Wykształcenie
Widziałem, jak bezdomny na Moście Dębnickim rozkłada ręce
w geście oranta, czekając na to,
co ma się ziścić. Spacerowałem po bulwarach
i rozpoznałem miejsce, w którym Wisła wyrzuciła na brzeg
dwa martwe łabędzie. Raz do roku
składałem ofiarę w postaci choroby,
najczęściej w listopadzie, dla świętego
spokoju. Słyszałem, jak gawron modli się
na Plantach, a wiosenne wietrzenie kamienic
przyjmowałem jako dowód zmian. Widziałem
marsz nierówności i butelki na głowach
lewicy. Widziałem marsz nierówności i rany
w głowach prawicy. Wszyscy byliście piękni
i pijani nocą, a ja żarłem nienawiść
z obu waszych rąk, gdy wbiegałem wniebowzięty
w sam środek zwiastowania podejrzanych panienek
i w dziewczyny smutne jak Ruczaj,
by jadać
ich rybę widelcem i nożem, a niebo palcami,
biegając na oślep.
Pokazałaś mi, jak kochać i zdradzać,
więc wiedziałem, jak kochać i zdradzać. Wdychałem
sterylne mieszkania i smród ich śmietników. Niosąc
przez rzekę truchło idei, widziałem,
jak bezdomny na Moście Dębnickim rozkłada ręce
w geście oranta, czekając na to,
co ma się ziścić.
I nadal patrzę,
jak ta sama intensywna nieobecność dyktuje tętno -