Skrawek Ciemniejszego Nieba - Karolina Kubaj

Kup ebooka

30.29 zł
25.14 zł (25,75 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Prawdziwa miłość

Zbliżenie cielesne

Seksualne i namiętne

Rozgrzana atmosfera

I stróżki potu spływające po czole

Dotyk przez który na skórze

pojawia się dreszcz

I słowa które wstyd powiedzieć

głośniej niż szeptem

To wszystko może wydawać się

przesycone miłością

Lecz prawdziwa miłość

to głębokie spojrzenia w oczy

Uśmiech który rozpuszcza lód w sercu

Wspólne rozmowy jak i cichy odpoczynek

Prawdziwa miłość nie opiera się na pożądaniu ciała

A tego co kryje się w naszych umysłach

Chęć poznawania kogoś przez całe życie

I strach przed tym że kiedyś

Może nadejść chwila

Gdy już nie będzie możliwe śmianie się

I płakanie razem

Chwila kiedy utracimy najlepszego przyjaciela

A nie namiętnego kochanka

Pełen myśli

Myśli pieklą się w mej głowie

Może w końcu ktoś mi powie

Jak mam kroki stawiać w życiu

By nie skończyć gdzieś w ukryciu

Myśli skaczą i wariują

W środek serca często kłują

Rozmawiają między sobą

Są udręką czasem moją

Negatywizm we mnie rządzi

A mój umysł często błądzi

Momentami to katusze

Zapanować nad tym muszę

Pisząc właśnie takie słowa

Wiem że perspektywa będzie nowa

By zrozumieć to co czuję

Piszę myślę no i mówię

Śmiertelnie piękna

Każdemu bardzo dobrze znana, lecz nie przez wszystkich

doceniana,

nie kto inny jak Śmierć nieokiełznana.

Pełna wdzięku i boskości co w jej głębi czarnej płynie,

i wielkości z jakiej ona wśród wszystkich ludzi słynie.

Jest rzec można doskonała, ta Kostucha wiecznie młoda,

lecz nie zawsze szybka, żwawa.

Czasem lubi pobyć dłużej

i za rękę trzymać kogoś, kto już widzi Mary zarys.

Śmierć jest sądem tym jedynym, co osądzić zawsze może.

I chorego, i zdrowego,

czy młodego i starego - bez znaczenia.

Kosiarz pragnie mieć w kolekcji z nas każdego jedynego.

Tu dyskusja w grę nie wchodzi.

Ona w dialog się nie wdaje.

Ni oszukać się jej nie da,

wszechwiedząca mroczna Pani.

Na sam koniec gdy już w sercu ogień gaśnie,

kłania nam się zmora czarna i uśmiecha się łagodnie.

Po czym chwyta nas grabiami i przybliża się obliczem.

Ściąga kaptur, wnet całuje, zimną twarzą prosto w serce.