Prolog I
PROLOG I
Nie ulega wątpliwości, że kiedy się rodzimy, nie przybywamy na tę
błogosławioną Ziemię z instrukcją obsługi życia pod pachą, a doświadczenie, które zdobywamy w każdym akcie życia, pozwala nam napisać
naszą historię. Księgi doświadczenia nie da się przekazać: możemy
polecać, kierować, doradzać, ale to, czego nie sposób przekazać, to
doświadczenie.
O jakimś działaniu można przeczytać, opowiedzieć o nim, opisać je,
zrelacjonować, lecz choćbyśmy nie wiadomo jaką wagę do tego przykładali,
nie zdołamy nadać mu nieocenionej wartości emocji, tego, co sprawiło, że
drżeliśmy, płakaliśmy rozczuleni, śmialiśmy się do rozpuku,
rozpaczaliśmy czy skakaliśmy z radości. A gdyby nawet udało się nam to
przekazać, nigdy nie będzie to takie samo przeżycie: każda ludzka istota
jest wyjątkowa, jak wyjątkowe jest nasze DNA, a zatem uczucia, rozsądne
dociekania, emocje i działania są w pełni subiektywne, a przez to
szczególne.
To cudowne, prawda? To cudowne, że się różnimy. Myśl, emocja i działanie
- w pełnej synergii - noszą osobistą pieczęć każdego człowieka,
umożliwiając wzajemną wymianę społeczną, moc dania drugiemu innego
punktu widzenia na rzeczy, punktu, który poszerzy nasz horyzont, który
pozwoli nam spojrzeć dalej, który nas wzbogaci i doprowadzi do rozwoju.
Chociaż nierzadkie są sytuacje, kiedy dalecy od pozytywnego przyjęcia
tego innego spojrzenia rywalizujemy, broniąc pozycji lub spierając się,
nie rozumiejąc, że to, co opisuje ten drugi, przedstawia inną
perspektywę świata, która może przynieść nam korzyści.
Każda ludzka istota indywidualnie buduje swoje opinie i uczucia - życie
jest budowaniem. Każdy człowiek jest własnym uniwersum, podatnym jednak
na włączanie nowych doznań. Z uwagi na to nie powinniśmy utrudniać tego
procesu, blokując możliwość uczenia się przez przyjmowanie bardzo złych
postaw obrony pozycji, nie rozważając tego, co mówi lub robi drugi
człowiek. Nie oznacza to, że nie możemy się różnić. Zawsze, szanując
konstrukcje drugiego - a nazywam konstrukcjami jego refleksje,
zajmowanie stanowiska w jakiejś sprawie, jego uczucia bądź działania -
możemy się zgadzać lub nie, nigdy jednak nie możemy dyskwalifikować lub
lekceważyć tego innego punktu widzenia.
Żyjemy zatem w świecie konstrukcji lub, ujmując to lepiej, we
współkonstrukcji. Ponieważ zawsze budujemy wspólnie z innymi i uczymy
się wzbogacać się o cudze poglądy. I budujemy wraz z innymi, gdyż
jesteśmy istotami rozumnymi, to nasza natura. Potrzebujemy ich, a oni
potrzebują od nas uczucia, solidarności, szczodrości, współzawodnictwa,
odpowiedniego słowa, pomocy.
Jako istoty nawiązujące związki emocjonalne, mające i okazujące uczucia,
potrzebujemy wskazówek: słów przyjaciela, rad rodziców, uwag
nauczycieli.
Nauczyciel Bernardo Stamateas przedstawia nam praktyczne rozwiązania, 30
strategii wzmacniania mocnych stron i rozwiązywania konfliktów. To małe
dźwignie, które po przetestowaniu wprawiają w ruch realne zmiany w przyzwyczajeniach, zwyczajach, sposobach myślenia, odczuwania i działania. Głęboka książka, łatwa do odczytania i zrozumienia, będąca
jak przewodnik lub doradca, który zawsze nam towarzyszy.
