Skąd wielbłąd ma garb?
W odległej przeszłości, tuż po stworzeniu świata, kiedy pojawił się Człowiek i zaczął panować nad Zwierzętami, żył na pustyni Wielbłąd. Był wyjątkowo leniwy, a przy tym źle wychowany. Żywił się głównie łodygami krzewów ciernistych i tamaryszkiem. O cokolwiek go pytano, zawsze odpowiadał w ten sam sposób:
- Ghrb!
Było to nie tylko nieuprzejme, ale sprawiało również wrażenie, jakby Wielbłąd był czymś bardzo zmęczony i zarazem znudzony.
W poniedziałek rano Wielbłąda odwiedził Koń. Na grzbiecie miał ciężkie siodło, a w pysku niewygodne wędzidło. Zwrócił się do Wielbłąda:
- Wielbłądzie, czemu mieszkasz tu sam? Przyłącz się do nas i pomóż nam w pracy!
- Ghrb! - odburknął mu Wielbłąd.
Koń odszedł i powtórzył rozmowę Człowiekowi.
Następnego dnia Wielbłąda odwiedził Pies. Przyniósł on w zębach kawałek drewna. Zapytał Wielbłąda:
- Wielbłądzie, czemu mieszkasz tu sam? Przyłącz się do nas i pomóż nam w pracy!
Wielbłąd, jak zwykle, odburknął:
- Ghrb!
Pies odszedł i powtórzył rozmowę Człowiekowi.
Trzeciego dnia - w środę - u Wielbłąda zjawił się Wół. Dźwigał na szyi jarzmo.
- Wielbłądzie, czemu mieszkasz tu sam? Przyłącz się do nas i pomóż nam w pracy!
- Ghrb! - odburknął Wielbłąd.
Wół odszedł i powtórzył rozmowę Człowiekowi.
W czwartkowy wieczór Człowiek przywołał swoje Zwierzęta i powiedział:
- Przykro mi, moi drodzy, ale to leniwe i wiecznie narzekające stworzenie, które mieszka na pustyni, najwyraźniej nie nadaje się do pracy. W przeciwnym razie byłoby tu teraz z nami.
Zostawię je w spokoju i pozwolę mu pozostać na pustyni, ale wy, niestety, będziecie musieli pracować podwójnie: za siebie i za niego.
Decyzja Człowieka wywołała spore niezadowolenie w gronie zwierząt. Rozgorzała między nimi burzliwa dyskusja. Niespodziewanie wśród dyskutujących zwierząt pojawił się Wielbłąd.
Przeżuwając coś, spojrzał na nich wyniośle, parsknął śmiechem, burknął swoje "ghrb" i odszedł.
Następnie do dyskutujących przyłączył się Dżin, otoczony kłębem dymu, na którym przyleciał. (Każdy dżin podróżuje w ten właśnie sposób).
- Dżinie, władco pustyni - zwrócił się do gościa Koń - jak myślisz: czy to wypada, aby żyć, nie pracując?
- Oczywiście, że nie - odparł Dżin.
- A tu niedaleko, na pustyni, żyje stworzenie, które ma długą szyję i długie nogi i od początku świata nie przepracowało jeszcze ani chwili - dodał Koń.
- Ależ to mój Wielbłąd! - zawołała Dżin. - Pytaliście go o powód jego bezczynności?
- On z nami nie rozmawia - dodał z wyrzutem Pies.
- Może zechce porozmawiać ze mną - powiedział Dżin z nadzieją w głosie i zniknął w podobny sposób, w jaki się pojawił.
Dżin udał się na pustynię. Znalazł Wielbłąda przeglądającego się w kałuży - jak zwykle nie robił nic pożytecznego.
- Przyjacielu, co ja słyszę. Podobno nie chcesz pracować - zwrócił się do Wielbłąda Dżin.
- Ghrb! - stęknął po swojemu Wielbłąd.
- Przez Ciebie pozostałe zwierzęta muszą pracować podwójnie - dodał z wyrzutem Dżin.
Na Wielbłądzie nie zrobiło to żadnego wrażenia.
- Ghrb! - stęknął jak zwykle.
- Na twoim miejscu bym uważał - powiedział ostrzegawczo i groźnie Dżin - żeby nie powiedzieć tego o jeden raz za dużo.
Ale Wielbłąd ponownie stęknął i wtedy właśnie na jego plecach zaczął rosnąć wielki garb.
- Ghrb! - stęknął z przerażeniem Wielbłąd. - Jak żyć z czymś takim? - zapytał Dżina.
- Dziś jest czwartek, a ty od poniedziałku nie zrobiłeś nic pożytecznego. To twój garb, który sam sobie wyhodowałeś - wyrósł na twoim lenistwie. Odtąd nie masz wyjścia: będziesz pracował.
- Ale jak? - spytał Wielbłąd.
- Ponieważ zmarnowałeś trzy dni, teraz będziesz mógł pracować trzy dni bez jedzenia i picia - żeby nadrobić stracony czas.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki