Pociągnęła paznokcie czerwonym lakierem. Nie lubiła tego koloru, zawsze uważała, że jest z lekka kiczowaty, ale jej kochanek za nim szalał. Powachlowała przez chwilę dłońmi, zdając sobie sprawę, że w sumie jest to odruch, wspomnienie przeszłości. Obecnie lakiery schły w sekundy. Zresztą wszystko w tych czasach było natychmiastowe. Spojrzała w lustro i uniosła lekko brew. Lubiła to, że dzięki temu jej twarz stawała się bardziej wyrazista. Może przez delikatną zmarszczkę, która robiła jej się wtedy przy oczach? Założyła pas do pończoch z metalowymi, grawerowanymi spinkami i naciągnęła na nogę aksamitną, czarną pończochę. Akurat ten element ubioru uwielbiała. Bawiło ją, jak współcześni mężczyźni reagowali na pasy i pończochy - jakby w tym lichym kawałku stroju skrywała się jakaś magia.
- Wyglądasz jak tania zdzira. - Jej przyjaciółka weszła do salonu i spojrzała na nią z półuśmiechem. Było w niej coś świętobliwego. Alicja była przekonana, że Agnieszka straci cnotę po ślubie. Zdawało się, że seks zupełnie jej nie interesował, a od kiedy mieszkały razem, czyli od jakichś pięciu lat, tamta nie przyprowadziła żadnego mężczyzny... ani kobiety, nie zdarzało się też, aby rozmawiała z kimś przez telefon zakochanym głosem. Nie wiedziała, czemu się lubiły - prawdopodobnie te skrajności je do siebie przyciągały. Zdzira i Romantyczka. Kiedyś tak się nazwały. Miały może dwanaście lat i wydawało im się to szalenie zabawne. Od tamtej pory jedna z drugiej drwiła, gdy tylko mogła.
- Mów która. - Alicja wskazała głową na krzesło, na którym wisiały dwie sukienki. Nie mogła się zdecydować. Jedna była czarna, z koronkowym wykończeniem, krótka do tego stopnia, że gdyby się lekko nachyliła, wystawałyby spod niej spinki od pasa; druga - czerwona, ze zwiewnego materiału, uwydatniała jej talię osy i sprawiała, że piersi wydawały się dwukrotnie większe. Odnosiła wrażenie, że za każdym razem, gdy ją ubierała, mężczyźni nie mogli się skupić, wpatrując się jak zaczarowani w mały tatuaż, który zrobiła sobie kilka lat temu na lewej piersi. Przedstawiał jaskółkę. Naiwnie niegdyś sądziła, że ptak ten symbolizuje wolność. Cóż, wolność jest uroczo ułudna.
- W obu wyglądasz tak, że skończycie w łóżku. - Agnieszka parsknęła i rzuciła jej czarną.
Wychodząc, Alicja spojrzała w lustro. Miała dwadzieścia sześć lat, wyglądała na kilka mniej, ale czuła się w ostatnim czasie coraz starzej. Powinna odpuścić pogoń za dobrym seksem i zabawą i związać się z kimś, zanim będzie za późno.
To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.