Słowo o wyprawie Igora czyli wyprawa Igora na Połowców dwa przekłady Augusta Bielowskiego wierszem i Andrzeja Sarwy prozą - Nieznany

Kup ebooka

12.30 zł
9.38 zł (8,98 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

SŁOWO O WYPRAWIE IGORA

Czy by nam nie trza zacząć, bracia, smutnej opowieści o wyprawie Igorowej, Igora Swiatosławicza (Igor (1151-1202) - książę Nowogrodu Siewierskiego, syn Światosława Olegowicza księcia czernihowskiego A.S.)? Niechże się zatem rozpocznie pieśń o prawdziwych zdarzeniach naszego czasu, a nie wedle zmyśleń Bojanowych! Bowiem wieszczy Bojan (Bojan - poeta z drugiej połowy XI wieku, który układał pieśni o chwale pierwszych ruskich książąt. Jest to postać na poły legendarna i nie wzmiankowana nigdzie więcej poza Słowem o wyprawie Igora - A.S.), gdy chciał komu pieśń złożyć, to wiewiórką skakał po drzewie, szarym wilkiem po ziemi, siwym orłem krążył pod obłokami. Bo gdy przypominał sobie waśnie dawnych czasów, to wonczas  puszczał dziesięć sokołów na stado łabędzi, a którego najpierw dopadał sokół, ów pierwszy pieśń śpiewał staremu Jarosławowi, chrobremu Mścisławowi, który zarżnął Rededię (Rededia - książę Kasogów (Czerkiesów) - A.S.) w obecności czerkieskich wojsk, krasnemu Romanowi Swiatosławiczowi. Bojan zaś, bracia, nie dziesięć sokołów na stado łabędzi wypuszczał, lecz swoje wieszcze palce na żywe struny kładł, a one same kniaziom sławą rozbrzmiewały.

 

Zacznijmy tedy, bracia, tę opowieść od starego Włodzimierza do obecnego Igora, który odwagą zahartował siebie, swoje serce męstwem wyostrzył, napełniony duchem bojowym odważnie poprowadził swoje dzielne wojska na Połowieckie Pola (Połowcy - inaczej Kipczacy lub Kumanowie - lud pochodzenia ałtajskiego, spokrewniony z Turkami; w XI wieku zasiedlił stepy Europy Wschodniej aż po Dunaj, w związku z czym zaczęto je nazywać "Deszt-I-Kipczak" czyli Pola Połowieckie - A.S.), za ziemię ruską.

 

Wtedy popatrzył Igor na jasne słońce i ujrzał, że okryło ono ciemnością wszystko jego wojsko (Mowa o zaćmieniu Słońca z 1 maja 1185 roku - A.S.). I powiedział Igor swojej drużynie: "Bracia i drużyno! Lepiej w bitwie paść, niżeli pójść w niewolę. Dosiądźmyż tedy, bracia, swoich rączych koni, popatrzmy na Don błękitny". Zapłonęła księciu myśl, iżby Donu wielkiego skosztować i znak z nieba mu przysłoniła. "Chcę - rzekł - kopię złamać w stepie połowieckim, z wami, Rusini! Chcę głowę swą położyć, albo napić się hełmem z Donu".