Mimo iż Bernardo twierdzi, że jestem jednym z jego mentorów, muszę
przyznać, że to on ma umiejętność przekazywania wiedzy tak jasno i elokwentnie, że czytając, odnosimy wrażenie, jakby on sam bezpośrednio
do nas mówił. Na każdej stronie tego tekstu zachęca do refleksji, aby
skłonić nas do konkretnego działania: to książka praktyczna i szczodra.
Podręcznik-przewodnik pomagający nam lepiej funkcjonować w życiu. Dzieło
to jednak napisał autor, który poza swoją erudycją i wiedzą - i z którym
łączy mnie piękna przyjaźń - jest bardzo dobrą osobą, a tej wzniosłej
cechy nie można się nauczyć, lecz jest wpisana w geny.
Doceniam zaszczyt, że zostałem wybrany do napisania prologu do tej
książki, a ciebie, kochany czytelniku, zapewniam, że będziesz ją czytał
zrelaksowany i radosny. Oczywiście bądź gotów się rozwijać i wdrażaj
rozwiązania, które proponuje Bernardo Stamateas, ponieważ wszystkie mają
na celu poprawę życia.
DR MARCELO R. CEBERIO
Doktor psychologii
Profesor uniwersytecki i dyrektor
Argentyńskiej Szkoły Systemowej
Wprowadzenie
WPROWADZENIE
Jeśli jest coś, czego musimy się nauczyć, to rozwiązywanie naszych
konfliktów. Kto ich nie ma? Wszyscy przechodzimy w życiu różne chwile i szukamy tego "jak": jak opanować lęki, jak poprawić moje relacje
partnerskie, jak dobrze dogadywać się z moimi dziećmi i tak dalej.
Szukamy narzędzi, interwencji, ćwiczeń, uniwersalnych kluczy, które
pozwolą nam modyfikować nasze systemy wierzeń i nasze postępowanie.
Czasami złożony problem ma proste rozwiązanie, a niekiedy wieloletnie
komplikacje można rozwikłać w kilka minut dzięki jakiejś interwencji - i w ten sposób tworzymy nowy początek, nowy rozdział w historii naszego
życia.
Przemierzywszy z wielu powodów nasz kochany kraj i wiele innych na
świecie, mając do czynienia w ciągu ostatnich trzydziestu lat z bardzo
wieloma osobami: w poradni, podczas wykładów, rozmów, czy wymieniając
setki maili, które codziennie do mnie przychodzą, byłem gotów pomóc
ludziom w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: "Co mogę zrobić, żeby
doprowadzić do zmiany w moim życiu?".
W ciągu tych lat widziałem również, że wielu ludzi poradziło sobie z trudnościami, wzmocniło swoje siły, a w rezultacie motywowało innych,
aby także mogli uwolnić wielki potencjał, jaki w sobie noszą.
Celem tej książki jest zaoferowanie czytelnikom trzydziestu
uniwersalnych kluczy pozwalających wzmocnić siły, aby rozwiązać nękające
nas konflikty. A jednym ze sposobów, które do tego prowadzą, są
ćwiczenia zawarte w tej książce. Nie zastępują oczywiście ani
psychoterapii, ani kuracji medycznej, ani też profesjonalnej pomocy. Są
po prostu działaniami, które po zastosowaniu mogą rozbudzić zdolności, w jakie wszyscy jesteśmy wyposażeni, owe cudowne wewnętrzne zasoby, które
pozwoliły nam przezwyciężyć wszelkie kryzysy, jakie przechodziliśmy.
Poza tym w tych technikach czytelnik znajdzie praktyczne pomysły, bardzo
proste do zastosowania, które jednak wymagają wysiłku i zaangażowania w celu rozwiązania kwestii wspólnych dla wszystkich ludzkich istot.
Praca ta została napisana z entuzjazmem i radością po udowodnieniu
skuteczności tych prostych ćwiczeń, które można zastosować albo w porządku, w jakim są przedstawione, albo też zgodnie z potrzebami
chwili. Jedyne, co jest wymagane, to czas, poświęcenie i zaangażowanie.
Do zobaczenia na szczycie!
