#4
Sny o potędze
zacznij od źródła
Ja, Nabuchodonozor, zażywałem spokoju w swoim domu i radości w swoim pałacu. Miałem widzenie we śnie, które mnie przeraziło. Zaniepokoiły mnie myśli na moim łożu i widziadła [powstałe] w mojej głowie. Toteż wydałem polecenie, by sprowadzono do mnie wszystkich mędrców babilońskich, żeby mi dali wyjaśnienie snu. Zjawili się więc wykładacze snów, wróżbici, Chaldejczycy i astrologowie. Opowiedziałem im sen, ale nie mogli mi podać jego wyjaśnienia. W końcu przybył do mnie Daniel, któremu na imię według imienia mojego boga Belteszassar, a w którym mieszka duch świętych bogów. Opowiedziałem mu sen. Belteszassarze, przełożony wykładaczy snów! Wiem, że w tobie mieszka duch świętych bogów i że żadna tajemnica nie stanowi dla ciebie trudności. Oto mój sen, który widziałem; wyjaśnij mi go!
W mojej głowie, na moim łożu, widziałem takie obrazy:
Patrzałem, a oto -
drzewo w środku ziemi,
a jego wysokość ogromna.
Drzewo wzrastało potężnie,
wysokością swą nieba sięgało,
widać je było aż po krańce ziemi.
Liście jego były piękne, a owoce obfite,
dawało ono pożywienie wszystkim.
Pod nim szukały cienia zwierzęta lądowe,
na jego gałęziach mieszkały ptaki powietrzne,
z niego żywiło się wszelkie ciało.
Patrzyłem, w moim łożu, na obrazy [istniejące] w mojej głowie, a oto Czuwający i Święty zstępował z nieba. Wołał On głośno i tak mówił:
"Wyrąbcie drzewo i obetnijcie gałęzie,
otrząśnijcie liście i odrzućcie owoce!
Zwierzęta niech uciekają spod niego,
a ptaki z jego gałęzi!
Lecz pień jego korzeni
pozostawcie w ziemi,
i to w okowach z żelaza i brązu
wśród polnej zieleni.
Niech zwilża go rosa z nieba,
a trawę polną niechaj dzieli
ze zwierzętami!
Jego ludzkie serce niech ulegnie odmianie,
a niech otrzyma serce zwierzęce;
siedem okresów [czasu] niech nad nim przeminie!
Według postanowienia Czuwających [taki jest] dekret, sprawa rozstrzygnięta przez Świętych, aby wszyscy żyjący wiedzieli, że Najwyższy jest władcą nad królestwem ludzkim.
Może je dać, komu zechce,
może ustanowić nad nimi najniższego z ludzi".
Taki jest sen, jaki widziałem, ja, król Nabuchodonozor. Teraz zaś, Belteszassarze, podaj mi jego znaczenie, bo wszyscy mędrcy mojego kraju nie mogli go wyjaśnić, ty zaś możesz, bo posiadasz ducha świętych bogów".
Wówczas Daniel, który nosił imię Belteszassar, popadł na chwilę w oszołomienie, a jego myśli zaniepokoiły go. Król zaś odezwał się i rzekł: "Niech sen i jego wykład nie niepokoją ciebie, Belteszassarze!" Belteszassar odpowiedział: "Panie mój, oby sen [odnosił się] do twoich wrogów, a jego wykład do twoich przeciwników. Drzewem, które ujrzałeś, jak rosło i stało się potężne, tak że wysokość jego sięgała nieba i że było widoczne na całej ziemi, którego liście były piękne, a owoce obfite, na którym było pożywienie dla wszystkich, pod którym przebywały zwierzęta lądowe i na którego gałęziach gnieździły się ptaki powietrzne - jesteś ty, o królu. Wzrosłeś i stałeś się potężny, a wielkość twoja wzrastała i sięgała aż do nieba, panowanie zaś twoje aż po krańce świata. To natomiast, że król widział Czuwającego i Świętego zstępującego z nieba i mówiącego: "Wyrąbcie drzewo i zniszczcie je, tylko pień jego korzeni pozostawcie w ziemi i to w żelaznych i brązowych okowach wśród polnej zieleni; niech go zwilża rosa z nieba, niech dzieli los ze zwierzętami polnymi, aż nie upłynie nad nim siedem okresów czasu" -to jest wyjaśnienie, królu, i postanowienie Najwyższego, które dopełni się na królu, moim panu. Wypędzą cię spośród ludzi i będziesz przebywał wśród lądowych zwierząt. Tak jak wołom będą ci dawać trawę do jedzenia, a rosa z nieba będzie cię zwilżać. Siedem okresów czasu upłynie nad tobą, aż uznasz, że Najwyższy jest władcą nad królestwem ludzkim i powierza je, komu zechce. To zaś, że wydano polecenie, by zostawić pień i korzenie [oznacza, że]: Pozostawią ci królestwo, skoro uznasz, że Niebo sprawuje władzę. Dlatego, królu, przyjmij moją radę i okup swe grzechy uczynkami sprawiedliwymi, a swoje nieprawości miłosierdziem nad ubogimi; wtedy może twa pomyślność okaże się trwałą".Wszystko to spełniło się na królu Nabuchodonozorze. Po upływie dwunastu miesięcy, gdy przechadzał się na tarasie królewskiego pałacu w Babilonie, król odezwał się i powiedział: "Czy nie jest to wielki Babilon, który ja zbudowałem jako siedzibę królewską siłą mojej potęgi i chwałą mojego majestatu?"
