Smakoterapia. Żyj i jedz zdrowo. Odporność na talerzu - Iwona Zasuwa

Kup ebooka

39.90 zł
33.48 zł (33,08 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

ZDRO­WIE nie jest wyłącz­nie darem, warto sobie uświa­do­mić, że każdy z nas ma ogromny wpływ na swój stan rów­no­wagi lub jej brak, na swoje dobre lub złe samo­po­czu­cie, na wital­ność i ener­ge­tyczną peł­nię.

W zro­zu­mie­niu nie­któ­rych aspek­tów zwią­za­nych z medy­cyną Wschodu pomo­gło mi wyobra­że­nie, że myśle­nie ludzi Zachodu jest jak linia: od punktu do punktu. Począ­tek, roz­wi­nię­cie i zakoń­cze­nie. To myśle­nie o prze­ci­wień­stwach: biel i czerń oraz ich pochodne. Myśl Wschodu jest jak okrąg. Nie ma początku i końca, jedno zja­wi­sko powstaje, osiąga apo­geum i prze­cho­dzi w dru­gie. W każ­dym znaku gra­ficz­nym przed­sta­wia­ją­cym Yin i Yang w czerni jest odro­bina bieli, a w bieli nieco czerni. Są one wła­snym dopeł­nie­niem, są jak wdech (Yin) i wydech (Yang). Tam, gdzie zaczyna się wdech, koń­czy się wydech, a całość jest nie­koń­czą­cym się spek­ta­klem, który trwa aż do śmierci. Jed­nak śmierć jest jed­no­cze­śnie drogą do naro­dzin. Wszystko pły­nie, zmie­nia się, a pełen obraz tych zmian widzimy choćby w teo­rii pię­ciu prze­mian (Wu Xing).

Na potrzeby tej książki zamiesz­czam krótki i bar­dzo ogólny słow­ni­czek pomocny we wstęp­nym roz­po­zna­niu języka uży­wa­nego w TCM.

TCM lub CCM -?tra­dy­cyjna lub kla­syczna medy­cyna chiń­ska, sys­tem liczący kilka tysięcy lat, sku­tecz­nie sto­so­wany na całym świe­cie. W Chi­nach na­dal funk­cjo­nują szpi­tale TCM, w peł­nej współ­pracy z nur­tem medy­cyny kon­wen­cjo­nal­nej.

PIĘĆ PODSTAWOWYCH SUBSTANCJI W TCM

Qi -?ener­gia życia we wszech­świe­cie, w czło­wieku mani­fe­stu­jąca się w ciele, emo­cjach i duchu; jej brak to brak życia. W TCM roz­róż­niamy wiele rodza­jów Qi, np. Gou Qi -?ener­gię, którą czer­piemy z poży­wie­nia, czy Wei Qi, która sta­nowi odpo­wied­nik bramy, naszej odpor­no­ści.

Jing -?esen­cja życia, źró­dło życia, któ­rego wyczer­pa­nie rów­no­znaczne jest ze śmier­cią. Jing dzie­limy na przed­uro­dze­niowe (zbli­żone do puli geno­wej) i pouro­dze­niowe (które czer­piemy z oto­cze­nia, by żyć - poży­wie­nie, oddech, rela­cje).

Shen -?obej­muje umysł, ciało, ducha, jest nie­de­fi­nio­walne w naszym języku.

Xue -?krew i jej ener­gia, za jej ruch w ciele odpo­wiada Qi.

Jin Ye -?tzw. cenne płyny ciała (w tym krew), wydzie­liny, płyn mózgowo-rdze­niowy, pot, maź sta­wowa itp.

Yin (żeń­ski) i Yang (męski) -?w swo­jej dwo­isto­ści sym­bo­li­zują wszyst­kie obszary życia. Wszel­kie aspekty i pro­cesy, które zacho­dzą w świe­cie, są swoim dopeł­nie­niem, a nie tylko prze­ci­wień­stwem: noc i dzień, radość i smu­tek, gorąco i zimno. Bez jed­nego nie ist­nieje dru­gie. Tam, gdzie wyczer­puje się jedno, wlewa się dru­gie. Od rów­no­wagi pomię­dzy Yin i Yang zależy nasz stan zdro­wia. Brak har­mo­nii pomię­dzy nimi, nagły lub trwa­jący prze­wle­kle, skut­kuje cho­robą.

Cho­roby typu Yang -?cha­rak­te­ry­zują się nad­mier­nym pobu­dze­niem, przy­spie­sze­niem funk­cji życio­wych orga­ni­zmu (nad­czyn­no­ścią). Do tej grupy zali­czamy głów­nie stany ostre, cho­roby poja­wia­jące się nagle.

Cho­roby typu Yin -?powo­dują osła­bie­nie, spa­dek aktyw­no­ści i spo­wol­nie­nie funk­cji życio­wych. Zali­czamy do tej grupy przede wszyst­kim cho­roby prze­wle­kłe.

ANTYbakteryjny czy PROodpornościowy?

Aktu­alny stan wie­dzy doty­czący zależ­no­ści mię­dzy zdro­wiem ludz­kiego orga­ni­zmu a zagro­że­niem ze strony drob­no­ustro­jów pozwala powie­dzieć z całą sta­now­czo­ścią:

BYCIE ANTY- jest szko­dliwe dla całego sys­temu, jaki two­rzymy wraz z wła­snym mikro­bio­mem. Dzia­ła­nia anty­bak­te­ryjne upo­śle­dzają układ odpor­no­ściowy.

Współ­pra­cu­jąc z bak­te­riami i wiru­sami, stwa­rzamy wewnętrzne śro­do­wi­sko, które będzie bez­pieczne dla naszego zdro­wia. Dzia­ła­nia ANTY- zuba­żają śro­do­wi­sko mikro­bio­lo­giczne ludz­kiego orga­ni­zmu.

Wspar­cie układu immu­no­lo­gicz­nego w ramach pre­wen­cji powinno się opie­rać na dzia­ła­niach PRO­od­por­no­ścio­wych. To nie jedy­nie bak­te­rie czy wirusy są spraw­cami pro­ble­mów. To osła­biony układ immu­no­lo­giczny odpo­wiada za pod­da­nie się orga­ni­zmu i roz­wi­nię­cie infek­cji. Świat jest pełen mikro­or­ga­ni­zmów, a naszymi dzia­ła­niami ANTY- two­rzymy pato­lo­gię we wła­snych orga­ni­zmach, w wyniku czego

powstaje

MIKRO­BIOM

PRZE­MY­SŁOWY -

WYJA­ŁO­WIONY

I ZUBO­ŻONY -

i to jest nasz pod­sta­wowy pro­blem.

Nie mamy wpływu na pato­gen­ność wiru­sów. Mamy nato­miast wpływ na budo­wa­nie wła­snej odpo­wie­dzi na ich obec­ność. Bo to, co jest pewne, to to, że każdy nowy wirus czy bak­te­ria zostaną już z nami na zawsze. Jedyne, czego potrze­bu­jemy się w tej sytu­acji nauczyć, to jak z nimi współ­pra­co­wać, żyć w sta­nie rów­no­wagi i pokoju. Walka z mikro­bami (nie mówimy o sta­nach zapal­nych, ale o pre­wen­cji) jest zawsze ska­zana na porażkę i pro­wa­dzi do zwięk­sze­nia, a nie zmniej­sze­nia kosz­tów zdro­wot­nych. Mikro­or­ga­ni­zmy są czę­ścią natu­ral­nego śro­do­wi­ska naszej pla­nety, były tu przed nami i praw­do­po­dob­nie będą, gdy my znik­niemy. Są nie­odzow­nym ele­men­tem naszej ludz­kiej egzy­sten­cji, cała nasza fizjo­lo­gia ukształ­to­wana jest w opar­ciu o współ­pracę z nimi. Nasz zwią­zek z drob­no­ustro­jami liczony jest w tysią­cach lat. To ostat­nie stu­le­cie dopro­wa­dziło do zmian na nie­spo­ty­kaną dotąd skalę w obsza­rze ludz­kiego mikro­biomu. Dopro­wa­dziliśmy do ogrom­nego zubo­że­nia naszego mikro­świata wewnętrz­nego inwa­zyjną medy­ka­li­za­cją, fatal­nymi nawy­kami żywie­nio­wymi, nud­nym, jało­wym, prze­my­sło­wym, jed­no­staj­nym poży­wie­niem, fatal­nymi codzien­nymi nawy­kami i sty­lem życia.

CO TO OZNA­CZA W PRAK­TYCE?

MNIEJ­SZĄ UWAGĘ NALEŻY PRZY­KŁA­DAĆ DO WALKI Z WIRU­SAMI I BAK­TE­RIAMI NA CO DZIEŃ (choć taki rodzaj broni też bywa nie­zbędny w sta­nach ostrych i w razie zagro­że­nia życia), A WIĘK­SZĄ DO BUDO­WA­NIA ZDRO­WEGO, SIL­NEGO ORGA­NI­ZMU, KTÓRY ŻYJE W RÓW­NO­WA­DZE ZE ŚRO­DO­WI­SKIEM MIKRO­BIOMU, NIE DOPRO­WA­DZA­JĄC DO ZABU­RZE­NIA HOME­OSTAZY.

JAK TO ZROBIĆ?

zadbać o odpo­wied­nie dokar­mia­nie mikro­bioty poprzez: uroz­ma­icone, bogate we włókno roślinne poży­wie­nie, dbać o regu­larny sen, pil­no­wać ryt­mów oko­ło­do­bo­wych (nie jeść póź­nym wie­czo­rem), posił­ko­wać się celo­waną pro­bio­ty­ko­te­ra­pią, dbać o codzienny ruch, trosz­czyć o życie emo­cjo­nalne.

CZY WIRUSY I BAKTERIE TO SAMO ZŁO?

Bada­nia poka­zują, że wirusy obecne są już w jeli­cie nowo­rod­ków. Obec­nie bada­nia doty­czące drob­no­ustro­jów i zdro­wia ludz­kiego zakro­jone są bar­dzo sze­roko. Pod uwagę brane są m.in. takie aspekty jak:

wirusy a roz­wój czło­wieka, wirusy chro­niące komórki ludz­kie przed bak­te­riami, wirusy w ciąży -?pozy­tywne aspekty, funk­cja proz­dro­wotna wiru­sów, natu­ralne bak­te­rie obecne w mleku kobie­cym, bak­te­rie jeli­towe a stany obni­żo­nego nastroju, mikro­biom a schi­zo­fre­nia, stres i jakość mikro­biomu, mikro­biom a układ ner­wowy, i wiele innych.

Wszy­scy jeste­śmy czę­ścią wiel­kiego eko­sys­temu i od jego rów­no­wagi zależy nasze zdro­wie. Co nie ozna­cza, że nie może dojść do sytu­acji, kiedy nie­zbędna będzie pełna medy­ka­li­za­cja w celu uga­sze­nia pożaru, opa­no­wa­nia sta­nów zapal­nych, rato­wa­nia zdro­wia lub życia. W takich przy­pad­kach za zale­ce­niami uży­cia anty­bio­ty­ków, ste­ry­dów, leków przeciwzapal­nych powinny stać trafne dia­gnozy wyso­kiej klasy leka­rzy spe­cja­li­stów. Pamię­taj, by nie dia­gno­zo­wać się samemu! Nawet leka­rze tego nie robią! W celu posta­wie­nia dia­gnozy potrzebne jest zewnętrzne, pro­fe­sjo­nalne oko spe­cja­li­sty.

CO NA TO MEDYCYNA CHIŃSKA?

Cho­ciaż nie ukuto w tym sys­te­mie ter­minu "mikro­biom" i praw­do­po­dob­nie bra­ko­wało świa­do­mo­ści co do naszego boga­tego życia wewnętrz­nego, to wszyst­kie zale­ce­nia wyni­ka­jące z zasad die­te­tyki for­mu­ło­wa­nych przez medy­cynę chiń­ską, które mają słu­żyć zdro­wiu, opie­rają się na wspie­ra­niu układu pokar­mo­wego, czyli de facto obiegu czyn­no­ścio­wego Śle­dziony i Żołądka. W rezul­ta­cie to wła­śnie wspar­cie powyż­szych ukła­dów, jak choćby praca nad nie­do­bo­rem Qi Śle­dziony, w efek­cie pro­wa­dzi do odbu­dowy sku­tecz­nego i zdro­wego, pozba­wio­nego cech prze­my­sło­wych, mikro­biomu. Wszyst­kie zale­ce­nia zwią­zane ze sty­lem życia, codzien­nymi nawy­kami, świa­do­mość ryt­mów oko­ło­do­bo­wych, wpływu emo­cji na zdro­wie i bycia de facto czę­ścią natury, wydają się dosko­na­łym, spój­nym, natu­ral­nym sys­te­mem, dzięki któ­remu moż­liwe jest wyj­ście z błęd­nego koła walki z drob­no­ustro­jami i zastą­pie­nie tych zma­gań dzia­ła­niami na rzecz odzy­ska­nia home­ostazy w rela­cji czło­wiek-mikro­biom.

Jak zepsuć własne zdrowie?

JAK UPRZE­MY­SŁO­WIĆ SWÓJ MIKRO­BIOM? Z PRZY­MRU­ŻE­NIEM OKA

JEDZ I PIJ REGULARNIE:

Nie to, co ci służy, ale to, co jest w pro­mo­cji w dys­kon­cie. Oddaj życie w ręce mar­ke­tin­gowca! Słod­kie napoje, gazo­wane napoje i ener­ge­tyki. Woda jest dla zwie­rząt :) Stale to samo, mono­ton­nie i bez żad­nych zmian. To, do czego się przy­zwy­cza­iłeś, nie musi być ani ana­li­zo­wane, ani zmie­niane. Po pro­stu tak lubisz i basta! Potrawy i pro­dukty pszenno-nabia­łowo-mię­sne. Broń Boże jakieś tam rośliny! Nie jesteś tra­wo­żercą! Kanapki trzy razy dzien­nie. Jak w dzie­ciń­stwie! Pro­sto, szybko i pożyw­nie. Zawsze z her­batą, bo są jakieś takie za suche. Kawa! Koniecz­nie! Naj­le­piej wie­lo­krot­nie w ciągu dnia! Nie ma co szu­kać przy­czyn zmę­cze­nia, kawka i do roboty! Pseu­do­jo­gurty z dodat­kiem sztucz­nych aro­ma­tów, barw­ni­ków, cukru, sło­dzi­ków, odtłusz­czone, z dodat­kiem mleka w proszku i zagęst­ni­ków. Są słod­kie, pyszne i pełne wap­nia! Nie­na­tu­ralne tłusz­cze, mar­ga­ryny, utwar­dzane lub rafi­no­wane pro­za­palne tłusz­cze roślinne. Pszenne, białe lub bar­wione pseu­do­pie­czywo mar­ke­towe z roz­mra­ża­nego cia­sta, z dodat­kami che­micz­nymi, na rafi­no­wa­nej, niskiej jako­ści mące (gli­fo­sat, inne środki ochrony roślin), z dodat­kiem cukru, tłusz­czów trans, rafi­no­wa­nych ole­jów i dłu­giej listy polep­sza­czy. W końcu nikt nie usta­lił w Pol­sce, CO tak naprawdę jest chle­bem, zatem można tak nazy­wać wszystko! Prze­my­słowe sło­dy­cze pro­du­ko­wane na bazie cukru i naj­tań­szych skład­ni­ków (typu tłusz­cze trans), rafi­no­wa­nej mąki oraz kon­ser­wan­tów, barw­ni­ków spo­żyw­czych i innych che­micz­nych dodat­ków. Słod­kie jest smaczne! Mię­so­po­dobne prze­my­słowe gotowce: pseu­do­wę­dliny z wypeł­nia­czami, gotowe dania z dodat­kiem MOM, peklo­soli, aro­ma­tów wędzar­ni­czych, naj­tań­szych tłusz­czów utwar­dza­nych, wypeł­nia­czy i środ­ków che­micz­nych prze­dłu­ża­ją­cych trwa­łość pro­duktu. Kto by tam czy­tał te maleń­kie literki?

