Słowo wstępne
Chociaż od wprowadzenia stanu wojennego w Polsce upłynęło ponad 40 lat, to jednak wspomnienie o nim nadal budzi dyskusje i spory. Po śmierci jego autorów są one zdecydowanie mniej burzliwe. Nadal jednak jest to temat aktualny. Nie powinno to zresztą dziwić, ponieważ wciąż żyje zarówno wielu jego bohaterów, jak i antybohaterów. Niektórzy z nich są w dodatku czynnymi politykami. Co roku 13 grudnia stan wojenny staje się głównym tematem w mediach. Nadal niestety, mimo obszernej literatury, pozostaje w znacznej mierze tematem mało znanym większości Polaków. Dla ludzi młodych jest to wydarzenie równie odległe jak np. II wojna światowa.
Na temat stanu wojennego pisało wielu często znakomitych autorów, takich jak Andrzej Paczkowski1. Powstały rozmaite monografie2, tomy pokonferencyjne3, wspomnienia czy zbiory niekiedy niezwykle ciekawych dokumentów4. Ukazały się także opracowania poświęcone poszczególnym jego aspektom: reakcjom zagranicznym5 czy represjom stanu wojennego - głównie operacji internowania6, represjom sądowym7, a także mniej znanym szykanom: powoływaniu z przyczyn politycznych do ludowego Wojska Polskiego8. Pisano też o ofiarach śmiertelnych9. Sporo prac dotyczyło również opozycyjnych struktur podziemnych tworzonych po 13 grudnia 1981 r.10 Wydawałoby się zatem, że trudno napisać na ten temat coś nowego. Tymczasem wiele szczegółowych i jednocześnie ważnych kwestii ciągle nie doczekało się naukowego opisu. Choć trudno w to uwierzyć, dotyczy to np. dekretów, na podstawie których wprowadzono stan wojenny. Owszem, były one analizowane od strony prawnej, lecz do tej pory nikt nie opisał szczegółowo procesu ich powstania ani nie przeanalizował zmian dokonanych w tych dekretach już po ich uchwaleniu przez Radę Państwa.
Na temat "mniejszego zła", jak powszechnie określa się stan wojenny, można napisać jeszcze całkiem sporo nowego, tym bardziej że historycy zdobywają dostęp do coraz to nowych materiałów - ostatnio m.in. do zamkniętych do niedawna, a przynajmniej niezwykle trudno dostępnych archiwów wojskowych, które kryją zapewne jeszcze wiele sekretów. Chyba największą tajemnicą, nadal czekającą na swego odkrywcę, jest odpowiedź na pytanie o to, jaką liczbę ofiar śmiertelnych - w zależności od skali i siły oporu społecznego po wprowadzeniu stanu wojennego - przewidywali jego planiści, w większości wojskowi. Tego niestety nie wiemy, lecz przygotowania (np. opróżnienie szpitali) czy założenie wariantu "bratniej pomocy" w przypadku niemożności samodzielnego spacyfikowania Polaków przez władze PRL świadczą o tym, że nie były to liczby małe.
Oczywiście stan wojenny - o czym piszą zajmujący się tą tematyką historycy - nie był żadnym "mniejszym złem". Był po prostu złem. Nie uchronił Polski przed sowiecką interwencją, jak stwierdzał w swoich wyjaśnieniach przygotowywanych na proces autorów stanu wojennego Stanisław Kania, od września 1980 do października 1981 r. I sekretarz Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Człowiek, który musiał odejść ze stanowiska, bo nie chciał siłowo pacyfikować polskiego społeczeństwa. Stan wojenny był dla Polski i Polaków czasem straconym. Przedłużył o osiem lat władzę komunistów, ale nie rozwiązał żadnego z problemów kraju, zwłaszcza gospodarczych.
Niniejsza książka opowiada o wybranych, znanych i nieznanych aspektach stanu wojennego. Mówi o kulisach przygotowań (w tym o wcześniejszych przymiarkach do jego wprowadzenia), wybranych działaniach władz w okresie jego trwania (w tym o rzekomo niewielkiej represyjności czy ograniczonych działaniach Służby Bezpieczeństwa), o oporze społecznym (m.in. o nieco zapomnianych poprzednikach Tymczasowej Komisji Koordynacyjnej NSZZ "Solidarność" - Krajowym Komitecie Strajkowym, Ogólnopolskim Komitecie Oporu, oraz o polskim fenomenie, jakim było podziemne Radio "Solidarność" - na przykładzie Warszawy, gdzie powstało jako pierwsze, działało najdłużej i najbardziej się rozwinęło), o ważniejszych wydarzeniach (drugiej pielgrzymce Jana Pawła II oraz stosunku do niej opozycji i władz PRL, najgłośniejszych ucieczkach stanu wojennego - Zbigniewa Bujaka, Zbigniewa Romaszewskiego i Eugeniusza Szumiejki, wykradzeniu ze szpitala Jana Narożniaka, szerzej nieznanym liście lekarzy związanym z brutalną i krwawą pacyfikacją kopalni "Wujek"). Opowiada także o najgłośniejszym chyba i nadal budzącym kontrowersje dokumencie stanu wojennego - deklaracji lojalności, powszechnie nazywanej lojalką.
Praca jest rozszerzoną i zaktualizowaną - na podstawie najnowszej literatury przedmiotu - wersją popularnonaukowej publikacji autora, zatytułowanej Tajemnice stanu wojennego, wydanej w 2016 r. Opiera się również na ustaleniach dotyczących różnych szczegółowych wątków stanu wojennego (np. weryfikacji dziennikarzy). W książce nie zostały zamieszczone informacje na temat współpracy niektórych osób (m.in. Andrzeja Drawicza, Mariana Jurczyka czy Małgorzaty Niezabitowskiej) ze Służbą Bezpieczeństwa. W tym przypadku przyjęto zasadę, że są one podawane tylko wtedy, gdy ma to związek z opisywanymi wydarzeniami, nie zaś przeszłością występujących w publikacji postaci.
Słowo wstępne
1 A. Paczkowski, Droga do "mniejszego zła". Strategia i taktyka obozu władzy lipiec 1980-styczeń 1982, Kraków 2001; idem, Wojna polsko-jaruzelska. Stan wojenny w Polsce 13 XII 1981-22 VII 1983, Warszawa 2006; idem, Wojna polsko-jaruzelska. Stan wojenny, czyli kontrrewolucja generałów, Warszawa 2021.
2 Do najważniejszych i najcenniejszych należą: Stan wojenny w Polsce 1981-1983, red. A. Dudek, Warszawa 2003; Solidarność podziemna 1981-1989, red. A. Friszke, Warszawa 2006. W poszczególnych regionach kraju powstały też ważne monografie dotyczące stanu wojennego - zob. np. T. Ruzikowski, Stan wojenny w Warszawie i województwie stołecznym 1981-1983, Warszawa 2009.
3 Zob. np. Wokół "mniejszego zła". Stan wojenny w Polsce. Materiały pokonferencyjne, red. P. Piotrowski, Wrocław 2010.
4 W tym przypadku najciekawszą chyba pozycją jest dwutomowy zbiór pt. Przed i po 13 grudnia. Państwa bloku wschodniego wobec kryzysu w PRL 1980-1982, t. 1: Sierpień 1980-marzec 1981, t. 2: Kwiecień 1981-grudzień 1982, oprac. Ł. Kamiński, Warszawa 2006. Z kolei cenny i bardzo przydatny pod kątem faktografii jest tom Stan wojenny w dokumentach władz PRL (1980-1983), oprac. B. Kopka, G. Majchrzak, Warszawa 2001.
5 Do najnowszych spośród tych publikacji należą: praca Pawła Jaworskiego (Most przez Bałtyk. Szwecja wobec "Solidarności" 1980-1982, Warszawa, 2017), dwutomowa praca zbiorowa pod redakcją Patryka Pleskota (Za naszą i waszą "Solidarność". Inicjatywy solidarnościowe z udziałem Polonii podejmowane na świecie (1980-1989), t. 1: Państwa pozaeuropejskie, t. 2: Państwa europejskie, red. P. Pleskot, Warszawa 2018); opracowanie Małgorzaty Świder (Niemiecka Federacja Związków Zawodowych wobec wydarzeń w Polsce w latach 1980-1983, Katowice-Warszawa 2020); monografia Marcina Frybesa (Amerykańscy i francuscy przyjaciele "Solidarności". Reakcje społeczne na "Solidarność" we Francji i Stanach Zjednoczonych w latach 1980-1989, Warszawa 2021) czy tom artykułów pod redakcją Łukasza Kamińskiego (Świat wobec stanu wojennego, red. Ł. Kamiński, Katowice 2021).
6 W tym przypadku mamy zarówno publikacje dotyczące poszczególnych ośrodków odosobnienia (np. M. Marcinkiewicz, Ośrodki odosobnienia 1981-1982. Wierzchowo Pomorskie, Jaworze, Darłówek i Głębokie, Gdańsk 2016; G. Wołk, Ośrodki odosobnienia w Polsce południowo-wschodniej 1981-1982, Rzeszów 2009; B. Perlak, Internowani na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie. Ośrodki odosobnienia podległe Okręgowemu Zarządowi Zakładów Karnych we Wrocławiu (1981-1982), Wrocław-Warszawa 2017; M. Marcinkiewicz, G. Majchrzak, Polityczne z Olszynki Grochowskiej, Warszawa 2018), wykazy internowanych z poszczególnych województw (np. P. Brzeziński et al., "Trzynastego grudnia roku pamiętnego..." Internowani w stanie wojennym z powodów politycznych z województw bydgoskiego, elbląskiego, gdańskiego, słupskiego, toruńskiego i włocławskiego, red. I. Hałagida, Bydgoszcz-Gdańsk 2011), jak i tom artykułów pod redakcją Tomasza Kurpierza i Jarosława Nei (Internowani i uwięzieni w stanie wojennym, red. T. Kurpierz, J. Neja, Katowice-Warszawa 2018), a także tom dokumentów dotyczących akcji internowania, przygotowany przez Sylwię Galij-Skarbińską i Wojciecha Polaka (Dokumenty Centralnego Zarządu Zakładów Karnych dotyczące obozów internowania (1982 rok), oprac. S. Galij-Skarbińska, W. Polak, Gdańsk-Warszawa 2012). Ukazały się również wspomnienia samych internowanych (np. A. Rozpłochowski, Jeden z jedenastu. Wspomnienia z internowania i uwięzienia 1982-1984, wstęp i oprac. K. Wilczok, Warszawa 2019).
7 Co prawda analizy doczekała się jedynie działalność stołecznego wymiaru sprawiedliwości (A. Strzembosz, M. Stanowska, Sędziowie warszawscy w czasie próby 1981-1988, Warszawa 2005), ale ukazała się również praca zbiorowa na ten temat: Zbrodnie stanu wojennego - aspekty prawne, red. A. Dziurok, Kraków 2017), a poszczególne sprawy karne stanu wojennego były też przedmiotem szerszej publikacji Patryka Pleskota o procesach politycznych w stolicy (P. Pleskot, Sądy bezprawia. Wokół pokazowych procesów politycznych organizowanych w Warszawie (1944-1989), Warszawa 2020) oraz obszernej monografii Andrzeja Friszkego (A. Friszke, Sprawa jedenastu. Uwięzienie przywódców NSZZ "Solidarność" i KSS "KOR" 1981-1984, Kraków 2018).
8 Na ten temat powstało opracowanie zbiorowe - tom pokonferencyjny Inteligentna forma internowania. Ćwiczenia i powołania do ludowego Wojska Polskiego jako forma represji po 13 grudnia 1981 r., red. G. Majchrzak, Warszawa 2016, oraz praca Marcina Dąbrowskiego Wojskowe obozy specjalne 1982, Lublin 2013.
9 P. Pleskot, Miasto śmierci. Pytania o morderstwa polityczne popełnione w Warszawie (1956-1989), Warszawa 2015.
10 W tym przypadku literatura jest bogata. Do najważniejszych pozycji dotyczących kwestii ogólnopolskich należą m.in. "Solidarność" podziemna 1981-1989, red. A. Friszke, Warszawa 2006, a także praca Jana Olaszka Podziemna sieć społeczna. Casus z dziejów konspiracji solidarnościowej, Warszawa 2020. Oprócz nich powstało wiele opracowań poświęconych zagadnieniom regionalnym (np. A. Kubaj, Nie wyrośli z marzeń. Szczecińska podziemna Solidarność, Łomianki 2011) czy poszczególnym strukturom podziemnym (np. Solidarność Walcząca 1982-1990. Studia i szkice, red. S. Ligarski, M. Siedziako, Szczecin-Warszawa 2019; J. Olaszek, Podziemne dziennikarstwo. Funkcjonowanie głównych pism informacyjnych podziemnej "Solidarności" w Warszawie w latach 1981-1989, Warszawa 2018; T. Ruzikowski, Międzyzakładowy Robotniczy Komitet Solidarności. Relacje i dokumenty, Warszawa 2015; J.P. Ramotowski "Przem", Sto razy głową w mur. Historia tych, co chcieli robić coś innego niż druk bibuły, Warszawa 2013; 25 rocznica niezależnych audycji i rozgłośni radiowych. Materiały pokonferencyjne, red. B. Bakuła, Poznań 2007).
Część I Od "mniejszego zła" do "mniejszego zła", czyli droga do stanu wojennego
Wprowadzenie w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. stanu wojennego poprzedziły długie, kilkunastomiesięczne przygotowania. Porozumienia z sierpnia i września 1980 r. oraz powstanie niezależnych związków zawodowych zostały potraktowane przez przywódców Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej jako chwilowe, wymuszone okolicznościami ustępstwo. Uznano je po prostu za "mniejsze zło". Notabene termin ten nie został użyty - jak się to dziś powszechnie uważa - przez głównego "architekta" stanu wojennego, Wojciecha Jaruzelskiego, lecz przez ówczesnego I sekretarza Komitetu Centralnego PZPR Edwarda Gierka. Tym mniejszym złem nie było zresztą siłowe zakończenie protestów robotniczych, lecz realizacja politycznych - oczywiście w opinii władz Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej - postulatów strajkowych, wśród których kluczowym była zgoda na utworzenie niezależnych (od władz i pracodawców) związków zawodowych1.
Ostatecznie zdecydowano się na takie rozwiązanie, choć Ministerstwo Spraw Wewnętrznych proponowało inne - siłowe - wyjście z sytuacji. 26 sierpnia 1980 r. o godz. 10.00 Sztab Operacji "Lato 80" (specjalna struktura MSW utworzona 10 dni wcześniej "dla koordynowania zintensyfikowanych działań jednostek resortu spraw wewnętrznych w celu zapewnienia bezpieczeństwa, ładu i porządku publicznego w kraju") przedstawił stosowny plan. Obejmował on następujące działania: 1) uruchomienie, z wykorzystaniem jednostek Marynarki Wojennej, portów w Gdańsku i Świnoujściu; 2) blokadę Stoczni Gdańskiej przez Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej (ZOMO), z "jednoczesnym ultymatywnym wezwaniem" strajkujących do jej opuszczenia; 3) rozpoczęcie akcji propagandowej skierowanej do gdańskich stoczniowców oraz mieszkańców Trójmiasta w celu zaprezentowania rzekomej dobrej woli władz i zrzucenia odpowiedzialności za niepowodzenie negocjacji na "elementy antysocjalistyczne", czyli działaczy opozycji; 4) aresztowanie czołowych opozycjonistów i "doprowadzenie do wniesienia [przeciwko nim - G.M.] aktów oskarżenia"; 5) przywrócenie blokady łączności telefonicznej z Wybrzeżem2. Konieczność zastosowania działań siłowych uzasadniano rozszerzającymi się strajkami, które objęły kolejne ośrodki (m.in. Kraków, Łódź i Wrocław), oraz występowaniem w kilkudziesięciu innych miejscach "sytuacji konfliktowych grożących wybuchem", czyli następnymi protestami. Kolejnym czynnikiem mającym przemawiać za rozwiązaniem siłowym miała być rzekomo coraz bardziej aktywna i agresywna postawa Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w Gdańsku, który - w ocenie MSW - dążył "do wywołania w Polsce strajku powszechnego". A chciał to - oczywiście według Służby Bezpieczeństwa - osiągnąć poprzez przedłużanie rozmów z komisją rządową i stawianie jej warunków wstępnych3.
Nie czekając na decyzje polityczne, resort spraw wewnętrznych rozpoczął przygotowania do realizacji proponowanego przez siebie wariantu siłowego. Wiceminister spraw wewnętrznych Bogusław Stachura i szef Sztabu Operacji "Lato 80" odwołał z urlopów funkcjonariuszy i pracowników cywilnych resortu, wstrzymał także (do odwołania) wydawanie zgód na ich udzielanie, skoszarował ZOMO i słuchaczy wszystkich szkół resortowych, a także nakazał komendantom wojewódzkim MO skoszarowanie (według ich uznania) podstawowych jednostek komend wojewódzkich Milicji Obywatelskiej. "Odpowiednie wytyczne" (na podstawie jego decyzji) podległym jednostkom mieli też wydać dowódcy Wojsk Ochrony Pogranicza i Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych MSW, komendant główny Straży Pożarnej oraz kierownik Głównego Inspektoratu Ochrony Przemysłu4. O stanie zaawansowania przygotowań Ministerstwa Spraw Wewnętrznych do siłowego złamania strajków świadczy podjęcie działań prowadzących do przekształcenia resortowego Domu Wypoczynkowego "Eden" w Sopocie w szpital. Podobne plany dotyczyły także (w razie potrzeby) kempingu MSW w tym samym mieście. Przemieszczono również siły milicyjne do Gdańska. Zapadły nawet decyzje co do przebiegu samej operacji. Jej pierwszym etapem miał być wypad komandosów, aby "ująć członków komitetu [strajkowego] i [Lecha] Wałęsę, zająć bramę i wycofać się"5.
Propozycje resortu spraw wewnętrznych zostały przedstawione członkom Biura Politycznego KC PZPR i były przez nich omawiane w dniu 29 sierpnia. Przywódcy partii nie zdecydowali się jednak na rozwiązanie siłowe. Uznali, że w ówczesnej sytuacji, oznaczającej de facto strajk generalny, działanie siłowe jest po prostu nierealne6. Warto przypomnieć, że w tym dniu - według danych Służby Bezpieczeństwa - strajkowało już 643 600 osób z 653 zakładów w 27 województwach7. Mimo braku decyzji (zgody) politycznej stan podwyższonej gotowości resortu do działań, w tym do stłumienia siłą robotniczych protestów, był utrzymywany jeszcze do początku września 1980 r. Zresztą w MSW przygotowania do ewentualnego zastosowania rozwiązania siłowego kontynuowano do końca sierpnia. Jeszcze 30 sierpnia (w godzinach popołudniowych) zastępca kierownika Sztabu Operacji "Lato 80" Józef Beim wydał kilku podległym funkcjonariuszom rozkaz wylotu do Gdańska, opracowania "planu wejścia sił specjalnych ZOMO" do Stoczni Gdańskiej oraz "opanowania budynku będącego siedzibą MKS i zatrzymania członków komitetu strajkowego". Mieli oni również - w czasie rekonesansu - "wybrać najlepszą porę akcji (może noc), skalkulować siły i potrzebne środki"8. Z kolei dzień później (około południa) Beim kazał "uruchomić przerzut do Gdańska sił plutonów specjalnych ZOMO (po 20 funkcjonariuszy) z KW MO Łódź, Poznań i Kraków" i wyznaczył na dowódcę całości sił plutonów specjalnych w Gdańsku Edwarda Misztala9.
Przygotowania do wprowadzenia stanu wojennego rozpoczęto - przynajmniej w MSW - miesiąc wcześniej. 17 lipca Bronisław Pawlikowski, dyrektor Zarządu I MSW (Obrony Cywilnej i Terytorialnej Kraju), przesłał na posiedzenie Komitetu Obrony Kraju, organu Rady Ministrów utworzonego pod koniec lat pięćdziesiątych w celu koordynowania realizacji zadań obronnych przez inne organa administracji państwowej, przygotowane przez resort spraw wewnętrznych projekty aktów prawnych, które miałyby obowiązywać w czasie stanu wojennego10. Możliwe, że był to przypadek, ale właśnie w połowie lipca 1980 r. strajki trwające od początku tego miesiąca przybrały na Lubelszczyźnie masową skalę: 16 lipca w Lublinie i województwie lubelskim strajkowały 32 zakłady, dzień później było ich ponad 60, a 18 sierpnia - już 79. W odniesieniu do Lublina można mówić wręcz o strajku generalnym. Z kolei 16 sierpnia 1980 r., gdy powstawał gdański Międzyzakładowy Komitet Strajkowy, podczas posiedzenia Komitetu Obrony Kraju wiceminister obrony narodowej Florian Siwicki został upoważniony do podjęcia prac studyjnych nad koncepcją stanu wojennego "ze względu na zagrożenie zewnętrzne państwa"11. Tym razem o przypadkowym zbiegu okoliczności raczej nie może już być mowy.
Powstanie i działanie niezależnej od władz PRL "Solidarności" łamało monopol władzy PZPR i było nie do pogodzenia z zasadami peerelowskiego ustroju. Nowy I sekretarz KC PZPR Stanisław Kania, który we wrześniu 1980 r. zastąpił Gierka, zakładał, że związek musi zostać "rozbrojony" i poddany kontroli partii. Zgodnie z tą koncepcją zamierzano oddzielić opozycję polityczną, przede wszystkim Komitet Obrony Robotników - dla władz PRL wroga publicznego numer jeden, a także radykalną Konfederację Polski Niepodległej i inne ugrupowania, od "zdrowego robotniczego trzonu" w "Solidarności"12. Miały temu służyć "środki polityczne", a gdyby te zawiodły, pozostawało jeszcze rozwiązanie siłowe. Główny ciężar przygotowań spoczął na Ministerstwie Obrony Narodowej oraz Ministerstwie Spraw Wewnętrznych (w jego ramach na wspomnianym wcześniej Sztabie Operacji "Lato 80"). 10 października 1980 r. wiceminister spraw wewnętrznych Adam Krzysztoporski rozkazał wszystkim jednostkom MSW, żeby przystąpiły do aktualizacji planu na wypadek "W", czyli stanu wojny. Resort miał być gotowy do działania już 20 października. W ramach tej "aktualizacji" zamierzano m.in. sporządzić listę osób przewidzianych do internowania13, przygotować plan opanowania środków łączności, zabezpieczyć obiekty specjalne i wzmocnić ochronę granic. Z kolei 4 listopada na posiedzeniu KOK minister obrony narodowej Jaruzelski poinformował, że został przygotowany "zestaw niezbędnych aktów prawnych dotyczących stanu wojennego"14.
Tymczasem 24 października 1980 r. Sąd Wojewódzki w Warszawie pod przewodnictwem sędziego Zdzisława Kościelniaka wpisał do rejestru związków Niezależny Samorządny Związek Zawodowy "Solidarność". Problem w tym, że dokonał przy tym zmian w jego statucie, których nie uzgodniono ze związkowcami. Skreślono zapisy dotyczące prawa do strajku i dopisano stwierdzenie o kierowniczej roli PZPR. Tę sytuację najlepiej chyba skomentował opuszczający gmach sądu przewodniczący Krajowej Komisji Porozumiewawczej Lech Wałęsa: "Zdaje mi się, że zarejestrowano inny związek niż ten, który ja reprezentuję"15. Decyzja stołecznego sądu spowodowała pierwszy z kilku, jak się później okazało, poważnych konfliktów między "Solidarnością" a władzami PRL. Ostatecznie 10 listopada Sąd Najwyższy uchylił poprawki wprowadzone przez Sąd Wojewódzki w Warszawie. W ramach kompromisu przedstawiciele związku zgodzili się na dołączenie do jego statutu aneksu, zawierającego postanowienia konwencji Międzynarodowej Organizacji Pracy oraz fragment porozumienia gdańskiego, w którym MKS uznawał kierowniczą rolę PZPR w państwie.
Władze, a przynajmniej MSW, nie były jednak - jak się zdaje - pewne co do takiego właśnie rozwoju wydarzeń. Dwa dni wcześniej, podczas posiedzenia kierownictwa resortu spraw wewnętrznych wiceminister Krzysztoporski powiedział, że "jeśli będzie decyzja Sądu Najwyższego dla NSZZ niekorzystna, to w poniedziałek (10 XI) niezbędne jest skierowanie do społeczeństwa w tej sprawie wystąpienia premiera Pińkowskiego, premier powinien zapowiedzieć wprowadzenie stanu wyjątkowego (choć konstytucja przewiduje tylko stan wojenny)"16. O tym, że nie miała to być jedynie groźba, świadczy wykaz koniecznych działań w ramach wprowadzania stanu wojennego, np. zatrzymanie "osób przewidzianych do izolacji"17. Koncepcje wiceszefa MSW okazały się rozbieżne z linią sekretarza KC PZPR Stanisława Kani, który w tym samym dniu podsumowując obrady Biura Politycznego, po zaproponowaniu przez ministra spraw wewnętrznych Mirosława Milewskiego rozwiązania siłowego, oświadczył: "Stan wojenny, militaryzacja to ostateczność. W miastach, w których 11 XI przewidziane są manifestacje, przygotować się do utrzymania porządku. Zabezpieczyć zakłady i składy broni". Jednocześnie proponował wystąpienie Józefa Pińkowskiego w TVP, "jeśli rejestracja 10 XI odbędzie się bez przeszkód"18. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że propozycje resortu były reakcją na to, co Kania mówił dzień wcześniej na tym samym forum: "Sytuacja zbliża się do konfrontacji politycznej". W związku z tym zalecał m.in. opracowanie odpowiedniego planu przez MSW19.
Decyzja Sądu Najwyższego o rejestracji związku spowodowała, że plany MSW okazały się przynajmniej chwilowo zbędne. Nie oznaczało to jednak bynajmniej zmiany polityki władz komunistycznych20. Kontynuowano więc przygotowania do siłowego rozwiązania "polskiego kryzysu", a opracowane wcześniej plany udoskonalano i modyfikowano. Władze PRL analizowały różne szczegóły i podstawowe kwestie, m.in. terytorialnego zasięgu obowiązywania stanu wojennego. Początkowo rozważano np. możliwość wprowadzenia go tylko na obszarze jednego lub kilku województw. W połowie grudnia 1980 r. przy ul. Rakowieckiej bardzo poważnie przymierzano się zresztą do takiego wariantu. Przygotowano wówczas w MSW propozycje działań w celu "zahamowania antysocjalistycznych i negatywnych inicjatyw". Zamierzano m.in. przeciwdziałać organizowaniu spotkań Jacka Kuronia i innych członków opozycji z załogami zakładów pracy. Proponowano również, aby w przypadku, gdy "KSS "KOR" zaostrzy walkę, zatrzymać J[acka] Kuronia i bliskich jego współpracowników oraz wszcząć postępowanie karne przeciwko wymienionym i doprowadzić do rozprawy sądowej". Jednocześnie chciano "aktywnie rozpracowywać działania MKZ [Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego] Mazowsze i MKZ Gdańsk" mające na celu jego obronę. Z kolei w przypadku prób zorganizowania strajku w obronie Kuronia postulowano "ogłoszenie stanu wojennego dla regionów zagrożonych taką akcją"21. Ostatecznie jednak w obawie przed strajkami solidarnościowymi w pozostałych częściach kraju zrezygnowano z koncepcji wprowadzenia stanu wojennego tylko w wybranej części Polski.
Innym problemem, który musieli rozstrzygnąć autorzy koncepcji "mniejszego zła", był sposób wprowadzenia stanu wojennego. Władze PRL doskonale zdawały sobie sprawę z tego, że - zgodnie z konstytucją - w trakcie kadencji Sejmu decyzję o jego wprowadzeniu może podjąć wyłącznie to gremium. Mimo że posiadały one niezbędną większość, nie było gwarancji, że uda się zachować tę operację w tajemnicy, co było warunkiem powodzenia owego skomplikowanego przedsięwzięcia. Komunistyczni przywódcy panicznie się bali, że akcja może się nie powieść, dlatego do grudnia 1981 r. brano pod uwagę, iż przy wprowadzaniu stanu wojennego uda się skorzystać z "bratniej pomocy" wojsk Układu Warszawskiego. W związku z tymi obawami ostatecznie wybrano uchwałę Rady Państwa. Zdawano sobie jednak sprawę z bezprawności takiego działania. 16 lutego 1981 r. została przeprowadzona wspólna "gra sztabowa" MON i MSW, podczas której testowano plany Sztabu Generalnego Wojska Polskiego i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych22. To właśnie wtedy uznano, że najkorzystniejszym momentem rozpoczęcia akcji będzie dzień wolny od pracy, najlepiej noc z soboty na niedzielę.
Tym, co długo powstrzymywało kierownictwo PZPR przed wprowadzeniem stanu wojennego, była obawa przed reakcją społeczeństwa. 15 marca 1981 r., podczas posiedzenia kierownictw MON i MSW, Florian Siwicki, Tadeusz Hupałowski (pierwszy zastępca szefa Sztabu Generalnego WP), Mirosław Milewski i Bogdan Stachura sporządzili dla Kani i Jaruzelskiego ocenę przygotowań do wprowadzenia stanu wojennego. Wynikało z niej, że oba resorty są gotowe do akcji. Ostrzegano jednak: "operacja ta nie może być przeprowadzona z pozytywnym dla nas rozwojem sytuacji bez uprzedniego przygotowania propagandowego". A propaganda, jak stwierdzano, "nadal pozostaje w tyle"23. Kierownictwo MON i MSW oczekiwało też konkretnego wsparcia ze strony odpowiednich komórek KC PZPR. Nic zatem dziwnego, że od połowy marca 1981 r. koncentrowano się na akcjach propagandowych i działaniach o charakterze socjotechnicznym. Najprawdopodobniej od końca grudnia 1980 r. realizowano taktykę tzw. odcinkowych konfrontacji, która polegała na celowym prowokowaniu konfliktów z "Solidarnością" oraz ich późniejszym dyskontowaniu propagandowym. Termin ten pojawia się po raz pierwszy w dokumencie z 22 grudnia 1980 r., opracowanym przez sztab operacji "Lato 80", w którym zawarto ocenę sytuacji wewnętrznej w Polsce i propozycje działań MSW24. Nie można wykluczyć, że najpoważniejszy od czasu strajków sierpniowych kryzys w stosunkach władz z "Solidarnością", tzw. kryzys bydgoski z marca 1981 r., również był "odcinkową konfrontacją". 19 marca, podczas sesji Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgoszczy, zaproszeni na nią w celu zaprezentowania racji strajkujących rolników przedstawiciele NSZZ "Solidarność" i NSZZ "Solidarność" Rolników Indywidualnych nie zostali dopuszczeni do głosu. W tej sytuacji postanowili wraz z częścią radnych przygotować oświadczenie, jednakże milicja usunęła ich siłą z budynku WRN. Przewodniczący bydgoskiego MKZ Jan Rulewski oraz przedstawiciele rolniczej "Solidarności" Mariusz Łabentowicz i Michał Bartoszcze zostali wówczas pobici w nie do końca jasnych okolicznościach25. Do dziś nie wiadomo, czy był to po prostu przypadek, czy też "wypadek przy pracy" podczas realizacji taktyki "odcinkowych konfrontacji" lub może kolejna przymiarka do wprowadzenia stanu wojennego, tym razem pod osłoną wojsk Układu Warszawskiego - w Polsce trwały bowiem rozpoczęte dzień wcześniej manewry "Sojusz 81".
Warto wspomnieć, że Zdzisław Rurarz, ambasador PRL w Japonii, który 23 grudnia 1981 r. "zdezerterował" i poprosił amerykański rząd o azyl polityczny, twierdził później w wywiadach, że władze PRL zamierzały wprowadzić stan wojenny właśnie w marcu 1981 r. Kwestię tę omawiano podczas posiedzenia Biura Politycznego KC PZPR 27 marca 1981 r.26 Trzy dni później minister spraw zagranicznych Józef Czyrek wysłał okólnik do szefów polskich placówek dyplomatycznych, w którym pisał: "W świetle rozwoju aktualnej sytuacji w kraju. Wobec groźby strajku generalnego nie można wykluczyć wprowadzenia stanu wojennego". I - gdyby to się ziściło - nakazywał "niezwłocznie podjąć przedsięwzięcia zabezpieczające" w myśl wytycznych MSZ z 1975 r.27
Warto przypomnieć, że do działań siłowych przygotowywały się wówczas nie tylko władze PRL, ale również NSZZ "Solidarność". W kilku regionach związku (m.in. Dolny Śląsk czy Mazowsze) przygotowano wytyczne na wypadek planowanego przez związek (na 31 marca) strajku generalnego, stanu wyjątkowego lub interwencji z zewnątrz. Zalecenia te były kolportowane. Jeszcze dalej poszło Prezydium Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego w Gdańsku. Otóż oprócz wspomnianych wytycznych przygotowano tam - co w świetle dzisiejszej wiedzy możemy uznać za ewenement w skali kraju - również ciekawe załączniki, które należało "otworzyć w przypadku ogłoszenia stanu wyjątkowego bądź interwencji z zewnątrz". Były to sygnowane przez Międzyzakładowy Komitet Strajkowy NSZZ "Solidarność" w Gdańsku odezwy do żołnierzy (ludowego) Wojska Polskiego, żołnierzy sowieckich, a także funkcjonariuszy MO i SB. Dla każdej z tych grup opracowano przynajmniej po dwie wersje - dla żołnierzy sowieckich zresztą jedną (obszerniejszą) w języku polskim, a drugą po rosyjsku28.
Kryzys bydgoski skończył się jednak ostatecznie tzw. porozumieniem warszawskim - kompromisem, który nie satysfakcjonował żadnej ze stron. Nie oznaczało to absolutnie porzucenia planów wprowadzenia stanu wojennego. Wręcz przeciwnie, działania planistyczno-sztabowe kontynuowano w Wojsku Polskim do końca października 1981 r., a w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych jeszcze dłużej - do początku grudnia tego roku. Jak się jednak wydaje, od szlifowania i doskonalenia planów ważniejsze były działania propagandowe. Zmierzały one z jednej strony do zmniejszenia poparcia społecznego dla "Solidarności", a z drugiej - do pozyskania przychylności obywateli dla władz PRL. W mediach - szczególnie w Telewizji Polskiej i Polskim Radiu, które (zwłaszcza TVP) pozostawały nadal podstawowym orężem propagandy - atakowano NSZZ "Solidarność" za wykraczanie poza ramy działalności związkowej. Oskarżenia o "działalność polityczną" nasiliły się po pierwszej turze I Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ "Solidarność", odbywającego się w dniach 5-10 września 1981 r. Szczególnie gwałtownie krytykowano uchwalone wówczas Posłanie do ludzi pracy Europy Wschodniej, które władze PRL (notabene w ślad za Związkiem Sowieckim) określiły jako mieszanie się w sprawy innych państw czy wręcz awanturnictwo. Do Posłania odniosło się oficjalnie Biuro Polityczne KC PZPR. W opublikowanym 16 września oświadczeniu grzmiało: "Jest to obłędna prowokacja wobec sojuszników Polski, których współdziałanie stanowi podstawowy warunek i gwarancję stabilizacji i rozwoju gospodarczego kraju, terytorialnej integralności, bezpieczeństwa i pokoju naszej ojczyzny"29.
Generalnie ocena zjazdu dokonana przez władze PRL była negatywna. Rządzący nie ograniczali się zresztą tylko do oświadczeń. Dzień po zakończeniu pierwszej tury I KZD miała miejsce najpoważniejsza chyba przed grudniem 1981 r. przymiarka do wprowadzenia stanu wojennego. Wiceminister spraw wewnętrznych Adam Krzysztoporski (resortowy "liberał") uznał jej wynik za "rezultat dywersyjnej dział[alności] antykomunistycznej". Skrytykował przyjęty przez związek program jako "nierobotniczy". Twierdził wręcz, że zjazd powoduje konflikt międzynarodowy, zagrożenie niepodległości. Pytał dramatycznie: "Co ma zrobić Biuro Polityczne, czy ma odbyć się II tura Zjazdu "S[olidarności]", czy zwołać nadzwyczajny zjazd [PZPR]. Konfrontacja, zamkniemy 1500 ludzi, wywołamy strajk generalny i co dalej?"30. Dwa dni później (13 września 1981 r.) zebrał się - po raz kolejny - Komitet Obrony Kraju w celu omówienia stanu przygotowań do wprowadzenia stanu wojennego. W trakcie posiedzenia KOK m.in. Tadeusz Tuczapski (sekretarz tego gremium) oświadczył, że jest to możliwe "w granicach 48 godzin od chwili podjęcia [...] decyzji merytorycznej"31. Ujawniła się wówczas znaczna różnica zdań między I sekretarzem KC PZPR Kanią a premierem (od lutego 1981 r.) Jaruzelskim. Ten pierwszy sprzeciwił się - jak czynił to już kilkukrotnie wcześniej - wprowadzaniu stanu wojennego. Inne, dużo bardziej pryncypialne stanowisko zajął Jaruzelski, który za plecami szefa partii zwołał dzień później posiedzenie Rady Wojskowej Ministerstwa Obrony Narodowej poświęcone tej samej kwestii. Pokłosiem owej narady, o której dowiedział się I sekretarz, była ostra sprzeczka z premierem. W jej trakcie Jaruzelski zarzucił Kani zdradę32. Z kolei 15 września 1981 r., podczas posiedzenia Biura Politycznego KC PZPR, nowy (od lipca 1981 r.) minister spraw wewnętrznych Czesław Kiszczak przedstawił następujące propozycje resortu: niedopuszczenie do drugiej tury I KZD, aresztowanie "wszystkich sił ekstremalnych" oraz zamknięcie granic33. Mimo że Biuro Polityczne przyjęło do wiadomości sprawozdanie i propozycje Kiszczaka, nie podjęło żadnej decyzji. Wydało natomiast 16 września bezprecedensowe oświadczenie, w którym napisano m.in.: "Przebieg i uchwały pierwszej części zjazdu podniosły do rangi oficjalnego programu całej organizacji awanturnicze tendencje i zjawiska, które występowały w "Solidarności" - choć wydawały się nurtami skrajnymi. Tym samym jednostronnie złamane zostały porozumienia zawarte w Gdańsku, Szczecinie i Jastrzębiu. Zastąpiono je programem politycznej opozycji, która godzi w żywotne interesy narodu i państwa polskiego"34.
