Informacje o śmierci Piotra Curie pojawiają się w gazetach na całym świecie już następnego dnia. Często na pierwszej stronie. Choć dużo więcej pisze się o trzęsieniu ziemi i pożarach w San Francisco oraz w północnej Kalifornii. Wstrząsy trwały sześćdziesiąt pięć sekund, około trzystu tysięcy ludzi straciło dach nad głową. Wielu - życie.
Gazety drukują nie tylko portrety Piotra. Są zdjęcia wozu, który go potrącił. Krzyżykiem zaznaczono koło, które zmiażdżyło mu czaszkę. Jest też rysunek (théâtre de l'accident), ktoś dokładnie nakreślił ruch na skrzyżowaniu w tamtej chwili. W tytułach i tekstach najczęściej powtarzają się dwa słowa: tragique oraz écrasé ("tragiczny" i "zmiażdżony").
"Zmiażdżony" - takiego określenia użyła też Maria w pierwszych słowach dziennika żałobnego. Na stronie drugiej w nawiasie zapisała: "Piotr Curie nie żyje, zmiażdżony na ulicy 19 kwietnia".
W innym notesie dodaje: "Straciłam mojego Piotra ukochanego, a wraz z nim całą nadzieję na przyszłość".
"La Vie de Paris" 1906: Piotr Curie "ocierał się o śmierć w swym niezwykłym laboratorium [...], gdzie przeprowadzano najbardziej niebezpieczne eksperymenty, w końcu jednak zmarł jak "zwykły człowiek", poślizgnął się i wpadł pod załadowany wóz"19.
"The New York Times" umieścił notatkę zatytułowaną: Prof. Curie zabity na paryskiej ulicy20.
Śmierć Piotra odnotowują też gazety w Polsce. Na przykład krakowski "Czas" z 26 kwietnia: "W ostatnim miesiącu tyle matek, ludzi straciło życie wskutek szeregu żywiołowych katastrof, iż sądzić by można, że wobec tylu wieści hiobowych jedna więcej ofiara nie wywrze silniejszego wrażenia. A jednak! Smutny los wybitnego męża nauki, który w tak banalny, przypadkowy sposób postradał życie na ulicy Paryża, wzrusza każdego, komu nieobojętne postępy wiedzy"21.
Wspominają Piotra Curie, długo jeszcze będą wspominać, znajomi i przyjaciele.
Dziennikarz Émile Gautier: "Piotr Curie był Paryżaninem, Paryżaninem z krwi i kości, umiał chodzić po mieście i uważać na ulicy. Niestety! Często zdarzało mu się myśleć o innych sprawach - o czymś mniej banalnym [...]. Nikt nie był bardziej oderwany od rzeczywistości, od przyziemnego życia niż ten duży chłopiec z brodą, który wyglądał bardziej na starszego studenta, rzeźbiarza, kogoś z paryskiej bohemy, nihilistę niż na profesora i członka Instytutu. Był zawsze "daleko", [...] goniąc za jakimś transcendentnym problemem"22.
Wycinek prasowy z "La Matin" informujący o wypadku, w którym zginął Piotr. W lewym rogu krzyżykiem zaznaczono koło wozu, które zmiażdżyło mu czaszkę.
Fizyk Paul Langevin, dawny uczeń Piotra: "Siły fizyczne - raz jeszcze potwierdziły swą przewagę nad najpiękniejszymi swymi tworami - nad ludzką dobrocią i inteligencją [...]. Miał on pewność ruchu i wyjaśnień, nader łatwy sposób bycia, o lekkim odcieniu nieśmiałości. Z radością powracaliśmy do laboratorium, czuliśmy, że i on przy nas pracuje, w swym dużym jasnym pokoju, dokąd baliśmy się często wchodzić i pytać o radę, dokąd nas czasem sam wołał dla jakichś wyjątkowo subtelnych doświadczeń. Stojąc przy tablicy, lubił rozmawiać z nami, budząc w nas głębsze myśli, planować prace, które kształtowały nasze zamiłowanie do wiedzy. Jego ciekawość, żywa i zaraźliwa, pewność jego wskazówek sprawiły, że znakomicie rozwijał nasze umysły, [...] jak natchniony prorok dał przykład tego, co w dobroci i pięknie moralnym w jasnym i prostym umyśle może osiągnąć niezłomna odwaga i ścisłość myśli, która odrzuca to, czego nie pojmuje, i każe żyć w zgodzie ze swoim marzeniem"23.
"Wszyscy, którzy go znali, wiedzą, [...] jaki delikatny wdzięk posiadały jego łagodna skromność, naiwna prostota i finezja umysłu - wspominał matematyk i fizyk Henri Poincaré. - [...] A jednak ta łagodność ukrywała niezłomną duszę. Nigdy nie wchodził w kompromis ze szlachetnymi zasadami, którymi go wykarmiono, z moralnym ideałem, który nauczono go kochać - ideałem zupełniej szczerości, za wysokim, być może, dla świata, w którym żyjemy. Dał [...] olśniewający przykład, jak wzniosłe poczucie obowiązku może powstać z czystego i prostego umiłowania prawdy. Obojętne jest, jakiego wyznaje się boga; nie bóg, ale wiara dokonuje cudów"24.
Charles Chéneveau, uczeń Piotra: "Jego dobroć ogarniała także podwładnych, którzy go uwielbiali. Nie widziałem łez bardziej szczerych i rozpaczliwych jak te, które na wieść o jego nagłym zgonie płynęły z oczu personelu w laboratorium"25.
Ernest Rutherford, angielski fizyk, w liście do Marii: "Chociaż miałem przyjemność widzieć się z prof. Curie tylko przez kilka godzin, nasze kontakty naukowe były jednak tak bliskie, że czuję, jakbym utracił przyjaciela. [...] Sądzę, że jedynie ci, którzy od początku pracowali nad radioaktywnością, mogą doceniać ogrom pracy wykonanej przez Niego mimo tak wielu trudności"26.
Jean Perrin dodawał wzruszony, że wielu nazywało Piotra mistrzem, on mógł go nazwać przyjacielem.
"Wydaje mi się, że straciłem brata - pisze w liście do Marii fizyk Gabriel Lippmann. - Nie wiedziałem jeszcze, jakimi bliskimi więzami byłem związany z Pani mężem. Dziś to wiem. Cierpię również za Panią"27.
Przychodzą kondolencje. Piszą ośrodki akademickie z Pragi, Rosji, Włoch, ze Stanów Zjednoczonych, z Austro-Węgier. Jest list ze Lwowa od Koła Literacko-Artystycznego: "Nie wątpimy ani chwilę, że Wielmożna Pani, w bezustannej pracy znalazłszy ukojenie serdecznego bólu, dalej szerzyć będzie na Zachodzie sławę polskiego imienia. My tu w kraju równie gorąco cieszyć się będziemy każdym Jej nowym powodzeniem, jak gorącym jest nasze dzisiejsze współczucie"28.
I z Krakowa z Akademii Umiejętności: "Strata Pani jest zarazem nieodżałowaną stratą nauki, a w szczególności naszej Akademii, która się chlubiła tak znakomitym członkiem. [...] pozwalamy sobie przesłać wyraz czci dla Zmarłego i głębokiego poważania"29.
Kilka słów przesyła też król Szwecji Oskar III: "Madame, właśnie dowiedziałem się o bolesnej stracie, której tak nieoczekiwanie Pani doświadczyła - o stracie, którą dzieli z Tobą cała ludzkość [...]. Człowiek umiera i znika, ale naukowiec pozostaje nieśmiertelny, a jego prace wskażą lepiej niż najpiękniejszy marmurowy pomnik miejsce, które zajął na Parnasie. Cała ludzkość z wdzięcznością uwieczni imię Piotra Curie. Z czułością. Oscar".
Swój bilet wizytowy przesyła rzeźbiarz Auguste Rodin. Prosi o przyjęcie "najszczerszych kondolencji".