Starożytna Grecja - Thomas R. Martin

Kup ebooka

35.90 zł
28.72 zł (28,22 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

1

Po­cząt­ki hi­sto­rii sta­ro­żyt­nej Gre­cji

"Jak to w Hel­la­dzie, pra­wie wszyst­ko jest spor­ne" - tak oto Pau­za­niasz, pi­szą­cy w II w. n.e. au­tor sław­ne­go prze­wod­ni­ka po wie­lu miej­scach w Gre­cji, pod­su­mo­wał fa­scy­nu­ją­ce wy­zwa­nie, ja­kie sta­no­wi ba­da­nie hi­sto­rii sta­ro­żyt­nej Gre­cji (Wę­drów­ki po Hel­la­dzie, IV 2,3). Te­ma­ty­ka ta bu­dzi­ła wów­czas spo­ry, po­nie­waż Pau­za­niasz, Grek, żył i pi­sał w Im­pe­rium Rzym­skim, w któ­rym Gre­cy pod­le­ga­li wła­dzy ce­sa­rza w Rzy­mie i nie cie­szy­li się już nie­pod­le­gło­ścią, któ­rą nie­gdyś tak bar­dzo się szczy­ci­li i któ­rej bro­ni­li z taką za­cie­kło­ścią. Jed­nym z te­ma­tów spo­rów były przy­czy­ny utra­ty przez Gre­ków nie­pod­le­gło­ści oraz po­go­dze­nie się z ży­ciem w roli po­tom­ków o wie­le sław­niej­szych przod­ków. Dzi­siaj ba­da­nia nad hi­sto­rią sta­ro­żyt­nej Gre­cji wciąż wią­żą się ze spo­ra­mi co do ocen osią­gnięć i nie­po­wo­dzeń, tak licz­nych w tych dra­ma­tycz­nych cza­sach. Z jed­nej stro­ny osią­gnię­cia Gre­ków w dzie­dzi­nie in­no­wa­cyj­nej or­ga­ni­za­cji po­li­tycz­nej, de­mo­kra­cji, dzie­jo­pi­sar­stwa, li­te­ra­tu­ry, dra­ma­tu, fi­lo­zo­fii, sztu­ki i ar­chi­tek­tu­ry w peł­ni za­słu­gu­ją na uży­te przez pi­szą­ce­go w V w. p.n.e. He­ro­do­ta okre­śle­nie, wy­ja­śnia­ją­ce przy­czy­ny umiesz­cze­nia ich w jego prze­ło­mo­wym dzie­le: były to "cuda". Z dru­giej stro­ny jed­nak wady sta­ro­żyt­nych Gre­ków, w tym utrzy­my­wa­nie nie­wol­nic­twa, wy­klu­cze­nie ko­biet z ży­cia po­li­tycz­ne­go oraz brak umie­jęt­no­ści zjed­no­cze­nia się dla za­cho­wa­nia nie­pod­le­gło­ści wy­da­ją się rów­nie ude­rza­ją­ce i bu­dzą po­waż­ny nie­po­kój. Ja sam po nie­mal czter­dzie­stu la­tach pra­cy jako ba­dacz, na­uczy­ciel i au­tor prac o sta­ro­żyt­nej Gre­cji na­dal uwa­żam ten te­mat w ca­łej jego róż­no­rod­no­ści za fa­scy­nu­ją­cy - i czę­sto bu­dzą­cy za­kło­po­ta­nie - ze wzglę­du na re­spekt, jaki bu­dzi. Re­spekt, w ję­zy­ku an­giel­skim awe, wy­wo­dzi się od sta­ro­grec­kie­go rze­czow­ni­ka achos ozna­cza­ją­ce­go "ból psy­chicz­ny lub fi­zycz­ny". Może za­tem mieć dwa prze­ciw­staw­ne zna­cze­nia: "za­dzi­wie­nie i ak­cep­ta­cję" oraz "lęk i od­rzu­ce­nie". Obie te re­ak­cje to­wa­rzy­szą mi w roz­wa­ża­niach na te­mat sta­ro­żyt­nej Gre­cji oraz spo­rów, ja­kie wciąż pro­wo­ku­je jej hi­sto­ria.

Sta­ro­żyt­na Gre­cja to te­mat ogrom­ny. Ni­niej­sze omó­wie­nie, po­my­śla­ne jako zwię­złe wpro­wa­dze­nie do za­gad­nie­nia, z ko­niecz­no­ści skra­ca lub na­wet po­mi­ja te­ma­ty, któ­re inni pod­kre­śla­ją. Gdy tyl­ko to moż­li­we, sta­ra­łem się sy­gna­li­zo­wać czy­tel­ni­kom miej­sca, w któ­rych przed­sta­wie­nie czy in­ter­pre­ta­cja wy­da­rzeń i osób bu­dzi in­te­re­su­ją­ce dys­pu­ty. Nie spo­sób jed­nak po­świę­cić im ca­łej na­leż­nej uwa­gi bez szko­dy dla wy­mo­gu zwię­zło­ści. Mam za­tem na­dzie­ję, że czy­tel­nik zo­sta­nie za­in­spi­ro­wa­ny lub przy­naj­mniej spro­wo­ko­wa­ny do sa­mo­dziel­ne­go zba­da­nia tych za­gad­nień, po­czy­na­jąc od sta­ro­żyt­nych tek­stów. Z tego po­wo­du źró­dła te będą od cza­su do cza­su cy­to­wa­ne, by czy­tel­nik mógł po­sma­ko­wać wie­dzy i ra­do­ści, ja­kie może dać ich wni­kli­we stu­dio­wa­nie. W bi­blio­gra­fii za­miesz­czo­no wy­czer­pu­ją­cą li­stę prze­kła­dów tych źró­deł, jak rów­nież współ­cze­snych prac hi­sto­rycz­nych, w któ­rych za­war­to szer­sze opi­sy, a nie­kie­dy i od­mien­ne in­ter­pre­ta­cje waż­nych za­gad­nień, zwłasz­cza tych, któ­re po­zo­sta­ją spor­ne.

Ramy cza­so­we ni­niej­sze­go opra­co­wa­nia obej­mu­ją okres od pre­hi­sto­rii (na­zy­wa­ny tak, po­nie­waż nie za­cho­wa­ły się dla nie­go żad­ne źró­dła pi­sa­ne) po epo­kę hel­le­ni­stycz­ną (współ­cze­sna na­zwa okre­su po śmier­ci Alek­san­dra Wiel­kie­go w roku 323 p.n.e.). Geo­gra­ficz­ne ramy się­ga­ją, na ile to moż­li­we w książ­ce z za­ło­że­nia bar­dzo krót­kiej, do miejsc po­ło­żo­nych w ba­se­nie Mo­rza Śród­ziem­ne­go, gdzie miesz­ka­li Gre­cy. Więk­szość opi­su obej­mu­je okre­sy ar­cha­icz­ny i kla­sycz­ny (współ­cze­sna na­zwa dla lat od­po­wied­nio 750-500 oraz 500-323 p.n.e.) oraz osie­dla na te­re­nie kon­ty­nen­tal­nej Gre­cji, zwłasz­cza Aten. Taki za­kres obej­mu­je za­tem tra­dy­cyj­ny ze­staw wy­da­rzeń, oso­bi­sto­ści, tek­stów, dzieł sztu­ki oraz bu­dow­li sta­ro­żyt­nej Gre­cji, od­zwier­cie­dla też jed­nak pro­sty fakt, że za­cho­wa­ne do na­szych cza­sów sta­ro­żyt­ne źró­dła dla tych czte­rech wie­ków są bar­dziej ob­fi­te i były ba­da­ne do­kład­niej niż źró­dła dla wcze­śniej­sze­go i póź­niej­sze­go okre­su w dzie­jach Gre­cji, choć lukę tę wy­peł­nia­ją nowe od­kry­cia i świe­że ba­da­nia na­uko­we. Wresz­cie fakt, że książ­ka ta sku­pia się przede wszyst­kim na okre­sie kla­sycz­nym, sta­no­wi od­zwier­cie­dle­nie mo­je­go za­in­te­re­so­wa­nia bu­dzą­cy­mi re­spekt (tak w sen­sie po­zy­tyw­nym, jak i ne­ga­tyw­nym) do­ko­na­nia­mi i prze­my­śle­nia­mi Gre­ków z tych kil­ku stu­le­ci.

Względ­nie sła­bo za­lud­nio­na, z ogra­ni­czo­ną po­wierzch­nią pła­skiej i ży­znej zie­mi upraw­nej oraz roz­bi­ta po­li­tycz­nie sta­ro­żyt­na Gre­cja chęt­nie przej­mo­wa­ła i do­sto­so­wy­wa­ła do swych po­trzeb licz­ne idee i zdo­by­cze tech­ni­ki od lud­niej­szych, bo­gat­szych i mniej po­dzie­lo­nych we­wnętrz­nie są­sia­dów na Bli­skim Wscho­dzie (po­łu­dnio­wo-za­chod­nim krań­cu Azji u wschod­nich wy­brze­ży Mo­rza Śród­ziem­ne­go). Opie­ra­jąc się na ob­cych in­spi­ra­cjach, Gre­cy two­rzy­li wła­sne idee i prak­ty­ki, z któ­rych część na­dal - po ty­sią­cach lat - wpły­wa na na­sze ży­cie. Praw­dą jest też, że sta­ro­żyt­ni Gre­cy, tak jak i inne ludy an­tycz­ne, ży­wi­li wie­rze­nia i ro­bi­li rze­czy bu­dzą­ce dzi­siaj "re­spekt" w ta­kim sen­sie, że były od­ra­ża­ją­ce mo­ral­nie. Pod tym wzglę­dem zga­dzam się za­tem z tymi, któ­rzy uwa­ża­ją prze­szłość za wy­obra­żo­ny "obcy kraj", za­lud­nio­ny głów­nie przez lu­dzi wy­zna­ją­cych war­to­ści mo­ral­ne za­dzi­wia­ją­co "inne" od tych, któ­re współ­cze­śnie wy­zna­je - lub de­kla­ru­je, że wy­zna­je - więk­szość lu­dzi. Są­dzę też, że oso­by ide­ali­zu­ją­ce współ­cze­sność przyj­mu­ją nie­kie­dy po­sta­wę mo­ral­nej wyż­szo­ści w swo­ich osą­dach wo­bec sta­ro­żyt­no­ści, dość nie­słusz­nie, bio­rąc pod uwa­gę nie tak od­le­głe wy­da­rze­nia współ­cze­sne. Nie­mniej jed­nak pi­sa­nie hi­sto­rii nie­odmien­nie wią­że się z wy­da­wa­niem osą­dów, choć­by przez de­cy­zję o uwzględ­nie­niu lub po­mi­nię­ciu ja­kichś wąt­ków. Mam na­dzie­ję, że mój scep­ty­cyzm wo­bec stwier­dze­nia, że współ­cze­sność jest o wie­le "lep­sza" od prze­szło­ści, nie wyda się nie­kon­se­kwent­ny czy fał­szy­wy, gdy od cza­su do cza­su po­dzie­lę się wła­sną oce­ną opi­sy­wa­nych wy­da­rzeń. Sądy te wy­da­ne zo­sta­ły z głę­bo­ką po­ko­rą i świa­do­mo­ścią wy­so­kie­go praw­do­po­do­bień­stwa, że są one błęd­ne. Te wła­śnie uczu­cia, poza re­spek­tem, wciąż wzbu­dza we mnie stu­dio­wa­nie hi­sto­rii sta­ro­żyt­nej.

Te z osią­gnięć grec­kich, któ­re wy­da­ją mi się naj­bar­dziej god­ne po­dzi­wu, jak rów­nież nie­po­wo­dze­nia moim zda­niem naj­smut­niej­sze, na­stę­po­wa­ły w okre­sie po­cząw­szy od VIII w. p.n.e., gdy Gre­cja stop­nio­wo wy­do­by­wa­ła się z wie­ków ciem­nych swej hi­sto­rii - czy­li okre­su ru­iny go­spo­dar­czej, spad­ku licz­by lud­no­ści i próż­ni po­li­tycz­nej od oko­ło roku 1000 do 750 p.n.e. Wcze­śniej, w epo­ce brą­zu, w dru­gim ty­siąc­le­ciu p.n.e., w ca­łej Gre­cji pa­no­wa­ła względ­na sta­bi­li­za­cja i do­bro­byt. Do­mi­no­wa­ły zor­ga­ni­zo­wa­ne, nie­za­leż­ne spo­łecz­no­ści, rzą­dzo­ne przez po­tęż­ne rody na­rzu­ca­ją­ce od­gór­nie in­sty­tu­cje po­li­tycz­ne, spo­łecz­ne i go­spo­dar­cze. Roz­wój han­dlu oraz wpły­wy kul­tu­ral­ne, zwłasz­cza z lu­da­mi za­miesz­ku­ją­cy­mi wy­brze­ża wschod­niej czę­ści Mo­rza Śród­ziem­ne­go, pchnę­ły Gre­ków do po­wol­nej od­bu­do­wy swej cy­wi­li­za­cji. W okre­sie tej od­bu­do­wy ode­szli od spo­so­bu ży­cia po­wszech­ne­go do­tych­czas tak w Gre­cji, jak i w ca­łym świe­cie: zor­ga­ni­zo­wa­li się w pań­stwach-mia­stach i nie­mal po­wszech­nie od­rzu­ci­li mo­nar­chię jako "stan­dar­do­wy" mo­del struk­tu­ral­ny spo­łe­czeń­stwa i ży­cia po­li­tycz­ne­go. Dla Gre­ków nową nor­mą sta­ło się sze­ro­kie uczest­nic­two w pro­ce­sie de­cy­zyj­nym oby­wa­te­li-męż­czyzn, któ­rzy uzy­ski­wa­li ten przy­wi­lej dzię­ki udzia­ło­wi w obro­nie spo­łecz­no­ści. Co naj­bar­dziej za­dzi­wia­ją­ce, Gre­cy za­sto­so­wa­li tę za­sa­dę, two­rząc rzą­dy de­mo­kra­tycz­ne, pierw­sze w dzie­jach świa­ta. (Nie­któ­rzy ba­da­cze do­szu­ku­ją się ko­rze­ni de­mo­kra­cji u wcze­śniej­szych spo­łecz­no­ści we wschod­niej czę­ści Mo­rza Śród­ziem­ne­go, jed­nak do­wo­dy źró­dło­we są nie­prze­ko­nu­ją­ce; na przy­kład brak u nich kon­cep­cji oby­wa­tel­stwa). W Ate­nach pod­sta­wo­wą za­sa­dą rzą­dów de­mo­kra­tycz­nych sta­ła się "rów­ność wo­bec pra­wa" oraz "rów­ność wy­po­wie­dzi", nie­za­leż­ne od ma­jąt­ku, po­cho­dze­nia czy sta­tu­su spo­łecz­ne­go oby­wa­te­la. Te kon­cep­cje rów­no­ści ozna­cza­ły ra­dy­kal­ne ze­rwa­nie ze stan­dar­da­mi i nor­ma­mi po­li­tycz­ny­mi zwy­kły­mi dla sta­ro­żyt­ne­go świa­ta.

Trze­ba ko­niecz­nie pod­kre­ślić, że Gre­cy nie wpro­wa­dzi­li za­sa­dy par­ty­cy­pa­cji po­li­tycz­nej w peł­ni. Nie roz­sze­rzy­li tego pra­wa na ko­bie­ty ani na nie­wol­ni­ków. Jak to w spo­sób nie­po­zo­sta­wia­ją­cy wąt­pli­wo­ści zdra­dza ich li­te­ra­tu­ra, do­sko­na­le zna­li lo­gicz­ną ar­gu­men­ta­cję oba­la­ją­cą twier­dze­nia, ja­ko­by ko­bie­ty czy oso­by nie­wol­ne płci oboj­ga cha­rak­te­ry­zo­wa­ła na­tu­ral­na niż­szość umy­sło­wa i nie­do­stat­ki etycz­ne, czy­nią­ce ich nie­zdol­ny­mi do peł­nej par­ty­cy­pa­cji po­li­tycz­nej na rów­ni z męż­czy­zna­mi. Re­zy­gna­cja z przy­ję­cia wszyst­kich im­pli­ka­cji ich fi­lo­zo­fii po­li­tycz­nej i praw­nej wy­da­je mi się oczy­wi­ście ska­zą w ob­ra­zie an­tycz­ne­go spo­łe­czeń­stwa grec­kie­go. Jak za­uwa­żył dzie­więt­na­sto­wiecz­ny bry­tyj­ski hi­sto­ryk, zna­ny jako Lord Ac­ton, gdy ko­men­to­wał bez­li­to­sne dzia­ła­nia pa­pie­ży i kró­lów: "Wła­dza zwy­kle ko­rum­pu­je, a wła­dza ab­so­lut­na ko­rum­pu­je w spo­sób ab­so­lut­ny" (Hi­sto­ri­cal Es­says and Stu­dies, s. 504). W sta­ro­żyt­nej Gre­cji więk­szość wła­dzy znaj­do­wa­ła się w rę­kach męż­czyzn i to ona ich ko­rum­po­wa­ła, jak to za­wsze czy­ni­ła z każ­dym ją spra­wu­ją­cym na prze­strze­ni dzie­jów.

Fakt, że sta­ro­żyt­ni Gre­cy zda­wa­li so­bie spra­wę z ist­nie­nia idei prze­ciw­nych wo­bec ich prak­tyk, nie jest tak bar­dzo za­ska­ku­ją­cy, jak mo­gło­by się wy­da­wać. Fi­lo­zo­fo­wie, na­ukow­cy i li­te­ra­ci wy­ka­zy­wa­li się nie­stru­dzo­nym za­pa­łem w pro­wa­dze­niu swo­istych "eks­pe­ry­men­tów my­ślo­wych" nad na­tu­rą świa­ta i istot ludz­kich. Eks­pre­sje grec­kich idei w po­ezji, pro­zie i dra­ma­cie cie­szą się za­słu­żo­ną opi­nią bły­sko­tli­wych - po­dob­nie jak ich nie­kie­dy kło­po­tli­we im­pli­ka­cje. Inne an­tycz­ne cy­wi­li­za­cje - od Bli­skie­go Wscho­du, przez In­die, po Chi­ny - tak­że wy­pra­co­wa­ły bły­sko­tli­wie prze­ni­kli­we teo­rie na­uko­we i fi­lo­zo­ficz­ne; Gre­cy z pew­no­ścią na­le­żą do pierw­szo­rzęd­nych człon­ków tego zna­ko­mi­te­go gro­na. Taką samą opi­nią za­słu­że­nie cie­szy się grec­ka li­te­ra­tu­ra, dra­mat, dzie­jo­pi­sar­stwo, sztu­ka i ar­chi­tek­tu­ra. Trud­niej­szym za­da­niem jest oce­na war­to­ści i prak­tyk sta­ro­żyt­nych Gre­ków do­ty­czą­cych dwóch naj­bar­dziej kon­tro­wer­syj­nych dzie­dzin ludz­kie­go do­świad­cze­nia i ludz­kich prze­ko­nań - re­li­gii i sek­su. Jak wy­ja­śnio­no przy oma­wia­niu tych za­gad­nień w dal­szej czę­ści książ­ki, ist­nie­ją po­waż­ne róż­ni­ce mię­dzy tra­dy­cja­mi re­li­gij­ny­mi i sek­su­al­ny­mi sta­ro­żyt­nych Gre­ków a tym, co dzi­siaj są­dzi i czy­ni więk­szość lu­dzi.

Hi­sto­ria sta­ro­żyt­nej Gre­cji za­wie­ra fa­scy­nu­ją­ce spo­strze­że­nia na te­mat moż­li­wo­ści i ogra­ni­czeń ludz­kie­go ist­nie­nia. Do­star­cza też licz­nych oka­zji do po­zna­nia prze­szło­ści i re­flek­sji o niej, a tak­że o te­raź­niej­szo­ści. Jest cie­ka­wa nie tyl­ko sama w so­bie (przy­naj­mniej dla mnie), ale też sta­no­wi do­brą in­spi­ra­cję do prze­my­śleń - jak za­uwa­żył sław­ny fran­cu­ski an­tro­po­log Clau­de Lévi-Strauss, ana­li­zu­jąc przy­czy­ny wy­ko­rzy­sty­wa­nia zwie­rząt w roli to­te­mów - ma­jąc na my­śli ce­chy le­gen­dar­nych przod­ków, któ­re po­tom­ko­wie pra­gnę­li odzie­dzi­czyć i któ­re mu­sie­li mieć na uwa­dze pod­czas obro­ny swe­go spo­so­bu ży­cia (To­te­mism, s. 89).

O źró­dłach do dzie­jów sta­ro­żyt­nych

Naj­lep­szym spo­so­bem za­po­zna­nia się z hi­sto­rią sta­ro­żyt­nej Gre­cji i wy­pra­co­wa­nia wła­sne­go jej osą­du jest stu­dio­wa­nie naj­pierw sta­ro­żyt­nych źró­deł hi­sto­rycz­nych, a na­stęp­nie roz­sze­rze­nie wy­bra­nych za­gad­nień o spe­cja­li­stycz­ne pra­ce współ­cze­snych ba­da­czy. An­tycz­ną li­te­ra­tu­rę, in­skryp­cje, do­ku­men­ty za­pi­sa­ne na pa­pi­ru­sach, mo­ne­tach i zna­le­zi­skach ar­che­olo­gicz­nych zwy­kło się na­zy­wać źró­dła­mi "pier­wot­ny­mi" na­wet wte­dy, gdy nie były one współ­cze­sne wy­da­rze­niom, do któ­rych się od­no­szą. W rze­czy­wi­sto­ści źró­dła trak­to­wa­ne przez ba­da­czy jako "pier­wot­ne" by­wa­ją znacz­nie póź­niej­sze niż wy­da­rze­nia czy oso­by, o któ­rych do­star­cza­ją in­for­ma­cji. Przy­kła­dem ta­kiej sy­tu­acji jest in­skryp­cja z Cy­re­ny cy­to­wa­na w opi­sie za­kła­da­nia ko­lo­nii w roz­dzia­le 4. Inne źró­dła pier­wot­ne, ta­kie jak po­cho­dzą­ce z V w. p.n.e. in­skryp­cje do­ty­czą­ce fi­nan­sów tak zwa­ne­go Im­pe­rium Ateń­skie­go, do­star­cza­ją bez­po­śred­nich in­for­ma­cji na te­mat wy­da­rzeń współ­cze­snych ich po­wsta­niu. W każ­dym ra­zie za­cho­wa­ne źró­dła sta­ro­żyt­ne są pierw­szym miej­scem, do któ­re­go po­win­ni­śmy się­gnąć przy pró­bach zro­zu­mie­nia prze­szło­ści - i w ta­kim sen­sie za­wsze będą pier­wot­ne. Bywa, że trud­no je zro­zu­mieć. An­tycz­ne do­ku­men­ty pi­sa­ne były dla lu­dzi zna­ją­cych cały kon­tekst, do któ­re­go się od­no­si­ły, nie zaś dla nas, któ­rzy kon­tek­stu nie zna­my. Au­to­rzy dzieł li­te­rac­kich, tak­że hi­sto­ry­cy, nie mie­li na celu przed­sta­wie­nia neu­tral­ne­go, obiek­tyw­ne­go opi­su wy­da­rzeń i osób, ale pra­gnę­li wes­przeć okre­ślo­ny po­gląd i prze­ko­nać swych czy­tel­ni­ków do przy­ję­cia okre­ślo­nej in­ter­pre­ta­cji czy­nów i mo­ty­wa­cji kie­ru­ją­cych ludź­mi. Współ­cze­śni au­to­rzy oczy­wi­ście czę­sto ro­bią tak samo, ale my, ba­da­jąc dzi­siaj sta­ro­żyt­ną Gre­cję, mu­si­my nie­ustan­nie zwra­cać uwa­gę nie tyl­ko na to, co mówi nam sta­ro­żyt­ne źró­dło, ale tak­że na to, dla­cze­go nam to mówi.

Ka­mien­ne in­skryp­cje, ta­kie jak pre­zen­to­wa­na wy­żej z V w. p.n.e., do­ty­czą­ca fi­nan­sów kie­ro­wa­ne­go przez Ate­ny Związ­ku Mor­skie­go, są "źró­dła­mi pier­wot­ny­mi" dla na­szej re­kon­struk­cji hi­sto­rii sta­ro­żyt­nej Gre­cji. W tym okre­sie Gre­cy two­rzy­li ta­kie do­ku­men­ty wer­sa­li­ka­mi, bez od­stę­pów mię­dzy wy­ra­za­mi.

Pra­ce no­wo­żyt­nych ba­da­czy zwy­kle na­zy­wa­ne są źró­dła­mi "wtór­ny­mi", na­wet je­śli oka­zu­ją się nie­zbęd­ne dla zro­zu­mie­nia, a na­wet dla sko­ry­go­wa­nia in­for­ma­cji po­cho­dzą­cych ze źró­deł pier­wot­nych. By po­móc czy­tel­ni­ko­wi się­gać po źró­dła sta­ro­żyt­ne, od­nie­sie­nia do nich w ni­niej­szej książ­ce za­cho­wu­ją, gdy tyl­ko to moż­li­we, sys­tem re­fe­ren­cji umoż­li­wia­ją­cy od­na­le­zie­nie frag­men­tu nie­za­leż­nie od wer­sji tłu­ma­cze­nia (o ile tyl­ko wy­da­ny prze­kład za­cho­wu­je sys­tem re­fe­ren­cji, co nie­ste­ty nie jest nor­mą). Dla­te­go na przy­kład cy­tat z Dzie­jów He­ro­do­ta ozna­czo­ny VII 205 - jako źró­dło in­for­ma­cji o trzy­stu Spar­ta­nach w bi­twie pod Ter­mo­pi­la­mi w 480 r. p.n.e. - ozna­cza frag­ment z księ­gi VII ust. 205. (Dla wier­szy po­da­wa­ne są nu­me­ry wer­sów, po­prze­dzo­ne, je­śli to ko­niecz­ne, nu­me­rem księ­gi). Dla źró­deł wtór­nych po­da­je się nu­me­ry stron lub sy­gna­tu­ry ka­ta­lo­go­we.

Więk­szość tek­stów li­te­rac­kich i do­ku­men­tów po­wsta­łych w sta­ro­żyt­nej Gre­cji nie za­cho­wa­ła się, te jed­nak, któ­re prze­trwa­ły, są waż­ne i pro­wo­ku­ją­ce. Epo­pe­je Ho­me­ra - Ilia­da i Ody­se­ja - sta­no­wią naj­bar­dziej pier­wot­ne spo­śród za­cho­wa­nych pier­wot­nych źró­deł li­te­rac­kich dla hi­sto­rii sta­ro­żyt­nej Gre­cji, tak dla ów­cze­snych Gre­ków, jak i dla nas współ­cze­śnie. Na­ukow­cy de­ba­tu­ją nad tym, w jaki spo­sób te dłu­gie po­ema­ty osią­gnę­ły for­mę, w któ­rej prze­trwa­ły do dziś. Nie­któ­rzy uwa­ża­ją, że wy­ło­ni­ły się z wie­lu wie­ków tra­dy­cji ust­nej, prze­ka­zy­wa­nej przez ko­lej­ne po­ko­le­nia zmie­nia­ją­cych je bar­dów, by wresz­cie zo­stać za­pi­sa­ne w epo­ce ar­cha­icz­nej. Inni są­dzą, że po­ema­ty stwo­rzył je­den ar­ty­sta, wy­ko­rzy­stu­ją­cy tech­ni­kę pi­sa­nia w VIII w. p.n.e. Jak­kol­wiek po­wsta­ły, opo­wie­ści prze­ka­za­ne w Ilia­dzie i Ody­sei się­ga­ją do epo­ki brą­zu, od­no­sząc się tak­że do hi­sto­rii wie­ków ciem­nych. Każ­dy sta­ro­żyt­ny Grek ce­nił te dzie­ła za ich ar­ty­stycz­ne pięk­no i za lek­cje o ży­ciu. Przede wszyst­kim jed­nak ho­me­row­skie epo­pe­je utrwa­li­ły war­to­ści i tra­dy­cyj­ną wie­dzę o na­tu­rze bo­gów i ludz­kiej od­wa­dze, pa­no­wa­niu nad sobą, lo­jal­no­ści, mi­ło­ści oraz cier­pie­niu. Ty­siąc lat póź­niej lu­dzie na­dal uczy­li się na pa­mięć po­ema­tów Ho­me­ra. Po­ema­ty epic­kie He­zjo­da (znacz­nie krót­sze) - Teo­go­nia oraz Pra­ce i dni, skom­po­no­wa­ne za­pew­ne w VIII w. p.n.e., mia­ły na celu udzie­la­nie lek­cji na te­mat roli bo­gów w ży­ciu czło­wie­ka, na­tu­ry spra­wie­dli­wo­ści oraz pro­ble­mów wy­ni­ka­ją­cych z nie­rów­no­ści na­ra­sta­ją­cych wraz z roz­wo­jem no­wych form ży­cia po­li­tycz­ne­go i spo­łecz­ne­go w pań­stwach-mia­stach. Po­eci li­rycz­ni i ele­gij­ni z VII w. p.n.e., tacy jak Al­ka­ios, Alk­man, Ar­chi­loch, Sa­fo­na i Tyr­te­usz, two­rzy­li krót­sze dzie­ła na chór lub po­je­dyn­cze gło­sy, pre­zen­tu­ją­ce wąt­ki spo­łecz­ne i oso­bi­ste wła­ści­we dla epo­ki prze­mian spo­łecz­nych i po­li­tycz­nych. Bak­chy­li­des, Pin­dar i Si­mo­ni­des w koń­cu wie­ku VI i w V za­sły­nę­li swy­mi wy­ra­fi­no­wa­ny­mi ar­ty­stycz­nie wier­sza­mi, w któ­rych mi­to­lo­gia prze­pla­ta­ła się z bie­żą­cy­mi wy­da­rze­nia­mi. Wier­sze te czę­sto kom­po­no­wa­ne były na po­chwa­łę zwy­cięz­ców w za­wo­dach spor­to­wych, bi­twach czy też na cześć po­tęż­nych wład­ców. Tak zwa­ni "pierw­si fi­lo­zo­fo­wie", któ­rych rów­nie do­brze moż­na by na­zwać "na­uko­wy­mi my­śli­cie­la­mi", w VI w. p.n.e. tak­że pi­sa­li wier­sze, opi­su­jąc nie­wi­docz­ną dla oczu na­tu­rę rze­czy - taką, jaka ich zda­niem mu­sia­ła być.

Nie­wie­le póź­niej Gre­cy za­czę­li pi­sać pro­zą, sku­pia­jąc się na et­no­gra­fii, geo­gra­fii i mi­to­lo­gii (grec­kie sło­wo my­thos ozna­cza opo­wie­ści o da­le­kiej prze­szło­ści, za­wie­ra­ją­ce ry­wa­li­zu­ją­ce wer­sje do­ty­czą­ce re­zul­ta­tów skom­pli­ko­wa­nych nie­kie­dy re­la­cji mię­dzy bo­ga­mi a ludź­mi). Naj­wcze­śniej­sze z tych prac za­cho­wa­ły się do na­szych cza­sów je­dy­nie w po­sta­ci cy­ta­tów i pa­ra­fraz póź­niej­szych au­to­rów. Od dru­giej po­ło­wy V w. p.n.e. dys­po­nu­je­my jed­nak Dzie­ja­mi He­ro­do­ta. Au­tor tego bez­pre­ce­den­so­we­go utwo­ru opi­su­je skom­pli­ko­wa­ne tło i prze­bieg dłu­go­trwa­łej woj­ny po­mię­dzy ko­ali­cją grec­kich państw-miast a po­tęż­nym im­pe­rium per­skim w pierw­szych de­ka­dach V w. Dzie­ło He­ro­do­ta za­dzi­wia swo­ją ob­ję­to­ścią (jest o po­ło­wę dłuż­sze od Ilia­dy), mno­go­ścią opi­sów po­sta­ci ze świa­ta grec­kie­go i nie­grec­kie­go oraz wy­ra­fi­no­wa­nym uję­ciem ludz­kich mo­ty­wa­cji. Woj­na pe­lo­po­ne­ska Tu­ki­dy­de­sa, na­pi­sa­na (choć nie­ukoń­czo­na) pod­czas tego wie­lo­let­nie­go kon­flik­tu (431-404 p.n.e.), za­po­cząt­ko­wa­ła ga­tu­nek hi­sto­rii współ­cze­snej opi­sy­wa­nej przez bez­po­śred­nie­go uczest­ni­ka tam­tych wy­da­rzeń. Jego ką­śli­we uwa­gi na te­mat ludz­kiej żą­dzy wła­dzy oraz nie­za­mie­rzo­nych kon­se­kwen­cji bru­tal­no­ści wo­jen­nej sta­no­wią tak­że po­czą­tek tego, co dzi­siaj na­zy­wa się po­li­to­lo­gią. W na­stęp­nym po­ko­le­niu dzie­ło Tu­ki­dy­de­sa kon­ty­nu­ował Kse­no­font, opi­su­jąc wy­da­rze­nia roz­gry­wa­ją­ce się w Gre­cji, choć zy­skał sła­wę tak­że jako au­tor opo­wie­ści o swo­ich przy­go­dach w roli na­jem­ni­ka wal­czą­ce­go w per­skiej woj­nie do­mo­wej, o uni­kal­nej or­ga­ni­za­cji spo­łecz­nej Spar­ty, spe­cy­ficz­nych ide­ach i ma­nie­ry­zmach sław­ne­go fi­lo­zo­fa So­kra­te­sa (469-399 p.n.e.) i wie­lu in­nych te­ma­tach.

Pią­ty wiek był tak­że świad­kiem po­wsta­nia źró­deł pier­wot­nych, któ­re dzi­siaj zna­ne są za­pew­ne naj­le­piej: sztuk ateń­skich dra­ma­tur­gów Aj­schy­lo­sa, So­fo­kle­sa i Eu­ry­pi­de­sa. Ich tra­ge­die nie­kie­dy do­ty­czy­ły nie­daw­nej prze­szło­ści, w więk­szo­ści jed­nak opie­ra­ły się na umie­jęt­nym uży­ciu mo­ty­wów mi­to­lo­gicz­nych zwią­za­nych z ży­ciem w ów­cze­snym spo­łe­czeń­stwie grec­kim. Po­sta­ci i emo­cjo­nal­ne kon­flik­ty przed­sta­wio­ne w tych dra­ma­tach po­sia­da­ją ce­chy uni­wer­sal­ne, dzię­ki cze­mu na­dal moż­na je z po­wo­dze­niem wy­sta­wiać. Ko­me­die Ary­sto­fa­ne­sa sta­no­wią ko­lej­ne fa­scy­nu­ją­ce, choć nie­kie­dy zdu­mie­wa­ją­ce źró­dło pier­wot­ne dla dzie­jów spo­łe­czeń­stwa ateń­skie­go w V w. p.n.e. Szo­ku­jąc współ­cze­snych so­bie fan­ta­stycz­ny­mi zwro­ta­mi ak­cji, bez­li­to­sną drwi­ną i wul­ga­ry­zma­mi, Ary­sto­fa­nes po­zwa­la nam wej­rzeć w to, co Gre­cy mó­wi­li o so­bie na­wza­jem w sy­tu­acjach, gdy nie trosz­czy­li się o za­cho­wa­nie kon­we­nan­sów.

