczących się w nurcie kognitywnym. Mimo tego wspólnego fundamentu teoretycznego językoznawstwo kognitywne nie ma charakteru monolitycznego. W jego ramach powstają teorie, które pod pewnymi względami ze sobą konkurują, prezentując różne wyjaśnienia tych samych - wydawałoby się - zjawisk. Część terminów jest wspólna większości lingwistów kognitywnych, część różnych pojęć ma podobne znaczenie, zdarza się również, że te same pojęcia są po prostu nazywane inaczej6. Nie będziemy się w tym podrozdziale zagłębiać we wszelkie możliwe zawiłości pojęciowe, ale skupimy się na wyjaśnieniu podstawowej terminologii stosowanej w ramach paradygmatu kognitywnego.

Terminem podstawowym dla wszystkich modeli językoznawstwa kognitywnego jest konceptualizacja, z którą identyfikowane jest znaczenie. Nie jest ona tożsama z pojęciem, lecz ze wszelkimi przejawami doświadczenia mentalnego, obejmującymi: (1) pojęcia - nowe i utrwalone; (2) doznania zmysłowe, motoryczne i emocjonalne; (3) ocenę kontekstu fizycznego, językowego, społecznego i kulturowego oraz (4) pojęcia, które powstają na bieżąco, w trakcie przetwarzania. Konceptualizacja ma naturę dynamiczną, interaktywną, obrazową (nie zaś propozycjonalną) oraz wyobrażeniową. Na wyobrażeniowy charakter konceptualizacji składają się operacje mentalne: metafora, amalgamat, fikcyjność i konstruowanie przestrzeni mentalnych (Langacker 2009: 52-53).

Zgodnie z definicją Langackera na konceptualizację składają się treść pojęciowa oraz obrazowanie (Langacker 1987; 1998; 2009; Tabakowska 1995)7. Treść pojęciową tworzą przede wszystkim domeny, przywoływane przez wyrażenia językowe w postaci matrycy, czyli zbioru. Domena wskazuje na pojęcia lub sfery doświadczenia, czyli zakres wiedzy, w którym osadzona jest powstająca konceptualizacja (Langacker 1987). Domeny tworzące matrycę pojęciową danego wyrażenia charakteryzują się różnym stopniem istotności i wyrazistości: leksem otwiera dostęp do zbioru domen w sposób preferencyjny, a to oznacza, że prawdopodobnie tylko część z nich zostanie aktywowana (Langacker 2009: 77). Aby wyjaśnić kwestię względnej centralności domen składowych matrycy, Langacker posługuje się przykładem ikry i kawioru:

W myśl semantyki encyklopedycznej oba wyrażenia zapewniają potencjalny dostęp do tego samego zbioru domen: częścią naszej encyklopedycznej wiedzy o ikrze jest to, że ikra pewnych gatunków ryb bywa podawana na stół i spożywana [...], jak i to, że są to komórki jajowe ryb. Niemniej jednak wyrazy ikra i kawior mają wyraźnie różne znaczenia, a różnica pomiędzy nimi polega na porządku, w jakim ułożone są domeny (tzn. na ich różnym stopniu centralności) (Langacker 2009: 77).

Domeną może być dowolna konfiguracja wiedzy, począwszy od najprostszych, takich jak czas, kolor czy temperatura, a skończywszy na skomplikowanych, jak reguły gry w krykieta (Taylor 2007: 273), a także znajomość konwencji kulturowych oraz wiedzy na temat dialektalnego i stylistycznego zróżnicowania języka (Taylor 2007: 241). Te domeny, których nie da się sprowadzić do innych, bardziej pierwotnych struktur poznawczych, nazywamy podstawowymi. Zalicza się do nich przede wszystkim czas, przestrzeń, doświadczenia zmysłowe, takie jak: kolor, wysokość dźwięku, temperatura, smak, zapach. "Same w sobie domeny podstawowe nie są pojęciami czy konceptualizacjami. Jest to raczej potencjał doświadczeniowy, w obrębie którego mogą zachodzić konceptualizacje i pojawiać się pojęcia" (Langacker 2009: 72). Domenami niepodstawowymi, czyli takimi, do których zrozumienia trzeba przywołać jakieś domeny podstawowe, mogą być doświadczenia zmysłowe, emocjonalne, fizyczne, a także abstrakcyjne wytwory intelektu. Różnią się one pod względem złożoności: znajdują się wśród nich zarówno pojęcia minimalne (np. dobry), jak i pojęcia złożone (np. bieg), a nawet całe systemy wiedzy (np. podział czasu według kalendarza). Należy zastrzec, że domeny podstawowe nie są "atomami pojęciowymi, z których powstają pojęcia bardziej złożone" (Taylor 2007: 236). Po pierwsze dlatego, że one same mogą być rozumiane za sprawą metafor w kategoriach innych domen (przykładem może być wysokość dźwięku lub temperatury), a po drugie - ich struktura zależy od roli, jaką odgrywają one w konceptualizacji innych domen.

Terminami powiązanymi z pojęciem domeny są rama, skrypt oraz wyidealizowany model kognitywny (ang. idealised cognitive model, w skrócie ICM). Koncepcję ramy stworzył Charles Fillmore w latach siedemdziesiątych XX wieku. Wywiódł ją z teorii ról semantycznych, a następnie rozwinął, kilkakrotnie zmieniając jej definicję. Początkowo, w odróżnieniu od tzw. sceny, będącej kulturowo uwarunkowaną strukturą pojęciową powiązaną z danym leksemem, rama stanowiła "system językowych wyborów" aktywowanych w związku z tekstowym użyciem jakiegoś wyrazu. Później Fillmore zrezygnował z pojęcia sceny i zdefiniował ramę jako sieć powiązanych pojęć (Szymańska 2010). Taylor przeciwstawia ramie skrypt, czyli następstwo w czasie i związki przyczynowo-skutkowe łączące "zdarzenia i stany w obrębie pewnych ram czynnościowych" (Taylor 2001: 127-128). Jego zdaniem ramy są statycznymi układami domen, skrypty zaś dynamicznymi. Przykładem ramy może być transakcja handlowa, która stanowi tło dla charakterystyki takich wyrażeń jak kupić, cena, sprzedać, koszt itd. Rodzajem skryptu może być z kolei wizyta w restauracji, która dostarcza kontekstu dla zrozumienia takich czynności jak zamawianie posiłku czy dawanie napiwku. Ramy i skrypty są wykorzystywane przez badaczy zajmujących się sztuczną inteligencją: mają umożliwiać przedstawienie w pamięci komputera aspektów wiedzy istotnych dla przetwarzania tekstów8. Należy zwrócić uwagę na związek znaczenia wyrażeń językowych i powiązanych z nimi ram oraz skryptów. To nie proste, niedefiniowalne pojęcia składają się na znaczenie złożonego wyrażenia, lecz pewna konfiguracja pojęciowa, odbierana przez umysł jako całość, pozwala uchwycić mniej złożone sensy.

Według Langackera domena jest ogólniejszym pojęciem niż rama i skrypt, ponieważ tych ostatnich nie można utożsamić z domenami podstawowymi, można je natomiast potraktować jako rodzaje domen złożonych (Langacker 2009: 74). Przykłady podawane w literaturze pokazują, że ramy i skrypty charakteryzują się większą złożonością niż domeny oraz są uwarunkowane kulturowo, podczas gdy domeny są motywowane zarówno przez kulturę, jak i przez interakcje człowieka ze światem natury. Taylor (2001) jako przykład ramy podaje układ domen przywoływanych przez słowo matka. Pochodzi on z pracy Lakoffa (1987), który przytacza go jako egzemplarz kognitywnego modelu wiązkowego, czyli całości łączącej kilka modeli poznawczych, prostszej pod względem psychologicznym niż każdy z modeli składowych. ICM w ujęciu Lakoffa to struktura całościowa o charakterze Gestalt, porządkująca naszą wiedzę. Jak podkreśla Przybylska, wyidealizowany model poznawczy "nie jest oparty bezpośrednio na obiektywnej rzeczywistości, lecz na tym, jak człowiek doświadcza tej rzeczywistości", jest więc "czymś różnym zarówno od zewnętrznego, pozajęzykowego świata, jak i od samego doświadczenia tego świata" (Przybylska 2006: 27). Przykłady ICM-ów, które podaje Lakoff, sugerują, że mogą być one uznane za domeny o dość znacznym stopniu złożoności. Podkreśla się, że wyidealizowane modele poznawcze nie są czymś realnym, np. siedmiodniowe tygodnie nie istnieją obiektywnie w przyrodzie. Zdaniem Langackera ICM ma tym samym najwęższe zastosowanie spośród do tej pory omówionych pokrewnych terminów, ponieważ nie można go odnieść np. do toczącego się dyskursu ani fizycznych okoliczności zdarzenia mownego (Langacker 2009: 75). Jako że model poznawczy nie w pełni ściśle przystaje do świata, dochodzi do efektów prototypowych. Oznacza to, że składowe rzeczywistości, sytuacje, sposoby myślenia mogą być podobne do elementów sugerowanych przez model i wówczas są kategoryzowane jako takie, które znajdują się blisko prototypu. Im bardziej się jednak różnią od modelu, tym dalej im do centrum, a bliżej granic danej kategorii.

Warto wskazać też różnice między domeną a przestrzenią mentalną. Drugi z przywołanych terminów wprowadził w latach osiemdziesiątych XX wieku Fauconnier. W latach dziewięćdziesiątych badacz stworzył teorię przestrzeni mentalnych, później zaś sformułował wraz z Turnerem teorię integracji pojęciowej (por. Fauconnier, Turner 2002; Libura 2010). Według Fauconniera i Turnera przestrzenie mentalne to pakiety pojęciowe "konstruowane dla celów rozumienia i działania w trakcie myślenia i mówienia" (Fauconnier, Turner 2002: 40 [za: Kardela 2006]). Zdaniem Langackera różnica między domeną a przestrzenią mentalną polega na tym, że pierwsza jest zwykle rodzajem utrwalonej wiedzy pozostającej w relacji do znaczeń leksykalnych, z kolei druga podkreśla brak ciągłości pojęciowej, podział struktury konceptualnej na względnie autonomiczne regiony. Używa się tego terminu przede wszystkim do nazywania rezultatów dynamicznych przekształceń tworzonych w dyskursie (Langacker 2009: 80).

Rodzajami operacji dokonywanych na domenach, na które zwrócili uwagę kognitywiści, są metafora i metonimia pojęciowa. Zgodnie z koncepcją Lakoffa i Johnsona (1988 [1980]) metafora polega na relacji odwzorowania między dwiema domenami: źródłową - bardziej konkretną, bliższą doświadczeniu, i docelową - abstrakcyjną, której poszczególne aspekty pojmujemy dzięki odniesieniu do domeny źródłowej. Jest to mechanizm konstytuujący nasze myślenie, jedna z najbardziej podstawowych operacji poznawczych, która znajduje swoje odzwierciedlenie w języku. Przykładowo mówienie o czasie możliwe jest dzięki odwzorowaniu domeny przestrzeni, stąd wyrażenia: Strasznie mi się wloką te godziny, Najgorsze jeszcze przede mną, Nadeszły chude lata. Metonimia pojęciowa w odróżnieniu od metafory zawiera jedną domenę lub jedno pojęcie. Celem metonimii jest uzyskanie dostępu do domeny za pomocą jej części (lub odwrotnie - do części domeny za pomocą całej domeny) bądź dostępu do części domeny przez inną jej część (Kövecses 2000: 4-6). Metonimia pojęciowa jest podstawą takich wyrażeń jak: Saksofon ma dziś grypę, Biały Dom milczy, Pamiętajcie o Hiroszimie (Lakoff, Johnson 1988: 70-71).

Metafory uwypuklają i ukrywają różne aspekty danego pojęcia. Cząstkowość struktury metaforycznej jest jednym z powodów sceptycznego podejścia Taylora (2007) do teorii Lakoffa i Johnsona. Badacze ci jednak nie uznają tej cechy za słaby punkt swojej teorii. Lakoff, analizując działanie metafory w języku, sformułował tzw. zasadę inwariancji, która brzmi: "[...] odwzorowanie metaforyczne zachowuje kognitywną topologię (to jest, strukturę schematów wyobrażeniowych) dziedziny źródłowej w sposób zgodny z inherentnymi właściwościami dziedziny docelowej" (Libura 2000a: 64). Odwzorowanie z domeny źródłowej nie przebiega mechanicznie - to struktura dziedziny docelowej decyduje o tym, jakie elementy dziedziny źródłowej są odwzorowywane. Niewykorzystana część metafory pojęciowej może stanowić tworzywo języka poetyckiego (Lakoff, Johnson 1988: 77-79; Lakoff, Turner 1989).

W teorii metafor pojęciowych duże znaczenie przypisuje się tzw. schematom wyobrażeniowym. Są to przedpojęciowe struktury wiedzy, wyabstrahowane przez człowieka "z sumy wielu wcześniejszych doświadczeń wynikających z nieustannej interakcji: ja, czyli podmiot poznający, konceptualizator, a rzeczywistość" (Przybylska 2006: 26). Powstają one przez ciągłe powtarzanie sekwencji aktywności motorycznej i sensorycznej i odgrywają istotną rolę w organizowaniu naszego myślenia abstrakcyjnego9. Przechowywany w umyśle schemat ulega aktywacji w trakcie różnych procesów umysłowych: percepcji i kategoryzowania rzeczywistości, myślenia, przeprowadzania rozumowania, uczenia się - "[...] wszystko, co jawi się w doświadczeniu, jest dopasowywane do schematu" (Libura 2000a: 26). Schematy wyobrażeniowe nadają porządek naszej percepcji, ale również - w akcie tworzenia metafory - "użyczają swojej struktury doświadczeniom bardziej skomplikowanym, które nie są dostatecznie jasno i wyraźnie zarysowane" (Libura 2000a: 55). Do schematów wyobrażeniowych należą m.in.: góra-dół, równowaga, pojemnik, centrum-peryferie, cykl, ścieżka-cel (Libura 2000a: 27-36). Termin ten z psychologii poznawczej na grunt językoznawstwa kognitywnego przeszczepił Mark Johnson, a stosuje się go nie tylko w badaniach nad metaforą i metonimią pojęciową. Wśród polskich prac wykorzystujących to narzędzie można wskazać analizy semantyki przyimków oraz prefiksów czasownikowych Renaty Przybylskiej (2002; 2006).

W jednej z nowszych prac Langacker (2009) zrównuje metaforę z odkrytym przez Fauconniera i Turnera zjawiskiem amalgamatu pojęciowego (Fauconnier, Turner 2002). Amalgamat, zgodnie z teorią integracji pojęciowej, jest rezultatem tzw. operacji stapiania, w wyniku której z dwóch wyjściowych przestrzeni powstaje nowa, obdarzona własnościami, których nie otrzymalibyśmy przez zsumowanie czy proste zestawienie tych przestrzeni: "[...] tworzenie amalgamatu rozpoczyna się od ustalenia powiązań między odpowiadającymi sobie elementami przestrzeni wyjściowych, których wspólną strukturę odzwierciedla przestrzeń generyczna. Fragmenty struktury trzech przestrzeni (dwóch wyjściowych oraz generycznej), a w szczególności podstruktury wyróżnione dzięki odwzorowaniom, zostają w selektywny sposób przeniesione do czwartej przestrzeni - amalgamatu - i tam stopione w nową całość. W wyniku trzech procesów - kompozycji, uzupełniania i rozwoju - w amalgamacie wyłania się nowa struktura, której nie było w poprzednich przestrzeniach" (Libura 2010: 73). Langacker, wyjaśniając mechanizm powstawania amalgamatu, stwierdza: "Metafora polega na budowaniu powiązań między przestrzenią źródłową, przestrzenią docelową i przestrzenią amalgamatu", dodając: "Przestrzeń amalgamatu powstaje w wyniku rzutowania przestrzeni wyjściowej na docelową. Jest koncepcję hybrydową, fikcyjną w naturze, łączącą wybrane atrybuty każdej z przestrzeni wyjściowych" (Langacker 2009: 80-81). Przymiotniki źródłowy i docelowy są kojarzone jako określenia stosowane w teorii metafory pojęciowej. Współcześnie od teorii integracji pojęciowej oczekuje się, że będzie tłumaczyć również te zjawiska, które przez dwadzieścia lat stanowiły pole badawcze kognitywnej teorii metafory i metonimii - jednego z najbardziej rozpoznawalnych i najszerzej stosowanych modeli wyjaśniających zjawiska językowe w ramach językoznawstwa kognitywnego10.

Wspomniany wyżej brak rozróżnienia między metaforą a amalgamatem w pracy Langackera ma swoją przyczynę w sposobie, w jaki Fauconnier i Turner określają rolę integracji pojęciowej w myśleniu i języku. W książce The Way We Think rozszerzają oni teorię amalgamatów do tego stopnia, że obejmuje ona również proste operacje kognitywne. Struktura jednego z typów amalgamatów, tzw. siatki jednozakresowej, powstaje w wyniku przeniesienia ramy kognitywnej z jednej przestrzeni do drugiej. Trudno dla tego typu operacji wskazać nowe znaczenie wyłaniające się w wyniku integracji przestrzeni mentalnych, co nie zgadza się z przedstawioną przez nich definicją amalgamatu. Można zatem wnioskować, że operacje w siatkach jednozakresowych są tożsame z metaforami pojęciowymi, w których dochodzi jedynie do odwzorowania pewnych aspektów domeny źródłowej na docelową, nie zaś do wyłonienia się zupełnie nowego znaczenia (Libura 2010: 95, 124-125). Libura stwierdza, że "tylko bardziej skomplikowane - a jednocześnie bardziej prototypowe - rodzaje integracji pojęciowej wiążą się z powstawaniem nowej struktury znaczeniowej. Istnieją zatem takie wyrażenia językowe, które z powodzeniem mogą być wyjaśniane za pomocą metafor pojęciowych, choć w pracy Rethinking metaphor Fauconnier i Turner stwierdzają, że metafora stanowi zaledwie powierzchniową manifestację integracji pojęciowej" (Libura 2010: 124-125).

Przedstawiciele poszczególnych nurtów lingwistyki kognitywnej prezentują rozmaite podejścia do opisu języka, stawiając na pierwszym miejscu różne aspekty operacji mentalnych, a co za tym idzie - odmienne aspekty języka. Wszystkie jednak sposoby opisu znaczenia są zgodne z głównymi założeniami kognitywnej teorii języka, co pozwala na zaliczanie tych wszystkich opisów do jednej teorii językoznawczej.

1.2. Anna Wierzbicka - metajęzyk semantyczny i scenariusze kulturowe

Osobnego omówienia wymaga teoria opisu semantycznego zaproponowana przez Annę Wierzbicką, badaczkę, która inspirowała twórców językoznawstwa kognitywnego, ale również poddawała krytyce wiele przyjętych przez kognitywistów rozwiązań. Lingwistka wniosła ogromny wkład w badania nad wyrażaniem emocji w wielu językach. Opis jej spostrzeżeń na temat interesującej nas dziedziny wymaga przedstawienia narzędzi, którymi się posługuje.

Sformułowana przez Wierzbicką koncepcja języka oraz postulaty stawiane przez nią wobec językoznawstwa utorowały drogę językoznawstwu kognitywnemu i pomogły wykrystalizować jego główne tezy. Wierzbicka sprzeciwiała się spychaniu semantyki na margines lingwistyki, wskazując na szkodliwość zarówno behawioryzmu, jak i generatywizmu, które - jej zdaniem - na wiele lat zatrzymały badania nad językiem jako "narzędziem służącym do przekazywania znaczeń" (Wierzbicka 2006: 19). Według badaczki semantyka powinna zaleźć się w centrum zainteresowania lingwistów, których zadaniem jest mierzenie się z trudnościami, jakie wiążą się z definiowaniem czegoś tak nieuchwytnego jak pojęcia. Również badania nad składnią czy przypadkami gramatycznymi sprowadzają się w opinii Wierzbickiej do poszukiwań zawartych w języku sensów. Zaczerpnięte od Leibniza przekonanie o tym, że język stanowi odzwierciedlenie ludzkiego umysłu (Wierzbicka 1999b: 50), doprowadziło do poszukiwania uniwersalnych elementarnych jednostek semantycznych. Postulowane przez filozofa poszukiwanie alfabetu ludzkich myśli było, zdaniem lingwistki, równoznaczne z poszukiwaniem "atomów znaczenia", dzięki którym można opisywać sensy wyrażane w każdym języku (Wierzbicka 1999b: 6).

Anna Wierzbicka problem z definiowaniem znaczeń tłumaczy tym, że większość z nich jest złożona i specyficzna kulturowo, naukowcy zaś próbują wyjaśniać jedne złożone pojęcia za pomocą innych, stąd bierze się hermeneutyczne koło ciągłego definiowania ignotum per ignotum. Badaczka proponuje metodę definiowania znaczenia złożonych pojęć za pomocą uniwersalnych pojęć prostych, takich jak 'czuć', 'chcieć', 'wiedzieć', 'myśleć', 'mówić', 'robić', 'dziać się', 'jeśli' itp. Jej zdaniem można i należy wskazać zbiór niedefiniowalnych (rozumianych same przez się) znaczeń elementarnych wspólnych wszystkim językom. Odpowiadanie sobie znaczeń w sferze pojęciowej nie musi pociągać za sobą odpowiedniości leksykalnej, tzn. dane pojęcie uniwersalne może być w jednym języku wyrażane za pomocą jednego słowa, w innym - za pomocą dwóch, w kolejnym - za pomocą pojedynczego morfemu. Definicje znaczenia nie mogą odsyłać do wiedzy naukowej, lecz mają odzwierciedlać stan wiedzy zwykłych użytkowników języka11. Podejście to bliskie jest proponowanemu przez kognitywistów badaniu kategorii naturalnych oraz traktowaniu wiedzy językowej jako wiedzy encyklopedycznej.

Anna Wierzbicka zastrzega, że "mimo istnienia uniwersaliów systemy semantyczne różnych języków są na ogół wziąwszy niepowtarzalne i uwarunkowane kulturowo" (Wierzbicka 2006: 31), a co za tym idzie - pojęć złożonych nie można wyjaśniać, tłumacząc je rzekomym ekwiwalentem z innego języka. Nawet pojęcia tak centralne dla angielskiego dyskursu naukowego, jak mind, muszą być uznane za kulturowe artefakty, nie bardziej uniwersalne od niemieckiego Geist, rosyjskiego duša czy samoańskiego loto. Nie znaczy to, według badaczki, że złożone techniczne terminy mają być zawsze zastępowane przez proste semantycznie słowa. Skomplikowane pojęcia muszą być jednak wprowadzane i wyjaśniane przez intuicyjnie zrozumiałe pojęcia, takie jak 'ciało', 'robić', 'czuć' (Wierzbicka 1999a). Porównywanie systemów semantycznych jest możliwe dzięki "izomorfizmowi istniejącemu między wykładnikami pojęć elementarnych" różnych języków (Wierzbicka 2006: 33). Jak zauważa badaczka, jej "teoria w pewnym sensie łączy radykalny uniwersalizm z dogłębnym relatywizmem. Przyjmuje wyjątkowość wszystkich systemów językowo-kulturowych, proponując zestaw wspólnych jednostek, za pomocą których można ująć i opisać różnice między tymi systemami" (Wierzbicka 2006: 33).

Lingwistka rozróżnia centrum znaczeniowe wyrażeń językowych od znaczenia asocjacyjnego: "[...] jeśli słowo wyrażające pojęcie czuć jest polisemiczne i znaczy 'czuć' oraz 'żołądek' [...] łatwo uwierzyć, że słowo to daje inne "odczucia" niż angielskie słowo feel lub słowo rasa w języku acechnese" (Wierzbicka 2006: 48). Są to istotne różnice, nie mają jednak, zdaniem badaczki, charakteru stricte semantycznego i są ujmowane przez teorię NMS (naturalnego metajęzyka semantycznego) jako tzw. rezonans.

Ważnym obszarem, w obrębie którego nie ma zgody między kognitywizmem a teorią Wierzbickiej, jest rola prototypów i podobieństwa rodzinnego w opisie językoznawczym. Według polskiej badaczki nadmierna popularność tych koncepcji przyczyniła się do rozpowszechniania "antydefinicyjnej" postawy wśród językoznawców. Założenie, że podejście klasyczne jest gorsze od podejścia prototypowego, jest jej zdaniem niefortunne, ponieważ w opisie językoznawczym jest miejsce dla obu metod. Unikanie precyzyjnego opisu za pomocą cech koniecznych i wystarczających uznaje ona za usprawiedliwianie uchylania się od jakiegokolwiek definiowania. Prototypy mogą być, według Wierzbickiej, użyteczne w opisie znaczenia, gdy się je połączy z definicjami bądź eksplikacjami werbalnymi. Takie podejście proponuje badaczka przyjąć, gdy celem jest definiowanie znaczeń nazw kolorów i środków językowych określających uczucia.

1.3. Gramatyka kognitywna: główne założenia i pojęcia

W podrozdziale 1.1. zostały przedstawione formy reprezentowania treści pojęciowej wyróżniane przez lingwistów kognitywnych. Podrozdział 1.3. skupia się na założeniach i terminach gramatyki kognitywnej, teorii należącej do szeroko pojmowanego nurtu językoznawstwa kognitywnego. Omówiona terminologia jest głównym narzędziem badawczym zastosowanym w części analitycznej rozprawy.

1.3.1. Podstawowe wymiary obrazowania

Niniejszy podrozdział poświęcony jest drugiemu aspektowi konceptualizacji, wskazywanemu przede wszystkim w ramach gramatyki kognitywnej, czyli sposobom obrazowania treści pojęciowej. W celu opisu operacji mentalnych stosowanych do organizacji treści pojęciowej przedstawiciele nurtu gramatyki kognitywnej posługują się tzw. metaforą oglądu (Langacker 1987; 1998; 2009; Taylor 2007; Tabakowska 1995), która przyrównuje poszczególne zjawiska związane z obrazowaniem do parametrów widzenia wykorzystywanych w momencie fizycznej obserwacji sceny. Do wymiarów obrazowania należą następujące operacje: (1) uszczegółowienie, (2) ogniskowanie, (3) wyróżnienie oraz (4) perspektywa.

Uszczegółowienie (ziarnistość, rozdzielczość) dotyczy stopnia i szczegółu precyzji w opisie danej sytuacji. Jego przeciwieństwem jest schematyczność. Schemat odnosi się do każdej jednostki fonologicznej, semantycznej lub fonologicznej, która charakteryzuje się większą ogólnością niż inna reprezentacja tego samego elementu (Langacker 1995). Inaczej rzecz ujmując: "Schemat jest abstrakcyjną charakterystyką w pełni zgodną ze wszystkimi elementami definiowanej kategorii [...]; jest to zintegrowana struktura ucieleśniająca wspólnotę swoich elementów - pojęć bardziej szczegółowych, będących kontrastującymi ze sobą uszczegółowieniami schematu" (Langacker 1987: 371 [za: Kardela 2005]). Schemat zostaje wyłoniony na podstawie wspólnych cech jego konkretyzacji: "[...] wspólny element immanentnie zawarty w powtarzalnych doświadczeniach ulega wzmocnieniu i uzyskuje własny status kognitywny, tym samym wywierając wpływ na dalszy tok przetwarzania" (Langacker 2003: 39). O relacji schemat - konkretyzacja może być mowa tylko wtedy, gdy istnieją co najmniej dwie konkretyzacje schematu. Za najbardziej wyrazistą konkretyzację uznawany jest prototyp. Kategoryzacja wyrażeń językowych jest reprezentowana przez sieć relacji wiążących je ze schematami: gdy wyrażenie w pełni konkretyzuje schemat (zachowuje wszystkie jego cechy), mówi się o relacji uszczegółowienia, kiedy zaś występują rozbieżności między wyrażeniem a schematem, mamy do czynienia z rozszerzeniem, które może mieć charakter metaforyczny bądź metonimiczny (Langacker 2009: 62; Tabakowska 1995: 50). Za pomocą modelu sieciowego można zaprezentować polisemiczną strukturę znaczeniową jednostki leksykalnej. Wśród pokrewnych znaczeń niektóre są bardziej centralne i prototypowe niż pozostałe, część z nich okazuje się schematami w stosunku do tych sensów, które są ich uszczegółowieniami bądź rozszerzeniami. Langacker, prezentując model sieciowy, zastrzega jednak, że należy pamiętać o jego metaforycznym charakterze. Nie należy "wyciągać pochopnie wniosku, że schemat i jego konkretyzacje są całkowicie od siebie odrębne i przechowywane są osobno. [...] schematy przejawiają się niejako immanentnie w swoich konkretyzacjach i chociaż same schematy mogą być niekiedy dostępne niezależnie od własnych konkretyzacji [...], to przecież nie ma tu domniemania, że tak się musi dziać zawsze i wszędzie" (Langacker 2003: 38-39). Ponadto konwencjonalizacja poszczególnych sensów nie jest procesem o trwałych skutkach: raczej każdy model ulega wciąż dynamicznym (ale nie nagłym) przeobrażeniom.

Ogniskowanie polega na wyborze treści pojęciowej spośród zbioru domen poznawczych (matrycy) danego wyrażenia oraz konfiguracji tej treści, którą charakteryzuje się jako rozróżnienie pierwszego planu i tła. Znany z percepcji układ figura - tło znajduje zastosowanie wszędzie tam, gdzie jedno pojęcie poprzedza inne i umożliwia w jakiś sposób jego zaistnienie. Przykładem zastosowania tego układu może być konkretne zdanie, które przywołuje wiedzę z tła jako podstawę swojego znaczenia, jak również relacja między domenami w metaforze: domena źródłowa stanowi pojęciowe tło, za pomocą którego zachodzi proces rozumienia domeny docelowej. Układ figura - tło przejawia się również w dyskursie. Na przykład w narracji statyczne opisy postaw bohaterów i sytuacji pełnią funkcję tła, na którym sekwencja zdarzeń (wątek) występuje jako rodzaj figury (Langacker 2009: 89-90). Zjawiskiem ogniskowania obecnym w znaczeniach pojedynczych wyrażeń jest kompozycja, czyli budowanie złożeń z prostszych elementów symbolicznych. Na znaczenie wyrażenia złożonego składa się również jego ścieżka kompozycjonalna, czyli relacja do jego komponentów. Mimo że złożone pojęcie odgrywa rolę prymarną (jest figurą), postrzegane jest na tle semantycznych struktur składowych na wszystkich niższych poziomach. Wyrażenia złożone cechują się różnym stopniem analizowalności, to znaczy ich struktury składowe różnią się wyrazistością oraz rolą, jaką odgrywają w jej powstawaniu. Uwzględnienie ścieżki kompozycjonalnej w opisie znaczenia pomaga zrozumieć, dlaczego dwa wyrażenia nigdy nie mają dokładnie tego samego znaczenia (Langacker 2009: 91-93). Oprócz kontrastu między pierwszym planem i tłem ogniskowanie obejmuje również proces wstępnego wyboru treści pojęciowej: w każdej domenie składającej się na matrycę wyrażenie wyznacza swój zakres, czyli strefę aktywną (Langacker 2009: 95; por. Taylor 2007: 130-131). Czasami czyni się rozróżnienie między zakresem maksymalnym wyrażenia, czyli pełną informacją, jaką ono niesie, a zakresem bezpośrednim, czyli tą częścią informacji, która okazuje się bezpośrednio konieczna do osiągnięcia określonego celu poznawczego. Zakres bezpośredni jest w stosunku do zakresu maksymalnego informacją pierwszoplanową. Przykładowo dla słowa łokieć domena ciała stanowi zakres maksymalny, z kolei domena ręki - zakres bezpośredni (Langacker 2009: 95-96).

Dwoma szczególnymi rodzajami wyróżnienia są profilowanie i układ trajektor - landmark. Profil to część bazy pojęciowej wyrażenia, na której skupiona jest uwaga poznawcza, czyli ognisko uwagi w obrębie bezpośredniego zakresu wyrażenia. Innymi słowy - jest to to, co desygnuje dane wyrażenie. Przykładem zróżnicowania znaczenia pod względem profilu przy tej samej treści pojęciowej są czasowniki dokonane i niedokonane. Czasownik dokonany desygnuje całe zdarzenie, a niedokonany, chociaż nie zmienia treści pojęciowej, aktywuje dowolny fragment środkowej części zdarzenia (Langacker 2009: 102). Zjawisko profilowania wyjaśnia też - zdaniem Langackera - powszechne w języku zjawisko metonimii: "[...] mówimy o metonimii wtedy, kiedy wyrażenie, które zwyczajowo profiluje jeden obiekt, zostaje użyte do profilowania innego obiektu, z którym - w obrębie pewnej domeny - zostaje skojarzone" (Langacker 2009: 103). Przykładem metonimii jest rozszerzenie typu artysta - dzieło artysty: Miró wisi w galerii na końcu korytarza. Metonimia jest ponadto źródłem polisemii: zachodzi ona, ilekroć pewne rozszerzenie metonimiczne zostaje utrwalone w języku i skonwencjonalizowane.

Układ trajektor - landmark pozwala z kolei odróżnić znaczenie wyrażeń relacyjnych, które mają tę samą bazę pojęciową i profilują tę samą relację w obrębie tej bazy. Uczestnik relacji wyróżniony w największym stopniu to trajektor, a obiekt o drugorzędnym wyróżnieniu to landmark. W przypadku niektórych struktur relacyjnych, np. czasowników ukraść i okraść, wyróżniamy więcej niż jeden obiekt funkcjonujący jako landmark. Istnieją również takie, które nie przywołują żadnego. Dotyczy to czasowników nieprzechodnich (Słońce świeci), które profilują relację między trajektorem a czynnością lub zmianą stanu, w której on uczestniczy (Taylor 2007: 254). Wyrażenia mające tę samą treść i profilujące tę samą relację różnią się znaczeniem, kiedy zachodzą w nich różne konfiguracje trajektora i landmarka. Przykładem mogą być tutaj przyimki nad i pod, opisujące obiektywnie tę samą sytuację, lecz w inny sposób obrazujące układ sceny (Langacker 2009: 105-107).

Perspektywa odnosi się przede wszystkim do układu oglądu sceny oraz wymiaru temporalnego konceptualizacji. Układ oglądu jest relacją między konceptualizatorem a postrzeganą sytuacją. W standardowym układzie oglądu obserwatorzy znajdują się w jakimś określonym miejscu, z którego obserwują zdarzenia i stany zachodzące w świecie. Przykładowym odstępstwem od standardowego układu oglądu jest sytuacja, kiedy konceptualizator znajduje się w ruchu. Tym, co uzasadnia mierzenie czasu drzemki za pomocą odległości w zdaniu Spała przez 50 kilometrów, jest presuponowana podróż (Langacker 2009: 110). Jednym z istotnych aspektów perspektywy jest relacja między rolą przedmiotu i podmiotu konceptualizacji, czyli stopień tzw. upodmiotowienia (Tabakowska 1995: 73). W najbardziej typowym sposobie konstruowania sceny obserwator znajduje się na jej obrzeżu, czyli podmiot dokonujący oglądu nie jest jednocześnie przedmiotem obserwacji. W takiej sytuacji mówimy o najwyższym stopniu upodmiotowienia konceptualizatora czy konceptualizacji podmiotowej. Obrazowanie przedmiotowe polega na tym, że obserwator jest jednocześnie podmiotem i przedmiotem obserwacji. Najprostszym w przypadku języka polskiego środkiem umożliwiającym konceptualizatorowi umieszczenie samego siebie w obrębie sceny jest zaimek osobowy pierwszej osoby liczby pojedynczej (Tabakowska 1995: 74). Różnicę między konceptualizacją przedmiotową i podmiotową ilustruje para zdań:

(a) Stoję na ulicy; dookoła tłum ludzi.

(b) Stoję na ulicy; dookoła mnie tłum ludzi.

Przykład (b) wyraża obrazowanie o wyższym stopniu uprzedmiotowienia niż zdanie (a).

Ostatnim z omawianych wymiarów obrazowania jest wymiar czasowy. Realizuje się on na dwa sposoby: jako czas przetwarzania (konceptualizacja jako dynamiczny proces zachodzi w czasie) oraz czas będący przedmiotem konceptualizacji (występuje w konceptualizacji każdego zdarzenia). Kolejność postrzegania zdarzeń jest w standardowym układzie oglądu odzwierciedlana w kolejności ich konceptualizowania i opisywania, jak w zdaniu: Rzuciłam pracę, wyszłam za mąż i urodziłam dziecko. Uszeregowanie na poziomie pojęciowym nie zawsze jest jednak wymuszone przez układ elementów na powierzchni, w mowie. Oba zdania: (a) Pagórek łagodnie wznosił się od rzeki i (b) Pagórek łagodnie opadał ku rzece, opisują tę samą konfigurację przestrzenną, a różnica między nimi sprowadza się do różnicy w kierunku mentalnego skanowania, czyli operacji umożliwiającej rejestrowanie nieprzerwanego ciągu bytów w całej rozciągłości. Skanowanie mentalne odnosi się nie tylko do domeny przestrzeni, ale również pozwala np. "przemierzać mentalnie pewien zbiór uszeregowanych alternatyw poznawczych" (Langacker 2009: 120). Kiedy skanujemy złożoną scenę, zwracając uwagę na jej poszczególne elementy, dokonujemy ich zsumowania lub nałożenia na siebie - posługujemy się tzw. skanowaniem holistycznym (sumarycznym). Skanowanie sekwencyjne polega na aktywowaniu stanów składowych w czasie przetwarzania takim, że w danym czasie przetwarzania T jedynym stanem, na którym się skupia uwaga, jest ten, w którym zachodzi czas konceptualizowany t. Rozróżnienie między skanowaniem holistycznym i skanowaniem sekwencyjnym jest istotnym czynnikiem w definiowaniu kategorii gramatycznych: rzeczy oraz relacji.

1.3.2. Czasownik jako relacja temporalna

W gramatyce kognitywnej kategoria gramatyczna wyrażenia jest determinowana przez charakter jego profilu. Podstawowym rozróżnieniem ze względu na sposób profilowania treści pojęciowej jest rozróżnienie między rzeczą a relacją - rozumianymi bardzo ogólnie i abstrakcyjnie. Wyrażeniem językowym, które profiluje rzecz, jest rzeczownik. Elementy innych kategorii: przymiotniki, przysłówki, przyimki, czasowniki - profilują relacje. Istnieją różne rodzaje relacji, ale dzieli się je przede wszystkim na proste i złożone oraz na procesy, czyli relacje rozwijające się w czasie, i relacje nieprocesualne. Relacja prosta ma jeden stan składowy - jej przykładem jest przyimek w wyrażeniu określającym pojedynczą lokalizację, np. leży na stole. Relacja złożona obejmuje serię stanów, czego przykładem są wyrażenia przyimkowe opisujące wiele lokalizacji, które tworzą tzw. ścieżkę przestrzenną, np. na stół. Przyimki konstruują treść atemporalnie: wymiar czasowy pozostaje w tle lub jest nieobecny, a składające się na relację stany są ujmowane jako całość, czyli za pomocą skanowania holistycznego. Do atemporalnych wyrażeń relacyjnych należą również przymiotniki, przysłówki i imiesłowy. Jeśli treść konstruowana jest temporalnie, czyli tak, że wymiar czasowy jest wyprofilowany, a rozwój relacji w czasie jest przedstawiony za pomocą skanowania sekwencyjnego, mamy do czynienia z procesem. Wyrażeniem profilującym proces jest w gramatyce kognitywnej czasownik (Langacker 2009: 138-139). Termin czasownik w takim rozumieniu nie odpowiada w pełni jego tradycyjnemu zastosowaniu. Używa się go "do określania jakiegokolwiek wyrażenia profilującego proces" (Langacker 2009: 470), a więc zarówno form osobowych czasownika, jak i wyrażeń zawierających taką formę, czyli fraz werbalnych i pełnych zdań. Co ważne, procesów nie profilują czasowniki w bezokoliczniku ani imiesłowy, które wyróżniają wszystkie stany składowe procesu czasownikowego, ale relacja jest skanowana holistycznie. Perspektywa holistyczna stanowi krok w kierunku nominalizacji, czyli przesunięcia profilu z relacji na rzecz (Langacker 2009: 163).

Podstawą wyodrębniania wyrażeń relacyjnych jest obecność dwóch uczestników lub jednego centralnego uczestnika, którym zawsze jest trajektor. Kluczową dla nas właściwością procesów jest ich pojęciowa zależność, oznaczająca, że zdarzenie "nie może być konceptualizowane bez konceptualizacji uczestników, którzy wchodzą w interakcję" (Langacker 2009: 145). Nawet w przypadku braku rzeczownika w miejscu podmiotu lub dopełnienia czasownik schematycznie przywołuje uczestników i umieszcza ich w centrum uwagi (Langacker 2009: 156).

1.3.3. Implikacje metodologiczne

Zaprezentowana charakterystyka najważniejszych założeń językoznawstwa kognitywnego ukazuje wielość koncepcji i różnorodność wykorzystywanej terminologii. Nakreślenie podstaw teorii, w której będziemy się obracać, jest niezwykle istotne, nie wszystkie jednak z wymienionych w tym rozdziale narzędzi opisu języka będą równie ważne w naszych rozważaniach. W analizie materiału badawczego będziemy wykorzystywać przede wszystkim takie pojęcia jak baza, profilowanie, uczestnik relacji, układ trajektor - landmark. Będziemy się również posługiwać koncepcją kategorii pojęciowej w rozumieniu Rosch. Zjawiskami, do których będziemy się nieustannie odwoływać w toku analiz, są prototypowość oraz centrum i peryferie semantyczne.

1.4. Struktura składniowa a jej aspekt semantyczny

W rozprawie analizujemy semantykę wybranych czasowników w odniesieniu do towarzyszących im struktur gramatycznych. Wybrany sposób opisu wynika z przyjęcia definicji znaczenia jednostek językowych jako treści pojęciowej sportretowanej w określony sposób. Na semantykę czasowników jako jednostek pojęciowo zależnych składa się bowiem ich gramatyczne uwikłanie. Przedmiotem naszej analizy są zatem typy zdań, w których polskie czasowniki strachu pełnią funkcję członu głównego.

Opis konstrukcji składniowych występujących przy czasowniku polskie językoznawstwo zawdzięcza przede wszystkim badaniom prowadzonym w paradygmacie formalistycznym. Najpełniejszy opis teorii składni w tym nurcie zawiera podręcznik autorstwa Stanisława Karolaka, Zuzanny Topolińskiej i Macieja Grochowskiego (1984). Proponowany przez wymienionych badaczy opis składni, oparty na założeniach logiczno-semantycznych, wykracza poza tradycyjne ujęcia, w których była ona traktowana jako reguły tworzenia wyrażeń pozostające w całkowitej autonomii względem innych poziomów języka (Klemensiewicz 1937). Według skrystalizowanej w latach osiemdziesiątych XX wieku koncepcji składni polskiej tworzenie jednostek złożonych przebiega na dwóch poziomach: pojęciowym i znakowym (Karolak 1984: 11). Jednostkami płaszczyzny treści są zdania, struktury powierzchniowej zaś - wyrażenia zdaniowe. Składnia formowania struktur semantycznych ma charakter uniwersalny i jest nadrzędna względem reguł formowania struktur formalnych, a ta dominuje nad składnią linearnego uporządkowania (szyku). W obrębie zdań, czyli jednostek samodzielnych komunikacyjnie, wyróżniane są zdania elementarne - składające się z elementów prymarnych (niepochodnych) semantycznie i tworzonych za pomocą reguł formowania, oraz zdania pochodne - derywowane od elementarnych za pomocą reguł przekształcania (transformacyjnych).

Integralną częścią składni semantycznej jest struktura predykatowo-argumentowa. Zależności składniowe są w niej przedstawiane za pomocą aparatu pojęciowego logiki formalnej, który zastosował w opisie Stanisław Karolak. Przyjął on, że między zgodnymi pojęciami zachodzi implikacja, a między niezgodnymi - wykluczanie (Grochowski 2017: 204). Ustalanie liczby implikowanych przez predykat argumentów polega na rozłożeniu sensu reprezentowanego przez dane wyrażenie predykatywne na jednostki niepodzielne, czyli na semy. Należy mieć na uwadze, że w tej koncepcji funkcja predykatów nie jest przyznawana wyłącznie czasownikom, a zdanie jest rozumiane dużo szerzej niż w tzw. gramatykach szkolnych. Przykładowo: reprezentantami predykatu wątp- są wyrażenia predykatywne wątp-, sceptyk-/sceptycz- (Karolak 1984: 60).

Wspomniani badacze, wskazując na semantyczne podstawy składni, mieli świadomość zależności i oddziaływań między gramatyką a słownikiem i podkreślali konieczność badania klas gramatycznych leksemów razem z ich klasami semantycznymi. Wpływ na rozwój stosowanego przez nich paradygmatu badawczego - w którym punkt ciężkości stopniowo przesuwał się z klas gramatycznych na klasy semantyczno-leksykalne - miały teoria jednostek języka i gramatyki operacyjnej Andrzeja Bogusławskiego oraz teoria naturalnego metajęzyka semantycznego Anny Wierzbickiej (Grochowski 2017: 206).

Większość teorii formalistycznych przyjmuje generatywny charakter składni, czyli zakłada istnienie zamkniętej liczby schematów zdaniowych, które stanowią podstawę tworzenia nieskończonej liczby wypowiedzeń (Grzegorczykowa 2011: 48). Ponieważ w większości tych ujęć zdanie jest traktowane węziej niż w koncepcji Karolaka, a funkcję predykatywną pełnią w nich przede wszystkim czasowniki, schemat zdaniowy jest definiowany jako "abstrakcyjny układ pozycji składniowych wyznaczany przez właściwości konotacyjne (semantyczno-składniowe) czasownika" (Grzegorczykowa 2011: 49). Konotacja jest tutaj rozumiana jako zbiór wymaganych podrzędników uzupełniających treść znaczeniową leksemu - w tym sensie bywa utożsamiana z walencją. Zdaniem Grzegorczykowej warto te pojęcia rozróżniać: konotacja odnosi się bowiem do wymagań semantyczno-składniowych (morfologicznych), walencja zaś do otwierania miejsc dla pozycji semantycznych. Wymagania konotacyjne dotyczą przede wszystkim czasowników (w mniejszym stopniu przymiotników, w marginalnym zaś - rzeczowników).

Analiza właściwości konotacyjnych polskich czasowników była przedmiotem licznych prac Kazimierza Polańskiego, z których na szczególną uwagę zasługuje pięciotomowy Słownik syntaktyczno-generatywny czasowników polskich (Polański 1980-1992), którego był głównym redaktorem. Celem autorów słownika było opracowanie charakterystyki łączliwości polskich czasowników za pomocą opisu generatywnego, to jest uwzględniającego "twórczy charakter języka" (Polański 1980: 5). Gramatyka generatywna w tym ujęciu obejmuje całość zjawisk językowych - od fonetyki przez morfologię i składnię do słownictwa. Integralną część gramatyki, jak podkreślają autorzy we wstępie, stanowi także semantyka, na którą składają się dwie płaszczyzny: leksykalna i syntaktyczna. Pierwsza obejmuje znaczenie jednostek leksykalnych, druga, wychodząc od znaczeń leksykalnych, za pomocą odpowiednich reguł ma na celu określić znaczenia zdań (Polański 1980-1992: 5-6). Autorzy opracowania podkreślają ścisłe powiązanie aspektów gramatycznego i słownikowego w strukturze zdania.

Poszczególne hasła słownika pomijają aspekt fonologiczny, fleksyjny i słowotwórczy wyrazów, do minimum ograniczają zaś informacje semantyczne. Znaczenie czasowników jest podawane tylko wtedy, kiedy różnice semantyczne determinują odrębność struktury składniowej. Schematy zdaniowe poszczególnych czasowników uwzględniają składniki obligatoryjne i fakultatywne - których obiektywne rozróżnianie pozostaje kwestią dyskusyjną. Cechy semantyczne oznaczane są symbolami umieszczanymi w nawiasach kwadratowych (np. [Hum+]). Słownik został opracowany z myślą o uzupełnieniu nowoczesnego opisu gramatycznego języka polskiego. Zastosowanie nowej wówczas teorii składni w leksykograficznym opisie polskich czasowników stanowiło ważne osiągnięcie, poświadczające jej potencjał aplikacyjny.

Koncepcją, która wykazuje pokrewieństwo w stosunku do składni semantycznej w ujęciu Karolaka, jest gramatyka konstrukcji - teoria reprezentacji składniowej rozwinięta w ramach językoznawstwa kognitywnego. Podstawowym elementem w języku są według niej konstrukcje - połączenia formy ze znaczeniem (funkcją) - "przyswajane w procesie akwizycji języka i przechowywane w pamięci użytkowników" (Szymańska 2013: 135), i powiązane ze sobą siecią relacji. Forma konstrukcji obejmuje jej właściwości fonetyczne, morfologiczne lub składniowe, znaczenie zaś - cechy semantyczne, pragmatyczne lub dyskursowe (Croft 2007: 472; Szymańska 2013: 135). Konstrukcje to struktury o różnym stopniu schematyczności, tworzące kontinuum, w którym nie występują ostre granice między leksykonem a składnią. Gramatyka konstrukcji w obecnym jej kształcie stanowi model oparty na uzusie: konstrukcje są wyłaniane w wyniku generalizacji dokonywanych na podstawie jednostkowych użyć języka.

Gramatyka konstrukcji została zaproponowana w opozycji do kompozycjonalnego opisu języka typowego dla generatywnego modelu składni, w który wpisany jest redukcjonizm: każda jednostka języka składa się w tym ujęciu z elementów prostych oraz reguł kombinatorycznych, dzięki którym powstają złożone struktury (Croft 2007: 465). W opisie tym nie mieściły się idiomy, czyli struktury wykazujące gramatyczną i semantyczną nieregularność. Analizy problemu idiomów podjęli się Charles J. Fillmore, Paul Kay i Mary Catherine O'Connor (1988), twórcy teorii, która dała początek koncepcjom prezentującym różne warianty konstrukcyjnego myślenia o języku. Obecność idiomów w języku była dla badaczy dowodem na istnienie w języku tzw. konstrukcji, czyli obiektów składniowej reprezentacji, zawierających jednocześnie informację semantyczną i fonologiczną (Croft 2007: 466). Mimo charakteru polemicznego w stosunku do głównego nurtu generatywizmu wizja Fillmore'a przypomina formalistyczne opisy języka: właściwości gramatyczne są w niej reprezentowane przez atrybuty, którym przypisywana jest wartość - przy czym wartość ta może stanowić listę atrybutów mających określone wartości. Konstrukcje w tym modelu mają charakter złożonych kombinacji zbiorów niepodzielnych formalnie i funkcjonalnie jednostek, a konstruowanie odbywa się w kierunku od elementów prostych do złożonych. Opis ma więc charakter redukcjonistyczny: niepodzielne jednostki są podstawą derywowania jednostek złożonych (Croft 2007: 479-481).

Początek kognitywnym ujęciom gramatyki konstrukcji dały prace Adele Goldberg dotyczące struktur argumentowych (1995). Wpływ na kształt nowej koncepcji miały analizy Lakoffa poświęcone konstrukcjom z elementem there (1987). Od swojego nauczyciela badaczka przejęła pojęcia prototypowości oraz kategorii radialnych i wykorzystała je do zilustrowania relacji, które zachodzą między konstrukcjami (Croft 2007: 485). W analizie struktury argumentowej Goldberg wskazywała, że role uczestników w zdarzeniu są derywowane ze zdarzenia pojmowanego jako całość. Jest to przykład reprezentacji nieredukcjonistycznej: podstawową jednostką jest bowiem złożone zdarzenie, które wyznacza role uczestnikom, nie odwrotnie. Redukcjonistyczny charakter mają natomiast w analizie Goldberg role i relacje składniowe: badaczka posługuje się zbiorem podstawowych niepodzielnych relacji, takich jak subiekt i obiekt, oraz kategorii, takich jak czasownik (Croft 2007: 486).

Adele Goldberg skupia się na semantyce struktury argumentowej i powiązaniach ról składniowych oraz relacjach między konstrukcjami. Repertuar tych ostatnich, do których dotychczas zaliczano relacje typu taksonomicznego i meronimicznego, poszerza o związek polisemii. Polega on na tym, że jeden z sensów ma charakter prototypowy, a pozostałe są jego rozszerzeniami (niekiedy metaforycznymi), przejmującymi od niego składniowy schemat konstrukcji. Konstrukcje danego typu (np. zdarzenia z dwoma obiektami) o różnym znaczeniu tworzą radialną kategorię, w której centrum znajduje się konstrukcja o znaczeniu prototypowym. Badaczka wyróżnia również nadrzędny schemat, obejmujący zarówno sens prototypowy, jak i jego metaforyczne rozszerzenia (Croft 2007: 486-488).

Opis składni sformułowany przez Langackera bywa rozpatrywany jako jedna z wersji gramatyki konstrukcji (Croft 2007: 389), stanowi jednak propozycję odrębną i - według jej autora - niezależną od innych teorii. Podobnie jak koncepcja Karolaka, gramatyka kognitywna akcentuje związek gramatyki i semantyki, który wynika jednak z innych założeń. Struktura wypowiedzenia nie realizuje w niej bowiem nadrzędnej struktury predykatowo-argumentowej, lecz pełni funkcję konwencjonalnego obrazowania treści pojęciowej. Centrum zdania stanowi czasownik, rozumiany jako wyrażenie profilujące proces, a dokładniej rzecz ujmując - pewien typ procesu. Zdanie proste zaś, dzięki zakotwiczeniu, stanowi okaz procesu określonego typu. Istotnymi wymiarami organizacji zdania prostego są: (1) role semantyczne i gramatyczne nominalnych uczestników w stosunku do profilowanego procesu; (2) podstawowe typy zdań oraz (3) sposób funkcjonowania zdań w dyskursie (Langacker 2009: 471). Przyjmuje się, że struktura zdania jest zakorzeniona w podstawowym ludzkim doświadczeniu. Opisuje się ją w odniesieniu do pewnych archetypów pojęciowych, takich jak: organizacja sceny, na którą składają się sceneria i uczestnicy; model kuli bilardowej obrazujący interakcje między uczestnikami; łańcuch akcji, odpowiadający sytuacji, w której interakcje między uczestnikami charakteryzują się przepływem energii; model sceny, w którym istotne jest ogniskowanie uwagi na jakimś wycinku rzeczywistości, oraz standardowy układ oglądu. Do archetypów należą również role uczestników danego zdarzenia: agens, patiens, instrument, doznający, poruszający się i rola zerowa. Między archetypami istnieje wiele powiązań, mogą się one również ze sobą łączyć (Langacker 2009: 471-473). Język dostarcza standardowych i niestandardowych sposobów kodowania określonych typów relacji między uczestnikami. Przykładowo w języku polskim i angielskim standardowym sposobem kodowania interakcji między agensem i patiensem jest zdanie przechodnie z dwoma uczestnikami (Langacker 2009: 475). Mimo że sposoby kodowania w poszczególnych językach się różnią, wykorzystują one uniwersalne zjawiska poznawcze zgodnie z ogólnymi wzorcami.

Charakterystyki proponowane przez Langackera dla tradycyjnych pojęć podmiotu i dopełnienia również odwołują się do procesów poznawczych - a konkretnie do zdolności do koncentrowania uwagi: podmiot to grupa nominalna kodująca trajektor, dopełnienie zaś to grupa kodująca landmark profilowanej relacji. Podmiot i dopełnienie są zatem gramatycznymi przejawami uczestników, charakteryzujących się odpowiednio prymarnym i sekundarnym centralnym wyróżnieniem.

Schematy zdaniowe są w tym ujęciu określane na podstawie liczby uczestników relacji, ich roli semantycznej oraz wzajemnego układu. Istnieją zatem zdania z jednym uczestnikiem (agensem, doznającym, poruszającym się lub rolą zerową), a także z dwoma lub więcej uczestnikami w różnych konfiguracjach (np. agensem, patiensem i instrumentem). W danym języku przyjęty jest jakiś prototypowy sposób ujmowania danego typu zdarzenia za pomocą tzw. kanonicznego układu. Kwestią decydującą o typie zdania prostego jest również "orientacja", czyli kierowanie uwagi na jednego z uczestników. Według Langackera można wyróżnić dwie główne strategie dotyczące składnika, na który jest kierowana uwaga: orientację na agensa lub na temat (czyli rolę różną od agensa). Obie wykorzystywane są w każdym języku, w różnych językach są jednak w odmienny sposób realizowane i odnoszą się do innej liczby zjawisk.

Wspólne dla przedstawionych koncepcji jest traktowanie składni jako zjawiska uwarukowanego semantycznie oraz opisywanie czasowników jako wyrazów charakteryzujących się rozbudowanymi wymaganiami semantyczno-syntaktycznymi. W niniejszej rozprawie odwołujemy się do roli gramatyki jako konwencjonalnego obrazowania, dlatego w analizie materiału empirycznego posługujemy się przede wszystkim pojęciami profilowania, trajektora oraz landmarka. Wartościowy wkład w badanie semantyki polskich czasowników wniosłoby z pewnością zastosowanie kognitywnej gramatyki konstrukcji. Interesujące rezultaty mogłaby przynieść szczególnie próba wykorzystania kategorii radialnych w opisie zależności między typami czasownikowych struktur składniowych. Zagadnienie to zasługuje jednak na dogłębne przeanalizowanie i poświęcenie mu osobnego studium.

4 Czyli tezy, zgodnie z którą ogólna kompetencja językowa (niezwiązana ze znajomością żadnego konkretnego języka) poprzedza wszelkie doświadczenie, jest dana w umyśle dziecka.

5 Przymiotnik multimodalny jest kalką angielskiego wyrazu multimodal. Odnosi się do przekazów, w których informacja jest komunikowana za pomocą więcej niż jednego systemu semiotycznego czy też kodu (ang. mode), inaczej mówiąc, przepływa jednocześnie więcej niż jednym kanałem, np. dźwiękowym i wizualnym, werbalnym i pozawerbalnym. Tak zwane komunikaty mieszane wykorzystuje się m.in. w reklamach, informacjach prasowych, dowcipach obrazkowych (Maćkiewicz 2017).

6 Tożsamość różnych terminów może się brać stąd, że językoznawcy nierzadko przejmują terminologię z innych nauk, np. socjologii, psychologii, badań nad sztuczną inteligencją, zatem do jednego fenomenu językowego mogą zostać przypisane dwa różne terminy pochodzące z odrębnych dziedzin.

7 O obrazowaniu jako operacji opisywanej przede wszystkim w ramach gramatyki kognitywnej będzie mowa w podrozdziale 4.1.

8 Koncepcja ram znalazła zastosowanie w dostępnej w Internecie sieci FrameNet, zob.: https://framenet.icsi.berkeley.edu/fndrupal/framenet_search.

9 Schematu wyobrażeniowego nie należy mylić ze schematem ujmowanym przez Langackera jako "struktura semantyczna, fonologiczna lub symboliczna, która w stosunku do innej reprezentacji tego samego elementu - charakteryzuje się mniejszą konkretnością i szczegółowością" (Langacker 1995: 168). Rola schematu w gramatyce kognitywnej zostanie szerzej omówiona w punkcie 1.4.

10 Sam Langacker nie przyznaje metaforze i metonimii tak doniosłej roli w języku jak Lakoff i Johnson - w jego rozważaniach te dwa zjawiska są uznawane za rodzaje powszechnej relacji semantycznej, łączącej schemat i jego konkretyzacje, ale nie za główny mechanizm decydujący o znaczeniu. Elżbieta Tabakowska stwierdza zaś: "[...] proces tworzenia metafory jest w swej istocie identyczny z procesem profilowania, tak jak się go definiuje w modelu Langackera" (Tabakowska 1998: 182).

11 "Wiedza naukowa o długości fal dla każdego koloru jest niezbędna w podręczniku fizyki, lecz gdy przytacza się ją w książkach i artykułach językoznawczych i jako odpowiedź na pytanie o znaczenie, to jedynie zaciemnia ona istotę rzeczy i w ten sposób przeszkadza tylko w badaniach nad rzeczywistym rozumieniem tego, co ludzie myślą, gdy posługują się terminami kolorystycznymi. [...] Moim zdaniem pytanie o mechanizmy percepcji barw ma bardzo mało wspólnego z pytaniem o konceptualizację barw" (Wierzbicka 1999b: 409-411).

Spis treści

WSTĘP

1. PODSTAWY METODOLOGICZNE

1.1. Sposoby reprezentacji znaczenia w językoznawstwie kognitywnym

1.2. Anna Wierzbicka - metajęzyk semantycznyi scenariusze kulturowe

1.3. Gramatyka kognitywna: główne założenia i pojęcia

1.3.1. Podstawowe wymiary obrazowania

1.3.2. Czasownik jako relacja temporalna

1.3.3. Implikacje metodologiczne

1.4. Struktura składniowa a jej aspekt semantyczny

2. CZYM SĄ EMOCJE

2.1. Hipoteza markera somatycznego

2.1.1. Emocje w ujęciu Josepha LeDoux: oś koła strachu

2.2. Psychologiczne teorie emocji

2.2.1. Funkcjonalność emocji

2.2.2. Uniwersalność emocji

2.3. Naukowa charakterystyka strachu

2.3.1. Strach z perspektywy biologicznej

2.3.2. Strach w psychologii

3. UCZUCIA W REFLEKSJI JĘZYKOZNAWCZEJ

3.1. Definiowanie uczuć. Propozycja Anny Wierzbickiej

3.2. Językowe uniwersalia emocji

3.3. Analiza predykatów uczuć

3.4. Propozycja leksykograficznego opisu nazw uczuć Jurija Apresjana

3.5. Badania nad semantyką emocji w językoznawstwie kognitywnym

3.6. Wnioski

4. KATEGORIA STRACHU

4.1. Badania nad językowymi wykładnikami strachu

4.2. Charakterystyka kategorii strachu

5. STRUKTURA POJĘCIOWA CZASOWNIKÓW STRACHU. ANALIZA MATERIAŁOWA

5.1. Ogólna charakterystyka polskich czasowników nazywających emocje

5.1.1. Zwrotność czasowników nazywających uczucia

5.1.2. Modele zdań wyrażających emocje

5.2. Wybór i wstępna charakterystyka analizowanych leksemów

5.3. Zasady analizy jakościowej

5.4. Analiza stanowych czasowników strachu

5.4.1. Bać się

5.4.1.1. Typ pierwszy: 'bać się'

5.4.1.2. Typ drugi: 'bać się czegoś'

5.4.1.3. Typ trzeci: 'bać się o kogoś / o coś'

5.4.1.4. Typ czwarty: 'bać się (coś) zrobić / robić'

5.4.1.5. Typ piąty: 'bać się zrobienia / robienia czegoś'

5.4.1.6. Typ szósty: 'bać się, że...'

5.4.1.7. Typ siódmy: 'bać się, czy...'

5.4.1.8. Typ ósmy: 'bać się, by/aby/żeby...'

5.4.1.9. Podsumowanie analizy czasownika bać się

5.4.2. Martwić (się)

5.4.2.1. Typ pierwszy: 'martwić się'

5.4.2.2. Typ drugi: 'martwić się czymś / kimś'

5.4.2.2.1. Podtyp: 'martwić się czymś'

5.4.2.2.2. Podtyp: 'martwić się kimś'

5.4.2.3. Typ trzeci: 'martwić się o coś / o kogoś'

5.4.2.4. Typ czwarty: 'martwić się robieniem / zrobieniem czegoś'

5.4.2.5. Typ piąty: 'martwić się (tym), że...'

5.4.2.6. Typ szósty: 'martwić się, czy...'

5.4.2.7. Typ siódmy: 'martwić się, jak...'

5.4.2.8. Podsumowanie analizy czasownika martwić (się)

5.4.3. Obawiać się

5.4.3.1. Typ pierwszy: 'obawiać się czegoś / kogoś'

5.4.3.2. Typ drugi: 'obawiać się o coś / o kogoś'

5.4.3.3. Typ trzeci: 'obawiać się coś zrobić / robić'

5.4.3.4. Typ czwarty: 'obawiać się zrobienia / robienia czegoś'

5.4.3.5. Typ piąty: 'obawiać się, że...'

5.4.3.6. Typ szósty: 'obawiać się, czy...'

5.4.3.7. Podsumowanie analizy czasownika obawiać się

5.4.4. Niepokoić (się)

5.4.4.1. Typ pierwszy: 'niepokoić się'

5.4.4.2. Typ drugi: 'niepokoić się czymś / kimś'

5.4.4.3. Typ trzeci: 'niepokoić się o coś / o kogoś'

5.4.4.4. Typ czwarty: 'niepokoić się robieniem / zrobieniem czegoś'

5.4.4.5. Typ piąty: 'niepokoić się (tym), że...'

5.4.4.6. Typ szósty: 'niepokoić się, czy...'

5.4.4.7. Podsumowanie analizy czasownika niepokoić (się)

5.4.5. Denerwować (się)

5.4.5.1. Typ pierwszy: 'denerwować się'

5.4.5.2. Typ drugi: 'denerwować się czymś / kimś'

5.4.5.3. Typ trzeci: 'denerwować się o coś / o kogoś'

5.4.5.4. Typ czwarty: 'denerwować się robieniem / zrobieniem czegoś'

5.4.5.5. Typ piąty: 'denerwować się (tym), że...'

5.4.5.6. Typ szósty: 'denerwować się (tym), czy...'

5.4.5.7. Typy graniczne: z zaimkami przysłownymi gdy, kiedy, jak oraz ze spójnikami przyczynowymi bo, ponieważ, gdyż

5.4.5.8. Podsumowanie analizy czasownika denerwować (się)

5.4.6. Lękać się

5.4.6.1. Typ pierwszy: 'lękać się'

5.4.6.2. Typ drugi: 'lękać się czegoś / kogoś'

5.4.6.3. Typ trzeci: 'lękać się o kogoś / o coś'

5.4.6.4. Typ czwarty: 'lękać się coś zrobić / robić'

5.4.6.5. Typ piąty: 'lękać się robienia / zrobienia (dziania / wydarzenia się) czegoś'

5.4.6.6. Typ szósty: 'lękać się, że...'

5.4.6.7. Typ siódmy: 'lękać się, czy...'

5.4.6.8. Typ ósmy: 'lękać się, by/aby/żeby...'

5.4.6.9. Podsumowanie analizy czasownika lękać się

5.4.7. Drżeć, truchleć, tchórzyć

5.4.7.1. Drżeć

5.4.7.2. Truchleć

5.4.7.3. Tchórzyć

5.4.7.4. Podsumowanie analizy czasowników drżeć, truchleć i tchórzyć

5.4.8. Przerażać (się)

5.4.8.1. Analiza wystąpień czasownika przerażać w Narodowym Korpusie Języka Polskiego

5.4.8.2. Przerazić (się) w świetle danych korpusowych

5.4.8.3. Podsumowanie analizy czasownika przerażać (się)

5.4.9. Trwożyć (się)

5.4.9.1. Typ pierwszy: 'trwożyć się'

5.4.9.2. Typ drugi: LM rzeczownikowy

5.4.9.3. Typ trzeci: 'trwożyć się zrobieniem / robieniem czegoś'

5.4.9.4. Typ czwarty: 'trwożyć się o kogoś / o coś'

5.4.9.5. Typ piąty: 'trwożyć się, że...'

5.4.9.6. Podsumowanie analizy czasownika trwożyć (się)

PODSUMOWANIE

Kategoria strachu

Czasowniki związane z centrum i peryferiami kategorii strachu

Typy konstrukcji - charakterystyka

Znaczenie rozprawy i perspektywy badawcze

BIBLIOGRAFIA

INDEKS OSÓB