CO JESZCZE MOŻNA ZEPSUĆ?

Nie dbaj o regu­larny i efek­tywny sen. Prze­pra­co­wuj się. Naj­waż­niej­sze, by inni byli z Cie­bie zado­wo­leni! W nocy zadbaj o odpo­wied­nią dawkę nie­bie­skiego świa­tła pły­ną­cego z ekra­nów sprzę­tów elek­tro­nicz­nych. Nie ruszaj się, nie ćwicz, nie wychodź na spa­cery. Kto by miał na to czas? Nie oddy­chaj świa­do­mie. Ni­gdy! Po co? Samo się oddy­cha. Nie szu­kaj pomocy, poboli i prze­sta­nie... Może. Kie­dyś. Nie miej dla sie­bie lito­ści. Nie pra­cuj nad sobą. Odkła­daj sie­bie na póź­niej. Przej­muj się wszyst­kim i wszystko bierz do sie­bie.

Praktyczne zmiany

Jak sobie pomóc na początek?

Jedz PRAW­DZIWE poży­wie­nie, nie prze­my­słowe. To jest naj­waż­niej­sza zasada leżąca u pod­staw zacho­wa­nia zdro­wia, dłu­go­wiecz­no­ści i odpor­no­ści. Reszta zmien­nych nie zależy od nowych czy sta­rych i nawza­jem wyklu­cza­ją­cych się kon­cep­cji die­te­tycz­nych: bez względu na to, czy sto­su­jesz dietę keto, wege­ta­riań­ską, wegań­ską, kar­ni­wora, raw...

Jeśli uwie­rzysz w ide­olo­gię, w dogmat, podej­mu­jesz ryzyko. Odpo­wie­dzią zawsze jest bowiem TWOJE CIAŁO, Twoja histo­ria zdro­wia i cho­roby, Twoja kon­sty­tu­cja i Twoje potrzeby. To dla­tego twórcy mod­nych kon­cep­cji die­te­tycz­nych chęt­nie chwalą się suk­ce­sami i prze­mil­czają porażki.

Zdo­bądź wie­dzę, naucz się roz­róż­niać wię­cej zmien­nych doty­czą­cych poży­wie­nia, doko­nuj lep­szych wybo­rów. Przyj­rzyj się swoim codzien­nym nawy­kom, sty­lowi życia, ryt­mom oko­ło­do­bo­wym, eks­po­zy­cji na nie­bie­skie świa­tło, jako­ści swo­jego snu.

Omi­jaj w miarę moż­li­wo­ści wiel­kie sieci han­dlowe z wie­loma pośred­ni­kami na linii pro­du­cent poży­wie­nia-odbiorca. Korzy­ści z tego bar­dzo wiele:

nie nara­zisz się na wodze­nie na poku­sze­nie za pomocą tech­nik mar­ke­tin­go­wych, praw­dzi­wych i uda­wa­nych pro­mo­cji; nie kupisz tego, co nie­po­trzebne, nie­zdrowe, dro­gie, kuszące; co ważne - zmniej­szysz ślad węglowy, nie wspie­ra­jąc wiel­kich pośred­ni­ków zaopa­tru­ją­cych się na dru­giej czę­ści globu w towar. Dzięki temu jest szansa, że twoje pie­nią­dze tra­fią bez­po­śred­nio do małych, dobrych pro­du­cen­tów lokal­nych, swoj­skich, pol­skich.

Opie­ra­nie menu w zna­ko­mi­tej więk­szo­ści na lokal­nych pro­duk­tach to korzyść dla zdro­wia, port­fela i pla­nety. Pro­dukty eks­por­to­wane są wie­zione tysiące kilo­me­trów z naj­od­le­glej­szych stron świata, a przy­go­to­wy­wane przy uży­ciu środ­ków che­micz­nych, by takową podróż prze­trwały. Straty to nasze zdro­wie i ślad węglowy będący zagro­że­niem dla naszej pla­nety, zyski zaś zgar­niają wyłącz­nie świa­towi pro­du­cenci.

Korzy­sta­nie z dostępu do lokal­nych wytwór­ców, rol­ni­ków, hodow­ców, etycz­nych, świa­do­mych, sto­su­ją­cych eko­lo­giczne bądź roz­sądne spo­soby upraw i prze­twa­rza­nia żyw­no­ści to bar­dzo ważny ele­ment, który może zmie­nić nasz świat kon­su­mencki i odwró­cić trend psu­cia zdro­wia za sprawą prze­my­sło­wej pro­duk­cji.

WSTĘP

Do napi­sa­nia tej książki zabie­ra­łam się bar­dzo długo, inspi­ro­wana doświad­cze­niami ostat­nich cza­sów (pan­de­mia) oraz dys­ku­sjami kulu­aro­wymi toczą­cymi się pod­czas spo­tkań warsz­ta­to­wych z moimi Dro­gimi Czy­tel­ni­kami. Jest ona ukło­nem w stronę wszyst­kich moich Kocha­nych Warsz­ta­to­wi­czów prze­szłych i przy­szłych, dla któ­rych dys­ku­sje o zdro­wiu z per­spek­tywy holi­stycz­nej, z ele­men­tami medy­cyny Wschodu, są cenną inspi­ra­cją do poszu­ki­wań prak­tycz­nych zmian. W ostat­nim cza­sie doświad­cza­li­śmy wielu emo­cji zwią­za­nych z lękiem przed nowymi wiru­sami, powszechne stały się pyta­nia:

JAK ŻYĆ, ŻEBY NIE ZACHO­RO­WAĆ? CO NAS CHRONI PRZED "ZŁYMI" DROB­NO­USTRO­JAMI?

Te pyta­nia są fan­ta­styczną oka­zją na powrót do dys­kursu o zapo­mnia­nej przez nas codzien­nej PRO­FI­LAK­TYCE cho­rób w przy­padku osób względ­nie zdro­wych.

Nar­ra­cja domi­nu­jąca w ostat­nich latach poka­zała, jak łatwo znaj­du­jemy sobie ofiarę naszego stanu zdro­wia na zewnątrz ("zara­zi­łeś mnie!"), a jak nie­wiele uwagi przy­wią­zu­jemy do wspar­cia naszych mecha­ni­zmów obron­nych wewnątrz ciała. Roz­pacz­li­wie potra­fimy cze­kać na ratu­nek w postaci magicz­nej pigułki, zamiast pod­jąć ręka­wicę i samo­dziel­nie zaopie­ko­wać się sobą. O ile myśle­nie w kate­go­riach ANTY­bak­te­ryjny, ANTY­wi­ru­sowy, ANTY­grzy­bi­czy, ANTY­drob­no­ustro­jowy, ma sens, kiedy doświad­czamy POŻARU w ciele w postaci sta­nów zapal­nych, o tyle nie spraw­dza się na co dzień w pre­wen­cji zdro­wia.

Chcesz wal­czyć czy współ­pra­co­wać?

Zatem:

Jak wziąć ODPO­WIE­DZIAL­NOŚĆ za swoje zdro­wie? Jak być PRO­od­por­no­ścio­wym zamiast ANTY­wi­ru­so­wym? Jak współ­pra­co­wać z mikro­bio­mem ludz­kim, który wszak zasie­dla nasze ciało w licz­bie drob­no­ustro­jów znacz­nie prze­wyż­sza­ją­cej liczbę komó­rek naszego ciała? Jak możemy spoj­rzeć na zdro­wie, korzy­sta­jąc z pod­po­wie­dzi TCM? Jak żyć zdrowo? Dla­czego cho­ru­jemy? Co jeść i od czego zależy wybór poży­wie­nia?

Do tego oczy­wi­ście garść pod­po­wie­dzi prak­tycz­nych i kuli­nar­nych -?to zawar­tość tej książki.

Z pew­no­ścią nie wyczer­puje ona tematu, a jedy­nie dotyka nie­któ­rych aspek­tów, które warto wziąć pod uwagę z per­spek­tywy TCM.

Ta książka nie aspi­ruje do miana pozy­cji nauko­wej, nie cytuje badań. Nie można na pod­sta­wie zawar­tej w niej wie­dzy posta­wić ani sobie, ani nikomu innemu, dia­gnozy.

Możesz ją potrak­to­wać jako inspi­ra­cję na dro­dze wła­snych poszu­ki­wań.

Nie­usta­jąco ubo­le­wam, że na­dal w naszym kraju nie ist­nieje żadna ścieżka edu­ka­cyjna, dzięki któ­rej dzie­ciaki i mło­dzież mogłyby zro­zu­mieć, jak ważne i war­to­ściowe jest ucze­nie się, jak na co dzień dbać o sie­bie samego na każ­dym pozio­mie: od odży­wia­nia, przez oddy­cha­nie, po zdrowe emo­cje czy rela­cje.

Dzię­kuję Ci, że jesteś! Iwona Zasuwa

Przyczyny chorób

Per­spek­tywa holi­styczna to wizja, że cho­roba wynika z braku rów­no­wagi w orga­ni­zmie. Może to doty­czyć ciała fizycz­nego, ale może też być zwią­zane ze sta­nem emo­cjo­nal­nym, inte­lek­tu­al­nym czy ducho­wym. W medy­cy­nie Wschodu za stan cho­ro­bowy orga­ni­zmu nie obar­czamy winą jedy­nie drob­no­ustro­jów cho­ro­bo­twór­czych, co jest nagminne w naszej zachod­niej kul­tu­rze. My, ludzie Zachodu, panicz­nie boimy się zaraz­ków, bak­te­rii, wiru­sów, brudu, kurzu i z tego powodu ogar­nięci jeste­śmy manią nad­mier­nej czy­sto­ści. Obse­syj­nie dezyn­fe­ku­jemy oto­cze­nie i sie­bie samych, nie­jed­no­krot­nie pozba­wia­jąc w ten spo­sób orga­nizm natu­ral­nej obrony. Czy powin­ni­śmy wal­czyć z drob­no­ustro­jami, czy z nimi współ­pra­co­wać? (str. 25)

Na Wscho­dzie zamiast "Zara­zi­łem się od Cie­bie" zwy­kło się mawiać "Nie zamkną­łem bramy".

Taka zmiana nar­ra­cji nie odwraca uwagi od pato­ge­nów zewnętrz­nych, mamy świa­do­mość, że one ist­nieją i mogą sta­no­wić zagro­że­nie, ale przy­wraca nam spraw­czość, daje wła­dzę nad pro­ce­sami proz­dro­wot­nymi i moc do zmiany. Nie jeste­śmy zdani wyłącz­nie na zewnętrzne siły, nad któ­rymi nie panu­jemy. Jeśli znamy swoją kon­sty­tu­cję, wiemy, jak sie­bie wspie­rać, możemy zbu­do­wać nie­zwy­kle silną bramę -?odpor­ność, dzięki któ­rej zewnętrzne pato­geny będą miały utrud­nioną inwa­zję w obrę­bie ciała. Czy to ozna­cza, że nie będziemy wów­czas cho­ro­wać w ogóle? Tak może się zda­rzyć. Może rów­nież poja­wić się cho­roba, ale jej prze­bieg będzie zde­cy­do­wa­nie lżej­szy. Czę­sto nazywa się ją żar­to­bli­wie "aktu­ali­za­cją bazy drob­no­ustro­jów", co rów­nież służy budo­wa­niu odpor­no­ści.

Jako źró­dła cho­rób w TCM wska­zuje się przy­czyny zewnętrzne oraz wewnętrzne, wymie­nia się czyn­niki jatro­genne, paso­żyty i drob­no­ustroje, sub­stan­cje tok­syczne i pro­mie­nio­wa­nie. Taki obraz poka­zuje nam wyraź­nie obszary, które wyma­gają tro­ski i opieki, a ta postawa daje nam szansę na zdrowe i pełne wigoru życie.

PRZY­CZYNY ZEWNĘTRZNE to natu­ralne czyn­niki kli­ma­tyczne, które stały się agre­sywne (zbyt inten­sywne lub nie­zgodne z daną porą roku) w sto­sunku do osoby cier­pią­cej na nie­do­bór ener­gii ochron­nej (Wei Qi). Należą do nich: wiatr, wil­goć, suchość, zimno, gorąco i ogień. Zatem cho­roba poja­wia się, kiedy aura jest eks­tre­malna, a orga­nizm zbyt osła­biony. Wiatr uła­twia pene­tra­cję ciała przez każdy z czyn­ni­ków zewnętrz­nych, w wyniku czego two­rzy się pato­lo­giczny obraz wewnętrzny, powstają objawy cho­ro­bowe. Przy­kła­dowo, wiatr wywoła objawy cho­ro­bowe wio­sną, jeżeli Wątroba i Pęche­rzyk Żół­ciowy nie są w har­mo­nii w tym okre­sie. Na sku­tek tego mogą poja­wić się katar sienny czy zapa­le­nie spo­jó­wek.

ZIMNA WILGOĆ -?OBJAWY W CIELE

Ponie­waż obciąża ona Śle­dzionę (układ pokar­mowy), powo­duje: zmę­cze­nie, ocię­ża­łość, brak ener­gii, zawroty głowy, obrzęki, opu­chli­zny, nad­wagę, oty­łość, cel­lu­li­tis, czę­ste infek­cje, zapa­le­nia gór­nych dróg odde­cho­wych, bóle zatok, katar, zapa­le­nia ucha, cysty, guzy, migreny, infek­cje grzy­bi­cze i paso­żyt­ni­cze, bie­gunki, otę­pie­nie, mgłę mózgową, zamar­twia­nie się, stany obni­żo­nego nastroju, łak­nie­nie sło­dy­czy i węglo­wo­da­nów, uni­ka­nie śnia­dań (brak łak­nie­nia rano), późne posiłki, język blady, powięk­szony, z odci­skami zębów na kra­wę­dziach.

LECZE­NIE ZIM­NEJ WIL­GOCI W CIELE NIE JEST SKOM­PLI­KO­WANE I POLEGA GŁÓW­NIE NA ZMIA­NIE DIETY.

WSKA­ZANE

Wska­zane będzie poży­wie­nie wzmac­nia­jące Śle­dzionę oraz Nerki. Pro­dukty osu­sza­jące, trans­for­mu­jące, cie­płe posiłki z przy­pra­wami, pra­żone zboża (dla osób, które mogą jeść glu­ten: rów­nież żyto, jęcz­mień), jeśli pie­czywo, to na zakwa­sie i tosto­wane (nie świeże i mięk­kie), pra­żone proso, ryż, gryka -?wszyst­kie węglo­wo­dany zło­żone zale­cane są raczej na śnia­da­nie, ni­gdy na kola­cję, z owo­ców cze­re­śnie, ciemne wino­grona, jeśli kawa, to z kar­da­mo­nem, a her­bata z przy­pra­wami, roz­grze­wa­jący imbir (wię­cej str. 211), aro­ma­tyczne zioła, jak kar­da­mon, bazy­lia, kolen­dra, kope­rek, pie­truszka, tymia­nek, liść lau­rowy (rów­nież w postaci napa­rów).

NIE­WSKA­ZANE

Cukier i pro­ste węglo­wo­dany, psze­nica (pie­czywo), soki owo­cowe, dżemy, miód, jedze­nie typu fast food, nad­miar tłusz­czu, mięsa, zwłasz­cza wie­przo­winy, bana­nów i owo­ców cytru­so­wych, nabiał, surowe posiłki, duże ilo­ści zim­nej wody.

GORĄCA WILGOĆ -?OBJAWY W CIELE

Prócz Śle­dziony obciąża rów­nież Wątrobę i war­stwę Krwi (Xue). Powo­duje: ocię­ża­łość, zmę­cze­nie, mdło­ści, poja­wie­nie się skłon­no­ści do sta­nów zapal­nych i pro­ble­mów skór­nych (trą­dzik, ropne wysypki), cho­roby zakaźne, inten­sywne, o nie­przy­jem­nej woni wydzie­liny ciała, pot, katar (ciemny, zie­lony, żółty, bak­te­ryjny), czer­wony język z żół­tym nalo­tem, ciemny mocz, infek­cje pęche­rza moczo­wego, zapa­le­nie błon ślu­zo­wych żołądka, stany zapalne jelit. Taki stan może dopro­wa­dzić do roz­wi­nię­cia się zespołu meta­bo­licz­nego, cukrzycy typu 2, pod­wyż­szo­nego poziomu cho­le­ste­rolu, nad­ci­śnie­nia.

PIERWOTNA GORĄCA WILGOĆ

Zazwy­czaj poja­wia się z powodu złych nawy­ków żywie­nio­wych, nad­miaru mięsa, alko­holu i ostrych przy­praw w menu. Wystar­czy wów­czas zmie­nić na mini­mum dwa tygo­dnie dietę na wegań­ską, z dużą ilo­ścią warzyw i sałat w celu oczysz­cze­nia ciała z gorą­cej wil­goci, a następ­nie na stałe zmie­nić nawyki żywie­niowe (nie nad­uży­wać pro­duk­tów gene­ru­ją­cych gorącą wil­goć). Dobre są rów­nież zioła gorz­kie i zimne ter­micz­nie. Jeżeli z powodu gorą­cej wil­goci poja­wiły się cho­roby wiru­sowe i wystą­piły stany zapalne, sama dieta już nie wystar­czy, by je wyle­czyć.

WSKA­ZANE

Fasola mung, tofu, mleko sojowe, mni­szek lekar­ski itp.

WTÓRNE GORĄCO

Jest kolej­nym eta­pem, poja­wia się jako ZASTÓJ na bazie zim­nej wil­goci. Leczy się je, uwzględ­nia­jąc inne źró­dło zabu­rze­nia i uwa­ża­jąc, by nie osła­bić Yang. Lecze­nie jest już nieco trud­niej­sze i wymaga wie­dzy. Zaleca się zioła aro­ma­tyczne oraz nie­wiel­kie ilo­ści gorz­kich ziół: kar­da­monu, bazy­lii, kolen­dry, tymianku, liścia lau­ro­wego, mniszka lekar­skiego, skórki doj­rza­łej man­da­rynki itp.

NIE­WSKA­ZANE

Prze­ja­da­nie się, które rów­nież pro­wa­dzi do powsta­nia wewnętrz­nej wil­goci.

DŁU­GO­TRWALE OBECNA WIL­GOĆ PRO­WA­DZI DO POWSTA­NIA GROŹ­NEGO ŚLUZU.

WIATR

Powo­duje w ciele symp­tomy przy­po­mi­na­jące jego rolę w natu­rze. Cha­rak­te­ry­zuje wszyst­kie dole­gli­wo­ści, które poja­wiają się nagle, mają ostry prze­bieg i ten­den­cję do wędru­ją­cej, zmien­nej loka­li­za­cji. Obja­wami zewnętrz­nego wia­tru mogą być nie­mal wszyst­kie dole­gli­wo­ści zwią­zane z górną czę­ścią ciała: katar, zatkany nos, kicha­nie, dra­piące bóle gar­dła, bóle głowy, szyi, gór­nej czę­ści ple­ców, pora­że­nia ner­wów, np. twa­rzy.

Wiatr jest czyn­ni­kiem zwy­kle wpro­wa­dza­ją­cym pozo­stałe czyn­niki w głąb ciała, pra­wie zawsze towa­rzy­szą mu wil­goć, zimno lub gorąco, mani­fe­stuje się rów­nież w postaci prze­zię­bień.

Wraż­li­wość na wiatr zawsze kie­ruje naszą uwagę w stronę Wątroby.

Wska­zane jest zapo­bie­ga­nie kon­se­kwen­cjom dzia­ła­nia wia­tru za pomocą ziół ostrych, roz­grze­wa­ją­cych lub chło­dzą­cych -?w zależ­no­ści od towa­rzy­szą­cego mu dodat­ko­wego pato­genu.

GORĄCO i OGIEŃ W CIELE (YANG)

Objawy gorąca w ciele mają cha­rak­ter Yang. Nato­miast ogień to jesz­cze bar­dziej nasi­lony stan gorąca.

Objawy to zaczer­wie­niona twarz, czer­wony język, wysypki skórne, przy­spie­szony puls, pra­gnie­nie zim­nych napo­jów, zaczer­wie­nione oczy, ner­wo­wość, ale rów­nież wysoka tem­pe­ra­tura, poce­nie się -?czyli typowe objawy infek­cyjne. Każdy z tych symp­to­mów wymaga oddziel­nej ana­lizy przez spe­cja­li­stę i zale­ceń sto­so­wa­nych do cało­ści obrazu.

Gene­ral­nie w sta­nach gorąca wska­zane jest poży­wie­nie ochła­dza­jące, w nie­znacz­nych ilo­ściach zimne, w przy­padku odwod­nie­nia zaś nawil­ża­jące. Będą to: surowe sałatki, jogurt, jęcz­mień, zie­lona her­bata, napary z mięty, woda mine­ralna, ochła­dza­jące owoce i warzywa (pomi­dory i ogórki), kiełki (fasoli mung, soi, bam­busa), mni­szek lekar­ski, psze­nica, jęcz­mień, ama­ran­tus.

WSKA­ZÓWKA

W przy­padku obja­wów gorąca, np. pod­czas wyso­kiej gorączki, i jeśli nie ma prze­ciw­wska­zań, doda­jemy do menu chło­dzące napoje, takie jak świeżo wyci­skany sok z poma­rań­czy. W przy­padku gorąca i bar­dzo suchego kaszlu można podać krem z tofu zmik­so­wa­nego z mio­dem (nawil­ża­jące i chłodne).

Zdrowie to najcenniejszy skarb

Od początku ist­nie­nia myśli ludz­kiej towa­rzy­szy nam poszu­ki­wa­nie prze­pisu na zdrowe i dłu­gie życie. O zdro­wiu napi­sano mnó­stwo roz­praw i nic się w tym tema­cie nie zmie­niło po dziś dzień. Chcemy być zdrowi! Chcemy żyć długo i szczę­śli­wie. Rozu­miemy już, że zdro­wie nie jest bra­kiem cho­roby, ale odczu­ciem DOBRO­STANU, w któ­rym istota ludzka może reali­zo­wać sie­bie.

Śla­chetne zdro­wie, Nikt się nie dowie, Jako sma­ku­jesz, Aż się zepsu­jesz.

Tak pisał Jan Kocha­now­ski w jed­nej ze swo­ich naj­bar­dziej popu­lar­nych fra­szek i mimo upływu nie­mal połowy tysiąc­le­cia te słowa są na­dal aktu­alne. Dba­nie o sie­bie i tro­ska o wła­sne zdro­wie wydają się wyzwa­niem na prze­strzeni całej ludz­kiej histo­rii. Łatwiej być mądrym po szko­dzie, jed­nak jak to moż­liwe, że mimo upływu lat wciąż tak trudno nam zadbać o pro­fi­lak­tykę zdro­wia i pozo­staje osta­tecz­nie łata­nie dziur w uszko­dzo­nym cho­robą obra­zie?

Wiele wie­ków wcze­śniej (i póź­niej) w Chi­nach kształ­to­wała się misterna wizja czło­wieka i wszech­świata, która prze­trwała tysiąc­le­cia i na­dal z dużą sku­tecz­no­ścią służy ludziom. Opi­suje ona prawa rzą­dzące naturą i będą­cym jej czę­ścią czło­wie­kiem. Według tej nie­zwy­kle szcze­gó­ło­wej i sku­tecz­nej wizji zarówno czło­wiek, jak i cały wszech­świat jest mani­fe­sta­cją Qi -?ener­gii, która w zależ­no­ści od stop­nia zagęsz­cze­nia jest samym życiem w postaci sub­tel­nej (umysł, duch), płyn­nej (emo­cje) oraz mate­rial­nej (ciało). W zro­zu­mie­niu Qi pomocna jest obser­wa­cja wszyst­kich sta­nów sku­pie­nia wody -?od pary, przez płyn, po ciało stałe jakim jest lód.

Brak Qi to brak życia.

POZNAJ SIE­BIE, A BĘDZIESZ ZNAĆ WSZECH­ŚWIAT I BOGÓW.

(Sokra­tes)

Według tego sys­temu czło­wiek jako mikro­ko­smos jest odbi­ciem makro­ko­smosu -?wszech­świata ("jako w nie­bie, tak i na ziemi") -?i pod­lega takim samym pra­wom, jakim pod­lega świat, który go ota­cza. Nie­ustan­nie reaguje, adap­tuje się do zmian zacho­dzą­cych na zewnątrz, dzięki czemu utrzy­muje natu­ralną rów­no­wagę. Utrata owej home­ostazy jest rów­no­znaczna z poja­wie­niem się cho­roby.

U POD­STAW TEJ KON­CEP­CJI LEŻĄ mię­dzy innymi:

zasada dwo­isto­ści Yin i Yang (prze­ciw­stawne, dopeł­nia­jące, rów­no­wa­żące się rów­no­cze­śnie), teo­ria pię­ciu faz prze­miany ele­men­tów (Wu Xing) (str. 123) -?Drzewa, Ognia, Ziemi, Metalu, Wody -?wyni­ka­ją­cych z cyklu rocz­nego (pory roku), opi­su­jąca nie­mal wszyst­kie zja­wi­ska zacho­dzące w mikro- i makro­świe­cie, obej­muje: obiegi czyn­no­ściowe narzą­dów Zang Fu, narządy zmy­słów, tkanki, płyny, pięć sma­ków, pięć emo­cji, strony świata (śro­dek jako piąta), kie­ru­nek ruchu, a nawet etapy w życiu czy porę dnia. teo­ria pię­ciu sub­stan­cji: Qi -?siły życio­wej, Jing -?esen­cji wro­dzo­nej, Xue -?krwi, Shen -?ducha, Jin Ye -?cen­nych pły­nów ciała,

oraz wiele innych tez wyni­ka­ją­cych z powyż­szych kon­cep­cji, a doty­czą­cych funk­cjo­no­wa­nia świata i ludz­kiego orga­ni­zmu.