Od IV w. po­ja­wia­ją się słyn­ne dzie­ła fi­lo­zo­fów - Pla­to­na i Ary­sto­te­le­sa. Dia­lo­gi fi­lo­zo­ficz­ne Pla­to­na, na­pi­sa­ne jako za­pi­sy wy­obra­żo­nych kon­wer­sa­cji po­mię­dzy So­kra­te­sem i jemu współ­cze­sny­mi, in­spi­ro­wa­ły i pro­wo­ko­wa­ły my­śli­cie­li im­pli­ka­cja­mi, że praw­da o rze­czy­wi­sto­ści po­zo­sta­je ukry­ta, że du­sza jest je­dy­ną war­to­ścio­wą czę­ścią isto­ty ludz­kiej, a spra­wie­dli­wość wy­ma­ga, by ludz­kość była po­dzie­lo­na na war­stwy róż­nią­ce się obo­wiąz­ka­mi i przy­wi­le­ja­mi. Ary­sto­te­les, uczeń Pla­to­na, któ­ry ob­sta­wał za bar­dziej prak­tycz­nym po­dej­ściem do wie­dzy i dzia­ła­nia niż jego na­uczy­ciel, za­dzi­wił świat i nie prze­sta­je go za­dzi­wiać za­kre­sem swo­ich za­in­te­re­so­wań, opi­su­jąc wię­cej za­gad­nień z dzie­dzi­ny na­uki, po­li­ty­ki i ety­ki, niż moż­na tu wy­mie­nić. Z tego sa­me­go wie­ku za­cho­wa­ły się licz­ne prze­mó­wie­nia do­ty­czą­ce za­gad­nień praw­nych i kry­zy­sów po­li­tycz­nych, któ­re zdra­dza­ją wie­le szcze­gó­łów z ży­cia pry­wat­ne­go i pu­blicz­ne­go. Mowy De­mo­ste­ne­sa bar­dzo ob­ra­zo­wo pre­zen­tu­ją za­gro­że­nie, ja­kie sta­no­wi­ła dla Aten ro­sną­ca po­tę­ga kró­le­stwa Ma­ce­do­nii, rzą­dzo­ne­go przez Fi­li­pa II (382-336 r. p.n.e.) i jego syna Alek­san­dra Wiel­kie­go (356-323 r. p.n.e.), jak rów­nież po­li­tycz­ny roz­łam wśród oby­wa­te­li ateń­skich co do tego, czy pójść z nim na współ­pra­cę, czy też pod­jąć woj­nę w obro­nie nie­za­leż­no­ści po­li­tycz­nej. Oca­la­łe źró­dła pier­wot­ne opi­su­ją­ce epic­ką ka­rie­rę Alek­san­dra, któ­ry wy­wal­czył so­bie dro­gę do In­dii i z po­wro­tem, zo­sta­ły na­pi­sa­ne póź­niej, lecz ich ży­ją­cy w cza­sach rzym­skich au­to­rzy (Dio­dor, Kur­cjusz, Plu­tarch, Ar­rian i Ju­styn) za­cho­wa­li dla nas żywe po­sta­ci i opi­nie na te­mat tego burz­li­we­go okre­su, w któ­rym mo­nar­chia po­wra­ca­ła do roli do­mi­nu­ją­ce­go sys­te­mu po­li­tycz­ne­go w świe­cie grec­kim. Bio­gra­fie sta­ro­żyt­nych Gre­ków spi­sa­ne przez Plu­tar­cha są dla nas klu­czo­wy­mi źró­dła­mi hi­sto­rycz­ny­mi, mimo że ze­sta­wiał on każ­dą z nich z ży­wo­ta­mi Rzy­mian i wprost oznaj­mił, że nie za­mie­rza pi­sać hi­sto­rii; je­ste­śmy jed­nak ska­za­ni na wy­ko­rzy­sty­wa­nie jego bio­gra­fii dla wy­peł­nie­nia luk w za­cho­wa­nym ma­te­ria­le źró­dło­wym. Dla­te­go lek­tu­ra Plu­tar­cha jest jed­nym z naj­cie­kaw­szych wy­zwań w kon­stru­owa­niu i in­ter­pre­to­wa­niu hi­sto­rii sta­ro­żyt­nej Gre­cji. To samo do­ty­czy za­dzi­wia­ją­co licz­nych cy­ta­tów ze źró­deł grec­kich z okre­su kla­sycz­ne­go, za­cho­wa­nych w dłu­gim opra­co­wa­niu na­zwa­nym De­ip­no­so­phi­stae (Uczta Mę­dr­ców), stwo­rzo­nym przez Ate­na­jo­sa w II w. n.e. Au­tor się­gnął po naj­róż­niej­sze te­ma­ty, od je­dze­nia, przez seks, po żar­ty. Rów­nie po­waż­nym wy­zwa­niem jest in­ter­pre­ta­cja i umiesz­cze­nie we wła­ści­wym kon­tek­ście cy­ta­tów z za­gi­nio­nych tek­stów, za­war­tych w opra­co­wa­niach pierw­szych hi­sto­ry­ków pi­szą­cych o Ate­nach (tzw. At­ty­do­gra­fów).

Ko­me­die Me­nan­dra z Aten zdra­dza­ją nam, że w no­wym świe­cie - ro­dzą­cym się w cza­sach Alek­san­dra, gdy grec­kie pań­stwa-mia­sta tra­ci­ły swo­ją nie­za­leż­ność po­li­tycz­ną - pu­blicz­ność przed­kła­da­ła ko­me­die sy­tu­acyj­ne o za­mia­nie toż­sa­mo­ści oraz ro­man­se nad ką­śli­wą sa­ty­rę po­li­tycz­ną, jaka ce­cho­wa­ła sztu­ki ko­micz­ne w daw­nej Gre­cji, wol­nej od ob­cej do­mi­na­cji. Ba­da­jąc stu­le­cia po śmier­ci Alek­san­dra (epo­kę hel­le­ni­stycz­ną), trud­no pre­cy­zyj­nie od­two­rzyć chro­no­lo­gię dzie­jów grec­kich, po­nie­waż za­cho­wa­ło się nie­wie­le źró­deł nar­ra­cyj­nych. Źró­dła w po­sta­ci in­skryp­cji, mo­net oraz zna­le­zisk ar­che­olo­gicz­nych mają oczy­wi­ście wiel­kie zna­cze­nie w ba­da­niu każ­dej epo­ki, jed­nak dla dzie­jów Gre­cji po śmier­ci Alek­san­dra do­star­cza­ją one ogrom­nych po­kła­dów na­szej dzi­siej­szej wie­dzy. Po­dob­nie jak sta­ro­żyt­ne tek­sty, przed­mio­ty te mogą być trud­ne do zro­zu­mie­nia i in­ter­pre­ta­cji, zwłasz­cza że nie two­rzo­no ich z za­mia­rem bez­po­śred­nie­go ko­mu­ni­ko­wa­nia się z zu­peł­nie nie­zna­ją­cy­mi ich ludź­mi. Mimo to jed­nak po­ma­ga­ją nam od­two­rzyć ka­wa­łek po ka­wał­ku zna­cze­nie zmian w po­li­ty­ce, spo­łe­czeń­stwie, sztu­ce, fi­lo­zo­fii i re­li­gii, do któ­rych do­szło w kul­tu­rze grec­kiej po­mię­dzy utwo­rze­niem przez ma­ce­doń­skich wład­ców mo­nar­chii w Gre­cji, Egip­cie i na Bli­skim Wscho­dzie a pod­bi­ciem tych mo­nar­chii i zdo­mi­no­wa­niem śród­ziem­no­mor­skie­go świa­ta przez Rzym. Hi­sto­ria Gre­ków i ję­zy­ka grec­kie­go mia­ła to­czyć się da­lej tak­że po wcie­le­niu Gre­ków do im­pe­rium rzym­skie­go, ale ni­niej­sza książ­ka za­koń­czy się krót­kim omó­wie­niem dzie­jów świa­ta hel­le­ni­stycz­ne­go.

Śro­do­wi­sko fi­zycz­ne Gre­cji

Naj­głęb­sze ko­rze­nie hi­sto­rii sta­ro­żyt­nej Gre­cji tkwią w śro­do­wi­sku fi­zycz­nym oraz wy­ni­ka­ją­cych z nie­go moż­li­wo­ściach i ogra­ni­cze­niach spo­so­bu ży­cia. Oj­czy­zna sta­ro­żyt­nych Gre­ków znaj­do­wa­ła się w po­łu­dnio­wej czę­ści gó­rzy­ste­go Pół­wy­spu Bał­kań­skie­go (od­po­wia­da­ją­cej te­ry­to­rium dzi­siej­szej Gre­cji) oraz na set­kach wy­se­pek roz­rzu­co­nych po le­żą­cym na wscho­dzie Mo­rzu Egej­skim i le­żą­cym na za­cho­dzie Mo­rzu Joń­skim. Wy­spy znaj­du­ją­ce się w tej czę­ści Mo­rza Śród­ziem­ne­go by­wa­ją duże, jak Les­bos (1630 km2) czy Kor­ky­ra[1] (587 km2), lub nie­wiel­kie, ta­kie jak De­los (3,37 km2). Gre­cy miesz­ka­li tak­że na za­chod­nim wy­brze­żu Ana­to­lii (w dzi­siej­szej Tur­cji), na po­łu­dniu na bar­dzo roz­le­głej wy­spie Kre­cie (8337 km2) czy na le­żą­cym da­le­ko na wscho­dzie, jesz­cze więk­szym od niej Cy­prze (9251 km2), na wy­brze­żu Afry­ki Pół­noc­nej oraz w po­łu­dnio­wej Ita­lii i na Sy­cy­lii (ob­sza­rach na­zy­wa­nych po ła­ci­nie Ma­gna Gra­ecia). Nie­mal wszyst­kie za­miesz­ki­wa­ne przez Gre­ków ob­sza­ry na­ra­żo­ne były na nisz­czą­ce trzę­sie­nia zie­mi.

Na te­ry­to­rium kon­ty­nen­tal­nej Gre­cji do­mi­nu­ją wy­so­kie łań­cu­chy gór­skie, od­dzie­la­ją­ce od sie­bie rów­ni­ny i do­li­ny oraz umoż­li­wia­ją­ce spo­łecz­no­ściom utrzy­my­wa­nie od­ręb­no­ści po­li­tycz­nej przy za­cho­wa­niu kon­tak­tów dy­plo­ma­tycz­nych i han­dlo­wych. Pa­sma gór­skie prze­bie­ga­ją zwy­kle z pół­noc­ne­go za­cho­du na po­łu­dnio­wy wschód wzdłuż Pół­wy­spu Bał­kań­skie­go; wą­skie prze­smy­ki od­dzie­la­ją Gre­cję od po­ło­żo­nej na pół­no­cy Ma­ce­do­nii. Naj­wyż­szym szczy­tem była góra Olimp, wzno­szą­ca się na nie­mal 3000 me­trów. Wie­le grec­kich wysp tak­że było gó­rzy­stych. Tyl­ko 20-30 pro­cent po­wierzch­ni Gre­cji kon­ty­nen­tal­nej nada­wa­ło się pod upra­wę, ale nie­któ­re wy­spy, za­chod­nia Ana­to­lia, Wiel­ka Gre­cja oraz kil­ka szczę­śliw­szych kra­in kon­ty­nen­tal­nych, zwłasz­cza Te­sa­lia na pół­noc­nym wscho­dzie i Me­se­nia na po­łu­dnio­wym za­cho­dzie, mia­ły rów­ni­ny wy­star­cza­ją­co roz­le­głe, by da­wać ob­fi­te plo­ny i za­pew­niać pa­stwi­ska dla licz­nych stad. Nie­do­sta­tek pła­skich te­re­nów w wie­lu miej­scach unie­moż­li­wiał ho­dow­lę więk­szej licz­by by­dła czy koni. Gdy w koń­cu epo­ki ka­mien­nej Gre­cy udo­mo­wi­li pierw­sze zwie­rzę­ta, naj­pow­szech­niej­szym ro­dza­jem in­wen­ta­rza sta­ły się świ­nie, owce i kozy. W VII w. p.n.e. prze­ję­to z Bli­skie­go Wscho­du ho­dow­lę dro­biu.

Gdy Gre­cy na­uczy­li się upra­wiać zie­mię, sa­dzi­li głów­nie jęcz­mień, któ­ry sta­no­wił pod­sta­wę grec­kiej die­ty. Mało ży­zne zie­mie znacz­nie le­piej nada­wa­ły się na ho­dow­lę tego zbo­ża niż psze­ni­cy, któ­ra - choć lep­sza w sma­ku - wy­ma­ga­ła żyź­niej­szych gleb. Ro­śli­ny ko­rze­nio­we i strącz­ko­we moż­na było upra­wiać na­wet w chłod­ne zi­mo­we mie­sią­ce. In­ny­mi waż­ny­mi ro­śli­na­mi upraw­ny­mi były wi­no­rośl i drze­wa oliw­ne. Ulu­bio­nym na­po­jem Gre­ków było wino roz­cień­czo­ne wodą, oli­wa z oli­wek sta­no­wi­ła zaś głów­ne źró­dło tłusz­czów spo­żyw­czych, a jed­nym z wie­lu za­sto­so­wań ze­wnętrz­nych było uży­wa­nie jej do my­cia lub też jako bazy pach­ni­deł. Mię­so było dro­gie i po­ja­wia­ło się na sto­łach Gre­ków rza­dziej niż u współ­cze­snych miesz­kań­ców Za­cho­du. Ryby były po­pu­lar­ne, lecz tak­że trud­no do­stęp­ne.

Wi­dok z do­li­ny na górę Olimp, naj­wyż­szy szczyt Gre­cji, się­ga­ją­cy nie­mal trzech ty­się­cy me­trów n.p.m. Gre­cy wie­rzy­li, że na jego szczy­cie miesz­ka­ją bo­go­wie. Góry zaj­mu­ją znacz­ną część po­wierzch­ni Gre­cji.

Wy­brze­że Gre­cji było tak po­szar­pa­ne, że więk­szość osie­dli le­ża­ła nie da­lej niż 50 ki­lo­me­trów od mo­rza, dzię­ki cze­mu było ono ła­two do­stęp­ne dla ry­ba­ków i han­dla­rzy mor­skich. Nie­wie­le było jed­nak por­tów ta­kich jak ateń­ski Pi­reus - wy­star­cza­ją­co roz­le­gły, by chro­nić stat­ki pod­czas sztor­mów. Ulu­bio­ny­mi por­ta­mi do­ce­lo­wy­mi dla Gre­ków były por­ty Egip­tu oraz wschod­nie­go wy­brze­ża Mo­rza Śród­ziem­ne­go. Przy ów­cze­snym po­zio­mie roz­wo­ju sztu­ki że­glar­skiej zła po­go­da sta­no­wi­ła po­waż­ne za­gro­że­nie dla zdro­wia i ży­cia, a nie­sprzy­ja­ją­ce wia­try i sztor­my po­waż­nie ogra­ni­cza­ły że­glu­gę w zi­mie. Na­wet w spo­koj­nych wa­run­kach że­gla­rze sta­ra­li się trzy­mać bli­sko wy­brze­ża, do któ­re­go przy­bi­ja­li na noc. Za­gro­że­nie sta­no­wi­li też pi­ra­ci. Mimo to spo­re zy­ski z han­dlu mor­skie­go spra­wia­ły, że grec­cy śmiał­ko­wie ry­zy­ko­wa­li i do­cie­ra­li do każ­de­go za­kąt­ka Mo­rza Śród­ziem­ne­go. Jak na­pi­sał He­zjod, kup­cy mimo nie­bez­pie­czeństw wy­cho­dzi­li w mo­rze: "wy­ru­sza­ją (...) pie­niądz bo­wiem to ży­cie dla śmier­tel­ni­ków bied­nych. Strasz­ną jest rze­czą w fa­lach zgi­nąć..." (Pra­ce i dni, wer­sy 686-687, przeł. Je­rzy Ła­now­ski, War­sza­wa 1999, s. 78).

Więk­szość Gre­ków, na­wet tych miesz­ka­ją­cych nad mo­rzem, ni­g­dy nie od­da­la­ła się zbyt­nio od do­mów. Jed­nak han­del mor­ski od­gry­wał klu­czo­wą rolę w roz­wo­ju grec­kiej kul­tu­ry, po­nie­waż kup­cy i że­gla­rze po­dró­żu­ją­cy mię­dzy Bli­skim Wscho­dem, Egip­tem i Gre­cją kon­tak­to­wa­li się z przed­sta­wi­cie­la­mi star­szych cy­wi­li­za­cji wschod­niej czę­ści Mo­rza Śród­ziem­ne­go, od któ­rych przej­mo­wa­li zdo­by­cze tech­ni­ki, idee re­li­gij­ne, fi­lo­zo­ficz­ne i na­uko­we oraz sty­le ar­ty­stycz­ne. Trans­port lu­dzi i to­wa­rów dro­ga­mi lą­do­wy­mi był po­wol­ny i kosz­tow­ny, po­nie­waż za sieć dróg mu­sia­ły wy­star­czyć Gre­kom nie­utwar­dzo­ne szla­ki. Rze­ki prak­tycz­nie nie nada­wa­ły się na szla­ki han­dlo­we, po­nie­waż więk­szość z nich, choć może nie tak wie­le jak dzi­siaj, przez dużą część roku nie­mal wy­sy­cha­ła z po­wo­du bra­ku opa­dów. Naj­ob­fit­szym za­so­bem na­tu­ral­nym kon­ty­nen­tal­nej Gre­cji było drew­no do bu­do­wy do­mów i stat­ków, choć już w V w. p.n.e. na nie­któ­rych te­re­nach lasy zo­sta­ły nie­mal zu­peł­nie wy­trze­bio­ne. Do tego cza­su kon­ty­nen­tal­na Gre­cja im­por­to­wa­ła drew­no z pół­no­cy, za co sło­no pła­ci­ła. Na te­re­nie Gre­cji znaj­do­wa­ły się rudy me­ta­li, głów­nie że­la­za, po­dob­nie jak zło­ża gli­ny przy­dat­nej do wy­ro­bu ce­ra­mi­ki. Ka­mie­nio­ło­my do­star­cza­ły wie­lu ma­te­ria­łów, w tym mar­mu­rów, słu­żą­cych do wzno­sze­nia kosz­tow­nych bu­dow­li i rzeźb. Nie­re­gu­lar­ne roz­miesz­cze­nie tych za­so­bów spra­wia­ło, że nie­któ­re oko­li­ce Gre­cji były zna­czą­co bo­gat­sze od in­nych. Ko­pal­nie sre­bra po­ło­żo­ne na te­ry­to­rium Aten za­pew­nia­ły do­chód, na któ­rym opie­rał się nie­zwy­kły wzrost zna­cze­nia mia­sta w ich tak zwa­nym zło­tym wie­ku (V w. p.n.e.).

KA­LEN­DA­RIUM

ok. 45 000-40 000 lat temu: Homo sa­piens sa­piens prze­no­si się z Afry­ki do po­łu­dnio­wo-za­chod­niej Azji i Eu­ro­py

ok. 20 000 lat temu: po­czą­tek osad­nic­twa ludz­kie­go w ja­ski­ni Franch­thi w po­łu­dnio­wo-wschod­niej Gre­cji

ok. 10 000-8000 p.n.e.: przej­ście z okre­su pa­le­oli­tu do neo­li­tu: po­wsta­nie rol­nic­twa i sta­łych osie­dli ludz­kich

ok. 7000-6000 p.n.e.: roz­wój rol­nic­twa i udo­mo­wie­nie zwie­rząt w po­łu­dnio­wej i wschod­niej Eu­ro­pie, w tym Gre­cji

ok. 7000-5000 p.n.e.: na ży­znych rów­ni­nach Gre­cji wzno­szo­ne są pierw­sze osie­dla ze sta­ły­mi do­ma­mi

ok. 4000-3000 p.n.e.: na Bał­ka­nach roz­wi­ja się wy­top mie­dzi

Współ­cze­śni me­te­oro­lo­dzy na­zy­wa­ją kli­mat pa­nu­ją­cy w Gre­cji "śród­ziem­no­mor­skim", ma­jąc na my­śli zimy z ob­fi­ty­mi opa­da­mi desz­czu oraz upal­ne i su­che lata. Wiel­kość opa­dów była zróż­ni­co­wa­na; naj­ob­fit­sze (obec­nie śred­nio oko­ło 1270 mm rocz­nie) od­no­to­wy­wa­no wzdłuż za­chod­nie­go wy­brze­ża Pół­wy­spu Bał­kań­skie­go, pod­czas gdy w czę­ści wschod­niej wraz z Ate­na­mi było ich już znacz­nie mniej (400 mm rocz­nie). Grec­cy rol­ni­cy byli na­ra­że­ni na czę­ste wa­ha­nia wiel­ko­ści zbio­rów; lę­ka­li się za­rów­no su­szy, jak i po­wo­dzi. Mimo to uwa­ża­li swój kli­mat za naj­lep­szy na świe­cie. Ary­sto­te­les - któ­ry po­strze­gał kli­mat jako de­ter­mi­nan­tę prze­zna­cze­nia po­li­tycz­ne­go - uwa­żał, że "na­ród grec­ki, jak co do po­ło­że­nia w środ­ku się znaj­du­je [po­mię­dzy cie­pły­mi i zim­ny­mi kra­ina­mi], tak i do­dat­nie ce­chy jed­nych i dru­gich po­sia­da, bo jest i od­waż­ny, i twór­czy. Dla­te­go trwa­le utrzy­mu­je swą wol­ność i ma naj­lep­sze urzą­dze­nia pań­stwo­we, a był­by w sta­nie pa­no­wać nad wszyst­ki­mi na­ro­da­mi, gdy­by się w jed­no pań­stwo ze­spo­lił" (Po­li­ty­ka, 7, 7, 1327b, 29-33, przeł. Lu­dwik Pio­tro­wicz - Ary­sto­te­les, Dzie­ła wszyst­kie, t. 6, War­sza­wa: Wyd. Nauk. PWN 2001, s. 193).

Jak su­ge­ro­wał Ary­sto­te­les, sta­ro­żyt­nym Gre­kom ni­g­dy nie uda­ło się stwo­rzyć na­ro­du w sen­sie no­wo­cze­snym, po­nie­waż ich nie­pod­le­głe pań­stwa nie prze­pro­wa­dzi­ły po­li­tycz­ne­go zjed­no­cze­nia - prze­ciw­nie, czę­sto to­czy­ły po­mię­dzy sobą woj­ny. Z dru­giej stro­ny Gre­cy uwa­ża­li, że po­sia­da­ją wspól­ną toż­sa­mość kul­tu­ro­wą, po­nie­waż mó­wi­li dia­lek­ta­mi tego sa­me­go ję­zy­ka, mie­li po­dob­ne zwy­cza­je, od­da­wa­li cześć tym sa­mym bo­gom (z lo­kal­ny­mi od­mia­na­mi wie­rzeń) oraz gro­ma­dzi­li się na mię­dzy­na­ro­do­we świę­ta re­li­gij­ne, ta­kie jak ob­cho­dy mi­ste­riów bo­gi­ni De­me­ter w Ate­nach czy igrzy­ska w Olim­pii na Pe­lo­po­ne­zie. Sta­ro­żyt­na Gre­cja sta­no­wi­ła za­tem pe­wien zbiór wspól­nych idei i prak­tyk, nie zaś ści­śle wy­róż­nia­ją­cy się byt te­ry­to­rial­ny czy na­ro­do­wy. Nie moż­na za­po­mi­nać o tym, w jaki spo­sób na­ro­dzi­ło się to grec­kie po­czu­cie toż­sa­mo­ści kul­tu­ro­wej i jak było ono kul­ty­wo­wa­ne na prze­strze­ni wie­ków. To, że gó­rzy­sta to­po­gra­fia te­re­nu przy­czy­ni­ła się do po­li­tycz­ne­go roz­drob­nie­nia Gre­cji, wy­da­je się oczy­wi­ste.

Pre­hi­sto­ria przed po­wsta­niem rol­nic­twa

Pre­hi­sto­rycz­ne dzie­je Gre­cji da­tu­ją się na epo­kę ka­mie­nia - na­zwa­ną tak, po­nie­waż ów­cze­śni lu­dzie wy­ko­ny­wa­li na­rzę­dzia i broń głów­nie z ka­mie­nia oraz z ko­ści i drew­na. Nie zdo­ła­li jesz­cze wy­pra­co­wać tech­ni­ki wy­ko­ny­wa­nia na­rzę­dzi z me­ta­li. Co naj­waż­niej­sze, w tym punk­cie roz­wo­ju ludz­kość nie po­tra­fi­ła upra­wiać ro­ślin. Gdy lu­dzie wresz­cie za­czę­li roz­wi­jać tech­ni­ki rol­ni­cze, na­stą­pi­ły ogrom­ne zmia­ny w ich spo­so­bie ży­cia, co za­czę­ło wy­wie­rać bez­pre­ce­den­so­wy wpływ na śro­do­wi­sko na­tu­ral­ne.

Epo­kę ka­mie­nia dzie­li się zwy­kle na pa­le­olit (gr. "sta­ry ka­mień") i neo­lit ("nowy ka­mień"). W cią­gu se­tek ty­się­cy lat pa­le­oli­tu lu­dzie to­czy­li ży­cie wę­drow­ne, zdo­by­wa­jąc po­ży­wie­nie pod­czas po­lo­wań na dzi­ką zwie­rzy­nę, ry­bo­łów­stwo, zbie­ra­nie mał­ży oraz ro­ślin, owo­ców i orze­chów. To­cząc ży­cie ło­wiec­ko-zbie­rac­kie, daw­ni lu­dzie po­ko­ny­wa­li nie­kie­dy znacz­ne od­le­gło­ści, być może po­dą­ża­jąc za sta­da­mi zwie­rzy­ny lub po­szu­ku­jąc ob­fit­szych sku­pisk po­żyw­nych ro­ślin. Pierw­si lu­dzie na te­re­nie Gre­cji do­tar­li tam za­pew­ne daw­no temu z Afry­ki wy­brze­żem wschod­nie­go Mo­rza Śród­ziem­ne­go i Azji Mniej­szej. Od­na­le­zio­na w ja­ski­ni Pe­tra­lo­na w Gre­cji czasz­ka po­cho­dzi we­dług da­to­wa­nia sprzed co naj­mniej dwu­stu ty­się­cy lat. Pięć­dzie­siąt ty­się­cy lat temu ga­tu­nek pa­le­oli­tycz­nych lu­dzi zna­nych jako ne­an­der­tal­czy­cy (od miej­sca od­na­le­zie­nia ich po­zo­sta­ło­ści w nie­miec­kiej do­li­nie Ne­an­der) roz­prze­strze­nił się po Ma­ce­do­nii, a na­stęp­nie do Gre­cji, do­cie­ra­jąc na po­łu­dnie do rów­ni­ny Elis na Pe­lo­po­ne­zie. Lu­dzie typu no­wo­żyt­ne­go (Homo sa­piens sa­piens) za­czę­li mi­gro­wać z Afry­ki do Eu­ro­py w ostat­niej fa­zie pa­le­oli­tu. Nowa lud­ność cał­ko­wi­cie wy­par­ła wcze­śniej­szą, w tym ne­an­der­tal­czy­ków; prze­bieg tego pro­ce­su po­zo­sta­je nie­ste­ty nie­zna­ny. Moż­li­we, że nowo przy­by­li le­piej po­tra­fi­li ra­dzić so­bie z ka­ta­stro­fa­mi na­tu­ral­ny­mi w po­sta­ci wiel­kich po­wo­dzi, któ­re przez wie­le lat pu­sto­szy­ły rów­ni­ny Te­sa­lii oko­ło 30 ty­się­cy lat temu.

Pre­hi­sto­rycz­ni łow­cy-zbie­ra­cze za­pew­ne nie zna­li praw, sę­dziów ani or­ga­ni­za­cji po­li­tycz­nej w sen­sie współ­cze­snym, co nie ozna­cza, że nie po­sia­da­li form or­ga­ni­za­cji spo­łecz­nej, re­gu­la­cji ani kon­tro­li. Nie­któ­re gro­by z okre­su pa­le­oli­tu za­wie­ra­ły broń, na­rzę­dzia, fi­gur­ki zwie­rząt, ko­ścia­ne ko­ra­le oraz bran­so­le­ty, co po­zwa­la są­dzić, że łow­cy-zbie­ra­cze zna­li zróż­ni­co­wa­nie spo­łecz­ne i że wy­jąt­ko­wy sta­tus nie­któ­rych jed­no­stek sym­bo­li­zo­wa­ny był przez po­sia­da­nie kosz­tow­niej­szych lub bar­dziej wy­ra­fi­no­wa­nych dóbr. To, że ktoś ka­zał się cho­wać ra­zem z kosz­tow­ny­mi przed­mio­ta­mi, sta­no­wi­ło ozna­kę pre­sti­żu, tak jak po­sia­da­nie tych dóbr za ży­cia. Wy­da­je się, że nie­któ­re gru­py pa­le­oli­tycz­ne or­ga­ni­zo­wa­ły się nie w spo­sób ega­li­tar­ny, lecz two­rzy­ły sys­te­my hie­rar­chicz­ne, gdzie nie­któ­re oso­by były uwa­ża­ne za waż­niej­sze od in­nych. Za­tem już w tym wcze­snym okre­sie na­po­ty­ka­my śla­dy zróż­ni­co­wa­nia spo­łecz­ne­go - uzna­wa­nie nie­któ­rych lu­dzi za bo­gat­szych, bar­dziej sza­no­wa­nych lub po­sia­da­ją­cych więk­szą wła­dzę niż inni człon­ko­wie gru­py - czy­li waż­ną ce­chę ży­cia ludz­kie­go cha­rak­te­ry­zu­ją­cą póź­niej­sze spo­łe­czeń­stwo grec­kie i każ­de spo­łe­czeń­stwo hi­sto­rycz­ne.

Prze­mia­ny ży­cia co­dzien­ne­go w epo­ce neo­li­tu

Ży­cie co­dzien­ne sta­ro­żyt­nych Gre­ków opie­ra­ło się na rol­nic­twie i na udo­mo­wie­niu zwie­rząt. In­no­wa­cje te za­czę­ły się stop­nio­wo upo­wszech­niać oko­ło 10-12 ty­się­cy lat temu, na po­cząt­ku epo­ki neo­li­tu. Pro­ces zdo­by­wa­nia tej wie­dzy, któ­ra mia­ła ra­dy­kal­nie od­mie­nić spo­sób ży­cia, prze­bie­gał kil­ka ty­się­cy lat. Zna­le­zi­ska z ja­ski­ni Franch­thi w Gre­cji ujaw­ni­ły stop­nio­wy pro­ces prze­kształ­ca­nia się spo­łecz­no­ści pre­hi­sto­rycz­nych wraz z ro­sną­cy­mi umie­jęt­no­ścia­mi upra­wy zie­mi. Łow­cy-zbie­ra­cze po­ja­wi­li się w tych oko­li­cach, w po­łu­dnio­wo-wschod­niej Gre­cji, oko­ło 20 ty­się­cy lat temu. W tym cza­sie ja­ski­nia, wy­ko­rzy­sty­wa­na jako schro­nie­nie, znaj­do­wa­ła się oko­ło 5-6 ki­lo­me­trów od wy­brze­ża, a wej­ście do niej wzno­si­ło się nad rów­ni­ną po­ro­śnię­tą buj­ną ro­ślin­no­ścią. Pa­sły się tam dzi­kie ko­nie i by­dło, za­pew­nia­jąc ob­fi­te łowy. W cią­gu ko­lej­nych 12 ty­się­cy lat po­ziom mo­rza stop­nio­wo się pod­no­sił, być może na sku­tek zmian kli­ma­tycz­nych. W wy­ni­ku tego mię­dzy brze­giem a ja­ski­nią po­zo­sta­ło je­dy­nie wą­skie pa­smo ba­gnisk i pla­ży sze­ro­kie na pra­wie ki­lo­metr. Wraz ze znik­nię­ciem gru­bej zwie­rzy­ny miesz­kań­cy ja­ski­ni Franch­thi zmie­ni­li die­tę na owo­ce mo­rza oraz dzi­kie ro­śli­ny - ta­kie jak so­cze­wi­ca, owies, jęcz­mień, wyka i grusz­ki, zbie­ra­ne w po­bli­skich do­li­nach i na zbo­czach.

Po­nie­waż wy­ży­wie­nie łow­ców-zbie­ra­czy w co­raz więk­szym stop­niu opie­ra­ło się na stra­wie ro­ślin­nej, pro­ble­mem było za­pew­nie­nie so­bie pew­ne­go jej źró­dła. Roz­wią­za­niem wy­pra­co­wa­nym w cią­gu ty­się­cy lat prób i błę­dów było sia­nie na­sion z jed­ne­go zbio­ru dla za­pew­nie­nia so­bie ko­lej­ne­go. Zna­jo­mość tej re­wo­lu­cyj­nej tech­ni­ki - rol­nic­twa - nie po­ja­wi­ła się po raz pierw­szy w Gre­cji, lecz na Bli­skim Wscho­dzie, skąd po­wo­li się roz­prze­strze­nia­ła. Zna­le­zi­ska z ja­ski­ni Franch­thi oraz z rów­nin Te­sa­lii do­wo­dzą, że nowa tech­ni­ka do­tar­ła do Gre­cji oko­ło roku 7000 p.n.e. W jaki spo­sób tam do­tar­ła, do dziś po­zo­sta­je za­gad­ką. Jed­nym z wie­lu sprzy­ja­ją­cych czyn­ni­ków mo­gły być kon­tak­ty mię­dzy­re­gio­nal­ne, zwią­za­ne z po­dró­ża­mi kup­ców i że­gla­rzy, któ­rzy prze­mie­rza­li Mo­rze Śród­ziem­ne w po­szu­ki­wa­niu to­wa­rów i ryn­ków za­pew­nia­ją­cych zy­ski.

Nie­za­leż­nie od spo­so­bu, w jaki roz­prze­strze­nia­ła się zna­jo­mość rol­nic­twa, to za­pew­ne neo­li­tycz­ne ko­bie­ty ode­gra­ły głów­ną rolę w wy­na­le­zie­niu tech­nik i na­rzę­dzi nie­zbęd­nych do ich prak­ty­ko­wa­nia, ta­kich jak ra­dła i ka­mien­ne żar­na - w spo­łe­czeń­stwie ło­wiec­ko-zbie­rac­kim to prze­cież ko­bie­ty naj­le­piej zna­ły ro­śli­ny, po­nie­waż głów­nie one zaj­mo­wa­ły się ich zbie­ra­niem. W naj­wcze­śniej­szym sta­dium roz­wo­ju rol­nic­twa to ko­bie­ty wy­ko­ny­wa­ły więk­szość prac rol­nych, pod­czas gdy męż­czyź­ni na­dal po­lo­wa­li. Ko­bie­ty po­lo­wa­ły tak­że - na mniej­szą zwie­rzy­nę, chwy­ta­ną w sie­ci. W tym okre­sie przej­ścio­wym lu­dzie na­uczy­li się tak­że ho­do­wać zwie­rzę­ta na mię­so, za­stę­pu­jąc w ten spo­sób mię­so zdo­by­wa­ne pod­czas po­lo­wań na wiel­kie ssa­ki, któ­re wy­gi­nę­ły. Pierw­szym udo­mo­wio­nym zwie­rzę­ciem rzeź­nym była owca - sta­ło się to oko­ło 8500 r. p.n.e. na Bli­skim Wscho­dzie (psy udo­mo­wio­no znacz­nie wcze­śniej, jed­nak rzad­ko ży­wio­no się ich mię­sem). Udo­mo­wio­ne owce i kozy roz­prze­strze­ni­ły się na Bli­skim Wscho­dzie i w po­łu­dnio­wej Eu­ro­pie - w tym Gre­cji - do oko­ło roku 7000. W tym wcze­snym eta­pie udo­mo­wie­nia nie­wiel­kie sta­da trzy­ma­no zwy­kle w po­bli­żu do­mów, tak by mo­gli się nimi zaj­mo­wać męż­czyź­ni, ko­bie­ty i dzie­ci.

Przej­ście ze zbie­rac­twa na pro­du­ko­wa­nie żyw­no­ści spo­wo­do­wa­ło inne zmia­ny, któ­rych efek­ty uzna­je­my dzi­siaj za oczy­wi­ste. Przy­kła­do­wo, by sku­tecz­nie upra­wiać zie­mię, lu­dzie mu­sie­li się osie­dlać; wio­ski rol­ni­cze po­ja­wi­ły się na Bli­skim Wscho­dzie już 10 000 lat p.n.e. Sta­łe spo­łecz­no­ści rol­ni­ków za­miesz­ku­ją­cych nie­wiel­ką, za­bu­do­wa­ną prze­strzeń, sta­ły się no­wym eta­pem w dzie­jach ludz­ko­ści. Neo­li­tycz­ne wio­ski po­ja­wi­ły się w Ma­ce­do­nii i da­lej na po­łu­dnie w grec­kich Te­sa­lii i Be­ocji w okre­sie 7000-5000 p.n.e., sku­pia­jąc się na na­da­ją­cych się do upra­wy rów­ni­nach. Cha­ty w tych pierw­szych osie­dlach były zwy­kle jed­no­izbo­wy­mi, wol­no­sto­ją­cy­mi bu­dow­la­mi w rzu­cie pro­sto­kąt­nym, dłu­gie na oko­ło 12 me­trów. W Se­sklo w Te­sa­lii nie­któ­re z neo­li­tycz­nych do­mów po­sia­da­ły piw­ni­ce i pię­tro. Ów­cze­sne domy grec­kie bu­do­wa­no zwy­kle z drew­nia­nym szkie­le­tem wy­peł­nio­nym gli­ną, nie­któ­re jed­nak mia­ły ka­mien­ne fun­da­men­ty i ścia­ny z ce­gły mu­ło­wej (ty­po­we­go bu­dul­ca na Bli­skim Wscho­dzie). Po­sia­da­ły jed­no wej­ście oraz gli­nia­ny piec. Osie­dla ta­kie jak te w Se­sklo czy Dhi­mi­ni w Te­sa­lii za­miesz­ki­wa­ło po kil­ku­set miesz­kań­ców. Osie­dle w Dhi­mi­ni ota­cza­ły ni­skie mury. W trze­cim ty­siąc­le­ciu przed na­szą erą w Gre­cji bu­do­wa­no więk­sze do­mo­stwa, ta­kie jak w Ler­nie w re­jo­nie Ar­go­lid, gdzie od­na­le­zio­no dom na­zwa­ny Do­mem Da­chó­wek, któ­ry miał kil­ka pię­ter i dach po­kry­ty pa­lo­ną da­chów­ką. Nie ma do­ku­men­tów po­zwa­la­ją­cych zre­kon­stru­ować wie­rze­nia lu­dzi za­miesz­ku­ją­cych te osie­dla - tech­ni­ka pi­sa­nia nie była jesz­cze wów­czas zna­na w Gre­cji. Rzeź­by, ta­kie jak po­są­żek męż­czy­zny z od­sło­nię­ty­mi ge­ni­ta­lia­mi, su­ge­ru­ją, że dla miesz­kań­ców waż­ne były ry­tu­ały ma­ją­ce za­pew­nić płod­ność - prze­trwa­nie spo­łecz­no­ści za­le­ża­ło bez­po­śred­nio od du­żej licz­by uro­dzin ce­lem zre­kom­pen­so­wa­nia wy­so­kiej śmier­tel­no­ści w wie­ku dzie­cię­cym lub mło­dym. Zwięk­sza­nie licz­by lud­no­ści było tak­że spo­so­bem na wzmoc­nie­nie spo­łecz­no­ści.

Gre­cy w okre­sie neo­li­tu two­rzy­li rzeź­by ta­kie jak wi­docz­na tu fi­gur­ka sie­dzą­ce­go męż­czy­zny. Fakt, że ge­ni­ta­lia po­sta­ci były wy­eks­po­no­wa­ne, łącz­nie z wzwie­dzio­nym pe­ni­sem (utrą­co­nym), skła­nia nie­któ­rych ba­da­czy do przy­pusz­czeń, że fi­gur­ka zwią­za­na była z płod­no­ścią i re­pro­duk­cją, któ­re w sta­ro­żyt­no­ści bu­dzi­ły lęk, gdyż wie­lu lu­dzi umie­ra­ło mło­do.

Nie­zwy­kłe prze­mia­ny w koń­cu epo­ki neo­li­tu były przy­kła­dem ad­ap­ta­cji ludz­ko­ści do tego, co w ter­mi­no­lo­gii an­tro­po­lo­gicz­nej na­zwa­li­by­śmy sprzę­że­niem zwrot­nym mię­dzy zmia­na­mi śro­do­wi­sko­wy­mi i wzro­stem licz­by lud­no­ści. Mó­wiąc do­kład­niej, wraz z roz­wo­jem rol­nic­twa (być może w cza­sie, gdy kli­mat stał się wil­got­niej­szy) ro­sła licz­ba lud­no­ści, co pro­wa­dzi­ło do zwięk­sze­nia za­po­trze­bo­wa­nia na pro­duk­cję żyw­no­ści, a w re­zul­ta­cie po­wo­do­wa­ło dal­szy wzrost licz­by lud­no­ści... Pro­ces, któ­ry za­po­cząt­ko­wał in­no­wa­cję po­le­ga­ją­cą na pro­du­ko­wa­niu żyw­no­ści me­to­da­mi rol­ni­czy­mi za­miast ich zbie­ra­nia, ja­sno pod­kre­śla zna­cze­nie de­mo­gra­fii - na­uki zaj­mu­ją­cej się wiel­ko­ścią, wzro­stem, roz­miesz­cze­niem geo­gra­ficz­nym oraz in­ny­mi waż­ny­mi ce­cha­mi po­pu­la­cji ludz­kiej - w ro­zu­mie­niu prze­mian hi­sto­rycz­nych.

Ma­te­rial­ne do­wo­dy na po­ja­wie­nie się no­wych spo­so­bów ży­cia w neo­li­cie są wciąż od­kry­wa­ne na sta­no­wi­sku w Ana­to­lii (dzi­siej­sza Tur­cja), ba­da­nym przez mię­dzy­na­ro­do­wy ze­spół ar­che­olo­gów. Sta­no­wi­sko to zna­ne jest nam je­dy­nie pod współ­cze­sną na­zwą, Ça­tal Hüy­ük (co zna­czy "roz­wi­dlo­ny pa­gó­rek"). To duże jak na owe cza­sy sku­pi­sko (za­miesz­ka­ne oko­ło 6000 r. p.n.e. przez oko­ło sześć ty­się­cy lu­dzi), lecz poza tym po­dob­ne do in­nych osie­dli neo­li­tycz­nych na te­re­nie Gre­cji, opie­ra­ło się na upra­wie zbóż i wa­rzyw na na­wad­nia­nych po­lach oraz na ho­dow­li udo­mo­wio­nych zwie­rząt; die­tę tę uzu­peł­nia­no, or­ga­ni­zu­jąc po­lo­wa­nia.

Po­nie­waż spo­łecz­ność była zdol­na pro­du­ko­wać dość żyw­no­ści bez po­trze­by za­trud­nia­nia wszyst­kich swych człon­ków przy upra­wie pól czy wy­pa­sa­niu by­dła, nie­któ­rzy ro­bot­ni­cy mo­gli się stać rze­mieśl­ni­ka­mi, pro­du­ku­ją­cy­mi do­bra dla tych, któ­rzy wy­twa­rza­li żyw­ność. Rze­mieśl­ni­cy ro­bi­li na­rzę­dzia, po­jem­ni­ki i ozdo­by z tra­dy­cyj­nych ma­te­ria­łów - ta­kich jak drew­no, kość, skó­ra i ka­mień. Wy­pra­co­wy­wa­li tak­że nowe umie­jęt­no­ści tech­nicz­ne dzię­ki eks­pe­ry­men­to­wa­niu z ma­te­ria­łem przy­szło­ści, czy­li me­ta­lem. Ko­wa­le z Ça­tal Hüy­ük z pew­no­ścią po­tra­fi­li wy­ra­biać oło­wia­ne za­wiesz­ki oraz prze­ku­wać na­tu­ral­ne bry­ły mie­dzi w ko­ra­li­ki i rur­ki do wy­ro­bu bi­żu­te­rii. Na­to­miast od­na­le­zio­ne na sta­no­wi­sku śla­dy żuż­lu (po­zo­sta­ło­ści z wy­ta­pia­nia rud me­ta­li) su­ge­ru­ją, że za­czę­li po­zna­wać tech­no­lo­gię po­zy­ski­wa­nia me­ta­li ze skał, z któ­ry­mi są one zwy­kle zmie­sza­ne w sta­nie na­tu­ral­nym. Trud­ny pro­ces wy­to­pu w dy­mar­kach - za­lą­żek praw­dzi­wej me­ta­lur­gii i pod­sta­wa znacz­nej czę­ści współ­cze­snej tech­no­lo­gii - wy­ma­gał uzy­ska­nia tem­pe­ra­tur się­ga­ją­cych 700°C, a do wy­ta­pia­nia mie­dzi po­trze­ba było tem­pe­ra­tur nie­mal dwu­krot­nie wyż­szych. Osią­gnię­cie tak wy­so­kiej tem­pe­ra­tu­ry wy­ma­ga­ło zbu­do­wa­nia gli­nia­nych pie­ców - dy­ma­rek opa­la­nych wę­glem drzew­nym i pod­sy­ca­nych przez na­dmuch po­wie­trza tło­czo­ne­go przy uży­ciu mie­chów, być może prze­wo­da­mi prze­cho­dzą­cy­mi przez ścia­ny pa­le­nisk. Pra­ca ta była wy­czer­pu­ją­ca i cza­sa­mi nie­bez­piecz­na, wy­ma­ga­ła wiel­kiej uwa­gi i umie­jęt­no­ści. Inni ro­bot­ni­cy z Ça­tal Hüy­ük wy­spe­cja­li­zo­wa­li się w tka­niu ma­te­ria­łów; od­kry­wa­ne na miej­scu skraw­ki ma­te­ria­łów są naj­star­szy­mi zna­ny­mi przy­kła­da­mi wy­ro­bów tego rze­mio­sła. Tak jak inne wcze­sne wy­na­laz­ki tech­nicz­ne, me­ta­lur­gia i tkac­two naj­pew­niej wy­kształ­ci­ły się nie­za­leż­nie w in­nych miej­scach, gdzie rol­nic­two i osia­dłe spo­łecz­no­ści sta­no­wi­ły śro­do­wi­sko nie­zbęd­ne do po­dzia­łu pra­cy.

