Socjologia i przestrzeń miejska - Andrzej Majer

Kup ebooka

74.00 zł
59.20 zł (48,10 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wprowadzenie

Książka ta jest podręcznikiem z dziedziny socjologii przestrzeni i miasta adresowanym do studentów i pracowników naukowych socjologii, geografii, gospodarki przestrzennej, architektury i urbanistyki, może także innych dziedzin wiedzy. Powstała głównie z myślą o potrzebach dydaktycznych i jest rezultatem ponad trzydziestoletniego doświadczenia pracy wykładowcy socjologii miasta na uniwersytecie i na politechnice.

Jej zawartość respektuje dydaktyczną formę, starając się nie wykraczać poza umowny zakres socjologii miasta, chociaż się tego ściśle nie trzyma. Problematyka przestrzeni i miast jest wspólna dla kilku nauk, obecnie w znacznym stopniu zunifikowanych, toteż książka ta obficie korzysta z dorobku pokrewnych dyscyplin: geografii, demografii, statystyki i ekonomii czy historii urbanistyki. Wspólną oś tematyczną wyznaczają tytułowe pojęcia, wokół których prezentowany jest zestaw tematów i zagadnień oraz związane z nimi odautorskie komentarze. Zestaw ten obejmuje filozoficzne, geograficzne i socjologiczne ujęcia przestrzeni, główne orientacje teoretyczno-metodologiczne w socjologii miasta, a także ujęcia alternatywne, oraz bardziej szczegółowe zagadnienia dotyczące miejskiej przestrzeni: urbanizacji, kryzysu i odnowy miast, współczesnych aglomeracji, megamiast i miast globalnych. W odpowiednich miejscach zostały wyodrębnione analizy i dane odnoszące się do przestrzeni miejskiej w Polsce.

Wybór zawartości podręcznika jest, jak zawsze, sprawą odpowiedzialności autora i wypadkową jego intuicji. Głównym materiałem są w nim wcześniejsze publikacje autora, odpowiednio przeredagowane, uwspółcześnione i rozszerzone o nowe informacje. Cenną wytyczną były także najnowsze pozycje o podobnym charakterze, przede wszystkim polskich socjologów, jak wielokrotnie cytowane w tekście dzieło Bohdana Jałowieckiego i Marka S. Szczepańskiego (2006) poświęcone socjologicznej perspektywie ujmowania miasta i przestrzeni czy niedawno wydane książki Anny Karwińskiej (2008) i Władysława Misiaka (2007). Ważnymi punktami odniesienia były również znane i cenione w świecie: amerykański podręcznik socjologii miasta Marka Gottdienera i Raya Hutchisona (2000) oraz, w mniejszym stopniu, brytyjski Petera Saundersa (1986). Wreszcie, porównanie (Internet jest w takim wypadku nieocenionym ułatwieniem) zawartości sylabusów nauczania socjologii miasta w kilku uczelniach Europy i Ameryki. Treść i układ opracowania nie naśladują jednak żadnego z tych źródeł inspiracji.

Zadaniem akademickiego podręcznika jest sprawozdanie pewnego etapu naukowej wiedzy na dany temat. Układ prezentowania socjologicznej problematyki miast i przestrzeni miejskiej uwzględnia dwa klucze rzeczowe: od zagadnień teoretycznych do ilustracji wspartych danymi statystycznymi oraz od ogólnych do szczegółowych przedmiotów rozważań. W niniejszym podręczniku przeważa prezentacja stanowisk, orientacji badawczych i szkół ograniczona do najbardziej reprezentatywnych przykładów, świadomie unikająca polemiki z nimi i nieprzyjmująca żadnych apriorycznych założeń. Oznacza to zarówno synkretyczny sposób prezentacji, jak i świadomą eliminację niektórych wątków teoretycznych.

Intencją tego podręcznika jest także przekonanie czytelnika (w co wierzy jego autor), że konwencjonalnie pojmowana - z punktu widzenia najnowszych nurtów we współczesnych naukach humanistycznych - socjologia miasta nie wyczerpała swoich możliwości. Kontynuuje on sposób myślenia wybitnych polskich socjologów, których autor miał szczęście spotkać na swojej akademickiej drodze, przede wszystkim Wacława Piotrowskiego i Aleksandra Wallisa. Nie bez znaczenia dla osobistej biografii i sposobu podejścia do problematyki miejskiej były także spotkania z Davidem Harveyem, wybitnym, światowej sławy geografem, będącym uznanym autorytetem także dla socjologów miasta.

Część I podręcznika jest poświęcona problematyce przestrzeni, z czego rozdział 1 omawia inspiracje zaczerpnięte z innych nauk, po które wprost lub pośrednio sięga socjologia, a rozdział 2 pokazuje różne perspektywy widzenia problematyki przestrzeni w socjologii. Część II ma za przedmiot miasto ujmowane z dwóch punktów widzenia: rozdział 3 zestawia główne orientacje teoretyczne i metodologiczne w socjologii miasta, natomiast rozdział 4 wskazuje alternatywne, mniej akademickie sposoby widzenia natury miasta jako środowiska mieszkalnego i jego odwzorowanie w świadomości społecznej.

Część III dotyczy przemian przestrzeni miejskiej. Rozdział 5 pokazuje proces tworzenia się przestrzeni zurbanizowanej w perspektywie pokrewnych nauk oraz socjologicznej refleksji nad urbanizacją, a szybkość dokonujących się wówczas zmian ilustrują rewolucje w poszczególnych dziedzinach oraz Manchester, Lyon i Łódź, miasta uznawane za szczególnie sugestywne przykłady. Mamy jeszcze przed oczyma minione stulecie, które stworzyło metropolie - najbardziej wyrafinowaną postać organizacji przestrzeni. Obecnie musimy jednak weryfikować niektóre aksjomaty na temat urbanizacji. Do niedawna jeszcze sądzono, że przebiegać ona będzie zgodnie z liniowym działaniem efektu skali: duże miasta będą wciąż zwiększały swój obszar i zaludnienie. Tymczasem współczesna urbanizacja podąża innymi drogami, dzieląc świat na dwie sfery. W pierwszej, zwanej umownie bogatą Północą (do której aspiruje także Polska), odsetek ludności miejskiej zbliża się do 80%, jednak to nie duże miasta wyznaczają jakość przestrzeni mieszkalnej. Cywilizacja miejska, infrastruktura i atrybuty nowoczesnego standardu życia, takie jak wygoda, łatwość przemieszczania się, obfitość usług, bliskość miejsc pracy, są osiągalne poza dużymi metropoliami. Pożądanym środowiskiem zamieszkania są suburbia lub osiedla obrzeżne, utożsamiane z tym, co zasobne i modne - w przeciwieństwie do dużych miast, z których wyprowadzają się młodsze roczniki mieszkańców, a wokółśródmiejskie dzielnice są symbolami komunalnego zaniedbania i patologii. Zagadnienia te przedstawia rozdział 6, opisujący kolejne stadia urbanizacji jako przestrzenną ekspansję i różnicowanie się struktur miejskich: tworzenie się metropolii, suburbanizację, następnie dezindustrializację i depopulację oraz bardziej jeszcze aktualne, jak rozlewanie się miast i dezurbanizację.

Część IV tego podręcznika wiąże się z niezwykle istotną i wrażliwą społecznie problematyką kryzysu miast, pokazaną głównie w perspektywie faktograficznej, a zatem w świetle danych na temat biedy, bezrobocia, przestępczości, segregacji rasowej czy niedostatku finansów miejskich. Termin "kryzys miast", po części będący metaforą, ale oznaczający także prawdziwie drastyczne realia życia miejskiego, wprowadzono do naukowego obiegu na początku lat siedemdziesiątych XX wieku, na fali ideologicznej krytyki kapitalizmu powodującego, jak wówczas wierzono, kryzys całego społeczeństwa, sprzeczności i napięcia w gospodarce, niekontrolowany wzrost patologii w miastach, ubóstwo systemów oświatowych czy indolencję i dwulicowość władzy. Poświęcony jest temu rozdział 7. Najwyżej rozwinięte społeczeństwa podjęły jednak przeciwdziałania, nazwane generalnie odnową miast, usiłujące likwidować lub przynajmniej łagodzić te problemy. Był to szereg przedsięwzięć z zakresu polityki społecznej i komunalnej, głównie związanych z renowacją wartościowej zabudowy dla nowych funkcji, mających również znaczenie dla reorganizacji podstaw życia społecznego i utrwalania nowych praktyk demokratyzacji. Rozdział 8 dotyczy odnowy miast na przykładzie jej przebiegu w Stanach Zjednoczonych, podczas którego sprawdzano podstawowe rozwiązania, oraz uwarunkowań podobnych przedsięwzięć w Europie i w Polsce, w tym również kontrowersyjnej, chociaż powszechnie stosowanej, gentryfikacji.

Część V zajmuje się wybranymi, nowymi kierunkami zmian w przestrzeni miejskiej oraz pojawiającymi się w niej formami. Porusza jedne z najbardziej obfitych w konsekwencje zagadnienie globalizacji i jej antynomii, glokalizacji. Dalej zajmuje się nowymi formami w przestrzeni, związanymi ściśle z nowoczesnością, szybkim rozwojem i dobrobytem: metropoliami i "kreatywną" gospodarką oraz funkcjami, jakie w nich się koncentrują, miastami obrzeżnymi i osiedlami zamkniętymi. Uwzględnia także wybrane kierunki przekształceń przestrzeni miast Europy.

Rozdział 10 przedstawia problematykę miejską w świetle rozwoju urbanizacji na świecie oraz dwóch różnych wytwarzanych przez nią formach przestrzeni zurbanizowanej w makroskali: megamiast i miast globalnych. Problematyka megamiast dotyczy połowy globu nazywanej lekceważąco ubogim Południem, gdzie do szybko rosnących centrów miejskich każdego dnia zmierzają tysiące współczesnych nomadów, uciekających przed głodem lub groźbą utraty życia we wsiach, jednak bez szans na pracę i godziwe przetrwanie. To świat przymusowych mieszkańców najnędzniejszych slumsów, którym żaden rząd czy międzynarodowa organizacja nie jest w stanie pomóc. Rzadko się o nich myśli w krajach sytej, bogatej Północy. Zagadnienia urbanizacji w krajach rozwiniętych i rozwijających się zostały w tym rozdziale zestawione z głównymi tendencjami charakteryzującymi przemiany przestrzeni Polski i polskich miast. Każdy z rozdziałów podręcznika zamyka krótkie podsumowanie jego zawartości.

Intencją autora było pokazanie sytuacji przestrzeni i miast w szerszym kontekście, nieograniczonym do socjologii. Polskie doświadczenia w dwadzieścia lat po zmianie systemowej są integralnym fragmentem szerszej problematyki miejskiej Unii Europejskiej i całego obszaru występowania globalnego kapitalizmu. Zmiany w strukturze przestrzenno-funkcjonalnej polskich miast powielają na ogół uniwersalne, obserwowane wcześniej w innych krajach prawidłowości. Zapewne będą nabierały coraz większej dynamiki procesy dekoncentracji i suburbanizacji. Pod wpływem ogólnych prawidłowości formy osadnictwa ulegają polaryzacji - obok elitarnych enklaw "osiedli zamkniętych" rozszerzają się sfery niedostatku i zjawiska dezorganizacji społecznej. Wiele fragmentów centralnie położonych dzielnic dużych aglomeracji w Polsce będzie ulegać, jeśli już nie ulega, degradacji. Ich kontrast z kwitnącymi śródmiejskimi dzielnicami biznesu czy nowoczesnym budownictwem apartamentowym może być coraz dotkliwszy. Obszerna prezentacja doświadczeń amerykańskich i europejskich w dziedzinie kryzysu i odnowy miast ma również na celu pokazanie ich przydatności w polskich warunkach.

Każda próba interpretacji problematyki wielkomiejskiej jest skazana na arbitralność. Można ją ujmować z perspektywy jednostkowej czy mechanizmów wpływających na zachowania jednostek w małych grupach lub przy jej rozpatrywaniu uwzględniać działania ludzi w określonych rolach społecznych. Można też twierdzić - per analogiam do głównych tez teoretyków globalizmu - że chociaż współczesne procesy i zjawiska w kapitalizmie są w znacznym stopniu sterowane z góry (np. przez ponadnarodowe korporacje lub globalne tendencje czy wahania koniunktury), to w ostatecznym rachunku na decyzje i zachowania jednostek lub grup wpływają także uwarunkowania w skali mikro, a wyjaśnianie procesów zachodzących w strukturach osadniczych musi także brać pod uwagę zmienne dotyczące struktur pośrednich: struktury społeczno-zawodowe czy społeczności oraz różnorodne aspekty kultury, jak kategorie stylu życia lub wzory konsumpcji. Podręcznik ten nie eksponuje nadmiernie żadnej z możliwych perspektyw teoretyczno-metodologicznych, skłaniając się raczej do przekonania, że potrzebna jest integracja globalnego sposobu widzenia z elementami społeczno-kulturowymi w jedną wspólną perspektywę.

Ograniczone ramy podręcznika nie pozwalają na pogłębioną, pretendującą do kompletności analizę wielu zagadnień. Lista tematów, które nie zostały poruszone, jest obszerna. Autor był tego świadomy, ale wybór zawartości musiał być kompromisem między objętością a chęcią przekazania wszystkich ważnych treści. Należy mieć nadzieję, że opracowanie to przyczyni się do lepszego, bardziej wszechstronnego zrozumienia istoty przestrzeni miejskiej i jej społeczno-kulturowych uwarunkowań.

Dziękuję Wydawnictwu Naukowemu PWN za mądrą politykę zachęcania autorów, a mojej żonie Urszuli za wyrozumiałość dla mnie, pochłoniętego przygotowaniem tej książki.

ROZDZIAŁ 1 Inspiracje: przestrzeń w filozofii i geografii

Życie miast i zamieszkujących je ludzi dzieje się w przestrzeni. To główny powód, dla którego rozważania na jej temat otwierają tę książkę. Istniejemy i poruszamy się w przestrzeni, mamy do czynienia z rozmieszczeniem w niej - w różny sposób iw różnych odległościach - rzeczy, które charakteryzują się pewnymi przestrzennymi właściwościami. Z perspektywy przeciętnego człowieka przestrzeń wydaje się czymś prostym i zrozumiałym, łatwym do uchwycenia: przemierzamy ją samochodem lub innym pojazdem, pokonujemy w niej jakiś dystans, osiągamy inne miejsca, oglądając po drodze zmieniający się krajobraz. Powszechne rozumienie przestrzeni oparte na sugestii zmysłów funkcjonuje za pomocą takich pojęć, jak miejsce, usytuowanie, powierzchnia, lokalizacja, odległość, orientacja (góra, dół, w lewo, w prawo).

Inaczej jest wówczas, gdy przestrzeń staje się przedmiotem głębszej refleksji. W jaki sposób dochodzimy do własnego (subiektywnego), a w jaki do obiektywnego pojmowania przestrzeni? Jak możemy sprawdzić, że pojmujemy ją właściwie? Czy przestrzeń fizyczna to jedyna dostępna przestrzeń, czy też istnieje wiele przestrzeni? Jaki jest związek między przestrzenią a sposobem jej odbioru - percepcją? Im więcej stawiamy podobnych pytań, tym dalej od jednoznacznych i prostych odpowiedzi.

Przestrzeń można sobie wyobrazić za pomocą pewnego układu odniesienia, na przykład współrzędnych geograficznych, lub opisać z perspektywy postrzegającego ją podmiotu. Dla socjologii ma ona głównie ludzki wymiar, co znaczy tyle, że przestrzeń fizyczna oraz przestrzeń społeczna są, lub przynajmniej powinny być, nierozdzielne. Przestrzeń, choć nieożywiona, pełni różne role (także w znaczeniu nieobojętnym dla socjologii): oddziałuje i sama jest przedmiotem oddziaływania, łączy lub dzieli ludzi, wyznacza granice i tworzy dystanse. Jedne socjologiczne teorie pojmują, za filozofią, przestrzeń jako materialny, plastyczny atrybut lub szerzej - jak integralną część materii, inne zaś jako abstrakcję, wytwór kultury albo ludzkich zdolności percepcyjnych.

Poznawanie i opisywanie obiektów lub zjawisk w przestrzeni odsyła wprost do teorii filozoficznych. Przestrzeń, obok czasu, to jedna z najdawniejszych kategorii analitycznych w filozofii bytu (ontologii) oraz poznania (epistemologii). Oddzielamy dalej świadomie przestrzeń od czasu, chociaż obie kwestie zwykle są rozpatrywane łącznie. Przedstawimy wybrane spośród wielu koncepcje przestrzeni, traktując je jako reprezentacje określonego sposobu myślenia oraz mając na względzie ich inspirujący wpływ na socjologię.

Podejrzenie, że rozumienie przestrzeni w naukach ścisłych i humanistycznych dzieli głęboka różnica, jest niesłuszne. Obie te główne dziedziny ludzkiej refleksji zapatrują się na elementarny sens przestrzeni zaskakująco podobnie. Dla nauk ścisłych, podobnie jak dla społecznych czy humanistycznych, przestrzeń istnieje

"między" dwiema lub więcej sferami, dziedzinami czy podmiotami i jest niesamodzielną odległością albo stosunkiem powstającym przez odniesienie jednej rzeczy (podmiotu lub przedmiotu) do drugiej. Inaczej: jest to relacja między pewnymi obiektami bądź zbiorem obiektów.

Filozoficzne i geograficzne koncepcje przestrzeni przedstawiane w tym rozdziale projektują zarys ogólnej orientacji, generalnych schematów i pojęć inspirujących socjologię. Trudno spodziewać się, że będzie dominował wśród nich jeden paradygmat, zwłaszcza w epoce ponowoczesności, mającej za wyróżnik wielokulturowość i swoistą polifoniczność teoretyczną. Są tu zatem pokazane, w ograniczonym wyborze, różne punkty widzenia - dalekie od jedności, chociaż usiłujące spełniać podstawowy wymóg formuły Wilhelma Diltheya (1987): nauki przyrodnicze powinny dostarczać gruntownych narzędzi poznania zjawisk, nauki humanistyczne zaś - pomagać w ich zrozumieniu.

Przestrzeń w naukach ścisłych

Przestrzeń, jedno z głównych pojęć nauk w glosariuszu nauk podstawowych, w matematyce ma co najmniej kilkanaście różnych konotacji. Dla klasycznej matematyki ma ona sens relacyjny - oznacza zbiór dowolnych obiektów (np. funkcji, wektorów, liczb, figur geometrycznych lub stanów układu fizycznego), nazywanych punktami lub elementami przestrzeni, między którymi zostały ustalone relacje (związki, odniesienia itp.) natury geometrycznej, algebraicznej lub abstrakcyjnej. Może przybierać formę przestrzeni euklidesowej, będącej naturalnym elementem świata rzeczywistego (czyli prostej płaszczyzny lub przestrzeni trójwymiarowej). Jednowymiarowa przestrzeń euklidesowa jest nazywana prostą euklidesową, dwuwymiarowa zaś - płaszczyzną euklidesową. Kluczową własnością przestrzeni euklidesowych jest ich "płaskość" (Encyklopedia PWN 2002, s. 84). Przestrzeń w fizyce jest pojęciem odpowiadającym najbardziej rozpowszechnionemu pojmowaniu, jako trójwymiarowej, nieograniczonej rozciągłości (obszaru) lub też części tej rozciągłości objętej jakimiś granicami, wraz z miejscem zajmowanym przez dany przedmiot. Przestrzeń w tym rozumieniu oznacza to, co nas otacza i w czym przebiegają wszystkie zjawiska fizyczne.

W miarę postępującej matematyzacji fizyki, począwszy od XVIII wieku, pojęcie przestrzeni ulegało narastającej abstrakcji: zaczęto przez nie rozumieć każdy zbiór punktów, z którymi wiązały się określone wielkości. Sens tego pojęcia zmieniał się stopniowo w miarę rozwoju fizyki doświadczalnej i teoretycznej, zwłaszcza w XX wieku, czyli po upowszechnieniu się teorii względności Einsteina. Widziała ona przestrzeń jako nierozerwalnie związaną z czasem, z którym tworzyła wspólną czasoprzestrzeń, zależną od rozkładu i ruchu mas ciał. Z punktu widzenia ogólnej teorii względności, przestrzeń taka jest najbliższa rzeczywistości, pozwala na opisanie największej liczby zjawisk. Teoria Einsteina, akcentując związek przestrzeni i czasu w ramach sprzężonej czasoprzestrzeni, dostarczyła naukowych podstaw dowodowi na atrybutywny charakter przestrzeni wobec materii. Dzięki Einsteinowi fizyka i matematyka utwierdziły się w przekonaniu, że nie istnieje żadna bezwzględna natura czy struktura przestrzeni, a sama przestrzeń nie jest bytem absolutnym, lecz wymiarem względnym w stosunku do szybkości i ruchu obserwatora.

Dalszym krokiem w kierunku relatywizacji przestrzeni była niedawno spopularyzowana geometria fraktali. Tradycyjna geometria, będąca przedtem podstawą myślenia o przestrzenności, a zwłaszcza o jej odwzorowaniach (np. o mapach), opiera się na konstrukcjach złożonych z linii prostych lub krzywych. Tym sposobem wszystkie mapy stosowały przestrzenne wymiary prostoliniowe lub sferyczne. Fraktale mogą jednak działać odmiennie, zarysowując złożone krzywe zgięte w wielu skalach albo nawet w nieskończonej liczbie skal. To, co wydaje się małe na jednej skali, może okazać się znacząco większe przy zastosowaniu innej skali. Innymi słowy, przestrzeń nie jest jednorodna. Wewnątrz niej mamy do czynienia z wielką rozmaitością wymiarów i skal. Pojęcie skali (wymiaru) w takiej przestrzeni jest problematyczne samo w sobie wówczas, gdy większość zwyczajowych pojęć na temat przestrzeni opiera się na założeniu, że istnieje skala mająca jakiś absolutny sens, wedle której istnieją przedmioty małe i duże lub przedmioty o większej pojemności mogące mieścić w sobie mniejsze, a wszystkie one są wymierne (Peitgen, Jürgens, Saupe 2002).

Według geometrii fraktali przestrzeń ma formę nieprzejrzystej tekstury, gdzie żadna skala nie ma znaczenia, a każda wielkość może być podzielona na nieskończoną liczbę mniejszych składników, odnoszonych z kolei do nieskończonej liczby wzorników, do których można je przykładać. Nie ma większej czy mniejszej skali, tak jak nie ma bliższej czy dalszej odległości. Z geometrii fraktali wyrastają złożone systemy myślowe i teoria globalnego chaosu: motyl trzepiący skrzydełkami w jednej części świata może wywołać burzę w innej jego części. Nie ma żadnego bezwzględnego wymiaru, według którego małe przyczyny sprawcze wiązałyby się z niewielkimi skutkami lub przeciwnie - pokaźne przyczyny wywoływałyby skutki o wielkim zasięgu; nie ma tym samym bezwzględnej przestrzeni.

Materialistyczne i idealistyczne pojmowanie przestrzeni

Filozofia w swojej długiej historii stworzyła wiele definicji przestrzeni: jako próżni (u Demokryta), jako przestrzeni absolutnej (w teorii Newtona), jako przestrzeni względnej (w pracach Leibniza) czy wreszcie, w bliższych nam czasach, jako przestrzeni logicznej oraz wszelkich stanów rzeczy (u Wittgensteina). W miejsce systematycznego omówienia ograniczymy się dalej do przykładów w różnym stopniu inspirujących sposób widzenia przestrzeni przez socjologię.

W myśli filozoficznej od początku rywalizowały przeciwstawne koncepcje przestrzeni: idealistycznamaterialistyczna. Według pierwszej przestrzeń jest głównie wytworem poznającego umysłu, świadomości, myśli, a świat materialny jest wobec nich czymś pochodnym i wtórnym. Według drugiej przestrzeń istnieje materialnie, obiektywnie, w sposób nieoddzielny od mieszczących się w niej obiektów fizycznych. Nakładają się na to kolejne rozbieżne ujęcia: absolutystyczne i relatywistyczne. Według pierwszego z nich przestrzeń jest bytem absolutnym - w znaczeniu absolutyzmu idealistycznego lub mechanistycznego - czyli istnieje niezmienne i wiecznie, niezależnie od nastawienia ludzi czy społeczeństw. Według drugiego przestrzeń jest relatywna, czyli pojmowana jako zależność między obiektami, co implikuje materialistyczne pojmowanie przestrzeni, nieodłącznej od istniejących w niej, wzajemnie powiązanych obiektów (Rykiel, Pirveli 2005).

