Środowiska industrialne/postindustrialne zależności (w literaturze i kulturze polskiej od XIX do XXI wieku) - Redakcja: Lucyna Sadzikowska, Marta Tomczok, Paweł Tomczok

Kup ebooka

29.00 zł
23.78 zł (13,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Spis treści

Wprowadzenie: Post-indu-zależności (w literaturze i kulturze polskiej od XIX do XXI wieku)

I. KULTUROWE PROJEKTY INDUSTRIALIZACJI

Izabela Kaczmarzyk, "Jest to widok nie dający się opisać prawie". Formy i sposoby percepcji górnośląskiego krajobrazu kulturowego w czasach uprzemysłowienia

Hanna Gosk, Mierząc siłę na zamiary. Industrializacja II RP i jej okoliczności w reportażu Melchiora Wańkowicza

Paweł Tomczok, Zależnościowa i postzależnościowa świadomość Zagłębia Dąbrowskiego

Magdalena Krzyżanowska, O akustycznych efektach industrializacji. Dźwięki fabryki w prozie przełomu XIX i XX wieku - rekonesans

II. HISTORIE ŚRODOWISKOWE KATASTROF

Bożena Karwowska, Auschwitz jako wyzwanie dla środowiska - okupacja, industrializacja, pamięć materialna

Inga Iwasiów, Pölitz/Police, historie styczne

Lucyna Sadzikowska, Ołowica - naprzemienna, odnawiająca się i zwielokrotniona historia wyciszania i nagłaśniania choroby szopienickich dzieci na tle polityczno-społecznych uwarunkowań

III. LOKALNE ŚRODOWISKA POSTZALEŻNOŚCIOWE

Marta Tomczok, Refugia, brownfieldy, nieużytki: środowiska postzależnościowe w literaturze polskiej od XIX do XXI wieku

Elżbieta Rybicka, Pustynia Błędowska. Krajobraz po katastrofie, żywioły i narracje lokalne

Emilia Kledzik, Romowie i proletariat. Reportaże postindustrialne Przemysława Witkowskiego i Magdaleny Okraski

Mateusz Chaberski, Jessica Kufa, Hałdy. W stronę alternatywnych praktyk rewitalizacji

Małgorzata Zduniak, "Bobry Pana Boga". Dyskurs olenderski jako przykład odtwarzania/stwarzania dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego w Polsce ostatnich lat

IV. ARTYSTYCZNO-LITERACKIE SPEKULACJE ŚRODOWISKOWE

Małgorzata Sugiera, Po końcu świata: spekulatywne miasta i ich więcej-niż-ludzie

Katarzyna Trzeciak, Tworzywo nowoczesnej autonomii. Dyskursywizowanie plastiku w medialno-literackiej komunikacji PRL-u

Michał Koza, Przemysły podmiotowości Bestiariusza nowohuckiego Elżbiety Łapczyńskiej

Noty o autorach

Indeks nazwisk

Izabela Kaczmarzyk

Uniwersytet Ignatianum ORCID: 0000-0001-7310-2209

"Jest to widok nie dający się opisać prawie"1.Formy i sposoby percepcji górnośląskiego krajobrazu kulturowego w czasach uprzemysłowienia

Na początku września 1847 roku w "Gazecie Krakowskiej" pisano:

Wczoraj o 8mej z rana przybył pierwszy lokomotyw i jeden wagon koleją żelazną z Pruss; - [...] Wkrótce potem nastąpi uroczyste otwarcie całej kolei Krakowsko Górno-Szląskiej; - mówią że to ma nastąpić zaraz po sprowadzeniu reszty lokomotywów i wagonów tak do banhofu Krakowskiego, jak i do innych stacji, najdalej około 15 b.m.2

Następnie na łamach tego samego czasopisma przetoczyła się jeszcze dyskusja, jak poprawnie winno się nazywać ten nowy środek lokomocji (parowiec, wóz parowy, lokomotyw?), zakończona jednak rozsądnym wnioskiem, że "zwyczaj bywa najlepszym sędzią w takich sprawach"3. Niecały miesiąc później rzeczywiście uroczyście zainaugurowano działalność "Kolei żelaznej Krakowsko-Górno-Szlązkiej". Dzięki temu Kraków (a pośrednio i Lwów) skomunikowane zostały z największymi miastami Europy. W prasie krakowskiej opublikowano wówczas pierwszy rozkład jazdy, a w prasie lwowskiej anonsowano:

"Gazeta Krakowska" donosi, iż dnia 13 b.m. odbyło się uroczyste otworzenie kolei żelaznej krakowsko-górno-szlązkiej. Odtąd więc można już z Krakowa jechać nieprzerwanie koleją żelazną: do Wiednia, Pragi, Wrocławia, Berlina, Hamburga, itd.4

Możliwość taka znacząco ułatwiła i usprawniła, szczególnie w zakresie czasu trwania (ale także i kosztów podróży), przemieszczanie się po Europie, a zarazem - niejako przy okazji - otworzyła przed podróżującymi nowe doświadczenie - percepcję industrialnego krajobrazu, zdecydowanie różnego od widoku "pięknych wyżyn krakowskich"5, jak pisał Wincenty Pol.

Bowiem zanim jeszcze szyny kolejowe przecinać zaczęły Rzeczpospolitą Krakowską, na nieodległym Górnym Śląsku rozpoczął się proces dynamicznego uprzemysłowienia. Proces ten - chociaż trwał od końca XVIII stulecia - szczególnego natężenia nabrał w II połowie XIX i na początku XX wieku (od lat sześćdziesiątych XIX wieku najbardziej uprzemysłowiony obszar pomiędzy Katowicami, Bytomiem a Gliwicami zaczęto nazywać Oberschlesische Industriegebiet). Dynamika przemysłowych zmian sprawiła, że ta peryferyjna kraina, dotąd albo deprecjonowana, albo "przezroczysta" dla tych, którzy z jakiegoś powodu ją przemierzali, zaczęła budzić ciekawość, a przynajmniej przykuwać uwagę specyfiką przemysłowych inwestycji, które sprawiały, jak napisano w jednym z przewodników na początku XX wieku, że "[...] główną atrakcją tego terenu są nie uroki krajobrazu, lecz twórcza siła, której powstanie i rozwój dają wymowne świadectwo wytrwałości, energii oraz inteligencji ludzkiego ducha"6. Może nieco dyskusyjne byłoby to, czy rzeczywiście żadnych "uroków krajobrazu" również na Górnym Śląsku odnaleźć by się nie dało (chociaż najprawdopodobniej autor przewodnika, może trochę niczym kiedyś John Ruskin, uważał, że zdecydowanie przyjemniej jest wolno wędrować między zielonymi wzgórzami7), ale ten punkt widzenia (podporządkowany podkreślaniu roli, jaką Górny Śląsk odgrywał jako integralna część Cesarstwa Niemieckiego) wskazuje na źródła sposobu percepcji tego regionu, który sprawił, że pojęcie "górnośląskość" integralnie zrosło się z pojęciem "industrialność". Mimo iż przemysł i konsekwencje uprzemysłowienia nie stanowiły jedynego ani też wyłącznego wyznacznika górnośląskiej rzeczywistości kulturowej w ostatnich dwóch stuleciach, ani też nigdy nie obejmowały całości Górnego Śląska w jego historycznych granicach, to jednak ta ukształtowana już w drugiej połowie XIX wieku wizualna dominanta krajobrazowa okazała się niezwykle trwała zarówno w zakresie formy/form opisywania górnośląskiej przestrzeni, jak i przypisywanych im znaczeń8.

