Listy do Władysława Natansona1935-1937
Przez wiele lat wybitny fizyk Władysław Natanson1 uznawany był za adresata ważnego listu od Stanisława Ignacego Witkiewicza z października 1918 roku2. Konstanty Puzyna, publikując ten list w 1961 roku3, błędnie mu go przypisał. Władysław Natanson nie miał żadnych formalnych związków z Towarzystwem Przyjaciół Sztuk Pięknych i po prostu nie mógł być odbiorcą listu, w którym Witkacy uzgadnia szczegóły swej krakowskiej wystawy. Prawdopodobnie adresatem był jeden z wiceprezesów TPSP. Stanisław Ignacy Witkiewicz korespondował jednak z Natansonem. Zachowały się dwa listy do niego z 1935 roku oraz jeden z 1937 roku.
W pierwszym z nich Witkacy "przypomina o swojej egzystencji", co świadczy, że musiała istnieć przerwa w ich kontaktach. Do listu dołączył broszurę (prawdopodobnie odbitkę streszczenia swej pracy filozoficznej), prosząc jednocześnie Natansona o książkę, ale myląc jej tytuł z tytułem książki wydanej przez Leona Chwistka4, który zresztą pojawia się w liście jako osoba twierdząca, iż prof. Natanson krytykował publicznie Witkiewicza.
Natanson przyjaźnił się m.in. z Karolem Potkańskim i Jackiem Malczewskim, którzy byli dobrymi przyjaciółmi Witkiewiczów. Pierwszemu z nich, taternikowi, etnografowi i historykowi, profesorowi UJ, młody Witkiewicz zadedykował w 1904 roku egzemplarz swej pracy filozoficznej O dualizmie5. Potkański zmarł przedwcześnie w 1907 roku, ale to właśnie on mógł poznać Natansona z Witkiewiczami jeszcze w Zakopanem6. Nie ma jednak potwierdzenia tej znajomości w Listach do syna Stanisława Witkiewicza, podobnie jak nie pojawia się wzmianka o Witkiewiczach we wspomnieniach Natansona7 ani w jego życiorysie pisanym w 1933 roku8. Natomiast Władysław Natanson w liście do Elżbiety Baranowskiej9, swojej narzeczonej, pisze o spotkaniu Stanisława Witkiewicza, jego syna Stasia (i Potkańskiego) na ulicy w Krakowie w 1901 roku. Z kontekstu wynika, że nie było to pierwsze spotkanie:
"[...] 29 stycznia 1901 [...] Spotkałem dziś wieczorem p. Witkiewicza na Wolskiej ulicy. Szedł z synem i Karolem [Potkańskim], ale na kolej, i mogliśmy tylko zamienić uścisk ręki i kilka wyrazów. Przecież pomimo to ta chwila rozmowy zrobiła mi niezwykłą przyjemność - przez Panią"10.
Witkacy znał także dobrze Wojciecha Natansona, o czym ten pisał w szkicu wspomnieniowym:
"W ostatnich latach przed wojną chodziłem w Warszawie na obiady do skromnej, ale bardzo sympatycznej jarskiej restauracyjki przy ulicy Boduena. Spotykałem tam nieraz Stanisława Ignacego Witkiewicza. Zdarzało się, że siadaliśmy przy wspólnym stoliku. Witkacy okazywał mi wiele życzliwości.
Znaliśmy się z klubu "Studio", który pod auspicjami Zofii Nałkowskiej założył powieściopisarz Bogusław Kuczyński. Co tydzień zbierała się grupka młodych autorów na pierwszym piętrze kawiarni "Café-Club", u skrzyżowania Nowego Światu i Al. Jerozolimskich. Przychodzili: Stanisław Piętak, Kazimierz Brandys, Stefan Otwinowski, Michał Choromański, Tadeusz Breza. Roman Kołoniecki opowiadał o łamigłówkach przekładowych z Orfeuszem Cocteau. Czasem zjawiali się Bruno Schulz i Kazimierz Truchanowski. Irzykowski zwierzał się, że chyba jakiś kataklizm wojenny uwolni go od zajęć bieżących i pozwoli przeczytać książki, o których marzy.
Nałkowska, ciekawa eksperymentów, chętnie dyskutowała o nowatorach. Zapraszany przez nią, zjawiał się niekiedy Witkacy. W tym czasie w mniejszym już stopniu uważał się za pisarza czy nawet malarza; znacznie większą wagę przykładał do porządkowania systemu filozoficznego, który uważał za podstawę swej twórczości. W naukowych czasopismach ogłaszał fachowe rozprawy; na kongresach filozoficznych wygłaszał referaty. W miesięczniku "Studio" ukazał się jego esej o teatrze artystycznym.
Jeśli jednak Witkacy zajmował się w owych późnych latach trzydziestych sprawami teatru, czynił to głównie z filozoficznego punktu widzenia. Jak wielką wagę do spraw filozoficznych przywiązywał, świadczy epizod - którego byłem świadkiem. Witkacy miał odczyt w warszawskim Związku Literatów: referował swoje idee przede wszystkim z dziedziny teorii poznania. W dyskusji zabrał głos Karol Irzykowski. Jego wypowiedź, bardzo krytyczna wobec tez referatu, rozgniewała Witkiewicza. Uderzył pięścią w katedrę i - blady z oburzenia, ale może i nie bez ironii - zawołał: "Przysięgam, że za karę nie przeczytam już w życiu ani jednej książki Irzykowskiego!". "Po śmierci, po śmierci będzie Pan na to skazany!" - odmruknął nieubłagany autor Walki o treść"11.
W ostatnim liście do Władysława Natansona z początku lutego 1937 roku Witkacy dziękuje za przesłaną książkę, żałuje, że nie ma się czym odwdzięczyć, i informuje o swojej pracy filozoficznej - m.in. o odczycie w warszawskim Towarzystwie Filozoficznym.
Nie wiadomo, czy Natanson odpowiedział na ten list. Zmarł 26 lutego 1937 roku.
1
[Warszawa] 7 XI 1935
Wielce Szanowny Panie Profesorze:
Pozwalam sobie dać znać o swojej egzystencji, przesyłając tę nędzną broszurkę1 i prosząc, o ile Pan Profesor ma zbywający egzemplarz swoich Granic nauki2, o podarowanie mi go po prostu. Środki moje nie pozwalają mi kupować wszystkich książek, które bym chciał posiadać, a pewnych rzeczy nie mogę czytać nie swoich, bez bazgrania na marginesach. Chwistek opowiadał komuś, że Pan Profesor psioczył gdzieś na mnie. Ale ta bestia tak łże, że nic na pewno nie wiadomo. O ile by Pan Profesor pozwolił się kiedyś odwiedzić, to wolałbym usłyszeć coś w oczy.
Łączę wyrazy najgłębszego szacunku i wdzięczności.
S.I. Witkiewicz
Bracka, 23 m. 42
W a r s z a w a, tel. 227-18
(Do odwołania ten adres jest ważny)
2
[Warszawa] 14 XI 1935
Wielce Szanowny i Kochany Panie Profesorze:
Nie umiem wyrazić, jaką radość sprawiły mi: książki1, a nade wszystko na razie list Pana. Dobrze - będę uważał, aby nie wyrażać się za ostro (ale czemu aż użył Pan Profesor słowa "wszeteczny"? - czy to nie za ostro scharakteryzowane?), ale mnie zawsze ponosi i czasem nie mogę się wstrzymać. A pewne rzeczy doprowadzają naprawdę do wściekłości. Pozwolę sobie przesłać Panu mój tzw. "hauptwerk", o ile Kasa Mianowskiego udzieli mi jeszcze egzemplarz2.
Nie umiem pisać listów, ale skorzystam z łaskawego pozwolenia i odwiedzę Pana Profesora za następnym pobytem w Krakowie3, przy czym odpowiem na niektóre problemy postawione w liście, na ile będę mógł z mego punktu widzenia.
Jeszcze raz dziękuję z całego serca i łączę wyrazy głębokiego szacunku i sympatii dla Obojga Państwa4.
S.I. Witkiewicz
PS Bardzo mnie martwi ten ból głowy, o którym Pan Profesor pisze. Kilka osób moich znajomych ma to. Ale więcej im pomogły rady różnych Cudotwórców (Wojnowski5, Lubomirski6, Pasiński7, Ziemiński8) niż lekarzy. Czasem bywa to w związku z przemianą materii. Czyż Oszacki9 nic na to nie znajdzie.
3
[Warszawa] 2 II 1937
Wielce Szanowny i Kochany Panie Profesorze:
Dziękuję Panu serdecznie za książkę1. Niestety na razie nie mogę się Panu Profesorowi niczym zrewanżować. Pracuję dalej nad filozofią. Wpadłem teraz w towarzystwo fizyków i to mi dobrze robi2. Miałem tu odczyt w Tow. Fil. "o niesamowystarczalności czystego poglądu fizykalnego"3 - czysty w znaczeniu "bez explicitnego obserwatora-operatora".
Łączę wyrazy głębokiego szacunku, sympatii i wdzięczności.
S.I. Witkiewicz
Opracował Tomasz Pawlak
1 Władysław N a t a n s o n (1864-1937) - fizyk, historyk nauki, profesor i rektor UJ. Syn Ludwika, lekarza, i Natalii z Epsteinów. Po ukończeniu warszawskiego gimnazjum studiował na uniwersytecie petersburskim (wydział matematyczno-przyrodniczy), następnie w Cambridge (1886-1887), stopnie magistra i doktora fizyki uzyskał na niemieckim uniwersytecie w Dorpacie (1887 i 1888). Studia kontynuował w Grazu, jednak habilitację uzyskał na UJ (1891), gdzie zaczął wykładać fizykę teoretyczną. W l. 1906-1907 był dziekanem Wydziału Filozoficznego UJ, w l. 1922-1923 rektorem UJ. Ustąpił z katedry w 1935 r., został profesorem honorowym UJ. Był członkiem Polskiej Akademii Umiejętności. Ogłosił 240 prac z zakresu fizyki, był autorem podręczników do nauki tej dziedziny. Odznaczony m.in. Złotym Wawrzynem Akademickim za rok 1936. Zob. J. Hulewicz, T. Piech, Natanson Władysław, "Polski Słownik Biograficzny", t. 22, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1977, s. 611-615.
2 Listy I, Listy do wiceprezesa (?) TPSP w Krakowie.
3 K. Puzyna, Z korespondencji Stanisława Ignacego Witkiewicza, "Pamiętnik Teatralny" 1961, z. 4, s. 505.
4 L. Chwistek, Granice nauki - zob. list 1, przypis 2. Leon Chwistek był nauczycielem gimnazjalnym syna Władysława, Wojciecha N a t a n s o n a (1904-1996), krytyka teatralnego i literackiego, eseisty i tłumacza, który wspominał: "Leon Chwistek uważał się za ucznia mego ojca, na którego wykłady z fizyki matematycznej chodził w Krakowie, któremu dedykował jedną ze swych książek (choć w niejednej sprawie się z nim nie zgadzał). Od dzieciństwa żyłem więc w podwójnym promieniu oddziaływań tego niezwykłego człowieka: jako jego uczeń - i syn jednego z jego profesorów. Zresztą wszyscy znali się wtedy w krakowskim światku, nazwisko Chwistka jako artysty i uczonego co chwila obijało się nam o uszy" - W. Natanson, Moje przygody literackie, Poznań 1972, s. 27.
5 Zob. S.I. Witkiewicz, Dzieła zebrane. [Tom 13:] "Pojęcia i twierdzenia implikowane przez pojęcie Istnienia" i inne pisma filozoficzne (1902-1932). Opracował B. Michalski, Warszawa 2002, s. 470 (Nota wydawnicza).
6 Nie ma wzmianki o Witkiewiczu we wzruszającym wspomnieniu o Potkańskim, które Natanson opublikował w swej książce Oblicze natury. Odczyty, przemówienia i szkice (Kraków 1924, s. 169-174).
7 W. Natanson, Wspomnienia i szkice. Z przedmową A. Piekary, Kraków 1977.
8 W. Natanson, Autobiografia, "Postępy Fizyki" 1958, z. 2, s. 115-119.
9 Stryj i ojczym Baranowskiej, lekarz Ignacy B a r a n o w s k i (1833-1919) był zaprzyjaźniony z Witkiewiczami - zob. W. Natanson, Listy do narzeczonej, W. Natanson, O moim ojcu. Opracowała I. Homola-Skąpska, Kraków 2012, s. 8-9.
10 Tamże, s. 130 (list 91).
11 W. Natanson, Moje przygody literackie, s. 83-84. W publikowanych później Moich wspomnieniach o Witkiewiczu (Mes souvenirs sur Witkiewicz, "Cahier Witkiewicz", Lausanne 1982, L'Age d'Homme, No 4: Actes du colloque international "Witkiewicz" de Bruxelles, novembre 1981. Rédaction et traductions: Alain van Crugten, s. 19-23) Natanson rozwija lub uzupełnia kilka z tych wątków (np. według innej wersji Irzykowski miał odkrzyknąć: "Będzie Pan je czytał w piekle!"), dodaje inne (m.in. o poglądach Witkiewicza na powieść czy o przyjaźni z Chwistkiem, rozmowę o wystawieniu Mątwy przez teatr Cricot), ale nie pisze o związkach Witkacego z Władysławem Natansonem. Warto odnotować, że Wojciech Natanson prawdopodobnie zasugerował się opracowaniem listu z 1918 r. przez Puzynę, ponieważ pisał w swoim szkicu o ojcu, iż ten pomagał Witkacemu urządzić wystawę w Krakowie tuż po wojnie - W. Natanson, Listy do narzeczonej, W. Natanson, O moim ojcu, s. 41.