Wydaje się, że był to moment, w którym przywódcy PRL (a przynajmniej większość z nich) uznali, że siłowa konfrontacja jest nieunikniona. Tym bardziej że wobec niepowodzenia działań Służby Bezpieczeństwa zmierzających do przejęcia kontroli nad "Solidarnością" koncepcja Kani zakładająca wkomponowanie związku w system czy spacyfikowanie go bez użycia przemocy okazała się nierealna. Kania był zresztą wyraźnie przeciwny działaniom siłowym i stanowił jedną z ostatnich przeszkód na drodze do wprowadzenia stanu wojennego - zapewne zresztą z tego powodu utracił wkrótce (w połowie października) stanowisko I sekretarza.
Wróćmy jednak do wrześniowej przymiarki do stanu wojennego. Zapewne z tego okresu pochodzi niezwykła relacja Krzysztoporskiego dotycząca narady w Natolinie, która odbyła się najprawdopodobniej w drugiej połowie września 1981 r. Brało w niej udział kilka osób (m.in. Kania, Jaruzelski, wicepremier Mieczysław Rakowski, sekretarz KC PZPR Kazimierz Barcikowski oraz członkowie Biura Politycznego - Józef Czyrek i Mirosław Milewski). Po jej zakończeniu Jaruzelski poprosił Krzysztoporskiego o osobistą rozmowę, podczas której zapytał go o opinię na temat ewentualnego wprowadzenia stanu wojennego. Były wiceminister miał wówczas powiedzieć, że jego zdaniem zabraknie trumien i potrzeba będzie ze 100 tys. prześcieradeł35.
W ramach intensyfikacji działań związanych z wprowadzeniem stanu wojennego, trzy dni przed zakończeniem drugiej tury I KZD, 4 października 1981 r., na posiedzeniu kierownictwa MSW minister Kiszczak wydał swym podwładnym następujące polecenie: "Aktywniej działać w tym kierunku, aby "wpuszczać" przeciwnika w "maliny", w sytuacje, które będą stawiać wroga w trudne lub kompromitujące go położenie, a zwłaszcza pokazywać, że jest nieodpowiedzialny, awanturniczy i prowadzi kraj do nieszczęścia"36. To nie wszystko - nakazywał również "utrzymywanie atmosfery napięcia", a także "podgrzewanie nastrojów, gdyż kolejne strajki mogą dać pretekst do wprowadzenia stanu wojennego"37. Innym ważnym elementem przygotowań władz do siłowej konfrontacji było powołanie 23 października 1981 r. - pod pozorem kontroli zakładów pracy w zakresie spraw związanych z obronnością kraju - terenowych grup operacyjnych. Ich oficjalnym zadaniem było kontrolowanie i usprawnianie działań władz administracyjnych i gospodarczych w obliczu zimy, grożącej katastrofą państwu pogrążonemu w kryzysie. W rzeczywistości grupy te zostały wykorzystane do rekonesansu przed wprowadzeniem stanu wojennego, a także - w mniejszym stopniu - do poprawy i tak pozytywnego wizerunku Wojska Polskiego.
Jak wynika z analiz Ośrodka Badań Opinii Publicznej i Studiów Programowych Komitetu ds. Radia i Telewizji, aktywność władz PRL i Służby Bezpieczeństwa, zwłaszcza zmasowana kampania propagandowa, sprawiła, że jesienią 1981 r. poparcie społeczne dla NSZZ "Solidarność" znacznie zmalało - z 74 proc. w badaniu z 19-20 września do 58 proc. w badaniu z 23-24 listopada. W tym samym czasie zaufanie do rządu miało wzrosnąć z 30 proc. do 51 proc. Jednocześnie, jeśli wierzyć tym danym, Polacy coraz częściej winą za sytuację w kraju obarczali związek (wzrost z 12 proc. do 22 proc.), a rzadziej władze PRL (spadek z 51 proc. do 34 proc.). Miał też drastycznie wzrosnąć odsetek osób spodziewających się, iż "dojdzie w niedługim czasie do próby sił i użycia przemocy" (z 53 proc. do 69 proc.); twierdzono również, że zwiększył się odsetek oczekujących zlikwidowania "źródeł niepokojów [...] drogą rozmów i porozumień"38. Ten ostatni wynik był zapewne efektem spotkania "wielkiej trójki", czyli premiera Jaruzelskiego, prymasa Józefa Glempa i przewodniczącego NSZZ "Solidarność" Wałęsy 4 listopada 1981 r. Władze PRL pozorowały tylko chęć rozmów, co zresztą przynosiło efekty. Tymczasem wyniki badań przeprowadzonych przez Ośrodek Badań Opinii Publicznej i Studiów Programowych były ważnym sygnałem dla osób przygotowujących stan wojenny, pokazującym, że Polacy są zmęczeni przedłużającym się napięciem i pustymi półkami, coraz częściej mają pretensje nie do rządu, ale do "Solidarności", z którą wiązali tak wielkie nadzieje. Członkami związku zostało przecież prawie 10 mln osób.
Przywódcy PRL nadal szukali pretekstu do wprowadzenia stanu wojennego czy też jego propagandowego uzasadnienia. Oficjalnie kontynuowali rozmowy i negocjacje z NSZZ "Solidarność". Była to jednak z ich strony - o czym już wspomniano - tylko gra pozorów, ponieważ w tym czasie (jesienią 1981 r.) kończyły się one niepowodzeniem. Powodem fiaska nie była bynajmniej niechęć czy zbyt roszczeniowa postawa przedstawicieli "Solidarności", lecz stanowisko ich partnerów z władz komunistycznych, którzy de facto nie byli zainteresowani kompromisem. W związku z tym nie byli również gotowi do jakichkolwiek ustępstw, choć oczekiwali takowych od drugiej strony. Tę postawę tak opisywał doradca Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność" Bronisław Geremek: ""Solidarność" chce rozmawiać o praworządności. Rząd odpowiada: nie, bo nie. "Solidarność" chce rozmawiać o dostępie do środków masowego przekazu. Rząd odpowiada - nie, bo nie jesteśmy przygotowani. O podwyżkach cen - rząd chce rozmawiać natychmiast. Stanowisko rządu w sprawie strajków też jest wyraźne - strajków powinno nie być"39.
Wracając do poszukiwania przez władze komunistyczne pretekstu i usprawiedliwienia stanu wojennego, warto przypomnieć, że miały one nadzieję znaleźć je nie tylko w kraju, ale i u swoich sojuszników (zwłaszcza Związku Sowieckiego). Przykładem takiego działania było wydarzenie, do którego doszło podczas posiedzenia komitetu ministrów obrony państw członkowskich Układu Warszawskiego w dniach 1-4 grudnia 1981 r. Wiceminister obrony narodowej Florian Siwicki na polecenie Jaruzelskiego zaproponował uzupełnienie oświadczenia prasowego kończącego naradę następującym stwierdzeniem: "Komitet ministrów obrony wyraził swoje zaniepokojenie rozwojem sytuacji w PRL, wywołanym wywrotową działalnością sił antysocjalistycznych, które stwarzają trudności w realizacji zobowiązań sojuszniczych sił zbrojnych państw członkowskich Układu Warszawskiego i wywołują konieczność podjęcia stosownych kroków w celu zapewnienia bezpieczeństwa wspólnoty socjalistycznej w Europie"40. Poprawkę tę, zawierającą niedwuznaczną groźbę inwazji na Polskę, zgłosił formalnie Dmitrij Ustinow, minister obrony Związku Sowieckiego. Sprzeciw wobec jej przyjęcia wyrazili jednak ministrowie obrony Węgier i Rumunii. Nie pomogły tłumaczenia Siwickiego, że uzupełnienie tekstu "byłoby zimnym prysznicem dla kontrrewolucji, a zarazem poparciem dla walki polskiego kierownictwa z reakcją. Nie chodzi tu o żadne konkretne kroki wojskowe, ale o moralno-polityczne poparcie dla partyjnego i państwowego kierownictwa PRL"41. Ministrów obrony Węgier i Rumunii nie przekonało też złagodzenie pierwotnego tekstu ani naciski wywierane przez stronę sowiecką. W tym wypadku decydującą rolę odegrała nieprzejednana postawa I sekretarza Komitetu Centralnego Rumuńskiej Partii Komunistycznej Nicolae Ceauşescu, który obawiał się, że oświadczenie tego rodzaju otwiera furtkę do ewentualnej interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Polsce42.
Co prawda władzom PRL nie udało się uzyskać oświadczenia sojuszników o rzekomo grożącej Polsce interwencji, ale za to dwaj cenni agenci Służby Bezpieczeństwa (Eligiusz Naszkowski, szef pilskiej "Solidarności" i TW "Grażyna", oraz Wojciech Zierke, przewodniczący Zarządu Regionu Słupskiego i TW "Jola") zarejestrowali na taśmach magnetofonowych fragmenty nieformalnej, zamkniętej narady Prezydium Komisji Krajowej oraz przewodniczących zarządów regionalnych NSZZ "Solidarność", która odbyła się w Radomiu 3 grudnia 1981 r. Odpowiednio zmontowane i nagłośnione nagrania posłużyły później za dowód rzekomego dążenia przywódców związku, na czele z Wałęsą, do konfrontacji siłowej i stały się jednym z głównych uzasadnień propagandowych rzekomej konieczności wprowadzenia stanu wojennego43. Innym, długo używanym przez Jaruzelskiego argumentem była prowokacja (niestety, nigdy nie sprecyzował on przez kogo miała być szykowana ani też na czym miała polegać) podczas planowanej przez Region Mazowsze na 17 grudnia 1981 r. pokojowej manifestacji przeciwko używaniu siły do rozwiązywania konfliktów społecznych44.
Tymczasem 2 grudnia przeprowadzono "próbę generalną" przed wprowadzeniem stanu wojennego, czyli pacyfikację Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej w Warszawie. Zastosowano wtedy m.in. blokadę łączności telekomunikacyjnej45. Trzy dni później, 5 grudnia 1981 r., Biuro Polityczne KC PZPR zaakceptowało wprowadzenie stanu wojennego, pozostawiając Jaruzelskiemu decyzję o przysłowiowym naciśnięciu guzika. O podjętych decyzjach poinformowani zostali sojusznicy ze Związkiem Sowieckim na czele. Rozpoczęcie stanu wojennego opóźniało się jednak, ponieważ władze PRL czekały na najbardziej dogodny moment rozpoczęcia tej ryzykownej operacji. Wprowadzeniu stanu wojennego miał sprzyjać weekend, jak również drugie obrady władz krajowych NSZZ "Solidarność", które zwiększały szanse na aresztowanie większości przywódców związku. Ostatnie - jak się później okazało - posiedzenie Komisji Krajowej w Gdańsku w historycznej Sali BHP Stoczni Gdańskiej rozpoczęło się 11 grudnia. Obrady, które jak zwykle miały trwać dwa dni, przedłużyły się, co było korzystne z punktu widzenia władz. Umożliwiało to bowiem zatrzymanie najważniejszych przywódców związku, co stanowiło jeden z warunków powodzenia planowanej operacji. Wystarczyło otoczyć dwa trójmiejskie hotele, w których nocowali członkowie "Solidarności"46.
W czasie gdy 12 grudnia 1981 r. władze PRL uruchamiały machinę stanu wojennego, działacze władz krajowych "Solidarności" i ich doradcy rozmawiali o sposobach rozwiązania kryzysu47. Pojawił się m.in. pomysł abolicji dla funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. Obrady "krajówki" zakończyły się tuż przed północą. Prowadzący spotkanie podsumował je słowami: "Nie kracz, Słowik!"48. Mniej więcej w tym samym czasie wyrwani z łóżek członkowie Rady Państwa jechali do Belwederu, aby tam zapoznać się z pakietem aktów prawnych (dekretami) regulującymi funkcjonowanie kraju w okresie stanu wojennego, a władze od kilku godzin - nie czekając na formalne podstawy - prowadziły pierwsze działania w ramach operacji jego wprowadzenia. Pierwsze szyfrogramy z poleceniem rozpoczęcia akcji przez funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej i Służby Bezpieczeństwa trafiły do komendantów wojewódzkich MO 12 grudnia przed godz. 16.0049. Jeszcze przed północą na ulicach polskich miast pojawiły się wspólne patrole milicjantów i żołnierzy ludowego Wojska Polskiego, czołgi, transportery opancerzone i wozy bojowe. Po godz. 23.00, jeszcze przed formalnym wprowadzeniem stanu wojennego, internowani zostali również pierwsi działacze NSZZ "Solidarność" i innych ugrupowań opozycyjnych. Operację wprowadzenia stanu wojennego maskowano działaniami antyspekulacyjnymi i skierowanymi przeciwko "elementowi kryminalnemu", oznaczonymi kryptonimami "Pierścień" i "Element". Być może to właśnie spowodowało, że członkowie władz krajowych "Solidarności" obradujący w Gdańsku nie zareagowali na niezwykle dokładne informacje o pierwszych działaniach podejmowanych w ramach stanu wojennego, przekazane z Olsztyna50.
Nie sposób też nie przypomnieć, że w przygotowaniu pacyfikacji niepokornej części społeczeństwa przywódcy PRL korzystali z bratniej pomocy, głównie towarzyszy sowieckich. Wbrew głoszonej powszechnie tezie stan wojenny nie miał uchronić kraju przed obcą interwencją, lecz stanowił dla Moskwy dużo korzystniejsze rozwiązanie (zdecydowanie mniej kosztowne gospodarczo, politycznie i militarnie). Skalę współpracy z Sowietami doskonale oddaje kwestia druku obwieszczenia o wprowadzeniu stanu wojennego ze względu na bezpieczeństwo państwa. Ten najbardziej chyba znany dokument stanu wojennego został powielony w nakładzie 250 tys. egzemplarzy, na których wydrukowanie potrzeba było ponad 5,5 tony papieru, w drukarni Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego przy Radzie Ministrów Związku Sowieckiego. Dzięki temu udało się zachować ów fakt w tajemnicy. Sowieccy bezpieczniacy mieli przy tym wykazać pełną gotowość do spełniania próśb strony polskiej - i to "mimo różnorakich trudności, wynikających głównie z małej mocy urządzeń, na których zdecydowano [się] je drukować". Notabene ze względu na ich uwagi odnoszące się do projektu obwieszczenia "wprowadzono kilkanaście poprawek [...] dotyczących liternictwa i szaty graficznej"51. Druk obwieszczenia zakończono najprawdopodobniej pod koniec sierpnia 1981 r.52 Nieco ponad dwa tygodnie później - w ramach operacji pod kryptonimem "Sasanka" - rozwieziono je po kraju. W pierwszym etapie (17 września, od godz. 19.42 do 23.40) transportowano obwieszczenie z Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej do komend wojewódzkich we Wrocławiu, w Poznaniu, Bydgoszczy, Częstochowie, Kielcach, Lublinie, Łomży i Łodzi. W drugim zaś dostarczono je (między godz. 21.40 dnia 17 września a godz. 3.30 dnia 18 września) do miast docelowych53.
Związek Sowiecki - wbrew powszechnym wówczas obawom "wejdą, nie wejdą" i powszechnemu dzisiaj mitowi - nie był jednak skłonny do wkroczenia do Polski. Ze względu na bardzo wysokie koszty (gospodarcze, polityczne i militarne) takiego kroku przywódcy ZSRS byli zainteresowani tym, aby "polski problem" rozwiązali polscy komuniści, bez ich wsparcia militarnego. Jeżeli się do inwazji przymierzali, to w grudniu 1980 r. oraz - przynajmniej według Kani - w marcu 1981 r. Później już - jak twierdzi były I sekretarz KC PZPR - zrezygnowali z tego pomysłu. W wyjaśnieniach dla sądu - podczas procesu autorów stanu wojennego - Kania pisał: "Ważne jest, że w późniejszych miesiącach taka groźba, wbrew temu co się niekiedy pisze i mówi, nie wystąpiła już w realnym wymiarze. Jestem głęboko przekonany, że i jesienią 1981 r. zagrożenia Polski radziecką interwencją zbrojną nie było". I dodawał: "Wydaje się pewne, że radziecka interwencja mogłaby nastąpić tylko wówczas gdyby w Polsce dokonywał się przewrót ustrojowy i nastąpiło zerwanie więzi z Układem Warszawskim, czy też gdyby doszło do załamania operacji stanu wojennego z tragicznymi skutkami".
Tymczasem - co trzeba przypomnieć - planiści stanu wojennego, przewidując rozwój sytuacji w kraju po jego wprowadzeniu, zakładali m.in. wariant pesymistyczny (tzw. wariant nr 3), w którym mogło dojść do ogólnokrajowego strajku generalnego, wyjścia części załóg na ulice, masowych demonstracji ulicznych i atakowania gmachów partyjnych oraz administracyjnych. W wariancie tym - jak zaznaczano - "nie wyklucza się pomocy wojsk Układu Warszawskiego". Pozostawał on aktualny również w kolejnych miesiącach. Mało tego, Jaruzelski, który w połowie października 1981 r. zastąpił Kanię na stanowisku I sekretarza KC PZPR, niemal do ostatniej chwili (jeszcze w nocy z 9 na 10 grudnia 1981 r.) zabiegał u Sowietów o gwarancję "bratniej pomocy" w przypadku, gdyby on i jego podwładni sami nie byli w stanie poradzić sobie z polskim społeczeństwem54. Jednocześnie "czynnik radziecki" był wykorzystywany do nacisków na kierownictwo NSZZ "Solidarność", np. w czasie wspomnianego wcześniej kryzysu bydgoskiego. Kania wraz z Jaruzelskim mieli wręcz prosić o przedłużenie trwających w tym czasie w PRL manewrów wojsk Układu Warszawskiego "Sojuz 81". Przyniosło ono zresztą oczekiwane rezultaty - związek zrezygnował z planowanego strajku generalnego, a kryzys zakończył się tzw. ugodą warszawską. Władze PRL, a dokładniej ekipa Jaruzelskiego, starały się również propagandowo zdyskontować rzekome zagrożenie sowieckie. Tak więc np. podczas jednej z odpraw na krótko przed wprowadzeniem stanu wojennego minister Kiszczak nakazywał podwładnym: "Używać straszaka interwencji, koncentracji wojsk na granicy, że mogą wejść nie tylko wojska radzieckie, ale [również] czeskie, niemieckie i tu nie ma wyjścia"55. Niekiedy zresztą Jaruzelski - szukając alibi dla działań siłowych, o czym była już mowa - wręcz inspirował gniewne oświadczenia sojuszników. Nie przeszkadzało mu to zabiegać o ich gwarancję pomocy w przypadku niepowodzenia całej operacji, co zresztą było zgodne z założeniami z połowy marca 1981 r.
Dalsza część w wersji pełnej
Część I. Od "mniejszego zła" do "mniejszego zła", czyli droga do stanu wojennego
1 29 VIII 1980 r., w trakcie posiedzenia Biura Politycznego, Gierek powiedział: "Co się tyczy wolnych związków zawodowych - coraz więcej ludzi za nimi się opowiada. Ja jestem przeciw. Ale jest określona sytuacja, grozi nam strajk generalny. Może trzeba wybierać mniejsze zło, a potem starać się z tego wybrnąć?" (Protokół nr 28 z posiedzenia Biura Politycznego KC PZPR 29 sierpnia 1980 r. [w:] PZPR a "Solidarność" 1980-1981. Tajne dokumenty Biura Politycznego, wstęp T. Kozłowski, Warszawa 2013, s. 157).
2 Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej [dalej: AIPN], 0398/29, t. 2, Raport z działalności Sztabu MSW w ramach operacji "Lato 80" w okresie od 16 VIII 1980 r. do 30 IV 1982 r., maj 1982 r., załącznik 50: Propozycje Sztabu MSW "Lato 80", 26 VIII 1980 r., k. 340-341.
3 Ibidem, k. 340.
4 AIPN, 0717/6, t. 1, Decyzja nr 03/80 kierownika Sztabu MSW, 26 VIII 1989 r., k. 42.
5 A. Paczkowski, Droga do "mniejszego zła"..., s. 41.
6 Doskonale oddaje to wypowiedź ministra obrony narodowej Wojciecha Jaruzelskiego: "Mówiono tu o ogłoszeniu stanu wyjątkowego - tego nie przewiduje nasza konstytucja. Jest tylko stan wojenny, ale też wprowadzić go nie można, bo jak wyegzekwować rygory, kiedy stanie cały kraj. To nierealne" (Protokół nr 28 z posiedzenia Biura Politycznego KC PZPR..., s. 159).
7 G. Majchrzak, Informacje sytuacyjne MSW z sierpnia 1980 roku, "Zeszyty Historyczne" 2003, z. 145, s. 143.
8 AIPN, 00133/200, Notatka dot. wytycznych zastępca kierownika Sztabu Operacji "Lato 80", 30 VIII 1980, k. 58-59.
9 AIPN, 00133/200, Notatka dot. wytycznych zastępca kierownika Sztabu Operacji "Lato 80", 31 VIII 1980 r., k. 108.
10 L. Kowalski, Komitet Obrony Kraju (MON - PZPR - MSW), Warszawa 2011, s. 375. Wśród przygotowanych na posiedzenie KOK dokumentów znalazło się m.in. rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie zasad i trybu internowania osób zagrażających bezpieczeństwu państwa i porządku publicznego w okresie obowiązywania stanu wojennego (ibidem).
11 S. Ligarski, G. Majchrzak, Przymiarki do mniejszego zła, "Polityka" 2016, nr 50. Niestety nie zachowała się dokumentacja z tego posiedzenia KOK. Wiadomo natomiast, że wiceminister obrony narodowej Siwicki otrzymał wówczas polecenie podjęcia prac studyjnych nad koncepcją stanu wojennego, w związku z rzekomym "zagrożeniem zewnętrznym państwa" (L. Kowalski, Komitet Obrony Kraju..., s. 388).
12 Na temat działań wobec kierownictwa "Solidarności" zob. G. Majchrzak, Rozpracowanie organów kierowniczych NSZZ "Solidarność" przez Służbę Bezpieczeństwa 1980-1982, Warszawa 2021.
13 Protokół nr 16 z posiedzenia Sztabu MSW powołanego do kierowania operacją "Lato 80", 10 X 1980 r. [w:] P. Raina, M. Zbrożek, Operacja "Lato 80". Preludium stanu wojennego. Dokumenty MSW, Pelplin 2003, s. 64. Listy osób przeznaczonych do internowania zaczęły spływać do centrali resortu (Sztabu Operacji "Lato 80") 17 X 1980 r. (A. Paczkowski, Droga do "mniejszego zła"..., s. 83).
14 L. Kowalski, Narodziny stanu wojennego, "Arka" 1993, nr 48, s. 176.
15 Cyt. za: T. Kozłowski, Anatomia rewolucji. Narodziny ruchu społecznego "Solidarność" w 1980 roku, Warszawa 2017, s. 102.
16 AIPN, 1585/198, Posiedzenie kierownictwa MSW, 8 XI 1980 r., k. 43.
17 Wiceminister spraw wewnętrznych mówił o internowaniu "dużej liczby osób, może około 30-40 tys., na wstępie operacji, a później może jeszcze dwa-trzy razy więcej", czyli łącznie od 90 do 160 tys. (ibidem). Te liczby - o ile nie są pomyłką protokolanta lub przejęzyczeniem mówcy - muszą szokować, szczególnie jeśli pamięta się, że w okresie stanu wojennego internowano łącznie niespełna 10 tys. osób.
18 Protokół nr 45 z posiedzenia Biura Politycznego KC PZPR, 8 XI 1980 r. [w:] PZPR a "Solidarność" 1980-1981..., s. 256.
19 Protokół nr 44 z posiedzenia Biura Politycznego KC PZPR, 7 XI 1980 r. [w:] PZPR a "Solidarność" 1980-1981..., s. 251.
20 Po raz kolejny - podczas posiedzenia władz PZPR - nad sięgnięciem po stan wojenny dyskutowano w dniu 26 XI 1980 r. (Protokół nr 51 z posiedzenia Biura Politycznego KC PZPR, 26 XI 1980 r. [w:] PZPR a "Solidarność" 1980-1981..., s. 299-305). Miało to związek z kolejnym kryzysem na linii władze PRL-NSZZ "Solidarność", a mianowicie tzw. sprawą Jana Narożniaka. 21 listopada został on aresztowany za powielanie i rozpowszechnianie tajnej instrukcji prokuratora generalnego PRL Lucjana Czubińskiego, zatytułowanej Uwagi o dotychczasowych zasadach ścigania uczestników nielegalnej działalności antysocjalistycznej. Los Narożniaka podzielił Piotr Sapełło, pracownik prokuratorskiej poligrafii, podejrzany o przekazanie mu kopii tego dokumentu. Doprowadziło to do gwałtownych protestów "Solidarności", zwłaszcza Regionu Mazowsze, którego pracownikiem był Narożniak. Więcej na temat sprawy Narożniaka zob. J.R. Sielezin, Płaszczyzna konfrontacji politycznej między "Solidarnością" a władzą w latach 1980-1981, Wrocław 2005, s. 198-203; A. Friszke, Rewolucja Solidarności 1980-1982, Kraków 2014, s. 157-177.
21 AIPN, 0236/277, t. 2, Propozycje działań zmierzających do zahamowania antysocjalistycznych i negatywnych inicjatyw, 16 XII 1980 r., k. 59-60. Proponowane przez Służbę Bezpieczeństwa działania wobec członków KOR wynikały wprost z zaleceń partyjnych, a ewentualne zatrzymanie Kuronia rozważano już wcześniej. 3 XII 1980 r. podczas narady kierownictwa MSW omawiano "realizację linii VII Plenum KC PZPR przez resort spraw wewnętrznych". Wiceminister spraw wewnętrznych Władysław Pożoga powiedział wtedy: "Zatrzymanie Kuronia winna poprzedzić nasilona akcja propagandowa w środkach masowego przekazu oraz rozmowy neutralizujące z takimi np. osobami jak [Tadeusz] Mazowiecki i [Władysław] Siła-Nowicki", czyli z doradcami NSZZ "Solidarność" uważanymi przez władze za umiarkowanych. AIPN, 1585/198, Posiedzenie kierownictwa MSW, 3 XII 1980 r., k. 10.
22 W grze decyzyjnej z 16 II 1981 r. wzięło udział 45 osób. Oprócz wyższych oficerów MON i MSW byli to również przedstawiciele Wydziału Propagandy KC PZPR (L. Kowalski, Komitet Obrony Kraju..., s. 400). Więcej na jej temat zob. A. Paczkowski, Droga do "mniejszego zła"..., s. 136-140.
23 A. Paczkowski, Droga do "mniejszego zła"..., s. 145.
24 Ocena sytuacji wewnętrznej w kraju i propozycje działań resortu spraw wewnętrznych przygotowane przez Sztab Operacji "Lato 80", 22 XII 1980 r. [w:] Stan wojenny w dokumentach władz..., s. 43. Więcej na temat taktyki odcinkowych konfrontacji zob. G. Majchrzak, "Solidarność" na celowniku. Wybrane operacje SB przeciwko związkowi i jego działaczom, Poznań 2016, s. 67-74.