Co­raz więk­sza spe­cja­li­za­cja pra­cy, cha­rak­te­ry­zu­ją­ca neo­li­tycz­ne osie­dla ta­kie jak Ça­tal Hüy­ük, sprzy­ja­ła two­rze­niu się hie­rar­chii spo­łecz­nej i po­li­tycz­nej. Po­trze­ba pla­no­wa­nia i kon­tro­lo­wa­nia na­wad­nia­nia, han­dlu oraz wy­mia­ny żyw­no­ści i to­wa­rów po­mię­dzy rol­ni­ka­mi a rze­mieśl­ni­ka­mi stwo­rzy­ła po­trze­bę wy­ło­nie­nia przy­wód­ców, dys­po­nu­ją­cych więk­szą wła­dzą, niż było to ko­niecz­ne do­tych­czas dla za­cho­wa­nia ładu i po­rząd­ku w gru­pach ło­wiec­ko-zbie­rac­kich. Po­nad­to go­spo­dar­stwa, któ­re do­brze ra­dzi­ły so­bie w upra­wie roli, ho­dow­li zwie­rząt, rze­mio­śle czy han­dlu, sta­wa­ły się bo­gat­sze, a co za tym idzie, wy­róż­nia­ły się po­śród mniej szczę­śli­wych miesz­kań­ców. Względ­na rów­ność po­zy­cji spo­łecz­nej ko­biet i męż­czyzn, jaka za­pew­ne ist­nia­ła w spo­łecz­no­ściach ło­wiec­ko-zbie­rac­kich, w koń­cu epo­ki neo­li­tu sła­bła. Na­stę­pu­ją­ce w cią­gu kil­ku stu­le­ci stop­nio­we zmia­ny w rol­nic­twie i ho­dow­li przy­czy­ni­ły się za­pew­ne do zmia­ny we wza­jem­nych re­la­cjach ko­biet i męż­czyzn. Po roku 4000 p.n.e. rol­ni­cy za­czę­li sto­so­wać cią­gnię­te przez zwie­rzę­ta płu­gi ce­lem kul­ty­wa­cji gleb trud­niej­szych do upra­wy od tych wy­ko­rzy­sty­wa­nych w naj­wcze­śniej­szej fa­zie roz­wo­ju rol­nic­twa. Tę nową tech­ni­kę sto­so­wa­li za­pew­ne męż­czyź­ni, gdyż ora­nie wy­ma­ga­ło więk­szej siły fi­zycz­nej niż żło­bie­nie bruzd przy uży­ciu ki­jów czy mo­tyk, a prze­cięt­nie męż­czyź­ni byli sil­niej­si od ko­biet. Męż­czyź­ni za­ję­li się rów­nież więk­szy­mi sta­da­mi, któ­re sta­ły się po­wszech­niej­sze; od krów po­zy­ski­wa­no mle­ko, od owiec tak­że weł­nę. Więk­sze sta­da wy­pa­sa­no w pew­nej od­le­gło­ści od wio­sek, po­nie­waż trze­ba było szu­kać no­wych pa­stwisk. Męż­czyź­ni, zwol­nie­ni z obo­wiąz­ku opie­ki nad dzieć­mi, mo­gli po­zo­sta­wać dłuż­szy czas poza do­mem ce­lem wy­pa­sa­nia zwie­rząt. Ko­bie­ty na­to­miast zo­sta­ły przy­wią­za­ne do osie­dla, po­nie­waż mu­sia­ły wy­cho­wać wię­cej dzie­ci nie­zbęd­nych w rol­nic­twie, któ­re­go in­ten­syw­ność wzra­sta­ła. Nowe rol­nic­two wy­ma­ga­ło wię­cej rąk do pra­cy niż zbie­rac­two czy naj­wcze­śniej­sze for­my upra­wy zie­mi. Ko­bie­ty mu­sia­ły też wziąć na sie­bie od­po­wie­dzial­ność za nowe, pra­co­chłon­ne za­da­nie - prze­twa­rza­nie pro­duk­tów zwie­rzę­cych. Prze­ra­bia­ły mle­ko na sery i jo­gurt oraz przę­dły i tka­ły. Moż­li­we, że w tym no­wym po­dzia­le pra­cy za­da­nia męż­czyzn wią­za­ły się z więk­szym pre­sti­żem, co przy­czy­nia­ło się do po­głę­bie­nia nie­rów­no­ści po­mię­dzy płcia­mi. Ta for­ma zróż­ni­co­wa­nia spo­łecz­ne­go, któ­ra sta­ła się pod­sta­wo­wym skład­ni­kiem póź­niej­szej kul­tu­ry grec­kiej, była za­pew­ne skut­kiem fun­da­men­tal­nych prze­mian w ży­ciu czło­wie­ka, ja­kie za­szły w koń­cu epo­ki neo­li­tu.

Wy­ja­śnie­nie po­stę­pu tech­nicz­ne­go

Wy­ja­śnie­nie, w jaki spo­sób pre­hi­sto­rycz­ni miesz­kań­cy Gre­cji na­uczy­li się sto­so­wać tech­ni­ki z koń­ca epo­ki ka­mien­nej, sta­ło się bar­dziej skom­pli­ko­wa­ne, gdy współ­cze­sne tech­ni­ki ba­dań do­star­czy­ły nam no­wych in­for­ma­cji na te­mat chro­no­lo­gii prze­mian na róż­nych te­re­nach. W naj­szer­szym uję­ciu py­ta­nie brzmi, w ja­kim stop­niu pre­hi­sto­rycz­ni miesz­kań­cy Eu­ro­py czer­pa­li wie­dzę na te­mat no­wych tech­nik od lud­no­ści Me­zo­po­ta­mii i Egip­tu, któ­re bez­sprzecz­nie naj­wcze­śniej wy­na­la­zły pi­smo, zbu­do­wa­ły mia­sta i stwo­rzy­ły roz­wi­nię­te cy­wi­li­za­cje. Na­ukow­cy przez dłu­gi czas trak­to­wa­li po­ja­wie­nie się no­wi­nek tech­nicz­nych w Eu­ro­pie wy­łącz­nie jako efekt dy­fu­zji wy­na­laz­ków po­wsta­łych na Bli­skim Wscho­dzie. Zgod­nie z tą teo­rią kup­cy, rol­ni­cy, pa­ste­rze, ko­wa­le i bu­dow­ni­czo­wie stop­nio­wo prze­do­sta­wa­li się do Eu­ro­py z Bli­skie­go Wscho­du, czy to z wła­snej woli, czy też jako na­jeźdź­cy. Mie­li przy­wo­zić ze sobą w nowe miej­sca nie­zna­ne tam do­tych­czas tech­ni­ki, ta­kie jak rol­nic­two, bu­dow­le ka­mien­ne oraz ob­rób­kę mie­dzi. W ten spo­sób wie­dza tech­nicz­na stop­nio­wo roz­prze­strze­nia­ła się z Bli­skie­go Wscho­du na Eu­ro­pę.

Po­wyż­sza teo­ria roz­wo­ju tech­nicz­ne­go w pre­hi­sto­rycz­nej Eu­ro­pie mu­sia­ła jed­nak ulec re­wi­zji po za­sto­so­wa­niu me­tod ana­li­tycz­nych wy­pra­co­wa­nych w koń­cu lat sześć­dzie­sią­tych XX w. Da­to­wa­nie ra­dio­wę­glo­we dało ba­da­czom dość do­kład­ną wie­dzę na te­mat wie­ku pre­hi­sto­rycz­nych ma­te­ria­łów or­ga­nicz­nych zna­le­zio­nych na sta­no­wi­skach ar­che­olo­gicz­nych. Ana­li­za la­bo­ra­to­ryj­na ilo­ści ra­dio­ak­tyw­ne­go izo­to­pu wę­gla C14, po­zo­sta­łe­go w ma­te­ria­łach ta­kich jak ko­ści, na­sio­na, skó­ry i drew­no, po­zwa­la na okre­śle­nie - z ak­cep­to­wal­nym mar­gi­ne­sem błę­du - cza­su, jaki upły­nął od śmier­ci ba­da­ne­go obiek­tu. Den­dro­chro­no­lo­gia, czy­li in­for­ma­cje chro­no­lo­gicz­ne po­zy­ska­ne dzię­ki li­cze­niu sło­jów w pniach wie­lo­let­nich drzew, po­zwo­li­ła po­pra­wić do­kład­ność da­to­wa­nia ra­dio­wę­glo­we­go. Tech­ni­ki te, za­sto­so­wa­ne na zna­le­zi­skach ar­che­olo­gicz­nych z epo­ki neo­li­tu, su­ge­ro­wa­ły, że pro­ces prze­mian był bar­dziej zło­żo­ny, niż za­kła­da­no wcze­śniej. Obec­nie przyj­mu­je się, że spo­łecz­no­ści rol­ni­cze w Gre­cji i na Bał­ka­nach ukształ­to­wa­ły się już w siód­mym ty­siąc­le­ciu p.n.e. Przy ta­kim za­ło­że­niu na­dal moż­na uwa­żać, że upra­wę zbóż przy­wieź­li do Gre­cji kup­cy i mi­gran­ci z Bli­skie­go Wscho­du, nie moż­na też jed­nak wy­klu­czyć, że rol­nic­two wy­kształ­ci­ło się w Gre­cji w wy­ni­ku nie­za­leż­ne­go pro­ce­su. Je­śli cho­dzi o udo­mo­wie­nie by­dła, na pod­sta­wie no­wych zna­le­zisk moż­na utrzy­my­wać, że waż­ny po­stęp w po­zy­ski­wa­niu mię­sa na­stą­pił w tej czę­ści Eu­ro­py przy­naj­mniej rów­nie wcze­śnie, co na Bli­skim Wscho­dzie. Ozna­cza­ło­by to, że lud­ność eu­ro­pej­ska udo­mo­wi­ła by­dło sama, dzię­ki wła­snej po­my­sło­wo­ści, nie zaś na sku­tek dy­fu­zji.

Da­to­wa­nie ra­dio­wę­glo­we su­ge­ru­je też, że eu­ro­pej­scy me­ta­lur­dzy opra­co­wa­li ob­rób­kę mie­dzi nie­za­leż­nie od ko­wa­li bli­skow­schod­nich. Zna­le­zi­ska z róż­nych sta­no­wisk eu­ro­pej­skich uka­zu­ją roz­wój tech­no­lo­gii wy­to­pu mniej wię­cej w tym sa­mym cza­sie co na Bli­skim Wscho­dzie. Do czwar­te­go ty­siąc­le­cia p.n.e. na przy­kład bał­kań­scy ko­wa­le na­uczy­li się od­le­wać gło­wi­ce to­po­rów z otwo­rem na trzo­nek we wła­ści­wym miej­scu. Ko­wa­le z po­łu­dnio­wo-wschod­niej Eu­ro­py za­czę­li wy­ta­piać brąz w tym sa­mym okre­sie trze­cie­go ty­siąc­le­cia, co ich bli­skow­schod­ni są­sie­dzi, na­uczyw­szy się do­da­wać 10 pro­cent cyny do wy­ta­pia­nej mie­dzi. Eu­ro­pej­ska epo­ka brą­zu (by użyć ter­mi­no­lo­gii okre­śla­ją­cej prze­dzia­ły cza­so­we we­dług naj­po­pu­lar­niej­sze­go w ich cza­sie me­ta­lu użyt­ko­we­go) roz­po­czę­ła się za­tem mniej wię­cej w tym sa­mym okre­sie co na Bli­skim Wscho­dzie. Taka chro­no­lo­gia su­ge­ru­je, że po­stęp do­ko­ny­wał się w po­dob­nym cza­sie, ale nie­za­leż­nie. W prze­ciw­nym wy­pad­ku spo­dzie­wa­li­by­śmy się zna­leźć do­wo­dy na to, że na Bli­skim Wscho­dzie me­ta­lur­gia roz­wi­ja­ła się wcze­śniej niż w Eu­ro­pie, co da­wa­ło­by dość cza­su na roz­prze­strze­nie­nie się no­wych tech­no­lo­gii.

W ten spo­sób teo­rie wy­ja­śnia­ją­ce waż­ne zmia­ny w pre­hi­sto­rycz­nej Eu­ro­pie sta­ły się bar­dziej zło­żo­ne niż wcze­śniej, gdy uwa­ża­no, że sta­no­wi­ły tyl­ko pro­ste za­po­ży­cze­nie wy­na­laz­ków po­cho­dzą­cych ską­d­inąd. Nie wy­da­je się już moż­li­we obro­nie­nie tezy, że neo­li­tycz­na lud­ność Gre­cji była cał­ko­wi­cie za­leż­na od Bli­skie­go Wscho­du w po­zy­ski­wa­niu in­no­wa­cyj­nych tech­nik, ta­kich jak bu­dow­le ka­mien­ne czy me­ta­lur­gia, na­wet je­śli rze­czy­wi­ście to stam­tąd za­czerp­nię­to wie­dzę o rol­nic­twie. Po­dob­nie jak ich są­sie­dzi w Eu­ro­pie, miesz­kań­cy pre­hi­sto­rycz­nej Gre­cji byli czę­ścią skom­pli­ko­wa­ne­go pro­ce­su dy­fu­zji i sa­mo­dziel­nej wy­na­laz­czo­ści, któ­ry dzię­ki po­dróż­ni­kom i miej­sco­wym in­no­wa­to­rom przy­niósł brze­mien­ne w skut­ki prze­mia­ny tech­nicz­ne i spo­łecz­ne.

Za­pra­sza­my do za­ku­pu peł­nej wer­sji książ­ki