Spór o Baumana -

Kup ebooka

6.99 zł
6.29 zł (1,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

- Mateusz Burzyk - Michał Jędrzejek

Wszystkie życia Zygmunta Baumana

W długim, ponad 90-letnim życiu Zygmunta Baumana skupiają się jak w soczewce newralgiczne epizody z polskiej historii: narodowościowe napięcia II RP, traumy okupacji, zaangażowanie intelektualistów w budowę demokracji ludowej, rozczarowanie komunizmem, przymusowe emigracje i trudne rozliczenia z przeszłością

Przypadek a wolny wybór - to tradycyjne napięcie mocno wybrzmiało w życiu Zygmunta Baumana. Losowe okoliczności decydowały nie raz, że musiał zaczynać wszystko od nowa. Porównywał się wówczas do bohatera filmu Przypadek Krzysztofa Kieślowskiego. Dostrzegał, że w życiu często zdarzają się sytuacje, których się ani nie planowało, ani nie pragnęło, a które mają dla nas najpoważniejsze konsekwencje. Próbował wśród nich nawigować, kierując się moralnymi przekonaniami nabytymi w młodości, którym pozostawał - mimo wszystkich zmian - wierny przez całe swoje życie. Chciał sprzeciwiać się upokorzeniu, pozostać wrażliwym na piękno. Czasem owe szlachetne przekonania prowadziły go na manowce, np. do służby wojskowej w czasach stalinizmu; czasem pozwalały upominać się o ludzi wyrzuconych za burtę globalnego kapitalizmu. Trudno dziś rozstrzygnąć, czy w gruncie rzeczy Zygmuntów Baumanów było wielu, różnych, oddzielonych od siebie, jak na fotografiach, gdzie w twarzy młodego oficera nie tak łatwo odnaleźć rysy starego mędrca, czy może biegła jednak przez całe życie Baumana jakaś linia ciągła, która łączyła wszystko w spójną całość. Z pewnością jego losy są jeszcze jedną wariacją na temat dwóch wielkich procesów XX-wiecznej historii: komunistycznego zaangażowania intelektualistów i ich późniejszych rozliczeń z przeszłością oraz dokonujących się na tle narodowościowym aktów podziałów i wykluczeń, poczucia obcości i wymuszonych migracji. Cała trudność leży w tym, by zaakceptować fakt, że autor Płynnej nowoczesności odegrał w tej historii różne role: był jej świadkiem, uczestnikiem i ofiarą.

Młodość: czas nierówności i wojny

Zygmunt Bauman urodził się 19 listopada 1925 r. w Poznaniu. Był to okres pełen niepokojów, bo mniej więcej w tym samym czasie Adolf Hitler opublikował Mein Kampf , a Benito Mussolini przygotowywał ustawy, które legalizowały przejęcie przez niego władzy we Włoszech. W Polsce wielkimi krokami zbliżał się zaś zamach majowy, w efekcie którego gwarantem porządku ustrojowego stał się marszałek Józef Piłsudski.

To kontekst polityczny, bo o samym dzieciństwie Baumana nie wiadomo za wiele. Jako 88-latek socjolog wspominał: "Moja młodość nie była łatwa. Miałem bardzo kochających rodziców, to prawda, ale byliśmy ubodzy. Tata nawet z tego powodu próbował popełnić samobójstwo. To, że byłem Żydem, też nie dodawało uroku". Ojciec Maurycy był księgowym, ale nie wiodło mu się w interesach, często pozostawał bez pracy. Z zapisków pierwszej żony Zygmunta Janiny Bauman dowiadujemy się: "Kiepsko im się powodziło i w domu czasem nie byłoby co jeść, gdyby nie energia i pomysłowość matki". Siedzenie przy niej podczas odrabiania lekcji skutkowało, po pierwsze, tym, że opanował sztukę gotowania, a po drugie, że zwyczajnie utył - jak przyznawał: kosztował i puchnął. "A poza tym - dodawał - nie używałem żadnych sportów, a to z tej przyczyny, że nie śmiałbym wyjść na boisko, bo gdybym nawet wyszedł, to nie ja bym kopał piłkę, ale mnie by kopano. I to nie tylko dlatego, że byłem grubasem, ale również Żydem. Jedynym na Jeżycach". W szkole panowało getto ławkowe, był napiętnowany, niejednokrotnie bity. Nie przeszkadzało mu to jednak być prymusem.

Gdy wybuchła wojna, uciekał przed Niemcami na Wschód (do pociągu wsiadł z rodzicami 2 września 1939 r.), trafiając w głąb Związku Radzieckiego: "Przez kilka lat żył w strasznych warunkach to w tym, to w innym miasteczku na głuchej prowincji. Poznał tam prawdziwy głód" - wspominała żona. Pomagał na pewno fakt, że matka pracowała jako kucharka w robotniczej kantynie i mogła dokarmiać męża i syna. Jedynym plusem, że wylądował w miejscu tak odległym, był fakt, że nie sięgały tam wszystkie rozporządzenia sowietów: "Szczęśliwym trafem (sic! ) - wspominał - rzuciła mnie wojna w tajgę rosyjską tak głuchą, że nie docierały tam nawet kolejne spisy literatury na przemiał skazanej". Ocalały więc księgozbiory z lat 20. i 30. XX w. i dzięki temu dorastający Zygmunt mógł pochłaniać klasykę literatury. Szkołę średnią skończył z wyróżnieniem w wieku lat 16. Chciał być kosmologiem lub kosmonautą,

Ciąg dalszy dostępny w wersji pełnej.