Bernardo Stamateas
Rozdział 1. Trochę więcej tego, co mi sprzyja, trochę mniej tego, co mi szkodzi
Rozdział 1
TROCHĘ WIĘCEJ TEGO, CO MI SPRZYJA, TROCHĘ MNIEJ TEGO, CO MI SZKODZI
1. CO ROBIĘ SAM SOBIE
Przez większość czasu angażujemy się w określone działania z nawyku,
obowiązku, konieczności, rutyny. I nie jest to złe. Jako osoby dorosłe
mamy zobowiązania, które musimy wypełniać. To część życia. Warto jednak
także zastanowić się, ile z tego, co robimy, nas pasjonuje, sprawia
przyjemność, a ile napawa niechęcią, a mimo to nadal to robimy.
Przyjemność i satysfakcja są istotne w naszym życiu. Pragnienie, chęć
osiągniecia czegoś to bardzo ważne aspekty zdrowia umysłowego każdego
człowieka. Pragnienie utrzymuje nas przy życiu, dlatego musimy być
istotami pragnącymi.
Gdyby udało się nam zrobić więcej niż to, co jest dla nas korzystne, i mniej niż to, co nam szkodzi, w naszym codziennym życiu osiągnęlibyśmy
zrównoważoną satysfakcję. Oczekiwanie zadowolenia, jakie następuje po
wykonaniu zadania, oraz możliwość poświęcenia się następnie przyjemnej
działalności są bardzo satysfakcjonujące.
Istotą pragnienia jest pozostawanie w stanie niezadowolenia. "Chcę to",
"Chcę tamto". Dzisiaj mam motor, którego tak pragnąłem, lecz jutro chcę
go sprzedać. A po sprzedaniu motoru chcę samochód. Kiedy twoje dzieci
mówią: "Mamo, tato, chcę to", nie odpowiadaj: "Nie, nie można". Nie
niwecz ich pragnienia, pozwól im pragnąć, gdyż pragnienie jest motorem
motywacji. Wszyscy musimy pragnąć.
Opowiem ci o moim doświadczeniu. Mój ojciec chciał, żebym został
księgowym, i powtarzał mi: "Musisz zostać księgowym, w ten sposób
zostaniesz w rodzinnej firmie". Jednak ja zacząłem studiować
psychologię. A on wciąż mi mówił: "Musisz uczyć się na księgowego". Aż
pewnego dnia, przy jakiejś okazji, odpowiedziałem mu: "Będę robił to, co
chcę robić".
Wiele osób robi to, co im mówią rodzice. Dlaczego? Ponieważ w istocie,
gdy czyjeś pragnienie jest słabe, w końcu spełnia się pragnienie innych.
Ci, którzy spełniają pragnienie swoich rodziców, myślą jak dzieci:
"Jeśli nie zrobię tego, co chcą tata lub mama, nie będą mnie już
kochać".
Pewne osoby wypełniają również przestrzeń marzeń i pragnień
pseudopragnieniami. Pragną osiągnąć wiele rzeczy, lecz w chwili gdy to
osiągają, mówią: "W rzeczywistości nie było to tak ważne, jak sądziłem"
lub "Poświęciłem się, żeby to osiągnąć, a teraz uświadamiam sobie, że to
także nie wypełnia mojego życia". Pseudopragnienia to nieuprawnione
pragnienia: "wydają się" dobre, lecz kiedy zostaną spełnione, nie mają
wartości, jaką im się nadawało. Pewnego razu miliarder George Soros
powiedział, że oddałby wszystkie swoje pieniądze, aby zostać
intelektualistą: "Oddałbym całą swoją fortunę, aby uznano mnie za
dobrego filozofa" - powtarzał. Ale nie spełnił swojego marzenia.
2. DLACZEGO TAK TRUDNO JEST NAM SIĘ CIESZYĆ?
Przez lata uczono nas, że wszystko, co sprawia przyjemność, jest złe.
To, co było przyjemne, zawsze było uważane za podejrzane i niebezpieczne, ponieważ mogło prowadzić do rozpusty, uzależnienia i innych negatywnych skutków. Prawda jest taka, że urodziliśmy się, aby
być zdrowi i cieszyć się życiem, i istnieje w nas zdolność do
przezwyciężenia wszelkich fobii i lęków, z którymi się spotykamy.
Cieszenie się tym, co lubimy i co nas pasjonuje, znajdowanie
przyjemności w relacjach, jakie jesteśmy w stanie stworzyć i podtrzymywać, rozkoszowanie się dobrym jedzeniem - wszystko to uwalnia
hormon zwany endorfiną, który sprawia, że czujemy się cudownie. Dlatego
powinniśmy ponownie rozważyć nasze stanowisko wobec pragnień i prawa do
tego, aby się cieszyć.
Wiele osób nie potrafi się cieszyć, ponieważ za każdym razem, kiedy
dobrze sobie radzą, aktywuje się ich wewnętrzny głos, który skłania do
bojkotowania swojego szczęścia. Uważają, że nie zasługują na to, co
mają, i można by odnieść wrażenie, że postęp, jakiego dokonali, ich
zawstydza. A z drugiej strony zdarzają się sytuacje, które myli się z przyjemnością, a nie tylko nią nie są, lecz wręcz wywołują dyskomfort.
Jasne rozpoznanie rodzaju doświadczenia może pomóc nam zrozumieć,
dlaczego czasami sami ograniczamy naszą zdolność do czerpania
przyjemności. Przyjrzyjmy się dwóm sytuacjom bojkotu:
- Fałszywa przyjemność
Wszystko, co robimy ukradkiem, jest fałszywą przyjemnością, ponieważ nie
możemy się tym cieszyć, nie możemy tego pokazać naszym dzieciom, nie
możemy się tym dzielić. Na przykład posiadanie kochanka (kochanki) nie
daje nam prawdziwej przyjemności, gdyż przyjemność + niepokój to
fałszywa przyjemność. Prawdziwa przyjemność to przyjemność +
przyjemność.
Wszystko, co nad nami dominuje, jest fałszywą przyjemnością. Nie tylko
to, co robimy w ukryciu, wywołuje niezadowolenie, lecz także to, co nas
opanowuje, nie może dać nam prawdziwej przyjemności. Osoba, która spędza
cały dzień, grając w Internecie, i nie może się odłączyć, odczuwa
przyjemność i udrękę, ponieważ jest w szponach uzależnienia. Być może
mówi sobie: "mam rozrywkę", lecz nie jest to rozrywka, gdyż doświadcza
niepokoju zmieszanego z przyjemnością. Wszystko, co ma nad nami władzę,
nie jest przyjemnością.
- "Przyjemność" i "ulga" to nie to samo
Wiele osób wierzy w przeżywanie doświadczeń wywołujących przyjemność, a jednak jedyne, co uzyskują, to czasowa ulga od głębszego bólu. Jeśli na
przykład ktoś nadużywa alkoholu bez kontroli, nie znajduje odprężenia,
ale jedynie stara się wypełnić emocjonalną pustkę. Usiłowanie ukrycia
bólu przez działania związane z przyjemnością nie przynosi żadnej
gratyfikacji.
3. JAK POCZUĆ PRAWDZIWĄ PRZYJEMNOŚĆ
Kiedy doświadczamy prawdziwej przyjemności? Gdy mamy otwarte serce,
szczęśliwą rodzinę, dobrych przyjaciół, z którymi dzielimy życie, wtedy
nie potrzebujemy zewnętrznych bodźców. Nie będziemy oszukiwać ani
działać po kryjomu, ponieważ kiedy rozwijamy naszą wewnętrzną
przyjemność, nie musimy szukać fałszywej. Przyjemność nas odbudowuje i to jest powodem, dla którego musimy nauczyć się prowadzić życie pełne
przyjemności.
Po to, żeby w naszym życiu rosło to, co dobre, musimy nauczyć się w siebie inwestować. A zatem mów o sobie dobrze, gratuluj sobie, dbaj o swoje ciało i swoje zdrowie. Ciesz się wszystkim: swoimi dziećmi, dobrą
kolacją, swoim partnerem, swoją pracą, dniami relaksu. Jedynie wówczas,
gdy odczuwamy przyjemność z powodu tego, co robimy, jesteśmy osobami
wolnymi i o zdrowych emocjach. Każda przeżywana sytuacja jest wyjątkowa
i musi dawać nam radość. Nie czekajmy do jutra, cieszmy się dzisiaj!
4. PRZECHODZIMY DO ĆWICZENIA: "TROCHĘ WIĘCEJ TEGO, CO Mi sprzyja, trochę mniej tego, co mi szkodzi.
Skoro już przeanalizowaliśmy znaczenie przyjemności i tego, co jest dla
nas dobre, przejdźmy do ćwiczeń.
Co sprawia, że czuję się dobrze?
Prosty przykład w celu zilustrowania tego tematu: jeśli lubisz
spacerować i robisz to raz w tygodniu, zacznij spacerować dwa razy na
tydzień; jeśli spacerujesz przez czterdzieści minut, zacznij spacerować
przez czterdzieści pięć. Ten dodatkowy dzień i te dodatkowe pięć minut
robią różnicę między tym, co zwykłe, i tym, co niezwykłe.
Zanotuj poniżej trzy rzeczy, które sprawiają ci przyjemność i które już
robisz.
1....................................
2....................................
3....................................
Teraz wydłuż wykonywanie tych czynności o kilka minut lub zwiększ
częstotliwość o jeden raz.
Co sprawia, że czuję się źle?
Jeśli na przykład rozmowa z twoim szefem nie sprawia ci przyjemności, a rozmawiasz z nim dziesięć minut dziennie, zacznij rozmawiać przez pięć
minut. Jeśli oglądasz poranne i wieczorne wiadomości, a to cię stresuje,
zacznij oglądać tylko jeden program informacyjny dziennie.
Poniżej zanotuj trzy rzeczy, które sprawiają, że czujesz się źle, i które musisz zredukować.
1....................................
2....................................
3....................................
Odrobina więcej tego, co sprawia, że czujemy się dobrze, coraz bardziej
łączy nas z wrażeniem przyjemności, ale odrobina mniej tego, co nam
sprawia przyjemność, źle na nas wpływa. Wszyscy przeżywamy sytuacje,
które wywołują w nas niepokój, presję, stres, dlatego musimy określić,
co wywołuje w nas złe samopoczucie, i zredukować to do niewielkiego
procentu.
Zdecyduj się zwiększyć to, co sprawia ci przyjemność, i postanów
zredukować to, co sprawia, że czujesz się źle. Sugeruję, abyś wykonywał
to ćwiczenie przez tydzień, koncentrując się na zwiększaniu przyjemności
i zmniejszaniu tego, co generuje stres.
Zacznij od razu! Każdego tygodnia nieco więcej tego, co sprawia, że
czujesz się dobrze, odrobina mniej tego, co sprawia, że czujesz się źle.
Rozdział 2. Pisać, czytać i podrzeć
Rozdział 2
PISAĆ, CZYTAĆ I PODRZEĆ
1. RÓŻNE SPOSOBY WYRAŻANIA TEGO, CO NAM SIĘ PRZYDARZA
Przez długi czas mówiono nam: "Nie pozwól, aby kierowały tobą uczucia".
Trzeba było myśleć, rozumować, planować, dodawać, mierzyć, lecz nie
czuć. Nawet dzisiaj są takie osoby, którym trudno się przyznać, że mają
problemy emocjonalne, jakby chodziło o coś niebezpiecznego czy
nieprzyzwoitego, i mylą smutek z depresją, strach z atakiem paniki,
radość z manią.
Na przykład depresja, którą można zdefiniować jako spadek nastroju, jest
chorobą, podczas gdy smutek jest normalnym odczuciem. Mania jest
psychomotorycznym podnieceniem bez granic, nieopanowanym. To również
choroba, podczas gdy radość jest normalnym uczuciem. Niektórzy twierdzą,
że uczucia są normalne, gdy są zgodne z ich doświadczeniem, jeśli więc
jakaś osoba nigdy się nie uśmiechnęła, widząc kogoś, kto się uśmiecha,
będzie uważać, że ma do czynienia z kimś chorym.
