Rozdział 4
Pracując efektywnie jak zawsze, Lotta szybko wieszała na stojakach pasujące do siebie ubrania. Działalność sklepu naprawdę nabrała rozpędu, odkąd zaprowadziła w nim porządek. Mimmi wyraźnie to widziała i doceniała. Wcześniej wieszały wszystkie ciuchy jeden za drugim, w kolejności, w jakiej do nich trafiały. Lotta miała wyczucie kolorów i intuicyjnie potrafiła dostrzec prawdziwe diamenty wśród ciuchów, które trafiały do sklepu.
- Lotta! Mam nadzieję, że możemy liczyć na ciebie teraz, kiedy Vera wyjeżdża do Liberii. Obawiam się, że nie będzie jej dość długo - odezwała się niepewnie Mimmi.
Jej pytanie było raczej formalnością, wiedziała, że na Lottę zawsze można liczyć. Wkładała w Po Siostrze mnóstwo serca, odkąd zatrudniły ją na stanowisku kierowniczki. Lotta trafiła do nich jako nieogarnięta stażystka bez ukończonej szkoły i porządnego wychowania. Ale odpowiedzialność, którą wzięła na siebie w sklepie, sprawiła, że dorosła. Teraz była siostrom niezbędna. Miała dobry gust i wszyscy klienci uwielbiali jej radosne, wesołe komentarze.
- Więc... - Lotta zaczął mówić, ale zamilkła. Była zmartwiona. - Chciałam z wami porozmawiać. Właśnie o tym, o pracy.
Lotta przyjechała z Kärrtorp na swoim starym, kolorowym rowerze z włosami rozpuszczonymi pod kaskiem. Miała wspaniały dzień.
Pia, reżyserka w Teatrze Reflex, nie szczędziła jej pochwał. Przez ostatni rok teatr był tajnym schronieniem Lotty. Zaczęło się niewinnie, śpiewała w chórze, który składał się z wielu osób w różnym wieku. Większość była starsza od niej. Wesoła i różnorodna zbieranina.
Na początku nikt od niej wiele nie wymagał, była częścią grupy i nie wychylała się. Odpowiadało jej to, bo zdała sobie sprawę, że oprócz pracy musi znaleźć jeszcze coś dla siebie. Jej ukochany Adam nieczęsto przyjeżdżał z Tierp. Był zajęty szkołą i zaczął nawiązywać tam wiele przyjaźni. Nareszcie miał kochającą rodzinę. Mamę i tatę, którzy się o niego troszczyli. Może to sprawiło, że stała się trochę mniej ważna w jego życiu. Od początku byli dla siebie przyjaciółmi, rodziną i miłością. Teraz krąg otaczających ich ludzi się powiększył.
Lotta potrzebowała impulsu do zmiany i otrzymała go. Być może dostała więcej, niż kiedykolwiek śmiała marzyć.
- Hej, ty, ty w czerwonym sweterku, masz fantastyczny głos! - powiedziała pewnego dnia Pia, kiedy przyszła posłuchać chóru. Uciszyła pozostałych chórzystów i poprosiła Lottę o zaśpiewanie partii solowej w piosenkach, które mieli wspólnie wykonać w nadchodzącej produkcji. Chór został w niej potraktowany przede wszystkim jako zbiór aktywnych śpiewających statystów.
Lotta była zakłopotana, ale kiedy zaczęła śpiewać, to jak zwykle zapomniała o całym świecie. Muzyka wypełniała ją od stóp do głów. Zamknęła oczy.
Kiedy ponownie je otworzyła, zobaczyła wokół siebie zdumione twarze. Trzymała się na uboczu i to był szczęśliwy zbieg okoliczności, że Pia słuchała tak intensywnie i wyodrębniła jej głos w tłumie.
- Mój Boże, dziewczyno, ależ masz sprzęt! - zachwyciła się. - Wybacz mi - zwróciła się następnie do Bengta, dyrygenta chóru - ale zabieram ją od ciebie. Powinna mieć ważniejsze zadania niż śpiewanie w chórku.
Zwróciła się do Lotty:
- Ty, koleżanko, idziesz na scenę, będziesz grać!
Tak się zaczęło i Lotta była przerażona. Bezpiecznie było ukrywać się w dużym, przyjaznym chórze, tym osobliwym zbiorowisku ludzi pochodzących z różnych środowisk, ale bardzo przyjaznych i opiekuńczych.
Teraz nie będzie już dłużej anonimowa. Dostanie rolę. Na pewno malutką, ale jednak. Ucieszyła się. Nic nie powiedziała Adamowi ani Verze i Mimmi. To była jej sprawa, bała się, że po prostu obudzi się z tego pięknego snu, gdy komuś o nim opowie.
Wkrótce miała się odbyć premiera spektaklu, do którego się przygotowywali. Przedstawienia zaplanowano w namiocie w parku Vinterviken, a Lotta wcale nie odegra małej, nieznaczącej roli, jak początkowo sądziła, ale jedną z głównych.
- Wiesz, trzeba inwestować - tłumaczyła jej Pia. - Musisz poświęcić na to cały swój czas. Słyszałaś, że właśnie w ten sposób Benny z ABBY odkrył Helen Sjöholm? Właśnie kiedy w namiocie w parku Margaretaparken grała Małą Dorrit z grupą teatralną Enskedespelet. Dokładnie w tym samym, w którym teraz gramy. Wynajęliśmy ich stary namiot.
Pia była asystentką reżysera, gdy w Enskedespelet grano Małą Dorrit. Teraz rządziła twardo, ale także z miłością i entuzjazmem, małym teatrem w Kärrtorp, który wkrótce miał się przenieść z wielkim letnim przedstawieniem do Vinterviken.
Mimmi spojrzała na nią pytająco i czekała na wyjaśnienie, co, u licha, Lotta chciała przez to powiedzieć.
- Cóż, jest tak, że w wolnym czasie prawie od roku gram w teatrze - zaczęła.
Mimmi była zaskoczona, ale słuchała uważnie, kiedy Lotta trochę niejasno opowiadała o spektaklu.
- Pewnie, przecież to twój wolny czas, ale myślałam, że to był tylko chór? Wydaje mi się, że to sugerowałaś?
- To było w moim czasie wolnym. Ale teraz będzie wielki spektakl w Vinterviken, adaptacja powieści Pera Andersa Fogelströma Miasto moich marzeń, i będę miała dużo prób w ciągu dnia. - Zarumieniła się, ale potem kontynuowała z nowo odkrytą pewnością siebie. Mówiła wyraźnie i z dumą: - Właściwie to mam rolę.
- Czyli jesteś ich nową gwiazdą? - zażartowała Mimmi.
Zrobiło się cicho. Lotta nerwowo grzebała w stosie ubrań do sortowania. Co ma na to odpowiedzieć?
- Zaczynałam w chórze, powoli i ostrożnie, to prawda. Ale teraz mam jedną z głównych ról i śpiewam solową piosenkę. - Zaczerwieniła się. - Bardzo się denerwuję! - wykrzyknęła. - A poza tym nie wiedziałam, jak powiedzieć to Verze i tobie. W ciągu najbliższych kilku miesięcy będę miała czas na pracę maksymalnie na pół etatu. Możliwe, że nawet mniej.
Premierę zaplanowano na początek czerwca. Przed Lottą dwa miesiące intensywnych prób. Pia dopingowała ją i jesienią miała zdawać do szkoły estradowej. Ale nic o tym nie wspomniała. Tym może zająć się później. Bo wcale nie było pewne, że się dostanie, pomyślała, mimo wszystkich pochwał, którymi Pia ją obsypywała.
- Cóż, to naprawdę niespodzianka. - Mimmi próbowała cieszyć się ze względu na Lottę. Otrząsnęła się z początkowego szoku wywołanego tą nieoczekiwaną wiadomością.
- To absolutnie fantastyczne, gratulacje, Lotta! - wykrzyknęła już z większym entuzjazmem. - Oczywiście, wiedziałam, że dobrze śpiewasz, ale nie miałam pojęcia, że grasz też w teatrze.
- Sama się tego nie spodziewałam - przyznała Lotta. - Ale reżyserka Pia Plym, znasz ją może? Ona we mnie wierzy. Bardziej niż ja wierzę w siebie - dodała. - Może Petra zgodzi się więcej tu pracować teraz, kiedy ja muszę być na próbach? - zasugerowała, chociaż miała wyrzuty sumienia, bo wiedziała, że Petra nie bardzo miała na to ochotę.
- Też o niej pomyślałam, ale ona nie chce się zobowiązywać, chce być wolna. Nie, musimy raczej poszukać dobrego stażysty. Ale nie będzie łatwo znaleźć kogoś takiego jak ty. Naprawdę odmieniłaś to miejsce i jestem pewna, że to dzięki tobie przychodzi tu teraz tak wielu młodszych klientów. Margot i Rafael niedługo jadą do Rzymu - myślała na głos Mimmi. - Nie będą mieli za wiele czasu. Stacja telewizyjna, która tu była, zaprosiła ich do Włoch, żeby mogli się bliżej poznać z odnalezioną po latach córką Rafaela Evitą i wnuczką Albą. Rafael pojedzie tylko pod warunkiem, że Margot zabierze się z nim, ale Margot wydaje się niezdecydowana.
Obie umilkły na chwilę.
- A co Adam mówi o teatrze? - spytała Mimmi.
Lotta unikała jej spojrzenia.
- No tak, Adam. On też za wiele nie wie. Traktowałam to całe śpiewanie i granie w teatrze jako moją prywatną sprawę.
Muszę z nim porozmawiać, opowiedzieć mu. Wiele razy o tym myślała, ale im więcej czasu mijało, tym coraz dziwniej było mu to wyznać. To jasne, że powinna porozmawiać z nim od razu. Ale nie zrobiła tego. Jedyną osobą, z którą się tym podzieliła, była Petra. Te rozmowy były dla Lotty dobre. Ona ją zrozumiała.
Adam! Byli tak zakochani, ale jego pochłaniało teraz to wszystko, co działo się w jego życiu. Nowa rodzina, nowi przyjaciele i szkoła, w której dobrze się czuł. Jakby już nie potrzebował Lotty w takim stopniu jak wcześniej.
Adam, zrobiło jej się ciepło w sercu na myśl o nim. Ale może nadszedł czas ruszyć własnymi drogami? Może ona też nie potrzebowała go w takim stopniu jak wcześniej?