Rozdział 1
Strach i spin
Dyktatorzy się zmieniają. Sztandarowi tyrani XX wieku - Adolf Hitler, Józef Stalin, Mao Zedong - byli nadludzkimi niemal postaciami odpowiedzialnymi za śmierć milionów ludzi. Chcieli stworzyć nowe cywilizacje w obrębie pilnie strzeżonych - a czasami przesuwających się coraz dalej - granic. Dążyli do tego, kontrolując nie tylko publiczne zachowania ludzi, ale także ich życie prywatne. Każdy z nich utworzył w tym celu zdyscyplinowaną partię i brutalną tajną policję. Nie każdy "tradycyjny" dyktator był ludobójcą czy prorokiem jakiejś utopii. Ale nawet ci mniej krwiożerczy po mistrzowsku posługiwali się strachem. Terror był dla nich uniwersalnym narzędziem.
Jednak pod koniec wieku coś się zmieniło. Autokratyczni przywódcy na całym świecie zrzucili mundury wojskowe i zaczęli się pojawiać na spotkaniach w klasycznych garniturach. Większość zaniechała publicznych egzekucji przeciwników. Wielu brało udział w dorocznym forum ekonomicznym w szwajcarskim kurorcie Davos, by wkradać się w łaski światowej elity. Ci nowi dyktatorzy zatrudniali sondażystów i konsultantów politycznych, produkowali wyreżyserowane programy z "pytaniami od obywateli" i wysyłali swoje dzieci na zachodnie uniwersytety. Nie rozluźnili zaciśniętych na obywatelach pięści - skądże. Pracowali nad stworzeniem skuteczniejszych metod kontroli, odgrywając rolę demokratycznych przywódców.
Nie wszyscy autokraci zdecydowali się na tę przemianę. Kim Dzong Un w Korei Północnej oraz Baszszar al-Asad w Syrii dobrze by pasowali do albumu z dwudziestowiecznymi despotami. Władcy w Chinach i Arabii Saudyjskiej zamiast zrezygnować ze starego modelu opartego na strachu, dokonali jego cyfryzacji. Jednak równowaga na świecie się zmieniła. Wśród przywódców dzisiejszych krajów niedemokratycznych postacią reprezentatywną nie jest już totalitarny tyran pokroju Józefa Stalina, sadystyczny rzeźnik jak Idi Amin czy nawet reakcyjny generał podobny do Pinocheta. To raczej zręczny manipulator jak Viktor Orbán na Węgrzech czy Lee Hsien Loong w Singapurze - władca, który udaje uniżonego sługę ludu1.
Ten nowy model opiera się na genialnej wnikliwości. Główny cel pozostaje niezmienny - utrzymanie monopolu na władzę polityczną. Dzisiejsi autokraci rozumieją, że we współczesnych warunkach przemoc nie zawsze jest konieczna czy nawet pomocna. Zamiast terroryzować obywateli zręczny przywódca może ich kontrolować, zmieniając ich przekonania na temat świata. Może oszustwem nakłonić ludzi do uległości, a nawet do entuzjastycznego poparcia. Zamiast stosować ostre represje nowi dyktatorzy manipulują informacjami. Są jak spin doktorzy w krajach demokratycznych - czyli specjaliści od technik spinu w zwodniczy sposób przedstawiający fakty tak, by były one korzystne dla polityka, który ich zatrudnia. To spin dyktatorzy2.
Zagadka Putina
Do zajęcia się tym tematem skłonił nas konkretny przypadek. W marcu 2000 roku Rosjanie wybrali na prezydenta byłego podpułkownika KGB z niewielkim doświadczeniem politycznym. Władimir Putin twierdził, że akceptuje reguły demokracji, chociaż instynkt wyraźnie ciągnął go w inną stronę. Przez jakiś czas nie było oczywiste - może nawet dla niego samego - dokąd zaprowadzi swój kraj. Podczas gospodarczego boomu jego poparcie rosło jak szalone.
Putin zachowywał pozory demokracji, podkreślając potrzebę utworzenia spójnego nowoczesnego państwa. Początkowo, po niespokojnych latach 90. XX wieku, centralizacja władzy zdawała się rozsądnym działaniem. Ale on się nie zatrzymał. Po jakimś czasie stosowane przez niego środki mające wzmocnić władzę wykonawczą - jego władzę - wyraźnie osłabiały mechanizmy kontroli i równowagi w państwie. Zawęziły się możliwości politycznego sprzeciwu.
Taranem rozbijającym ograniczenia demokracji była popularność Putina. Wykorzystał ją, by wprowadzić swoich zwolenników do parlamentu i zastraszać nieposłusznych przedstawicieli władz regionalnych. Łącząc egzekwowanie prawa z wpływami w biznesie, poskromił zdominowany dotąd przez potentatów, ale konkurencyjny rynek medialny. Choć zachował formę wyborów powszechnych, on i jego doradcy coraz mniej pozostawiali przypadkowi. Putin wraz z partią Jedna Rosja byli w stanie niemal zawsze zwyciężyć w wolnym, sprawiedliwym głosowaniu. Mimo to stosowali naciski i sztuczki, by ich zwycięstwa były jeszcze bardziej miażdżące.
Demokracja nigdy nie jest doskonała. Przez jakiś czas skazy na rosyjskiej polityce bardzo przypominały ułomności władzy w innych średnio bogatych i częściowo wolnych krajach takich jak Argentyna, Meksyk czy Rumunia. Niemal we wszystkich takich państwach można się spotkać z korupcją, manipulacjami przy wyborach, a wolność prasy jest wątpliwa. Przywódcy polityczni często nadużywają swojej władzy nad policją i sądami. Niedoskonałości te współistnieją zwykle z jakąś formą kontroli społecznej.
Kiedy jednak w 2012 roku Putin ponownie został prezydentem po czterech latach na stanowisku premiera, nie było już wątpliwości, że działa według innych reguł. Pod koniec 2011 roku przez Moskwę i inne miasta przetoczyła się fala demonstracji przeciw oszustwom podczas ówczesnych wyborów parlamentarnych. Widok dziesiątek tysięcy ludzi na ulicach zaniepokoił Putina i jego doradców. Odpowiedzieli aresztowaniami członków pokojowych protestów, pozbyciem się z parlamentu nielojalnych polityków i szykanowaniem niezależnych mediów, które jeszcze się ostały.
Obaj uważnie przyglądaliśmy się temu procesowi. Sergei był rektorem moskiewskiego uniwersytetu ekonomicznego i doradzał rosyjskim władzom. Daniel był profesorem na Zachodzie, badającym rosyjską politykę postkomunistyczną. Wiosną 2013 roku putinowscy agenci bezpieczeństwa złożyli wizytę Sergeiowi - skopiowali zawartość twardego dysku jego komputera i skrzynki mailowej. Był on współautorem krytycznej analizy niedawnego wyroku sądu przeciw Michaiłowi Chodorkowskiemu - miliarder trafił do więzienia na podstawie budzących wątpliwości zarzutów. Kremlowi najwyraźniej nie spodobała się ta analiza. Niedługo potem Sergei przeprowadził się do Francji3.
System utworzony przez Putina w Rosji jest wyraźnie autorytarny. To jednak nowy typ autorytaryzmu. W przeciwieństwie do Stalina, Putin nie zamordował milionów ludzi i nie wtrącił kolejnych milionów do więzień. Nawet Leonid Breżniew, przewodzący ZSRR w łagodniejszym postalinowskim okresie od 1964 do 1982 roku, zamknął tysiące dysydentów w obozach pracy i szpitalach psychiatrycznych, nie pozwolił na funkcjonowanie partii opozycyjnych i nie organizował wyborów, które mogłyby być choć odrobinę konkurencyjne. Wiece opozycji nie wchodziły w grę. Wszystkie media emitowały otępiający przekaz ideologiczny. Zakłócano audycje zagranicznych stacji radiowych, a większość obywateli nie mogła podróżować po świecie poza rdzewiejącą żelazną kurtynę.
Reżim Putina - teraz już ponaddwudziestoletni - jest inny. Nie opiera się na cenzurze w sowieckim stylu. Można publikować gazety czy książki, które nazywają człowieka na Kremlu dyktatorem4. Szkopuł w tym, że większość ludzi nie chce ich czytać. System nie opiera się też na strachu, choć obecnie być może się to zmienia. Incydentalne akty politycznej przemocy się zdarzały, zazwyczaj w niejasnych okolicznościach. Jednak Kreml zawsze się wszystkiego wypierał5. I chociaż polityczni przeciwnicy Putina są coraz bardziej zaniepokojeni, dotąd zdawało się, że większość Rosjan się nie boi6. Wielu dość chętnie przyjęło skrzywioną wersję rzeczywistości, jaką pomogły stworzyć putinowskie media. Władze komunistyczne ze swoimi pochodami pierwszomajowymi i rytualnymi wyborami usiłowały stworzyć iluzję akceptacji. Pod władzą Putina wielu Rosjan zaakceptowało iluzję7.
Gdy analizowaliśmy kształtujący się system, zrozumieliśmy, że sposób rządzenia Putina nie jest wyjątkowy. Od Hugo Cháveza w Wenezueli po Viktora Orbána na Węgrzech niedemokratyczni przywódcy wykorzystywali podobny zestaw technik8. Wielu z nich inspirowało się pionierem tego nowego stylu - a był nim Lee Kuan Yew. Od lat 60. XX wieku długoletni przywódca Singapuru kształtował w swoim kraju model bezwzględnej kontroli politycznej. Może brzmi to zaskakująco. Singapur podaje się za kraj demokratyczny i często za taki się go uważa. Regularnie odbywają się tam wybory. Ale najważniejszą innowacją nowych autokratów jest właśnie zakładanie maski przywódców demokratycznych. "Ma pan prawo nazywać mnie, jak chce - odparował kiedyś Lee pewnemu dziennikarzowi na krytykę - ale [...] czy ja potrzebuję być dyktatorem, skoro mogę bezapelacyjnie zwyciężyć?"9. Nie dodał, że każdorazowe bezapelacyjne zwycięstwo to wizytówka współczesnego dyktatora.
Tyrani XX wieku
Czym dokładnie jest dyktatura? W republice rzymskiej, gdzie powstało to określenie, oznaczała ona przyznanie przywódcy tymczasowej władzy absolutnej w celu zażegnania jakiegoś kryzysu. Dzisiaj używa się tego słowa, aby opisać każdy rząd niedemokratyczny. Dyktatura stała się synonimem autorytaryzmu i autokracji. W naszej książce stosujemy to określenie w tym właśnie znaczeniu. Z kolei demokracja to państwo wybierające przywódców politycznych w ramach wolnych, sprawiedliwych wyborów, w których wszyscy albo prawie wszyscy dorośli obywatele mają prawo głosu. Demokracja liberalna łączy wolne wybory z praworządnością, chronionymi przez konstytucję swobodami obywatelskimi oraz instytucjonalnymi mechanizmami kontroli i równowagi.
Przed XX wiekiem żadne państwo nie było w pełni demokratyczne. Nawet te, w których odbywały się wolne i sprawiedliwe wybory, nie dawały prawa głosu większości kobiet10. Tylko w pięciu krajach obowiązywało w 1900 roku powszechne prawo wyborcze dla mężczyzn - i nie było wśród nich Stanów Zjednoczonych, ponieważ tam regulacje Jima Crowa [zbiór ustaw stanowych i lokalnych, które zalegalizowały segregację rasową - przyp. red.] odmawiały uprawnień Afroamerykanom na Południu11. Pomijając garstkę republik o ograniczonym prawie wyborczym takich jak USA, większość systemów politycznych mieściła się w trzech kategoriach: monarchie, w których rządził król albo królowa, czasami ograniczani przez konstytucję i częściowo reprezentatywny parlament, oligarchie, gdzie rządy sprawowała grupa zamożnych obywateli, oraz kolonie rządzone przez obce władze.
Zmieniło się to w XX wieku, kiedy w trzech wielkich falach rozpowszechniła się demokracja12. Szczyt pierwszej fali przypada mniej więcej na lata 20. XX wieku, gdy nowe państwa oddzielały się od europejskich imperiów zniszczonych w czasie pierwszej wojny światowej, a zachodnie rządy liberalizowały zasady głosowania. Druga nastąpiła między końcówką lat 40. a początkiem lat 60. XX wieku, gdy zwycięzcy drugiej wojny światowej narzucili demokrację przegranym, a w byłych koloniach w Azji i Afryce zaczęto organizować wybory. Trzecia fala - prawdziwe tsunami - zaczęła się wraz z portugalską rewolucją goździków w 1974 roku, rozpędziła się z upadkiem komunizmu około 1990 roku i osiągnęła szczyt w połowie pierwszej dekady XXI wieku. Do 2015 roku ponad połowa wszystkich krajów - zamieszkiwanych przez 53 procent ludności całego świata - to były demokracje parlamentarne, a mniej więcej jedna na cztery z nich była demokracją liberalną13.
Jednak pomimo rozpowszechnienia demokracji dyktatura nie zniknęła; po pierwszych dwóch falach nastąpiły regresy. Podczas dwóch przygnębiających okresów można było odnieść wrażenie, że wolne rządy upadają. Pierwszy nastąpił w latach 30. XX wieku - określonych przez W.H. Audena mianem podłej, kłamliwej dekady - kiedy Europą zawładnęli władcy autorytarni. Dyktatura nie tylko powróciła, ale też przeszła mutację. W kilku krajach, takich jak Jugosławia i Rumunia, przetrwały monarchie. Obok nich pojawiły się nowe formy tyranii, lepiej dostosowane do tej formy uprawiania polityki, jaka przyszła wraz z demokracją. Podczas pierwszej wojny światowej i po niej miliony niedoświadczonych politycznie robotników i weteranów po raz pierwszy wrzucały głosy do urn wyborczych. Działo się to w przededniu światowej rzezi, która zdyskredytowała wiarę liberałów w nieprzerwany postęp.
Dwa rodzaje reżimów - komunistyczny i faszystowski - postawiły sobie za cel zmobilizowanie klas niższych. Oba obiecywały całkowitą przemianę społeczeństwa. Bolszewicy Włodzimierza Lenina chcieli stworzyć komunizm na zgliszczach Cesarstwa Rosyjskiego. Naziści pod wodzą Adolfa Hitlera planowali stworzenie imperium aryjskiego. Przejmując władzę, jedni i drudzy zmusili społeczeństwo do przyjęcia ideologii opartej na grafomańskich wytworach przywódcy. Raymond Aron nazwał je świeckimi religiami. Podobnie jak religie tradycyjne, zakazywały one kwestionowania dogmatów, przenosiły uwagę z obecnych trudności na utopijną przyszłość i określały rytuały pozwalające odróżnić prawdziwych wyznawców od heretyków14. Zarówno Lenin, jak i Hitler stali się inspiracją dla naśladowców w Europie i poza nią.
Trzeci nowy model - korporacjonizm - miał nie tyle zmobilizować masy, kierując je ku polityce, ile demobilizować je poprzez skupienie na życiu prywatnym. Konserwatyści tacy jak António Salazar w Portugalii czy Francisco Franco w Hiszpanii chcieli przywrócić społeczny respekt oraz znaczenie władzy i katolickich hierarchów15. Zamiast hałaśliwych parlamentów utworzyli izby konsultacyjne, gdzie wybrani przedstawiciele grup społecznych mieli doradzać przywódcy. Podobnie jak dwa pozostałe modele, korporacjonizm narodził się z rozczarowania teraźniejszością. Jednak podczas gdy faszyści i komuniści chcieli uciec ku wyobrażonej przyszłości, korporacjoniści liczyli na ucieczkę do swojego wyobrażenia o przeszłości.
Faszyzm zginął w płomieniach drugiej wojny światowej, a komunizm przetrwał i rozpowszechnił się. Korporacjonizm istniał nadal w Hiszpanii i Portugalii, a jego dalekie echa dało się słyszeć w reżimach takich jak Argentyna Juana Peróna16. Druga fala autorytaryzmu zaczęła się w latach 60. XX wieku, kiedy powojenna demokratyzacja straciła rozpęd. Kruche postkolonialne republiki podporządkowali sobie bezwzględni dyktatorzy, a w chwiejnej gospodarczo Ameryce Łacińskiej władzę objęły junty. Niektórzy z przejmujących wówczas rządy dyktatorów chcieli - tak jak komuniści i faszyści - zmobilizować obywateli do aktywnego wyrażenia poparcia. Inni, podobnie jak korporacjoniści, woleli ich uciszyć. Rewolucjoniści socjalistyczni - na przykład Gamal Abdel Naser w Egipcie (mobilizujący) - stanęli na arenie światowej obok wolnorynkowych reakcjonistów jak Augusto Pinochet z Chile (demobilizujących) czy kleptokratów jak Mobutu Sese Seko z Zairu (demobilizujących). Starzejące się reżimy komunistyczne często przechodziły od mobilizacji ku demobilizacji, wciąż trzymając się tych samych doktryn rewolucyjnych, które stawały się coraz bardziej zrytualizowane.
Jak pokazuje to krótkie omówienie, dwudziestowieczne dyktatury były różnorodne. Jednak większość współdzieliła pewne cechy. Przede wszystkim w większości stosowano brutalne represje. Miały na celu przekształcenie społeczeństwa, przejęcie jego zasobów i zwalczanie oraz zastraszanie opozycji. Skala rzezi była różna. Józefa Stalina i Mao Zedonga obarcza się winą za śmierć kilkudziesięciu milionów ludzi. Byli i tacy, którzy pozostali przy "zaledwie" tysiącach (jak Ferdinand Marcos z Filipin) czy setkach (Szadli Bendżedid w Algierii)17. Intensywność przemocy w okresie rządów danego przywódcy często była niejednorodna. Niektórzy, jak generał Franco, od razu zaczęli z rozmachem; inni, jak Baszszar al-Asad, zwiększali stopniowo liczbę mordów. Ale większość pozostawiła po sobie krwawy ślad18. I większość z pełną premedytacją jawnie stosowała przemoc. Zabijanie stało się dla nich swoistym spektaklem. Niektórzy dokonywali egzekucji przeciwników politycznych na oczach mas. Na przykład Mobutu w Zairze powiesił czterech byłych ministrów przed pięćdziesięciotysięcznym tłumem19. Niekiedy wystawiali też na widok publiczny zwłoki rywali, by zastraszyć ich zwolenników. Haitański dyktator François Duvalier (Papa Doc) na trzy dni umieścił na rogu ulicy w Port-au-Prince bezgłowe zwłoki z tabliczką "renegat"20. Niemal wszyscy przyjmowali retorykę grozy, aby siać strach i zniechęcać do sprzeciwu. Saddam Husajn w Iraku mówił o ścinaniu głów i "złoczyńcach [...], którzy wbili nam w plecy zatruty sztylet"21. Franco w Hiszpanii ostrzegał przed wewnętrznym przewrotem wywołanym przez wroga, który "żyje w oczekiwaniu na okazję, by przeniknąć do naszych szeregów22".
Równocześnie większość dwudziestowiecznych dyktatorów dążyła do całkowitej kontroli nad środkami masowego przekazu. Niektórzy likwidowali lub nacjonalizowali wszystkie prywatne media. Inni cenzurowali prasę i zastraszali dziennikarzy. Dla obywateli stosowanie się do reguł rządzących publicznymi przemowami i publikowanymi tekstami stało się testem na lojalność, częścią mechanizmu pilnowania porządku przez przywódców. Krytykowanie reżimu było z zasady zabronione.
Podobnie jak w przypadku przemocy, dyktatorzy jawnie stosowali cenzurę. Niektórzy, na przykład Hitler i Mao, palili książki na wielkich stosach. Inni, jak Pinochet, wysyłali żołnierzy, by oczyszczali księgarnie. W ZSRR istniał oficjalny urząd zajmujący się cenzurą, Gławlit, który usuwał zakazane tematy ze wszystkich audycji i publikacji. Oprócz tego krytycznych autorów często brutalnie karano - znikali na przykład w obozach karnych. Państwowa propaganda była często szyta grubymi nićmi. Powstawała w wydziałach propagandy, a ze względu na swoją wszechobecność i autorytarny styl była w równym stopniu komunikatem o sile i determinacji reżimu, co przekazem na dany temat.
Wielu dyktatorów dążyło do odcięcia swojego kraju od świata. Izolacja była zazwyczaj niekonsekwentna, większość państw autorytarnych prowadziła handel z sąsiadami. Niektóre - pewne bezkarności - najeżdżały na kraje ościenne. Z zasady jednak wszystkie podejrzliwie patrzyły na świat zewnętrzny. Niegodnych zaufania turystów, niewygodnych informacji i innych "skażeń" nie przepuszczano przez granice. Ludzie, którym pozwalano wjechać, byli monitorowani. Kiedy technologia na to pozwalała, dyktatorzy zakłócali odbiór zagranicznych stacji i często cenzurowali obce gazety lub zakazywali ich dystrybucji. Wielu nie wypuszczało obywateli z kraju, nie chcąc, by poszerzali wiedzę o świecie, poza tym chodziło o zachowanie siły roboczej23. W większości krajów komunistycznych podróże za granicę wymagały zgody rządu, a w takich państwach jak Albania i Rumunia próba ucieczki z kraju była zbrodnią karaną śmiercią.
Choć władcy totalitarni utrzymywali, że w mistyczny sposób jednoczą się z ludem, większość dwudziestowiecznych dyktatorów naigrywała się z demokracji parlamentarnej, jaką praktykowano na Zachodzie. Wielu uważało, że sami tworzą nowy, lepszy porządek polityczny. Najzuchwalsi wręcz przejmowali słowo "demokracja" - choćby Niemiecka Republika Demokratyczna czy Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna - zniekształcając zarazem jego znaczenie i pozbawiając ustrój choćby cienia pluralizmu czy zasad ograniczenia władzy charakteryzujących systemy liberalne. Postkolonialni przywódcy jak Kwame Nkrumah w Ghanie uznawali wybory wielopartyjne za dziedzictwo imperializmu. Nkrumah twierdził, że instytucje parlamentarne wywołują tylko "chaos, dezorientację, korupcję, nepotyzm i nędzę"24. Mobutu z Zairu oświadczył po prostu: "Demokracja nie nadaje się dla Afryki"25. Wybory, o ile je w ogóle przeprowadzano, były okazją do uczczenia władcy, a nie dokonania wyboru.
Mówiąc krótko, większość dyktatorów utrzymywała władzę, tłumiąc opozycję, kontrolując środki przekazu, karząc krytyków, (często) narzucając ideologię, atakując ideały demokracji pluralistycznej oraz blokując przepływ ludzi i informacji przez granice. Główny cel tych działań był prosty: zastraszanie. Typowy dwudziestowieczny autokrata był dyktatorem strachu.
Ulepszona wersja
A jednak gdy patrzyliśmy na świat u progu XXI wieku, widzieliśmy, że coś się zmienia. Ludzie rządzący w większości państw niedemokratycznych zdawali się ulepieni z innej gliny. Był Hugo Chávez, charyzmatyczny były spadochroniarz, który za pośrednictwem fal radiowych czarował biedotę swojego kraju. Chávez marginalizował opozycję, jednak niewielu jej członków wtrącił do więzienia - a większość z nich dopiero po nieudanym zamachu, który prawie pozbawił go władzy26. W Singapurze był Lee Hsien Loong, genialny, wykształcony w Cambridge technokrata, wrzucający na Facebook zdjęcia wschodów słońca i patronujący organizacji pozarządowej promującej życzliwość27. Jego Partia Akcji Ludowej zdobyła ponad 89 procent miejsc w każdych wyborach parlamentarnych, zorganizowanych od czasu uzyskania przez kraj niepodległości, czyli trzynaście razy - niemal dorównując Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego28. Równocześnie - według danych Amnesty International - w 2015 roku w Singapurze był tylko jeden "więzień sumienia": szesnastoletni bloger aresztowany za zamieszczenie w sieci obscenicznego rysunku29. W Rosji Władimir Putin zaprzeczał, jakoby jego reżim miał w sobie cokolwiek z ustroju niedemokratycznego. Jego sługusi specjalizowali się w zakamuflowanych prześladowaniach - nękali obranych za cel ludzi, stawiając im fałszywe zarzuty i wytaczając sprawy w sądach. Wszyscy trzej przywódcy wybierali otwartość na świat, często organizowali wybory i chlubili się wysokim poparciem. Z pozoru mieli ze sobą mało wspólnego - latynoamerykański caudillo, ambitny mózgowiec i tajemniczy były szpieg. I właśnie dlatego podobieństwa między nimi intrygowały jeszcze bardziej.
Czy ci surowi przywódcy w odprasowanych garniturach różnili się od swoich poprzedników tak bardzo, jak się wydawało? A jeśli tak, to co wyjaśniało tę zmianę?
Przez kilka lat głowiliśmy się nad tymi pytaniami. Na początek zanurzyliśmy się w literaturze na temat autokracji - dawnych i współczesnych. Zgłębialiśmy ich historię, a także prace z zakresu politologii, opowieści dziennikarzy i wiele innych źródeł. Dążąc od szczegółu do ogółu, szukaliśmy prawidłowości w tym, jak władcy utrzymują dominację nad społeczeństwami. Lektury te przekonały nas, że Chávez, Lee, Putin i wielu innych rzeczywiście mają swój szczególny sposób działania - skupiony bardziej na formowaniu opinii publicznej niż na brutalnych represjach. Każdy z nich był pod pewnymi względami wyjątkowy. Mieli jednak pewne cechy wspólne, wyróżniające styl rządów autorytarnych tak odmienny od podejścia przeważającego w XX wieku.
Ale jak mogliśmy zyskać pewność? Najpierw sprawdziliśmy nasze przypuszczenia na poziomie logicznym: rozpisaliśmy strategię w formie modelu matematycznego. Następnie staraliśmy się ustalić, jak bardzo rozpowszechniło się to nowe podejście. Przeszukując istniejące bazy, zebraliśmy informacje o rządach autorytarnych oraz zgromadziliśmy własne nowe dane. Potwierdziły one, że rzeczywiście nastąpiło wyraźne odejście od dyktatury strachu ku dyktaturze spinu. Nawiązujemy do tych statystyk w kolejnych rozdziałach (w częściach zatytułowanych Sprawdzamy dowody). Zainteresowani mogą zajrzeć do publikowanych przez nas artykułów, gdzie znajdą więcej szczegółów, a także do wykresów i tabel w załączniku on-line30. Tutaj skupimy się na charakterystycznych przypadkach, przykładach ilustrujących nasze tezy i na opowieściach o poszczególnych przywódcach. Książka opiera się na badaniach i danych, ale nie jest akademicką monografią. Naszym celem jest naszkicowanie historii ewolucji autorytaryzmu i zasugerowanie interpretacji. Dokumentujemy rozpowszechnienie dyktatury spinu i opisujemy metody wykorzystywane przez takich przywódców do utrzymania władzy.
W tym czasie korzystaliśmy z licznych nowych prac z zakresu politologii i ekonomii31. Niektóre z nich są już dobrze znane, inne zasługują na przedstawienie ich szerszemu gronu odbiorców.
Wielu badaczy starało się na przykład wyjaśnić stabilność klasycznych brutalnych autokracji - reżimów, które nazywamy dyktaturami strachu. W jaki sposób takim władcom udaje się uniknąć obalenia przez rewolucjonistów? Nasi koledzy wykazali, że jednym ze sposobów jest zastraszanie obywateli propagandą dającą przekaz o władzy i determinacji dyktatora32. Inna metoda to stworzenie warunków, w których potencjalni buntownicy nie są w stanie podjąć skoordynowanych działań i ruszyć na barykady33. Działając wspólnie, obywatele mogą zyskać poczucie bezpieczeństwa dzięki liczebności. Dlatego dyktatorzy muszą ich dzielić - i terroryzować34. Autorzy tych prac wyjaśniają, jak niektórym dwudziestowiecznym dyktatorom strachu udało się przetrwać tak długo i dlaczego ich reżimy koniec końców upadały bez ostrzeżenia. Mniej mają do powiedzenia o nowszych przypadkach. Większość zakłada, że obywatele nienawidzą dyktatora: tylko strach powstrzymuje ich przed rewoltą. Ale może obywatele tak naprawdę lubią władcę i nie chcą ruszać na barykady? W Rosji Putina, w Singapurze Lee, na Węgrzech Orbána rewolucjoniści z pewnością się pojawiali. Ale zawsze stanowili mniejszość. W każdym z tych przypadków przywódca jest - o ile nam wiadomo - naprawdę popularny35. Spin dyktatorom udaje się przetrwać nie dlatego, że udaremniają próby buntu, ale ponieważ pozbawiają obywateli chęci, by się zbuntować.
W innych nowszych pracach opisano niektóre cechy dyktatury spinu. Niemal we wszystkich współczesnych autokracjach organizuje się wybory i nie zawsze są to puste rytuały. Jak zauważył Andreas Schedler, żyjemy w epoce autorytaryzmu wyborczego. W swojej opiniotwórczej książce Steven Levitsky i Lucan Way zwrócili uwagę, że wybory organizowane przez dyktatorów często - choć nieuczciwe - nie są całkowicie pozbawione swobody. Biorą w nich udział partie opozycyjne i nawet mają jakieś szanse na zwycięstwo36. Politolodzy przyglądali się manewrom, oszustwom oraz biurokratycznym nadużyciom stosowanym w różnych częściach świata i wykorzystywanym do zapewnienia zwycięstwa37. Niektórzy badają, w jaki sposób dyktatorzy kontrolują media. Inni rozważają, jak do organizowania represji wykorzystuje się nowe technologie nadzoru i informacji38.
Dalsza część książki dostępna w wersjipełnej
1 Więcej o tym, jak Partia Akcji Ludowej dominuje w Singapurze - zob. np. Freedom House, Freedom in the World 2021: "Parlamentarny system polityczny Singapuru jest zdominowany przez rządzącą Partię Akcji Ludowej (People's Action Party, PAP), a od 1959 roku przez rodzinę obecnego premiera Lee Hsien Loonga. Struktury wyborcze i prawne skonstruowane przez PAP dopuszczają polityczny pluralizm, ale hamują rozwój wiarygodnych partii opozycyjnych i ograniczają wolność wypowiedzi, stowarzyszania się czy zgromadzeń". We wrześniu 2020 roku premier Lee Hsien Loong zdawał się wątpić, by inna partia mogła skutecznie rządzić krajem: "Czy rzeczywiście, jeśli kiedyś nastąpi zmiana rządu, nowa partia zdoła rządzić Singapurem równie dobrze [...]? To tak, jakby powiedzieć, że każdy może dyrygować orkiestrą Filharmonii Nowojorskiej" (L.H. Loong, PM Lee Hsien Loong at the Debate on the Motion of Thanks to the President, 2020). O innych cechach tego ustroju jako niespełniającego kryteriów demokracji - zob. L. Morgenbesser, Behind the Façade, 2016, s. 146-147; Ch. George, Singapore, Incomplete, 2017, s. 115-122. O rozmontowaniu demokracji przez Orbána - zob. T.G. Ash, Europe Must Stop This Disgrace, 2019; Z. Beauchamp, It Happened There, 2019. Wśród kryteriów klasyfikacji reżimów politycznych w projekcie Varieties of Democracy (V-Dem) zarówno Singapur, jak i Węgry są w ostatnich latach uznawane za kraje niedemokratyczne, zaś Freedom House ocenia oba kraje jako jedynie "częściowo wolne". Polity2 klasyfikuje Sinapur jako kraj niedemokratyczny, zaś Węgry (w 2018 roku) nadal jako demokrację.
2 W naszych wcześniejszych pracach (Informational Autocrats, 2019; A Theory of Informational Autocracy, 2020; The Popularity of Authoritarian Leaders, 2020) stosowaliśmy termin "autokracja informacyjna" do opisu tego modelu rządów. Ten sam model nazywamy tutaj "dyktaturą spinu". Świetne badanie na temat niedawnych jej przypadków - zob. W. Dobson, The Dictator's Learning Curve. Inside the Global Battle for Democracy, 2012.
3 Więcej - zob. E. Barry, Economist Who Fled Russia, 2013.
4 Może brzmi to dziwnie z ust kogoś, kto znalazł się na celowniku służb bezpieczeństwa za to, że uczestniczył w napisaniu tekstu. Jednak w przypadku Sergeia uwagę Kremla przykuła nie tyle krytyka rosyjskich władz w prasie - wciąż jest ona dość powszechna - ile fakt, że ich zdaniem wtrącaliśmy się w politycznie drażliwy proces.
5 W lutym 2015 roku przywódca opozycji Borys Niemcow został zastrzelony niedaleko Kremla. Za to morderstwo skazano na więzienie byłego czeczeńskiego oficera sił specjalnych razem z czwórką wspólników. Nigdy jednak nie dowiedziono, kto je zlecił (zob. I. Nechepurenko, Five Who Killed Boris Nemtsov, Putin Foe, Sentenced in Russia, 2017). Polityk opozycji i aktywista Władimir Kara-Murza był dwukrotnie truty w trakcie pobytu w Rosji i w obu przypadkach otarł się o śmierć (M. Eckel, C. Schreck, FBI Silent on Lab Results in Kremlin Foe's Suspected Poisoning, 2018). W 2020 roku lidera opozycji Aleksieja Nawalnego próbowano otruć nowiczokiem - toksycznym związkiem chemicznym o działaniu paralityczno-drgawkowym (A. Bennhold, M. Schwirtz, Navalny. Awake and Alert. Plans to Return to Russia, German Official Says, 2020). We wszystkich tych przypadkach Kreml zaprzeczył, jakoby miał z tym cokolwiek wspólnego.
6 Ataki jak te na Niemcowa, Kara-Murzę oraz Nawalnego są jasnym komunikatem dla aktywistów przeciwstawiających się Kremlowi. Ale czy zwykli ludzie się boją? Oczywiście trudno to stwierdzić z całą pewnością. Jednak różne dane wskazują, że nie - w każdym razie do niedawna się nie bali. W 2019 roku, według sondażu przeprowadzonego przez niezależne i poważane Centrum Lewady, tylko 7% respondentów wskazało "strach" jako emocję (spośród innych podanych) najsilniej odczuwaną w ostatnim czasie. Spytani o to, których uczuć ich zdaniem doświadczali w ostatnim roku ludzie wokół nich (to zapewne mniej drażliwe pytanie), tylko 13% zaznaczyło "strach". Najbardziej popularną odpowiedzią, wybraną przez 36% respondentów, było "zmęczenie, obojętność". Pytani kilkakrotnie w latach 2003-2017 o to, czy boją się "nawrotu masowych represji", maksymalnie 30% odpowiedziało, że tak (w 2013 roku) - w tym samym roku więcej osób wyznało, że boi się wojny światowej, ataków przestępczych, katastrof naturalnych, bezrobocia i AIDS. Jednak odsetek ludzi obawiających się masowych represji rósł od 2017 roku i w roku 2021 sięgnął 52% - być może zapowiadając koniec putinowskiego eksperymentu ze spinem (zob. Centrum Lewady, Harakter i struktura massovoj trevožnosti v Rossii, 2021). W rozdziale 4 dostarczamy dowody na to, że ogólnie rzecz biorąc, w dyktaturach spinu większość obywateli nie boi się wyrażać krytyki w sondażach.
7 W latach 2020-2021, gdy pisaliśmy tę książkę, stosowanie ostrzejszych metod wobec przeciwników Putina - a nawet ludzi, którzy po prostu wyrazili poglądy opozycyjne - wzmogło się. Liczba więźniów politycznych wzrosła z 45 pod koniec 2014 roku do 81 w sierpniu 2021 roku, jak podaje organizacja Memoriał działająca na rzecz praw człowieka. Innych, jak się wydaje, skazano na więzienie za przekonania religijne (Memoriał, raport roczny, 2013-14, s. 20; Memoriał, Spisok lic, priznannyh političeskimi zakl?čënnymi, 2021). Protesty były tłumione, zatrzymywano tysiące ludzi. W rozdziale 8 piszemy o tym, że dyktatury spinu jak putinowska we wczesnych latach mogą sięgać po brutalne represje, kiedy poważny kryzys gospodarczy albo modernizacja społeczeństwa sprawi, że techniki spinu staną się nieskuteczne. Takie taktyki raczej nie będą działać przez długi czas, ale w określonym momencie mogą się sprawdzić dla rządzącego najlepiej. Być może to właśnie dzieje się teraz w Rosji. Chociaż więźniów politycznych jest więcej niż wcześniej, nadal są to liczby dwucyfrowe, a nie czterocyfrowe. Zabójstwa polityczne zdarzają się znacznie rzadziej niż pod rządami większości dyktatorów strachu, o których piszemy w książce, a udział państwa w nich jest maskowany - choć czasami nieudolnie. Kreml nadal udaje, że wybory organizowane w Rosji są wolne i sprawiedliwe, a pokojowe demonstracje - dozwolone. YouTube jest w znacznym stopniu nieocenzurowany. Niezależne media, takie jak "Nowaja Gazieta", i ośrodki sondażowe, jak Centrum Lewady, nadal wydają publikacje, choć mnoży się im trudności. Ludzie karani z przyczyn politycznych są oskarżani o ekstremizm, terroryzm lub przestępstwa niepolityczne. W 2021 roku Nawalny trafił do więzienia za rzekomą defraudację środków koncernu kosmetycznego. W kwietniu 2021 roku władze oskarżyły jego ugrupowanie polityczne o "powiązania z ekstremistami" i zmusiły do jego rozwiązania (P. Sauer, "End of an Era". Russia Adds Navalny Political Network to "Terrorist and Extremist" List, 2021; A. Roth, Russian State Watchdog Adds Navalny Network to Terrorism Database, 2021). Na początku 2021 roku postrzegamy Rosję jako kraj na granicy spinu i strachu, zbliżający się coraz bardziej do tego drugiego.
8 Jak piszemy w dalszej części rozdziału, istnieją pewne podobieństwa z populistycznymi politykami w krajach demokratycznych: Silvio Berlusconim czy Donaldem Trumpem.
9 W. Safire, Essay. The Dictator Speaks, 1999.
10Na Wyspie Man, Wyspach Cooka i w Nowej Zelandii kobiety mogły głosować w wyborach krajowych przed 1900 rokiem, jednak każde z tych terytoriów było kolonią, protektoratem lub terytorium zależnym od Wielkiej Brytanii, a nie niezależnym państwem (D.L. Teele, Forging the Franchise. The Political Origins of the Women's Vote, 2018, s. 1-3). W innych miejscach, w wyborach, zwykle lokalnych, mogły uczestniczyć właścicielki ziemskie. Wszystkie kobiety miały prawo do głosowania w niektórych stanach w USA (np. Wyoming, Colorado, Utah i Idaho).
11 Krajami tymi były Francja, Belgia, Szwajcaria, Grecja i Kanada (wykorzystujemy Indeks Leksykalny Demokracji Wyborczej - zob. S.-E. Skaaning, J. Gerring, H. Bartusevicius, A Lexical Index of Electoral Democracy, 2015, s. 1491-1525).
12 S.P. Huntington, The Third Wave, 1993; J. Markoff, Waves of Democracy, 1996.
13 Dane na podstawie bazy projektu Varieties of Democracy (V-Dem), v. 10, z wykorzystaniem indeksu "Regimes of the World", który w 2015 roku klasyfikował 23,5% krajów jako demokracje liberalne - zob. M. Coppedge i in., V-Dem Codebook, v.10, 2020. W rzeczywistości odsetek demokracji jest jeszcze wyższy, ponieważ w V-Dem nie uwzględniono kilku niewielkich demokracji na Karaibach oraz wyspach azjatyckich.
14 Zob. R. Aron, The Future of Secular Religions, 1944.
15 A.C. Pinto, Fascism, Corporatism and the Crafting of Authoritarian Institutions in Inter-war European Dictatorships, 2014.
16 Zob. np. H.J. Wiarda, Corporatism and Comparative Politics, 1996.
17 Na temat Marcosa - zob. P. Hutchcroft, Reflections on a Reverse Image, 2011. Na temat Bendżedida - zob. M. Stone, The Agony of Algeria, 1997, s. 64-65.
18 Były pewne wyjątki, gdzie brutalne represje stosowano na względnie niewielką skalę, np. Kenia i przywódca niepodległościowy Jomo Kenyatta oraz kilku emirów z Zatoki Perskiej. Jednak w porównaniu z ostatnimi dekadami strategie z wykorzystaniem przemocy o niewielkim nasileniu były rzadkie, co udokumentowaliśmy w rozdziale 2. Nawet ludzie tacy jak argentyński populista Juan Péron, który zezwolił na nieliczne zabójstwa z przyczyn politycznych, uwięzili tysiące dysydentów (zob. np. G. Blankstein, Péron's Argentina, 1953, s. 204).
19 H. French, Anatomy of an Autocracy, 1997.
20 G. Natanson, Duvalier, Terror Rule Haiti, Island of Fear, 1966.
21 FBIS Daily Report, Saddam Speech Marks Revolution's 22nd Anniversary, 1990.
22 F. Franco, End of Year Address to the Spanish People, 1955.
23 J. Torpey, Leaving. A Comparative View, 2010.
24 B. Davidson, Black Star, 1975.
25 J. Daniszewski, B. Drogin, Legacy of Guile, Greed, and Graft, 1997. Wyjątkiem były niektóre junty latynoamerykańskie, które obiecywały przywrócenie demokracji po oczyszczeniu kraju z wywrotowców. Przywódcy Partii Rewolucyjno-Instytucjonalnej w Meksyku również utrzymywali - podobnie jak późniejsi spin dyktatorzy - że rządzą demokratycznie.
26 Zob. G.A. Chacon, J. Carey, Counting Political Prisoners in Venezuela, 2017.
27 G. Rachman, Lunch with the FT, 2014.
28 L. Morgenbesser, Behind the Façade, 2016, s. 138; W. Fernandez, GE2020, 2020.
29 Amnesty International, Singapore, 2015. Nastolatek Amos Yee został skazany na cztery tygodnie więzienia.
30 S. Guriev, D. Treisman, Informational Autocrats, 2019, tychże, A Theory of Informational Autocracy, 2020, oraz tychże, The Popularity of Authoritarian Leaders, 2020. Załącznik on-line pod adresem: spindictators.com.
31 Dwie spośród wielu istotnych prac to: B. Geddes, J. Wright, E. Frantz, How Dictatorships Work, 2018, oraz M. Svolik, The Politics of Authoritarian Rule, 2012. Przegląd modeli formalnych polityki autorytaryzmu - zob. S. Gehlbach, K. Sonin, M. Svolik, Formal Models of Nondemocratic Politics, 2016.
32 H. Huang, Propaganda as Signaling, 2015.
33 Podstawowa praca na ten temat to: T. Kuran, Now out of Never, 1991. Inne artykuły omawiające utrudnianie obywatelom koordynowania działań przeciw władzy: R. Kricheli, Y. Livne, B. Magaloni, Taking to the Streets, 2011; G. King, J. Pan, M.E. Roberts, How Censorship in China Allows Government Criticism but Silences Collective Expression, 2013; Ch. Edmond, Information Manipulation, Coordination, and Regime Change, 2013; J. Chen, Y. Xu, Information Manipulation and Reform in Authoritarian Regime, 2017.
34 W innych ważnych pracach autorzy omawiają, jak dyktatorzy unikają drugiego obok rewolucji głównego zagrożenia - odsunięcia od władzy wskutek przewrotu (M. Svolik, The Politics of Authoritarian Rule, 2012; R.B. Myerson, The Autocrat's Credibility Problem and Foundations of Constitutional State, 2008; C. Boix, M. Svolik, The Foundations of Limited Authoritarian Government, 2013; G. Egorov, K. Sonin, Dictators and Their Viziers, 2011) albo jak werbują bliskich współpracowników, dzieląc się zyskami z rządzenia. W tym drugim przypadku kluczowe pytanie brzmi: jak liczny ma być ten wewnętrzny krąg (B. Bueno de Mesquita i in., The Logic of Political Survival, 2003). Niewiele mamy do dodania w tych kwestiach.
35 Do pytania o to, jak można ocenić prawdziwe odczucia obywateli w społeczeństwie autorytarnym, wracamy w rozdziale 4.
36 S. Levitsky, L.A. Way, Competitive Authoritarianism, 2010. Zob. też J. Gandhi, E. Lust-Okar, Elections under Authoritarianism, 2009; A. Kendall-Taylor, E. Frantz, Mimicking Democracy to Prolong Autocracies, 2015. W praktyce nasze rozróżnienie między dyktaturami spinu i strachu tylko w niewielkim stopniu pokrywa się z podziałem Levitsky'ego i Waya na autorytaryzm konkurencyjny i pełny autorytaryzm (zob. załącznik on-line, tabela OS1.5). Jedynie 34 procent lat rządów w poszczególnych państwach, które my klasyfikujemy jako okresy dyktatury spinu, są klasyfikowane przez Levitsky'ego i Waya jako autorytaryzm konkurencyjny. Podobnie tylko 33 procent lat rządów w poszczególnych państwach, które w próbie Levitsky'ego i Waya są okresami autorytaryzmu konkurencyjnego, to dyktatury spinu. Wiele autorytaryzmów konkurencyjnych wykorzystuje sporo brutalnych represji, by siać strach, nie są one zatem dyktaturami spinu (np. Zimbabwe pod władzą Roberta Mugabe, Kenia Daniela arap Moi'ego). W wielu dyktaturach spinu przeprowadza się wybory, które nie są konkurencyjne, a zatem nie są to reżimy autorytaryzmu konkurencyjnego (np. Singapur pod rządami Lee Kuan Yewa i jego następców, Kazachstan Nazarbajewa).
37 O państwach poradzieckich - zob. A. Wilson, Virtual Politics. Faking Democracy in the Post-Soviet World, 2005. O Azji Południowo-Wschodniej - zob. L. Morgenbesser, Behind the Façade, 2016; tegoż, The Menu of Autocratic Innovation, 2020; oraz tegoż, The Rise of Sophisticated Authoritarianism in Southeast Asia, 2020; Ch. George, Singapore, Incomplete, 2017; oraz J. Rajah, Authoritarian Rule of Law, 2012. O Egipcie - zob. L. Blaydes, Elections and Distributive Politics in Mubarak's Egypt, 2010. O Ameryce Łacińskiej - zob. np. A. Schedler, The Menu of Manipulation, 2002. O Afryce - zob. np. N. Cheeseman, B. Klaas, How to Rig an Election, 2018; N. Cheeseman, J. Fisher, Authoritarian Africa, 2019.
38 Np. A. Kendall-Taylor, E. Frantz, J. Wright, The Digital Dictators, 2020; T. Dragu, Y. Lupu, Digital Authoritarianism and the Future of Human Rights, 2020.