Nim król jeszcze wypowiedział swoje słowo, padł głos z nieba: "Otrzymujesz zapowiedź, królu Nabuchodonozorze! Panowanie odstąpiło od ciebie; zostaniesz wypędzony spośród ludzi. Będziesz mieszkał wśród zwierząt polnych i będą ci dawać jak wołom trawę na pokarm. Siedem okresów czasu upłynie nad tobą, dopóki nie uznasz, że Najwyższy jest władcą nad królestwem ludzkim". Natychmiast wypełniła się zapowiedź na Nabuchodonozorze. Wypędzono go spośród ludzi, żywił się trawą jak woły, a rosa z nieba zwilżała go. Włosy jego urosły [niby] pióra orła, paznokcie zaś jego jak [pazury] ptaka.
Gdy zaś upłynęły oznaczone dni, ja, Nabuchodonozor, podniosłem oczy ku niebu. Wtedy powrócił mi rozum
i wysławiałem Najwyższego,
uwielbiałem i wychwalałem Żyjącego na wieki,
bo Jego władza jest władzą wieczną,
panowanie Jego przez wszystkie pokolenia.
Wszyscy mieszkańcy ziemi
nic nie znaczą;
według swojej woli
postępuje On z niebieskimi zastępami.
Nie ma nikogo, kto by mógł powstrzymać Jego ramię
i kto by mógł powiedzieć do Niego: "Co czynisz?"
W tej samej chwili powrócił mi rozum i na chwałę Jego panowania powrócił mi majestat i blask. Doradcy moi i możnowładcy odszukali mnie i przywrócili mi władzę królewską, i dano mi jeszcze większy zakres władzy.
Ja, Nabuchodonozor,
wychwalam teraz, wywyższam i wysławiam Króla Nieba.
Bo wszystkie Jego dzieła są prawdą,
a drogi Jego sprawiedliwością,
tych zaś, co postępują pysznie,
może On poniżyć.
Dn 4, 1-34.
Pora zagłębić się w kolejne księgi. Przez najbliższe strony będziemy wczytywać się w Księgę Daniela, która jest jedną z najbardziej podobnych do Apokalipsy ksiąg Starego Testamentu, między innymi dlatego, że wiele zawartych w niej wizji jest trudnych do zrozumienia, jest pełnych symboli i nawiązań do różnych kontekstów kulturowych.
Nabuchodonozor to król, który uprowadził do niewoli babilońskiej Żydów, w tym proroka Daniela. To król, który miał wiele dziwnych snów. Powyższy sen zasadniczo jest dosyć prosty, dlatego że jego symbolika i znaczenie są raczej nieskomplikowane oraz dość zrozumiałe. Daniel tłumaczy go królowi w prosty sposób, który w sumie można wywnioskować, czytając wnikliwie ten tekst. Chciałbym więc skupić się raczej na pewnym przełożeniu tego snu na nasze życie, na nasze serca. Jest tu bowiem według mnie, oprócz historii konkretnego człowieka, króla Nabuchodonozora, opisana w piękny sposób pewna rzeczywistość nawrócenia, którą warto nam zobaczyć.
