Śmierć. Minibook -
4.99 zł
4.49 zł
(1,90 zł najniższa cena z 30 dni)

Reflow text when sidebars are open.
Debata o eutanazji z udziałem ks. Jana Kaczkowskiego, Michała Królikowskiego i Pawła Łukowa. Prowadzenie: Dominika Kozłowska
Zadajmy sobie kilka pytań. Pierwsze: czy eutanazja w Polsce jest zakazana? Odpowiedź: jedynie w części. Drugie: czy istnieje podstawa prawna, która pozwala lekarzowi odstąpić od uporczywości terapeutycznej? Odpowiedź: nie istnieje. Trzecie: czy możemy, wiedząc, że jesteśmy ciężko chorzy powiedzieć pro futuro, iż nie chcemy być reanimowani lub też, że nie chcemy w sytuacji utraty świadomości być poddani pewnym procedurom medycznym, które mają charakter uporczywości terapeutycznej? Odpowiedź: nie możemy.
Dominika Kozłowska: W Belgii głowa państwa, Filip I, podpisał ustawę dopuszczającą eutanazję osób poniżej 18. roku życia. Tym samym Belgia stała się pierwszym krajem zezwalającym na eutanazję bez względu na wiek. "Przez eutanazję w ścisłym i właściwym sensie - czytamy w Encyklice Evangelium vitae Jana Pawła II - należy rozumieć czyn lub zaniedbanie, które ze swej natury lub w intencji działającego powoduje śmierć w celu usunięcia wszelkiego cierpienia". Chciałabym zacząć naszą rozmowę o postawach wobec cierpienia i śmierci od pytania o racje, przemawiające na rzecz przyznania ludziom nieuleczalnie chorym i cierpiącym prawa do eutanazji.
Paweł Łuków: Skoncentruję się na argumentach etycznych, ale wcześniej zdefiniuję dwa kluczowe dla naszej dyskusji pojęcia. W potocznym języku słowo "eutanazja" używane jest bardzo niechlujnie, a w takich sprawach trzeba dbać o precyzję.
Najczęściej eutanazję określa się jako rozmyślne pozbawienie życia człowieka nieuleczalnie chorego w terminalnej fazie choroby, na jego wyraźne żądanie. Bioetycy spierają się, czy czynność ta musi być wykonana przez lekarza, czy może to zrobić ktoś inny. Z perspektywy postawionego przez Panią pytania akurat ta kwestia jest drugorzędna, choć w dyskusjach dotyczących zawodu lekarskiego to zagadnienie podstawowe.
Drugie pojęcie, które musimy zdefiniować to "samobójstwo w asyście lekarza". Tutaj mamy do czynienia z sytuacją, kiedy jednostka popełnia samobójstwo dzięki wiedzy, wyposażeniu, urządzeniom, czy lekom, które uzyskuje od lekarza. Różnica między eutanazją a samobójstwem w asyście lekarza polega na tym, że w pierwszym wypadku śmierć jest spowodowana przez lekarza (lub inną wskazaną osobę), a w drugim - przez samego chorego.
Pytanie, które Pani redaktor zadała, dotyczy tego pierwszego przypadku. Kiedy zatem można spełnić czyjeś żądanie dotyczące skrócenia życia? Argumenty zazwyczaj idą dwoma, z rzadka rozplątywanymi, torami. Pierwsza linia argumentacyjna odwołuje się do prawa do decydowania o sobie. Zwolennicy tego typu myślenia twierdzą, że każdy człowiek ma prawo do rozporządzania swoim losem. Ma więc w szczególności prawo do decydowania, kiedy nastąpi jego śmierć. Mówimy tutaj nie o prawie stanowionym, lecz o uprawnieniu etycznym.
Jeśli zgodzimy się, że człowiek ma takie uprawnienie, ale z powodu swej choroby nie jest w stanie samodzielnie z niego skorzystać, musimy przystać również i na to, że dopuszczamy obecność kogoś, kto mu pomoże, tzn. zapewni możliwość skorzystania z tego prawa. Dlatego punktem spornym jest nie tyle udział drugiej osoby, co uznanie samego prawa do decydowania o swojej śmierci.
Druga linia argumentacyjna dotyczy dobra pacjenta. W pewnych sytuacjach jedynym sposobem wyjścia z niemożliwego do zniesienia stanu jest zakończenie życia. Obowiązek lekarza stanowi, z jednej strony, troska o dobro pacjenta, z drugiej - unikanie jego przedwczesnej śmierci. W latach 80. ubiegłego wieku w Holandii była cała seria spraw sądowych, w których orzekano, że w pewnych sytuacjach nie sposób spełnić tych dwóch wymogów sztuki lekarskiej równocześnie. Niekiedy jedynym sposobem minimalizowania cierpień pacjenta jest śmierć. Wówczas sądy twierdziły, że nie da się uregulować tej kwestii w sposób systematyczny, tzn. stworzyć jednej reguły, która stosowałaby się do wszystkich przypadków. Każdy przypadek powinien być rozpatrywany oddzielnie. Kiedy więc w 2001 r. Holandia wprowadziła ustawę pod pewnymi warunkami dopuszczającą eutanazję, miała za sobą długie doświadczenia orzekania w sprawach dotyczących konfliktu tych dwóch zasad. Rozwiązania przyjęte przez Belgię i Luksemburg są podobne do holenderskich: pacjent ma być osobą kompetentną oraz rozeznaną w swojej sytuacji. Jego żądanie musi być wyraźne, nie może on być też zachęcany do wyznania woli zakończenia życia. Wśród warunków, które muszą być spełnione jest również i wymóg, żeby prośba była powtarzana. Chodzi o wyeliminowanie sytuacji, w której życia zostaje pozbawiona osoba nie w pełni zdecydowana na eutanazję.
Z kolei w Szwajcarii dopuszcza się samobójstwo w asyście lekarza. Pacjent samodzielnie wykonuje ostatni ruch, który jest bezpośrednią przyczyną śmierci, natomiast lekarz może dostarczyć informacji i środków do tego, aby pacjent zakończył swoje życie.
W przypadku osób poniżej 18 roku życia sprawa staje się jeszcze bardziej skomplikowana. O ile w stosunku do osób pełnoletnich skłonni jesteśmy uznać, że ludzie dorośli posiadają wystarczające rozeznanie, aby podejmować decyzje nawet w takich zasadniczych kwestiach, w odniesieniu do dzieci wszyscy, jak myślę, mają wątpliwość, czy ich zdolność do rozeznania swojej sytuacji jest wystarczająca, aby mogły brać udział w podejmowaniu takiej decyzji.
Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej
Znak nr 713, październik 2014