Jeśli nigdy nie płakała, widząc kogoś płaczącego, będzie sądzić, że ta
osoba nad sobą nie panuje. Z uwagi na to nasze sposoby odczuwania i wyrażania uczuć nigdy nie powinny stanowić wzorca oceniania uczuć
innych.
Uczucia mogą być różnego rodzaju: strach, wściekłość, miłość, niepokój,
bojaźń, ból, odraza. Pomyślmy o palecie malarza. Emocje to kolory,
poezja sprawiająca, że nasze życie będzie inne. Gdybyśmy nie mieli
uczuć, jak sądzisz, jak wyglądałyby nasze dni? Jak moglibyśmy powiedzieć
"kocham cię", "tęsknię za tobą", "nie czuję się dobrze"? Uczucia mają
moc "wyskakiwania": mogę dobrze czuć się w domu, jeśli jednak coś mi się
stanie, wybucham w pracy lub odwrotnie. Nie wyjawiam słowami tego, co
czuję, lecz moje ciało wyraża to przez objawy na skórze, bóle głowy,
żołądka itp.
Musimy wyrażać nasze uczucia. Wyzwalać je. Zanim jednak skupimy się na
tym punkcie, przeanalizujmy różne sposoby, jakimi czasami blokujemy
nasze emocje.
- Powstrzymywanie. Emocje się pohamowuje, niczego się nie wyraża.
Osoby uciekające się do tego mechanizmu zwykle są bardzo rozsądne, o wielkim potencjale intelektualnym. Relacjonują sprawy, "niczego nie
odczuwając". Wypędziły do piwnicy wszelkie smutne i bolesne uczucia,
żeby ponownie ich nie doświadczać. Kiedy ktoś umarł, słyszeliśmy, jak
się mówi: "Nie płacz", "Jest mu teraz lepiej". I różne wypowiedzi,
jakich wolelibyśmy nie słyszeć. Pewni ludzie uważają, że wyrażanie uczuć
jest czymś niebezpiecznym lub w złym guście. Jeśli jednak nie wyrazimy
tego, co się z nami dzieje, później pojawią się wszystkie choroby
psychosomatyczne.
- Agresja. Osoby raniące bez trudu mówią to, co myślą, i w każdej
chwili wyciągają sztylet. Człowiek agresywny może również mieć wybuchowy
temperament, daje upust złości i wali w ściany, trzaska drzwiami, bez
problemów obraża i krzyczy. Pamiętam przypadek pewnej kobiety, która
straciła męża po wielu latach małżeństwa. Podczas pierwszego spotkania
zaczęła niespodzianie kłócić się ze mną i mnie obrażać, mówiąc rzeczy
nienadające się do powtórzenia, a ja milczałem. Dopiero po kwadransie
rozpłakała się i zaczęła okazywać odczuwany ból, wyłuszczając w końcu
wszystkie powody tęsknoty za mężem.
- Negacja. Ludzi, którzy zawsze wszystko negują, nazywa się
"wiecznie zadowolonymi", gdyż sprawiają wrażenie zadowolonych, chociaż w głębi duszy są o krok od wybuchu. Człowiek negujący to taki, dla którego
wszystko zawsze dobrze się układa, "nic się nie stało". Do wszystkich
się uśmiecha, ukazuje zwycięską i szczęśliwą twarz, lecz nie daje sobie
pozwolenia na wyrażenie uczuć, jakie ma w sercu.
- Negatywność. Człowiek negatywny ukazuje na twarzy, w całej
postawie i w słowach pesymizm, depresję, potępienie innych i oschłość.
Wszystko interpretuje, przyjmując najbardziej szkodliwy i chaotyczny
punkt widzenia. Takie osoby nie tolerują swobodnej wypowiedzi i wszystkich osądzają. Obawiają się okazywania uczuć, gdyż lękają się
utraty kontroli i wiążą okazywanie emocji z chorobą.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki