Status: Wolny #3 - Weronika Cichoń

Kup ebooka

48.90 zł
39.12 zł (38,92 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Spis treści

PROLOG

ROZDZIAŁ 1

ROZDZIAŁ 2

ROZDZIAŁ 3

ROZDZIAŁ 4

ROZDZIAŁ 5

ROZDZIAŁ 6

ROZDZIAŁ 7

ROZDZIAŁ 8

ROZDZIAŁ 9

ROZDZIAŁ 10

ROZDZIAŁ 11

ROZDZIAŁ 12

ROZDZIAŁ 13

ROZDZIAŁ 14

ROZDZIAŁ 15

ROZDZIAŁ 16

ROZDZIAŁ 17

ROZDZIAŁ 18

ROZDZIAŁ 19

ROZDZIAŁ 20

ROZDZIAŁ 21

ROZDZIAŁ 22

ROZDZIAŁ 23

ROZDZIAŁ 24

ROZDZIAŁ 25

ROZDZIAŁ 26

ROZDZIAŁ 27

ROZDZIAŁ 28

ROZDZIAŁ 29

ROZDZIAŁ 30

ROZDZIAŁ 31

ROZDZIAŁ 32

ROZDZIAŁ 33

ROZDZIAŁ 34

EPILOG

PODZIĘKOWANIA

PROLOG

Patrzę prosto w oczy Wiktorii, mojej słodkiej i pięknej... Powstrzymuję falę głupich myśli. Ona już nie należy do mnie. Spuszczam wzrok na drobne dłonie, które mocno zaciska. Nie potrafi ukryć zdenerwowania. Wygląda, jakby chciała uciec, a to akurat nic nowego. Sięgam po jej dłoń. Próbuje się wyrwać, ale jestem stanowczy. Zauważam, że na jednym z palców coś błyszczy. Czuję, jak wzdłuż mojej ręki przebiega prąd. To chyba jakiś żart! Przyszła tutaj, chociaż jest... czyjaś.

Wiktoria wyszarpuje dłoń, poprawia pierścionek i patrzy na mnie współczująco. Jeszcze tylko tego mi brakowało!

- Przestań - mówię chłodno.

- Chciałam go zdjąć, ale... - Milknie i przygryza wargę. Doskonale wiem, co to oznacza. - Ja...

Kręcę energicznie głową.

- Czyli on wie, że tu jesteś?

Wiki spogląda na mnie smutno.

- Tak - odpowiada cicho. Naciąga rękawy bluzki i obejmuje się ramionami. - Nie chciałam go okłamać.

- Po powrocie pewnie będzie pieprzył cię tak długo... - Powstrzymuję się przed lawiną słów, których szybko pożałuję. Przeczesuję dłonią włosy i prycham, próbując zatuszować zazdrość. - Nie jestem idiotą i na pewno nie zaproponowałem tego spotkania, aby znów się przed tobą płaszczyć - kłamię.

Faktycznie przyszedłem tutaj z myślą, że nie będę miał żadnego problemu z zachowaniem dystansu.

Oczywiście, szybko zapomniałem o początkowych założeniach. To dalej jest Wiki, moja Wiki.

- Musimy o czymś pogadać.

Wiki unosi brew.

- Brzmi niepokojąco.

- Wiem, że nie chcesz wracać do przeszłości, ale jeśli chcesz poznać prawdę...

- Do czego zmierzasz? - wpada mi w słowo, a w jej oczach dostrzegam łzy. Ukrywa dłonie pod stołem i prostuje się na krześle, próbując pogłębić dzielący nas dystans. - Zostawmy to - prosi.

- Chcę odejść, a nie będę w stanie, jeśli nie dowiesz się wszystkiego.

Przygryza wargę. Odruchowo przejeżdżam dłonią po włosach, bo korci mnie, żeby dotknąć jej ust. Może Wiki wykopała mnie ze swojego serca, ale to niczego nie zmienia. Wciąż jest w moim - nieco poszarpanym i zniszczonym, ale nadal żywym.

- To może nie trzymaj mnie już dłużej w niepewności. - Przymyka oczy i wzdycha. - Chcę to mieć jak najszybciej za sobą.

Cokolwiek powiem, wiem, że na krótką chwilę z moich barków zniknie ciężar, który noszę od trzynastu lat. Wiem też, że znowu będę w jej sercu.

W sercu mojej Wiki.

Ale jeśli powiem prawdę, to czy wciąż w nim będę?