Wstęp
Słowiański Duch to książka ze zbiorem moich artykułów wystawianymi na stronie, na portalu społecznościowym Facebook o tej samej nazwie. Dlaczego postanowiłem zebrać te wszystkie artykuły w jedną całość? Może warto najpierw skupić się na tym co zawierają te artykuły. Są one moimi spostrzeżeniami naszych ułomności i słabości, które chcemy wytknąć nam wszystkim. Korzystając również z refleksji czytelników i wstawianych przez nich komentarzy, które prowadzą do wspólnych przemyśleń i wniosków. Nie ma ludzi nieomylnych, tylko idioci twierdzą, że się nie mylą. Ja sam wpisuje się w ramy przeciętnego człowieka, mającego swoje wady i słabości. Wierzę w to, że wspólna refleksja daje nam wszystkim szansę na lepsze życie czy też na pracę nad własnymi słabościami. Umiejętność przyjęcia krytyki a także jej przemyślenie. Smuci mnie tu jednak to, że wielu z nas na to nie stać i wielu z nas ciągle tkwi zaślepionych w sobie. Dzisiejsze trendy wskazują nam drogę głupców, która niestety wielu z nas podąża i nawet nie ma zamiaru z niej zbaczać, a już nie wspomnę o zawróceniu z tej drogi. Ja jak i wielu innych ludzi wystawia na portalach społecznościowych dość ciekawe, czasem mniej, czasem więcej trafne spostrzeżenia. Lecz wiele z tych wpisów ma mały odzew. Ludzie wolą słuchać głupców, którzy tak naprawdę nie reprezentują nic więcej po za własnym ego. Głupców, którzy ze swoim przekazem wpisują się w dzisiejsze standardy. Tu też warto zauważyć trend tego, że kobiety o pewnych cechach, które pochwaliły się nowo zrobionymi paznokciami mają więcej odsłon i reakcji niż nie które wartościowe przekazy. Następnym przykładem, będzie to jakie reakcje i ile odsłon mają zdjęcia lub filmiki pokazujące głupotę i niedorzeczność ludzką. Czasem zastanawia mnie fakt dlaczego właśnie głupota jest tak rozchwytywana. Wracając jednak do pytania, dlaczego postanowiłem zebrać swoje artykuły w jedną całość? Widzę czasem odzew wielu ludzi, znajomych na mój przekaz i gdy proponowałem o zapoznanie się z innymi artykułami mojego autorstwa, wielu z nich nie miało czasu by wejść i zapoznać się z nimi. Pewnie łatwiejsza forma będzie książka, o ile ją się kupi i także znajdzie czas na przeczytanie. Drugim i może bardziej przemawiającym powodem jest to, że te artykuły są tylko w formie elektronicznej. Wielu z nas zdaje sobie sprawę z tego, że właśnie ta elektronika bywa zawodna, choć czasem nie dociera to do nas. Nie możemy wykluczyć tego, że czasem po prostu może nam jej zabraknąć z różnych względów, zaczynając od awarii kończąc na zniszczeniu tej bazy przez ludzi. Nie chcę tu zagłębiać się w ten temat, ale pewnie wielu z was może sobie wyobrazić co mam na myśli. W takim wypadku artykuły te przepadną, a ja chciałbym je pozostawić dla innych. Może obudzą w kimś refleksje, a może i nie... Można też tu powiedzieć, że forma papierowa też nie jest trwała, jednak wydaje mi się stabilniejsza i nie potrzebująca nic innego po za umiejętnością czytania.
Wiele z tych artykułów, jak już wspominałem, są moimi przemyśleniami, mniej czy też więcej trafnymi. Trudno mi ocenić to czy moje spostrzeżenia są właściwe, a zwłaszcza, że różnią się one od wielu innych spostrzeżeń. Czasem zadaje sobie pytania czy tak naprawdę to co roi się w mojej głowie jest właściwym punktem widzenia, czy po prostu się mylę. Wiele razy rozmyślam na ten temat nie chcąc stawiać siebie na piedestale. Nie jestem człowiekiem nieomylnym, ale pytanie czy głupim. Nie raz próbuje sam siebie ganić czy też negować, by móc dostrzec inny punkt widzenia, ale powstaje z tego tylko gonitwa myśli. Wiele do myślenia daje mi krytyka moich artykułów, czy też wymiana poglądów z innymi ludźmi. Staram się wiele z nich przemyśleć i nie raz zdarza się, że potrafię zmienić myślenie tylko dlatego, że ktoś inny zwrócił moją uwagę na fakty, których ja nie dostrzegałem. Myśląc tu na temat tego czy jestem głupkiem a moje spostrzeżenia nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Wracam myślami do pewnego powiedzenia, a mianowicie" Głupek nie wie nic ale myśli, że wie wszystko, a mądry ma dużą wiedzę, ale zdaje sobie sprawę, że nie wie wszystkiego." Porównując swoje działania do tego powiedzenia, nie stawiałbym siebie w roli głupka. Jestem raczej osobą, która sprawdza weryfikuje wiedzę. Potrafię przyjąć także, w moim mniemaniu, rozsądne argumenty. Raczej nie wykłócam się wtedy gdy nie jestem czegoś pewien. A jeśli mi się to zdarzy a okaże się, że byłem w błędzie to potrafię to przyznać. Tu znowu rodzi się wątpliwość, czy tak naprawdę jest to właściwe spojrzenie na siebie, gdzie nie używam krytyki wobec siebie. Myśleć można byłoby, że najlepiej ocenią Ciebie inni. Nic bardziej mylnego, ponieważ jeśli chciałbyś sprawiedliwej oceny musiała by to zrobić osoba, która Ciebie dobrze zna i jest obiektywna. Taka osoba nie może kierować się osobistymi pobudkami, niechęcią lub sympatią do Ciebie, będzie to wtedy niesprawiedliwy werdykt dla twojej osoby. Tu warto jeszcze zaznaczyć to, że tak jak ja myślę o sobie, że moje rozumowanie w mojej ocenie jest właściwe, tak też pomyśli głupiec. Przecież głupiec nie skrytykuje sam siebie, a jego rozmyślenia będą prowadzić do przeświadczenia o swojej nieomylności. To nam daje kolejny dylemat, z którego ciężko wyjść. Ciężko jest ocenić siebie, ale i również innych, głupi mądrego nie zrozumie, ale i mądry głupiego. "I bądź tu mądry..." a może inaczej napiszę" I bądź tu głupi..."
Po za artykułami, które są moimi przemyśleniami, pisze również artykuły o ciekawostkach, które znalazłem czytając starodruki. Czytając staro druki, można wiele ciekawych rzeczy się dowiedzieć. A zwłaszcza dlatego, że wiele z zapisów jest pomijana lub przekłamywana przez "dzisiejszą historię". Wiele takich ciekawostek miałoby duży wpływ na przedstawianą nam dzisiaj historię. Są pewne rzeczy pomijane, zdawałoby się, że jest to robione nawet specjalnie. Dzisiejsi badacze historii, wydawałoby się, że tak naprawdę nie chcą prawdy tylko pewnego punktu widzenia, który jest wygodniejszy dla pewnych, dominujących w dzisiejszych czasach, narodów czy też instytucji. Dzisiejsi historycy pomijają zapisy dawnych kronikarzy, twierdząc, że oni nie mogli za wiele wiedzieć, ponieważ spisywali swoje kroniki dwa trzy wieki później, ale za to dzisiejsi badacze wiedzą więcej mimo to, że badają tą historię dziesięć a może i więcej wieków później. Mało tego dzisiejsi badacze potrafią nawet kwestionować zapisy kronikarzy z czasów, w których dany kronikarz żył. To jest dopiero absurd... Uważam, że my Słowianie z naszymi dziejami, a właściwie to ich zapisami, jesteśmy pomijani przez współczesną historię. Ignoruje się zapisy gdzie świadczyły by o tym, że współcześni historycy mylą się co do pochodzenia narodów słowiańskich. Nie chcę tu już poruszać tematu Lechii, który jest tematem kontrowersyjnym, a w dużej mierze do tego stanu rzeczy przyczynili się ci, którzy" wyznają teorie Wielkiej Lechii". Gdzie osobiście, stanowczo nie popieram ich działań, które równie szkodliwie wpływania na prawdę o pochodzeniu Słowian, co wykorzystują dzisiejsi historycy i badacze wyśmiewając głupoty i manipulację tworzone przez te osoby. Mam tu na myśli bardziej zapisy o Słowianach i ich pochodzenie... Dzisiejsza historia twierdzi, że Słowianie przywędrowali na tereny Europy około VI wieku n.e. i tu bagatelizuje się wcześniejsze zapiski o Słowianach na terenach Europy. Zapiski rzymskich historyków tj. Tacyt, Pliniusz Starszy, historyków Bizantyńskich. Bagatelizuje się zapisy Tytmara, Adama z Bremy, Helmolda, którzy opisywali dzieje Słowian zanim zrobił to Kadłubek, który według dzisiejszych badaczy wiele zmyślił. Dzisiejsi historycy i badacze głowią się nad tym kiedy Słowianie przybyli do Europy. I tu wspomnę o fakcie który zauważył Paweł Stalmacha w swoim Dziele" Księga Rodu Słowian" z 1889roku. Gdzie Paweł Stalmach zauważa brak zapisów o przybyciu Słowian na tereny Europy. U rzymskich, bizantyjskich historyków. Są wzmianki o ruchach ludów, plemion takich jak Goci, Wandale, najazdy Awarów i wiele innych, mniejszych grup, a żaden z nich nie odnotowuje faktu przyjścia grupy społecznej, która zajmuje ponad połowę kontynentu... Co może tylko oznaczać to, że ta grupa po prostu już tu była wcześniej niż dane cesarstwo, z którego pochodzą historycy. Następna kwestia jest pomijanie kultury i wierzenia Słowian, która na pewno była bardzo zróżnicowania, że względów, że były to narody zasiedziałe na rozległych terenach. Dziś, kompletnie się to pomija, tłumacząc, że jest zbyt mało informacji tudzież, że informacje są nie spójne. Informacji jest wiele i są one niespójne, czemu nie powinniśmy się dziwić przy tym, że Słowianie zamieszkiwali rozległe tereny i to jest logiczne, że mogło występować wiele różnych przekazów z różnych stron Słowiańszczyzny.
Trochę poleciałem z tym wstępem, ale myślę, że są to także cenne spostrzeżenia. Może jednak tu wrócę do tematu mojej książki. Pewnie nie jedna osoba nie zgodzi się z moimi przemyśleniami i też przekazami z moich artykułów. Na tym własne polega to piękno wolności myślenia. Tylko na co jeszcze warto zwrócić tu uwagę, wolność myślenia, nie zwalnia z wiedzy i nie usprawiedliwia kłamstwa oraz manipulacji. Jeśli chce podważyć zdanie innej osoby, miej jakąś wiedzę na ten temat, a nie rzucaj tylko tym co Tobie się wydaj...