25 Literatura na temat kryzysu bydgoskiego jest bogata. Najszerzej został on opisany w publikacji Krzysztofa Osińskiego i Piotra Rybarczyka, Kryzys bydgoski 1981. Przyczyny, przebieg, konsekwencje, t. 1: Monografia, Bydgoszcz-Gdańsk-Warszawa 2013.
26 Protokół nr 83 z posiedzenia Biura Politycznego KC PZPR, 27 III 1980 r. [w:] PZPR a "Solidarność" 1980-1981..., s. 492-495. Z tego posiedzenia warto odnotować szczególnie słowa I sekretarza KC PZPR Stanisława Kani, który mówił m.in: "Duże jest zaniepokojenie sojuszników. Dzwonił tow. [Leonid] Breżniew. Widzą, że nastąpił u nas przyrost agresywności i antyradzieckości. Trzeba się orientować na własne siły i nawet stan wojenny" (ibidem, s. 494). Z tej wypowiedzi jednoznacznie wynika, że Związek Sowiecki nie był zainteresowany interwencją w PRL i udzieleniem pomocy polskim towarzyszom, co ci w swoich planach - w razie potrzeby - zakładali.
27 Okólnik ministra spraw zagranicznych w sprawie możliwości wprowadzenia stanu wojennego w Polsce z 30 III 1981 r. [w:] Polskie dokumenty dyplomatyczne. 1981 styczeń-czerwiec, red. P. Długołęcki, Warszawa 2021, s. 283.
28 Więcej na ten temat zob. G. Majchrzak, Przeciwko Targowicy i najeźdźcom. Apele do żołnierzy, milicjantów i esbeków na wypadek próby siłowej pacyfikacji "Solidarności", http://dzieje.pl/artykuly-historyczne/przeciwko-targowicy-i-najezdzcom-apele-do-zolnierzy-milicjantow-i-esbekow-na-wypadek, dostęp 1 IV 2022 r.
29 Cyt. za: M.F. Rakowski, Dzienniki polityczne 1979-1981, Warszawa 2004, s. 54. Więcej na temat Posłania zob. M. Kozłowski, Posłanie do ludzi pracy Europy Wschodniej 1981, Kalisz 2016, a także G. Majchrzak, Niebezpieczny dokument. Posłanie do ludzi pracy Europy Wschodniej, "Wolność i Solidarność" 2011, nr 2, s. 95-102.
30 AIPN, 0236/243, t. 9, Zapis z posiedzenia 11 IX 1981 r. grupy operacyjnej u wiceministra spraw wewnętrznych gen. bryg. Adama Krzysztoporskiego, 15 IX 1981 r., k. 15.
31 A. Paczkowski, Droga do "mniejszego zła"..., s. 114.
32 Tak przynajmniej odnotował na bieżąco Kania w swych odręcznych zapiskach, które kilka lat przed śmiercią odczytał autorowi niniejszej pracy.
33 Informacja wywiadu wojskowego NRD o sytuacji w PRL, 16 IX 1981 r. [w:] Przed i po 13 grudnia. Państwa bloku wschodniego wobec kryzysu w PRL 1980-1982, t. 2..., s. 235.
34 Cyt. za: J. Holzer, "Solidarność" 1980-1981, Warszawa 1990, s. 271.
35 Relacja Adama Krzysztoporskiego złożona autorowi 27 IV 2015 r.
36 Cyt. za: A. Friszke, Rewolucja Solidarności..., s. 726.
37 G. Majchrzak, "Solidarność" na celowniku..., s. 72.
38 Komunikat o badaniach sondażowych Ośrodka Badania Opinii Publicznej i Studiów Programowych Komitetu ds. Radia i Telewizji "Polskie Radio i Telewizja" na temat napięć społecznych i stosunków władza-"Solidarność", przeprowadzonych we wrześniu, w październiku i listopadzie 1981 r. [w:] Stan wojenny w dokumentach władz..., s. 53, 55-56.
39 Cyt. za: M. Pernal, J. Skórzyński, Kalendarium Solidarności. 1980-1989, Warszawa 1990, s. 51.
40 Cyt. za: Odrzucona prośba tow. Jaruzelskiego. Informacja Ministerstwa Obrony Narodowej Czechosłowacji z posiedzenia komitetu ministrów obrony państw członkowskich Układu Warszawskiego w dniach 1-4 grudnia 1981 r., oprac. G. Majchrzak, P. Piotrowski, "Glaukopis" 2007, nr 7-8, s. 317.
41 Ibidem, s. 318.
42 Podczas posiedzenia Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Rumunii Ceauşescu oświadczył m.in.: "Jest to przede wszystkim zagadnienie polityczne, a nie wojskowe, i musimy stwierdzić, że nie ma potrzeby, aby wojskowi dyskutowali na temat zagadnień politycznych, i w związku z tym nie zgadzamy się na żadne nawiązania, chociaż powiedziałem [Constantinowi] Olteanu [ministrowi obrony], że mógłby odwołać się do tego, co powiedziałem rok temu, w grudniu, iż uczestnicy po zaznajomieniu się z sytuacją w PRL wyrazili pogląd, że komunistom, klasie robotniczej, ludziom pracy z bratniej Polski uda się przezwyciężyć zaistniałe trudności i że zapewnią dalszy rozwój kraju na drodze socjalizmu". I dodał: "To jest właśnie istota zagadnienia: oznacza to, że powinniśmy zgodzić się na interwencję zbrojną!" (Stenogram z nadzwyczajnego posiedzenia Politycznego Komitetu Wykonawczego KC RPK, 3 XII 1981 r. [w:] Przed i po 13 grudnia. Państwa bloku wschodniego wobec kryzysu w PRL 1980-1982, t. 2..., s. 384-385).
43 Więcej zob. G. Majchrzak, Taśmy radomskie, "Wolność i Solidarność" 2013, nr 6, s. 176-184.
44 Jaruzelskiemu chodziło o manifestację w Warszawie. Na II Walnym Zebraniu Delegatów Regionu Mazowsze zapowiedziano w tym dniu wiece (o godz. 16.00) na terenie całego regionu, a także wezwano władze innych regionów związku do "rozciągnięcia akcji protestacyjnej na teren całego kraju" (L. Wujec, II WZD Regionu Mazowsze, "AS" 1981, nr 5, s. 201).
45 Więcej na temat pacyfikacji WOSP zob. G. Majchrzak, Próba generalna. Atak na WOSP - grudzień 1981, "Wolność i Solidarność" 2012, nr 4, s. 65-72.
46 Operacji internowania członków Komisji Krajowej nadano kryptonim "Mewa" (P. Brzeziński, Operacja "Mewa", "Dziennik Bałtycki", 10 XII 2021, dodatek "40-lecie stanu wojennego").
47 Komisja Krajowa NSZZ "Solidarność". Posiedzenie w dniach 11-12 grudnia 1981 r., oprac. T. Tabako, wstęp A. Paczkowski, Warszawa 2003.
48 Ibidem, s. 369.
49 Jako pierwszy (o godz. 15.47) szyfrogram otrzymał komendant wojewódzki MO w Katowicach Jerzy Gruba.
50 G. Majchrzak, "Solidarność" na celowniku..., s. 113-120; teleksy wysłane 12 XII 1981 r. z Olsztyna do Warszawy znajdują się w zasobie Archiwum Akt Nowych w Warszawie, w materiałach po działaczu gdańskiej "Solidarności" Konradzie Marusczyku.
51 G. Majchrzak, Sdiełano w CCCP - cena nie grała roli, "Rzeczpospolita", 21 III 2007.
52 1 IX 1981 r. (o godz. 18.20) jeden z egzemplarzy wydrukowanego w Związku Sowieckim obwieszczenia otrzymał minister spraw wewnętrznych Kiszczak (Notatka dyrektora Biura Śledczego MSW Tadeusza Kwiatkowskiego, 1 IX 1981 r., w zbiorach autora).
53 AIPN, 001133/202, Meldunek dyrektora Biura Operacyjnego KG MO z przebiegu transportu przesyłek specjalnych w operacji "Sasanka", wrzesień 1981 r., k. 129.
54 Świadczy o tym m.in. zapis rozmowy Jaruzelskiego z Wiktorem Kulikowem, naczelnym dowódcą wojsk Układu Warszawskiego, 9 XII 1981 r. (A. Dudek, "Bez pomocy nie damy rady", "Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej" 2009, nr 8-9, s. 95-100). Pośrednio przebieg rozmowy potwierdza również zapis posiedzenia Biura Politycznego Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego 19 XII 1981 r. (W. Bukowski, Moskiewski proces. Dysydent w archiwach Kremla, tłum. J. Darczewska et al., Warszawa 1998, s. 568-574). Po części jej przebieg znajduje również potwierdzenie w materiałach wschodnioniemieckich, a dokładniej w notatce ministra obrony narodowej NRD Heinza Hoffmanna dla sekretarza generalnego KC SED Ericha Honeckera z 10 XII 1981 r. (T. Mianowicz, Stan wyższej konieczności, "Zeszyty Historyczne" 1996, z. 116, s. 73-74).
55 Cyt. za: T. Mianowicz, Rok 1981: mity i rzeczywistość, "Zeszyty Historyczne" 1997, z. 117, s. 41.