Smoczuś Fifcio i jego przyjaciele. Część 2 - Małgorzata Strękowska-Zaremba

Kup ebooka

19.90 zł
16.52 zł (13,93 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

PRZEBUDZENIE

Był sobie malutki smoczuś o smoczym imieniu Fifcio. Urodził się dokładnie w Nowy Rok. I zaraz potem się okazało, że jego ogonek umie mówić, dlatego Fifcio jest z tych wyjątkowych smoków, które trafiają się raz na sto lat. A takim smokom wciąż się coś przydarza. I rzeczywiście, przygody nie omijały Fifcia, on zaś zawsze witał je z radością.

Fifcio właśnie rozpoczął drugi rok życia. Był tym tak przejęty, że obudził się przed świtem. W smoczej jaskini wszyscy spali: i mama Frunia, i tata Fuki. Spał również gadający ogonek smoczka. Jednak Fifcio, jak to Fifcio, nie przejmował się wygodą własnego ogonka. Wyskoczył z łóżka, wcisnął czapkę na ziewający ogon i już był na dworze.

- Gdzie mnie ciągniesz? Chcę spać. - Ogonek, gdy poczuł chłód, ocknął się na dobre.

Smoczuś nie zwracał uwagi na jego protesty. Był przekonany, że wszyscy mieszkańcy Smoczej Puszczy spali wystarczająco długo i pora ich obudzić.

- Hop! hop! Pora wstawać! - zawołał donośnie.

Odpowiedziała mu cisza.

- Zimno, biało, nikogo nie ma - mruknął ogonek.

Zmarznięty śnieg chrzęścił pod smoczymi łapkami. Drzewa pokryte białym puchem śniły o słońcu. Na gałęziach drzemały nastroszone mysikróliki. Lasem rządziła zima, zaspana i zmarznięta jak smoczy ogonek. Fifcio z podziwem patrzył na ośnieżone drzewa, ich gałęzie z trudem dźwigały ciężkie czapy śniegu.

- Zimowa ta zima - stwierdził zadowolony. I znów powtórzył: - Hop! hop! Pora wstawać! Hop! hop!

Zgrzytnęły drzwi jaskini. Z niedźwiedziej gawry wystawił nos miś Bim.

- Wiosna? - zapytał sennie, otwierając jedno oko.

- Jaka wiosna?! Mroźna zima, że hej! - zawołał uradowany Fifcio.

- To po co mnie budzisz? - Niezadowolony miś z hałasem zamknął drzwi.

Fifcio byłby się zmartwił, ale wydało się mu, że słyszy jakieś wołanie, więc wytężył słuch.

- Na pomoc! - krzyczał ktoś z głębi puszczy.

Smoczuś, nie zwlekając, rozpostarł skrzydła i skierował się tam, skąd dobiegał głos.

- Ojoj! - zawołał nagle, bo to, co zobaczył, wprawiło go w ogromne zdumienie.

Na szczycie bardzo wysokiej i bardzo stromej góry w skorupce po smoczym jaju siedział mały, zmarznięty smoczek. Jeszcze mniejszy od Fifcia. Wiatr szarpał nim w różne strony, targał i tarmosił. W każdej chwili mógł go zepchnąć z pochyłego wierzchołka.

- Czy to ty potrzebujesz pomocy? - zapytał Fifcio, aby się upewnić.

- Nie ja! - odparł bez namysłu mały, ponieważ był przekonany, że "nie" brzmi o wiele ładniej od słowa "tak".

Znienacka powiał silny wiatr. Smoczek usadowiony w skorupce jaja byłby runął w dół, ale szczęściem gadający ogonek Fifcia chwycił malca w ostatniej chwili. Fifcio machnął skrzydłami i przeniósł malucha w bezpieczne miejsce.

- Jeszcze raz! Jeszcze raz! - piszczał z uciechy smoczek, wskakując zdziwionemu Fifciowi na kark.

Copyright ? by Małgorzata Strękowska-Zaremba, 2011

Copyright ? by Grupa Wydawnicza Foksal, 2025

Redakcja: Magdalena Gonta-Biernat | To Się WydaKorekta: Maria Gonta | To Się WydaSkład: Gabriel Gonta | To Się WydaProjekt okładki: Beata Woźniak

Wydanie II

Warszawa 2025

ISBN 978-83-272948-5-2

Książka jest objęta ochroną prawa autorskiego. Wszelkie udostępnianie osobom trzecim, upowszechnianie i upublicznianie, kopiowanie oraz przetwarzanie jest nielegalne i podlega właściwym sankcjom.

Konwersja do wersji elektronicznej: Tomasz Biernat / To Się Wyda

Grupa Wydawnicza Foksal Sp. z o.o. ul. Marszałkowska 116/122 00-017 Warszawa

Zobacz nas na

Pewnego zimowego dnia mały smoczuś Fifcio, który trafia się raz na sto lat, bo ma gadający ogonek, znajduje w lesie malutkiego, rezolutnego smoczka. Malec ma na imię Teoś. Jest równie ciekawy świata, jak Fifcio. Nic dziwnego, że ma wiele przygód. Fifcio stara się nim opiekować, ale malec nie zawsze go słucha. Opieka nad nim jest wielką przygodą i wielkim wyzwaniem. Czy Fifcio zapanuje nad małym uparciuchem?