Skrytka - Piotr Matywiecki

Kup ebooka

19.90 zł
15.52 zł (8,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
?

skrytka

Dziecko, którym byłem, bawi się w chowanego.

I dziecko w prehistorii, zawsze to samo,

bawi się teraz i milion lat temu.

- To wszechświat, już wtedy postarzały,

stworzył bawiące się dziecko

dla rozweselenia czasu, którym był znudzony.

Wszechświat nie wiedział, że dziecko stanie się dorosłym

piszącym wiersz. To się samo stało.

Cokolwiek robię, bawi się w chowanego

chłopczyk, którym byłem siedemdziesiąt lat temu,

chowa się w milionie lat, wszechświat szuka go

zawsze. I kiedy dla zabawy udaje, że nie może mnie znaleźć,

ja, na niby ukryty przed wszechświatem i sobą,

dorośleję.

.

* * *

Dziecko o księżycu powiedziało "siężyc".

Nie wiedziałem, jak zapytać, co to znaczy,

bo wtedy siężyc musiałby coś znaczyć,

już nie byłby siężycem.

Ale siebie pytam.

Nawet ułomny księżyc więzi mnie w znaczeniach:

siężyc to może księżyc, po który dziecko sięga?

Jeśli sięga, to już nie dziecko. To ja dorosły,

niszczący sięganiem dziecięcą mowę patrzenia.

.

* * *

Góry Beskidu,

wielkie fale Ziemi,

miałem je w oczach,

kiedy byłem chłopcem.

kiedy to było - nigdy nie było - wtedy to było

wtedy to było - nigdy nie było - kiedy to było

.

ziemia jest paradoksem

Rzeka nie szybsza od moich kroków na brzegu.

Las nie bardziej gęsty od powietrza

i szumiący jak wnętrze kamienia.

Miasteczko na wzgórzu -

tylko jeden tam stoi dom, o tysiącu pięter,

ze strzechą nie dalszą od ziemi niż wzrost starca,

z piwnicą tuż pod podłogą,

ale nie głębszą niż lęk dziecka

dwa kilometry pod ziemią.

Horyzont jak kropla wody,

bezgraniczny jak oko niewidome

i dlatego obronione przed złymi spojrzeniami,

kropla wody z rzeki obok której idę

do środka świata.

.

utopia

Wyspa bardziej odległa od lądów i innych wysp

niż jakakolwiek odległość na Ziemi,

a przecież najbardziej ziemska.

Fikcyjny wiatr naniósł florę i faunę wszystkich krain.

Otoczona wodami nieistnienia, a fale ich z prawdziwych mórz,

niebo nad nią to samo, co nad moją wioską,

bo z powietrza i próżni. Jak się dostałem

na tę wyspę? - Nie z wyobraźni, nie z rzeczywistości.

Żyję na jej brzegach przeszłych i przyszłych,

przypomniany sobie i sobie zapomniany, żyję

bardziej odległy od czasu urodzenia niż czas mojej śmierci,

zaprzyjaźniony z odwieczną nasturcją i wszechobecną jaskółką.

Do roślin, zwierząt i do mnie chórem mówimy, żebym słyszał

siebie samotnie: istniej, wyspo!

.

* * *

Wiatr z lasu wywiewa nasiona,

rozprasza na łąkach, tam wyrastają

samotne drzewa. A bywa i taki wiatr bez czasu,

który przenosi nasiona poza łąki,

poza jakiekolwiek miejsce -

tam jest moje drzewo.

.

* * *

między drzewami

światło zanika

od cienia do cienia -

nikt nie widzi drzew

nikogo nie widzą samotne drzewa

nigdzie nie ma spojrzenia

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki