3
Axlin już prawie zapomniała o niepokojącej rozmowie przywódcy osady z jej starszym mieszkańcem. Minęło trochę czasu i pewnego ranka, kiedy rozwieszała pranie, żeby wyschło na słońcu, podszedł do niej Oxis.
- Chodź ze mną - odezwał się dość szorstkim tonem.
- Słucham?
- Chodź ze mną, no już.
Odwrócił się i nie zaczekawszy na odpowiedź, ruszył bardzo powoli, podpierając się laską. Axlin postawiła kosz z praniem na ziemi i pospiesznie chwyciła go pod rękę, chociaż sama też miała problemy z zachowaniem równowagi.
W ten sposób bardzo powoli dotarli do chaty Oxisa.
Dziewczyna pomogła mu usiąść wygodnie na krześle i odwróciła się, żeby odejść, myśląc, że starzec jej już nie potrzebuje.
- Zaczekaj - powiedział. - Podejdź tutaj.
Axlin zbliżyła się, zaintrygowana. Oxis sięgnął po coś, co leżało na małym stoliku. Dziewczyna zobaczyła ze zdziwieniem, że to ten sam przedmiot, który wzbudził jej zainteresowanie podczas ostatniej wizyty w chacie starca.
Oxis uniósł go wyżej, żeby mogła przyjrzeć się mu dokładniej.
- To jest księga, panienko - oznajmił z powagą. - Jedyna, jaką obecnie posiadamy w osadzie.
- Księga - powtórzyła Axlin. To słowo nic jej nie mówiło.
- Służy do zapisywania na jej stronach różnych rzeczy, żeby inni mogli je później przeczytać.
Zapisywać. Strony. Czytać. Na twarzy Axlin odmalowało się zmieszanie na dźwięk tak wielu nowych pojęć. Oxis westchnął, kręcąc głową, i poprosił gestem, żeby usiadła obok niego.
Następnie dokładnie pokazał jej księgę, opowiedział o pisaniu, o tym, w jaki sposób można przekazywać w niej informacje za pomocą kodu, który znają inni ludzie, jak opisywać fakty, myśli i rozmowy, żeby inni mogli je później zrozumieć.
Pokazał jej pożółkłe strony zapełnione literami tworzącymi słowa, które z kolei układały się w zdania mające na celu zachowanie informacji ważnych dla mieszkańców wioski.
- W tej księdze - mówił Oxis, ostrożnie przewracając kartki - inni ludzie przede mną, z pokolenia na pokolenie, zapisywali najważniejsze wydarzenia w wiosce przez ponad sto lat. Narodziny, zgony, ataki potworów, wizyty handlarzy i wieści, które dostarczano z innych miejsc znajdujących się w świecie za ogrodzeniem. Tu jest cała wiedza, której nie jesteśmy w stanie zapamiętać. Przechowujemy ją dla naszych dzieci, wnuków i prawnuków na wypadek, gdybyśmy umarli, zanim będą wystarczająco duzi, żeby usłyszeć ją z naszych ust.
Axlin przyglądała się księdze z szacunkiem, chociaż wciąż trudno jej było sobie wyobrazić, jakim sposobem ten mały przedmiot mógł pomieścić w sobie tak wiele rzeczy.
- Jestem strażnikiem tej księgi - ciągnął Oxis. - Nazywają mnie też skrybą. Dawniej w każdej osadzie mieszkał jeden albo nawet kilku takich jak ja, ale teraz pozostało nas niewielu, bo praktyczniej jest uczyć się walczyć, niż czytać. I gdybym przed laty nie został kaleką, mój poprzednik prawdopodobnie nie wybrałby mnie na ucznia i zabrałby całą swoją wiedzę do grobu.
- Pozostała przecież w księdze - rzekła Axlin, wciąż próbując zrozumieć, jak działa ta niezwykła magia.
- Tak, ale jest bezużyteczna, jeśli nie umiesz jej zinterpretować. Umiesz czytać?
Dziewczyna przyglądała się znakom w księdze, niemal zezując, w nadziei, że w jakiś sposób odszyfruje jej treść. W końcu pokręciła głową z rozczarowaniem.
- Nikt w tej wiosce nie umie - pocieszył ją Oxis. - Nikt, oprócz mnie. Dlatego gdy obecnie zapisuję coś w księdze, mam świadomość, że tylko ja mogę to przeczytać. Kiedy umrę, księga stanie się bezwartościowa. Chyba że zrobimy coś, by tego uniknąć.
Wbił wzrok w Axlin. Dziewczynka poruszyła się nerwowo.
- Co masz na myśli?
Oxis uśmiechnął się i zadał jej pytanie, które na zawsze miało zmienić jej życie:
- Miałabyś ochotę nauczyć się czytać i pisać, żeby zostać nowym skrybą osady?
Początkowo była zaskoczona. Nagle przypomniała sobie, że starzec rozmawiał o tym z Vexusem, myśląc, że ich nie słyszy. Mimo to nie za bardzo wiedziała, co odpowiedzieć.
- Ja...
- Chciałabyś? - nalegał.
Axlin znów spojrzała na księgę. Była ciekawa, jakie kryła w sobie sekrety. Pewna myśl przebiegła jej przez głowę.
- Czy w tej księdze napisano coś o miękotkach?
Oxis obrzucił ją przenikliwym wzrokiem, jakby próbował odgadnąć zamiary kryjące się za tym pytaniem.
- Oczywiście - odpowiedział w końcu. - Niestety porywają nasze dzieci od niepamiętnych czasów.
Axlin pokiwała powoli głową w zamyśleniu.
- A o palcochłonach? Czy wspomina o nich?
Tym razem to Oxis nie krył zaskoczenia.
- Palcochłonach?
- Takie potwory nękały osadę, z której pochodzą Ixa i Rauxan.
Spojrzał na nią z wahaniem.
- Możliwe - przyznał. - Nie znam treści księgi na pamięć.
- Umax ci o nich nie powiedział? O potworach, które zaatakowały ich wioskę?
- Tak, wspomniał o zdechlemach. Istnieje gdzieś na ich temat wzmianka. - Obserwował Axlin z rosnącym zaciekawieniem. - Dawniej dzielono się taką wiedzą. Niektórzy skrybowie opisywali szczegółowo stworzenia nieznane na ich terytorium, ale ja nie mam takiego zwyczaju. Nie widzę w tym sensu. Mamy wystarczająco dużo własnych potworów, a zostało już niewiele pustych stron, więc lepiej nie zapełniać ich bezużytecznymi rzeczami.
"One nie są bezużyteczne" - pomyślała Axlin. Odkąd poznała obcych przybyszów, często śniła o palcochłonach i zdechlemach i przerażała ją myśl, że osada nie jest przygotowana na obronę przed nimi. Skoro nie znaleźli nawet sposobu, żeby ratować dzieci takie jak Pax przed potworami, z którymi żyją od wieków, jak mieliby stawić czoła istotom, których nie znają?
- Chcę wiedzieć - oświadczyła.
Oxis znów się uśmiechnął.
- To wystarczy, żebyś została moją uczennicą. Moje gratulacje, Axlin. Jeśli się przyłożysz i będziesz pilna, pewnego dnia zostaniesz skrybą tej wioski.
Chociaż dziewczynka nie wiedziała nic o tej profesji, jej policzki okryły się rumieńcem. "Zostanę skrybą", pomyślała i uśmiechnęła się pierwszy raz od wielu dni.
Nauka czytania nie była tak prosta, jak sobie wyobrażała. Istniało wiele różniących się od siebie liter, które oznaczały tylko dźwięki. Trzeba było łączyć je, żeby tworzyły słowa. Poza tym Oxis miał niezgrabny charakter pisma, no i okazał się niezbyt cierpliwym nauczycielem. Z drugiej strony Axlin nie miała wiele czasu na lekcje, wraz z innymi dziećmi pracowała w ogrodzie, prała ubrania, doglądała drobiu, świń i kóz oraz sprzątała chatę, gdy była jej kolej. Na naukę poświęcała więc nieliczne wolne chwile - podczas gdy inni wykorzystali ten czas na zabawę, ona kuśtykała do chaty Oxisa, żeby kontynuować rozszyfrowywanie słów zapisanych w jedynej księdze, która znajdowała się w wiosce.
Początkowo nie rozumiała nic z tego, co skryba próbował ją nauczyć. Znaki, litery i słowa kłębiły się jej w głowie i nie potrafiła ich odczytać. Oxis niecierpliwił się i udzielał jej surowych reprymend, ale Axlin ocierała łzy, zaciskała zęby i starała się jeszcze bardziej, chociaż brak postępów działał zniechęcająco.
Mimo to oddawała się nauce, bo kiedy była nią zajęta, przestawała słyszeć w głowie i w sercu krzyki Paxa.
Jej przyjaciele zupełnie nie rozumieli tego, co robi. Z początku patrzyli na nią ze zdziwieniem, kiedy szła pospiesznie do chaty Oxisa na lekcje. Często pytali ją, co to jest to czytanie i do czego służy. Axlin, która sama jeszcze nie do końca to rozumiała, plątała się w wyjaśnieniach, czując wstyd z powodu własnej niewiedzy.
Z czasem dzieci przestały zapraszać ją do swoich zabaw, w przekonaniu, że nie znajdzie na nie czasu. Axlin ledwo zdawała sobie z tego sprawę.
Pewnego dnia z ogromnym wysiłkiem udało się jej przeczytać całe zdanie. Dumę, jaką wtedy poczuła, zapamiętała do końca życia.
Zdanie brzmiało: "Dzisiaj rozpoczyna się pierwszy rok ery Vexusa".
Zachęcona swoimi postępami zaczęła stopniowo odczytywać kolejne fragmenty księgi.
"Dzisiaj odparliśmy kolejny atak kościokradów. Porwały Raixa. Uxar został ranny, ale bez poważnych obrażeń".
"Dzisiaj świętujemy związek Madoxa i Daxii".
"Dzisiaj patrol wyszedł do lasu po drewno. Karkolce zabiły Zaxina".
"Dzisiaj dziecko Nanaxi kończy rok. Ma na imię Nixi".
"Dzisiaj miękotki porwały Daxini. Miała trzy i pół roku".
"Dzisiaj odwiedził nas wędrowny handlarz. Wytargowaliśmy od niego ładny kawałek skóry, z którego uszyjemy buty, mamy też nowy nóż i mały garnek".
"Dzisiaj w osadzie urodziło się kolejne zdrowe dziecko".
Axlin nie rozumiała, dlaczego wszystkie te wydarzenia miały zawsze miejsce "dzisiaj". Oxis powiedział jej, że każdy wpis został dokonany w innym momencie i objaśnił chronologię, której używano w księdze. Polecił jej przeczytać datę widniejącą u góry ostatniej zapisanej strony: "Czwarty rok ery Vexusa", co oznaczało, że Vexus był przywódcą osady od czterech lat. Axlin przekartkowała kilka stron wstecz i przeczytała z ciekawością: "Siódmy rok ery Soxa", "Pierwszy rok ery Xemalina", "Trzeci rok ery Yaxa". Dziewczyna nie znała żadnego z tych przywódców. Przestali nimi być, bo z pewnością zabiły ich potwory. Z drugiej strony żadna era nie była zbyt długa.
Dziewczynka chciała czytać dalej, ale Oxis miał dla niej inne zadanie.
- Teraz musisz nauczyć się pisać - oznajmił.
To okazało się jeszcze trudniejsze niż nauka czytania. Ponieważ pustych kartek pozostało niewiele i kończył się też atrament, nauczyciel nie pozwolił jej używać pióra. Axlin nauczyła się pisać każdą literę na ziemi za pomocą patyczka. Na początku inne dzieci przyglądały się temu z ciekawością, nic nie rozumiejąc, ale wkrótce straciły zainteresowanie.
Tux był ostatni. Pewnego dnia podszedł do Axlin, która w samotności ćwiczyła pisanie na piasku.
- Nie rozumiem, dlaczego marnujesz na to swój czas - rzucił.
Uniosła głowę, żeby na niego spojrzeć. Tux miał już trzynaście lat. Niedawno przeniósł się z chaty dla dzieci do dorosłych i zaczął zadzierać nosa.
- Nie marnuję - odpowiedziała z cierpliwością. - Uczę się pisać.
- Po co? To zupełnie nieprzydatne.
Wtedy Axlin powtórzyła wyjaśnienie, które dał jej Oxis:
- Pisanie służy do przekazywania wiadomości na odległość, a także w czasie.
Tux się roześmiał.
- Bzdury. To są tylko bazgroły na ziemi, Axlin. Jak możesz słuchać nonsensów tego starego wariata?
Jego słowa zabolały ją niczym dotyk ostrego i trującego ciernia karkolca, ale Axlin nie dała się sprowokować. Starła dłonią napisane litery, wygładziła piasek i ponownie poprowadziła końcówkę patyka po jego powierzchni. Napisała: "Tux jest głupi".
Chłopak patrzył na napis z obojętnością. Axlin, próbując powstrzymać śmiech, zapytała:
- Wiesz, co oznaczają te litery? Zrozumiałbyś, gdybyś umiał czytać.
- Litery nic nie oznaczają. Nie potrafią mówić. Nie pokazują niczego, jak rysunki.
- Napisałam: "Tux jest głupi".
- To kłamstwo! Przed chwilą to sobie wymyśliłaś - krzyknął urażony.
- Niczego nie wymyśliłam! To nie moja wina, że nie umiesz czytać!
Oxis wyszedł z chaty, zdenerwowany krzykami dzieci.
- Co się tutaj dzieje? Dlaczego tak hałasujecie?
- Napisałam to, mistrzu - powiedziała z powagą Axlin.
Skryba zerknął na litery nakreślone na piasku i uśmiechnął się lekko, po czym zachichotał.
- Tak, masz rację - zgodził się. - Słuszna uwaga.
Axlin też się roześmiała. Naburmuszony Tux patrzył na nich, nie rozumiejąc żartu.
- Co was tak śmieszy?
- Czy mógłbyś przeczytać na głos to, co napisałam na ziemi, Oxisie? - poprosiła Axlin, wciąż się uśmiechając.
- Oczywiście - odparł starzec poważnym głosem. - Tux jest głupi.
Chłopak stał przez chwilę zaskoczony i znów spojrzał na nich z niedowierzaniem. Potem uważnie przyjrzał się napisanym literom, jakby przy odrobinie wysiłku mógł odgadnąć ich znaczenie. W końcu uniósł głowę energicznym ruchem, spojrzał na nich z wściekłością i odszedł bez słowa.
Od tamtej pory nie dokuczał już Axlin, a ona odniosła nawet wrażenie, że zaczął traktować ją z szacunkiem.
Z czasem i w miarę postępów w nauce pisania, Oxis pozwolił jej czytać dalej księgę. Axlin dowiadywała się o śmierci, urodzinach i związkach osób, które znała. Niektóre informacje wywoływały uśmiech na jej ustach, inne ją zaskakiwały lub pogrążały w smutku. Kiedyś nawet się rozpłakała.
"Dzisiaj dziecko Daxii skończyło roczek. Ma na imię Pax".
Tej nocy znów przyśniły się jej miękotki i krzyki Paxa. Obudziła się w środku nocy i usłyszała w pomieszczeniu znajome syczenie. Plątygi.
Powstrzymując łzy, Axlin zacisnęła mocno powieki i poddała się dotykowi stwora, gładzącego ją po głowie w poszukiwaniu włosów, za które mógłby pociągnąć. Kiedy wreszcie sobie poszedł, Axlin postanowiła, że już nigdy więcej nie chce się bać. Dla siebie, dla Paxa, dla Nixi, która łkała na swoim posłaniu, i dla wszystkich dzieci, które żyły w osadach w ciągłym zagrożeniu. Także dla dorosłych, którzy musieli walczyć z potworami, żeby chronić swoje pozostawione na pastwę losu wioski, i którzy prędzej czy później zginą straszliwą i gwałtowną śmiercią.
"Gdzieś w tej księdze kryje się wyjaśnienie tego wszystkiego. Niemożliwe, że nikt do tej pory nie odkrył, jak się bronić przed potworami".
Następnego dnia zapytała Oxisa, czy mogłaby zacząć czytać książkę od samego początku. Z tego, co wiedziała, najwcześniejsze wpisy pochodziły sprzed niemal stu lat. Przeglądając pierwsze strony, domyśliła się po różnych charakterach pisma, że w osadzie żył nie jeden, ale kilku skrybów. Pisali dłuższe teksty, najwyraźniej nie martwiąc się niedoborem papieru. Pewnie handlarze częściej wtedy odwiedzali wioskę. Być może jej pierwszym mieszkańcom było stosunkowo łatwo zdobyć nową księgę, kiedy zapisali wszystkie karty poprzedniej.
Axlin to wszystko wydawało się niezwykle interesujące, ale Oxis twierdził, że powinna skupić się na poznawaniu teraźniejszości i regularnym jej opisywaniu, bo dawne czasy nie powrócą i nie ma sensu ich rozpamiętywać.
Miała na ten temat odmienne zdanie, ale jej nauczyciel podejmował decyzje, więc się z nim nie spierała.
Poświęciła się zatem badaniu zapisów odnoszących się do ery Vexusa, szukając użytecznych informacji. Jeszcze tego samego dnia, zaledwie kilka godzin później, natknęła się na dość współczesną notatkę:
"Dzisiaj jeden z kłączaków dostał się do enklawy i zaatakował Axlin. Vexus i Xai zdążyli ją uratować, ale ma strzaskaną stopę. Prawdopodobnie już nigdy nie odzyska dawnej sprawności".
Dziewczyna odsunęła się od księgi, biorąc głęboki oddech. Miała mgliste wspomnienia tego dnia, choć czasami wracały w snach, wypełniając jej głowę obrazami tak wyraźnymi i szczegółowymi, jakby przeżyła je poprzedniego popołudnia.
Kłączaki wykopywały podziemne tunele pod palisadą i dostawały się przez nie do wioski. Zwykle kryły się pod ziemią, w zacienionym miejscu i czyhały, aż będzie przechodziła tamtędy ich ofiara. Często wystawiały na powierzchnię swoje macki tak bardzo podobne do korzeni drzew, że nikt nie zauważał ich obecności, dopóki nie było za późno.
Axlin nie stanowiła wyjątku. Pamiętała tylko bardzo silne szarpnięcie, a potem palący ból w lewej kostce i pachwinie, bo kłączak zdążył wciągnąć pod ziemię jej jedną nogę, podczas gdy druga pozostała na powierzchni, wygięta pod kątem prostym względem pierwszej. Potwór nadal ciągnął, a dziewczynka wyła z bólu i przerażenia, kiedy trzaskały kości stopy, a nogi otwierały się szerzej, niż jej ciało było w stanie znieść. Słysząc krzyki, dorośli przybyli na czas, aby ją uratować. Gdyby kłączak chwycił ją za obie kostki, lub gdyby udało mu się wciągnąć również jej prawą nogę pod ziemię, Axlin byłaby już martwa.
Wiedziała, że palisada była wbita kilka metrów pod ziemią, właśnie po to, żeby zapobiec przedostaniu się pod nią kłączaków. I rzeczywiście ten sposób powstrzymywał większość z nich, jednak nie wszystkie - zawsze znalazł się jakiś, który podkopał się głębiej niż inne.
Axlin czytała księgę, cofając się coraz bardziej w przeszłość. Pewnego dnia dotarła do końca poprzedniej ery. Adnotacja brzmiała: "Dzisiaj, podczas wyprawy nad rzekę, zginął Xemalin stratowany przez galopona. Na nowego przywódcę osady wybraliśmy Vexusa. Dzisiaj kończy się era Xemalina. Trwała sześć lat".
Axlin zawahała się. Oxis nakazał jej wyraźnie czytać o trwającej erze, nie cofając się w przeszłość. Spojrzała na starca, który drzemał w fotelu, i doszła do wniosku, że nic się nie stanie, jeśli wgłębi się w tekst trochę bardziej, nie mówiąc mu o tym.
Robiła tak przez kilka następnych tygodni. W obecności Oxisa czytała wpisy, które znała już na pamięć, udając jednak, że widzi je pierwszy raz na oczy. Kiedy tylko zostawiał ją samą, przewracała kartki do tyłu i pochłaniała fragmenty z poprzednich epok.
Mijały tygodnie i miesiące. Pewnego ranka wioskę okrążyła wiadomość, że Yulixa, żona Vexusa, urodziła w nocy dziecko. Odbyła się skromna uczta, bo zarówno matka, jak i niemowlę były zdrowe. Oxis oznajmił swojej uczennicy, że to ona dokona odpowiedniego wpisu w księdze.
- Co? Ja...? - zdziwiła się Axlin.
- Wciąż bazgrzesz jak kura pazurem - mruknął starzec - ale nie nauczysz się porządnie pisać, jeśli nie będziesz ćwiczyć w odpowiednich warunkach.
Tego popołudnia drżąca z emocji dziewczyna wzięła pierwszy raz do ręki pióro, umoczyła jego końcówkę w kałamarzu i starając się nakreślić jak najzgrabniejsze litery, napisała: "Dzisiaj urodziło się dziecko Yulixy. To chłopiec i jest zdrowy".
Stary skryba wspomniał, że dawniej pisanie w księdze stanowiło rytuał, przy którym byli obecni wszyscy mieszkańcy osady, tym razem jednak nie pojawił się nawet Vexus czy Yulixa. Teraz po prostu nikogo to nie interesowało.
Litery wyglądały lepiej, niż się spodziewała. Patrzyła na nie z radością i dumą.
- Nieźle - przyznał Oxis.
Odtąd Axlin, pod czujnym okiem Oxisa, zapisywała w księdze wszystkie ważne wydarzenia. Ponieważ umiała już czytać i pisać, starzec stwierdził, że nie musi przychodzić do jego chaty codzienne, ale tylko wtedy, gdy zdarzy się coś godnego zanotowania. To oznaczało, że straciła też możliwość poznawania przeszłości osady spisanej na kartach księgi. Mogła tylko pozostawiać ślad teraźniejszości dla przyszłych pokoleń.
Mijały kolejne dni, miesiące, lata.
"Dzisiaj dziecko Kalax kończy roczek. Nadaliśmy mu imię Xalu".
"Dzisiaj kłączak zabił w lesie Baxila".
"Dzisiaj przybył handlarz. Wytargowaliśmy od niego kilka zwojów tkaniny na pościel i bieliznę, siekierę, cztery miski i kostkę mydła".
"Dzisiaj handlarz ruszył w dalszą drogę. Wdowa Anuxa, która z nim przyjechała, została w osadzie".
"Dzisiaj wyruszyła ekspedycja nad rzekę, bo jest sezon na łososia. Złowionych ryb wystarczy dla wszystkich. Członków wyprawy zaatakowały karkolce, a Vexus został zraniony przez szpikurulca. Nie może poruszać lewą ręką, ale żyje".
"Dzisiaj dziecko Yulixy kończy roczek. Ma na imię Alaxin".
"Dzisiaj miękotki próbowały porwać Xalu, ale udało nam się go uratować".
"Dzisiaj Xeira kończy trzynaście lat i opuszcza chatę dla dzieci, żeby zamieszkać z dorosłymi".
"Dzisiaj Vexus, Madox i Xai zabili jednego plątyga. Powiesili jego truchło na ogrodzeniu, ku przestrodze dla innych potworów. Nic to jednak nie dało. Plątygi nadal przedostają się do wioski, więc zdjęliśmy martwe ciało i spaliliśmy je".
"Dzisiaj powitaliśmy dwóch handlarzy. Powiedzieli, że osada Teroxa została zniszczona przez kościokrady. Najbliższą wioskę od naszej dzieli pięć dni podróży".
"W ramach wymiany handlowej zdobyliśmy nasiona ogórka, rzepy i dyni, dwie niedźwiedzie skóry do okrycia w zimne noce, trzy nowe noże i zwój mocnej liny".
"Dzisiaj handlarze odjeżdżają. Zabierają ze sobą wdowę Mirexę".
"Dzisiaj urodziło się dziecko Daxii. To dziewczynka. Matka i córka czują się dobrze".
"Dzisiaj galopony zaatakowały nasz patrol. Vexus został poważnie ranny".
"Vexus nie żyje. Na nowego przywódcę osady wybraliśmy Madoxa".
"Dzisiaj kończy się era Vexusa. Trwała prawie osiem lat".
"Dziś świętujemy zaślubiny Keixena i Xeiry".
"Dzisiaj dziecko Daxii kończy roczek. Nadaliśmy jej imię Lilix".
"Dzisiaj przeżyliśmy kolejny atak kościokradów. Zraniły Tuxa, ale nic mu nie będzie. Zniszczyły bramę i jej naprawa zajmie nam kilka dni".
"Dzisiaj trzy karkolce wtargnęły do wioski przez zniszczoną bramę. Zraniły Daxię i skrybę Oxisa. Daxia ma poważne obrażenia. Oxis zmarł".
"Trzynastoletnia Axlin została nowym skrybą osady".
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki