Podążałam za mężczyzną, który pięć minut temu w brutalny sposób wtargnął do mojego pokoju i kazał mi natychmiast wstawać. Bałam się go, więc bez dyskusji zrobiłam to, czego chciał. Pośpiesznie narzuciłam na ramiona kusy szlafrok i opuściłam sypialnię, nie wiedząc, dokąd tak naprawdę mnie zabiera.
Po chwili znaleźliśmy się w głównej sali. Z kąta dochodziły dziwne dźwięki. Zaciekawiona spojrzałam w tamtą stronę i ujrzałam Toma siedzącego na kanapie, a między jego nogami rytmicznie poruszającą się głowę kobiety. Z tej perspektywy nie mogłam rozpoznać osoby, która klęczała przed mężczyzną. Na pewno jednak była to jedna z pracownic klubu, pragnąca stać się czyjąś Starą.
Przez ułamek sekundy obserwowałam parę, jednak zaraz zrugałam siebie w myślach i ze wstydem opuściłam wzrok. Powinnam być już przyzwyczajona do takich widoków. Przez osiemnaście lat mieszkałam w klubie i takie sceny były na porządku dziennym. Jednak wrodzona nieśmiałość nie pozwalała mi spoglądać na nie z obojętnością. Za każdym razem, gdy obok mnie dochodziło do aktów seksualnych, na moje policzki wstępował rumieniec, nad którym nie potrafiłam zapanować. Nadal byłam dziewicą, a jedyni mężczyźni, z jakimi miałam do czynienia, to członkowie klubu. Żaden z nich nigdy nie patrzył na mnie jak na kobietę. Nadal byłam dla nich dzieckiem, córką prezesa Dragons.
– Wchodź.
Byłam tak bardzo pochłonięta własnymi myślami, że nie zauważyłam, jak stanęliśmy przed pokojem, w którym odbywały się wszystkie spotkania klubowe.
Niepewnie weszłam do środka i podskoczyłam, gdy tuż za sobą usłyszałam trzaśnięcie drzwi.
Rozejrzałam się po pomieszczeniu i od razu napotkałam wkurzony wzrok mojego ojca. Przełknęłam głośno ślinę i zaczęłam się zastanawiać, co takiego przeskrobałam, że ojciec się wściekł, oraz jaka kara mnie za to czeka.
– Scarlet, podejdź bliżej.
Opuściłam wzrok na podłogę, po czym niepewnie podeszłam do biurka ojca. Czekałam, aż na mnie nakrzyczy, ale zamiast napadu agresji przemówił do mnie spokojnym głosem:
– Chciałbym ci kogoś przedstawić.
Uniosłam głowę i tym razem rozejrzałam się dokładniej po pomieszczeniu.
W rogu pokoju siedział mężczyzna w czarnej klubowej kamizelce. Nie widziałam go nigdy wcześniej. Musiał być z innego oddziału. Był starszy ode mnie, ale niesamowicie przystojny. Miał długie, czarne włosy związane w luźny kucyk, a błękitne oczy przeszywały mnie na wylot. Poczułam, jak na moje policzki wstępuje rumieniec. Chciałam uciec, jednak bez zgody ojca nie mogłam się ruszyć z pomieszczenia.
– To jest Stu – przedstawił mi intrygującego nieznajomego, po czym zwrócił się do mężczyzny: – A to moja córka, o której rozmawialiśmy.
Spojrzałam szybko w stronę ojca, nie rozumiejąc, dlaczego o mnie mówili. Kobiety przecież nie uczestniczyły w sprawach klubowych.
– Nada się. Dobiliśmy targu.
Wzrok przerzuciłam na mężczyznę, który wodził oczami po mojej sylwetce, jakbym była jakimś kawałkiem mięsa.
– Cieszę się, że doszliśmy do porozumienia.
– Możesz mi wyjaśnić, co tu się dzieje? – przerwałam im wymianę zdań, zwracając się do ojca.