Reprezentacyjne dla tego procesu są teksty kultury, które ilustrowały i dokumentowały doświadczenie industrialnej zmiany. Obejmują one przede wszystkim wszelkie materiały wizualne: mapy, plany, projekty, schematy, ryciny, a zwłaszcza litografie, fotograwiury i fotografie. Możliwość powielania najpierw litografii, a później coraz częściej również fotograwiur i fotografii oraz fakt, że nie należały one do sztuki elitarnej, ale raczej pełniły funkcje pragmatyczne i propagandowo-edukacyjne (czasem też - jak powiedzielibyśmy dzisiaj - marketingowe9), sprawiały, że miały one wpływ na kształtowanie się powszechnych schematów wizualnych. Schemat ten w odniesieniu do Górnego Śląska oznaczał utrwalenie takich ikonograficznych wyróżników jak przenikanie się agrarności i industrialności (m.in. nieopodal zakładów przemysłowych uprawiano pola i wypasano zwierzęta), dominację spowitej dymem z kominów architektury przemysłowej oraz swoistą symbiozę różnego typu maszyn i obsługujących je robotników, a także - co może wydawać się paradoksalne - wprost proporcjonalną do zmian urbanizacyjnych i demograficznych sakralizację przestrzeni, której wyznacznikiem stały się równoważące wertykalny wymiar szybów i kominów wieże neoromańskich i neogotyckich kościołów10. Prekursorską rolę w kształtowaniu tego typu schematów wizualnych odegrały zwłaszcza litografie Ernsta Wilhelma Knippla oraz fotografie Maxa Steckla (dokumentującego również - co istotne - przemysłową rzeczywistość znajdującą się pod powierzchnią śląskiej ziemi)11.

Drugą grupę tekstów kultury o równie petryfikacyjnym charakterze stanowią polskojęzyczne i niemieckojęzyczne deskrypcje górnośląskiego krajobrazu kulturowego obecne w tekstach niefikcjonalnych o różnej proweniencji, funkcjach i genologicznej specyfice: od sprawozdań dotyczących różnych gałęzi przemysłu, przez opisy geograficzne i historiograficzne, piśmiennictwo o znamionach bedekera, notatki terenowe oraz relacje etnograficzne, podróżnicze czy artykuły zamieszczane na łamach prasy12.

Wśród tego typu deskrypcji wyróżnić można grupę tekstów, których autorzy, mieszkający na ziemiach znajdujących się pod zaborem austriackim, zwłaszcza w Krakowie, ale też Lwowie13, podejmowali w XIX wieku trud podróży na Górny Śląsk, realizując cele patriotyczne, poszukując argumentów w dyskursie wspólnotowym, dowodzącym przynależności tego regionu i jego autochtonicznych mieszkańców do polskiej wspólnoty kulturowej, a tym samym konieczności odrodzenia/wzmocnienia "polskiego ducha"14. Władysław Kornel Zieliński w swojej monograficznej pracy Szląsk (pruski) słowem i ołówkiem na podstawie najnowszych źródeł przedstawiony, wydanej w 1889 roku, tak to precyzował:

Wśród ludności szląskiej spostrzegamy dwa plemiona, tj. słowiańskie i germańskie, które to ostatnie liczebnie przewyższa plemię słowiańskie. Niemców i żydów (sic!) więc na Szląsku pruskim jest 3.369.521, słowian (sic!) zaś 752.66615.

Wyznacznikami tak rozumianego "plemiennego" podziału w oczach twórców opisujących górnośląski krajobraz kulturowy stały się forma architektoniczna i wzorce proksemiczne (zwłaszcza że dostrzegano, iż kwestie językowe już tak jednoznaczne nie są). Trzeba jednak zaznaczyć, że zamieszczane na kartach poszczególnych tekstów krajobrazowe deskrypcje nie były celem samym w sobie, w większości opis krajobrazu stanowił tylko przyczynek, tło do tego, co stanowiło o istocie przekazu, czyli działaniach na rzecz konsolidacji całej polskiej grupy etnicznej ponad zaborowymi granicami, a także z uwzględnieniem Śląska, który po wiekach znalazł się w tym samym organizmie państwowym co Wielkopolska (i Pomorze)16. Nie ulegało przy tym wątpliwości, że zachodzące na Górnym Śląsku przemiany cywilizacyjne były konsekwencją zaangażowania niemieckiego kapitału i niemieckich właścicieli ziemskich. Kopalnie, huty i inne zakłady przemysłowe należały do lokalnej "arystokracji węgla i stali" lub pruskiego rządu. Jednak niezależnie od kwestii własnościowych i silnego podziału na kadrę techniczną i urzędników należących do niemieckiego kręgu kulturowego oraz robotników rekrutujących się spośród polskojęzycznej rodzimej ludności, najczęściej o wiejskiej proweniencji, zakłady przemysłowe ze swoimi kominami, wieżami wyciągowymi, fryszerkami etc. oceniano przede wszystkim w kategoriach modernizacyjnych. Industrialność pochłaniająca grunty orne, które pod koniec XIX wieku, jak podkreślał Zieliński, w okolicach takich miast jak Katowice czy Königshütte, były już stosunkowo niewielkie, intrygowała, budziła podziw i przywodziła na myśl analogie do rozwoju innych ośrodków przemysłowych w Europie czy Ameryce (świadomość negatywnych konsekwencji rozwoju przemysłowego, chociaż się pojawiała, nie była dominującym rysem poszczególnych deskrypcji17). Natomiast swoistą linią demarkacyjną zdawała się forma domów mieszkalnych. Forma ta stanowiła część tworzącej się wówczas górnośląskiej specyfiki urbanistycznej: rozrastały się dawne wsie i niewielkie miejscowości (czego przykładem był rozwój Katowic), granice pomiędzy nimi zacierały się, przy zakładach przemysłowych powstawały kolonie robotnicze18, zabudowa stawała się coraz bardziej gęsta i coraz bardziej ustandaryzowana, dominującym materiałem budowlanym była czerwona cegła, z której wznoszono "w rzędy ustawione gromady kamienic czynszowych"19. Jednak w bliższym i dalszym sąsiedztwie owych - jak będzie się je później określać - familoków wciąż widoczne były kryte słomą czy gontem niewielkie chaty, przed płotami których rozciągały się tonące w błocie gościńce. Była to zarazem jedna z odsłon przenikania się na dziewiętnastowiecznym Górnym Śląsku agrarności i industrialności. Symboliczne są w tym kontekście archiwalne fotografie pokazujące dzisiejsze śródmieście Katowic - wzdłuż ulicy Dorfstrasse (która współcześnie nosi nazwę Starowiejskiej [sic!]) na przestrzeni kilkuset metrów widać w tle dominującą sylwetę neogotyckiego kościoła Mariackiego, nowe piętrowe, murowane domy kryte dachówką oraz kryte gontem chaty autochtonicznych mieszkańców ówczesnej wsi Katowice20. I najwyraźniej ten utrwalony na fotografii widok był już przez współczesnych odczytywany jako symboliczny dla dziejów miasta - dokładnie ten sam widok został bowiem na początku XX wieku wykorzystany na pocztówce typu "Gruss aus..." przedstawiającej widoki (w formie barwnych rysunków) dawnych Katowic i portret jednego z "ojców-założycieli" miejskości Katowic - Richarda Holtzego (1824-1891)21. To najpierw współistnienie, a później wypieranie dawnej, wiejskiej formy domostw na rzecz urbanizacyjnej nowoczesności było podkreślane również w ówczesnych opisach Katowic. Wspomniany Richard Holtze w swojej pracy Stadt Kattowitz. Eine kulturhistorische Studie wydanej w 1871 roku podkreślał, jak ważna była to przemiana:

Katowice, miasto z wysokimi wieżami, smukłymi kominami, pięknymi i prostymi szeregami domów i długimi halami fabrycznymi rozpościera się tam, gdzie przed trzydziestu laty pokryte strzechą, gliniane domostwa małego przysiółka przykucnęły w rozsypce za stawem22.

Zarówno studium Holtzego, jak i pięknie wydany w 1872 roku Album von Kattowitz nie pozostawiają cienia wątpliwości, że proces przemiany owego "małego przysiółka" w nowoczesne miasto (Katowice w 1865 roku uzyskały prawa miejskie) był powodem do dumy wszystkich tych, którzy w owych "pięknych i prostych szeregach domów" zamieszkali.

Tymczasem polscy obserwatorzy spoza Śląska odczuwali wyraźny dysonans poznawczy, bo jednak w ich przekonaniu to "chaty" i "sadyby" podobne do typowych domostw "ludu polskiego" z innych regionów wywoływały w nich poczucie swojskości. Były tym elementem architektonicznym, który zdawał się jasno i bezdyskusyjnie potwierdzać, że Śląsk to rzeczywiście "gałązka odrąbana od Macierzy"23, a "poczciwi Górnoszlązacy", chociaż mówią "nieco dziwacznie", to jednak do tego samego piastowskiego szczepu należą24. I chociaż tak rozumiane wspólnotowe ślady rzeczywiście dało się odnaleźć ("widok wiosek ten sam co u nas"25, pisał Lucjan Malinowski), to jednak poczucie znacznego poziomu odmienności od dotychczasowych doświadczeń związanych z percepcją przestrzeni, jakie mieli autorzy poszczególnych deskrypcji, i wynikająca z tego potrzeba porównywania, poszukiwania analogii czy charakteryzowania nieznanego poprzez znane w refleksji nad modernizującą się rzeczywistością Górnego Śląska pojawiała się zdecydowania częściej.

Konsekwencją tworzenia i upowszechniania zarówno przedstawień wizualnych, jak i opisów, których motyw przewodni stanowiła industrialność, było powstanie zasobu wiedzy kulturowej, tym cenniejszej, że będącej efektem bezpośredniego zetknięcia się ich autorów (czasem świadomego, a czasem przypadkowego) z uprzemysłowieniem bezpowrotnie przekształcającym kulturowy krajobraz Górnego Śląska. Jednym z istotnych czynników wpływających na specyfikę postrzegania górnośląskiej przestrzeni stała się wspomniana na początku artykułu linia kolejowa, dzięki której autorzy poszczególnych deskrypcji przybywali na Górny Śląsk lub przez niego przejeżdżali.

Znaczenie "dróg żelaznych" doceniono bardzo szybko. Na łamach warszawskiego "Wędrowca" w 1885 roku w artykule Rozwój kolejowej techniki pisano:

Drogi żelazne w połączeniu z żeglugą parową i telegrafją, stały się najpotężniejszą dźwignią współczesnej naszej cywilizacji, przemysłu i techniki. [...] Każda część świata [...] posiada obecnie swoje koleje żelazne, które czynią przystępnemi najmniej dotąd znane okolice, rozprzestrzeniając przemysł i cywilizację26.

Jednak pierwsi podróżujący często mieli ambiwalentne uczucia, wydawało im się bowiem, że szybkość, z jaką pociąg się przemieszcza, uniemożliwia spokojną kontemplację krajobrazu. Nie zawsze też potrafili się dostosować do wymogów takiego środka komunikacji, ponieważ zapewne towarzyszyły im emocje podobne do tych, które opisywał - zanim jeszcze możliwa była podróż koleją z Krakowa do Wiednia - znany księgarz i wydawca Ambroży Grabowski (1782-1868), który w 1842 roku relacjonował:

Spóźniwszy się z przybyciem do Banhofu [w Ołomuńcu - I.K.], znaleźliśmy wszystkie wozy zasiędzione prócz tego, który idzie zaraz za machiną, czyli kotłem. Atoli nie tracąc fantazji, usiedliśmy ochoczo i lecieliśmy na kształt błyskawicy do Wiednia [...]. Maszyna zaczyna pstrykać, fuczyć, huczeć, kołatać i rusza się. Z początku z powagą majestatyczną, potem zaczyna iść spieszniej, a nareszcie zaczyna lecieć tak szparko, tak bystro, że zanim można było przypatrzeć się drzewu lub fizjognomii człowieka stojącego przy drodze, już się przeleciało nic nie ujrzawszy. Atoli ta spieszność wcale nie jest przykrą i żadnej różnicy nie ma od tego, jakby pędziło się rączymi końmi27.

W tym opisie zwraca uwagę podkreślenie niemożności doświadczenia szczegółów widoku "za oknem" pociągu, jednak o ile coś niewielkiego i pojedynczego (jak wspomniane drzewo czy człowiek) rzeczywiście dość łatwo umykało uwadze, to już zagęszczenie tego, co rozpościerało się wzdłuż linii kolejowej pomiędzy Mysłowicami a Gliwicami, miało cechy, które na taką ulotność wrażeń nie pozwalało. Malinowski podkreślał:

Droga żelazna górno-szląska aż do Gliwic i dalej ku Koźlowi biegnie wśród okolicy zapełnionej butami. Co chwila błyskają tu i ówdzie na horyzoncie jakby łuny pożarów. Są to piece różnych fabryk28.

Wydaje się bowiem, że za sprawą naturalnej segmentacji wzrokowych doświadczeń oko podróżnych, przemieszczających się rozrastającymi się liniami kolejowymi po Górnym Śląsku wyróżniało i klasyfikowało obiekty charakterystyczne dla uprzemysławiającego się krajobrazu, poszukując i odnajdując elementy, które nawet, jeżeli dotąd nie były przez nich dosłownie "widziane", to były często "zasłyszane", co sprzyjało petryfikacji kształtującego się obrazu Śląska.

Odzwierciedlają to dwie relacje, które łączy fakt, że ich autorzy związani byli z Krakowem i z tego właśnie miasta koleją wyruszyli na Górny Śląsk, oraz to, że ich pobyt "wśród kopalń i hut" nie był dziełem przypadku, ale świadomej, intencjonalnej decyzji. Pierwszy z nich - Lucjan Malinowski (1839-1898), znakomity językoznawca, wyruszył na Śląsk w roku 1869, a drugi - Jan Badeni (1858-1899), jezuita, mocno zaangażowany w życie społeczne, dwadzieścia lat później.

Lucjan Malinowski - podobnie jak kilka lat wcześniej Józef Ignacy Kraszewski - "z bijącym sercem", jak pisał, przekraczał śląską granicę, jego emocje dotyczyły przede wszystkim tego, na ile uda mu się przeprowadzić terenowe obserwacje i zgromadzić najbardziej go interesujące materiały lingwistyczne dotyczące obecności na Śląsku śladów polskiej kultury. Chociaż rzeczywiście na tych kwestiach przede wszystkim koncentrował on swoją uwagę, to jednak istotny element stanowiło także doświadczenie specyfiki górnośląskiej przestrzeni, na inność której był mentalnie już wcześniej przygotowany. Jak wyjaśniał:

Słyszałem ja już cuda o Szląsku, o jego fabrykach, wysoko posuniętej uprawie pól, która uderza szczególniej podróżnego, zasmuconego widokiem żyznych pustyń Królestwa... I rzeczywiście, jakiż rażący kontrast! Już na wstępie uderza cię ruch, krzątanie się, piękne budynki, jakie tylko w Prusiech zdarzyło mi się widzieć. Czuć tu Schinkla w najmniejszej wiosczynie, w skromnym partykularnym miasteczku. Zaraz przy wjeździe otacza cię czarny pył węgla i jego zapach. Na stacjach mnóstwo szyn do mijania się wozów, masy robotników, ludzi wsiadających i wysiadających29.

To doświadczenie ruchu, rozwoju, a zarazem swoistej przemysłowej egzotyki wydaje się w drugiej połowie XX wieku coraz mocniej do obrazu Górnego Śląska przylegać. Kiedy bowiem dwadzieścia lat później, na tym samym krakowskim dworcu do pociągu wsiądzie autor drugiej ze wspomnianych wyżej relacji - Jan Badeni, jego doświadczenie będzie się wpisywać w to samo spektrum podróżniczych emocji. Nieprzypadkowo więc od razu na wstępie swojej relacji Badeni wyjaśnia, że jego swoiste "przedrozumienie" Górnego Śląska oparte było na potrzebie skonfrontowania własnych, krakowskich obserwacji, które wskazywały, że mieszkańcy tego nieodległego regionu są wyjątkowo pobożni, oraz pozytywnego obrazu, jaki kreślił jeden z towarzyszy jego podróży, "[...] który - jak wyjaśnia Badeni - nieraz już, jak mówią tutaj "smykał się" po Górnym Szląsku" i nie miał "[...] dość słów pochwały dla szląskich krajów i obyczajów", zaręczając "Zobaczycie sami!", co Badeni z wyraźnym dystansem skwitował: "Ha! Zobaczymy!"30. Jednak rzeczywiście to bezpośrednie "zobaczenie" górnośląskiego krajobrazu (chociaż relacja poświęcona była przede wszystkim kwestiom religijności Górnoślązaków) zaowocowało diagnozą górnośląskiej rzeczywistości podkreślającą swoistą symbiozę industrialności i sakralności górnośląskiej przestrzeni:

Inny to świat - napisał w swojej relacji Jan Badeni - fabryka koło fabryki, komin koło komina. [...] Spoza tego dymu wygląda raz po raz i strzela w niebiosa wspaniała wieża gotyckiego kościoła. [...] Gdzie spojrzysz wypisane niby wielkimi literami z wież kościelnych i fabrycznych kominów: Módl się i pracuj31.

Nie ulega wątpliwości, że to właśnie ta wertykalność kominów, wież szybowych i wież kościelnych oraz unoszącego się (ku niebu) dymu jako elementów konstytutywnych dla górnośląskiego pejzażu spetryfikowała się na tyle, że stała się po latach nie tylko krajobrazowym wyróżnikiem, ale przede wszystkim jednym z najbardziej rozpoznawalnych wizualnych symboli regionu32.

Odrębną grupę tekstów stanowiły opisy zakładów przemysłowych opracowane przez specjalistów, inżynierów, którzy analizowali przede wszystkim funkcjonowanie linii technologicznych i którzy - poza sprawozdaniami typowo technicznymi - dostarczali też materiału źródłowego dla publikowanych na łamach różnych "tygodników ilustrowanych" relacji dotyczących między innymi specyfiki modernizacyjnych procesów, które zmieniały Górny Śląsk w "pruską Kalifornię". Przykładem takiego tekstu jest opublikowany na łamach "Wędrowca" artykuł Na Szlązku i w Styrii spisany "z notat inżeniera Cz.", który latem 1875 roku razem z towarzyszącymi mu osobami wsiadł w Sosnowcu "na wagony pruskie, aby nowy kraj, nowych ludzi zobaczyć"33, po czym przez kolejnych kilka dni zwiedzał "[...] wielkie piece, gisernie, walcownie, warsztaty", oceniając, że "[...] wszędzie wszystko [jest - I.K.] wspaniałe, olbrzymie, podług najnowszych systemów urządzone"34. Odwiedzenie wszystkich interesujących go zakładów, tzn. Königshütte, Laurahütte, Hubertushütte, Antonienhütte, Martahütte, Donnersmarckhütte, wymagało jednak dodatkowego środka lokomocji, czyli wynajęcia dorożki (poza dorożkami pomiędzy częścią miejscowości funkcjonowały wówczas również konne omnibusy oraz przewoziły pasażerów budowane w celach przemysłowych koleje wąskotorowe). Jednak kolejnym etapem komunikacyjnym, ułatwiającym poruszanie się po Górnym Śląsku również poza trajektorią głównych traktów kolejowych, stały się od lat dziewięćdziesiątych XIX wieku elektryczne tramwaje, co podkreślały ówczesne przewodniki turystyczne35.

Po plebiscycie, kiedy część Górnego Śląska znalazła się w granicach odrodzonej Rzeczypospolitej, poziom rozwoju przemysłowego - poza funkcjonowaniem jako swego rodzaju "gabinetu osobliwości", który warto zobaczyć, aby zaspokoić ciekawość, doświadczyć czegoś innego - stał się również przyczyną wycieczek typowo edukacyjnych przeznaczonych dla grup młodzieży szkolnej, zwłaszcza dla kółek krajoznawczych36, a także szczególnie dla studentów kierunków technicznych, którzy mogli w ten sposób zapoznać się z nowoczesnymi maszynami, urządzeniami i technologią stosowaną w górnośląskim przemyśle, co dla gospodarki II Rzeczypospolitej miało ogromne znaczenie. Wśród organizatorów takich wizyt studyjnych był pionier nauk o organizacji i zarządzaniu, profesor Edwin Hauswald (1868-1942), który w czerwcu 1923 roku przyjechał na Górny Śląsk ze studentami Wydziału Mechanicznego Politechniki Lwowskiej. Z wizyty tej sporządził szczegółowe sprawozdanie (opublikowane na łamach "Czasopisma Technicznego"), tym cenniejsze, że analizował w nim krajobraz i park maszynowy, jakie polskie władze zastały, kiedy ta część Górnego Śląska (jako autonomiczne Województwo Śląskie) znalazła się w II Rzeczypospolitej. Hauswald był specjalistą, technologiczne rozwiązania go nie dziwiły, nie były dla niego egzotyką, dlatego jego relacja to precyzyjne, naukowe omówienie tych cech, które potwierdzają ukształtowaną w XIX wieku tezę o modernizacyjnym rozwoju Górnego Śląska, stanowiącym jego cechę dystynktywną37. Hauswald oparł więc swoją narrację nie na antycznej czy biblijnej metaforyce charakterystycznej dla deskrypcji dziewiętnastowiecznych, ale na założeniach organicystycznych, dlatego pisał o "żywym organizmie gospodarczym i komunikacyjnym Śląska"38 i dlatego też na przykład Królewska Huta była w jego oczach:

[...] ogromnym zakładem kombinowanym, łączącym kopalnie węgla i rudy z wyrobem żelaza, stali i jego przeróbką na gotowe wyroby. [...] Sama Huta Królewska stanowi ośrodek okazałego miasta tejże nazwy i posiada 7 pieców wysokich, stalownię z 5 piecami płomiennymi i odlewnię, koksownie, kilka walcowni, wielkie fabryki kół tarczowych dla wozów kolejowych, fabrykę materjałów do budowy kolei, jak np. rozjazdów, krzyżulców, iglic, sygnałów, części do budowy wagonów, ogromne prasy do tłoczenia ram wagonowych i innych konstrukcji, następnie fabrykę wagonów towarowych i mostów żelaznych39.

To konkretne, enumeracyjne wskazanie, co składa się na ów "kombinowany zakład", dalekie jest od relacji z tego samego miejsca, jaką trzy dekady wcześniej z ogromną emfazą nakreślił Stanisław Bełza (1849-1929), pisząc:

[...] wjeżdża [się - I.K.] do morza ognia, lub lepiej, że wstępuje w otchłanie piekielne, wpośród których uwijały się tysiące czarnych jak potępieńcy pracowników płomieni. Zaiste, kto czegoś podobnego w życiu nie widział, ten wystawić sobie nawet tego nie może i sądzę, że sam Dante nawet, wstępując w bramy nieszczęsnej krainy, gdzie "nie ma nadziei" potęgą niezwykłej wyobraźni swojej stworzyć musiał sobie przybliżony zaledwie do tego widok40.

Nadmiernych emocji nie budzi również ta część relacji, która poświęcona została poziomowi rozwoju kolei. Hauswald podkreśla przede wszystkim (zwłaszcza że wyjeżdża z wybudowanego na przełomie wieków równie majestatycznego, tyle że neobarokowego, dworca kolejowego we Lwowie), iż:

Okazałe dworce kolejowe i piękne zabudowania miejskie w każdej prawie, choćby małej miejscowości Śląska, doskonałe tory, szybka i gładka jazda pociągów, oraz gęste ich następstwo zwracają na siebie uwagę przybysza i budzą wrażenie silnego i bujnego życia, nad którem panuje praca przemysłowa i górnicza41.

Patriotycznie nastawiony, podobnie jak wcześniejsi podróżnicy, Hauswald analizuje ponadto, w jaki sposób na ten zintegrowany układ komunikacyjny wpłynęła zmiana przynależności państwowej Górnego Śląska, obiektywnie zaznaczając:

Początkowo wystąpiły wielkie trudności w dziedzinie ruchu kolejowego spowodowane przede wszystkim przecięciem szeregu ważnych tętnic ruchu dosyć krętą granicą, zostawiającą główne węzły kolejowe raz po stronie niemieckiej, raz po stronie naszej. Żywy organizm gospodarczy i komunikacyjny Śląska był więc granicą przecięty, a urządzenia stacji, przy nowej granicy nie odpowiadały zupełnie nowym warunkom, gdyż były to stacje przejazdowe, a nie końcowe, jak ich potrzeba na granicy dwu wielkich i niestety niechętnych sobie państw. Dla usunięcia tych wielkich braków trzeba się było zabrać do budowy nowych linij objazdowych lub łączących ze sobą poszczególne ogniska przemysłu i ruchu i do rozbudowy stacyj granicznych, stosownie do wymogów kontroli granicznej i celnej. Wielkie stacje graniczne z dawnych czasów, jakie założono w Mysłowicach, Szopienicach i Katowicach, stały się teraz stacjami przejazdowymi, podczas gdy nowe stacje tego typu stworzyć trzeba w miejscowościach, o których przedtem nikt nie myślał42.

Natomiast zanim Hauswald przejdzie do charakterystyki poszczególnych zakładów przemysłowych, podobnie jak podróżnicy dziewiętnastowieczni, zwraca uwagę na ogólną specyfikę górnośląskiej przestrzeni, którą tak opisuje:

Wieże wyciągowe i ogromne urządzenia nadziemne kopalni węgla, olbrzymie hale stalowni i walcowni, niezliczone kominy wszelkiego rodzaju wielkich zakładów przemysłowych dowodzą, że znajdujemy się w najbardziej przemysłowej dzielnicy Polski i w jednej z najsilniej pod względem górniczym i przemysłowym rozwiniętych okolic Europy43.

Agnieszka Ozimek, dokonując współczesnej parametryzacji wskaźników dominanty krajobrazowej na potrzeby cyfrowej analizy fotografii, wymienia kilka cech, jakie muszą posiadać obiekty, aby można było je zaklasyfikować jako obiekty wyróżniające się w przestrzeni. Są to: znaczna ingerencja w linię nieba, równie znaczne gabaryty, duża wysokość, pionowy wymiar, oryginalna forma, bogaty detal i niezwykła barwa44. Wyróżniki te - poza bogatym detalem - cechują industrialne obiekty, które decydowały o tym, że "prawdziwa" górnośląskość zaczęła być utożsamiana i zawężana do obszaru, gdzie rzeczywiście od drugiej połowy XIX wieku zagęszczenie kopalń, hut i innych zakładów przemysłowych było największe - był to również, co ważne i co trzeba zaznaczyć, obszar, przez który bezpośrednio przebiegała najstarsza w tym regionie linia kolejowa. W 1923 roku w sprawozdaniu z kilkutygodniowej wyprawy krajoznawczej dla uczennic Dąbrówki, żeńskiej szkoły na poznańskich Jeżycach, której trasa wiodła "od Łucka do Katowic", geograf Jan Kilarski (1882-1951) podkreślał (na poziomie narracji z wyraźnym literackim zacięciem) najważniejszą zmianę w percepcji górnośląskiego krajobrazu z polskiego punktu widzenia:

Powróciliśmy tą samą drogą do Bogucic. Przez otwarte okno długo patrzyłem w noc rozświeconą gwiazdami kopalnianych i fabrycznych świateł, jak przed niedawnym czasem każdą nocą z każdego tranzytowego pociągu Poznań - Kraków patrzyły polskie oczy i dusze w te same światła: "To Górny Śląsk. - Długo patrzyłem: To nasz Górny Śląsk"45.

Ten typ myślenia wydaje się symptomatyczny dla utrwalającej się w okresie międzywojennym stereotypizacji postrzegania, jak pisał sto lat wcześniej Wincenty Pol, "prozaicznej śląskiej ziemi"46, którą podzielono na trzy strefy kolorystyczne: białą, zieloną i czarną47, przy czym ten ostatni z kolorów na długie lata przytłumił dwa pozostałe, stając się jednym z najważniejszych symbolicznych wizualnych kwantyfikatorów (górno)śląskiej rzeczywistości kulturowej, którą usilnie starano się w II Rzeczypospolitej zintegrować z pryncypiami polskiej kultury narodowej.

1 W ten sposób opisywał swoje wrażenia z przejazdu koleją przez Górny Śląsk krakowski historyk, Henryk Schmitt (1817-1883). Zob. Henryka Schmitta listy do żony: 1845-1880, red. Stefan Kieniewicz, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1961, s. 325.

2 "Gazeta Krakowska" nr 203 z 1847 roku podaje w poniedziałkowym wydaniu z 6 września fakt przyjazdu pierwszego parowozu, mający miejsce "wczoraj" - czyli w niedzielę 5 września. Cyt. za: Leszek Zakrzewski, Parowozy Kolei Krakowsko-Górnośląskiej (1847-1850), "Zeszyty Naukowo-Techniczne SITK RP. Oddział w Krakowie" 2017, nr 3 (114), s. 140, https:bibliotekanauki.pl (dostęp: 16.02.2022).

3 Tamże.

4 Tamże, s. 143.

5 Wincenty Pol, Z wycieczki, "Biblioteka Naukowego Zakładu imienia Ossolińskich" 1847, t. 2, z. 5, s. 544.

6 Illustrierter Führer durch das Oberschlesische Industriegebiet mit besonderer Berücksichtung der Orte Kattowitz, Königshütte, Beuthen, Tarnowitz, Zabrze und Gleiwitz, hrsg. von Leo Woerl, Leipzig 1904 / Ilustrowany przewodnik po górnośląskim okręgu przemysłowym ze szczególnym uwzględnieniem miejscowości Katowice, Królewska Huta, Bytom, Tarnowskie Góry, Zabrze i Gliwice, oprac. Leo Woerl, Gliwice-Opole 2017, s. 109 (reprint).

7 John Ruskin był zdania, że "[c]ały system komunikacji kolejowej obsługuje ludzi będących w pośpiechu, a z tej racji - przejściowo choćby - nieszczęśliwych. Nikt, kogo okoliczności do tego nie zmuszają, nie podróżowałby w ten sposób, wolałby wędrować spacerowym krokiem poprzez wzgórza i pomiędzy żywopłotami, zamiast jechać poprzez tunele i pomiędzy nasypami. [...] Kolej przemienia podróżnego w żywą przesyłkę pocztową. Na czas podróży człowiek zrzuca z siebie szlachetniejsze cechy ludzkiej natury dla dostosowania się do tego ziemskiego środka lokomocji" (John Ruskin, Sztuka. Społeczeństwo. Wychowanie. Wybór pism, przeł. Zofia Doroszowa, Maria Treter-Horowitzowa, Zakład Narodowy im. Ossolińskich - Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk, Wrocław 1977, s. 102-103. Cyt. za: Wojciech Tomasik, Kolej i nowoczesna tożsamość. Trzy mikroanalizy, "Teksty Drugie" 2006, nr 1-2, https://rcin.org.pl/Content/51581/WA248_67865_P-I-2524_tomasik-kolej.pdf [dostęp: 16.02.2023]).

8 Piszę o tym szerzej w pracy: Izabela Kaczmarzyk, Krajobraz, portret, maska. Studia o górnośląskim imaginarium przemysłowym, Wydawnictwo Naukowe Akademii Ignatianum, Kraków 2019.

9 Właściciele zakładów przemysłowych zamawiali okolicznościowe wydawnictwa w formie albumów, aby udokumentować jubileusze swoich firm, wydawano też ilustrowane prospekty reklamowe.

10 Zob. Izabela Kaczmarzyk, dz. cyt., s. 113-142; Izabela Kaczmarzyk, Sakralizacja górnośląskiej przestrzeni industrialnej na przełomie XIX i XX wieku, w: Sacrum w mieście, t. 2: Epoka nowożytna i czasy najnowsze, red. Danuta Qurini-Popławska, Łukasz Burkiewicz, Kraków 2016, s. 307-326.

11 Tę wizualną egzemplifikację procesów, które analizuję, pozostawiam poza kręgiem mojego zainteresowania, ponieważ ich uwzględnienie przekroczyłoby ramy niniejszego artykułu.

12 Hanswalter Dobbelmann i Volker Husberg, którzy przebadali niemieckojęzyczne sprawozdania z podróży na Górny Śląsk z punktu widzenia ich roli jako źródeł historycznych, wyodrębnili następujące typy opisów górnośląskiej rzeczywistości: sprawozdania z podróży poznawczych, opisy geologiczne, sprawozdania technologiczne z "podróży docelowych", sprawozdania typu podręcznikowego, opisy zastanych warunków i artykuły prasowe. Zob. Berichte über oberschlesische Industrierevier zwischen 1780 und 1870 / Opisy Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego z lat 1780-1870, w: Von der Dampfmaschine zur Eisenbahn. Bildquellen und Dokumenten zur Frühindustrialisierung Oberschlesiens 1780-1860 / Od maszyny parowej do kolei żelaznej. Źródła ikonograficzne i dokumenty do wczesnego uprzemysłowienia Górnego Śląska 1780-1860, red. Piotr Chmiel, Adam Frużyński, Piotr Mrass, Albrecht Tyrell, tłum. Piotr Chmiel, Katarzyna Domagała, Piotr Mrass, Elka Tyczynska, Ratingen-Zabrze 2004.

13 Bezpośrednie oddziaływanie na świadomość Górnoślązaków podejmowali jednak przede wszystkim działacze narodowi z Wielkopolski. W sposób syntetyczny (z uwzględnieniem perspektywy historiografii niemieckiej i polskiej) zagadnienie to zostało omówione m.in. w pracy: Historia Górnego Śląska. Polityka, gospodarka i kultura europejskiego regionu, red. Joachim Bahlcke, Dan Gawrecki, Ryszard Kaczmarek, Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej, Gliwice 2011, s. 427-437.

14 Niemieckojęzyczne teksty kultury, podporządkowane z kolei niemieckim celom ideologicznym, w ramach niniejszego artykułu nie są poddawane analizie. Zaznaczyć jednak trzeba, że w drugiej połowie XIX wieku trwały intensywne badania historyczne i etnograficzne, które zaowocowały m.in. licznymi monografiami górnośląskich miejscowości pisanych z niemieckiego punktu widzenia.

15 Władysław Kornel Zieliński, Szląsk (pruski) słowem i ołówkiem na podstawie najnowszych źródeł przedstawiony, Wydawnictwo Przeglądu Tygodniowego, Warszawa 1889, s. 20.

16 Zob. Maria W. Wanatowicz, Germanizacja i agitacja wszechpolska w XIX wieku. Z perspektywy polskiej, w: Historia Górnego Śląska, dz. cyt., s. 423-437.

17 Zmiany w zakresie kultury technicznej związane, mówiąc najogólniej, z relacją pomiędzy człowiekiem a przyrodą, sprawiające, że człowiek coraz wyraźniej zyskuje władzę nad naturą, a przynajmniej próbuje tę władzę przejąć, a na codzienność i styl życia oddziałują kolejne wynalazki (od kolei przez telegraf, telefon, radio), polaryzowały w XIX wieku oceny tego typu zjawisk. Polaryzacja ta miała swoje korzenie w obecnych w dyskursie filozoficznym od wieków podejściach: z jednej strony w optymistycznym założeniu, że panowanie nad naturą przynosi pozytywne konsekwencje społeczne, a z drugiej w postawie krytycznej, antyindustrialistycznej i antyurbanizacyjnej, w myśl której rozwój techniki przynosił zagrożenie. Dyskurs ten miał też konsekwencje estetyczne, podkreślano bowiem albo piękno, czy przynajmniej intrygującą specyfikę maszyn i przemysłowego krajobrazu, zwłaszcza zgodnie z kryteriami "wzniosłości technologicznej" (jak definiował tego typu zjawisko Leo Marx w swojej słynnej pracy The Machine in the Garden: Technology and the Pastoral Ideal in America, Oxford University Press, 1964), albo wręcz przeciwnie - industrialność stawała się synonimem brzydoty i powtarzalności, seryjności. Ta poznawcza i estetyczna dychotomia w odniesieniu do maszynizacji i wyróżników kulturowego krajobrazu przemysłowego nie jest zjawiskiem wyłącznie historycznym, obejmując współcześnie rzeczywistość poprzemysłową czy postprzemysłową (na przykład w zakresie zagadnień związanych z dziedzictwem kulturowym).

18 Ks. Adolf Hytrek już w 1879 roku pisał, że Bytom, Królewska Huta, Lipiny, Wirek, Świętochłowice, Szopienice, Roździeń, Katowice i Mysłowice wyglądają jak "jedna rozciągła osada". Zob. Adolf Hytrek, Górny Szlązk pod względem obyczajów, języka i usposobienia ludności, oprac. Bernard Kalicki, "Przegląd Polski", wrzesień 1879, R. XIV, z. III, s. 297.

19 Lucjan Malinowski, Listy z podróży etnograficznej po Szląsku, "Na dziś", Kraków 1871, s. 290, https://www.sbc.org.pl (dostęp: 14.01.2022).

20 L.A. Lamche, Album von Kattowitz, Kattowitz [ok. 1872].

21 Gruss aus alt Kattowitz. Alt katholische Kirche. Villa Holtze. Sanitätsrat Dr: Holtze. Alte Dorfstrasse, https://www.sbc.org.pl (dostęp: 12.03.2023).