Od czego zaczyna się ta wizja? Być może zwróciłeś uwagę na to, że zanim Nabuchodonozor miał sen, to prowadził spokojne i szczęśliwe życie. Sam o tym wspomina, przed zreferowaniem tego, co mu się śniło. Mówi: zażywałem spokoju w swoim domu i radości w swoim pałacu. Bardzo ważne jest tu słowo "spokój", którego pojawienie się w tym kontekście de facto wprowadza sen na zupełnie inny poziom. Słowo "spokój" w Biblii hebrajskiej, oprócz standardowego znaczenia, czasem używane jest także w odniesieniu do spokoju grzeszników. Czyli być może w czytanym fragmencie Księgi Daniela nie chodzi o dobry spokój, w sensie wewnętrzny pokój i przyjaźń z Bogiem, tylko jest to spokój grzeszników, którzy myślą sobie: żyję tak, jak żyję, Pana Boga nie słucham, ale nic mi się nie stanie, bo przecież Pana Boga najprawdopodobniej nie ma, więc mogę robić sobie, co chcę. Ten niby drobny szczegół ustawia nam spojrzenie na sen Nabuchodonozora zupełnie w innej perspektywie. To pokazuje, że opowieść o śnie króla, który stracił władzę, jest również opowieścią o śnie, który wiedzie bardzo wielu ludzi na świecie. I nie chodzi tu tylko o ludzi niewierzących, tych spoza Kościoła, ale też o nas samych. Bardzo często przecież śpimy w życiu. Myślimy, że mamy jeszcze dużo czasu na nawrócenie, że możemy jeszcze trochę pogrzeszyć i nie musimy wszystkiego od razu naprawiać, bo tak ogólnie rzecz biorąc nie jest tak źle. To jest właśnie spokój grzesznika, to jest niestety często i nasz spokój.
Co się dzieje we śnie króla? Jego sen jest bardzo rozbuchany, być może on sam był rozbuchaną osobowością. Śni mu się wielkie drzewo, które sięga nieba. Pień tego drzewa jest między chmurami, nie konary są na wysokości tylko pień. Drzewo ze snu Nabuchodonozora jest tak wielkie, że konary sięgają daleko poza niebo, ogarniają cały świat. Wszystkie stworzenia się pod tym drzewem chronią. Mówiąc krótko, Nabuchodonozor miał sny o potędze. Temu królowi śni się on sam, śni mu się jego wielkość, niesamowitość, potęga, jakiej świat nie widział. To jest o nas. Nawet jeśli teraz w Twojej głowie rodzi się myśl "przecież nie jestem taki, nie postrzegam siebie jako rządzącego całym światem, raczej myślę o sobie, że jestem beznadziejny i do niczego", to i tak te słowa są o Tobie, bo każdy z nas ma sny o potędze. I nie chodzi oczywiście o sny, tylko o nasze wyobrażenia o tym, jacy jesteśmy wspaniali, cudowni i na co zasługujemy w życiu. Wszyscy śnimy o tym, żeby być wielcy, niezwykli, żeby w końcu ktoś zaprzeczył, że jesteśmy beznadziejni, a zobaczył w nas wyjątkowość. Jak się jednak okazuje, według tego snu to jest droga do totalnej zguby. Na szczęście przyszedł Anioł Czuwający i wyjaśnił sprawę.
A kim jest ten Anioł Czuwający? To bardzo ciekawa postać. Ciekawa o tyle, że pojawia się w Biblii tylko tutaj. Pismo Święte nie zna żadnych innych czuwających aniołów, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. To jest jedyny Anioł Czuwający, aczkolwiek wydaje mi się, że można go też nazwać trochę inaczej. Aramejski tekst Księgi Daniela posługuje się słowem, które de facto oznacza nie tyle czuwającego, ale budzącego. Czuwanie polega na tym, że ktoś nie zasypia. Czyli jeżeli czuwam, to znaczy, że coś mnie nieustannie budzi. Można by więc nazwać tego anioła Budzicielem. Ale co to dalej konkretnie oznacza? Biblia mówi, że gdy przyszedł ten anioł, wielkie drzewo zostało po prostu ociosane, obrąbane ze wszystkich gałęzi, listków, owoców. Został tylko pień. Taki po prostu sterczący z ziemi kikut. Mało tego, to drzewo zostało "wygnane" spośród ludzi, zamieszkało na pustkowiu i jadło trawę razem ze zwierzętami. To drzewo, czyli tak naprawdę tłumacząc symbolikę tego snu, ludzkie serce króla Nabuchodonozora, zostało wyjęte, a w jego miejsce zostało dane serce zwierzęce. Straszny sen. Straszna symbolika.
Gdy spróbujemy przełożyć to na nasze życie, to dzieje wielkiego drzewa to nic innego jak losy człowieka, który żyje w przekonaniu, że może żyć bez Boga, że sam da sobie radę, bo jest wielki i marzy mu się sen o jeszcze większej potędze bez Boga. Są jednak rzeczy w naszym życiu, które z tego snu nas budzą. Czym jest bowiem pień ociosany ze wszystkich owoców, liści, gałązek? Oznacza on takie sytuacje życiowe, w których, mimo, że bardzo się starasz i próbujesz dużo robić w życiu, to i tak w końcu zostajesz z niczym. Próbujesz coś osiągnąć, czyli chcesz mieć owoce, chcesz, żeby wyrosły nowe gałązki - i tak kończy się to porażką. Zostajesz po prostu suchy jak ten pień, jesz trawę jak zwierzę, czyli, mówiąc krótko, zostajesz sprowadzony do parteru i robisz w życiu najbardziej żenujące lub po prostu bardzo prozaiczne rzeczy. Nic specjalnego się nie dzieje, mimo że marzyłeś o wspaniałości i potędze. Zostajesz wypędzony spośród ludzi i mieszkasz na pustkowiu.
To pustkowie i bezludzie kojarzy mi się z inną biblijną historią, która związana jest z kozłem ofiarnym. W Izraelu był taki obrzęd podczas święta przebłagania, tzw. Jom Kippur, który polegał na tym, że arcykapłan nakładał ręce na kozła i w ten sposób symbolicznie zrzucał na niego wszystkie winy i grzechy ludu izraelskiego. Po tym obrzędzie kozioł był wyganiany na pustynię. Dla nas ten wygnany kozioł może być więc obrazem człowieka, na którego zrzucono wszystkie winy i grzechy, który czuje się obarczony złem, nieszczęściami, winami. A jakby tego było jeszcze mało, zostaje mu zabrane serce człowiecze, a w zamian włożone serce zwierzęce. Jest to zatem symbol człowieka, który traci rozum. I oczywiście nie chodzi wyłącznie o choroby psychiczne, tylko o nasze wewnętrzne zezwierzęcenie, utratę umiejętności życia jak ludzie.
Co na to anioł? On mówi: jeśli będziesz budował w swoim życiu sny o potędze bez Pana Boga, czyli spróbujesz osiągnąć wielkość bez Niego, to Twoje działanie będzie miało właśnie taki koniec. Po prostu skończysz jak żrące trawę zwierzę, wygonione na pustynię, ogołocone, jak suchy pień. Tak też wydarzyło się w życiu króla Nabuchodonozora. Wszystko, co sen zapowiedział, stało się częścią jego życia. Daniel tłumaczy, że pozbawiono go królestwa, wyrzucono spośród ludzi, że na skutek choroby psychicznej postradał rozum, i zaczęto traktować go jak zwierzę. Ale to nie jest tylko opowieść o tym jednym człowieku. Każde proroctwo w Biblii opowiada także o naszym sercu. Anioł przychodzi budzić ze snu i nas, by to wszystko nie wydarzyło się w naszym życiu.
Księga Daniela mówi, że proroctwo dotyczące Nabuchodonozora zostało zadekretowane przez Czuwających, czyli przez aniołów Bożych, czyli przez samego Pana Boga. Słowo "dekret", które się tam pojawia, oznacza zarządzenie, które Pan Bóg wydał, żeby tak się stało z królem Nabuchodonozorem i też z każdym sercem, które ma sny o potędze. Jednak w jednym z biblijnych komentarzy znalazłem, że "dekret" oznacza w tym przypadku także wysłuchanie prośby kogoś, kto ją złożył. Można więc powiedzieć, że król Nabuchodonozor dostał to, o co sam prosił. Pan Bóg nie wymyślił zatem, że ześle na króla klęskę. Pojawienie się tego słowa w tym fragmencie Księgi Daniela oznacza, że króla spotyka to, co sam sobie zrobił. On tak ustawił rzeczywistość swoim postępowaniem, że spotkało go w życiu to, co było jego własną decyzją.
Gdzie w tym wszystkim jest jednak dobra nowina? Znajdziemy ją w jednym szczególe. Chodzi o pień, który został właśnie ociosany ze wszystkich liści i gałęzi. Ten pień stoi w metalowych obręczach, które zostały na niego nałożone. Ten symbol można interpretować na dwa sposoby. Pierwszy, dosyć straszny, to odniesienie do kajdan. Nabuchodonozor rzeczywiście został zamknięty w więzieniu i zakuty w kajdany. Drugi sposób interpretacji tego znaku przeczytałem kiedyś u jednego z rabinów. Zauważył on, że jeżeli jest jakieś słabe drzewo, które samo sobie nie radzi, to aby mogło prosto rosnąć, budujesię mu drewnianą albo metalową podpórkę, taką obręcz, która będzie je trzymać, żeby mogło rosnąć dalej. Myśląc dalej, Biblia cała jest wypełniona pniami, które są zapowiedzią nowego życia. Przypomnij sobie choćby różdżkę z pnia Jessego. Pień w Biblii to zatem bardzo często symbol czegoś, co oczywiście zostało ścięte, ale co oznacza też nadzieję na nowe.
W tym śnie Pan Bóg nie zostawia więc Nabuchodonozora - i tak samo każdego serca, które żyje podobnym życiem - z wyrokiem. To nie jest tak. Bóg mówi: nakładam na Ciebie obręcz, którą będę Cię trzymał, gdybyś tylko chciał znowu wypuścić nowe gałązki. Jak jednak w takim ogołoceniu je wypuścić? Tu z pomocą przychodzi Daniel tłumaczący ten sen królowi, mówi: królu, sprawa jest bardzo prosta. Jeżeli chcesz, żeby ten sen się nie wydarzył, musisz przyjąć rządy Boga nad sobą, a nie polegać tylko na sobie i być tym wielkim drzewem. Musisz okazać miłość potrzebującym. Tak, prorok Daniel wskazuje Nabuchodonozorowi, że od zguby może uchronić go sprawiedliwe życie i pomoc ubogim. To jest bardzo ciekawe, nieprawda? Mogłoby się wydawać, że to jest przecież surowy Stary Testament, który niewiele wie o tym, co Pan Jezus przyniósł. Nic jednak bardziej mylnego. Z pewnością pamiętasz, jak pewien uczony w prawie zapytał kiedyś Pana Jezusa o najważniejsze przykazanie. Jezus mu odpowiedział: Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz? (...) Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego (Łk 10, 26-27). Jezus pokazał mu dwa przykazania miłości, czyli postawić Boga w swoim życiu jako punkt centralny i kochać bliźnich. Uwaga! To samo powiedział Daniel Nabuchodonozorowi! Powiedział bowiem królowi, że musi przyjąć rządy Boga, by On był ponad wszystkim, i musi nauczyć się kochać bliźnich i im pomagać.
Jak widzisz, to nie jest tak, że Stary Testament zawiera obraz srogiego Pana Boga i że dopiero Pan Jezus przyniósł coś nowego. Tak, to jasne, że Pan Jezus przyniósł pełnię, ale Stary Testament jest cały wypełniony tym wszystkim, co Pan Jezus miał w sercu. I to jest właśnie odpowiedź Pana Boga na serce człowieka ukazane we śnie króla. Bóg nawet tych, którzy się totalnie pogubili, którzy uwierzyli w sny o swojej potędze, podtrzymuje metalową obręczą. Jednocześnie dodając: żeby coś nowego mogło wyrosnąć, żeby mogła pojawić się nowa gałązka, żeby zakwitło nowe życie, musisz przyjąć Mnie jako swojego Boga i musisz zacząć walczyć o miłość względem innych. Banalnie proste w teorii, ale oczywiście do wprowadzenia w życie strasznie trudne.
Ta historia z czwartego rozdziału Księgi Daniela urzeka mnie tym, że doskonale pokazuje, co jest we mnie, a zarazem jest czystą Ewangelią, czyli dobrą nowiną przyniesioną przez Pana Jezusa. Pamiętasz z pewnością przypowieść o ziarnku gorczycy, w której Jezus mówi: Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy, gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane wyrasta i staje się większe od jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego cieniu. (Mk 4, 30-32). Tak, tam się pojawia sformułowanie "wielkim drzewem"! Zobacz, ten sen Nabuchodonozora jakby spełnił się w Panu Jezusie. Może się spełnić i w Tobie, ale z jednym zastrzeżeniem. Nie możesz zrobić tego sam. Pan Jezus mówi: "To wszystko jest możliwe, marzenia o wielkim drzewie mogą stać się rzeczywistością pod warunkiem, że będziesz to robił ze Mną, tylko w wierze może się to udać". Przestańmy śnić sny o potędze, a przyjmijmy Pana Boga i uczmy się
Ciąg dalszy dostępny w wersji pełnej.