Spotkanie po latach 2 opowiadanie erotyczne - SheWolf

Kup ebooka

3.99 zł
3.19 zł (0,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Pawła poznałam pewnego zimowego popołudnia. Uczucie nagłe i niespodziewane.

Nie wiem, co mnie podkusiło, żeby wybrać się na te cholerne łyżwy. Przecież nie umiem jeździć! Nigdy nie miałam nawet okazji ich ubrać. Ale pchana jakąś podświadomą potrzebą wsiadłam w metro i pojechałam na Kabaty. Przez pierwsze pół godziny przyglądałam się jeżdżącym ludziom. Niektórzy naprawdę mieli do tego dryg. Moją uwagę przykuła młoda dziewczyna, na oko dziewiętnasto- lub dwudziestoletnia. Wirowała, jakby dopiero co wróciła z zawodów sportowych w łyżwiarstwie figurowym. Była piekielnie dobra. Robiła piruety, zwroty, skoki. Kręciła się jak bączek, po czym łapała zwrot i sunęła przed siebie. Patrząc na jej poczynania, miało się wrażenie, że to nic trudnego. Z takim nastawieniem wypożyczyłam swoją pierwszą parę łyżew i ruszyłam na lodowisko. Początkowo trzymałam się kurczowo barierek, by po chwili spróbować swoich sił i ruszyłam w kierunku środka tafli. Gdy tylko oderwałam się od poręczy, wpadłam na jakiegoś chłopaka i oboje runęliśmy, obijając sobie pośladki.

- Jasna cholera, co pani wyprawia? - wykrzyczał blondyn, podnosząc się pospiesznie.

- Ja, ja, ja... przepraszam. - Nie mogłam złapać równowagi, aby podnieść się z lodu.

Podał mi dłoń i pociągnął, podnosząc mnie. Wpadłam w jego ramiona.

- Bardzo pana przepraszam - wydukałam zawstydzona, opuszczając nieznacznie głowę. Nadal trzymał mnie w objęciach i przyglądał się uważnie. Nie wiedzieć czemu, nie miałam ochoty, aby puszczał.

- Pierwszy raz? - zapytał rozbawiony.

- Aż tak widać?

- Odrobinę - odpowiedział i zaczął się śmiać.

- Gdy obserwowałam, to wydawało się proste... - dodałam, robiąc naburmuszoną minę, co go dodatkowo rozbawiło.

- Chodź! Pokażę ci, jak to się robi. - I pociągnął mnie za sobą.

Czas mijał bardzo szybko. Nie zauważyłam, że spędziłam z Pawłem ponad godzinę, jeżdżąc, a właściwie ucząc się jazdy na łyżwach. Bawiłam się doskonale i po wszystkim zaprosiłam go na kawę.

- Muszę ci się jakoś odwdzięczyć! Nie dość, że uratowałeś mnie przed poobijaniem sobie tyłka, to jeszcze okazałeś się świetnym nauczycielem.

- Tyłek i tak będziesz miała poobijany, te dwa upadki były solidne. - Dał mi kuksańca w bok i ruszyliśmy do kawiarni obok lodowiska.

Usiedliśmy przy stoliku i niepostrzeżenie utonęłam w jego obłędnie niebieskich oczach. Zastanawiałam się, jak to możliwe, że jego tęczówka zmienia odcienie.

- To czego się napijesz? - zapytał.

- To ja cię zaprosiłam, więc powinnam o to zapytać.

- Nie ma mowy, żeby kobieta za mnie płaciła. To jak?

- Uparty jesteś.

- Odrobinę. - Uśmiechnął się łobuzersko, unosząc jeden kącik ust i brew. Wyglądał na zadowolonego z siebie. Przyglądał mi się uważnie znad karty i z pewnością zupełnie nie wiedział, co czyta.

- Poproszę dużą herbatę z miodem, cytryną, goździkami i szarlotkę na ciepło. Głodna jestem i zmarzłam - powiedziałam szybko i po chwili rumieniec wykwitł na mojej twarzy. - Z czego się śmiejesz? - Opatuliłam się szczelnie swetrem i udawałam naburmuszoną.

- Jesteś chyba pierwszą kobietą, która na randce chce jeść coś więcej niż sałatkę.

- Na randce? - Byłam zaskoczona.

- A nie chcesz? - zapytał zadziornie.

Przyjrzałam mu się uważnie, gdy po chwili przyszedł kelner. Paweł składał zamówienie, a ja miałam chwilę, by go poobserwować. Młody, piekielnie przystojny, dobrze zbudowany - chociaż szczupły i szalenie intrygujący. Miał w sobie przedziwny spokój, opanowanie i czułam się przy nim zadziwiająco bezpiecznie i swobodnie. Jakby otulał mnie swoim ciepłem, dobrocią. Wydał mi się bardzo opiekuńczy, a zarazem zaradny. Sprawiał wrażenie prostego chłopaka, ale był inteligentny i bystry. Spodobał mi się już tam, na lodzie.

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.