Cztery łapy, pies kudłaty
Za oknem mokry śnieg z nieba,
wiatr zetrze z policzków łezkę;
w taką pogodę jest ona
jak zwykle, dziewczyna z pieskiem.
Kto wyprowadza, wiadomo.
Piesek kudłaty lubi śnieg,
łapy są cztery, cześć - ścianie.
Kto lubi oczy niebieskie?
Codziennie swój list wysyła
spod bloku, dziesięć jest pięter,
a z każdym dniem rośnie siła
przyjaźni zwierzęciu wiernej.
Chybocze się jej postura,
jakby dźwigała dwie s t ą g w i e;
nieważna zamieć lub upał,
zręczny kundelek w dal ciągnie.
Do kogo dziś się uśmiechnie
promyczek wątłej nadziei?
Z pieskiem przez życie nam raźniej...
.. Ja czekam przecież w alei!
*** (Między drogą Donikąd)
Między drogą Donikąd
a uliczką Niczyje
mieszka z tatą, gdy chłodek
mały skrzat Włóczykijek.
Pewnie znasz go z doliny,
którą chadzał Muminek,
ale nie wiesz być może,
że miał w swojej opinii
WŁASNY domek przy piecu;
mówiąc skromniej - zapiecek.
Tam nie zmiata pajęczyn,
nawet muchę zawlecze.
W świat co ranek wyrusza,
ale stary Włóczykij
mówi: ja nie doczekam.
Zatem kolejnej zimy
trwają w książce o trollach
za okładką gdzieś z tyłu.
Za górami się schował,
zszedł doliny labirynt,
gdzie niewygórowanie
jak w tych bajkach dla dzieci
- Włóczykijek z plecakiem,
a w nim stosik rupieci.
Skrzaty - zwykle wesołe,
żwawe, nigdy cherlawe,
mogą spać wszak na liściu,
a nad ranem iść dalej.
Lubią z ludzi żartować,
niewidoczne w brzezinie,
że nam z brzozą, nie maślak -
lepiej pachnie kominek.
Przy kominku, niezmiennie
czeka wiosny Muminek,
grzebie łapką kot w żwirku.
Włóczykije - lubimy.
Jak dobrze, gdy sam już potrafisz!
Wyszły sobie...
Dwa bałwanki
Wyszły sobie dwa bałwanki;
pierwszy - z marchewkowej pianki
- nosek, oczka - dwa goździki,
a ten drugi wyszedł z krzykiem:
- Do bałwana ja nic nie mam,
ot, dla wprawy się rozgrzewam,
stale ćwiczę górne partie;
bywa tak, gdy kaszkiet - garnkiem.
- Trochę mało, zbita piana,
jak to wsadzić w garnek z rana?
Zerwał goździk - spojrzał - rozkwitł
z wiosną w uśmiech na rabatach.
Nie ma lekko...
Nie ma lekko nasz bałwanek.
Pośród rannych przepychanek
rondel wypadł za patelnią.
Trafił śnieżką w samo sedno:
- I co, bracie? M a s z d z i ś c h w i l ę ? -
Lepki sobie z sypkim typem,
by pogadał, chociaż smugi
miał od deszczu i ten drugi;
W końcu strącił sopel z noska:
- Już mi cieplej. (Ciekawostka).
Bałwankowa
Bałwankowa tematyka
od lat kilku szybko znika
gdzieś pod ziemię jak kamfora.
W ciepłym domku bywa chora.
Ilustrator piotruś furczyk
Fotograf agata furczyk
Fotograf grzegorz furczyk
Projektant okładki agata furczyk
? agata furczyk, 2021
? piotruś furczyk, ilustracje, 2021
? agata furczyk, fotografie, 2021
? grzegorz furczyk, fotografie, 2021
? agata furczyk, projekt okładki, 2021
Na prezentowany zbiorek składają się melodyjne wiersze dla dzieci, dopełnione poezją DLA DINOZAURÓW.
Uśmiechnięty i refleksyjny "Stegosaurus i inne. Wierszydełka" powstał z myślą o podarunku dla dzieci i ich opiekunów, objętych pomocą bielskiego, domowego hospicjum.
Osobliwy tomik uzupełniają ilustracje oraz zdjęcia z własnego archiwum. Motywem przewodnim jest MIESIĄC LUTY, który w moim kalendarzu zapełniają daty rodzinnych rocznic, dzięki czemu to jeden z najcieplejszych okresów w całym roku.
ISBN 978-83-8245-196-2
Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero