W środy po szkole Mia chodziła na kurs tworzenia biżuterii. To była jej ulubiona część tygodnia. Dziewczynka uwielbiała wszystko, co jasne i błyszczące, więc takie zajęcia były dla niej spełnieniem marzeń. Nauczyła się, jak przecinać miedziany drucik specjalnymi szczypcami, a potem wyginać go w zgrabne pętelki. Dobierała koraliki w pasujących kolorach i rozdawała piękne ozdoby koleżankom w szkole.
Kurs odbywał się w centrum kultury położonym na skraju lasu. Już na pierwszym spotkaniu Mia zaprzyjaźniła się z dwiema dziewczynkami - Aurorą oraz Seleną. Bardzo się od siebie różniły, a jednak coś sprawiło, że świetnie się dogadywały. Na drugich zajęciach zrobiły sobie bransoletki przyjaźni. Mia wybrała koralik rubinowy, Aurora szafirowy, a Selena w pięknym odcieniu zieleni. To były tylko szklane paciorki, lecz to nie miało żadnego znaczenia. Liczyło się to, że dziewczynki wykonały te bransoletki wspólnie, przez co były dla nich cenniejsze niż diamenty.
Dziewczynki bardzo lubiły panią Ahmed, która prowadziła zajęcia. Miała długie, ciemne włosy i pierścionki na każdym z palców. Zawsze przynosiła ze sobą termos z gorącą czekoladą, którą częstowała uczniów. Na zajęciach puszczała muzykę i zachęcała wszystkich do wspólnego śpiewania podczas pracy. Mia i Aurora śpiewały dość dobrze, a głos Seleny był wyjątkowo piękny.
Na dworze padał śnieg, gdy Mia pracowała nad swoim najnowszym projektem. Robiła naszyjnik dla mamy. Zbliżał się już czas powrotu do domu, dziewczynka jednak wciąż nie skończyła. Podczas tych zajęć czas uciekał niepostrzeżenie!
Aurora i Selena pomachały jej na pożegnanie i pośpiesznie wyszły z sali.
- Czy mogłabym zostać jeszcze kilka minut? - poprosiła Mia panią Ahmed. - Moja mama ma jutro urodziny, a ja nie skończyłam jeszcze naszyjnika, który chciałabym dać jej w prezencie
- Oczywiście. Pracuj sobie spokojnie, a ja w tym czasie zaniosę narzędzia i przybory do składzika - odpowiedziała nauczycielka, podnosząc ze stołu pudełko ze szczypcami.
Mia z uśmiechem pochyliła się nad naszyjnikiem. Po kilku chwilach do jej uszu dobiegł piękny cichy śpiew:
W Magicznym Lesie,
w Magicznym Lesie przygoda czeka...
Mia rozejrzała się po sali. Pani Ahmed co prawda zostawiła włączoną muzykę, ale melodia z pewnością nie dochodziła z żadnego głośnika. Dziewczynka wyjrzała przez okno. Błyszczący śnieg pokrywał ziemię i drzewa. Wydawało jej się, że śpiew płynął z pobliskiego lasu, ale nikogo tam nie widziała.
W Magicznym Lesie,
w Magicznym Lesie przygoda czeka...
Tajemnicze słowa rozbrzmiewały coraz głośniej, na co rubinowy koralik w bransoletce Mii zalśnił. Dziewczynka zacisnęła na nim palce, a wtedy po jej ciele rozlało się przyjemne ciepło, zupełnie jakby trzymała w dłoni kubek z gorącą czekoladą. Rozluźniła palce i spojrzała na koralik. W głębi rubinowego szkła formował się jakiś kształt. Po części przypominał wir w szklanej kulce do gier, ale wyglądał bardziej jak miniaturowe drzewo kołyszące się z gracją. Tak, z pewnością się ruszało!
Czy to jakaś magia? Mia z ekscytacją uniosła rękę. Czerwony blask zaczął rosnąć i pęcznieć jak balonik zrobiony ze światła. Szeptany śpiew stawał się coraz wyraźniejszy.
W Magicznym Lesie,
w Magicznym Lesie przygoda czeka.
Magiczny Lesie, Magiczny Lesie,
usłysz moje ryczenie!
Maleńkie drzewko rosło wraz z czerwonym światłem, a obok niego wyrastały kolejne. Po chwili wszystkie były już wyższe od Mii!
Zaczęła się obracać, raz po raz. Wirowało jej w głowie, ale pomimo to nie mogła przestać!
Przyjemnie ciepły podmuch powietrza poderwał dziewczynkę nad posadzkę. Mia dopiero po chwili zorientowała się, że śpiewa na głos słowa, które wcześniej usłyszała. Zupełnie jakby od zawsze znała tę melodię.
W Magicznym Lesie,
w Magicznym Lesie przygoda czeka.
Magiczny Lesie, Magiczny Lesie,
usłysz moje ryczenie!
Mia zamknęła oczy. Odkąd pamiętała, zawsze chciała przeżyć niesamowitą przygodę. Teraz czuła, że spotka ją coś naprawdę magicznego!