Bramy życiowej przemiany
Wielu ludzi chce doznać życiowej przemiany, a okoliczności często nas do tego motywują. Możesz mieć ciężką sytuację małżeńską, jak w moim przypadku. Modlisz się z nadzieją, że się zmienisz, że twój partner się zmieni, że twoje małżeństwo się zmieni... ale nic się nie zmienia. Czujesz bezradność. Czytasz książki, chodzisz do kościoła, modlisz się, czytasz Biblię i postanawiasz poprawę - ale utknąłeś i nie umiesz się wydostać.
Możesz mieć destrukcyjny czy niegodny schemat postępowania. Wiesz, że to niezdrowe i musi się zmienić. Chcesz się zmienić, modlisz się, żebyś się zmienił, ale schemat pozostaje nienaruszony. Masz krótkie chwile wytchnienia, ale wciąż wracasz do starego schematu postępowania. Czujesz się pokonany.
Biblia uczy nas, że gdy ktoś nawraca się na wiarę w Chrystusa, dokonuje się w nim przemiana: "Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto [wszystko] stało się nowe" (2 Kor 5,17). Więc skoro jesteśmy nowymi stworzeniami w Chrystusie, dlaczego te stare grzeszne nawyki wciąż się gdzieś przewijają? Żeby odmienić swoje życie, musimy nauczyć się uzyskać dostęp do przemiany, którą Jezus zwyciężył dla nas na krzyżu. Jak dostąpić życiowej przemiany?
Bramy życiowej przemiany: Sedno
Czasem nie doświadczamy obiecanego przez Chrystusa nowego życia, ponieważ skupiamy się na objawach, a nie samej chorobie. Gdyby lekarz wyleczył twoje objawy, ale w ogóle nie zająłby się powodującym je schorzeniem, choroba dalej siałaby spustoszenie, nawet mimo braku symptomów. Dobry lekarz nie poprzestałby na objawach - zwalczyłby odpowiedzialną za nie chorobę.
W Kościele zbyt często skupiamy się na radzeniu sobie z zachowaniem czy grzechem. Wyobraź sobie na przykład kogoś zmagającego się z uzależnieniem od pornografii. Jest mu z tym źle, gdyż za każdym razem, popełniając grzech, czuje wstyd. Jakby tego było mało, zostaje przyłapany na oglądaniu pornografii i teraz dochodzi do tego kryzys małżeński. Często w takiej sytuacji uwaga skupia się na wyjściu z nałogu. Uzależnienie jest traktowane jako przyczyna problemu - wróg, którego należy pokonać. W rzeczywistości pornografia to zazwyczaj tylko symptom, a nie sama choroba.
Gdy Kościół pada ofiarą nieradzenia sobie z grzechem, zwykle uciekamy się do moralizowania:
- Po prostu przestań.
- Weź za to odpowiedzialność.
- Módl się więcej i czytaj Biblię.
- Ucz się Pisma na pamięć.
Nie zrozum mnie źle, żadna z powyższych rad nie musi być od razu czymś złym. Niektóre z tych rzeczy są wręcz niezbędne w naszym duchowym rozwoju. Ale żeby usunąć przyczynę problemu, należy zrobić coś więcej.
Jezus nauczał, że korzenie naszych grzesznych słów i czynów znajdują się w sercu. W Ewangelii według św. Mateusza Jezus powiedział do faryzeuszy: "Przecież z obfitości serca usta mówią. Dobry człowiek z dobrego skarbca wydobywa dobre rzeczy, zły człowiek ze złego skarbca wydobywa złe rzeczy" (Mt 12,34-35).
Nie tylko słowa płyną z tego, co mamy w sercu. Czyny również. Kilka rozdziałów później Jezus wyjaśnił ten koncept swoim uczniom nieco głębiej. Kontekst był taki, że faryzeusze szykanowali Jezusa, ponieważ Jego uczniowie jedli bez właściwego ceremonialnego obmycia rąk. Jezus wyjaśnił apostołom, że to, co wkładają do ust, nie czyni ich nieczystymi - liczy się to, co mają w sercu.
Jezus powiedział: "Lecz to, co z ust wychodzi, pochodzi z serca, i to czyni człowieka nieczystym. Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne, kradzieże, fałszywe świadectwa, przekleństwa. To właśnie czyni człowieka nieczystym. To zaś, że się je nie umytymi rękami, nie czyni człowieka nieczystym" (Mt 15,18-20). (Pragnę nadmienić, że może to jednak powodować niezadowolenie twojej mamy i otaczających cię religijnych ludzi!)
To, co ktoś robi i co mówią jego usta, wypływa z serca. Zauważ, że Jezus nie ograniczył wpływu serca tylko do naszych słów - włączył do tego też nasze zachowania, jak zabójstwa, cudzołóstwa i czyny nierządne. Dobro i zło płyną z serca. Jeśli mamy doświadczyć prawdziwej przemiany, musimy uporać się z problemami serca, a nie wyłącznie uzewnętrznionym zachowaniem.
W Piśmie Świętym kwestie dotyczące serca często są obrazowane poprzez porównania do rolnictwa. Nie jestem zbyt dobrym ogrodnikiem, ale obserwując innych, nauczyłem się kilku rzeczy. Jedną z nich jest to, że chwasty należy usuwać - nie wystarczy ucięcie tego, co wystaje nad ziemię. Musisz je wypielić lub wyrwać z korzeniami. Jeśli będziesz walczyć tylko z liśćmi chwastu, nie zabijesz go. Chwasty powracają, dopóki nie wyrwiesz ich z korzeniami.
Tak samo jest z sercem. Musisz dobrać się do korzenia problemu, żeby doświadczyć prawdziwej przemiany. Naprawianie zachowań to skupianie się na liściach chwastów rosnących w twoim życiu. Musisz sięgnąć pod powierzchnię i rozwiązać problemy serca, które motywują twoje czyny.
Ludzie nieustannie przychodzą do mnie, gdy męczy ich schemat grzechu. Czują się z tym źle. Chcą się zmienić. Ale myślą tylko o zachowaniu. Tak naprawdę chcą, żeby Bóg ich naprawił. Chcą, żeby Bóg zmienił ich zachowanie. Boga nasze zachowanie obchodzi znacznie mniej, niż nam się wydaje. O wiele bardziej przejmuje się naszymi sercami. Bóg wie, że jeśli uzdrowimy nasze serca i podporządkujemy je Jego woli, następstwem tego będzie zmiana zachowania. Natomiast jeśli tylko uporządkujemy nasze zachowania bez leczenia przyczyny w sercu, w najlepszym razie staniemy się faryzeuszami. Zostaniemy z ciemnymi plamami na duszy i życiem pełnym osądów zamiast miłości.
Kluczem jest spojrzenie w serce. Co kryje się za twoim zachowaniem? Dlaczego postępujesz tak, jak postępujesz? Co tobą kieruje? Gdy dotrzesz do poziomu serca, będziesz leczył chorobę, a nie objawy. Będziesz wyrywał korzenie, nie zrywał liście. Będziesz naprawiał serce, nie samo zachowanie. Dopiero wtedy może się rozpocząć prawdziwa przemiana.
W tej książce przyjrzymy się siedmiu różnym problemom serca, którymi należy się zająć, aby zaznać wolności.
Bramy życiowej przemiany: Uprawianie gleby duszy
W ogrodnictwie musisz zadbać o właściwe warunki do wzrostu i owocowania roślin. Jeśli gleba będzie skalista, twarda, za sucha lub za mokra, uprawa nie przyniesie plonów. Jeśli natomiast będziesz uprawiał glebę we właściwy sposób, rośliny z biegiem czasu zaowocują. Dokładnie tak samo jest z przemianą życia. Muszą zaistnieć odpowiednie warunki, żeby życiowa przemiana mogła się w końcu dokonać.
Istnieją trzy podstawowe składniki, które tworzą atmosferę umożliwiającą największą przemianę. Te trzy elementy uprawiają glebę duszy i zapewniają środowisko, w którym może zajść owocna zmiana życia. Jeśli prowadzisz Kościół, musisz zadbać o atmosferę, dzięki której te trzy elementy będą osiągalne dla ludzi. Jeśli jesteś członkiem Kościoła, który nie zapewnił tych trzech składników, musisz znaleźć inny sposób dostępu do tych kluczowych elementów umożliwiających życiową przemianę.
Namaszczone nauczanie
Po pierwsze, musisz doświadczyć namaszczonego nauczania. Jeśli nauka jest oparta na prawdzie Słowa Bożego, jest w niej namaszczenie. Namaszczenie jest też w duchowym darze nauczyciela. Ale jeśli nauczyciel sam żyje wedle swoich nauk, wtedy namaszczenie prawdy i darów wnosi więcej do serca słuchacza.
Przeżywanie prawdy zwiększa wiarygodność nauczyciela i podnosi wagę jego czy jej słów. Dzięki tej wiarygodności prawda może przeszyć serce, które jest na to gotowe. A tylko przeszyte serce - złamane, pokorne i skruszone - jest dostępne dla Boga i gotowe na przemianę.
Jako nauczyciel jestem autorytetem tylko w sprawach, w których sam odniosłem zwycięstwo. Mój duchowy autorytet i zdolność przedstawienia kontekstu, dzięki któremu inni mogą zaznać wolności, są warunkowane moim życiem. Jezus, posyłając swoich uczniów, aby głosili królestwo Boże i uwalniali uwięzionych, powiedział im: "Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!" (Mt 10,8). Możemy podarować tylko to, co sami już mamy.
Pismo Święte ma nieprzeniknioną głębię. Im więcej objawień doznał nauczyciel, tym lepsze spostrzeżenia może przekazać. Im więcej wolności uzyskał, tym większą ma zdolność do uwalniania innych. Im większy dostęp dał Bogu do swojego serca, tym lepiej dociera do zakamarków serc innych. Nauczyciel, który pisze lub mówi w stanie głębokiego objawienia i przemiany, przekazuje prawdę, która nie osiada na umyśle, lecz przeszywa serce. To stwarza warunki do głębokiej przemiany.
Oczywiście nie wystarczy nauczać prawdy. Musimy dzielić się prawdami serca, które pozwalają uzyskać wolność. Atmosfera wolności nie powstanie, jeśli nauczyciel upraszcza przekaz jedynie do zmiany zachowania. Potrzebujemy nauczycieli, którzy mają wgląd w duszę i głoszą z duchową doniosłością prowadzącą do przełomów.
Szczera społeczność
Przemiana życia zachodzi w środowisku szczerej społeczności. W szczerej społeczności ludzie żyją otwarcie, uczciwie i jawnie w kulturze łaski Bożej. Nie ma ukrywania czy udawania. Tajemnice są toksyczne dla zdrowia duszy. Jeśli chcesz doświadczać przełomów, musisz zdecydować się na jawne życie bez sekretów.
Za czasów studenckich zmagałem się z pożądliwością. Kościół, w którym dorastałem, nigdy nie mówił o takich sprawach. Jawne życie nie było częścią mojego wychowania. Podporządkowałem moje życie Bogu i pragnąłem podążać za Nim. Mimo tego zmagałem się z pożądliwością, a nikt o tym nie wiedział. Czułem się pokonany i zawstydzony.
Pewnego dnia podczas modlitwy w tej sprawie poczułem, że Duch Święty prowadzi mnie, bym wyznał swoje problemy jednemu z przyjaciół. Na samą myśl żołądek podszedł mi do gardła, bo wyznawanie sekretów było mi tak obce. Bałem się przyznać. Bałem się tego, co ludzie o mnie pomyślą. Którejś nocy zebrałem się na odwagę i po ciemku wyjawiłem, że zmagam się z pożądliwością. Mój przyjaciel ze studiów natychmiast wyznał, że ma ten sam problem.
Dlatego, że nie żyłem w otwartej, uczciwej i jawnej społeczności, do tej chwili myślałem, że tylko ja tak mam. Gdy dowiedziałem się, że nie jestem odosobniony w swojej walce, poczułem olbrzymią ulgę. Nawet więcej - wyznanie tego grzechu złagodziło poczucie wstydu i pomogło mi nie wracać do tego wzorca zachowań, dopóki kroczyłem drogą światła.
Liderzy Kościoła, to my musimy stworzyć atmosferę pełną łaski, w której ludzie mogą wyznawać swoje grzechy. Kiedyś nauczałem na konferencji i miałem poczucie, że okolica jest przesiąknięta tajemnicami. Duch Święty pozwolił mi odczuć wagę tej skrytości. Wezwałem ludzi do wyznania swoich sekretów i wydostania się spod ciężaru grzechu, winy i wstydu. Dałem im przykład, będąc otwartym, uczciwym i bezbronnym. Ludzie wychodzili naprzód i wyznawali wszelkie rodzaje skrywanych grzechów. Następowały przełomy. Dało się czuć uzdrawiającą moc Ducha Świętego.
Jako przywódcy musimy żyć tak, by widział nas Bóg i ludzie. Nie możemy kryć swoich wad. Musimy pozwolić łasce Jezusa przenikać i przesiąkać nasze serca, abyśmy potrafili rozszerzać Jego łaskę na tych, którzy wychodzą z cienia do światłości.
Jako naśladowcy Jezusa musimy wybierać życie oświetlone dla oczu Boga i ludzi. Tylko światło może ocalić nas przed ciemnością. Nikt nigdy nie zazna ostatecznej wolności poprzez osłanianie ciemnych zakamarków skrytości swojej duszy. Nawet jeśli nie jest to w zwyczaju twojej obecnej kościelnej rodziny, możesz utworzyć grupkę, która będzie żyć z tobą w ten sposób.
Obecność i moc
I w końcu - żeby stworzyć warunki umożliwiające życiową przemianę - potrzebna jest obecność i moc Boga. Ostatecznie tylko On potrafi odmienić serce. Gdy zwracamy się ku wierze w Chrystusa, otrzymujemy nowe serce (zob. Ez 36,26-27). Bóg daje nam serce, które chce iść za Nim. Umieszcza w nas swojego Ducha, uzdalniając nas do nowego życia w Chrystusie. Musimy dostąpić Jego obecności i mocy, żeby się zmienić i kroczyć przez nowe życie, które jest w nas. Potrzebujemy Bożej obecności, która uleczy nasze serca z dawnych urazów i krzywd. Potrzebujemy Bożej mocy, która uwolni nas z uścisku szatana.
W Kościele zbyt często mówimy o obecności i mocy Boga, ale tak naprawdę ich nie widzimy. W początkach Kościoła było inaczej. Apostoł Paweł napisał: "A mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha i mocy, aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej" (1 Kor 2,4-5). Ciekawe, czy to samo można powiedzieć o wielu współczesnych Kościołach. Dziś znów potrzebujemy autentycznego ukazania obecności i mocy Boga pośród nas. Często pojawia się to w naszej nauce o Bogu, ale nie w naszej rzeczywistości. Jeśli obecność i moc Boga są częścią naszego systemu przekonań, ale brakuje ich w naszym sposobie postępowania, to mamy duże braki w spójności naszej wiary z naszym życiem.
Wszystkie życiowe przemiany, których doznałem, wywodzą się z ukazania obecności i mocy Boga. Bóg do mnie przemówił; Bóg mi się objawił; Bóg się ze mną spotkał; Bóg mnie wypełnił. To te Boże momenty zainicjowały przemianę.
To dlatego uczyniłem czas z Bogiem niepodlegającym dyskusji zobowiązaniem w moim życiu. Spędzam z Nim czas, gdy mam na to ochotę i gdy jej nie mam. Angażuję się w duchowe praktyki, jak czytanie Pisma Świętego, rozmyślanie nad Pismem, modlitwy, słuchanie głosu Ducha Świętego, uwielbianie, spędzanie czasu w samotności i ciszy, bo wiem, że potrzebuję Boga. Potrzebuję Jego obecności.
Apostoł Jan napisał, że "gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest" (1 J 3,2). To jest reguła dnia ostatecznego - gdy staniemy z Nim twarzą w twarz, nasza przemiana będzie kompletna. Staniemy się Mu podobni. Ten fragment zawiera też wskazówkę na teraz - dzięki Jego obecności następuje nasza przemiana. Jeśli chcemy doświadczyć przemiany życia, musimy angażować się w aktywności duchowe, które pozwolą nam doświadczyć Jego obecności.
Moje dwie pierwsze książki - Pathways to the King i River Dwellers uwypuklają kwestię bliskości z Bogiem jako kluczową w życiowej przemianie. Nauczając opieki nad duszą, zwykle poświęcam wykład czy dwa na samo zagadnienie bliskości z Bogiem i doświadczanie Jego obecności. Nie pomijaj tej kwestii. Ta książka podkreśla niektóre kluczowe prawa duszy, które musimy przyswoić, żeby móc się zmienić. Na pierwszym miejscu i tak stoi twoja relacja z Bogiem. Większość życiowych przemian zachodzi sam na sam z Nim. Nie przegap tego. Tylko Bóg przemienia serca. Tylko Bóg uzdrawia dusze. Tylko Bóg uwalnia zniewolonych.
Wiele współczesnych Kościołów ma w swojej kulturze jeden ze składników - namaszczoną prawdę, szczerą społeczność lub obecność i moc Boga. Ale potrzeba wszystkich trzech, aby była to kultura głębokiej przemiany. Tak samo wygląda to wśród osób praktykujących wewnętrzne uzdrawianie. Ci, u których dostrzegłem największy i najtrwalszy wpływ na ludzi, przyswoili i stosują w swoim duszpasterstwie wszystkie trzy składniki. Wszystkie trzy są konieczne do życiowej przemiany. Jeśli prowadzisz Kościół, jednym z twoich podstawowych zadań jest utworzyć właściwą kulturę. Taką, w której wszystkie trzy składniki są ogólnodostępne. Jeśli jesteś członkiem Kościoła, w którym któryś składnik nie jest widoczny na pierwszy rzut oka, możesz być zmuszony poszukiwać niektórych środków i narzędzi potrzebnych do zmiany życia gdzieś indziej.
Opieka nad duszą a trzy składniki zmiany
Nie byłem skory do napisania tej książki, ponieważ zdaję sobie sprawę z tego, że jest ona w stanie wpłynąć na tylko jeden z tych trzech obszarów. Ufam, że mogę pisać z namaszczeniem i objawieniem Ducha Świętego. Sama namaszczona prawda nie wystarczy jednak do głębokiej przemiany. Podkreślę to jeszcze raz - potrzeba wszystkich trzech składników. Potrzebujesz namaszczonego nauczania, które mam nadzieję zapewnić tym tekstem. Ale musisz też chętnie angażować się w szczerą społeczność i ochoczo poszukiwać Bożej obecności.
Dlatego zachęcam cię do czytania tej książki wraz z przyjaciółmi, z którymi zobowiążecie się do całkowitej szczerości. Nie miejcie przed sobą tajemnic. Wiem, że sama myśl o tym wywołuje u wielu ludzi ból brzucha. Rozumiem to. Za wieloma ludźmi ciągnie się długa historia sekretów. Ale nie ma przemiany bez wyznania grzechów. Nie ma zwycięstwa w ukrywaniu. Nie ma przełomu w skrytości. Musisz żyć jawnie względem Boga i ludzi, aby uzyskać wolność.
Powinieneś też zobowiązać się do stosowania się do tych zasad i szczerego przepracowywania treści tej książki. Rób przerwy na spędzanie czasu sam na sam z Bogiem, żeby mogły nadejść Jego obecność i moc. Spędzaj czas w ciszy i nasłuchuj Jego przemieniającego głosu. Odwiedzaj miejsca i bierz udział w wydarzeniach i konferencjach, gdzie obecność i moc Boga jest wyraźnie odczuwalna.
Za każdym razem, gdy nauczam prawd związanych z troską o duszę, wcielam w życie wszystkie trzy składniki. Nie tylko podczas wykładów. Na początku zajęć czy konferencji dzielę ludzi na trójki. Najpierw wzywam ich do otwartości i szczerości, a potem dzielę na trzyosobowe grupki, żeby w nich dzielili się swoją historią i otwierali się wobec siebie nawzajem.
Na przestrzeni lat ludzie setki razy wyznawali sekrety i przyznawali się do rzeczy, o których nigdy wcześniej nikomu nie mówili. Jest dużo łez, jest też dużo miłości i łaski - i są znaczące przełomy. Często tak utworzone trójki pozostają w kontakcie, ponieważ wytwarza się między nimi silna więź. Nierzadko przed zajęciami są to zupełnie obcy dla siebie ludzie, ale podejmują wielkie ryzyko i ochoczo otwierają się przed sobą. Zdarzało się, że ludzie podchodzili do mnie, mówiąc:
- Nie mogę otworzyć się przed tymi ludźmi. Zrobiłem wiele złych rzeczy, o których nigdy nikomu nie mówiłem.
- Nie musisz się otwierać - odpowiadałem. - Ale jeśli chcesz zaznać wolności, zachęcam, abyś to zrobił. Nigdy nie będziesz wolny, mając tajemnice.
Raz za razem byłem świadkiem tego, jak ci ludzie otwierają się, wyznają swoje sekrety, dzielą się swoimi historiami i dochodzą do wielkich i znaczących przełomów. Zaryzykuj!
Utwórzcie, proszę, trójki i przejdźcie przez tę książkę razem. Ustalcie, że będziecie wobec siebie otwarci, uczciwi, pozbawieni sekretów i łaskawi. Podejmijcie decyzję, że będziecie żyć bez tajemnic. Uczę zasad soul care na zajęciach i konferencjach już od bardzo dawna. Spotkałem tysiące ludzi różnych kultur i grup etnicznych, ludzi wywodzących się z różnych Kościołów i bazujących na różnych doświadczeniach. Okazuje się, że bardzo niewielki odsetek ludzi żyje w szczerej społeczności - takiej, która jest jednocześnie pozbawiona sekretów i łaskawa. A taka społeczność jest szalenie istotna w procesie życiowej przemiany.
Gdy roślina ma zapewnione odpowiednie środowisko - owocuje. Potrzebuje odpowiedniej ilości światła słonecznego, wody i składników odżywczych w glebie. Jeśli otrzyma, czego potrzebuje, będzie zdrowa i urośnie. To samo można powiedzieć o duszy.
Gdy otrzymamy właściwą mieszankę namaszczonego nauczania, pozbawioną sekretów i przepełnioną łaską społeczność oraz obecność i moc Boga - dochodzi do przemiany życia. W takich warunkach dusza bez dwóch zdań rozkwitnie.
Pastorzy i przywódcy Kościoła, musimy nauczyć się utrzymywać takie warunki. To jeden z powodów, dla których zacząłem prowadzić szkolenie, podczas którego nauczam opieki nad duszą. Rozmawiałem z wieloma pastorami, którzy uczestniczyli w zajęciach i doświadczyli znaczącej przemiany życia i wolności. Po kilku miesiącach pytam, czy zapoczątkowali podobne duszpasterstwo w swoich Kościołach. Zdecydowana większość odpowiada:
- Nie. Nie wiedziałem jak.
Lub:
- Nie. Miałem obawy przed wprowadzeniem niektórych z tych rzeczy w naszych warunkach.
Ci pastorzy szczegółowo opisywali mi w listach swoje doświadczenia życiowych przemian, ale nie wnieśli tego do swoich Kościołów. Zapoczątkowałem szkolenie w zakresie nauczania soul care jako narzędzie, które miało im pomóc stworzyć właściwą atmosferę w ich lokalnych Kościołach. Szkolenie jest przygotowane w taki sposób, żeby mogli z niego korzystać pastorzy wraz ze swoimi liderami. Jako grupa kierownicza mogą doświadczyć trzech elementów atmosfery duchowej przemiany, a my możemy ich wyposażyć w narzędzia niezbędne do przeniesienia tych elementów do ich duszpasterskiego otoczenia. Wielu przywódców duchowych ukończyło szkolenie Nauczanie soul care i wiele Kościołów działa teraz w kulturze duchowej przemiany.
Często wprowadzałem taką atmosferę w klasach i na konferencjach, mając na to zaledwie pięć dni. Zdecydowanie można to też zrobić w Kościele. Prawdziwa przemiana tego wymaga. Musimy stworzyć kulturę na kształt królestwa niebieskiego - taką z natchnionym nauczaniem i szczerą społecznością, gdzie objawia się moc i obecność Boga.
Bramy życiowej przemiany: Samoświadomość
Na pewno słyszałeś kiedyś powiedzenie: "To, czego nie wiesz, nie może cię zranić". Jeśli chodzi o duszę, ta maksyma to niebezpieczne kłamstwo. To, czego nie wiesz, właśnie cię zabija.
Samoświadomość jest bramą do życiowej przemiany. Nie daje pewności powodzenia, ale jest warunkiem koniecznym. W Pierwszym Liście św. Jana czytamy: "Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności" (1 J 1,5). Bóg rozświetla nasze dusze.On odsłania prawdę o nas. Naszą rolą jest stanąć w Bożym świetle i wyznać prawdę.
Musimy nauczyć się przyjmować światło, które daje nam Bóg. To dar - nie niechciany gość. Jezus nauczał, że wróg - książę ciemności - próbuje zabijać, kraść i niszczyć. Ciemność jest intruzem. Ale Bóg nas ocali. On zapala światło, żeby uleczyć duszę, spajać złamane serca, uwolnić zniewolonych, dać zwycięstwo uciemiężonym.
Gdy wypieramy prawdę, omija nas wolność, którą daje nam Bóg. Nie możemy uleczyć tego, do czego się nie przyznamy. Bóg nie może oczyścić nas z tego, czego nie wyznamy. Często nie jesteśmy skorzy do zaakceptowania tego, że mamy jakąś brudną, popsutą i grzeszną cząstkę. Ale jesteśmy związani z nią dokładnie tak samo mocno, jak się jej wypieramy.
Pozwól, że przytoczę przykład. Wyobraź sobie Sally, która jest liderem uwielbienia. Każdego tygodnia Sally staje, by poprowadzić ludzi przed oblicze Boga. Po nabożeństwach ludzie przychodzą do niej i mówią:
- Sally, kiedy mnie prowadzisz, mogę wręcz poczuć Bożą obecność. Uwielbiam, jak śpiewasz i kierujesz nas do oddawania czci Bogu.
Sally jest bardzo skromna i nieśmiało odpowiada:
- Ojej, dziękuję. Ale to nie ja, to Pan!
Pewnego dnia nowa śpiewaczka dołącza do grupy uwielbienia. Jane ma niesamowity głos i natchnienie. Nie to, że jest po prostu utalentowana, ale natchniona przez Ducha Świętego, żeby prowadzić ludzi w oddawaniu czci Bogu. Te same osoby, które przedtem przychodziły do Sally, teraz przychodzą do Jane. W obecności Sally wyrażają swój entuzjazm:
- Och, Jane, kiedy ty śpiewasz, czuję się niczym w sali tronowej Boga!
Sally czuje coś w głębi siebie i nie jest to nic dobrego. Jej zdaniem poznała się na Jane. Myśli sobie: "Z Jane jest coś nie tak. Jest atencjuszką. Robi to na pokaz".
Zaczyna dzielić się swoją opinią z tymi, którzy komplementują Jane. Ale wcale nie ma racji co do Jane. Przemawia przez nią zwykła zazdrość.
Zazdrość zaczyna się od pytania: "A co ze mną?", a kończy na oskarżeniu: "Bóg jest niesprawiedliwy". Przez brak samoświadomości Sally w grupie uwielbienia pojawiły się podziały, a między Sally i Jane istnieje niejawny konflikt. Sally rozsiewa niekorzystne plotki o Jane pod przykrywką troski i próśb o modlitwę. Przez to inni też zaczynają być nieco podejrzliwi względem Jane.
To, czego nie wiesz, może zranić nie tylko ciebie. Może zaszkodzić też innym i Bożej sprawie. Niesłychanie istotne jest, byśmy żyli w Bożym świetle. Tylko żyjąc w świetle z Bogiem, możemy zostać napełnieni Duchem Świętym i podążać za Nim krok w krok. Chrześcijanie napełnieni Duchem Świętym stanowią zagrożenie dla piekła. Jeśli nie stanowisz zagrożenia dla piekła, jesteś niebezpieczny dla Kościoła.
W moim życiu było wiele rzeczy, których nie byłem świadomy, a które krzywdziły mnie i ludzi mnie otaczających. Jen i inni czuli się przygniatani przez moje silne zdanie i brak emocjonalnej wrażliwości, ale ja często nie zdawałem sobie sprawy ani z tego, że ich to przygniata, ani dlaczego tak postępowałem.
Jezus powiedział, że najważniejsza na świecie jest miłość: miłość do Boga i miłość do bliźnich. Jednak mój brak samoświadomości powstrzymywał mnie przed kochaniem w taki sposób, w jaki Bóg tego oczekiwał. Miałem problemy duszy, które wpływały na moją miłość do Boga i do ludzi, ale nie wiedziałem o tym.
W końcu uświadomiłem sobie istnienie niszczycielskich schematów w moim życiu. Jednak wciąż nie wiedziałem, co się pod nimi kryje. Zgłębianie tego doprowadziło mnie do zrozumienia niektórych zasad zdrowej duszy. Zasad, które mogą głęboko wpłynąć na zmianę twojego życia, jeśli będziesz sumiennie ich przestrzegał. Musiałem nauczyć się łączyć kropki w moim życiu. Dlaczego taki się stałem? Dlaczego zrobiłem to, co zrobiłem? Im większą samoświadomość osiągałem, tym więcej miałem wolności.