Socjologia języka - Kwiryna Handke

Kup ebooka

84.00 zł
67.20 zł (52,08 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

I. Przedmiot socjologii języka

Socjologia języka, nazywana także językoznawstwem socjologicznym, jest nauką sytuującą się na pograniczu językoznawstwa i socjologii. Zajmuje się rolą języka w społeczeństwie oraz związkami zjawisk językowych ze zjawiskami społecznymi.

W połowie XX w. ukształtowała się jako odrębna dyscyplina naukowa socjolingwistyka, która zajęła miejsce socjologii języka. Główny przedmiot obu nauk nie różni się zasadniczo, jednak socjolingwistyka szczególny nacisk kładzie na środowiskowe zróżnicowanie języka narodowego oraz na relacje odmian języka narodowego do struktury społecznej.

Współcześnie niekiedy utożsamia się zakresy socjologii języka i socjolingwistyki, kiedy indziej odróżnia, twierdząc, że tam, gdzie punktem wyjścia jest socjologia, mamy do czynienia z socjologią języka, a tam, gdzie punktem wyjścia jest językoznawstwo, mamy do czynienia z socjolingwistyką.

Z obowiązku badacza przytoczone te mało wyraziste przeciwstawienia czy rozróżnienia nie mają zasadniczego wpływu na ujęcie socjologii języka w tym podręczniku.

W mojej koncepcji na plan pierwszy wysuwam nie tylko powrót do porzuconej w polskiej lingwistyce nazwy tej dyscypliny naukowej, ale przede wszystkim głównym przedmiotem zainteresowania czynię mówienie[1]. Zgodnie z ustaleniem Ferdynanda de Saussure'a[2], który w obrębie zjawisk komunikowania się językowego odróżnił langue jako abstrakcyjny, społecznie wytworzony system znaków od parole, czyli mówienia, które jest praktyczną realizacją systemu w komunikacji społecznej.

Jeżeli mówienie, to: po pierwsze - językowe zachowania jednostek, wynikające z określonych sytuacji pozajęzykowych oraz z właściwości ich idiolektu, ukształtowanego przez środowisko i wykształcenie, a po drugie - językowe zachowania wspólnot komunikacyjnych, wynikające z określonych sytuacji pozajęzykowych oraz uwarunkowań środowiskowych i terytorialnych; zatem socjologia zajmuje się mówieniem jako najważniejszym składnikiem komunikacji społecznej. Najważniejszym, ale nie jedynym, ponieważ razem z nim pełnię tej komunikacji tworzą również kody niewerbalne.

Mówienie jako środek i sposób komunikacji społecznej jest integralnym składnikiem przestrzeni społecznej, a jako takie ma możliwość i zdolność opisywania otaczającej rzeczywistości oraz jej kreowania; tym samym realizuje się pełne uczestnictwo członków wspólnoty w komunikacji i współistnieniu w przestrzeni społecznej.

W takim ujęciu przedmiotem szczególnego zainteresowania socjologii języka jest zależność mówienia i zachowań językowych członków wspólnoty od warunków, okoliczności i sytuacji pozajęzykowych, w których odbywa się komunikacja językowa.

Socjologia języka nie może się więc obejść bez najważniejszej struktury, jaką jest akt komunikacji, z jego integralnymi składnikami oraz wszelkimi relacjami między nimi: nadawcą, odbiorcą, tekstem komunikatu, sytuacją, w jakiej odbywa się akt mówienia.

Dzięki takiemu ujęciu najbardziej elementarna, a zarazem najbardziej ogólna definicja języka - jako podstawowego narzędzia porozumiewania się ludzi - zyskuje podstawy praktycznej weryfikacji.

Jeżeli za główny przedmiot socjologii języka uznaje się mówienie, to w konkretnej realizacji musi mieć ona ścisły związek również z psycholingwistyką, językowym obrazem świata, językoznawstwem kognitywnym, lingwistyką antropologiczną, antropologią kultury i pragmatyką językową.

II. Milczenie w przestrzeni społecznej

1. Mowa i milczenie - dwie strony komunikacji społecznej

Upominanie się Cypriana Kamila Norwida o "opuszczoną" część mowy "we wszystkich gramatykach wszystkich języków" opierało się na przekonaniu, że milczenie jest równie ważne jak pozostałe składniki mowy.

Jak to się zrobiło, że cała jedna część mowy jest opuszczona we wszystkich gramatykach wszystkich języków? [...] Częścią tą mowy jest PRZEMILCZENIE [...]. Milczenie więc, a mówiąc w zastosowaniu praktycznym PRZEMILCZENIE, jest niezawodną częścią mowy [...]. Zdania tak abstrakcyjnie bladego, które by wcale nie przynosiło ze sobą PRZEMILCZENIA, prawie niepodobna jest pomyśleć! I gdyby się takowe złożyć udało, to musiałoby ono być nienależącym do ogółu żadnej żywotnej mowy"[3].

"Poeta milczenia" był niezrównanym mistrzem słowa, uznawał jednak integralność mówienia i milczenia w komunikacji społecznej.

W istocie milczenie jest alternatywą dla mówienia. Milczenie towarzyszy mówieniu, jest jego drugą stroną, jest też jego tłem.

Postulat poety długo nie był znany lub nie znajdował zrozumienia u językoznawców, przynajmniej w dobie językoznawstwa filologicznego i po części również - strukturalistycznego[4]. Dopiero semiotycy dostrzegli semantyczny aspekt milczenia. W określonych przez nich dwóch zasadniczych rodzajach milczenia język znajduje różne usytuowania.

Po pierwsze, w milczeniu transcendentnym (które jest planem istnienia języka) język jest elementem "dodanym" do tego planu, ponieważ powstał na planie milczenia. "Milczenie jest funkcją świata ­poznawalnego - mówienie jest funkcją człowieka, który jako cząstka tego świata w tym odniesieniu (jako homo loquens) przeciwstawia się milczącemu światu. Świat milczy - człowiek mówi"[5]. Człowiekowi przysługuje zarazem możliwość i prawo milczenia. Dla Pascala milczenie ma wymiar absolutny[6]. Nieskończoność ma wymiar milczenia.

Po drugie, uznając milczenie za wyraz i wartość, Izydora Dąmbska wyróżnia milczenie jako wyraz i środek ekspresji, jako środek ­taktyczny działania oraz jako objaw postawy duchowej człowieka - a wszystkie te typy milczenia mieszczą się w milczeniu znaczącym. W tym planie milczenie będzie zawsze komunikowaniem czegoś i może być zastąpione przez mówienie (jednak nie w całej rozciągłości tej zasady). Nie w pełni bowiem daje się zrealizować regułę przekładalności, gdy z jednej strony mamy milczenie na temat, a z drugiej strony - mówienie o czymś[7]. Bezsporność milczenia znaczącego włącza je w ciąg komunikacji na równych prawach z mówieniem, chociaż nie jest to relacja w pełni symetryczna i hierarchicznie równorzędna.

Zagadnienia te porusza również lingwistka - Jolanta Rokoszowa, która, traktując milczenie jako fakt językowy, rozważa je na gruncie teorii aktów mowy, ale także wiąże ściśle z teoriami pragmatycznymi. Rozwija przy tym koncepcję "tła zawsze obecnego":

Program maksymalistyczny w traktowaniu zjawisk związanych z milczeniem w kategoriach językowych oparty jest na koncepcji tła. Milczenie wydaje się być zjawiskiem stanowiącym niezbędne tło dla funkcjonowania języka w każdym jego wymiarze i stanowiąc tło, nie może być zjawiskiem dla języka obojętnym, nie mówiąc o tym, że jest ono stale obecne i istotne. Koncepcja tła zawsze obecnego stała się podstawą dla rozróżnienia milczenia transcendentnego, identyfikowanego w pewnych swoich zakresach z ciszą i tym, co niewyrażalne, od milczenia znaczącego, wymownego, dającego się przełożyć na język[8].

I dalej:

Użycie języka jest [...] nie tylko realizacją możliwości, jakie dają reguły języka, lecz stałym, wykorzystywanym przez mówiącego na każdej płaszczyźnie komunikacyjnej, włączaniem "efektu tła" - reguł odwołujących się do milczenia, które albo są koniecznością komunikacyjną (językową lub sytuacyjną), albo pewną dodatkową możliwością wykorzystywaną z powodu stałej obecności milczenia w języku[9].

Po tym teoretycznym wprowadzeniu zajmiemy się teraz - zgodnie z koncepcją tego podręcznika - kwestią funkcjonowania milczenia w przestrzeni społecznej. Interesuje nas tu przede wszystkim milczenie jako przedmiot indywidualnego i zbiorowego postrzegania i odbioru w komunikacji. Warto przyjrzeć się, jak ludzie w praktyce wykorzystują milczenie znaczące, jakie mu nadają sensy, jak je odczytują, jak się objawia stosunek grupy (wspólnoty) ludzkiej do mówienia i niemówienia, wreszcie, jak się wartościuje milczenie, również na tle czy też w opozycji do mówienia. Śledząc te właściwości milczenia znaczącego, postaramy się przywołać takie użycia słów: mowa, mówienie, milczenie (oraz tworzonych od nich form pochodnych i rozmaitych związków wyrazowych), które wskazują na społeczne ich pojmowanie oraz praktyczne z nich korzystanie.

Milczenie i mówienie są nam, ludziom, dane jako sposoby zachowań egzystencjalnych oraz środki wyrażania myśli i emocji. W ciągu życia każdy z nas co najmniej dwukrotnie ma do czynienia z milczeniem transcendentnym: w chwili narodzin i w chwili śmierci. Do bytu ziemskiego wyłaniamy się z milczenia. Wprawdzie moment przyjścia na świat zazwyczaj obwieszczamy krzykiem, ale potem przez pewien czas zapadamy w niemotę, jesteśmy niemowlętami, czyli istotami niemówiącymi. Zanim opanujemy umiejętność mówienia, korzystamy z ograniczonego kodu dźwiękowego niewerbalnego (pierwszy po urodzeniu krzyk, następnie płacz, gaworzenie, które jest przygotowaniem do artykulacji dźwięków mowy), który - wsparty elementami spontanicznego lub naśladowanego kodu ruchowego i mimicznego - pozwala nam komunikować się z otoczeniem jeszcze w wieku niemowlęcym. Na marginesie regularnego rozwoju człowieka znane są przypadki dzieci niemówiących dłużej niż to przewidują normy rozwojowe (nawet do kilku lat), chociaż poza tym dzieci te są doskonale rozwinięte, a komunikują się z otoczeniem za pomocą wzroku, gestów, ruchu, mimiki. Jest to specyficzna forma wykorzystywania komunikacyjnych możliwości milczenia. Odrębną kwestię - tutaj nierozwijaną - stanowi sytuacja osób głuchych i źle słyszących.

Drugie zetknięcie się z milczeniem transcendentnym następuje nieuchronnie wtedy, gdy odchodzimy z tego świata i wracamy do strefy milczenia.

Całe pozostałe życie człowieka, zawarte między tymi dwoma punktami na osi jego ciągu, upływa w planie milczenia znaczącego, w rozmaitych jego formach - jako równoległej do mówienia strony komunikacji społecznej. Najpierw uczymy się mówić i równocześnie stosować pauzy i przedłużające się milczenie, naturalnie wpisane w strumień artykulacyjny. Następnie zaczynamy rozumieć sensy i znaczenia milczenia intencjonalnego i sytuacyjnego. Wreszcie uczymy się korzystać z milczenia jako niewerbalnego, ale znaczącego składnika komunikacji społecznej. Już wiemy, że może ono służyć do: pytania, zaprze­czania, obiecywania, wyrażania oburzenia, ostrzegania, pogardzania, grożenia, znieważania, rozkazywania, protestowania, buntowania się, zachowania tajemnicy, wstydzenia się, celowego taktycznego postępowania, okazywania: bezradności, nieśmiałości, strachu, znużenia, braku zainteresowania, braku energii życiowej[10] itd. We wszystkich tych sytuacjach posługujemy się milczeniem - bądź jako jednostki, bądź jako grupa (wspólnota) ludzi.

Za pomocą milczenia realizujemy wiele interakcji o charakterze rytualnym, zwyczajowym, obyczajowym.

Milczenie jest kategorią społeczną i historyczną, a nawet w pewnym stopniu geograficzną (w obrębie tego samego społeczeństwa w różnych regionach niekiedy występują odmienne zachowania, np. do dzisiaj na części polskiego obszaru wiejskiego zachowuje się zwyczaj tzw. pustej nocy, czyli milczącego zbiorowego czuwania przy zmarłym). W dawnym zwyczaju polskich domów, dziś jeszcze gdzieniegdzie przestrzeganym, grzeczność wymagała milczenia gospodarzy w sytuacjach kłopotliwych stwarzanych przez gości[11]; nawet jeżeli zażenowani goście przepraszają, gospodarze mówią: "nic nie szkodzi, nic się nie stało".

Na ogół milczące sygnały zachowań grupy są zrozumiałe tylko dla członków danej wspólnoty lub dla osób, które je poznały, jak na przykład siadanie w milczeniu przed podróżą, kultywowane w Rosji.

Znamienne są zwyczaje zachowań Anglików, które tak dobrze opisuje Agatha Christie:

Przez chwilę trwała cisza, tylko ja pykałem fajkę. W milczeniu naszym nie było jednak nic, co by nas dzieliło. Megan przerwała je nagle, wybuchając z całą gwałtownością. - Założę się, że i pan, tak jak wszyscy tutaj, uważa mnie za okropną! Ten wybuch tak mnie zaskoczył, że fajka wypadła mi z ust[12];

Nie, przyjacielu. Gdybym, jak się wyraziłeś, zapytał po prostu, nie otrzymałbym odpowiedzi na żadne pytanie. Jesteś Anglikiem, a nie zdajesz sobie sprawy, jak przeciętny Anglik reaguje na bezpośrednie pytanie. Od razu staje się podejrzliwy i co z tego wynika: milczy. Gdybym poprosił tych ludzi o informacje, zamknęliby się jak ostrygi[13].

Warto zauważyć, że akty zbiorowego milczenia należą do czynników integrujących grupę społeczną, np. milczenie podczas uroczystości o podniosłym charakterze: w kościele, na pogrzebie, przy stole czy przy ogniu, kiedy się coś czy kogoś czci lub wspomina; gdy zbiorowo czci się chwilą milczenia tych, którzy odeszli z grona żywych; także gdy każdy z grona zebranych snuje w milczeniu własne myśli. Znamiennym milczącym aktem protestu był polski Sejm Niemy w 1717 r.

Polskie społeczeństwo w okresach zniewolenia - często zdarzających się w naszych dziejach nowożytnych - milczy, ale milczenie zawsze odreagowuje we właściwy sobie sposób, przede wszystkim satyrą i dowcipem słownym, rodzącym się wszędzie.

Teoretycy zajmujący się problematyką milczenia otwarcie przyznają, że niełatwo sformułować jego definicję. Bez trudu daje się wyodrębnić jednostkę milczenia (wymownego, znaczącego), ale nie stanowi to wystarczającej podstawy do określenia, czym jest milczenie, poza oczywistym wyznacznikiem dźwiękowym (zero dźwięku znaczącego).

W rozważaniach lingwistycznych na początku ważne są: podstawowe i pierwotne wyznaczniki genezy wyrazów, w tym wypadku mowy i milczenia, czyli ich budowa i znaczenie, a następnie: czy z tego można wysnuć wnioski na temat istoty przeciwstawności i komplementarności tych dwóch składników komunikacji.

Wiadomo, że w obu wypadkach mamy do czynienia z prasłowami, co więcej, oba mają rdzenie o podobnej budowie, zawierające grupy spółgłoskowe z elementem zgłoskotwórczym: miękkim w milczeć (*mlo'k) oraz twardym w mowa (*mlova), z czego powstało pierwotne staropolskie (XV w.) mołwa, a następnie po uproszczeniu grupy spółgłoskowej - mowa. Budowa obu wyrazów zawierających prasłowiańskie cechy fonetyczne jest przejrzysta. Natomiast trudniejsze wydaje się potwierdzenie pierwotnych znaczeń obu rdzeni, przynajmniej z punktu widzenia oczekiwań co do ich przeciwstawności. Milczenie łączy się z 'miałki, drobny', wreszcie 'głuchy, cichy', a mowę etymolodzy tłumaczą jako 'burzliwy gwar'. Współfunkcjonujący z mową, powszechniejszy w językach słowiańskich, wyraz govor (zapewne dźwiękonaśladowczy, przypuszczalnie o pierwotnym znaczeniu 'huczeć, szumieć'), później znaczył 'rozmowa', 'mowa' - tak też w staropolskim do XVIII w. Z tego powstało polskie gaworzyć - pierwotnie 'krzyczeć, hałasować', a wreszcie 'wydawać głos, mówić niezrozumiale, gadać, gwarzyć', co odnosimy do niewprawnego posługiwania się kodem głosowym, ale niewerbalnym w niemowlęctwie.

Nie można pominąć jeszcze jednego elementu rozpatrywanej relacji: milczenie - mówienie, to znaczy wyrazu cisza. Sięgnięcie do jego etymologii przynosi ważne uzupełnienie danych. Wprawdzie forma rzeczownikowa w znaczeniu 'spokój, milczenie' wymieniana jest dopiero w XVII-wiecznym słowniku Knapskiego[14], ale podstawowy dla niej przymiotnik cichy jest zaświadczony od XV w. w znaczeniu 'niegłośny', co więcej - jego pierwotne znaczenie 'prosty, równy' (następnie 'powolny') przybliża nas do przypuszczalnego pierwotnego znaczenia wyrazu milczenie.