1
1 Zapewne Witkiewicz przesłał streszczenie swej głównej pracy filozoficznej: Pojęcie Istnienia i wynikające z niego pojęcia i twierdzenia, odbitkę z 36 rocznika "Przeglądu Filozoficznego", Warszawa 1933 (do której mógł wkleić erratę opublikowaną w nr. 3 rocznika 37, Warszawa 1934). Być może chodzi jednak o jedną z odbitek artykułów Witkiewicza publikowanych w "Drodze": O poglądzie fizykalnym ("Droga" 1934, nr 2) lub Nauki ścisłe a filozofia ("Droga" 1934, R. 13, nr 12).
2 G r a n i c e n a u k i - zastanawiająca pomyłka Witkacego. Granice nauki. Zarys logiki i metodologii nauk ścisłych to tytuł książki Leona Chwistka wydanej we Lwowie i w Warszawie nakładem Książnicy Atlas w 1935 r. W tymże wydawnictwie rok wcześniej ukazała się książka W. Natansona, Widnokrąg nauki, której reklama znajdowała się przed kartą tytułową książki Chwistka: "Dzieło prof. W. Natansona jest zbiorem myśli o granicach i istocie nauki, o ludzkiej możności poznawania, pojmowania i opanowywania natury, o wartości i celu badań umiejętnych, o znaczeniu i właściwej treści wiedzy itp. Myśli te rzuca autor na tło rozważań historycznych, odnoszących się do różnych epok rozwoju nauki, wiążąc je w ten sposób ze sobą".
2
1 Być może oprócz Widnokręgu nauki Witkacy otrzymał także Porządek natury. Odczyty, przemówienia i szkice W. Natansona (Kraków 1928).
2 H a u p t w e r k - chodzi o główne dzieło (z niem. Hauptwerk) filozoficzne Witkacego, które zostało wydane w 1935 r. nakładem Kasy im. J. Mianowskiego Por. S.I. Witkiewicz, "Pojęcia i twierdzenia implikowane przez pojęcie Istnienia" i inne pisma filozoficzne (1902-1932), s. 489-510 (Nota wydawnicza).
3 Natanson mieszkał w Krakowie przy ul. Studenckiej 3.
4 W. Natanson od 1901 r. był w związku małżeńskim z Elżbietą B a r a n o w s k ą (1877-1956). Mieli syna Wojciecha (zob. Wstęp), oraz córki Julię (1902-1987), Natalię (1906-1987) i Zofię (1909-1981).
5 Oskar Wilhelm W o j n o w s k i (1888-1951) - lekarz homeopata, który zyskał sobie sławę cudotwórcy. W Warszawie prowadził sprzedaż ziół przy ulicy Hortensji. Zob. Ldż III, list 826, przypis 4. "W latach trzydziestych w Zakopanem "cudotwórca" otworzył wraz z doktorem Koellnerem nietypowe sanatorium. Choć pensjonariusze przebywali pod stałym nadzorem profesjonalnego personelu lekarskiego, nie stosowano tam medycyny konwencjonalnej. Wojnowski i Koellner stawiali na naturalne metody leczenia, a ich głównym założeniem było aktywne wspieranie sił obronnych organizmu. Miał temu służyć wysokogórski klimat, stały dostęp do lasu, parku i polan, odpowiednia dieta, ćwiczenia fizyczne i kąpiele słoneczne" - P. Sołowianiuk, Jasnowidz w salonie, czyli spirytyzm i paranormalność w Polsce międzywojennej, Warszawa 2014, s. 36-38.
6 Konstanty Eugeniusz ks. L u b o m i r s k i z Kruszyny (1868-1934) - oficer rezerwy w armii carskiej, później porucznik Wojska Polskiego, współwłaściciel majątku Rajcza. Jego zdolności bioenergoterapeutyczne wspominała Maria z Łozińskich Łozińska Hempel: "Bardzo lubiliśmy, gdy przychodził do nas na Żoliborz. Było coś naturalnego, życzliwego w jego obejściu, po prostu otaczała go jakaś dobroczynna aura. Opowiadał nam kiedyś, jak po bardzo ciężkim załamaniu życiowym płynął statkiem w świat; jakiś Hindus obserwujący go uważnie powiedział mu, że odczuwa w nim wszelkie dane do zdobycia nauki jogów. Trzeba by tylko przebyć tę bardzo ciężką szkołę i kilkuletnią próbę, która doprowadza siłę woli i opanowanie siebie aż do możności zatrzymania obiegu krwi i bicia serca. Odbył pomyślnie tę naukę i próbę, co ułatwiły mu wrodzone predyspozycje. Leczył bardzo dużo i tak skutecznie, że wzywali go doktorzy do szpitala; gdy przy operacjach nie można było pacjentowi dać narkozy, wtedy siła jego sugestii czy hipnozy tak działała, że chory zupełnie nie czuł bólu. Lubomirski był człowiekiem dobrego serca, leczył wielu ludzi ubogich, a wzywany do szpitali nigdy nie odmawiał" - Z łańcucha wspomnień, Kraków 1986, s. 221.
7 Ludwik P a s i ń s k i - przyjmował w Warszawie na ul. Hożej. "Co leczyć może Pasiński? Gruźlica (suchoty), karbunkuł, rak, kamienie żółciowe, nerkowe, katar żołądka, epilepsje, nałogowe pijaństwo. Czego brak w Polsce? Odpowiedź: wywiadów i rozgłosów w rzeczach ludzkich. Pokątnie coś się robi, ale publicznie, zbiorowo wystąpić, jakoś się nie kwapią. Adres: Ludwik Pasiński, Warszawa, Hoża 86 m. 13 Polska" - "Odrodzenie. Miesięcznik poświęcony sprawom odrodzenia człowieka i badaniom zjawisk duchowych" 1924, z. 2, s. 28.
8 Prawdopodobnie chodzi o Instytut Wód Mineralnych Sztucznych i Naturalnych Leonarda Z i e m i ń s k i e g o (zm. 1898). Ziemiński był magistrem farmacji, jego apteka w Warszawie prowadziła sprzedaż wód mineralnych na liczne schorzenia.
9 Aleksander O s z a c k i (1883-1945) - lekarz chorób wewnętrznych, profesor UJ. Witkacy leczył się u niego z artretyzmu. Zob. Ldż III, list 561, przypis 1 oraz Listy II, wol. 1, Listy do Oszackiego.
3
1 Chodzi o książkę Natansona Prądy umysłowe w dawnym Islamie, wydaną nakładem Książnicy Atlas (Lwów-Warszawa 1937). Rzecz ukazała się kilka tygodni przed śmiercią jej autora - zob. J. Weyssenhoff, Pamięci Władysława Natansona w setną rocznicę Jego urodzin, "Postępy Fizyki" 1966, z. 2, s. 99 (przypis 1).
2 Chodzi zapewne o Edwarda Poznańskiego i Aleksandra Wundheilera (zob. Listy do Ingardena w niniejszym woluminie, cz. 1, list 48, przypis 16), od których w tym czasie Witkacy dostał rozprawę Pojęcie prawdy na terenie fizyki (Odbitka z Księgi Pamiątkowej ku uczczeniu 15-lecia pracy nauczycielskiej w Uniwersytecie Warszawskim prof. Tadeusza Kotarbińskiego, Warszawa 1934) wraz z dedykacją z 26 I 1937: "Panu St.I. Witkiewiczowi / z wyrazami wdzięczności za za- / interesowanie się niniejszą pracą / od autorów". Zob. zbiory Połączonych Bibliotek WFiS UW, IFiS PAN i PTF. Por. list 44 do Ingardena w niniejszym woluminie, cz. 1 (z 18 II 1937): "Odbywam tu dyskusje z fizykalistami operacjonistami, b. ciekawe".
3 Odczyt O zjawiskowości tzw. przedmiotu rzeczywistego i fizykalnego jako jego części i o obserwatorze w równaniach fizyki, czyli o niesamowystarczalności czystego poglądu fizykalnego Witkiewicz wygłosił w Warszawskim Towarzystwie Filozoficznym 7 grudnia 1936. Zob. S.I. Witkiewicz, Dzieła zebrane. [Tom 15:] "Nauki ścisłe a filozofia" i inne pisma filozoficzne (1933-1939). Opracowali M. Dombrowski i M. Bizior-Dombrowska, Warszawa 2014, s. 227-268.