Zaczęło się. Teraz już nie mam odwrotu. Uciekłem z tej cholernej organizacji. Później wdrożyłem swój plan w życie i zostałem bezwzględnym władcą państwa, która ma wielkie imperium. Zrobiłem to, co kazał zrobić mi brat. Zabiłem drugiego brata, dzięki któremu straciłem pierwszego. To było jego ostatnie życzenie. Musiałem spełnić życzenie Thomasa. Mateusz musiał zginąć. Nie został mi nikt na świecie, oprócz Darii. Poprzysiągłem sobie, że ukryję ją przed światem. Nikt nie miał jej znaleźć.
Teraz i ja musiałem zniknąć... Nie pamiętam, jak długo czasu minęło. Czterdzieści lat? Więcej? Nazywam się Oskar Bryła. Jestem znany jako najgorszy dyktator. W moim państwie przejął władzę ktoś inny. Myśli, że mnie pokonał i obalił, ale to wszystko część mojego planu. Wcześniej mnie porwał. O to dokładnie chodziło. Wszyscy mieli myśleć, że mnie nie ma. Nikt by nie uwierzył, że gdybym żył, to bym się nie zemścił. Każdy musiał myśleć, że nie żyję. Dzięki temu mogłem przybyć i znaleźć moją Darię. Moją małą Darie...
Kto by pomyślał, że miliarder i,,Zły Dyktator" będzie uciekał do swojego najgorszego wroga - Ameryki. Taka była prawda. Porzuciłem całe imperium dla Darii. Byłem poza zasięgiem Kingi.
Okrutna Królowa.
Ona była wszystkiemu winna, ale to opowieść na inną okazję... Stany Zjednoczone nawet nie miały pojęcia, że ich najgorszy wróg jest tuż pod ich nosem. Oficjalnie nie byłem widziany od paru ładnych lat. Było bardzo ciepłe popołudnie. Siedziałem w stanie Waszyngton w bardzo ładnej kawiarence. Był to jeden z takich popołudni, gdzie wiatr przyjemnie ochładzał twarz i dusze. Popijałem kawę i obserwowałem główny budynek FBI. Za mną była powiewająca amerykańska flaga. Podszedł do mnie mój bardzo dobry znajomy i zapytał:
- Minęło sporo czasu Oskar. Nie spodziewałem się, że nasze ponowne spotkanie nastąpi tak szybko. Przebyliśmy razem długą i wyczerpującą drogę. Szczerze nie myślałem, że dożyję tego momentu.
W odpowiedzi tylko się zaśmiałem. Dopiłem mój ostatni łyk kawy i wyszedłem wprost do biura FBI. W środku było dużo zajętych i nieobecnych ludzi. Każdy z nich skupiał się na tym co ma przed oczami, ale nikt nie widział całego obrazu. Do okna recepcjonistki była całkiem duża kolejka. Stanąłem w niej i cierpliwie wyczekiwałem. Moja chwila spokoju nie trwała długo. Po paru sekundach włączył się alarm. Zanim agenci i ochrona mieli czas na reakcję, w tej samej sekundzie położyłem się na ziemi, aby być aresztowanym...