Z takim zasobem leksykalnym rozwijała się w języku polskim opozycyjna para pojęć, która z jednej strony miała mówienie, a z drugiej - milczenie i ciszę. W ciągu dziejów nastąpiła wyraźna specjalizacja znaczenia drugiej strony tego układu. Wystarczy przywołać tu materiał ilustrujący użycia tekstowe zawarte w Słowniku języka polskiego[15] oraz naszą dzisiejszą kompetencję językową, żeby stwierdzić fakt tej specjalizacji.

Definicja słownikowa ustala jedynie: cisza 'brak wszelkich odgłosów, hałasów; milczenie' oraz milczenie 'chwila, okres ciszy'. Jak widać, jest to dalekie od precyzji, nadto zawierające w obu wypadkach sygnały synonimiczności; dodatkowo przypisuje się milczeniu znamienne ograniczenie czasowe.

O wiele więcej można wyczytać z ilustracji tekstowych przytoczonych w każdym artykule hasłowym SJPD. Kontekstowe użycia obu wyrazów: milczenie i cisza, pozwalają je rozgraniczyć i określić: ciszę jako istniejący, ustabilizowany lub stający się stan materii, zaś milczenie jako wynik działania uczestników aktu komunikacji społecznej.

Cisza - nastała (cmentarna); zaległa (komnatę); kładła się na miasto; zapanowała; szła od gór; trwała (w lesie); krzyk rozdarł ciszę; a dalej wyrażenia - cisza: martwa; głęboka; rozległa; głucha; grobowa; nabrzmiała; niczym nie zmącona; i wreszcie:

W takiej ciszy! - tak ucho natężam ciekawie,

że słyszałbym głos z Litwy. - Jedźmy, nikt nie woła.

(A. Mickiewicz, Stepy Akermańskie).

Milczenie - zapadło; zaległo; nastąpiło; trwało; a dalej - przerwać milczenie (grobowe); nakazać milczenie; skazać kogoś na milczenie; pominąć coś lub kogoś milczeniem; pokryć milczeniem; ukarać milczeniem; zapaść w milczenie; zachować milczenie; pogrążyć się w milczeniu; wyrażenia - milczenie: bezbrzeżne; nieodgadnione; pożądane; taktowne; wyraziste itd.

Zauważmy, że większa część wymienionych użyć odnosi się w wypadku ciszy do stanu materii, a w wypadku milczenia do działania lub uczestnictwa ludzi.

Jeżeli milczeniu i ciszy towarzyszą te same czasowniki, np. trwać, to rozróżnienie mogą wprowadzać towarzyszące im przyimki, np. trwało wśród nich (między nimi) milczenie - trwała w lesie cisza. Nie są to jednak wyznaczniki pojawiające się regularnie ani występujące we wszystkich kontekstach.

Ważniejszą rolę w tworzeniu opozycji ma plan składniowy: wyraz cisza częściej pełni w tekście funkcję podmiotu bądź przydawki, a wyraz milczenie - funkcję dopełnienia.

Te ustalenia słownikowe wskazują sferę funkcjonalnej przeciwstawności obu wyrazów i w pewnym zakresie wykluczają ich synonimiczność, ale nie rozstrzygają o całkowitej ich rozdzielności. Pozostaje niemała sfera wymiennego używania obu wyrazów, co najczęściej spotykamy w języku potocznym, ale również w języku artystycznym. Interesujące jest zestawienie trafnych semantycznie sformułowań: cisza krzyczy oraz za drzwiami rozległo się milczenie.

W relacji: mówienie - milczenie, cisza to cisza lepiej pełni funkcję milczenia transcendentnego, ponieważ ten rodzaj milczenia nieznaczącego, podobnie jak cisza (zero dźwięku realnego), jest poza percepcyjną zdolnością naszych zmysłów. Gdy mówimy "Reszta jest milczeniem", to nie przypisujemy takiemu milczeniu żadnego konkretnego znaczenia. Inaczej rzecz się ma z milczeniem znaczącym (zero dźwięku znaczącego), które sami kreujemy. Tutaj wyraz cisza nie pełni roli synonimu milczenia, ponieważ nie stanowi znaczącego składnika aktu komunikacji.

Trzeba podkreślić, że milczenie znaczące należy do sfery subiektywnej - w planie percepcji i w planie reakcji, w planie realizacji oraz w ogóle w istocie swego istnienia. Milczymy o czymś, ale często milczymy na temat, a tego nie daje się zastąpić krótkim i prostym tekstem; żeby przełożyć milczenie na tekst, potrzebny jest tekst o rozbudowanej treści. Mówienie poza sferą subiektywną zawsze wymaga odbiorcy.

Gdy zestawimy zwroty i wyrażenia odnoszące się do ciszy, milczenia i mówienia, również do ich wzajemnych relacji, stwierdzamy, że bardzo często zawierają one równocześnie dwa składniki określające się nawzajem, także gdy chcemy wyrazić treść, w której dominuje bądź jeden, bądź drugi z nich. I tak na przykład: mowa milczenia, wymowne milczenie - to 'milczenie mówiące', czyli 'milczenie coś znaczące'. Mając tylko taki tekst: "Ona wymownie milczała przez dłuższy czas", nie wiemy, o czym i dlaczego milczała przez dłuższy czas, a odkryć to możemy dopiero w szerszym kontekście albo poznawszy sytuację, w jakiej ten milczący komunikat zaistniał i kto był jego odbiorcą lub świadkiem. Podobnie mowa, rozmowa bez słów to tyle co rozmowa, ale bez użycia kodu werbalnego, a może korzystająca ze znaków innego kodu komunikacji społecznej (gestów, wzroku). Dalej można wymienić: bezgłośną rozmowę, bezgłośny język, język milczenia. Nieco innej interpretacji wymagają zbitki pojęciowe, takie jak: mowa gestów, milczące sygnały, zmowa milczenia, a także sensy takich zwrotów, jak: mówią wieki, mówią groby - milczą groby, milczenie grobów czy brak (mi) słów, odjęło mi mowę oraz cisza krzyczy.

Wymienione przykłady, mimo że nie stanowią ani pełnego, ani jednorodnego zbioru, pokazują przenikanie się obu stron omawianej antynomii. Jest to zarazem dowód na to, że trudno wyznaczyć ostrą granicę między mową i milczeniem, ponieważ są dwiema stronami tej samej rzeczy, jaką jest nasze wzajemne komunikowanie się, one obie współtworzą tę ważną komunikację społeczną.

Odrębnym zagadnieniem jest wartościowanie składników relacji, a zarazem składników ciągu komunikacyjnego. W starym powiedzeniu "Mowa jest srebrem, a milczenie złotem" nie tylko podkreślono różną wartość dwóch kruszców, ale przede wszystkim wskazano, iż mowa jest czymś mniej cennym, bo stanowi łatwiejszy i powszechniejszy środek wyrazu niż umiejętność milczenia, zmilczania, zamilczania, zamilknięcia. I dzisiaj często posługujemy się podobnymi sformułowaniami i sentencjami, np.: odwaga milczenia, milczenie mędrców, milczeniem karmią się wszystkie cnoty, milczący jest mądrzejszy. Sięgnięcie do zasobów mądrości naszych przodków, zgromadzonych przez Samuela Adalberga w księdze przysłów polskich, uzmysławia nam, że od wieków większą wartość przypisywano milczeniu niż mówieniu, np.: Abo milczeć, abo co lepszego mówić nad milczenie. Bezpieczniej jest milczeć niż mówić. Kto milczeć nie chce, ten próżno klekce. Kto nie umie milczeć, nie umie też mówić. Lepiej milczeć niż źle mówić. Milcząc niewiele zgrzeszysz. Nigdy nie żałował, kto milczał. Zacna to cnota, kto milczeć umie. Milczenie głupiego uda za mądrego. Milczenie młodego ozdoba. Milczenie stoi za pozwolenie[16].

Widzimy, że w przysłowiach zawarte były również rozmaite motywacje milczenia, jak na przykład obawa przed kompromitacją, ukrycie własnej niedoskonałości, zwyczaj zakazujący młodym odzywania się w pewnych sytuacjach w obecności starszych, co wskazuje na obyczajowość zhierarchizowanej wspólnoty (wyrażaną również m.in. do dziś znanym i przywoływanym powiedzeniem: "Dzieci i ryby głosu nie mają").

Odpowiednie przysłowia dotyczące mowy nie są tak jednoznacznie przychylne, jak te odnoszące się do milczenia. Mówienie, zwłaszcza wielosłowie, często było utożsamiane z gadulstwem, ocenianym negatywnie (stary mężczyzna po śmierci żony stwierdza, że była dobrą żoną, bo mało mówiła). Dałoby się i dziś zgromadzić spory zasób przygan pod adresem nadmiernego mówienia: gadulstwo, gadanie, wodolejstwo, pustosłowie, mowa-trawa i inne.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że częściej używamy zakazu mówienia, nakazu zaprzestania mówienia niż zaprzestania milczenia, np.: nie mów; przestań mówić; czy możesz przestać mówić; zamilcz; umilknij nareszcie; milcz, aż do kolokwialnych czy odczuwanych jako nieeleganc­kie, nawet ordynarne: przestań nadawać; zamknij się. Znacznie rzadsze są zachęty do przerwania milczenia, a i wtedy przeważnie są zastę­powane zachętami do mówienia, np.: powiedz coś; odezwij się; opowia­daj; mów.

