Sorry, taki mamy ślad węglowy. Fakty, liczby, procenty - Prof. Mark Berners-Lee

-
Proszę czekać

Przy­pi­sy

Wstęp

[1] Stern re­view re­port on the eco­no­mics of cli­ma­te chan­ge (2006), https://ti­ny­url.com/stern-re­vie­w2006. Był to prze­ło­mo­wy ra­port zle­co­ny przez Tony'ego Bla­ira i Gor­do­na Brow­na, przy­go­to­wa­ny pod kie­row­nic­twem sir Ni­cho­la­sa Ster­na, jed­ne­go z naj­zna­mie­nit­szych bry­tyj­skich eko­no­mi­stów. Przed­sta­wio­no w nim ar­gu­men­ty, że za­po­bie­ga­nie zmia­nom kli­ma­tu jest do­bre nie tyl­ko dla sa­mej pla­ne­ty - o czym od lat mó­wią na­ukow­cy, ob­ro­ńcy śro­do­wi­ska na­tu­ral­ne­go i zwa­rio­wa­ni mi­ło­śni­cy przy­ro­dy - ale to do­bry po­my­sł rów­nież z fi­nan­so­we­go punk­tu wi­dze­nia. Zmia­ny kli­ma­tu na­gle sta­ły się wa­żnym te­ma­tem i mo­gli o nich na­po­my­kać na­wet me­na­dże­ro­wie z wiel­kich kor­po­ra­cji, nie na­ra­ża­jąc za­ra­zem swo­ich ka­rier.
[2] Jak to w ogó­le mo­żli­we, sko­ro za­war­li­śmy pew­ne glo­bal­ne po­ro­zu­mie­nia i usta­li­li­śmy pew­ne kra­jo­we cele, a pra­wie ka­żdy czy­tel­nik tej ksi­ążki zro­bił kie­dyś coś dla ogra­ni­cze­nia emi­sji dwu­tlen­ku węgla? Czy to wszyst­ko jest bez zna­cze­nia?!? Zob. s. 237, gdzie za­miesz­czam zwi­ęzłe wy­ja­śnie­nie, lecz szcze­gó­ło­we wy­tłu­ma­cze­nie mo­żna zna­le­źć w in­nej z mo­ich ksi­ążek The­re Is No Pla­net B: A Hand­bo­ok for the Make Or Bre­ak Years, Cam­brid­ge Uni­ver­si­ty Press, 2019.
[3] In­ter­go­vern­men­tal Pa­nel on Cli­ma­te Chan­ge (Mi­ędzy­rządo­wy Ze­spół ds. Zmian Kli­ma­tu, IPCC, 2018), Spe­cial re­port: glo­bal war­ming of 1,5°C, www.ipcc.ch/sr15/.

Krót­ki kurs o emi­syj­no­ści i śla­dach węglo­wych

[1] Car­bon Fo­ot­prin­ting: An In­tro­duc­tion for Or­ga­ni­sa­tions, prze­wod­nik opu­bli­ko­wa­ny przez bry­tyj­ski Car­bon Trust (2007), de­fi­niu­je (na s. 1) ślad węglo­wy po­dob­nie jak ja, lecz na­stęp­nie na s. 4 opi­su­je "pod­sta­wo­we śla­dy węglo­we". Są to ra­czej "śla­dy pal­ców" niż przy­bli­żo­ne cho­ćby sza­cun­ki śla­dów węglo­wych, https://ti­ny­url.com/car­bon-tru­st2007.
[2] In­ter­go­vern­men­tal Pa­nel on Cli­ma­te Chan­ge (Mi­ędzy­rządo­wy Ze­spół ds. Zmian Kli­ma­tu, IPCC, 2018), Spe­cial re­port: glo­bal war­ming of 1,5°C, www.ipcc.ch/sr15/.

Krót­ki wy­kład o emi­syj­no­ści i śla­dach węglo­wych

"Ślad węglo­wy" to po­jęcie ogrom­nie nad­uży­wa­ne[1]. Chcia­łbym, aby moja de­fi­ni­cja była ja­sna. Na kar­tach tej ksi­ążki po­słu­gu­ję się po­jęciem śla­du węglo­we­go jako ro­dza­jem me­ta­fo­ry ma­jącej ozna­czać ca­łko­wi­ty wpływ cze­goś na zmia­ny kli­ma­tu. Ter­mi­nem "emi­syj­no­ść" okre­ślam nie tyl­ko sam dwu­tle­nek węgla, ale i roz­ma­ite inne gazy cie­plar­nia­ne przy­czy­nia­jące się do glo­bal­ne­go ocie­ple­nia.

A za­tem "ślad węglo­wy" jest u mnie skró­to­wym okre­śle­niem mo­żli­wie naj­lep­sze­go osza­co­wa­nia ca­łko­wi­te­go wpły­wu cze­goś na zmia­nę kli­ma­tu. Tym "czy­mś" może być wszyst­ko - czyn­no­ść, przed­miot, styl ży­cia, fir­ma, kraj, wresz­cie cały świat.

Co to jest CO2e?

Zmia­ny kli­ma­tu wy­wo­ły­wa­ne dzia­łal­no­ścią czło­wie­ka, zwa­ne też glo­bal­nym ocie­ple­niem, na­stępu­ją wsku­tek emi­sji do at­mos­fe­ry pew­ne­go typu ga­zów. Do­mi­nu­jącym ga­zem cie­plar­nia­nym jest dwu­tle­nek węgla (CO2), uwal­nia­jący się, ile­kroć spa­la­my w na­szych do­mach, po­jaz­dach, fa­bry­kach czy elek­trow­niach pa­li­wa ko­pal­ne.

Lecz zna­cze­nie mają też inne gazy cie­plar­nia­ne. Na przy­kład me­tan (CH4), któ­re­go głów­nym źró­dłem emi­sji są rol­nic­two oraz skła­do­wi­ska od­pa­dów, ma 28-krot­nie wi­ęk­szą siłę od­dzia­ły­wa­nia niż dwu­tle­nek węgla, je­śli po­rów­nać wpływ oby­dwu tych ga­zów w ci­ągu ostat­nie­go stu­le­cia.

Jesz­cze sil­niej­sze - choć emi­to­wa­ne w mniej­szych ilo­ściach - są pod­tle­nek azo­tu (N2O), uwal­nia­ny głów­nie w trak­cie pro­ce­sów prze­my­sło­wych i go­spo­dar­ki rol­nej - w ci­ągu tego sa­me­go okre­su ok. 265 razy sil­niej­szy niż dwu­tle­nek węgla, oraz gazy sto­so­wa­ne w chłod­nic­twie, za­zwy­czaj od­dzia­łu­jące kil­ka ty­si­ęcy razy sil­niej niż dwu­tle­nek węgla.

W Wiel­kiej Bry­ta­nii ca­łko­wi­ty wpływ ga­zów na kli­mat roz­kła­da się w na­stępu­jący spo­sób: dwu­tle­nek węgla (81%), me­tan (11%), pod­tle­nek azo­tu (5%) oraz gazy sto­so­wa­ne w chłod­nic­twie i inne gazy (3%).

Choć czyn­ni­ki te na­le­ży uwzględ­niać przy oce­nie wpły­wu tych ga­zów w ci­ągu ostat­nich 100 lat, to ob­li­cze­nia są nie­co bar­dziej skom­pli­ko­wa­ne, po­nie­waż gazy za­cho­wu­ją się w roz­ma­ity spo­sób. Na przy­kład me­tan utrzy­mu­je się w at­mos­fe­rze znacz­nie kró­cej niż dwu­tle­nek węgla, co ozna­cza, że naj­wi­ęk­sze szko­dy czy­ni przez pierw­sze 10 lat z ana­li­zo­wa­nych tu 100. W tym sa­mym okre­sie CO2 do­ko­na tyl­ko 1/10 zmian, ja­kie zaj­dą pod jego wpły­wem w ci­ągu ca­łe­go stu­le­cia. Je­śli więc in­te­re­su­je nas krót­sza ska­la cza­so­wa, to me­tan jest po­nad 28 razy sil­niej­szy niż CO2.

Bio­rąc pod uwa­gę, że po­je­dyn­czy przed­miot bądź czyn­no­ść mogą wy­wo­ły­wać uwal­nia­nie wie­lu ró­żnych ga­zów cie­plar­nia­nych w zró­żni­co­wa­nych ilo­ściach, to ślad węglo­wy w szcze­gó­ło­wym ujęciu pre­zen­to­wa­łby się dość za­wi­le.

W celu unik­ni­ęcia tego przy­jęła się kon­wen­cja wy­ra­ża­nia śla­du węglo­we­go w ka­te­go­riach ekwi­wa­len­tu dwu­tlen­ku węgla (CO2e). Ozna­cza to, że ca­łko­wi­ty wpływ na zmia­ny kli­ma­tu wszyst­kich ga­zów cie­plar­nia­nych uwal­nia­nych przez dany przed­miot bądź czyn­no­ść wy­ra­ża się jako ilo­ść dwu­tlen­ku węgla, jaka mia­ła­by taki sam wpływ w okre­sie 100 lat.

Uwa­ga na śla­dy pal­ców: emi­sje bez­po­śred­nie i po­śred­nie

Naj­częst­szą for­mą nad­uży­wa­nia po­jęcia śla­du węglo­we­go jest po­mi­ni­ęcie nie­któ­rych - albo i wi­ęk­szo­ści - emi­sji spo­wo­do­wa­nych przez daną rzecz. Na przy­kład wie­le stron in­ter­ne­to­wych z kal­ku­la­to­ra­mi emi­sji sza­cu­je wiel­ko­ść na­sze­go śla­du węglo­we­go wy­łącz­nie na pod­sta­wie ener­gii zu­ży­wa­nej w domu i spo­so­bu prze­miesz­cza­nia się, zu­pe­łnie po­mi­ja­jąc wszyst­kie do­bra i usłu­gi, ja­kie na­by­wa­my.

Ana­lo­gicz­nie wy­daw­ca ja­kie­goś cza­so­pi­sma mó­głby twier­dzić, że ob­li­czył jego ślad węglo­wy, lecz uwzględ­nił w tych kal­ku­la­cjach tyl­ko to, co dzie­je się w re­dak­cji, oraz jej środ­ki trans­por­tu, igno­ru­jąc znacz­nie wi­ęk­sze emi­sje po­wo­do­wa­ne przez dru­kar­nię, któ­ra dru­ku­je cały na­kład. W ten spo­sób po­stępu­ją rów­nież kra­je przy ob­li­cza­niu swo­ich emi­sji, po­mi­ja­jąc często śla­dy węglo­we dóbr im­por­to­wa­nych (od odzie­ży po stal i ce­ment), a na­wet ca­łych sek­to­rów, jak trans­port lot­ni­czy czy trans­port mor­ski.

Tego ro­dza­ju śla­dy węglo­we mo­żna uznać za śla­dy sa­mych pal­ców - nie od­da­ją one pe­łni ob­ra­zu.

Ślad węglo­wy na­sze­go spo­so­bu ży­cia obej­mu­je wi­ęcej niż tyl­ko śla­dy sa­mych pal­ców

Nie­po­ro­zu­mie­nie to spro­wa­dza się w du­żej mie­rze do roz­ró­żnie­nia mi­ędzy emi­sja­mi "bez­po­śred­ni­mi" a "po­śred­ni­mi". Na przy­kład rze­czy­wi­sty ślad węglo­wy pla­sti­ko­wej za­baw­ki obej­mu­je nie tyl­ko emi­sje bez­po­śred­nie, wy­ni­ka­jące z pro­duk­cji za­baw­ki i jej trans­por­tu do skle­pu, lecz rów­nież cały sze­reg emi­sji po­śred­nich, wy­ni­kłych na przy­kład z wy­do­by­cia i prze­two­rze­nia ropy naf­to­wej uży­tej do wy­pro­du­ko­wa­nia pla­sti­ku. Prze­śle­dze­nie wszyst­kie­go, co mu­sia­ło na­stąpić, aby za­baw­ka mo­gła po­wstać, wie­dzie nas ku nie­sko­ńczo­nej (a uży­wam tego sło­wa oględ­nie) ilo­ści ście­żek, nie­raz kró­ciut­kich, lecz istot­nych, je­śli je wszyst­kie zsu­mu­je­my.

Po­dam jesz­cze inny przy­kład - fak­tycz­ny ślad węglo­wy prze­miesz­cza­nia się sa­mo­cho­dem oso­bo­wym obej­mu­je nie tyl­ko emi­sje ucho­dzące rurą wy­de­cho­wą, ale i te zwi­ąza­ne z wy­do­by­ciem, trans­por­tem i ra­fi­na­cją ropy naf­to­wej, prze­kszta­łca­jące ją w for­mę pa­li­wa, a na­stęp­nie z do­star­cze­niem jej na sta­cję ben­zy­no­wą. Do tego do­cho­dzą spo­re emi­sje wy­ni­ka­jące z pro­duk­cji i pó­źniej­szej kon­ser­wa­cji sa­mo­cho­du.

Mier­nik pod­sta­wo­wy, lecz nie do usta­le­nia

Ślad węglo­wy w moim ro­zu­mie­niu to taki wła­śnie mier­nik zmia­ny kli­ma­tu, któ­re­mu trze­ba się przyj­rzeć. Szko­puł w tym, że on się wy­my­ka pre­cy­zyj­nym po­mia­rom. Nie mo­że­my się spo­dzie­wać, że zro­zu­mie­my, jak emi­syj­no­ść na­szych ba­na­nów wy­pa­da na tle emi­syj­no­ści wszyst­kich in­nych rze­czy, któ­re mo­gli­by­śmy ku­pić za­miast nich, je­śli nie znaj­dzie­my ja­kie­goś spo­so­bu na uwzględ­nie­nie upra­wy, trans­por­tu, ma­ga­zy­no­wa­nia oraz pro­ce­sów ma­jących na nie wpływ.

Jak więc upo­rać się z sy­tu­acją, gdy kwe­stia, któ­rą usi­łu­je­my zgłębić, wy­da­je się bez­na­dziej­nie skom­pli­ko­wa­na?

Jako wy­jście z tego im­pa­su często wy­bie­ra się re­zy­gna­cję z am­bit­ne­go za­da­nia i po­prze­sta­nie na prost­szych ob­li­cze­niach, mimo że ozna­cza to zgo­dę na brak wie­dzy o rze­czy­wi­stych licz­bach, któ­re chcie­li­by­śmy po­znać. Ilu­zjo­ni­sta Der­ren Brown na­zy­wa jed­ną ze swych klu­czo­wych tech­nik od­wra­ca­niem uwa­gi - prze­kie­ro­wa­nie uwa­gi wi­dzów na coś mało istot­ne­go spra­wi, że umknie im to, co rze­czy­wi­ście wa­żne. To prak­ty­ka dość częsta w przy­pad­ku firm - a na­wet rządów - de­kla­ru­jących swój ślad węglo­wy. Mo­że­my na przy­kład usły­szeć, jak za­rząd por­tu lot­ni­cze­go roz­pły­wa się z za­chwy­tu nad efek­tyw­no­ścią ener­ge­tycz­ną swo­ich bu­dyn­ków, za to mil­czy na te­mat sa­mych lo­tów. Albo biu­ro pod­ró­ży, któ­re szczy­ci się przy­ja­znym dla śro­do­wi­ska na­tu­ral­ne­go za­kwa­te­ro­wa­niem, rów­nież nie wspo­mi­na­jąc o wy­so­ko­emi­syj­nych lo­tach (tak, w kwe­stii lo­tów często na­bie­ra się wody w usta).

W ksi­ążce tej ob­ra­łem po­de­jście za­kła­da­jące do­ko­ny­wa­nie mo­żli­wie naj­bar­dziej re­ali­stycz­nych sza­cun­ków, któ­re mają wa­lor prak­tycz­ny, a jed­no­cze­śnie uczci­we de­kla­ro­wa­nie wszel­kich nie­pew­no­ści. Ile­kroć było to mo­żli­we, sta­ra­łem się przed­sta­wiać pe­łny ob­raz, przede wszyst­kim zaś usta­lić rzędy wiel­ko­ści.

Po­zo­sta­je jed­nak ogrom­ny sto­pień nie­pew­no­ści i, jak to się często zda­rza w na­uce, ka­żdy ślad węglo­wy w tej ksi­ążce jest tyl­ko mo­żli­wie do­kład­nym osza­co­wa­niem. Kie­dy więc zo­ba­czy­my licz­bę "3,2 kg CO2e" przy che­ese­bur­ge­rze, będzie ona tak na­praw­dę ozna­czać "praw­do­po­dob­nie mi­ędzy 1,5 a 5 kg CO2e, a pra­wie na pew­no mi­ędzy 1 kg a 10 kg CO2e". Taka już na­tu­ra wszyst­kich śla­dów węglo­wych. Nie daj­my so­bie wmó­wić, że jest ina­czej.

Nie­któ­re licz­by są jesz­cze bar­dziej nie­pew­ne, zwłasz­cza wte­dy gdy pró­bu­ję usta­lić cho­ciaż ska­lę wa­żnych za­gad­nień, któ­rych w za­sa­dzie nie spo­sób skwan­ty­fi­ko­wać. We­źmy na przy­kład po­sia­da­nie dziec­ka, wy­sła­nie e-ma­ila czy udział pa­ństwa w woj­nie. Ta­kie wy­li­cze­nia i za­ło­że­nia są moc­no dys­ku­syj­ne, mimo to za­mie­ści­łem je, po­nie­waż przed­sta­wio­ny w nich pro­ces my­ślo­wy może się oka­zać przy­dat­ną re­flek­sją, poza tym mogą nam one jed­nak po­móc w wy­ro­bie­niu so­bie ogól­ne­go po­jęcia.

Po­zwo­lę so­bie po­wtó­rzyć z na­ci­skiem, że nie­pew­no­ść ta nie prze­kre­śla sen­su po­dej­mo­wa­nia sta­rań. Fak­tycz­ne śla­dy węglo­we są pod­sta­wo­wym mier­ni­kiem i nie ma lep­sze­go. Sto­pień pre­cy­zji, któ­ry tu­taj pre­zen­tu­ję, wy­star­cza, by do­strzec ró­żni­cę mi­ędzy pod­ró­żą sa­mo­lo­tem a uży­wa­niem su­szar­ki do rąk.

Je­śli cho­dzi o la­ta­nie, po­wi­nie­nem jesz­cze coś do­dać. Dla wie­lu z nas, miesz­ka­ńców kra­jów wy­so­ko roz­wi­ni­ętych, pod­ró­że lot­ni­cze sta­no­wią istot­ną część na­sze­go oso­bi­ste­go śla­du węglo­we­go. Na­wet je­śli le­ci­my tyl­ko raz w roku i o rzut be­re­tem, może to być ok. 1/10 ca­ło­ści na­sze­go śla­du węglo­we­go. Je­śli wy­bie­rze­my się w dłu­ższą pod­róż, na przy­kład z Lon­dy­nu do No­we­go Jor­ku bądź z Lon­dy­nu do In­dii czy Taj­lan­dii, może to sta­no­wić aż po­ło­wę na­sze­go śla­du węglo­we­go. Ka­żdy, kto re­gu­lar­nie pod­ró­żu­je do Ame­ry­ki w in­te­re­sach, ma ślad węglo­wy praw­do­po­dob­nie przy­naj­mniej dwu­krot­nie wi­ęk­szy niż prze­ci­ęt­ny Bry­tyj­czyk.

Licz­by zwi­ąza­ne z trans­por­tem lot­ni­czym mogą się oka­zać jesz­cze bar­dziej nie­po­ko­jące, po­nie­waż emi­sje z pod­nieb­nych lo­tów mają wi­ęk­szy wpływ na kli­mat niż emi­sje po­cho­dzące ze spa­la­nia tej sa­mej ilo­ści pa­li­wa na zie­mi. Dla­te­go wszyst­kie emi­sje zwi­ąza­ne z trans­por­tem lot­ni­czym mno­żę przez wspó­łczyn­nik 1,9[2]. Jest to praw­do­po­dob­nie i tak ostro­żne osza­co­wa­nie. Zda­niem nie­któ­rych eks­per­tów fak­tycz­ny wpływ emi­sji na du­żych wy­so­ko­ściach może być na­wet 4-krot­nie wy­ższy od prze­ci­ęt­ne­go. (Bar­dziej tech­nicz­ne omó­wie­nie me­to­do­lo­gii, ja­ki­mi się po­słu­ży­łem, mo­żna zna­le­źć na stro­nie 262).

Co wła­ści­wie zna­czą te licz­by?

Jak do­tąd usta­li­li­śmy, ja­kich po­mia­rów po­win­ni­śmy pró­bo­wać do­ko­nać, lecz tona emi­sji to jed­nak po­jęcie moc­no abs­trak­cyj­ne.

Jak więc wy­gląda tona CO2e?

Otóż gdy­by­śmy wy­pe­łni­li ben­zy­ną parę ty­po­wych be­czek na desz­czów­kę i pod­pa­li­li je, to bez­po­śred­nio do at­mos­fe­ry zo­sta­ła­by uwol­nio­na mniej wi­ęcej tona dwu­tlen­ku węgla. (Ślad węglo­wy spa­le­nia tej ilo­ści ben­zy­ny pod­czas jaz­dy sa­mo­cho­dem jest nie­co wi­ęk­szy, przy­czy­ny wy­ja­śnię pó­źniej). Gdy­by­śmy po­stąpi­li po­dob­nie z pó­łli­tro­wą bu­tel­ką po mle­ku, uwol­ni­łby się nie­co po­nad ki­lo­gram CO2, a gdy­by­śmy pod­pa­li­li kro­plę ben­zy­ny wiel­ko­ści ziarn­ka gro­chu, uwol­ni­ło­by się ok. 1 gra­ma.

1000 g = 1 kg

1000 kg = 1 t

Dla po­rów­na­nia ślad węglo­wy prze­ci­ęt­ne­go Bry­tyj­czy­ka wy­no­si obec­nie ok. 13 t (spa­dł z 15 t 10 lat wcze­śniej, głów­nie dzi­ęki wi­ęk­sze­mu wy­ko­rzy­sta­niu od­na­wial­nych źró­deł ener­gii).

Taka też mniej wi­ęcej jest śred­nia wiel­ko­ść śla­du w za­chod­niej Eu­ro­pie. Ame­ry­ka­nie i Au­stra­lij­czy­cy mają wi­ęk­szy ślad węglo­wy, po­dob­nie jak kra­je eks­por­tu­jące ropę naf­to­wą znad Za­to­ki Per­skiej. W kra­jach roz­wi­ja­jących się ślad węglo­wy jest znacz­nie mniej­szy. Prze­ci­ęt­ny Ame­ry­ka­nin po­trze­bu­je za­le­d­wie kil­ku dni, by prze­ści­gnąć rocz­ny ślad węglo­wy prze­ci­ęt­ne­go Ni­ge­ryj­czy­ka czy Ma­lij­czy­ka. Glo­bal­na prze­ci­ęt­na to nie­co po­nad 7 t na oso­bę.

Jak wspo­mnia­łem, przy za­sto­so­wa­niu tej me­to­do­lo­gii ró­żni­ce mi­ędzy po­szcze­gól­ny­mi kra­ja­mi by­wa­ją ol­brzy­mie. Ni­ższe licz­by (śla­dy pal­ców) uzy­ska­my wte­dy, gdy uwzględ­ni­my je­dy­nie naj­bar­dziej oczy­wi­ste ele­men­ty na­sze­go śla­du węglo­we­go, jak zu­ży­cie prądu i prze­miesz­cza­nie się, a po­mi­nie­my emi­sje zwi­ąza­ne z na­by­wa­ny­mi to­wa­ra­mi pro­du­ko­wa­ny­mi za gra­ni­cą oraz ich trans­port lot­ni­czy, lądo­wy bądź mor­ski.

5-to­no­wy styl ży­cia?

Za pro­bierz przy­jąłem 5-to­no­wy styl ży­cia jako ko­lej­ny mier­nik sto­so­wa­ny w tej ksi­ążce. W roku 2009 po­słu­ży­łem się 10-to­no­wym sty­lem ży­cia, lecz od tam­te­go cza­su sy­tu­acja zdąży­ła się zmie­nić i dziś wzo­rzec 5-to­no­we­go sty­lu ży­cia wy­da­je się sto­sow­niej­szy, a przy tym za­rów­no re­ali­stycz­ny, jak i ko­niecz­ny. Tu i tam od­wo­łu­ję się do nie­go, po­nie­waż jest al­ter­na­tyw­nym i nie­jed­no­krot­nie kla­row­niej­szym spo­so­bem uj­mo­wa­nia abs­trak­cyj­nych ki­lo­gra­mów i ton CO2e.

W 5-to­no­wym sty­lu ży­cia - czy­li w ta­kim spo­so­bie ży­cia, któ­ry po­wo­du­je co­rocz­ne uwal­nia­nie się 5 t CO2e - nie ma nic szcze­gól­nie ta­jem­ni­cze­go. Z pew­no­ścią nie dla ka­żde­go na świe­cie taki przy­ja­zny dla śro­do­wi­ska na­tu­ral­ne­go cel będzie mo­żli­wy do zre­ali­zo­wa­nia. Gdy­by jed­nak ka­żdy Eu­ro­pej­czyk ogra­ni­czył się w tej chwi­li do 5 t, by­łby to duży krok w stro­nę ni­sko­emi­syj­ne­go świa­ta.

Jed­nym ze spo­so­bów po­strze­ga­nia śla­du węglo­we­go w po­sta­ci przed­mio­tu bądź czyn­no­ści jest umiesz­cze­nie ich w rocz­nym kon­te­kście 5-to­no­we­go sty­lu ży­cia. Na przy­kład duży che­ese­bur­ger (3,2 kg CO2e) od­po­wia­da ok. 6 go­dzi­nom 5-to­no­we­go roku. Je­śli przez rok prze­je­dzie­my dość pa­li­wo­chłon­nym sa­mo­cho­dem 1000 mil, czy­li 1600 km (1,3 t CO2e), to zu­ży­je­my nasz 3-mie­si­ęcz­ny przy­dział. Je­śli po­zo­sta­wi­my kil­ka rzad­ko już dziś sto­so­wa­nych tra­dy­cyj­nych 100-wa­to­wych ża­ró­wek (lamp ża­ro­wych) za­pa­lo­nych przez cały rok, zu­ży­je­my 44 dni. Prze­lot w obie stro­ny na tra­sie Lon­dyn-Hong­kong kla­są eko­no­micz­ną pre­mium to uwol­nie­nie ok. 4,5 t CO2e. Ozna­cza to wy­ko­rzy­sta­nie pra­wie ca­łe­go rocz­ne­go 5-to­no­we­go za­pa­su na je­den wy­jazd, po­zo­sta­je nam wów­czas w rocz­nym bu­dże­cie je­dy­nie 500 kg CO2e na wszyst­ko inne: żyw­no­ść, ogrze­wa­nie, za­ku­py, opie­kę zdro­wot­ną, ko­rzy­sta­nie z usług pu­blicz­nych, nasz udział w utrzy­ma­nie dróg, ja­kie­kol­wiek woj­ny gdzie­kol­wiek na świe­cie, z któ­ry­mi nasz rząd ma co­kol­wiek wspól­ne­go (czy nam się to po­do­ba, czy nie) - na to wszyst­ko.

Mo­żna by się za­sta­na­wiać, czy ist­nie­ją ja­kieś lep­sze spo­so­by zu­ży­wa­nia tego czy ja­kie­go­kol­wiek in­ne­go bu­dże­tu niż prze­pusz­cza­nie go na ham­bur­ge­ry, jaz­dę sa­mo­cho­dem czy pod­ró­że lot­ni­cze. Je­śli ko­goś in­te­re­su­je ta­kie za­gad­nie­nie, ta ksi­ążka jest wła­śnie dla nie­go.

Po­zo­sta­ły świa­to­wy bu­dżet CO2

Po­nie­waż w od­ró­żnie­niu od in­nych ga­zów cie­plar­nia­nych CO2 utrzy­mu­je się w at­mos­fe­rze w za­sa­dzie bez ko­ńca, mo­żli­we jest osza­co­wa­nie ca­łko­wi­te­go bu­dże­tu tego, co wol­no nam spa­lić, je­śli jako miesz­ka­ńcy tej pla­ne­ty mamy za­miar się utrzy­mać w ja­ki­mś kon­kret­nym li­mi­cie tem­pe­ra­tu­ry. To ko­lej­ny wa­żny mier­nik po­moc­ny w do­ko­ny­wa­niu po­rów­nań.

Sza­cun­ki są zró­żni­co­wa­ne, lecz w roku 2018 po­zo­sta­ły bu­dżet po­zwa­la­jący utrzy­mać świat w gra­ni­cach ocie­ple­nia do 1,5 stop­nia wy­nió­sł ok. 400 mld t CO2. To prze­ra­ża­jąco mała wiel­ko­ść, od­po­wia­da­jąca za­le­d­wie drob­ne­mu ułam­ko­wi emi­sji, któ­re spo­wo­do­wa­li­śmy jak do­tąd i za­le­d­wie nie­co po­nad 10-let­nie­mu okre­so­wi emi­sji CO2 na obec­nym po­zio­mie.

(Pa­mi­ętaj­my też, że bu­dżet CO2 to nie­je­dy­na kal­ku­la­cja do uwzględ­nie­nia, mu­si­my jed­no­cze­śnie pod­jąć zde­cy­do­wa­ne kro­ki co do wszyst­kich po­zo­sta­łych ga­zów cie­plar­nia­nych. Dla­te­go też po­słu­gu­ję się w tej ksi­ążce po­jem­niej­szym mier­ni­kiem CO2e).

Czy emi­sje mo­żna of­f­se­to­wać?

"Of­f­set" to ba­ła­mut­ne po­jęcie, zwłasz­cza gdy ofe­ru­je się go po ce­nie tak śmiesz­nie ni­skiej jak 3 fun­ty bry­tyj­skie za tonę CO2e - co po­zwa­la­ło­by prze­ci­ęt­ne­mu Bry­tyj­czy­ko­wi wy­ku­pić się za 40 fun­tów rocz­nie z wszel­kich wy­rzu­tów su­mie­nia za swo­je emi­sje. Przy ta­kich za­ło­że­niach cały kry­zys kli­ma­tycz­ny mo­żna by roz­wi­ązać za ba­nal­ne 0,2% świa­to­we­go PKB. Gdy­byż to była praw­da. Lecz nie­ste­ty to ab­surd.

Wszel­kie tego typu mo­żli­wo­ści "of­f­se­to­we" oka­zu­ją się skraj­nie ułom­ne i/lub za­sad­ni­czo ogra­ni­czo­ne pod względem swe­go za­kre­su. Często przyj­mu­ją po­stać ta­kich dzia­łań, jak ener­gia sło­necz­na czy sa­dze­nie drzew, któ­re tak czy siak, po­win­ni­śmy po­dej­mo­wać, chcąc do­jść do ze­ro­wej emi­syj­no­ści - nie mo­że­my wy­ko­rzy­sty­wać ich do re­kom­pen­so­wa­nia na­szych emi­sji.

Je­dy­nym au­ten­tycz­nym of­f­se­tem jest wy­eli­mi­no­wa­nie CO2 bądź in­nych ga­zów cie­plar­nia­nych - usu­ni­ęcie ich z at­mos­fe­ry i trwa­ła ich se­kwe­stra­cja (zwi­ąza­nie). Tego ro­dza­ju "emi­sje ujem­ne" są kosz­tow­ne, tech­no­lo­gie prze­wa­żnie do­pie­ro racz­ku­ją. Będą jed­nak po­trzeb­ne jako na­sza re­ak­cja na zmia­ny kli­ma­tu. Oma­wiam je pod ko­niec ksi­ążki (zob. s. 225).

Ża­den za­mien­nik re­du­ko­wa­nia na­szych śla­dów węglo­wych jed­nak nie ist­nie­je.

Za­pra­sza­my do za­ku­pu pe­łnej wer­sji ksi­ążki
Za­pra­sza­my na www.pu­bli­cat.pl
Ty­tuł ory­gi­na­łuHow Bad are Ba­na­nas. The Car­bon Fo­ot­print of Eve­ry­thing
Pro­jekt okład­ki NA­TA­LIA TWAR­DY
Ko­or­dy­na­cja pro­jek­tuPA­TRYK MŁY­NEK
Re­dak­cjaUR­SZU­LA ŚMIE­TA­NA
Ko­rek­taBO­GU­SŁA­WA OTFI­NOW­SKA
Re­dak­cja tech­nicz­naLO­REM IP­SUM - RA­DO­SŁAW FIE­DO­SI­CHIN
Co­py­ri­ght ? Mike Ber­ners-Lee, 2010, 2020 All ri­ghts re­se­rved. Wi­tho­ut li­mi­ting the ri­ghts un­der co­py­ri­ght re­se­rved abo­ve, no part of this pu­bli­ca­tion may be re­pro­du­ced, sto­red or in­tro­du­ced into a re­trie­val sys­tem, or trans­mit­ted, in any form or by any me­ans (elec­tro­nic, me­cha­ni­cal, pho­to­co­py­ing, re­cor­ding or other­wi­se), wi­tho­ut the prior writ­ten per­mis­sion of both the co­py­ri­ght owner and the pu­bli­sher of this book. Po­lish edi­tion ? Pu­bli­cat S.A. MMXXII (wy­da­nie elek­tro­nicz­ne)
Wy­ko­rzy­sty­wa­nie e-bo­oka nie­zgod­ne z re­gu­la­mi­nem dys­try­bu­to­ra, w tym nie­le­gal­ne jego ko­pio­wa­nie i roz­po­wszech­nia­nie, jest za­bro­nio­ne.
All ri­ghts re­se­rved.
ISBN 978-83-271-6253-3
Kon­wer­sja: eLi­te­ra s.c.
jest zna­kiem to­wa­ro­wym Pu­bli­cat S.A.
PU­BLI­CAT S.A.
61-003 Po­znań, ul. Chle­bo­wa 24 tel. 61 652 92 52, fax 61 652 92 00 e-mail: of­fi­ce@pu­bli­cat.pl, www.pu­bli­cat.pl
Od­dział we Wro­cła­wiu 50-010 Wro­cław, ul. Pod­wa­le 62 tel. 71 785 90 40, fax 71 785 90 66 e-mail: wy­daw­nic­two­dol­no­sla­skie@pu­bli­cat.pl

Wstęp

Po­my­sł tej ksi­ążki na­ro­dził się w 2007 roku. Pra­co­wa­łem w racz­ku­jącej wów­czas dys­cy­pli­nie śla­dów węglo­wych - zaj­mu­jącej się usta­la­niem, w ja­kim stop­niu zwy­czaj­ne rze­czy przy­czy­nia­ją się do emi­sji dwu­tlen­ku węgla - i zgo­dzi­łem się od­być wy­pra­wę po su­per­mar­ke­cie w to­wa­rzy­stwie pew­nej dzien­ni­kar­ki, przy­go­to­wu­jącej wła­śnie ma­te­riał o żyw­no­ści ni­sko­emi­syj­nej. Wędro­wa­li­śmy wzdłuż ale­jek z włączo­nym dyk­ta­fo­nem, a ona za­sy­py­wa­ła mnie py­ta­nia­mi, na któ­re za­zwy­czaj nie­ste­ty nie umia­łem od­po­wie­dzieć. "A te ba­na­ny? A ten ser? Or­ga­nicz­ny. To chy­ba lep­szy, praw­da? Sa­ła­ta jest na pew­no nie­szko­dli­wa, zga­dza się? Le­piej było przy­je­chać tu au­to­bu­sem? Czy żyw­no­ść w ogó­le ma ja­kieś wi­ęk­sze zna­cze­nie?"

Nie było by­naj­mniej pew­ne, co uświa­do­mio­ny emi­syj­nie klient po­wi­nien ku­po­wać, i tam­te­go dnia nie sta­li­śmy się w tej kwe­stii spe­cjal­nie mądrzej­si. Mało tego, ar­ty­kuł osta­tecz­nie nie zo­stał na­pi­sa­ny - może to i le­piej. Od tam­te­go dnia za­cząłem się jed­nak dłu­go i uwa­żnie przy­glądać naj­roz­ma­it­szym śla­dom węglo­wym i prze­pro­wa­dzi­łem na ten te­mat wie­le ba­dań, w tym rów­nież jed­no w pew­nej sie­ci su­per­mar­ke­tów. Ksi­ążka ta, wy­da­na po raz pierw­szy w 2010 roku (a z oka­zji po­now­nej edy­cji w 2020 r. grun­tow­nie przej­rza­na), mia­ła za za­da­nie od­po­wie­dzieć na te dzien­ni­kar­skie py­ta­nia oraz na wie­le in­nych.

Już w trak­cie pi­sa­nia zro­zu­mia­łem, że nie po­wi­nie­nem się ogra­ni­czać tyl­ko do omó­wie­nia pro­duk­tów żyw­no­ścio­wych i kwe­stii zwi­ąza­nych z pod­ró­żo­wa­niem, chcia­łem dać czy­tel­ni­ko­wi po­jęcie o emi­syj­no­ści - o wpły­wie na zmia­nę kli­ma­tu - wszyst­kie­go, co jemy, co ro­bi­my i o czym my­śli­my, za­rów­no w domu, jak i w pra­cy. Chcia­łem po­móc nam wszyst­kim roz­wi­nąć w so­bie in­stynkt emi­syj­ny.

Choć omó­wi­łem tu ślad węglo­wy pra­wie 100 rze­czy, mam na­dzie­ję, że w trak­cie lek­tu­ry czy­tel­nik wy­ro­bi so­bie po­jęcie, skąd się bie­rze emi­syj­no­ść, i będzie w sta­nie sza­cun­ko­wo okre­ślić ślad węglo­wy nie­mal wszyst­kie­go, z czym się ze­tknie. Nie będzie to do­kład­na war­to­ść, ale li­czy­łbym na to, że uda się przy­naj­mniej od­gad­nąć licz­bę zer. Że na przy­kład będzie się mniej wi­ęcej wie­dzia­ło, ile ba­na­ny mają za usza­mi (spo­iler - nie­wie­le, oka­zu­je się, że to ca­łkiem przy­zwo­ita żyw­no­ść ni­sko­emi­syj­na, acz pro­ble­ma­tycz­na z per­spek­ty­wy zrów­no­wa­żo­ne­go roz­wo­ju).

Czym to nowe wy­da­nie ró­żni się od po­przed­nie­go?

Jak wspo­mnia­łem, do wy­da­nia z 2020 roku trze­ba było uak­tu­al­nić wszyst­kie dane licz­bo­we. Jed­na­kże przez te 10 lat do­szło do ogrom­nej zmia­ny kon­tek­stu. W roku 2010 zmia­ny kli­ma­tu uwa­ża­no za za­gad­nie­nie "bar­dzo po­wa­żne". Mi­nęły czte­ry lata od chwi­li, gdy za spra­wą ra­por­tu Ster­na (Stern re­view re­port on the eco­no­mics of cli­ma­te chan­ge)[1] te­mat ten tra­fił na pierw­sze stro­ny bry­tyj­skich ga­zet i do wia­do­mo­ści opi­nii pu­blicz­nej, a był to na­praw­dę czas naj­wy­ższy, aby świa­do­mo­ść emi­syj­no­ści tra­fi­ła pod strze­chy. Lecz dziś mamy już do czy­nie­nia ze sta­nem alar­mo­wym, po­nie­waż glo­bal­ne emi­sje nie prze­sta­ją ro­snąć, nie­omal jak­by­śmy w ogó­le nie za­uwa­ża­li pro­ble­mu[2].

Tym­cza­sem usta­le­nia na­uki bu­dzą co­raz wi­ęk­szy nie­po­kój: zmia­nę tem­pe­ra­tu­ry o 1,5°C (w po­rów­na­niu z po­zio­mem sprzed ery prze­my­sło­wej) uwa­ża się dziś po­wszech­nie za wi­ęk­sze za­gro­że­nie niż to, ja­kim wów­czas wy­da­wa­ła się zmia­na o 2°C[3]. A szyb­ko ku niej zmie­rza­my. Kie­dy pi­szę te sło­wa, osi­ągnęli­śmy już po­ziom 1,1°C - w po­rów­na­niu z 0,88°C w 2010 roku (wzrost o 25% w ci­ągu 10 lat). Skut­ki zmia­ny kli­ma­tu za­czy­na­ją być od­czu­wal­ne na ca­łym świe­cie - to­pią się lo­dow­ce, zmie­nia­ją się ob­sza­ry wy­stępo­wa­nia ro­ślin i zwie­rząt, drze­wa za­kwi­ta­ją wcze­śniej, dra­stycz­nie spa­da ilo­ść lodu w oce­anach, a po­ziom mo­rza się pod­no­si. Zja­wi­ska po­go­do­we za­cho­dzą z wi­ęk­szym na­tęże­niem, mamy in­ten­syw­niej­sze fale upa­łów, po­ża­ry la­sów i su­sze. Spod top­nie­jącej wiecz­nej zmar­z­li­ny wy­bu­cha me­tan, po­zo­sta­wia­jąc ty­si­ące kra­te­rów o sze­ro­ko­ści na­wet do 50 m.

To nie­po­my­śl­ne wie­ści. Ale jest i wia­do­mo­ść bar­dzo do­bra - re­al­na na­dzie­ja, że lu­dzie mogą sta­wić temu czo­ła. W ostat­nich kil­ku la­tach ogląda­li­śmy na uli­cach ma­ni­fe­sta­cje ru­chu Extinc­tion Re­bel­lion (XR) i glo­bal­ny ruch szkol­nych straj­ków kli­ma­tycz­nych za­in­spi­ro­wa­ny przez Gre­tę Thun­berg. "De­ba­ta" w spra­wie kli­ma­tu za­ko­ńczy­ła się i me­dia, jak na przy­kład BBC, nie przy­zna­ją już rów­ne­go cza­su an­te­no­we­go i de­nia­li­stom zmian kli­ma­tu, i na­ukow­com. Świa­do­mo­ść zmian kli­ma­tu za­czy­na wpły­wać na de­cy­zje w po­li­ty­ce i biz­ne­sie. Da­le­ka jesz­cze dro­ga przed nami i nie ma cza­su do stra­ce­nia. W po­rów­na­niu jed­nak z ro­kiem 2010 od­czu­wam dziś wi­ęk­szą na­dzie­ję, ale wi­ęk­sze oba­wy. I nie tyl­ko to.

Prze­gląda­jąc po­szcze­gól­ne ha­sła w ksi­ążce - i do­pi­su­jąc nowe, po­świ­ęco­ne spra­wom, któ­re po­mi­nąłem 10 lat temu, jak ro­we­ry elek­trycz­ne, kryp­to­wa­lu­ty i gwa­łtow­nie ro­snące za­po­trze­bo­wa­nie na usłu­gi sek­to­ra ICT - sta­ra­łem się za­cho­wać cha­rak­ter pierw­sze­go wy­da­nia ksi­ążki, pi­sać za­baw­nie i prak­tycz­nie, choć dziś już nie tak ła­two żar­to­wać o kli­ma­cie. Prze­sta­łem też być aż tak oględ­ny w sło­wach skie­ro­wa­nych do po­li­ty­ków, za­rów­no w tej ksi­ążce, jak i w me­diach, gdy by­wam do nich za­pra­sza­ny. Na­le­ży bo­wiem unie­mo­żli­wiać po­li­ty­kom ściem­nia­nie, że nie ro­zu­mie­ją za­sad­ni­czych za­gro­żeń zwi­ąza­nych z kli­ma­tem.

Na ko­ńcu ksi­ążki do­da­łem nową część po­świ­ęco­ną temu, co ka­żdy z nas może re­al­nie zro­bić, by przy­czy­nić się do prze­ciw­dzia­ła­nia zmia­nom kli­ma­tu. Obej­mu­je to też re­du­ko­wa­nie na­szych śla­dów węglo­wych. Za­wa­rłem tam rów­nież swo­je prze­my­śle­nia o wszyst­kich in­nych dzia­ła­niach, ja­kie mo­że­my pod­jąć, by skło­nić na­sze rządy, za­kła­dy pra­cy i oto­cze­nie do wiel­kich zmian, tak pil­nie po­trzeb­nych. Nie pró­bu­ję ni­ko­mu na­ka­zy­wać, co ma ro­bić, gdy­by jed­nak ktoś mnie o to za­py­tał, to mó­głbym przed­sta­wić pro­po­zy­cje znacz­nie bar­dziej szcze­gó­ło­we niż wcze­śniej.

Pew­ne pod­sta­wo­we za­ło­że­nia

W ostat­nich la­tach w dzie­dzi­nie ob­li­cza­nia emi­syj­no­ści po­czy­ni­li­śmy nie­ja­kie po­stępy, choć wci­ąż je­ste­śmy po­nie­kąd na Dzi­kim Za­cho­dzie. Po­ja­wił się pe­wien pa­skud­ny fe­ler - błąd za­okrągle­nia (oma­wiam go pod ko­niec ksi­ążki), wsku­tek któ­re­go in­sty­tu­cje rządo­we i wiel­kie fir­my, jak Ap­ple, Dell czy HP, za­ni­ża­ją wiel­ko­ść swo­jej emi­syj­no­ści na­wet o 40%.

Moje wła­sne po­de­jście do ob­li­cza­nia śla­du węglo­we­go - któ­re sto­su­ję w prak­ty­ce w pew­nym ośrod­ku na­uko­wym na Uni­wer­sy­te­cie Lan­ca­ster, a ta­kże jako kon­sul­tant w Small World - w za­sa­dzie się nie zmie­ni­ło, acz chcia­łbym wie­rzyć, że sta­łem się w tym bar­dziej bie­gły niż w 2010 roku. Mam też na­dzie­ję - a może i coś wi­ęcej - że mo­że­my zgo­dzić się co do trzech za­sad­ni­czych fak­tów:

- Znaj­du­je­my się w sta­nie za­gro­że­nia kli­ma­tycz­ne­go.

- Stan ten zo­stał wy­wo­ła­ny przez czło­wie­ka.

- Mo­że­my coś w tej spra­wie zro­bić.

Mam też na­dzie­ję, że mo­że­my zgo­dzić się rów­nież co do per­spek­ty­wy. Pew­ne­go razu zna­jo­my za­py­tał mnie, czy w celu re­duk­cji śla­du węglo­we­go w biu­rze po­win­no się wy­cie­rać ręce pa­pie­ro­wy­mi ręcz­ni­ka­mi czy może ra­czej uży­wać elek­trycz­nej su­szar­ki do rąk. A jed­no­cze­śnie ra­zem z ko­le­ga­mi do­słow­nie po kil­ka­dzie­si­ąt razy rocz­nie prze­la­ty­wał tam i z po­wro­tem nad Atlan­ty­kiem. Miej­my wy­czu­cie pro­por­cji. La­ta­nie sa­mo­lo­tem ma dzie­si­ąt­ki ty­si­ęcy razy wi­ęk­sze zna­cze­nie niż spo­sób osu­sza­nia rąk. Zna­jo­my zwy­czaj­nie od­wra­cał kota ogo­nem.

Chcia­łbym czy­tel­ni­ko­wi po­móc zy­skać orien­ta­cyj­ne po­jęcie, jak duża emi­syj­no­ść wcho­dzi w grę wsku­tek pro­stych co­dzien­nych de­cy­zji - do­kąd je­dzie­my, ja­kim środ­kiem lo­ko­mo­cji, czy coś ku­pi­my, czy nie, czy zo­sta­wi­my te­le­wi­zor w try­bie go­to­wo­ści itd. Oraz oczy­wi­ście w jaki spo­sób naj­wi­ęcej na tym zy­skać. Ta ksi­ążka ma po­móc nam w de­cy­zjach, o co war­to się bić. Je­śli jej lek­tu­ra zwró­ci uwa­gę czy­tel­ni­ków na parę ob­sza­rów, w któ­rych mo­żna ulep­szyć swo­je ży­cie przy jed­no­cze­snym zmniej­sze­niu emi­syj­no­ści, będzie to suk­ces.

Czy emi­syj­no­ść jest jak pie­ni­ądze?

W pew­nym sen­sie tak. Za­zwy­czaj orien­tu­je­my się, ile coś kosz­tu­je, bez ko­niecz­no­ści spo­gląda­nia na na­lep­kę z ceną. Nie zna­my do­kład­nie ceny, wie­my jed­nak, że bu­tel­ka szam­pa­na jest dro­ższa od fi­li­żan­ki her­ba­ty, za to znacz­nie ta­ńsza od ty­go­dnio­we­go czyn­szu za wy­naj­mo­wa­ne miesz­ka­nie. Na­sze fi­nan­so­we wy­czu­cie pro­por­cji po­zwa­la nam do­ko­nać do­bre­go wy­bo­ru. Je­śli na­praw­dę chcę mieć tę bu­tel­kę szam­pa­na, to wiem, że mogę we­jść w jej po­sia­da­nie, pod wa­run­kiem że zre­zy­gnu­ję z cze­goś po­rów­ny­wal­nie dro­gie­go, co nie jest dla mnie aż tak wa­żne. Po­dob­nie wy­czu­lo­ny po­wi­nien być nasz in­stynkt emi­syj­ny.

Lecz w tym mo­men­cie po­do­bie­ństwa się ko­ńczą. Nie na­wy­kli­śmy do my­śle­nia o kosz­tach emi­sji tak jak o wy­dat­kach pie­ni­ężnych. O wie­le trud­niej nam oce­nić, jak duże ich kosz­ty po­no­si­my, po­nie­waż nie wi­dzi­my ich go­łym okiem i nie są ni­g­dzie wy­szcze­gól­nio­ne. Poza tym nie do­świad­cza­my oso­bi­ście kon­se­kwen­cji na­szej wła­snej emi­syj­no­ści, po­nie­waż roz­kła­da się ona na mi­liar­dy lu­dzi na prze­strze­ni wie­lu lat.

Rzu­ćmy okiem

Jako miesz­ka­ńcy kra­jów wy­so­ko roz­wi­ni­ętych wszy­scy - mnie nie wy­łącza­jąc - mamy wo­kół sie­bie mnó­stwo zbęd­nych rze­czy, któ­re ni­cze­go nie wno­szą do ja­ko­ści na­sze­go ży­cia. Taki po­rządek jest głębo­ko za­ko­rze­nio­ny w na­szej kul­tu­rze. Re­zy­gna­cja z tych rze­czy po­lep­szy ży­cie nas wszyst­kich, a na­sze wła­sne w szcze­gól­no­ści. Ja sam bar­dzo sko­rzy­sta­łem na tym, że prze­sta­łem do­je­żdżać do pra­cy wła­snym sa­mo­cho­dem oso­bo­wym, a prze­rzu­ci­łem się na ro­wer bądź na wspól­ne prze­jaz­dy. W moim przy­pad­ku to się spraw­dza, ale ka­żdy z nas jest inny.

Na ko­lej­nych stro­nach mam na­dzie­ję za­pro­po­no­wać pew­ne prak­tycz­ne i cie­ka­we po­my­sły na zmniej­sze­nie swo­je­go śla­du węglo­we­go, na lep­szą ja­ko­ść ży­cia dzi­ęki pod­nie­sie­niu świa­do­mo­ści emi­syj­nej.

Jak ko­rzy­stać z tej ksi­ążki? Zo­sta­ła po­my­śla­na tak, aby mo­żna rzu­cić okiem to tu, to tam. W przy­pi­sach często znaj­dą się do­dat­ko­we in­for­ma­cje i lin­ki, mam więc na­dzie­ję, że ksi­ążka ode­gra też rolę prze­wod­ni­ka po li­te­ra­tu­rze przed­mio­tu. Roz­ma­wiaj­cie o niej ze zna­jo­my­mi i daj­cie znać, co jesz­cze mo­żna po­pra­wić (info@how­ba­da­re­ba­na­nas.com).

Mike Ber­ners-Lee

Lan­ca­ster, sier­pień 2020 r.