Splątany umysł - Karolina Frydrykiewicz

Kup ebooka

14.78 zł
12.27 zł (12,56 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Szczęście

Me oczy lekko zmrużone

Otworzyły się na świat

Me usta lekko zdziwione

Ułożyły się w uśmiech

Dlaczego?

Nie wiem jaki jest cel życia w tym miejscu

Ludzie mówią coś do mnie

A ja nie wiem

Nie wiem co próbują mi powiedzieć

Czasem zastanawiam się

Po co?

To wszystko

Jak litery i słowa

Nie mające sensu

A jednak jestem

Dla kogoś czy dla siebie?

Nie wiem

Wiem, że szukam szczęścia

Bo ludzie zawsze chcą to znaleźć to

Szczęście

Ale ja jestem szczęśliwa

Niby miałam szukać

Ale nie

Podaruję

Komuś innemu

By też poczuł się szczęśliwy

Tak jak ja

Od pierwszej sekundy

Do ostatniej minuty

Ból

Wychylam się zza twojej szafy

Kiedyś mówili ci, że za szafą mieszkają duchy

Nie jestem duchem

Jestem najbardziej materialny jak mógłbym być

Choć czasami bawi mnie jak ludzie udają,

że mnie nie ma

To nic nie zmienia

Czują dotyk moich rąk

Lubię pojawiać się bez zapowiedzi

Być może dlatego, że lubiłem w książkach

Zwroty akcji

Ty uparcie twierdzisz, że mnie nie ma

Tymczasem pojawiam się w Twoich drzwiach

I grzecznie mówię Ci dzień dobry

Próbujesz uciekać, ale nie masz siły

Nikt nie ma

Wlewasz, we mnie trucizny licząc, że umrę

Lecz ja mam silną wątrobę

Przeżyłem już nie jednego takiego jak Ty

Myślisz, że pragnę Twojej śmierci

Mylisz się

Śmierć nie jest niczym ekscytującym

To koniec akcji

Ja nie lubię tak szybko kończyć opowieści

Po prostu lubię jak się czołgasz i próbujesz

Złapać dech

?

?

?

?

?

?

?

Niektórzy mówią, że jestem nauczycielem

Nie widzę się w tej roli

Choć gdyby tak pomyśleć to edukuje

Uczę jak się czołgać

Jak udawać trupa

Ale chyba słabo uczę

Bo nikt nie robi postępów

Otchłań

Jestem ratownikiem

Gdy widzę człowieka za burtą

Płynę

Nikt jednak nie powiedział

Że ludzie mają taką właściwość

Chcą żyć

Za wszelką cenę

Gdy podpływam do tonącego człowieka

Wyciągam rękę

Z nadzieją i ufnością

I jestem w otchłani

Zabawne

Jakby morze musiało połknąć jakąś ofiarę

Bezpowrotnie

W myśl, że uratowałem człowieka przed

Nim samym

Unoszę się bezwiednie w toni

Będąc zapamiętanym

Jako ratownik

Taką przydzielili mi funkcję

Nikt nie pytał

O zdanie

Plany

Marzenia

Ot tak zostałem ratownikiem

Nieboszczykiem do podstawienia

Za innego denata

Niepewność

Miałeś pewnie kiedyś sen

O spadaniu

Czekałeś...

Na to twarde spotkanie z podłożem

Rzeczywistość

A co jeśli

Grunt nie istnieje

Luzując wszystkie swoje śrubki

Nie rozlecisz się w pył

Co jeśli

Na dole jest po prostu nieznane

Inne

Niekoniecznie bolesne i twarde

Jak beton

Niepewność

Niepewność

Niepewność

Może to jej tak naprawdę się boisz?