Jak widać, podkreślanie i wydobywanie zalet milczenia najwyraźniej wiąże się z powszechnym przekonaniem, że mówienie jest czynnością łatwiejszą, naturalniejszą, a ponadto zdradza i zobowiązuje, może być zatem mniej bezpieczne niż milczenie. Geronimo, wódz Apaczów, wyjaśniał sens powiedzenia: "Apacz milczy" jako reakcję na agresję lub głupotę. Z kolei niewiarę w możliwość dobrego porozumienia się z drugim człowiekiem wyraża zdanie: "Niekiedy lepiej prowadzić rozmowę z ciszą aniżeli z człowiekiem" (usłyszane w rozmowie w Polskim Radiu).

2. Milczymy mówiąc

Przyjmując za podstawę to, że milczenie towarzyszy mówieniu, jest jego drugą stroną i jest również jego tłem, przyjrzymy się teraz takim sytuacjom społecznej komunikacji, w których równocześnie występuje mówienie i niemówienie (coś, co niezbyt zręcznie, ale adekwatnie można by określić jako mowomilczenie). Przy tym nie chodzi tu o zwykłe przemilczenia, czyli niemówienie, niewspominanie o czymś, zbywanie czegoś milczeniem, ale - o takie przemilczanie, które jest świadomym zatajaniem czegoś, przy równoczesnym mówieniu o tym samym przedmiocie, jednak mówieniu niepełnym, fragmentarycznym, selektywnym, bardzo często - intencjonalnym.

Takie zjawisko nazywam dwuwarstwową strukturą społecznej komunikacji. Składa się ona z następujących warstw: a) powierzchniowej, którą stanowi ograniczony komunikat werbalny na jakiś temat, o jakimś przedmiocie, fakcie, zdarzeniu; b) głębokiej, którą stanowi, również ograniczone, ale bez porównania rozleglejsze, milczenie na jakiś temat, o jakimś przedmiocie, fakcie, zdarzeniu; milczenie równoznaczne z niedomówieniem czy przemilczeniem części treści komunikowanej w wypowiedzianym tekście warstwy powierzchniowej.

Poprzednio, gdy była mowa o semantyce milczenia, pojawiały się takie pojęcia, jak: milczenie i cisza oraz relacje: milczenie - cisza oraz milczenie - mówienie. Teraz konieczne jest uwzględnienie jeszcze jednego składnika układu - myślenia. Zazwyczaj uznaje się, że mowa jest najpełniejszym wyrazem myśli, a myśl najpełniej może być uzewnętrzniona za pomocą słowa, czyli mowy, ponieważ taki komunikat wyraża myśli bardziej bezpośrednio i dociera do odbiorcy wprost, a nie wy­maga subiektywnego przygotowania czy nastawienia, jak na przykład w odbiorze dzieł muzycznych czy plastycznych. A przecież i w tle komunikatu słownego niemal zawsze kryje się, poza myślą, jeszcze sfera psychiki. Przy tym potrzeba czy konieczność mówienia (komunikowania się z otoczeniem) ma charakter subiektywny i obiektywny, a potrzeba czy konieczność milczenia - przede wszystkim subiektywny.

Przedstawiony układ jest kompletny dopiero wówczas, gdy zawiera trzy główne składniki: myśl, którą wyrażamy za pomocą mówienia i milczenia, ponieważ mowa i milczenie są zintegrowanymi składnikami komunikacji społecznej, a także składnik dodatkowy, zazwyczaj towarzyszący tamtym, to jest intencja.

Wnikliwa obserwacja tego układu przekonuje o jego rozległości we współczesnym świecie, a ścisły związek jego składników, zwłaszcza mowy i milczenia, jest stale obecny w społecznej komunikacji. Spotkać go można niemal we wszystkich, bardzo różnorodnych sytuacjach, poczynając od kameralnych kontaktów prywatnych, a kończąc na sferze wielkiej polityki i międzynarodowej dyplomacji.

Oto wybrane przykłady ilustrujące dwuwarstwową strukturę komunikacyjną:

1. Najprostsza, najbardziej elementarna i codzienna sytuacja komunikacji w typowym dialogu: "- Wróciłeś (Wróciłaś)? I jak było? - Dobrze". Bez dalszej zachęty interlokutorki (interlokutora) rozmowa zamiera już na wstępie. I nie są istotne oczekiwania osoby pytającej. Powierzchniowy, lapidarny tekst przybyłej osoby kończy akt komunikacji słownej, a cała relacja wydarzeń, które niewątpliwie istniały i były udziałem przybyłego, pozostaje w sferze milczenia.

Z podobnymi reakcjami mamy zwykle do czynienia, gdy musimy odpowiadać na pytanie: "Co słychać?" Częste wówczas zdawkowe: "W porządku" może pokrywać rozmaite obszary przemilczanych treści (myśli, wiedzy, odczuć, refleksji), np. zmartwień, kłopotów, przykrości, także radości, wszystkiego, o czym nie chce się mówić, czego nie chce się ujawnić w danym momencie, w danej sytuacji albo wobec danego rozmówcy. Ponadto taki sposób rozpoczęcia rozmowy na ogół nie skłania do jej rozwinięcia, a niektórym rozmówcom wręcz to uniemożliwia ze względów psychicznych[17].

2. W sytuacji czyjejś ciężkiej, a zwłaszcza nieuleczalnej choroby otoczenie stara się łagodnie i taktownie pomniejszać rozmiar zagrożenia. Mówi się o tym niewiele. Cała prawda - znana otoczeniu, a niekiedy również choremu - spoczywa w głębi, jest pokryta milczeniem. Zazwyczaj mówi się wtedy o czymś innym, dla "zagłuszenia" tragedii. "Wiem, że jest to dla ciebie szokiem, ale musisz uwierzyć, że nie wszystko wyglądało tak, jak ci to przedstawiono. - To niemożliwe, nie wierzę w to, co mówisz". Doktor nie przedłużał rozmowy. W obecnych okolicznościach trudno mu było powiedzieć jeszcze cokolwiek, ale jego milczenie wyrażało więcej niż słowa.

3. W naszej obyczajowości istnieje powszechnie akceptowana zasada, że o zmarłych nie mówi się źle, nawet przeciwnie - mówi się często bardzo dobrze, choć nie zawsze zasłużenie. Nawet jeżeli nadawcy i odbiorcy pochwalnych tekstów są przekonani o ich nieprawdziwości, akceptują je w tym momencie i w tych okolicznościach, co najwyżej dodając: "Reszta jest milczeniem".

4. Zbiorowa, często głośna, modlitwa integrująca grupę osób pozwala zagłuszyć strach, o którego przyczynie się milczy. Są to sytuacje typowe w warunkach traumatycznych zagrożeń, zwłaszcza wojennych, w których pełna lęku ludność cywilna, oczekująca na nieuchronność zagłady, milczeniem "zaczarowuje" nadchodzące zło.

5. Sądowe zeznania świadków, ujawniających liczne drobne lub marginalne fakty sprawy, a przemilczających zasadnicze. Towarzyszy temu przekonanie, że głębokie utajnienie stanu faktycznego uchroni zeznających przed konsekwencjami ze strony oskarżonego lub jego środowiska; a jeżeli są związani z oskarżonym - uchroni go przed zbyt wysoką karą.

6. Sytuacje szkolne mogą być dwojakie. Uczniowie wywołani do odpowiedzi albo mówią mało z powodu rozmaitych zahamowań psychicznych, mimo iż mają potrzebną do odpowiedzi wiedzę i mogliby powiedzieć dużo; albo częściej - mówią dużo, ale o czym innym, ponieważ skrywają swój brak wiedzy na zadany temat.

7. Konwenans towarzyski, który nakazuje w różnych sytuacjach nie mówić tego, co myślimy, wiemy, czujemy, a nawet chcielibyśmy powiedzieć, a mówić jedynie to, co jest ogólnie przyjęte i dozwolone zwyczajem obowiązującym w danym środowisku. Tu pod powierzchnią, wypełnioną stereotypowymi rozmowami, w ukrytym milczeniu gromadzą się pokłady rzeczywistych, niewypowiedzianych sądów i opinii o ludziach, rzeczach, sprawach.

8. Milczenie pisarza jest stanem publicznego zamilknięcia na znak protestu wobec uciemiężenia jego wspólnoty społecznej lub prześladowania jego samego (cenzura, szykany polityczne, religijne, etniczne). Równocześnie ten pisarz mówi - przez fakt swego milczącego istnienia lub przez fakt tworzenia dzieł bez ich publikowania ("do szuflady"), również przez fakt emigracji i tworzenia dzieł poza krajem.

9. Milczenie polskich aktorów po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce w grudniu 1981 r. Odmowa występowania i mówienia za pośrednictwem reżimowej telewizji. Ale mówienie tych samych aktorów do społeczeństwa w konspiracji w prywatnych lokalach.

10. Dowcip polityczny - rozpowszechniony zwłaszcza w warunkach silnego reżimu ustrojowego, nieakceptowanej władzy, zaborów, okupacji - jest werbalną reakcją pokrywającą niewypowiadane: bunt, protest, dezaprobatę, milczącą bezradność, rozpacz.

11. Języki tajne, a zatem takie, w których teksty wypowiadane kryją istotę treści za kodem znaków niezrozumiałych dla osób spoza grupy wtajemniczonych. Należy tu również język ezopowy, czyli taki sposób formułowania wypowiedzi, w którym treść jest przekazywana nie wprost, ale bywa ukryta w alegoriach, symbolach czy wieloznacznych fabułach. Korzysta z tego między innymi publicystyka polityczna i literatura, gdy są poddane silnym ograniczeniom cenzury. Odmianą języka ezopowego jest też język konspiracyjny, posługujący się umówionymi symbolami, pseudonimami, kryptonimami itp. W najnowszych czasach do tego rodzaju sytuacji komunikacyjnych można zaliczyć slangi licznych, mniej lub bardziej zamkniętych, wspólnot niszowych (np. środowiska subkultur, choć nie tylko[18]).

12. Opinie, recenzje. W życiu publicznym, zwłaszcza w administracji, a także w środowiskach naukowych i artystycznych znane są nieprawdziwe opinie o osobach i ich dokonaniach. Teksty napisane lub wypowiedziane zawierają jedynie niewielką część charakterystyki - nierzadko nieprawdziwej (w sensie pozytywnym lub negatywnym), a ukrywają resztę, która ujawniona zasadniczo zmieniałaby całość osądu.

13. Wypowiedzi w publicznych dyskusjach. Mówi się tylko część tego, co się na dany temat myśli (w sensie pozytywnym lub negatywnym), głównie ze względu na osobę, pod której adresem kieruje się swoje uwagi. Motywy mogą być różne: z jednej strony takt, z drugiej oportunizm. Tak czy inaczej gros treści pozostaje w sferze milczenia.

14. Reklama - w swej istocie jest nastawiona na mówienie jedynie o zaletach tego, co poleca, a na przemilczanie wad i niedostatków reklamowanych towarów.

15. Ankiety i sondaże. Często mamy do czynienia z odpowiedziami nieprawdziwymi lub niepełnymi. Osoby odpowiadające na pytania mówią przeważnie to, co uważają za oczekiwane i poprawne w danej sytuacji oraz przedstawiające ich samych w dobrym świetle, a skrywają prawdziwe czy osobiste sądy, opinie, oceny i przekonania.

16. Język dyplomacji, polityki to odrębna i bardzo rozległa dziedzina komunikacji dwuwarstwowej. Tu stosuje się specyficzne formuły wypowiedzi i komunikatów, które mają charakter stereotypowy i należy je odczytywać jako rodzaj "uzgodnionych" zaszyfrowań, znanych danemu środowisku, a niezrozumiałych dla osób postronnych i z reguły znaczących co innego niż wynikałoby z ich powierzchniowych treści podawanych do wiadomości publicznej. A w sferze milczenia pozostają treści i intencje rzeczywiste, nierzadko mające klauzulę tajności.

17. Kontakty władzy ze społeczeństwem. W tym mieszczą się również komunikaty władzy do społeczeństwa, często przekazywane za pośrednictwem dziennikarzy. Oto dwa konkretne przykłady z października 2001 r.

W Sejmie RP toczy się dyskusja dotycząca ustawy o nowelizacji prawa karnego. Przekaz dziennikarski w Polskim Radiu: "Trwa faza konsultacji prezydenta przed jego decyzją: podpisać, odrzucić czy skierować do Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent odbywał rozmowy z dwiema stronami: przeciwnicy uważają, że ustawa jest zła, zwolennicy uważają, że ustawa ma niedostatki, ale te nie równoważą istotnych ważnych uregulowań prawnych, które będą sprzyjały bezpieczeństwu wewnętrznemu". Po tym następuje konkluzja dziennikarza: "Nawet zwolennicy ustawy przyznali, że jest ona niedoskonała!". Tego samego dnia wieczorem podano, że prezydent zawetował "nowelizację prawa karnego".

Gdy z fotela prezydenta Warszawy miał ustąpić Paweł Piskorski, w telewizyjnym "Kurierze Warszawskim" (WOT) 9 października 2001 r. podano znamienną informację: "W Ratuszu trwają ciche umowy i głośne milczenie!".

18. Tendencyjne zamilczanie, wpisane w określoną politykę władzy wobec społeczeństwa (zgodnie z zasadą: "Usunąć słowo - zginie rzecz").

Zamilczanie osób niewygodnych dla reżimu. Dobrym przykładem tej sytuacji jest los polskich pisarzy emigracyjnych i ich twórczości w okresie sowieckiego totalitaryzmu w Polsce po II wojnie światowej - nie istnieli w oficjalnym obiegu, a zatem i w świadomości ogółu społeczeństwa w kraju (z wyjątkiem wąskiego środowiska mającego nieoficjalne kontakty z zagranicą).

Podobnie w drugiej połowie XX w. i na przełomie XX i XXI stulecia zamilczane były - z innych powodów w okresie totalitaryzmu, z innych w okresie transformacji po 1989 r. - niektóre składniki naszej tożsamości narodowej, między innymi takie słowa i pojęcia, jak: naród, ojczyzna, patriotyzm.

Wcześniej była mowa o tym, że struktura dwuwarstwowej komunikacji jest szczególnie rozpowszechniona we współczesnej rzeczywistości, zresztą nie tylko polskiej. Ma to związek z rozmiarami rozmaitych strategii i taktyk polityki i dyplomacji krajowej i międzynarodowej, w tym z manipulacją czy kłamstwem oraz ogólnie brakiem odpowiedzialności za słowa, a zatem - w konsekwencji również z niedowierzaniem słowom. Naszym najnowszym czasom zawdzięczamy określenie drugie dno, czyli coś niejasnego, tajemniczego, ukrytego, a również nieczystego, nieuczciwego. Powszechne jest przekonanie, że niemal każda trudna do załatwienia sprawa musi mieć drugie dno.

W najogólniejszej charakterystyce struktury komunikacji dwuwarstwowej trzeba podkreślić, że jej istnienie wynika z samej istoty stosunku myślenia i mówienia. Nigdy nie uzewnętrzniamy całości naszych myśli - bez względu na powody, które nami kierują. I druga właściwość: stosunek rozmiarów każdej z dwu warstw komunikatu, tej wypowiedzianej i tej przemilczanej, zależy od woli i intencji nadawcy, który rozdziela te warstwy. To on decyduje o treści i rozmiarze komunikatu słownego oraz o zawartości warstwy pozostawionej w głębi milczenia. To on również decyduje o ich segmentacji zależnie od okoliczności, sytuacji aktu komunikacji oraz wybranych przez siebie odbiorców. I tu dochodzimy do intencji nadawcy, która tworzy określone rozmiary warstwy milczenia. Może ona być: pozytywna - wynikająca z dobroci, przychylności, współczucia, taktu, subtelności, miłości itp.; neutralna - bez wyraźnego założenia racjonalnego czy emocjonalnego; co może też znaczyć odmowę współuczestnictwa w akcie komunikacji; negatywna - wynikająca z różnych form i stopni manipulacji w stosunku do odbiorców. Tak więc w dwuwarstwowym akcie społecznej komunikacji językowej warunki dyktuje nadawca. Do tej sytuacji trafnie odnosi się motto Karlheinza Stockhausena: "Jeżeli milczę - mówię ci wszystko, jeżeli mówię - przemilczam najwięcej"[19]. Zbliżony sens ma utożsamianie szeptu z ciszą jako przeciwieństwo wrzasku: "Mówiąc szeptem, mówimy prawdziwie"[20].

Odbiorca tekstu czy obserwator mogą przyjąć pozycję tych, którzy wiedzą, że pod wypowiedzianym tekstem kryje się milczenie, ale równocześnie nie wiedzą, co ono zawiera i jaki ma rozmiar w stosunku do tego, co zostało wypowiedziane. Mogą się jedynie domyślać, mogą też starać się wydobyć od nadawcy więcej z jego warstwy milczenia.

Warto jeszcze zastanowić się nad milczeniem w dzisiejszej przestrzeni społecznej zdominowanej przez cywilizację wizualną (obrazkową) i zadać pytanie: czy udział milczenia znaczącego w komunikacji uległ jakimkolwiek zmianom? Odpowiedź na tak postawioną kwestię nie należy do łatwych, ponieważ mamy do czynienia z sytuacją skomplikowaną w szerszym wymiarze.

W sferze zachowań pojedynczych osób w ich komunikacyjnych kontaktach z innymi w zasadzie nie widać istotnych zmian w relacji: mówienie - milczenie. Nadal jak dawniej korzysta się z obu form wyrażania myśli, emocji, intencji. Podobnie rzecz się ma z najbardziej wyrazistymi zachowaniami grupowymi w określonych sytuacjach, warunkach i okolicznościach.

Natomiast zmiany są widoczne w ogólnym charakterze funkcjonowania komunikacji w przestrzeni społecznej. Tutaj następują wyraźne zakłócenia relacji: mówienie - milczenie (tym razem znaczące i nieznaczące) jako zintegrowanych stron komunikacji. W odwrocie jest bowiem przekaz słowny i mówienie - zastępowane wizualnymi kodami niewerbalnymi, niekiedy z niewielkim udziałem środków werbalnych. Tym samym wszelkie milczenie zyskuje większe pole egzystencji, ale nie jest to milczenie znaczące (takie występuje w bardzo ograniczonym rozmiarze), które wyraża myśli, treści, sensy, intencje, a tym samym daje się przełożyć na odpowiednie teksty. Przeciwnie, dominujący tutaj rodzaj milczenia jest synonimem niemówienia, ciszy, zera dźwięku, zera wyrażania znaczeń. Znaczenia są przenoszone na wizualne elementy przestrzeni. A zatem w tym układzie milczenie i mówienie mają inny status i nie współegzystują w taki sposób, jak w klasycznej, omówionej wcześniej relacji.

3. Myśli - słowa - emocje - intencje - działania

W niemal każdym tekście dotyczącym mówienia, milczenia i ciszy - wypowiedzianym, napisanym czy opublikowanym, oryginalnym czy cytowanym za autorem znanym lub anonimowym - odkrywamy odnoszenie tych składników komunikacji, a zarazem przestrzeni społecznej, do rozmaitych sfer myśli, odczuć i działań człowieka. Jedne mają charakter egzystencjalny, a zatem zazwyczaj wymiar uniwersalny, inne odzwierciedlają lokalne sytuacje konkretnej czasoprzestrzeni. Możemy je znaleźć przede wszystkim u filozofów, psychologów, socjologów, artystów, pisarzy, polityków, a także u każdego człowieka mającego potrzebę i umiejętność werbalizowania swoich przemyśleń na ten temat.

Oto garść przykładów, które ukazują różne aspekty widzenia relacji: milczenie - mówienie, a także fakt jej zakorzenienia w świadomości społecznej:

"Na dnie słowa jest milczenie" (Jan Twardowski, poeta)[21].

"Bo gdy się milczy, milczy, milczy / To apetyt rośnie wilczy / Na poezję / Co być może drzemie w nas" (Jonasz Kofta, Song o ciszy).

"Cisza między słowami bywa tak ważna jak słowa. Nadaje im siłę i sens. Ale także słowa oddziałują na ciszę - nadają jej barwę i głębię" (Ryszard Kapuściński, Lapidarium)[22].

"Nigdy więcej mnie już nie karz martwą ciszą" (piosenka do słów Andrzeja Tylczyńskiego).

"Najpiękniejszy dialog na ekranie to taki, gdy się widzi i wie, czego artyści nie mówią" (Jerzy Stuhr - refleksja w TVP po Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni 1997 r.).

"Cisza uszlachetnia" (Andrzej Strumiłło).

"Niekiedy lepiej prowadzić rozmowę z ciszą aniżeli z człowiekiem" (zasłyszane).

"Język milczenia to bardzo trudny język" (zasłyszane).

"Zmówiłem za nim pacierz - potężnym milczeniem" (Cyprian Kamil Norwid, Sieroty, 1840).

Jak widać z przytoczonych tekstów, w użyciu potocznym milczenie bywa utożsamiane z ciszą, jednak jest to związane bardziej z planem nazywania niż z planem treści i konotacji.

Indywidualnie wyrażane przemyślenia na temat mowy, milczenia, ciszy i ich relacji wpisują się w ogólny kulturowy i językowy dorobek wspólnoty, a zarazem z niego się wywodzą, ukazując tym samym utrwalone role, jakie odgrywają w danej przestrzeni społecznej. O tym, jak rozległe pole zajmowały i zajmują w komunikacji konkretnej zbiorowości, świadczy zgromadzone przez wieki związane z nimi słownic­two (leksemy, formy, znaczenia, związki wyrazowe).

Język polski ma bardzo rozbudowane słowotwórstwo, w którym poszczególne cząstki morfologiczne niosą ze sobą zdolność wpływania na znaczenie wyrazu. Mając na względzie tę właściwość polszczyzny, przyjrzymy się formom utworzonym za pomocą przedrostków prze- oraz za- od czasowników mówić i milczeć.

Forma dokonana przemówić oraz forma niedokonana przemawiać mogą znaczyć to samo, czyli 'wygłosić, wygłaszać mowę, zwrócić się, zwracać się z mową do jakiegoś grona słuchaczy', ale poza tym forma dokonana przemówić znaczy 'odzyskać dar mowy', a forma niedoko­nana przemawiać - 'odzywać się do kogoś, mówić coś - przerywając milczenie'.

Forma dokonana przemilczeć oraz forma niedokonana przemilczać znaczą: 'nie powiedzieć, nie mówić, nie wspomnieć, nie wspominać o czymś, zbyć, zbywać coś milczeniem, świadomie coś zataić, zatajać', a forma dokonana przemilczeć znaczy nadto: 'spędzić pewien czas milcząc'.

Z kolei forma dokonana zamówić oraz forma niedokonana zamawiać we współczesnej polszczyźnie znaczą: 1. 'polecić, polecać komuś wykonanie, dostarczenie czegoś, zobowiązujące do uiszczenia odpowiedniej należności'; 'umówić się, umawiać się z kimś, zapewniając jego obecność, pomoc'; 'zarezerwować, rezerwować, obstalować, obstalowywać'; 2. 'wykonać, wykonywać magiczne praktyki, polegające zazwyczaj na słownym zaklinaniu'. Jednak w dawnej polszczyźnie forma dokonana zamówić znaczyła 'odezwać się, przemówić', a forma niedokonana zamawiać - 'mówić coś dla odwrócenia czyjejś uwagi; za­gadywać'.

Odpowiednie formy z przedrostkiem za- od czasownika milczeć są dziś w odwrocie: kwalifikowane jako rzadkie, przestarzałe lub wychodzące z użycia (SJPD). I tak forma niedokonana zamilczać jest bardzo rzadka, forma dokonana zamilczeć 'nie powiedzieć, przemilczeć, zataić'; 'przestać mówić, nie odezwać się, zamilknąć' wychodzi z powszechnego użycia. Natomiast w pełni funkcjonalna jest forma dokonana zamilknąć 'przestać mówić' oraz 'ucichnąć' (odpowiednia forma niedokonana zamilkać należy do rzadkich).

Z tego przeglądu widać, że nie ma całkowitej równoległości znaczeniowej derywatów po stronie mówić i po stronie milczeć, chociaż we wszystkich tych formach, dawnych i obecnie funkcjonujących w języku, jest słabiej lub silniej zaznaczona relacja mówienia i milczenia. Na szczególne podkreślenie zasługuje przy tym fakt, iż formy z przedrostkami prze- oraz za- od czasownika milczeć zawsze kryją w sobie określone intencje mówiących (przemilczeć: coś, wszystko; zamilczeć: coś przed kimś; zamilczeć: kogoś "na śmierć"). Podobne funkcje może pełnić przedrostek za- dodany do leksemów czasownikowych, które są synonimami mówić i milczeć, jak np.: zagadać, zagadywać to, co się chce zataić.

Nie tylko zjawiska słowotwórcze odkrywają zbieżności i przeciwieństwa znaczeniowe w relacji: mówienie - milczenie. Ciekawego materiału w tym zakresie dostarcza również porównanie wyrazów bliskoznacznych i związków wyrazowych odpowiadających czasownikom mówić oraz milczeć.

Zbiór wyrazów i określeń synonimicznych związanych z mówić jest liczebnie obszerniejszy[23], ale zarazem niejednorodny, ponieważ zawiera zarówno leksykalne ekwiwalenty mówienia, np.: gadać, głosić, prawić, kazać, powiadać, rzec, jak też leksemy wskazujące na różne sposoby artykulacji i mówienia, np.: gaworzyć, szczebiotać, mamrotać, bąkać, bełkotać, seplenić, paplać, pytlować, trajkotać, jazgotać, a także: deklamować, recytować, perorować, gardłować; z kolei wartościujący walor mają takie czasownikowe synonimy mówienia, np.: pleść, bajdurzyć, bajać, bredzić, bzdurzyć, ględzić czy dzisiejsze: nawijać. Znajdujemy tu również związki wyrazowe pełniące tylko po części funkcję synonimiczną w stosunku do czasownika mówić, np.: oddawać, wyrażać myśl słowami; zabierać głos; palnąć mówkę; rzucać słowa na wiatr; trwonić słowa.

Zbiór wyrazów i określeń synonimicznych związanych z milczeć ma mniej jednostek leksykalnych, nie ma w nim bowiem - co zrozumiałe - odpowiedników tamtych, wskazujących na sposoby artykulacji i mówienia. W zamian są tu zarówno leksykalne ekwiwalenty milczenia, np. zaniemówić, oniemieć, oraz związki wyrazowe o takiej samej funkcji, np.: pomijać milczeniem; pokrywać milczeniem; zbywać milczeniem; zachowywać milczenie, jak też wyrazy bliskoznaczne i związki wyrazowe, których zakresy znaczeniowe tylko po części pokrywają się ze znaczeniem czasownika milczeć, np.: taić; zataić, zatajać; ukryć, ukrywać; trzymać (w tajemnicy), utrzymać, utrzymywać (w tajemnicy), zatrzymać przy sobie; dusić w sobie; nie wspominać słowem; nie pisnąć słowa; nie odezwać się słówkiem; nie wydać z siebie słowa; nie wydobędziesz z niego ani słowa, też: być (jak) zamurowany.

Interesująco przedstawia się w obu zbiorach równoległość związków wyrazowych zawierających nazwy części głowy człowieka związane bezpośrednio lub pośrednio z artykulacją, przede wszystkim: język i usta, ale też: zęby, gęba, pysk, dziób, gardło, ucho, a nawet głowa.

I tak odpowiednikami czasownika mówić są: obracać językiem; puszczać cugli językowi; rozpuścić język; chlapać jęzorem, ozorem; strzępić język oraz strzępić gębę; trzaskać dziobem; brzęczeć nad uchem; trzeszczeć nad głową.

Z kolei odpowiednikami czasownika milczeć są: powściągnąć język; trzymać język za zębami; trzymać język na wodzy; ugryźć się w język, język staje kołkiem oraz słowa zamierają w ustach; zasznurować usta; nabrać wody w usta; nie puścić pary z ust; stulić, zamknąć usta, gębę, pysk - zwykle w rozkaźniku: stul usta!, stul gębę!; zamknij gębę!, zamknij pysk!

W procesie komunikacji społecznej z udziałem mówienia i milczenia jako dwóch komplementarnych składników naturalnie zaangażowane są emocje jego uczestników.

Gdy w komunikacji dominuje czynnik emocjonalny, milczenie bywa zazwyczaj reakcją spontaniczną, podyktowaną subiektywnym odczuwaniem określonej sytuacji. I tak na przykład: Skarcone dziecko milczy w poczuciu własnej krzywdy. Obrażony dorosły albo wybucha, albo milczy - również w poczuciu doznanej przykrości czy niesprawiedliwości. Milczy osoba lub grupa w sytuacjach podniosłych, uroczystych lub traumatycznych.

W życiu społecznym nie zawsze milczenie jest aktem spontanicznym, tak jak nie zawsze daje się wyznaczyć ostre granice między milczeniem a mówieniem, gdy ma się do czynienia z następującymi wariantami: a) niemożnością mówienia, gdy może chciałoby się mówić, powiedzieć (np. konieczność zachowania tajemnicy); b) niemożność milczenia, gdy może chciałoby się milczeć (np. upominanie się o słuszną sprawę).

W przytoczonych wyborach zachowań dochodzi do głosu intencja. Wcześniej była mowa o tym, że w procesie komunikacji społecznej intencja jest przypisana nadawcy, który decyduje o treści i rozmiarze zarówno powierzchniowego komunikatu werbalnego, jak też głębokiego, "niezwerbalizowanego komunikatu" milczenia.

Intencja jako chęć, pragnienie, zamysł oraz motyw lub cel działania sytuuje się między czuciem (łac. sensus) oraz rozumem (łac. ratio), a nadto otwiera drogę do określonych działań człowieka - również w obszarze milczenia. Z intencji wynikają zamiar, zakres i cel milczenia: o czym i dlaczego milczymy, a także zamilczenia i przemilczenia, co nie oznacza braku wolnego wyboru określonych rozwiązań.

W społecznej komunikacji - w planie treści i w planie wyrażania - stosuje się rozmaite środki i sposoby językowe w sytuacjach mówienia - milczenia.

Oprócz niedomówień, przemilczeń, insynuacji, dwuznaczności, korzystania z metafor, porównań, a nawet z dowcipu[24] czy żartu, najczęściej używane są: aluzja 'słowo, wyrażenie, wzmianka wywołujące skojarzenie z czymś, o czym nie chce się mówić lub o czym nie można mówić wprost'; elipsa 'opuszczenie w tekście (zdaniu) jednego wyrazu lub kilku wyrazów, domyślnych w szerszym kontekście'; eufemizm 'słowo lub wyrażenie mniej dosadne niż takie, które byłoby niestosowne ze względów obyczajowych, estetycznych lub innych'; język ezopowy 'sposób mówienia lub pisania o czymś nie wprost, a w zamian posługiwanie się zrozumiałymi dla odbiorcy aluzjami lub przenośniami; służy do przekazywania treści zakazanych przez cenzurę - polityczną lub inną'; manipulacja 'celowe wykorzystywanie sytuacji, również za pomocą środków językowych, naginanie lub przeinaczanie faktów dla zdobycia wpływu na kogoś czy osiągnięcia własnych korzyści'; parafraza 'szersze rozwinięcie jakiegoś tekstu, z modyfikacją treści pierwowzoru; zabieg stosowany zazwyczaj w tekstach artystycznych; niezależnie w potocznym zastosowaniu jest doskonale zbieżny z plotką; plotka 'niesprawdzona lub kłamliwa pogłoska, wiadomość, powtarzana z ust do ust, a "po drodze" modyfikowana i wyolbrzymiana; nierzadko szkodząca czyjejś opinii'; synonim 'wyraz lub wyrażenie o podobnym lub takim samym znaczeniu jak inny wyraz, do którego się odnosi'; tabu 'nieformalny zakaz poruszania pewnych tematów lub używania pewnych słów, wyrażeń, zwrotów uznanych za nieetyczne, niebezpieczne, kontrowersyjne itp.; coś zakazanego ze względów religijnych, obyczajowych, politycznych'[25]; wulgaryzm 'wyraz lub wyrażenie uznane w danym czasie i w danym środowisku za ordynarne, prostackie'.

W intencji zawarte jest lub bywa docelowe działanie, również w sferze milczenia. Jego realizację, przybierającą tu różne formy, odnajdujemy na wielu polach społecznej komunikacji.

Poza najczęstszymi działaniami w wyniku zamierzonego przemilczenia, wiele innych jest wyrazem protestu przeciw komuś lub przeciw czemuś: poczynając od drobnych, incydentalnych do zakrojonych na szeroką skalę. Są to na przykład: marsze milczenia będące znakiem grupowego protestu przeciw aktom bestialstwa, w których wyniku giną niewinni; przerwy ciszy organizowane w polskich szkołach na znak protestu przeciw zniewoleniu społeczeństwa przez władzę, która wprowadziła w Polsce w 1981 r. stan wojenny; postawa posła w polskim sejmie, który na znak protestu manifestacyjnie na trybunie sejmowej milczał przez cały czas przeznaczony na jego wystąpienie. Jako milczącą większość określa się w Polsce po 1989 r. tę część społeczeństwa, która nie spełnia obywatelskiego obowiązku i nie uczestniczy w demokratycznych­ wyborach, a zatem nie korzysta z przysługującego jej prawa głosu.

Przytoczone przykłady milczenia jako protestu dobrze ilustrują równoległość, a zarazem przeciwstawność wobec sytuacji z udziałem mówienia, głośnego mówienia, a nawet krzyku, które są nieodłącznymi atrybutami protestów społecznych innego rodzaju. Czasy najnowsze sprzyjają zbiorowemu przeżywaniu i wyrażaniu emocji - zarówno w bardzo głośnych reakcjach (zwłaszcza w wielkich widowiskach i imprezach muzycznych), jak też w milczeniu (najbardziej wyrazistym tego przykładem było wspólne zbiorowe uliczne czuwanie po śmierci Ojca Świętego, Jana Pawła II, a także powtarzające się milczące czuwania w rocznicę Jego śmierci).

Odmienną formą intencjonalnego milczenia jest jego udział i rola w harcerskiej sprawności "Trzech piór". Milczenie jest tu jedną z trzech prób, którym powinni (zawsze z własnego wyboru) sprostać młodzi ludzie, świadomie kształtujący swoje charaktery[26].

Jak widać milczenie uczestniczy w całym cyklu komunikacji społecznej na równi z mówieniem, wyraża się w rozmaity sposób i w rozmaitych formach. Przy tym niejednakowy jest udział milczenia w poszczególnych sytuacjach i okolicznościach: w jednych bywa równorzędny z mówieniem, w innych - jedynie jego tłem. Zawsze jednak jest obecne jako pełnoprawna strona komunikacji społecznej.

Literatura

H. Buczyńska-Garewicz, Milczenie i mowa filozofii, Warszawa 1992.

I. Dąmbska, Milczenie jako wyraz i jego wartość, "Roczniki Filozoficzne" 1963, t. XI, z. 1, s. 73-79.

I. Dąmbska, O funkcjach semiotycznych milczenia, "Studia Semiotyczne" 1971, t. II, s. 77-88.

B. Drąg, Miejsce i funkcja milczenia w strukturze dzieła literackiego, "Ruch Literacki" 1991, z. 5 (188), s. 475-487.

J. Rokoszowa, Język a milczenie, "Biuletyn Polskiego Towarzystwa Językoznawczego" 1983, t. XL, s. 129-137.

J. Rokoszowa, Milczenie jako fakt językowy, "Bulletin de la société polonaise de linguistique" 1994, t. L, s. 27-47.

Semantyka milczenia, t. I, red. K. Handke, Warszawa 1999; zawartość - w kolejności układu w publikacji: K. Handke, Między mową a milczeniem; J.J. Jadacki, O pojęciu milczenia; J. Faryno, Skąd wiesz, kiedy milczę?; R. Handke, Milczenie w perspektywie oczekiwań; M. Dembska-Trębacz, Cisza i rytm w muzyce; J. Dankowska, Milczenie i cisza w muzyce; G. Bobilewicz, Malarze ciszy i milczenia; M. Stępień, Obrazy milczenia - milczenie obrazów. O mowie i milczeniu w sztuce dawnej i współczesnej; T. Kobierzycki, Cisza i milczenie według Platona; R. Zaborowski, Milczenie u Homera; B. Bartnicka, Świat milczenia w dziełach Stefana Żeromskiego; Z. Najder, Cisza i milczenie w dziełach Conrada; T. Dąbek-Wirgowa, Milczenie poety (o Konstantinie Pawłowie); A. Pietura, Cisza w filmach Andrzeja Wajdy; A. Maryniak, Milczące dzieci; K. Lipka, Słowa jak milczenie.

Semantyka milczenia, t. II, red. K. Handke, Warszawa 2002; zawartość - w kolejności układu w publikacji: J.J. Jadacki, Pragmatyczne funkcje milczenia; J. Puzynina, Milczenie Norwida; R. Handke, Milczenie w literaturze fantastyczno-naukowej; T. Kobierzycki, Muzyka i milczenie w poezji Zbigniewa Herberta; R. Zaborowski, Marcel Proust - milczenie jako rozmowa z samym sobą; E. Feliksiak, Mowa i milczenie motta; M. Jurkowski, Milczenie jako znak radiowy; A. Górska, Strefa milczenia w interpretacji aktorskiej; K. Mazur, Pauza pauzie nierówna; K. Tarnawska-Kaczorowska, Muzyka medytacyjna (II): John Cage, Henryk Mikołaj Górecki, Olivier Messiaen i inni; J.K. Dadak-Kozicka, Myśli o muzyce, która płynie w człowieku; K. Lipka, Martwe natury - milczące instrumenty; G. Bobilewicz, Przestrzeń milczenia; P. Trębacz, O milczeniu w architekturze; A. Maryniak, Zamknięci w milczeniu; J. Sujecka, Milczenie w perspektywie obcości; K. Handke, Milczymy mówiąc.

D. Tannen, M. Saville-Troike, Perspectives on Silence, Norwood 1985.

Wprowadzenie

Gdyby punktem wyjścia uczynić stosowane dziś w informacji naukowej słowa kluczowe, to treść i zawartość podręcznika można by zamknąć w czterech najważniejszych: przestrzeń społeczna, wspólnota ludzka, język, komunikacja.

Celem podręcznika jest pokazanie żywego języka, czyli nie abstrakcyjnego systemu, lecz takiego języka, jakim się posługujemy w komunikacji społecznej. Prześledzenie, jak postępujemy z tym najlepszym narzędziem porozumiewania się ludzi. Jak go przyswajamy, jak z niego korzystamy, jak go wzbogacamy, modyfikujemy, a także zubożamy.

W opisach poszczególnych zagadnień odwołuję się do wiedzy i kompetencji językowej współczesnego czytelnika, którego równocześnie zapraszam do współuczestnictwa w odkrywaniu tajników naszej mowy, a zarazem do próby ich porównywania z własnymi doświadczeniami. Opisując poszczególne fakty i zjawiska namawiam również do rozumienia otaczającego nas świata przez język. Przecież za jego pomocą ten świat odbieramy i kreujemy.

Socjologię języka rozumiem jako połączenie perspektywy lingwistycznej z socjologiczną, ale widziane przez językoznawcę. Zetknięcie się tych punktów widzenia na płaszczyźnie komunikacji postrzegam i przedstawiam głównie jako wpływ czynników społecznych na charakter i przebieg komunikacji językowej. Staram się niejako wpisać język w sferę aktywności ludzi w ich społecznej przestrzeni, a jednocześnie ukazać rozliczne i różnorodne możliwości języka.

W przedstawieniu poszczególnych tematów są zawarte odwołania do uniwersalnych sytuacji funkcjonowania języka w przestrzeni społecznej. Jednak podstawę opisu stanowi język polski, polskie realia i polska przestrzeń społeczna, które dobrze znamy i właśnie dlatego możemy lepiej uzmysłowić sobie procesy i zjawiska ogólniejszej natury.

Odwoływanie się do kompetencji i doświadczenia językowego dzisiejszych czytelników zatrzymuje naszą uwagę przede wszystkim na obrazie polszczyzny "tu i teraz". Nie wyklucza to spoglądania w przeszłość. Jest ono wręcz konieczne, żeby lepiej zrozumieć to, z czym mamy do czynienia w teraźniejszości.

Opisowi faktów, zjawisk i zagadnień językowych towarzyszy nie tylko oczywiste w tym ujęciu tło społeczne, ale również związki z podłożem historycznym, geograficznym i kulturowym. Bez nich nie udałoby się właściwie wyjaśnić i zrozumieć wielu istotnych kwestii komunikacji językowej w przestrzeni społecznej.

Przyjęta koncepcja odwoływania się do wiedzy i kompetencji językowej współczesnego czytelnika zadecydowała o rezygnacji z przedstawienia wielu ujęć teoretycznych na rzecz skoncentrowania uwagi na praktyce językowej.

Ograniczony zakres teorii wpłynął też na dość niewielki zasób użytych w tekście terminów naukowych. Wprowadzono do wykładu jedynie te, które są dla danej dziedziny podstawowe i niezbędne do zrozumienia omawianych zagadnień (ich definicje i objaśnienia znalazły się w tekście oraz w dołączonym do niego Słowniku terminów).

Odpowiednio dostosowana została również forma wykładu - daleka od hermetyczności wielu prac ściśle naukowych. Nie pominięto jednak żadnego z istotnych zagadnień wiedzy o języku jako zjawisku społecznym. Nie zrezygnowano też z ich naukowej interpretacji.

Zawartość podręcznika stanowią opisy różnych płaszczyzn funkcjonowania żywego języka w przestrzeni społecznej.

Układ podręcznika pomyślano jako zbiór odrębnych całości, jednak ściśle powiązanych logicznym ciągiem funkcjonowania języka w przestrzeni społecznej. A zatem czytelnik może albo studiować całość opracowania od strony pierwszej do ostatniej, albo też wybierać interesujące go rozdziały. Najobszerniej zostały potraktowane język familijny, język kobiet i mężczyzn oraz nazwy własne. Na tych płaszczyznach komunikacji społecznej skupiają się bowiem najliczniej różnorodne fakty, zjawiska i procesy, w których język jest ściśle uzależniony­ od czynników społecznych. Dołączone do rozdziałów wykazy literatury zawierają jedynie wybrane opracowania, te, które bezpośrednio rozszerzają podręcznikowy wykład na dany temat.

W opisy, omówienia i części interpretacyjne poszczególnych zagadnień wpleciony jest obszerny materiał językowy jako ilustracja i istotne uzupełnienie. Cytowany materiał pochodzi z własnych zbiorów autorki.

Podręcznik jest adresowany do osób zainteresowanych żywym językiem i jego funkcjonowaniem w przestrzeni społecznej, a także komunikacją społeczną i jej praktycznymi aspektami. Przede wszystkim jednak do uczących się i studiujących, którym zawarta w nim problematyka językowa jest niezbędna jako podstawowa czy też uzupełniająca wiedza w ich kierunkowym wykształceniu: filologicznym, dziennikarskim, socjologicznym, historycznym i innym humanistycznym.