22 Richard Holtze, Miasto Katowice. Studium kulturowo-historyczne, w: Katowice oczami Niemców i Polaków, red. Grażyna Barbara Szewczyk, Wydawnictwo Naukowe "Śląsk", Katowice 2017, s. 22.

23 Maria Konopnicka, Pod Beskidami, w: tejże, Poezye. Wydanie zupełnie krytyczne, oprac. Jan Czubek, t. 3, Warszawa-Lublin-Łódź-Kraków [1915].

24 W 1850 roku na łamach poznańskiego "Wiarusa" w artykule O braciach naszych na Śląsku pisano: "Ci ludzie są Polakami istnymi jako i my, tylko że cokolwiek mówią dziwacznie". Cyt. za: W stronę Odry i Bałtyku. Wybór źródeł (1795-1950), red. Wojciech Wrzesiński, t. 1: O ziemię Piastów i polski lud (1795-1918), wybór i oprac. Teresa Kulak, Wrocław-Warszawa 1990, s. 71.

25 Lucjan Malinowski, dz. cyt., s. 148.

26 Rozwój kolejowej techniki, "Wędrowiec" 1885, R. 23, nr 1, s. 394, https://bcul.lib.uni.lodz.pl (dostęp: 20.02.2023).

27 Cyt. za: Adrian Rams, 170 lat Kolei Krakowsko-Górnośląskiej w Szczakowej. Przeszłość - teraźniejszość - perspektywy, Muzeum Miasta Jaworzna, Jaworzno 2017, s. 16.

28 Lucjan Malinowski, dz. cyt., s. 290.

29 Lucjan Malinowski, dz. cyt., s. 289.

30 Ksiądz z Krakowa [Jan Badeni], Z wycieczki na Górny Szląsk [odbitka z "Przeglądu Powszechnego"], Kraków 1889, s. 3.

31 Tamże, s. 3.

32 Współcześnie wieże szybowe w dalszym ciągu stanowią istotny element górnośląskiego krajobrazu kulturowego, szczególną rolę odgrywają te wieże, które stały się zabytkami techniki i które w ostatnich latach są rewitalizowane, zmieniając swoją techniczno-pragmatyczną funkcję na funkcję turystyczną. Jak podkreślał kilka lat temu na łamach lokalnej prasy Adam Frużyński z Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu: "Wieże szybowe są jednym z najważniejszych elementów krajobrazu Górnego Śląska. Są jakby symbolem tego, że w tym miejscu, w tym czasie i tej kulturze jest kopalnia. Każdy, kto wjeżdża na Górny Śląsk, je widzi - są porozrzucane po regionie. I gdy obracają się koła szybowe, to wiadomo, że kopalnia pracuje, wydobywa, fedruje [...], wieża szybowa jest również miejscem łączącym powierzchnię z podziemiami oraz symbolem myśli technicznej, rozwoju technicznego, architektury i historii", Kopalniane wieże przyciągają turystów na Śląsk. Niebawem wycieczki, https://dziennikzachodni.pl/kopalniane-wieze-przyciagaja-turystow-na-slask-niebawem-wycieczki/ar/c3-884946 (dostęp: 02.03.2022); Adam Frużyński, Rozwój konstrukcji wież szybowych w górnośląskich kopalniach, "Górnik Polski. Zeszyty naukowe MGW w Zabrzu", nr 6, https://depot.ceon.pl/bitstream/handle/123456789/17260/rozwoj_konstrukcji_wiez_szybowych_w_gornoslaskich_kopalniach.pdf?sequence=1 (dostęp: 18.02.2023).

33 Na Szląsku i w Styrii. Z notat inżeniera Cz [spisał K. Saryusz], "Wędrowiec" 1878, t. 3, seria 3, nr 53, s. 346, https://bcul.lib.uni.lodz.pl (dostęp: 20.02.2023).

34 Tamże, s. 346.

35 Zob. np. Illustrierter Führer, dz. cyt.; Mieczysław Orłowicz, Przewodnik po ziemiach dawnej Polski, Litwy i Rusi, G. Gebethner i Sp., Kraków 1914.

36 Wycieczki tego typu obejmowały również wizyty w zakładach przemysłowych, nie zwiedzano jednak wówczas w celach porównawczych kilku zakładów, ale najczęściej wybierano jakiś konkretny, na miejscu starając się o pozwolenie - Jan Kilarski, profesor geografii z Poznania, który w 1923 roku wyjechał na kilkutygodniową wycieczkę krajoznawczą z dwunastoma uczennicami Dąbrówki, szkoły żeńskiej w poznańskich Jeżycach (dzisiaj VII Liceum Ogólnokształcące im. Dąbrówki) i ich nauczycielką, tak opisywał w swoim sprawozdaniu tę procedurę: "Dla uzyskania wstępu do zakładów przemysłowych, które nazajutrz zamierzaliśmy zwiedzić, wypadło mi pomimo późnę porę iść do Katowic do wpływowego człowieka. [...] Odnaleźliśmy protektora, którego protekcja nazajutrz nie odniosła skutku. [...] Kopalnię wybraliśmy najbliższą, tę obok hałd której przechodziliśmy wczoraj. Jest to tak zwana kopalnia Ferdynanda [Ferdinandgrube, później Kopalnia "Katowice", dzisiaj w tym miejscu w Katowicach znajduje się Muzeum Śląskie - I.K.], własność berlińskich akcjonariuszów. W dyrekcji sekretarz zrazu stanowczo odmówił pozwolenia na zwiedzenie, z wolna przecież miękł i zgodził się pod warunkiem, że podpiszemy cyrografy, w których zrzekniemy się w razie wypadku, w imieniu naszych spadkobierców pretensji do wszelkich odszkodowań. Zgoda" (Jan Kilarski, Na południowych rubieżach Polski. Wycieczka młodzieży poznańskiej od Łucka do Katowic, Księgarnia św. Wojciecha, Poznań-Warszawa-Wilno-Lublin 1923, s. 232-234).

37 Zaznaczyć trzeba bowiem wyraźnie, że nie jest to inność czy szczególny rozwój, jeżeli Górny Śląsk w czasach uprzemysłowienia będzie się analizować w kontekście procesów uprzemysłowienia w skali europejskiej: Zagłębie Ruhry czy Nord-Pais-de Calais rozwijały się podobnie i mogą stanowić podstawę do poszukiwania oraz wskazywania kulturowych analogii.

38 Edwin Hauswald, Wycieczka Wydziału Mechanicznego na Górny Śląsk, "Czasopismo Techniczne. Organ Ministerstwa Robót Publicznych i Polskiego Towarzystwa Politechnicznego" 1924, s. 11 (odbitka), https: polona.pl (dostęp: 10.03.2023).

39 Tamże, s. 11.

40 [Stanisław Piast], Na Szląsku polskim. Wrażenia i spostrzeżenia, G. Gebethner i Sp., Kraków 1890, s. 54.

41 Edwin Hauswald, dz. cyt., s. 1.

42 Tamże, s. 2.

43 Tamże.

44 Agnieszka Ozimek, Dominanta krajobrazowa - próba parametryzacji pojęcia, "PUA. Przestrzeń/Urbanistyka/Architektura" 2019, nr 1, s. 212, https://repozytorium.biblos.pk.edu.pl (dostęp: 10.03.2023).

45 Jan Kilarski, dz. cyt., s. 233.

46 Wincenty Pol, dz. cyt., s. 554.

47 Śląsk "czarny" obejmował obszar, na którym występują złoża węgla kamiennego. Koncepcja ta została wykreowana na potrzeby serii "Cuda Polski", która w okresie międzywojennym prezentowała i popularyzowała ziemie odrodzonej Rzeczypospolitej. Autorem tomu Śląsk, wydanego w 1933 roku, był Gustaw Morcinek. Współcześnie album ten został wznowiony w formie reprintu: https://ltw.com.pl/strona-glowna/259-slask.html (dostęp: 16.08.2023).

Wprowadzenie: Post-indu-zależności (w literaturze i kulturze polskiej od XIX do XXI wieku)

Rewolucja przemysłowa doprowadziła do powstania nowych relacji w systemach centrum, półperyferii i peryferii. Zmiany technologii produkcji i kierunków handlu spowodowały przekształcenia gospodarek peryferyjnych, które od XIX wieku musiały w coraz większym stopniu dostosowywać swoją produkcję do potrzeb krajów hegemonicznych, na przykład intensyfikując formy pracy niewolnej czy pańszczyźnianej oraz tworząc wielkie plantacje. Kolejne etapy rewolucji przemysłowej dla krajów peryferyjnych oznaczały zarówno rozwój, jak i pogłębienie zacofania. Nowe technologie produkcji i komunikacji z jednej strony niosły ze sobą modernizację, z drugiej - zapowiadały kryzys tradycyjnych gałęzi produkcji i pogrążenie całych obszarów w bezrobociu i przeludnieniu.

Próby wyjścia z tej peryferyjnej pozycji mogły znaleźć oparcie w rozwinięciu własnych gałęzi przemysłu - bardzo często wymagającego eksploatacji złóż ukrytych w ziemi, niszczącego środowisko i poniżającego ludność. Dokonanie skoku w nowoczesność wiązało się zatem często z przemocą - ze strony kapitału lub ze strony państwa. Z przemocą wobec ludności, krajobrazu i środowiska naturalnego.

Monografia prezentuje konstelację kulturowych odpowiedzi na przekształcenie przestrzeni, zmiany krajobrazu oraz degradację i rewitalizację środowiska w wyniku szeroko pojmowanych praktyk gospodarczych od XIX do XXI wieku. Autorów interesują literackie zapisy procesów przestrzennych na wsi, w mieście, w regionach przemysłowych i agrarnych. Poświęcają uwagę zarówno przemianom, jakie dotykały polską wieś od długiego schyłku pańszczyzny, jak i udanym i nieudanym próbom uprzemysłowienia, najlepiej i najszybciej widocznym w krajobrazie. To właśnie wielkie zakłady przemysłowe najintensywniej przekształcają całe swoje otoczenie - od obecności dymu, hałasu, przez zanieczyszczenie gleby, aż po powstanie nowych ośrodków, trochę miejskich, trochę wiejskich osiedli przemysłowych, zwykle związanych z dominującym zakładem fabrycznym.

Industrializacja pozwoliła na wytworzenie nowych towarów, usług, środków produkcji, transportu i komunikacji. Była koniecznym warunkiem nowoczesnej transformacji świata, ale stała się też główną drogą prowadzącą do zniszczenia środowiska. Literatura towarzyszyła industrializacji ze zmienną intensywnością - czasem temat ten wydawał się popularny, wręcz modny, ale równie często nawet pisarze tworzący w bliskości przemysłu odwracali od niego wzrok, by zająć się zagadnieniami jak najdalszymi od bliskich im kopalni, hut czy rafinerii. Książka pokazuje tę jawną obecność industrializacji w kulturze, analizuje jednak także różne formy jej wyparcia, przemilczenia i latencji.

Omawiamy też badania nad kulturowymi artykulacjami polskich doświadczeń z nowoczesną gospodarką przemysłową. Te artykulacje przybierają różne formy - na początku są wyobrażeniami, fantazjami o szansach i zagrożeniach nowej cywilizacji, z czasem muszą się jednak w coraz większym stopniu konfrontować z rzeczywistością nowych problemów społecznych i ekologicznych wywołanych przez rozwój wielkiego przemysłu na ziemiach polskich, a w końcu z jego znikaniem, które pozostawia wiele miejsc zdegradowanych i wymagających rekultywacji. W perspektywie zależnościowej i postzależnościowej poddajemy literaturoznawczej obserwacji takie problemy jak wyobrażone industrializacje i literackie dyskusje o nich, wielkie przyspieszenie uprzemysłowienia i kulturę socrealizmu, związki między literaturą a polską myślą ekologiczną, obrazy katastrof przemysłowych oraz fantazje energetyczne literatury polskiej. Ważnym elementem książki jest też refleksja nad ranami zadanymi środowisku przez industrializację (industrial scars), a także ich kulturowymi obrazami - przedstawieniami wyrobisk kopalnianych oraz hałd, procesów deterytorializacji i reterytorializacji, jakim poddana zostaje przemysłowo eksploatowana ziemia. Chcemy również nawiązać do literackich dyskusji na temat zmian klimatycznych, także w szerszej perspektywie omawiania pogody w literaturze od XIX wieku, a zwłaszcza różnych spekulacji dotyczących możliwych ochłodzeń lub ociepleń klimatu.

Refleksja na temat środowiskowych skutków industrializacji szczególnie mocno domaga się połączenia badań hermeneutyki natury oraz opisu przemysłowej kultury materialnej. Rozumiejące i empatyczne podejście do zdegradowanej natury musi łączyć się z fenomenologią urządzeń technicznych, które traktują otoczenie jako zasób, z jakiego mogą czerpać bez ograniczeń. Kraje spóźnionej nowoczesności, naśladujące i nadganiające kraje hegemoniczne, zwykle zmuszone były do przyjęcia znacznie intensywniejszych sposobów eksploatacji natury i jeszcze głębszego zniszczenia środowiska, a często do tak wielkiego przekształcenia otoczenia, że powstała antropogeniczna post-natura, w której nowe środowiska powiązane są z działającymi lub porzuconymi zakładami przemysłowymi. Przyglądamy się zatem sposobom obserwowania przez literaturę i kulturę przyrody, do której do-stawiono urządzenia techniczne, a także pozostawiono w niej toksyczne odpady. Kultura w tym przypadku musi skonfrontować się nie tylko z ludzkim czasem kolejnych pokoleń, lecz z głębokim czasem geologii - z wykorzystaniem złóż kopalnych, by dokonać zmian, których skutki będą istniały jeszcze przez setki lat.

Ważnym elementem książki jest też analiza tekstów kultury odnoszących się do kosztów zdrowotnych i rozwojowych, jakie ponoszą ludzie żyjący w skażonych krajobrazach - od XIX stulecia wiele kulturowych obrazów przedstawiało choroby przemysłowe i snuło fantazje o degradacji umysłowej, jakiej doświadczają dorośli i dzieci egzystujący w regionach skażonych, owe "zdegenerowane okazy rodzaju ludzkiego" w pobliżu hut cynku.

Post-indu-zależności stawiają sobie zatem za cel tropienie złożonych relacji między peryferyjnością, środowiskiem naturalnym i społeczeństwem w czasach kolejnych rewolucji przemysłowych, gdy bycie nowoczesnym wymaga stawania się coraz-bardziej-nowoczesnym i coraz silniejszej eksploatacji natury i społeczeństwa, które w kolejnych przekształceniach tracą stare kontury, by przybierać coraz to inny wizerunek. Wierzymy, że czytelnicy znajdą w literaturze i kulturze wiele ciekawych artykulacji tego złożonego procesu. Procesu, w którym wciąż tkwimy, choć trudno nam się zdecydować, czy - jak chce Bruno Latour - nigdy nie byliśmy nowocześni, czy też nowoczesny świat już się skończył i żyjemy - jak przekonuje Timothy Morton - po końcu świata.

Lucyna Sadzikowska

Marta Tomczok

Paweł Tomczok