Następne rozróżnienie odpowiada epistemologicznej dychotomii postawy obiektywnej (Arystotelesowskiej) i subiektywnej (Platońskiej). Polaryzacja poglądów materialistycznych - uznających przestrzeń za realną, istniejącą obiektywnie, oraz idealistycznych - jako idei będącej wyobrażeniem umysłu, a więc rozumianej subiektywnie, odtwarza się w wielu rozbieżnych, socjologicznych koncepcjach przestrzeni. Opozycja subiektywizmu i obiektywizmu w naukach społecznych należy do najstarszych antonimii.

W świetle tych przeciwnych ujęć przestrzeń istniała sama przez się (czyli obiektywnie i materialnie, jak widział ją Arystoteles) lub jako kategoria poznania, podlegająca różnym przyczynowym zależnościom (w ten sposób, idealistycznie, pojmował ją Platon). Arystoteles, wiążąc przestrzeń z materią i ruchem, stworzył podstawę dla poglądu o obiektywnej naturze przestrzeni jako koniecznej i powszechnej właściwości wszelkich rzeczy. W koncepcji Platońskiej przestrzeń była czynnikiem pośredniczącym między światem idei a światem przedmiotów dostępnym zmysłom, przestrzenność zaś została uznana za jedyną cechę wspólną tym przedmiotom.

W filozofii nowożytnej, przynajmniej do czasu, jedną z głównych perspektyw badania natury i funkcji przestrzeni był zbudowany na potrzeby astronomii i fizyki model pustej przestrzeni Kartezjusza. Zapoczątkował on zmianę sposobu postrzegania przestrzenności. Kartezjusz stał na stanowisku materialistycznym: uznawał przestrzeń, rozumianą jako rozciągłość, za podstawowy i obiektywny atrybut materii. Według niego materia była rozciągliwa, a więc przestrzenna, co oznacza, że nie może istnieć rozciągłość (przestrzeń) bez materii, czyli próżnia. Definiowało to przestrzeń jako całość stosunków między współistniejącymi obiektami (przedmiotami) materialnymi, ich rozmieszczeniem, rozmiarami i kształtami, określanymi przez rozkład, porządek lub rozplanowanie materii w ruchu.

Poglądy Kartezjusza stały się podstawą aprioryzmu, który znalazł wyraz w ontologicznych i epistemologicznych poglądach Immanuela Kanta. W jego rozumieniu pojęcia przestrzeni i czasu należą do estetyki transcendentalnej. Kwestionując jednak obiektywną naturę przestrzeni, Kant określił ją jako daną a priori formę zmysłowości, wyobrażenie, cechę wytwarzaną przez ludzki umysł, stanowiącą warunek wszelkiego postrzegania i poznania. Autor Krytyki czystego rozumu stwierdzał, że przestrzeń możliwa jest wyłącznie jako fundament percepcji tkwiący w strukturze umysłu każdego podmiotu. Jego dzieło negowało model Kartezjański i stało się ważnym krokiem w stronę wypracowania podstaw nowożytnego, a nawet współczesnego poglądu na przestrzeń. W ujęciu Kanta była ona konstrukcją porządkującą elementy świata widzialnego ("rzeczy same w sobie") w postaci fenomenów, należała więc do form osobistego postrzegania świata. Kant sformułował tezę określającą przestrzeń jako konstrukcję abstrakcyjną, wypełnioną jednak konkretnymi przedstawieniami postrzeganymi przez ludzkie zmysły.

Przestrzeń nie jest więc niczym innym jak tylko formą wszelkich zjawisk zmysłów zewnętrznych, tj. podmiotowym warunkiem zmysłowości, pod którym jedynie naoczność zewnętrzna jest dla nas możliwa. [...] O przestrzeni, o istotach rozciągłych itd. możemy przeto mówić tylko ze stanowiska człowieka. Jeżeli pominiemy warunek podmiotowy [...], to przedstawienie przestrzeni nic nie znaczy (Kant 1986, t. 1, s. 103).

Idealistycznie pojmowana przestrzeń miała tu postać struktury podrzędnej wobec poznania zmysłowego. Ideę apriorycznej przestrzeni podjęli dalej filozofowie przełomu antypozytywistycznego i twórcy fenomenologii. Subiektywność, silnie akcentowana przez Kanta, w pracach neokantystów uzyskała rangę elementarnego problemu teoretycznego. Koncepcje przestrzeni mające za podstawę subiektywny idealizm rozpatrywały model przestrzeni apriorycznej jako czynnika określającego strukturę rzeczywistości czy nawet wartościującego występujące w niej zjawiska.

Na gruncie fenomenologicznej estetyki Kantowskie stanowisko wobec przestrzeni rozwinął Martin Heidegger, interpretując je jako problem ontologiczny i wskazując, że przestrzeń różni się od swoich poszczególnych składników nie stopniem czy też bogactwem złożoności, lecz nieskończenie, tzn. istotowo. Rozwijając tę myśl, Heidegger poszerzył koncepcję przestrzeni w duchu kantowskim: w swojej fundamentalnej pracy Bycie i czas (2004) ujął to w trzech aspektach: przestrzenności tego, co wewnątrz świata, przestrzenności bycia-w-świecie oraz przestrzenności jestestwa wobec przestrzeni. Uznanie indywidualnej, podmiotowej przestrzenności i oswojenie się z nią w tej funkcji, określane przez Heideggera jako oznaczoność, warunkuje istotową współotwartość przestrzeni. Filozofia Heideggera sprowadziła przestrzeń do postaci zespołu przestrzenności indywidualnych,stwierdzając ich podmiotowy, a równocześnie ponadindywidualny charakter.

Podobne zapatrywania, odnoszone do całego społeczeństwa rozumianego jako wspólnota kultury i światopoglądów, można było odnaleźć w pracach filozofów zbliżonych do Koła Wiedeńskiego, a także u badaczy o odległych nieraz od neokantowskich pozycjach. Z epistemologicznego, bliskiego idealizmowi punktu widzenia przestrzeń (np. utworu literackiego) była swoistą przestrzenią fenomenologiczną lub - jak określił to Edmund Husserl (1974, s. 26-39) w odniesieniu do przestrzeni postrzeganej - przestrzenią zjawiskową. Konsekwencją tego poglądu było odróżnienie przez niego przestrzeni obiektywnej obok przestrzeni realnej. Najszerszym wyobrażeniem, obejmującym nie tylko przestrzeń, ale także należące do niej przedmioty wraz z ożywiającym cały ten układ czasem, był Husserlowski świat przeżywany (Lebenswelt), nazwany "jedynym światem naprawdę doświadczanym".

Inspirowany poglądami Husserla Roman Ingarden (1970) rozróżnił przestrzeń realną, przestrzeń zorientowaną (konstytutywną warstwę przejawiającą się w postrzeganiu realnej przestrzeni), przestrzeń idealną oraz przestrzeń wyobrażeniową. Przestrzeń dzieła sztuki nazwał Ingarden przestrzenią przedstawioną. Zauważał przy tym, że ani ona, ani przedstawione w niej przedmioty nie mogą być traktowane jako byty idealne, gdyż mają charakter rzeczywistości, stąd są przedstawiane jako czasowe i przestrzenne. Chodzi tu o przestrzeń, która należy do przedstawianego świata realnego, ale jest ona co najwyżej podobna do struktury przestrzeni realnej, idealnej czy przestrzeni wyobrażeniowej. Przy analizie przedmiotów przedstawionych nie można mieszać ich z przedmiotami wyobrażeniowymi (tamże, s. 281). Przedmioty przedstawione należą do przestrzeni, która nie jest abstrakcją geometryczną ani jednorodnością fizykalną, lecz rzeczywistością odpowiadającą przestrzeni danej spostrzeżeniowości (tamże, s. 284).

W XIX i XX wieku silnym kontrapunktem dla idealizmu były poglądy marksistów, wsparte na masywnej podstawie dialektyki Hegla i ówczesnych osiągnięć nauk przyrodniczych, zwłaszcza darwinizmu. Twórcy marksizmu szukali potwierdzenia zasad przeciwnych idealizmowi czy fenomenologii: materialnej jedności świata, wieczności i niezniszczalności materii i ruchu oraz wzajemnego przechodzenia w siebie różnych form materii. Według marksistowskiej teorii poznania, inaczej niż uważali idealiści, cała rzeczywistość ma naturę materialną, a poszczególne składniki czy przejawy istnienia materii podlegają określonym prawidłowościom. W materialnym świecie jest także miejsce dla elementów transcendentnych, występujących jednak tylko w związku z realnymi ciałami i będących wynikiem ewolucyjnego rozwoju materii. Teoria poznania według materializmu historycznego głosiła, iż przedmioty są niezależne od umysłu. Karol Marks i Fryderyk Engels w Ideologii niemieckiej (1961) mocno podkreślali, że to materialne warunki i określoność społecznego działania ludzi są tym, co wytwarza i czyni zrozumiałym również cały horyzont ich myślenia.

Wytwarzanie idei, wyobrażeń, świadomości splata się zrazu bezpośrednio z materialną działalnością ludzi i ich materialnymi stosunkami wzajemnymi, stanowi język rzeczywistego życia. Wyobrażenia, myślenie, duchowe obcowanie ludzi wypływają tu jeszcze bezpośrednio z ich stosunków materialnych. [...] Ludzie są wytwórcami swoich wyobrażeń, idei itd., ale ludzie rzeczywiści, ludzie działający, uwarunkowani przez określony rozwój ich sił wytwórczych i odpowiadających tym siłom stosunków aż do najwyższych ich form włącznie. Świadomość nie może być nigdy niczym innym jak świadomym bytem, a byt ludzi to ich rzeczywisty proces życiowy (Marks, Engels 1961, s. 27).

Rzeczy materialne istnieją niezależnie od wrażeń, jakie wywołują. Są dostępne poznaniu, gdyż wiedza ludzka jest oparta na doświadczeniu i weryfikowana przez praktykę życiową. Filozofia marksistowska nawiązywała w ten sposób do Arystotelesowskiej tradycji rozumienia prawdy, doceniając jej racjonalizm. Przedmiotem dociekań były prawa ruchu, zmiana i rozwój w przyrodzie, w myśleniu, w życiu ludzkim i społecznym. Potwierdzała w ten sposób niestałość świata przyrody oraz ludzkich myśli jako odbicia rzeczywistego świata. Dialektyka na wzór heglowski, stosowana do opisu rzeczywistości, miała przezwyciężać metafizyczny (fenomenologiczny) sposób rozumowania. Opierała się na założeniu istnienia czterech głównych właściwości materialnego świata: wzajemnych powiązaniach i uwarunkowaniach wszelkich zjawisk, ciągłości ich rozwoju, stałości tego rozwoju powodowanej przez narastanie zmian ilościowych i jakościowych oraz ich uzależnienie od wyniku ścierania się przeciwieństw. Powiązania i uwarunkowania wszelkich zjawisk oznaczały zarazem, że nie ma pośród nich żadnego, którego istnienie nie miałoby przyczynowego uzasadnienia i odniesienia do pozostałych składników rzeczywistości.

W myśli marksistowskiej nie ma otwartych nawiązań do przestrzeni, umieszczanej przez tę filozofię w pojemnej sferze przyrody. Z tezy o współzależności wszystkich rzeczy i zjawisk wynikał wniosek, że świat materialny jest organiczną całością, w tym również kształt przestrzeni zależy od wszelkich uwarunkowań, jakie jej towarzyszą i jakie ją współtworzą. Dlatego zapewne to dialektyczne i holistyczne ujęcie tak silnie przemawiało do wyobraźni twórców koncepcji przestrzeni inspirowanych neomarksizmem: paradygmatu ekonomii politycznej, nowej socjologii miasta czy geografii humanistycznej.

Chociaż w XX wieku przestrzeń, obok czasu, należała tradycyjnie do głównych kategorii przenikających refleksję filozoficzną i antropologiczną, między tymi pojęciami zarysował się pewien rodzaj napięcia - refleks bardziej ogólnych i szerszych zmian w stosunkach między czasem i przestrzenią w kulturze. Po fascynacji fenomenem czasu w pierwszej połowie stulecia, uwaga skupiła się bardziej na przestrzeni i miejscu. Współczesna filozofia przestrzeni wyrasta z idei greckiej polis, z filozofii Kartezjańskiej - miejskiego ratio, z filozofii Oświecenia - przemysłowej wydajności, świeckości, umowy społecznej, nowego społeczeństwa, dominacji miasta nad romantyczną naturą wsi (Rewers 2005, s. 10). Ta wielość źródeł i perspektyw koresponduje z różnorodnością postmodernistycznych koncepcji przestrzeni.

Przestrzeń zajmuje także znaczące miejsce w koncepcjach reprezentujących jeden z ważniejszych działów filozofii, czyli estetykę, przy czym ujmuje to w sposób bliski socjologii. Przykładem takiego podejścia są myśli wybitnego estetyka i historyka sztuki Mieczysława Porębskiego na temat istnienia sztuki w przestrzeni symbolicznej, w przeciwieństwie do obiektów w przestrzeni fizycznej i matematycznej. Porębski (1978, s. 28) nazywał taki symboliczny obszar istnienia sztuki przestrzenią w aspekcie ludzkim, ponieważ "wracamy do niej i ona wraca do nas, ilekroć tego zechcemy, w której sytuujemy się sami, nie zaś jesteśmy - co ma miejsce w przestrzeni fizycznej - z góry, raz na zawsze i nieodwracalnie usytuowani".

Przestrzeń heterotopii i utopii

W drugiej połowie XX wieku wpływowy, znany z nonkonformizmu francuski filozof, historyk i literaturoznawca, jeden z prekursorów postmodernizmu (choć sam siebie do tego nurtu nie zaliczał) Michel Foucault (1926-1984) był autorem liczących się przemyśleń na wiele tematów typowych dla postmodernizmu. Jego oryginalne, choć nie zawsze przejrzyste poglądy pobudzały również wyobraźnię wielu socjologów (mimo że, zdaniem Jerzego Szackiego, miał słabe związki z socjologią; zob. Szacki 2002, s. 902). Foucault nie uważał siebie za teoretyka przestrzeni, choć jego teksty mieniły się od przestrzennych metafor. W krótkim eseju Inne przestrzenie (2005), pełnym zawiłych przenośni i słowotwórczych pomysłów, wyłożył swoje rozumienie przestrzeni.

Obecna epoka będzie przypuszczalnie w większym stopniu epoką przestrzeni. Znajdujemy się w czasach symultaniczności, w epoce zestawiania, w epoce rzeczy bliskich i dalekich, jednego obok drugiego, rozproszonego. Znajdujemy się w momencie, kiedy, jak sadzę, świat wydaje się nie tyle długą historią rozwijającą się w czasie, co siecią łączącą punkty i przecinającą własne poplątane odnogi (Foucault 2005, s. 117).

Wiek współczesny przykłada szczególną wagę do terytoriów, obszarów, określa sam siebie względem punktów i linii wyznaczających przestrzeń. Równie ważny jest czas, nieodłącznie związany z przestrzenią, a powiązania między nimi zmieniają się i przybierają różne konfiguracje. Pośród wielu miejsc wartych uwagi najbardziej interesujące są te, które posiadają osobliwą właściwość bycia w relacji ze wszystkimi innymi miejscami - jednak w sposób, który podaje w wątpliwość, neutralizuje albo odwraca zbiór doznań, jakie te miejsca wywołują, odbijają lub odzwierciedlają (np. hotel, który "udaje", że jest kościołem).

Każde społeczeństwo tworzy własne reguły czy kodeksy zmuszające członków do myślenia lub postrzegania różnych miejsc w ściśle określony, jedynie słuszny, a nie dowolny czy indywidualny sposób, najczęściej w interesie opresyjnych z natury sił społecznych. Podobnie każda kultura wyraża prawdę i wartości moralne, tyle że na swój własny, niepowtarzalny sposób. Można radykalnie krytykować istniejące społeczeństwo, projektując w jego miejsce przeróżne utopie. Można w ten sam sposób wyobrażać sobie przestrzenie doskonałe, idealnie zorganizowane, lecz nierzeczywiste - idealne miejsca w istocie pozbawione realnego miejsca. Ale równie dobrze można nie odrywać się od rzeczywistości, a mimo to wytwarzać własne przeciwmiejsca lub kontrmiejsca, będące "rodzajem efektywnie odgrywanej utopii, w której wszystkie inne rzeczywiste miejsca, jakie można znaleźć w ramach kultury, są jednocześnie reprezentowane, kontestowane i odwracane" (tamże, s. 120).

Foucault dzieli społeczną przestrzeń na dwie kategorie: heterotopieutopie. Obie znaczą określone stany: heterotopie są realne i urzeczywistniają się na ziemi, utopie natomiast są niemożliwe do zrealizowania w rzeczywistym świecie. Przestrzeń odsłania najpełniej swój heterogeniczny charakter wówczas, gdy porządki sacrum i profanum zostają kulturowo podważone. Staje się wówczas heterotopią - kontrmiejscem lub też innym miejscem, będącym mimo to nadal odbiciem przestrzeni realnej, jak na przykład biblioteki, muzea, szpitale, terminale lotnicze, dworce kolejowe czy restauracje, a nawet wesołe miasteczka. Słowem, wszystkie miejsca niczyje, z założenia odwiedzane tylko czasowo lub na krótko, nieoswojone, stanowiące przestrzenie między (między jednym etapem podróży a drugim, między teraźniejszością a przeszłością, między miejscem pracy a domem).

Heterotopia (od gr. heterotopos - różne lub inne miejsca) jest kategorią oznaczającą miejsce miejsc, umożliwiającą opis splątanych sieci relacji wyznaczających miejsca i pozwalającą na rekonstrukcję reguł ich nieustannej kreacji lub rekreacji w zróżnicowanych praktykach społecznych. Heterotopie istnieją zapewne w każdej kulturze, w każdej cywilizacji. "Miejsca tego typu są poza wszystkimi miejscami, chociaż nie jest wykluczona możliwość wskazania ich lokalizacji" (tamże, s. 120). Są one absolutnie odmienne od wszystkich miejsc, które odzwierciedlają, i jednocześnie pozostają w lustrzanej (przeciwnej) relacji do pojęcia utopii - miejsca bez miejsca.

Miejsca-heterotopie mają związek z kulturą społeczności, w której funkcjonują i gdzie są znakami ustanawiania nowych norm wówczas, gdy stare normy przestają funkcjonować. Heterotopie są również sposobem postrzegania przestrzeni jako nacechowanej w określony sposób. Mianem tym można określić szczególne miejsca o cechach zmiennych, hybrydycznych, wirtualnych lub naznaczonych ukrytymi śladami historii. Foucault (2005, s. 121-122) przytacza przykład cmentarza: w świetle historycznych zmian lokalizowania go w przestrzeni miejskiej (raz w centrum, kiedy indziej na peryferiach) można dostrzec zmiany sposobu postrzegania śmierci, która w oczach społeczeństwa stawała się coraz bardziej toksyczna i niehigieniczna. Heterotopia jest więc przestrzenią lub miejscem zawieszonym między prawdziwą przestrzenią społeczną a przestrzenią utopijną. Istotny jest przy tym czas, który zmienia daną przestrzeń bądź też przeciwnie, zdaje się kumulować ją w jakimś miejscu (jak w muzeach lub na strychach starych domów, gdzie przechowuje się historie wielu pokoleń). Wszystkie kultury ustanawiają heterotopie - jest to stała właściwość każdej ludzkiej zbiorowości.

Heterotopie nie mają żadnej uniwersalnej postaci i mogą przyjmować rozmaite formy:

Heterotopie kryzysu, będące zasłoniętą przed oczami innych, wydzieloną przestrzenią, jak (w kręgu kultury europejskiej) szkoła z internatem albo pokój w motelu, gdzie działania czy zachowania niemożliwe do jawnego realizowania rozgrywają się poza zasięgiem wzroku. W tzw. społeczeństwach prymitywnych są to miejsca święte lub zakazane, gdzie przebywają jednostki będące w stanie pewnego kryzysu wobec pozostałych, np. młodociani, starcy lub ciężarne kobiety. Heterotopie dewiacji - takie, w których umieszcza się osoby wykraczające swoim dewiacyjnym zachowaniem czy stanem poza ogólnie przyjętenormy(sanatoria, szpitale, schroniska, więzienia, domy opieki). Heterotopie jednego realnego miejsca, mogącego zestawiać liczne, pozornie odległe od siebie przestrzenie i miejsca, we wspólną rzeczywistość - na przykład ogrody będące pierwotnie (w kulturze Orientu) odwzorowaniem dywanów i świętą przestrzenią, a także mikrokosmosem dla różnych istnień (owadów, roślin, drobnych zwierząt). Heterotopie związane z akumulacją czasu, na przykład muzea przechowujące pod jednym dachem przedmioty należące do różnych epok i stylów, które istnieją jak gdyby poza czasem, broniąc swej zawartości przed jego niszczącym wpływem. Heterotopie związane z czasem w postaci płynnej, przejściowej - czasowego świętowania, jak jarmarki wypełniające się ludźmi w określonych porach lub wioski wypoczynkowe dla mieszkańców miast. Heterotopie systemu otwarcia i zamknięcia, który je izoluje lub przeciwnie - czyni przepuszczalnymi, co sprawia, że generalnie nie są to miejsca łatwo dostępne, jak przestrzeń publiczna. Wejście do nich jest albo przymusowe, albo też dostęp wymaga spełnienia określonych praktyk lub uzyskania pozwolenia, jak na przykład do skandynawskiej sauny. Heterotopie pozornie otwarte, które w rzeczywistości coś skrywają, na przykład amerykańskie motele, do których przyjeżdża się po to, aby ukryć przygodny romans. Heterotopie pełniące określone funkcje w stosunku do pozostałej przestrzeni. Funkcje te polegają na biegunowej przeciwstawności: jest nią albo tworzenie iluzji przedłużania rzeczywistej przestrzeni (heterotopia iluzji), albo też idealne i dokładne porządkowanie, kontrastujące z rzeczywistym nieporządkiem (heterotopia kompensacji).

Heterotopią może być wyimaginowana przestrzeń przywołana przez dzieci w trakcie zabawy lub indywidualny obraz miasta tworzony przez mieszkańców. Foucault zwraca w ten sposób uwagę, że zrozumienie przestrzeni oraz relacje rozgrywające się wewnątrz lub też na zewnątrz niej wymagają stałych negocjacji, mogą być osadzane w coraz to innych miejscach i artykułowane wciąż od nowa. Przestrzeń ma znaczny wpływ na ludzi, zwłaszcza na związane z nią doświadczenia, zależnie od tego, czy jest do niej swobodny dostęp, czy też należy dostosować się do jej wymogów.

Foucaultowska perspektywa, nazywająca heterotopiami miejsca będące antytezami albo alternatywami konkretnych miejsc, pozwala także na uchwycenie procesu sukcesywnego zastępowania heterotopii przez wirtualną rzeczywistość. Przykłady panujących społecznych struktur władzy (dla Foucaulta są to naturalizowane albo tradycyjne trajektorie historii) pokazują, jak w historię i cywilizację Zachodu wpisane jest kontradyktoryjne myślenie: sakralne lub świeckie, niebiańskie i ziemskie, zamknięte lub otwarte, wiejskie i miejskie (pomijamy tu obszerne rozważania Foucaulta o władzy i zniewoleniu). Najwyższy czas, apeluje filozof, zastąpić przestrzenność związaną z zachodnimi tradycjami filozoficznymi i architektonicznymi, opartymi na systemie hierarchii, siatek, dwoistości i dialektyce (czyli de facto całą spuściznę po Kartezjuszu), czymś bardziej elastycznym i mniej uporządkowanym jako sposób myślenia, za to lepiej przystającym do klimatu epoki ponowoczesności. Dla społeczeństwa przestrzeń nie jest więc pojęciem, do którego pasuje jakakolwiek normatywna miara, jest natomiast płaszczyzną łączącą różne światy albo wielokrotne perspektywy. Innymi słowy, chodzi o możliwość dostrzeżenia innych przestrzeni, tego, co z konwencjonalnego punktu widzenia niedostrzegalne, oglądania świata jak gdyby z drugiej strony lustra i odkrycia w ten sposób lekceważonych dotąd analitycznych horyzontów.

Sądzę, że pomiędzy utopiami a tymi całkiem odmiennymi miejscami, heterotopiami, może istnieć rodzaj mieszanego, pośredniego doświadczenia, jakim byłoby zwierciadło. Zwierciadło ostatecznie jest utopią, ponieważ stanowi miejsce bez miejsca. W zwierciadle widzę siebie tam, gdzie mnie nie ma, w nierealnej, wirtualnej przestrzeni, która otwiera się za jego powierzchnią; jestem tam - tam gdzie mnie nie ma, rodzaj cienia, który daje mnie samemu moją widzialność, który pozwala mi oglądać siebie tam, gdzie jestem nieobecny - oto jest utopia zwierciadła (tamże, s. 120).

Kluczem do zrozumienia Foucaulta jest uświadomienie sobie, że filozofowie postmoderniści radykalnie podważali fundamenty tradycyjnej filozofii Zachodu, głosząc wielość znaczeń i zjawisk oraz odrzucając pojęcia obiektywnej rzeczywistości społecznej i możliwości jej ostatecznej interpretacji. Rzeczywistość ta nie była dla nich niezależnym bytem postrzeganym przez zmysły, ale zaledwie konstrukcją tworzoną przez umysł. Rzecznicy najbardziej skrajnej wersji tych poglądów głosili, że nie ma w ogóle realnej rzeczywistości, nie istnieją obiektywne prawdy zewnętrzne wobec umysłu, a jedynie dominujące wersje rzeczywistości, propagowane przez rządzące grupy społeczne (zauważmy zbieżność z teorią geometrii fraktali, w której nie istnieją żadne obiektywne właściwości lub miary). Zamiast z prawidłowości czy twardych reguł, rzeczywistość jest materią utkaną z dowolnie układających się zdarzeń. Rolę takich zdarzeń w kulturze i w życiu społecznym analizowali w ostatnich dziesięcioleciach także inni badacze, wszyscy zgodnie podkreślając konstytutywne dla rozpatrywanej rzeczywistości znaczenie jednostkowych lub jednorazowych epizodów. To z obecnością tu i teraz wiąże się jej niepowtarzalność (Rewers 2005, s. 239).

W eseju Foucaulta zawarta jest nowość: przedstawienie przestrzeni, rozpatrywanej przedtem głównie jako kategoria teoretyczna, również jako procesu ciągłego stawania się. To z kolei otwiera wrota dla przejścia od analizowania różnych wariantów osadzenia obiektów w przestrzeni do ustanawiania miejsc, których pojmowanie i rozumienie uwzględnia nie zobiektywizowane parametry, lecz przeświadczenie lub odczuwanie ich obecności. Heterotopie - kontrmiejsca będące odbiciem przestrzeni realnej - nie istnieją obiektywnie, mimo to są znaczącym sposobem postrzegania przestrzeni jako nacechowanej w określony sposób. Być może dlatego właśnie Foucaultowskie myśli są tak pobudzające i żyją stale w postaci sugestywnych projektów innego oglądu. Zdołały skutecznie zainspirować wszystkich tych, których uwiera gorset sformalizowanych zasad i pojęć i którzy gotowi są zaakceptować postmodernistyczne przekonania o przewadze niepowtarzalności nad powtarzalnością.

Przestrzeń wyprodukowana

W XIX i XX stuleciu, obok filozofii tradycyjnej oraz anglosaskiej filozofii analitycznej, jednym z trzech dominujących nurtów filozoficznych był marksizm. W jego ramach mieścił się tzw. zachodni marksizm (zwany także neomarksizmem). Jak zauważa Jerzy Szacki (2002, s. 520), trudno określić zakres i problematykę zachodniego marksizmu, można natomiast wskazać cechy różniące tę odmianę filozofii od jej wersji ortodoksyjnych, choćby marksizmu-leninizmu. Była to przede wszystkim krytyczna postawa, wskazująca główne wady ustrojowe, ale proponująca także środki zaradcze, obok niej empiryzm i logicznie uporządkowana struktura, ale także rezygnacja z wszechobejmujących, światopoglądowych stwierdzeń niepodatnych na naukową konfirmację lub falsyfikację, wreszcie racjonalistyczny obiektywizm. Centralnymi postaciami tak rozumianego marksizmu byli György Lukács, Fredric Jameson, a zwłaszcza Henri Lefebvre[1].

Francuski filozof Henri Lefebvre (1901-1991) był jednym z prekursorów neomarksistowskiego strukturalizmu, konsekwentnie wyznającym pogląd, że dla zrozumienia pewnych dziedzin rzeczywistości lub zjawisk niezbędne jest uchwycenie całej struktury, w której one występują, lub budowa takiego modelu, który wyjaśniałby ich rolę w środowisku bądź szerszym kontekście występowania.

Jego zainteresowania zdążały w kilku kierunkach, chociaż naczelne miejsce wśród nich zajmowała rewizja marksistowskiej ekonomii politycznej i twórcze rozwinięcie jej niektórych głównych idei. Lefebvre proponował zastosowanie do analizy procesów rozgrywających się we współczesnych społeczeństwach i miastach tradycyjnych, wielokrotnie rozważanych przez marksistów pojęć, takich jak kapitał, inwestycje kapitałowe, zysk, renta gruntowa czy wyzysk klasowy. Dostrzegając jednak ich ograniczoną przydatność w starej formule, rozwinął własną teorię obiegu kapitału w gospodarce i społeczeństwie. Istotą kapitalizmu, twierdził Lefebvre, jest konieczność nieustannego krążenia kapitału w celu wytwarzania zysku. Można przy tym wyróżnić pierwotny obieg, dzięki któremu powstaje większość narodowego dochodu do podziału oraz przeważająca część indywidualnego bogactwa. Obok niego istnieje drugi obieg kapitału, czyli obrót finansowy na rynku ziemi i inwestowanie w nieruchomości. W obu tych sferach obrót jest niemal pełny wówczas, gdy osiąga się zyski z wielokrotnych operacji. W drugim obiegu kapitału na rynku nieruchomości Lefebvre dostrzegał podstawowy mechanizm rozwoju przestrzennego współczesnych miast.

Ważnym obszarem zainteresowań Lefebvre'a była teoria przestrzeni. W opublikowanej w 1974 rokuksiążce La production de l'espace wyrażał pogląd, że dotychczasowe myślenie o przestrzeni koncentrowało się nadmiernie na jej podmiotowym poznawaniu, podczas gdy analizę przestrzeni należy osadzić na znacznie szerszym tle, zwłaszcza w połączeniu z odpowiadającymi jej stosunkami społecznymi. Analogicznie do charakteru stosunków produkcji (społecznych) typowych dla każdej formacji, Lefebvre umieszczał napięcia powstające na tle różnic w sposobie postrzegania i użytkowania przestrzeni między jednostkami, grupami i zbiorowościami społecznymi a organami i instytucjami władzy politycznej na jednym z pierwszych miejsc pośród płaszczyzn i przyczyn współczesnych konfliktów społecznych, na równi z konfliktami klasowymi. Równocześnie zwracał uwagę na rolę, jaką w wytwarzaniu struktury przestrzeni grają czynniki polityczne, czyli państwo i władza.

W rozważaniach innych filozofów można było dopatrzeć się antynomii między wytworzoną w umyśle idealną przestrzenią a przestrzenią rzeczywistą i materialną, czyli królestwem form konceptualnych a tym, co fizyczne i zarazem społeczne. Przestrzeń społeczna Lefebvre'a była rzeczywistą i określoną przestrzenią w realnym czasie. Nie jest ona abstrakcją, pisał Lefebvre, lecz jednym z ważnych czynników uczestniczących w tworzeniu społeczeństwa, przestrzenią społeczną wyprodukowaną przez społeczeństwo, pojemnikiem stosunków społecznych i naczyniem gromadzącym ślady historii ("wyniki przeszłych działań"). Przestrzeń uczestniczy w dialektycznej wymianie z ludźmi, trwającej przez historię. Nie jest jednak bierną płaszczyzną, na której rozgrywają się stosunki społeczne, ale pełni wobec nich aktywną lub wręcz instrumentalną rolę. Zawiera w sobie, przypisując im odpowiednie miejsca, społeczne stosunki produkcji oraz reprodukcji, począwszy od mikrostrukturalnych: między płciami i grupami wiekowymi oraz wewnątrz rodzin, do makrostrukturalnych, jak stosunki pracy, jej podział i organizacja. Wszystko to sprawia, że w przestrzeni i jej określonym kształcie odbija się jak w lustrze cała hierarchia i złożoność stosunków społecznych. Przestrzeń produkuje (wytwarza) społeczeństwo, pisał Lefebvre, po to, żeby odgrywała ona decydującą rolę w podtrzymywaniu ciągłości reprodukcji społecznej. Poszczególne odwzorowania (formy lub wyobrażenia) przestrzeni nie są hipostazami, ale wspólnymi wytworami praktyki politycznej, systemu społecznego, podziału pracy i sposobu produkcji.

Przestrzeń ma u Lefebvre'a dwojakie znaczenie. Po pierwsze, należąc do natury, we współczesnym świecie jest niczym innym niż rodzajem surowca, z którego czerpią wszystkie społeczeństwa w trakcie procesu wytwarzania przestrzeni. Po drugie, każdy sposób produkcji i każde społeczeństwo wytwarza przestrzeń we właściwy sobie sposób, uruchamiając charakterystyczne dla siebie praktyki, według których przestrzeń jest następnie konstruowana, naznaczana i przyswajana. Przybiera ona tym samym różne postacie. Może być czystą formą, pozbawioną wszelkiej treści i wolną od jakichkolwiek interpretacji ideologicznych. Może być w pełni wytworem społecznego procesu historycznego oraz przykładów ludzkiej aktywności. Dalej, być efektem społecznego podziału pracy, w tym sensie jest również miejscem - oparciem dla ludzi i pomieszczeniem dla ich wytworów. Wreszcie, może istnieć przestrzeń służąca polityce i władzy jako narzędzie manipulacji. Nade wszystko jednak przestrzeń jest produktem, jak inne produkty lub rzeczy, służącym reprodukcji społecznych sił wytwórczych. W swoim modelu przestrzeni Lefebvre wprowadza pojęciową triadę, charakteryzującą sposób jej istnienia i funkcjonowania. Są to zatem:

Praktyki przestrzenne obejmujące produkcję i reprodukcję, poszczególne miejsca i przestrzenne zespoły zabudowy, charakterystyczne dla każdego ustroju społeczno-ekonomicznego. Praktyki przestrzenne zapewniają pewien stopień ciągłości i spójności stosunków produkcji. Reprezentacje przestrzeni (représentations de l'espace), odpowiadające pojęciu przestrzeni (conçu l'espace) będącej przedmiotem analizy, dyskusji, planowania, projektowania - zawsze związanych ze stosunkami produkcji i wszelkimi wymogami, jakie te stosunki narzucają oraz wiedzą, znakami, kodami. Przestrzenie reprezentacji (espaces de la représentation), czyli głębsze znaczenia, jakie mogą kryć się za planami i realizacjami przestrzennymi.

Kodowane, powtórnie kodowane i zdekodowane, przestrzenie ucieleśniają złożoną symbolikę ukrytych lub tylko pozornie niewidocznych stron życia społecznego. Prowadzi to z jednej strony do krytyki społecznych porządków i myśli społecznej, z drugiej - przybiera formę ciała, estetyki, płci, przestrzeni mieszkalnej (l'espace vécu) albo historycznego podłoża nowych możliwości "uprzestrzennienia" życia społecznego.

Lefebvre pisał nie o tyle wytwarzaniu, co o produkcji przestrzeni. W jego trójczłonowym modelu została ona ściśle powiązana ze środkami produkcji oraz z reprodukcją sił wytwórczych. W kapitalizmie, będącym główną materią rozważań, środki produkcji znaczą przemysł, elektroniczne lub cybernetyczne technologie, wydobycie surowców, masowy agrobiznes z jednej strony, oraz krzywdząco niskie płace rzesz robotników, szczególnie kobiet i dzieci, w Trzecim Świecie - z drugiej.

Większość systemów prawnych jest nastawiona na ochronę własności prywatnej.

Różne formy przestrzeni w sojuszu z kapitałem wytwarzają także miasta: ze spadkobierców średniowiecznej tradycji przemieniły się one obecnie w centra finansowe, ośrodki władzy oraz indywidualnej i społecznej konsumpcji. Ludzkie siedziby są w nich wytwarzane jak "mieszkalne pudła".

Lefebvre zaprzągł marksistowską teorię do wyjaśnienia natury i struktury przestrzeni. Jedną z osi wytyczało tu pojęcie praktyk przestrzennych, różnych dla kolejnych formacji - sposobów produkcji. Każdy sposób produkcji chce siebie uwiecznić, powielić, a dążenie to jest widoczne na wszystkich poziomach społecznej struktury: od makroekonomicznego (inwestycje kapitałowe i alokacje kapitału finansowego), przez reprodukcję władzy czy sił wytwórczych, do skali domowego ogniska. Praktyki przestrzenne i wyprodukowana przestrzeń mają charakter przestrzeni społecznej, są one bowiem tworzone przez ludzi we współdziałaniu z naturą, w łańcuchu następstwa minionych i obecnego sposobu produkcji.

Przestrzeń ma także właściwości strukturalne: modyfikacja lub zmiana jednego z jej elementów składowych może powodować modyfikacje pozostałych. Da się jednak przewidzieć, w jaki sposób przestrzeń jako całość lub jej poszczególne składniki będą reagowały na te modyfikacje. Najważniejsze jest to, że sposób funkcjonowania przestrzeni powiela wszystkie obserwowalne fakty i prawidłowości formacji, na podłożu której wyrasta - co pozwala także cześciowo wyjaśniać naturę tych formacji za pomocą wyjaśniania natury przestrzeni. Dominacja kapitalizmu na współczesnym Zachodzie równa się coraz częściej produkowaniu abstrakcyjnej przestrzeni, cechującej się społeczną fragmentacją, homogenizacją i hierarchizacją. Lefebvre widział oznaki wyłaniającej się z tego nowej formy - przestrzeni zróżnicowania, nazwanej tak ze względu na oczekiwanie, że będzie ona dostatecznie odporna (w dialektycznym sensie) wobec sił homogenizujących przestrzeń abstrakcyjną. Współczesność już, jego zdaniem, dostarczała dowodów na istnienie konfliktu przestrzeni abstrakcyjnej (bezkształtnej) i przestrzeni zróżnicowania (mającej określony kształt i znaczenie).

Filozofia Lefebvre'a starała się sięgać ponowoczesności i obejmować refleksją współczesną przestrzeń społeczną. "Formą społecznej przestrzeni jest spotkanie, zgromadzenie, równoczesność [...]. Społeczna przestrzeń sugeruje faktyczne albo potencjalne zgromadzenie w pojedynczym punkcie, albo dookoła tego punktu" (Lefebvre 1991, s. 101). Mimo z pozoru odległej proweniencji ten sposób myślenia nie odbiega od postmodernistycznego. Co więcej, można wyobrazić sobie taką przestrzeń miejsca "spotkań, zgromadzeń, równoczesności" - lotniska, porty, dworce kolejowe, centra handlowe, podmiejskie osiedla, systemy transportu publicznego. Dalej, analizować zachowania na przykład w wielkim centrum handlowym, będącym przestrzenią reprezentacji korzystających z niej ludzi - konsumujących, krążących, podglądających, wałęsających się bez celu...

Wszystkie one konotują produkcję nowej przestrzeni społecznej.

Przestrzeń w perspektywie geografii

Wzajemne inspiracje geografii i socjologii miasta sięgają wspólnych korzeni i zbliżonego przedmiotu badań. Trudno byłoby dzisiaj ustalić granice obu przenikających się dziedzin. Obie mają podobne pole badawcze w postaci szeroko rozumianych środowisk życia ludzi oraz zbliżone lub wręcz analogiczne inspiracje teoretyczne i metodologiczne. Iwona Sagan (2008, s. 113), odnosząc to do geografii miast, podkreśla, że jej tradycyjną postać zdominowała obecnie geografia społeczna miast. Geografia społeczna (tak jak socjologia miasta) rozdwaja się na teoretyczno-metodologiczne postawy, odpowiadające idealistycznemu i materialistycznemu stanowisku w filozofii.

Pierwszym z nich jest geografia humanistyczna (geografia humanistyczna miasta). Pod tą nazwą kryje się obecnie zbyt wiele odgałęzień, by je tu bliżej przedstawiać, stąd zajmiemy się dalej kilkoma tylko reprezentatywnymi przykładami. Według Dobiesława Jędrzejczyka (2004, s. 73-78) teoretyczne i metodologiczne oblicze tej gałęzi geografii ukształtowały koncepcje nawiązujące do określonych stanowisk na temat przestrzeni w filozofii i w fizyce: pierwszą z nich jest koncepcja substancjalno-absolutystyczna, zgodnie z którą przestrzeń jest bytem istniejącym niezależnie od świata materialnego, drugą jest koncepcja absolutystyczno-subiektywistyczna, traktująca przestrzeń jako kategorię absolutną, niezależną od doświadczenia i subiektywną, trzecią zaś - koncepcja atrybutywistyczna oraz relatywistyczna, według której przestrzeń jest kategorią opisu układów będących zbiorami lub podzbiorami zjawisk społeczno-gospodarczych, rozpatrywanych pod względem pewnych atrybutów (zróżnicowania, sąsiedztwa, odległości).

Inni badacze sądzą, że współczesna geografia humanistyczna powinna mieć jeszcze ściślejsze związki z naukami humanistycznymi. Powszechnie stosowane przez nią od połowy XX wieku modele ilościowe nie są w stanie, ze względu na swoje zobiektywizowane założenia badawcze, interpretować lub syntetyzować mocno osadzonych w kulturze zjawisk percepcji, odczuć czy sposobów postrzegania otaczającego świata. Brytyjska autorka Sara Blair (1998, s. 544) nazywa zajmujące się tą problematyką stanowiska nową geografią kulturową, wyjaśniając, że korzysta ona obficie z wielu inspiracji: neomarksistowskiej krytyki kultury, strukturalizmu francuskiego i ekonomii politycznej, a jej narzędzia analityczne są zapożyczone z socjologii i badań nad kulturą. Podstawowe nastawienia i metodologia badawcza nowej geografii kulturowej są oparte na ujęciach jakościowych, wskutek czego to odgałęzienie geografii przekształca się w kulturową interpretację przestrzeni, uzupełniającą tradycyjne opisy i modele.

Inne podejścia w ramach tej odmiany geografii, o tożsamości zbliżonej do nauk humanistycznych, mają charakter bardziej aplikacyjny. Hanna Libura (1990), zajmując się badaniem percepcji i waloryzacji różnych zakresów przestrzeni, rozróżnia pod tym względem jednostkowe, grupowe i zbiorowe wyobrażenia miejsca. Grupowe wyobrażenie miejsca jest uogólnioną sumą doświadczeń i postaw wobec danego fragmentu przestrzeni członków zamieszkującej go społeczności. Mimo różnic w percepcji między jednostkami i grupami społecznymi istnieje pewien ogólny obraz przestrzeni wspólny dla całej zbiorowości (np. dla mieszkańców Polski). To zbiorowe wyobrażenie może przybierać formę publiczną i stereotypową: wyobrażenia publiczne dotyczą najbardziej podstawowych cech środowiska naturalnego i antropogenicznego, natomiast wyobrażenia stereotypowe to obrazy selektywne i uproszczone.

Z przychylnym zainteresowaniem spotkała się propozycja badania sposobów percepcji i poznawania przestrzeni za pomocą techniki map mentalnych (Gould, White 1974), czyli odwzorowań przestrzennych sporządzanych przez respondentów - najczęściej nieporadnych i mało dokładnych, przedstawiających mimo to jasno miejsca wyraziste, charakterystyczne, znaczące obiekty i drogi przemieszczania się, będące odbiciem osobistych doświadczeń ludzi związanych z przestrzenią i sugerujące, które z jej elementów kompozycyjnych mają dla nich znaczenie.

Osobne miejsce w rozwoju geograficzno-humanistycznych oraz socjologicznych badań społecznej percepcji przestrzeni zajęły empiryczne prace urbanisty Kevina Lyncha (1960) na temat obrazów miasta zawartych w wyobrażeniach i przestrzennych odwzorowaniach ludzi. Badania prowadzone wśród mieszkańców wybranych miast amerykańskich (Bostonu, Jersey City, Los Angeles) polegały na wykonywaniu przez respondentów mentalnych map z pamięci, obrazujących plany tych miast. Na podstawie analizy sporządzanych w ten sposób odręcznie planów Lynch stwierdzał, że na obrazy rezydujące w świadomości ludzi składają się takie elementy, jak drogi - ścieżki, po których się oni poruszają, krawędzie - elementy liniowe stanowiące przeszkody, bariery lub granice oddzielające jedne obszary od drugich, dzielnice - elementy powierzchniowe będące częściami miasta, które można wyraźnie identyfikować, węzły - mające charakter punktów strategicznych lub miejsc będących celem podróży albo przesiadek mieszkańców, oraz punkty orientacyjne (repery) - charakterystyczne elementy w przestrzeni miasta, stanowiące miejsca odniesienia i ułatwiające lokalizację w przestrzeni. Lynch był propagatorem badań percepcji przestrzeni pomyślanych jako aplikacyjne: ich wyniki powinny znajdować szerokie zastosowanie w planowaniu przestrzennym i urbanistycznym. Przystępując do przebudowy lub projektowania przestrzeni miasta, warto poznać, w jaki sposób jej poszczególne fragmenty zapisują się w świadomości ludzi.

Nowym odmianom geografii humanistycznej czy społecznej (żadna z tych nazw nie oddaje jednak w pełni ich zakresu) przyświecają autorytety francuskich filozofów związanych z postmodernizmem: Michela Foucault, Jean-François Lyotarda, Jacques'a Derridy. O podejściach tych pisze Iwona Sagan (2008, s. 112):

"Kontekstualizm zmienia powiązania geografii społeczno-ekonomicznej z innymi naukami, wyprowadzając ją z pola oddziaływania nauk przyrodniczych i silnie spokrewniając z naukami społecznymi, a głównie z tzw. podejściem interpretacyjnym w tych naukach".

Jedną z czołowych reprezentantek takiej orientacji jest Doreen Massey. Wcześniej badała przestrzenny podział pracy w kapitalizmie, społeczne nierówności czy kontrasty między biednymi a bogatymi regionami. Przestrzeń ma znaczenie - stwierdzała nieco sarkastycznie - dla biednych, dla pracowników opieki społecznej i dla bogatych (Massey 1995). W najnowszej pracy For Space Massey (2005) zajmuje się w wyrafinowany sposób przestrzenią, miejscem i związanymi z nimi relacjami społecznymi w warunkach ponowoczesności. Natura miejsc, według Massey, sprowadza się do kilku elementarnych właściwości: ich tożsamość jest zwielokrotniona, nie są one zamrożone w czasie, ale ich istotą jest procesualność, dzianie się. Ponadto miejsca takie nie są zwykle wyodrębnione w sposób, który ujawniałby ich wnętrza i zewnętrza.

W sprawie przestrzeni Massey broni trzech jasno formułowanych pozycji. Po pierwsze, rozpoznajemy przestrzeń jako rezultat powiązań wynikających ze społecznych interakcji, począwszy od intymnego dystansu do globalnego wymiaru. Po drugie, rozumiemy przestrzeń jako sferę możliwości zaistnienia wielości, w której współwystępują wprawdzie rozmaite trajektorie, mimo to może ona być polem istnienia zgodnej różnorodności. Po trzecie, przestrzeń jest stale jak gdyby w budowie, będąc owocem nieustannych międzypowiązań i materialnych praktyk w trakcie realizowania, dlatego jej stan wciąż pozostaje do wykonania, nigdy nie skończony i otwarty. Dla Massey ten status przestrzeni jest oczywisty także ze względu na jej otwartą naturę: "Konieczne jest wydobycie przestrzeni z konstelacji koncepcji, które tak niezachwianie wierzą w jej stałość, zamkniętość, reprezentatywność, i przeniesienie do sfery idei różnorodności, relacjonalności, współczesności" (Massey 2005, s. 13).

Inny reprezentant postmodernizmu w geografii, Amerykanin Edward W. Soja, zmodyfikował i przeniósł na tamtejszy grunt podejście interpretatywne, łącząc je z elementami poglądów Henri Lefebvre'a i Michela Foucault. Powstało w ten sposób stanowisko trudne do określenia z powodu programowego synkretyzmu, niemniej zbliżenie się w największym stopniu do filozofii Foucaulta upoważnia do nazwania go poststrukturalistycznym. W książce Thirdspace. Journeys to Los Angeles and Other Real-and-Imagined Places (1996) Soja opiera swoje pojmowanie przestrzeni na założeniu, że nie jest ona nigdy dana z góry, nie jest zatem pustym pojemnikiem oczekującym na wypełnienie, bierną sceną lub tłem. Przeciwnie, przestrzeń jest całością konstruowaną przez kulturę, częścią jej ogólnego

zasobu i jak każdy składnik tego zasobu jest formowana i zmieniana, akceptowana lub odrzucana. Zakłada także, analogicznie do wytworów produkcji i produktów w ujęciu neomarksistowskim, że przestrzeność (spatiality) musi być umieszczona w centrum zainteresowania geografii humanistycznej w celu ujawnienia społecznych relacji, które są w nią wpisane i konstytuowane w różnych formach. Przestrzenność nie jest predeterminowana, ale sposób jej zorganizowania oraz nacechowanie znaczeniami są już w pełni produktami społecznego procesu wytwarzania, transformacji i doświadczania. Kategorie społeczne i przestrzenne są nierozdzielne; istnieją w postaci stałego, obustronnego procesu socjoprzestrzennej dialektyki. Przestrzeń nie może być uważana jedynie za medium wyrażające procesy społeczne, ekonomiczne i polityczne, gdyż wszelkie społeczne zdarzenia czy związki są również realnie konstytuowane przez przestrzeń.

Przestrzenność jest dla Soji podstawowym aspektem ludzkiego życia i parametrem pojmowania świata. Składa się z trzech płaszczyzn. Pierwsza przestrzeń (Firstspace), postrzegana, jest złożona z form i rzeczy, których istnienie daje się potwierdzić doświadczalnie i które są społecznie wytworzone jako nośniki lub efekty ludzkiej działalności, zachowań czy doświadczeń. Postrzegana przestrzeń, materialna i w pełni uchwytna, odciska się na mapach ludzkich odczuć, emocji i przestrzennych wyborów. Druga przestrzeń (Secondspace), pojmowana, tworzy się w umyśle, ma postać poznawczej struktury "takiej, jak się ją wyobraża". Prezentuje się ludziom na wiele sposobów - od systemów znaków i symboli do publikacji i dyskusji. Dla Lefebvre'a, zauważa Soja, była to przestrzeń panująca w danym społeczeństwie, naznaczona reprezentowaniem kategorii narzucanych przez władzę i ideologię. Podczas gdy "moderniści" (przedstawiciele konwencjonalnej geografii humanistycznej) poprzestawali na podziale na dwa zakresy: przestrzeń postrzeganą i pojmowaną, Soja identyfikuje trzeci aspekt przestrzenności. Jego trzecia przestrzeń (Thirdspace) to przestrzeń życiowa - alternatywne pole aktywności ludzi poza ich domem i pracą. W szerokim sensie urzeczywistnia ona skutki zmian, jakie zaszły i stale zachodzą w kulturze, jest "przestrzenią przenikającą przez miejsca i czas" (Soja 1996, s. 56). Trzecia przestrzeń to materialne praktyki (w tym punkcie autor nawiązuje ponownie do koncepcji Lefebvre'a), takie jak wykorzystywanie, zabudowa, wypełnianie. Mieszczą się w niej miejsca, okolice, krajobrazy, środowiska, domy, miasta, regiony, także struktury polityczne i systemy władzy. Soja z naciskiem stwierdza, że jest to zespolenie wszystkich przestrzeni i materializacja wszelkich wyobrażeń, doświadczeń, emocji, wydarzeń i politycznych wyborów. To przestrzeń, w której żyje się, przestrzeń mieszkańców i użytkowników, mieszcząca w sobie wszystkie inne, prawdziwe i wyobrażone, przestrzenie.

Soja bada także stanowiska zajmowane przez przedstawicieli różnych nauk społecznych, w tym zwłaszcza geografii, w kwestii przestrzeni oraz związku czasu i historii. W jednej z nowszych książek (Soja 2000) rozważa geohistorię miast, od najwcześniejszych początków do współczesnych form, nazwanych postmetropoliami. Jak stwierdza, postmodernistyczna geografia powinna dekonstruować modernistyczną logikę przestrzeni, w której rzeczywistość często sprowadza się po prostu do określonej ideologii. Zamiast tego należy uwalniać wyobraźnię i stwarzać możliwość wyobrażenia alternatywnych przestrzeni, takich choćby jak Foucaultowskie utopie, chociaż nigdy nie wolno ich całkowicie abstrahować od rzeczywistości, przestrzeń bowiem składa się ze społecznie wytworzonych światów, które są równocześnie i wyimaginowane, i materialne.

Drugie z głównych odgałęzień geografii społecznej miast o przeciwnym zabarwieniu, wsparte mocno na bazie materializmu dialektycznego, świadczy o znaczącym zwrocie teoretycznym, jaki dokonał się w geografii, wraz z innymi naukami społecznymi, w latach sześćdziesiątych XX wieku, kiedy to młoda wówczas generacja uczonych interpretowała przestrzeń i wszelkie aspekty przestrzenności z tym samym demaskatorskim nastawieniem, z jakim rozważała czas i historię z jednej strony, z drugiej natomiast społeczeństwo i stosunki społeczne.

Materialistyczno-krytyczny nurt geografii najpełniej wyraża obfita, szeroko znana w świecie twórczość Davida Harveya, Brytyjczyka wykładającego przez większość życia na czołowych uczelniach amerykańskich, kontynuatora myśli Lefebvre'a na tym gruncie. Jego poglądy wyrażone w imponującej liczbie publikacji można uznać za odrębny metodologicznie i jakościowo nurt geografii - bardziej nawet politycznej niż społecznej. Zarazem do Harveya przyznaje się równie często geografia, jak filozofia, nauki polityczne czy socjologia miasta.

Pod wpływem wydarzeń końca lat sześćdziesiątych XX wieku w amerykańskich miastach, zwłaszcza demonstracji i gwałtownych rozruchów w dużych miastach i czarnych gettach na tle biedy i nierówności rasowych, wywodzący się ze zmatematyzowanej geografii fizycznej Harvey sięgnął dla ich wyjaśnieniapo francuski strukturalny neomarksizm i spiął klamrą z wykluwającym się tu dopiero krytycznym podejściem do problematyki miejskiej. W swojej pierwszej głośnej książceSocial Justice and the City (1973), inaczej niż czynił to przed nim Lefebvre, rozłożył akcenty w sposobie odczytania logiki przestrzeni i miast. Według Harveya są one odwzorowaniem czynników i procesów ulokowanych ponad nimi, na poziomie całości kapitalizmu jako ustroju, a w ich wytwarzaniu uczestniczy społeczeństwo, funkcjonujące na zasadzie strukturalnych nierówności. Co więcej, podstawową cechą miast i przestrzeni miejskiej, podobnie jak całej materii, jest ich stałe ewoluowanie i dialektyczność.

Praca Social Justice and the City zawierała trzy fundamentalne tezy. Po pierwsze, najważniejsze wśród procesów zachodzących we współczesnych miastach są te, które wiążą się z koncentracją oraz cyrkulacją kapitału. Po drugie, współczesne odmiany stosunków między dysponentami kapitału a zbiorowością mieszkańców

miast najpełniej tłumaczy klasyczna, Marksowska kategoria konfliktu klasowego powstającego na tle sprzeczności interesów. Po trzecie, w hierarchii różnych form tego konfliktu naczelne miejsce zajmują (na co wskazywał również Manuel Castells) sprzeczności lub nowoczesne formy walki toczonej między nowoczesnym kapitałem a współczesną siłą roboczą na płaszczyźnie lub też w związku z jakością środowiska zamieszkania: "Siła robocza, w poszukiwaniu ochrony i w usiłowaniu polepszenia swego standardu życiowego, angażuje się w całą serię walk rozgrywających się w miejscach zamieszkania i dotyczących szeregu problemów związanych z tworzeniem, administrowaniem i użytkowaniem środowiska mieszkalnego" (Harvey 1973, s. 268).

Najważniejszy jest opłacalny obieg kapitału i związane z tym praktyki, a na pierwszy plan wysuwają się najbardziej wpływowi i silni dzięki zasobom ekonomicznym aktorzy, decydujący o sposobie dystrybucji kapitału, a tym samym o tym, które i jakie materialne obiekty pojawią się lub też znikną z przestrzeni miejskiej. Harvey poświęcił szczególną uwagę klasie władającej kapitałem, dzieląc ją na posiadaczy kapitałów inwestycyjnych (nazywając tę frakcję kapitałem finansowym), właścicieli firm handlowych i usługowych (kapitał komercyjny) oraz właścicieli fabryk i różnego rodzaju wytwórni produkcyjnych (kapitał przemysłowy). Podobny podział zastosował wobec współczesnej klasy robotniczej jako ogółu pracowników najemnych, składającego się z pracowników fabryk, sprzedawców i urzędników (np. księgowych). Każda z wyróżnionych frakcji, stwierdzał dalej, ma odmienne interesy lub oczekiwania związane z zagospodarowaniem przestrzeni oraz formami i kierunkami rozwoju miast. Współczesna urbanizacja jest żywym procesem, któremu dynamikę nadają ciągłe napięcia na tle sprzecznych interesów związanych z rozwojem miejskim, powstające między różnymi grupami interesu lub nacisku, tworzącymi rozmaite porozumienia, ugrupowania i koalicje bądź struktury społeczno-organizacyjne.

Trzonem tej koncepcji było założenie, że liczne zjawiska w przestrzeni miejskiej w warunkach kapitalistycznej ekonomii wyrastają z dwóch fundamentalnych kontradykcji: jedną jest pogoń za akumulacją kosztem nakładów na reprodukcję, drugą są różnice klasowe między właścicielami lub dysponentami z jednej, a użytkownikami tej przestrzeni (mieszkańcami, lokatorami itp.) z drugiej strony. Miejskie środowisko materialne jest wytwarzane głównie po to, aby służyć produkcji, cyrkulacji kapitału i konsumpcji. Badania Harveya koncentrowały się na typowych dla nowoczesnego kapitalizmu sposobach inwestowania w nieruchomości. Tę jedną z najbardziej wydajnych form akumulacji uznał on (powtarzając tezy Henri Lefebvre'a na ten temat) za główny mechanizm pojawiania się lub zanikania elementów fizycznego zagospodarowania przestrzeni. Wnioski ze swoich badań ujął w formę koncepcji potrójnego obiegu kapitału. Pierwszy obieg kapitału jest zasadniczo związany z produkcją dóbr w ramach całego sposobu produkcji.

Jednak ze względu na silne uzależnienie produkcji od wahań koniunktury lub nieprzewidywalność wpływu zmiennych cyklów prosperity i recesji kapitał bywa często kierowany do drugiego, bezpieczniejszego obiegu, tzn. inwestowany jest w znacznie pewniejsze pod względem stopy akumulacji i mniej narażone na wahania koniunkturalne, trwałe składniki środowiska mieszkalnego, czyli w ziemię lub nieruchomości. Trzecią, rzadszą niż poprzednie formą obiegu kapitału, są inwestycje w postęp techniczny, innowacje lub wreszcie wydatki na tzw. reprodukcję siły roboczej, czyli podnoszenie jakości życia pracowników najemnych bądź jeszcze szerzej - zbiorowości miejskich.

Harvey wskazywał za pomocą tego schematu na kluczowe czynniki sprawcze współczesnych procesów urbanizacyjnych, czyli szybsze lub wolniejsze cykle inwestowania w nieruchomości oraz związek tych cykli z oscylowaniem ogólnej koniunktury gospodarczej. Dowodem tego było na przykład generalne przestawienie się kapitału po II wojnie światowej z pierwszego do drugiego obiegu, spowodowane obawą o bezpieczeństwo zysków, w wyniku czego automatycznie zintensyfikowała się suburbanizacja. Zmienność ogólnych trendów gospodarki odbijała się bezpośrednio na tempie rozwoju miast. Znaczną część zmian w strukturze miast centralnych w wielu aglomeracjach należy przypisać głębokiej recesji początku lat siedemdziesiątych XX wieku, która zmusiła kapitał do ponownego szybkiego przestawienia się z pierwszego do drugiego obiegu. Pociągnęło to za sobą spektakularny rozwój budownictwa biurowo-administracyjnego oraz usługowego w centralnych dzielnicach biznesu, będący w istocie rezultatem poszukiwania bezpieczniejszego niż produkcja sposobu inwestowania kapitału. Swoje obserwacje na temat zachowania się kapitału David Harvey uogólniał w następujący sposób: "W kapitalizmie zachodzi nieustanna walka, w ramach której kapitał tworzy fizyczną zabudowę miast na swoich warunkach i we właściwym dla siebie czasie tylko po to, ażeby ją następnie zburzyć, zwykle w wyniku kryzysu ekonomicznego, również we właściwym dla siebie czasie" (Harvey 1982, s. 56).

Ciągłe procesy inwestowania w okresie prosperity i następujące po nich zastoje inwestycyjne wskutek załamywania się koniunktury lub, inaczej to ujmując, budowanie coraz to nowych obiektów i wyburzanie ich po pewnym czasie, składają się na podstawowy cykl zmian w przestrzeni miast, uruchamianych przez zmienny obieg kapitału. Uwarunkowania tego obiegu są zazwyczaj złożone, niemniej istota procesu jest przejrzysta: kapitał w poszukiwaniu zysku wykazuje stałą skłonność do angażowania się lub porzucania inwestycji w zurbanizowanym środowisku, czym należy tłumaczyć następujące po sobie okresy intensywnego budowania w określonych miejscach, a następnie porzucania zabudowanej przestrzeni, będące rezultatem chęci szybkiego odtworzenia zysku w innych dziedzinach. Wszystko zatem, co fizycznie reifikuje się jako miasto, czyli fabryki, magazyny, sklepy, biura, szkoły, drogi, ulice czy osiedla domów, jest w różnorodny sposób powiązane lub wprost uzależnione od czynnika akumulacji kapitału. Wszystko także podlega bezwzględnym regułom zużycia i wymiany, czego przykładami są opuszczone fabryki lub porzucone budynki mieszkalne. Jednym z bezpośrednich efektów sposobu zachowania się kapitału jest także kryzys miasta - szczególnie kosztowny w wymiarze dewaluowania się całych fragmentów miast i degradacji ich mieszkańców, często także prowokujący do czynnego buntu tych, którzy znaleźli się poza nawiasem kolejnego cyklu obrotu kapitału (Harvey 1985).

Rozwinięciem studiów nad sposobem zachowania się kapitału w dużym mieście była teoria renty klasowo-monopolistycznej. Jedno z klasycznych pojęć ekonomii politycznej - renta gruntowa - zostało zdefiniowane na nowo, na podstawie szczegółowej analizy mechanizmów wykorzystywania przez kapitał różnych uwarunkowań i możliwości inwestycji, co wywoływało określone zmiany w przestrzeni (polem obserwacji było w tym wypadku miasto Baltimore w Stanach Zjednoczonych). W punkcie wyjścia teoria ta stawiała znak równości między starymi kategoriami analitycznymi ekonomii, takimi jak kapitał, kapitalista czy renta gruntowa, a ich nowoczesnymi odpowiednikami: posiadanie ziemi jest równoznaczne z dysponowaniem kapitałem, właściciel gruntów czy domów czynszowych jest uosobieniem kapitalisty, a zysk, jaki osiąga, zajmuje miejsce renty gruntowej (Harvey 1985, s. 65).

Rozróżnienie monopolistycznej i bezwzględnej [współczesnej - A.M.] renty gruntowej może być ujęte jako różnica między monopolistyczną władzą jednostek i indywidualnym zagarnianiem korzyści z tej renty a siłą danej klasy jako całości w osiąganiu tychże korzyści ze względu na ogólne stosunki i warunki produkcji (Harvey 1973, s. 48).

Stopa zysku pochodzącego z bezwzględnej renty gruntowej, pisał Harvey, jest wprost uzależniona od pozycji zajmowanej w strukturze społecznej. Renta klasowo-monopolistyczna jest formą dochodu uzyskiwanego z tytułu posiadania nieruchomości w centralnych, najbardziej dochodowych lokalizacjach. Niemal w całości dostaje się on w ręce przedstawicieli jednej tylko klasy - właścicieli i monopolistów w obrocie nieruchomościami. Co więcej, tworzenie się takiej renty jest złożoną kombinacją zaangażowania się kapitałowego posiadaczy terenów, banków i instytucji finansowo-kredytowych oraz w równym, a niekiedy nawet decydującym stopniu, środków publicznych w formie ulg lub subsydiów udzielanych przez różne instancje władzy, bez których zysk byłby problematyczny.

Wiele światła na ten aspekt rzuciły badania nad powiązaniem elit kapitałowych i lokalnych władz politycznych. Główną tezę Harveya na ten temat można streścić następująco: współczesny kapitał nie jest w stanie lub najczęściej nawet nie zamierza respektować sprzecznych z jego własnymi, społecznych interesów zbiorowości mieszkańców w związku z jakością środowiska zamieszkania. Mimo to dla osiągnięcia stanu pewnego złagodzenia tej sprzeczności lub po prostu po to, by w sposób niezakłócony móc osiągać zyski, kapitał potrzebuje kooperacji z władzą, której przypada zadanie wyciszania potencjalnych konfliktów za pomocą szeregu kamuflujących działań podejmowanych przez wyspecjalizowane instytucje, takich jak planowanie i organizowanie specjalnych działań, akcji czy programów współpracy ze zbiorowością mieszkańców. Innymi słowy, współpraca między kapitałem a władzą polega na zapobieganiu lub "rozmywaniu", przy użyciu pseudopartycypacyjnych zabiegów, aktualnych form walki klasowej.

W innej książce, The Condition of Postmodernity (1989), Harvey wprowadził pojęcie sprzężenia czasoprzestrzennego. Kapitalizm według niego wytwarza w różnych momentach historii i różnych punktach globu punkty styku przestrzeni i czasu. W każdej jego fazie rozwojowej przestrzeń jest organizowana w taki sposób, aby ułatwiać wzrost, reprodukcję, społeczny podział pracy, wreszcie produkcję i maksymalizację dochodu. Przedstawia to rozwój współczesnego kapitalizmu w kategoriach przejścia od charakteryzującej się przewagą regulacji fazy fordyzmu do elastycznej akumulacji postfordyzmu. To drugie stadium uwzględnia nowe przestrzenne praktyki i sposoby, w jakie reprezentowane są czas i przestrzeń. Postfordyzm wiąże się z kompresją (fizycznym kurczeniem się) czasu i przestrzeni. Odkąd jednym z wyznaczników współczesnego sposobu produkcji stała się mobilność i szybki transfer, przestrzeń i czas ulegają dosłownemu zanikaniu do rozmiarów globalnej wioski dzięki nowoczesnym środkom komunikacji, a Ziemia jest kosmicznym statkiem uwikłanym w ekonomiczne i ekologiczne współzależności. Trzeba nauczyć się, jak radzić sobie z przytłaczającym zjawiskiem sprzężenia czasoprzestrzennego, nie gubiąc przy tym tożsamości.

Nie pomniejsza to dążeń do znajdowania w globalnej przestrzeni określonych miejsc, których symboliczne znaczenie, a zwłaszcza posiadanie, nabiera tym większej wagi. Ludzie wykazują uporczywe pragnienie, by szukać dla siebie korzeni w świecie, w którym strumienie obrazów coraz bardziej przyspieszają, a ich siedziby stają się coraz bardziej bezmiejscowe. Kim jesteśmy i do jakiej przestrzeni czy miejsca należymy? Jestem kosmopolitą, członkiem narodu, mieszkańcem osiedla? Czy mogę istnieć naprawdę, czy tylko wirtualnie w cyberprzestrzeni? (tamże, s. 246).

Studia Davida Harveya pokazały, że rozwój przestrzenny miasta w kapitalizmie zależy od całej gamy czynników sprzyjających cyrkulacji kapitału, żywo reagującego na zmienność koniunktury. Ponadto, że w rozwoju tym uczestniczą grupy i kategorie społeczne o specyficznych i odrębnych, zazwyczaj sprzecznych z innymi grupami interesach. Wskazały także na skutki bezwzględnego działania takich czynników, jak na przykład opłacalność wsparta publicznymi subsydiami, w wyniku czego urbanistyczno-architektoniczny pejzaż miast zmienia się radykalnie lub zyskuje na atrakcyjności. Równocześnie poza nurtem tych pozytywnych zmian zostają dzielnice slumsów z ich zruderyzowanymi domami, głównie dlatego, że kapitał nie jest zainteresowany inwestowaniem w nie tak długo, aż na skutek zaistnienia ogólnej, pomyślnej koniunktury nie staną się one na powrót atrakcyjne lub też nie zachęci do tego poważne dofinansowanie z publicznych pieniędzy. Niezmienne pozostały w tym schemacie jedynie relacje klasowe, mające postać strukturalnej nierówności będącej zarzewiem konfliktów społecznych.

Poglądy Davida Harveya wywoływały liczne polemiki. Mimo to pozostaje on autorem najpełniejszej jak dotąd analizy procesu urbanizacji w warunkach rozwiniętego kapitalizmu oraz jednym z tych czołowych badaczy miast, o których da się powiedzieć, że - jak ujął to skrótowo Mark Gottdiener - "posługują się ideami bazującymi na ekonomii dla wyjaśnienia rozwoju miast i robią to znacznie rzetelniej niż tradycyjni socjologowie" (Gottdiener, Hutchison 2000, s. 132).

Podsumowanie

Przestrzeń pełni różne role: oddziałuje i sama jest przedmiotem oddziaływania, łączy lub dzieli ludzi. Jedne teorie traktują przestrzeń szeroko jako integralną część materii lub jej materialny, plastyczny atrybut, inne z kolei jako abstrakcję, wytwór kultury albo ludzkich zdolności percepcyjnych. Oba podejścia czerpią inspiracje, wprost lub pośrednio, z filozofii.

Nauki ścisłe i humanistyczne zapatrują się na elementarny sens przestrzeni zaskakująco podobnie. W naukach ścisłych jest to trójwymiarowa rozciągłość objęta pewnymi granicami. Dla nauk społecznych lub humanistycznych istnieje między dwiema sferami, dziedzinami czy podmiotami i występuje jako niesamodzielna odległość lub stosunek powstający przez odniesienie jednej rzeczy (podmiotu lub przedmiotu) do drugiej. Rozdział ten pokazał różne punkty widzenia, sugerując ich wielość i jedność: nauki przyrodnicze (ścisłe) dostarczają narzędzi poznania zjawisk, nauki humanistyczne zaś pomagają w ich zrozumieniu.

W filozofii, zarówno w ontologii, jak i epistemologii, ścierały się od dawna dwa przeciwstawne stanowiska na temat istoty i natury przestrzeni: materialistyczne (Arystotelesowskie) i idealistyczne (Platońskie). Dychotomia ta przewija się przez całe dzieje ludzkiej myśli, mając swój aktualny wyraz w materialistycznej koncepcji przestrzeni wyprodukowanej społecznie Henri Lefebvre'a lub postmodernistycznej idei innej przestrzeni Michela Foucault. Podobny podział odtwarza się na gruncie współczesnej geografii humanistycznej, dyscypliny zbliżonej do socjologii miasta, gdzie konkurują ze sobą (traktowane tu jako przykładowe) postmodernistyczne podejścia Doreen Massey i Edwarda W. Soji z postmarksistowskimi teoriami Davida Harveya.