Karen Blixen
Afrykańska miłość duńskiej arystokratki
Dania, 1924 rok. 25-letni Thomas Dinesen trzyma w ręku kolejny list od swojej starszej siostry - Karen, która od 10 lat mieszka w Kenii, gdzie zarządza plantacją kawy. W liście oprócz informacji dotyczących życia codziennego i kłopotów z prowadzonym przez siebie biznesem, Karen uwzględnia wyznania o głębokim uczuciu, jakim darzy pewnego mężczyznę: "Wierzę, że na zawsze i na wieczność jestem zobowiązana, aby kochać ziemię, po której chodzi Denys, aby być szczęśliwą nie do opisania, gdy jest tutaj i cierpieć gorzej niż śmierć wiele razy, kiedy odchodzi...". Obiektem wielkiej miłości mieszkającej w Afryce białej kobiety jest angielski myśliwy - Denys Finch-Hutton, który siedem lat później zginie w katastrofie samolotu, pogrążając autorkę listu w bezgranicznej rozpaczy. Ponad pół wieku później historia tej miłości stanie się kanwą opartego na autobiograficznej książce Karen Blixen, kultowego już dziś filmu Pożegnanie z Afryką, z brawurowymi rolami Meryl Streep i Roberta Redforda.
Prawdziwe życie duńskiej arystokratki zakochanej w Afryce i w Finch-Huttonie, którą miejscowi nazywali lwicą, było jednak o wiele ciekawsze i barwniejsze niż perypetie ukazane w hollywoodzkiej produkcji.
Karen Blixen na krótko przed wyjazdem do Afryki. Zdjęcie autorstwa Sophusa Junckera-Jensena, około 1913 roku.
Karen Blixen (z domu Dinesen) urodziła się 17 kwietnia 1885 roku w rodzinnej rezydencji Rungstedlund pod Kopenhagą. Przyszła pisarka miała aż czworo rodzeństwa. Krewni ze strony jej ojca Wilhelma wywodzili się z najznamienitszych szwedzkich i duńskich rodów. On sam z kolei był znanym z awanturniczego charakteru podróżnikiem i kobieciarzem, ale też całkiem niezłym pisarzem. Uwielbiał polowania, dalekie wyprawy i nie bał się nowych wyzwań, czego dowodem był rok spędzony wśród członków plemienia Indian z Ameryki Pólnocnej, znanych jako Odżibwejowie. Z tej eskapady Wilhelm przywiózł do Danii nieślubne dziecko oraz kiłę, która wpędziła go w głęboką depresję. Prawdopodobnie w jej następstwie w 1895 roku Dinesen popełnił samobójstwo. Nieświadoma niczego Karen miała wówczas zaledwie 10 lat i z pewnością musiała mocno przeżyć śmierć ojca, który bardzo jej imponował odwagą i podróżniczym stylem życia.
Dziewczynka miała z nim tak silną więź, że zapragnęła żyć tak jak on: chciała podróżować, polować i pisać. Jednak do spełnienia tych wszystkich marzeń młodziutkiej i uzdolnionej artystycznie Dunki wiodła dość wyboista droga. Po śmierci ojca Karen nie dała się wtłoczyć matce - purytance o bardzo konserwatywnym podejściu do życia - w sztywne ramy tradycyjnego wychowania. Była bowiem przebojowa i łamała wszelkie zasady panujące w tamtych czasach. W 1906 roku ukończyła Królewską Duńską Akademię Sztuk Pięknych w Kopenhadze, a rok później, pod pseudonimem Isak Dinesen, zadebiutowała w prasie swoimi opowiadaniami. O wyborze męskiego imienia (pod którym zresztą napisała też później Pożegnanie z Afryką) zadecydowało pragnienie Karen, by jej twórczość nie była klasyfikowana jako literatura kobieca. Z kolei zachowanie przez autorkę rodowego nazwiska było jej hołdem wobec ukochanego ojca.
Jednak w buntowniczej i przebojowej naturze znanej Dunki tkwił też pierwiastek romantyczny. Pewnego dnia Karen bez pamięci zakochała się bowiem w młodym arystokracie, spadkobiercy rodowej fortuny, Hansie von Blixen-Finecke. Ten niestety nie odwzajemniał jej gorących uczuć i nie okazywał jej zainteresowania, w przeciwieństwie do swojego brata bliźniaka - Brora, który kilkakrotnie bezskutecznie oświadczał się Karen. I być może młodszy baron Blixen w końcu by się poddał, gdyby spraw w swoje ręce nie wzięła matka Karen. Znając naturę córki, pani Dinesen skusiła ją m.in. obietnicą wyjazdu do Afryki, gdzie młodzi mieliby prowadzić farmę. To wystarczyło. Spragniona podróży Karen przyjęła oświadczyny Brora i ten w 1912 roku jako pierwszy wyjechał do Afryki, by urządzić się na farmie. Karen zaś dołączyła do niego w 1914 roku i wtedy wzięli szybki ślub. Niestety już na miejscu okazało się, że lekkomyślny pan młody sprzedał tereny, na których pierwotnie mieli zamieszkać z Karen, i kupił inne, u podnóża kenijskich gór Ngong, gdzie postanowił uprawiać kawę. I to właśnie ten skrawek ziemi w Kenii stał się od pierwszego wejrzenia ukochanym miejscem baronowej Blixen. Świeżo poślubiona panna młoda natychmiast zakochała się w afrykańskiej przyrodzie, polowaniach, na które zabierał ją Bror, a które stały się jej pasją, oraz ich plantacji kawy. Oboje ciężko pracowali, jednak uprawa kawy na dużym wzniesieniu okazała się bardzo trudna.
Po niedługim czasie baron Blixen przestał się więc interesować plantacją i coraz rzadziej zabierał żonę na polowania. Wyjeżdżał z domu sam i znikał gdzieś na długie dnie. Tymczasem Karen niespodziewanie zaczęła mieć dziwne objawy chorobowe. Z początku myślała, że to malaria, jednak w trakcie wizyty u lekarza została zaskoczona informacją, iż ma syfilis. Chorobą oczywiście zaraził ją mąż, który - co przy tej okazji wyszło na jaw - notorycznie ją zdradzał. Przerażona widmem podzielenia losu ojca Karen najpierw poddała się kuracji rtęcią w Afryce, a potem wyruszyła na leczenie do Danii, gdzie podawano jej leki na bazie arszeniku. Jednak gdy tylko lekarze zaleczyli chorobę - tzn. doprowadzili do stanu, w którym już nie zarażała, mimo że pozostawała chora - Karen natychmiast wróciła do Afryki i do męża, któremu postanowiła wybaczyć. Nie wyobrażała sobie bowiem życia bez swojej plantacji u podnóża gór Ngong. Poza tym, co w tych okolicznościach może się wydawać dość dziwne, Karen mimo wszystko nadal lubiła swojego męża i postanowiła trwać w tym małżeństwie, choć ich drogi wciąż się rozchodziły. Para przyjaźniła się, ale ich związek praktycznie nie istniał. Bror coraz rzadziej pojawiał się na farmie, a w 1920 roku - zdając sobie sprawę z tego, że ich małżeństwo jest już tylko fikcją - wystąpił o separację. Formalny rozwód nastąpił pięć lat później. Już kilka lat po ślubie baronowa Blixen została więc na farmie całkiem sama. I właśnie wtedy w jednym z klubów poznała miłość swojego życia, angielskiego arystokratę i myśliwego - Denysa Finch-Hattona.
Finch-Hatton wyróżniał się w towarzystwie wiedzą i oczytaniem. Był synem podróżnika - hrabiego Winchilsea, wykształconym w elitarnej szkole Eton. Denys potrafił nie tylko profesjonalnie organizować safari i utrzymywał się głównie z polowań, ale też wykazywał się wielką fantazją, która sprawiała, że potrafił polecieć z Afryki do Londynu tylko po to, by obejrzeć operę.
Karen i jej brat Thomas na farmie w Afryce w 1920 roku.
W wielu sprawach Karen i Denys byli więc do siebie bardzo podobni. Oboje kochali Afrykę, uwielbiali polowania oraz długie dyskusje o literaturze i sztuce. Nic zatem dziwnego, że Karen zakochała się w Denysie bez pamięci, a on odzwzajemnił jej uczucie. W 1922 roku Finch-Hatton postanowił na stałe zamieszkać w Afryce i z czasem wprowadził się do domu Karen, z którego uczynił swoją bazę. Zaczął tam organizować wyprawy na safari dla bogaczy, co przynosiło gospodarstwu spore zyski. Jednak w związku tych dwojga lepsze chwile coraz częściej przeplatały się z gorszymi. Denys miał bowiem naturę człowieka wyzwolonego, niedającego się wcisnąć w żadne ramy, także w odniesieniu do związku. Często podróżował i zaskakiwał ukochaną zarówno nagłymi wyjazdami, jak i powrotami. Karen coraz trudniej znosiła ten brak stabilizacji. Zapragnęła także dać ukochanemu mężczyźnie dziecko. Niestety syfilis odebrał jej szansę na macierzyństwo. Zaczęły się też pojawiać objawy zatrucia rtęcią, takie jak nieznośny ból kości i wypadanie włosów, które Karen ostatecznie musiała ściąć na krótko. Tymczasem Finch-Hatton wybudował swój własny dom nad Oceanem Indyjskim, dokąd zaczął zabierać ukochaną swoim samolotem. Życie Karen toczyło się więc między dwoma domami i plantacją kawy, nad którą w 1927 roku - po bardzo słabych zbiorach - zawisło widmo bankructwa.
Denys Finch Hatton, angielski arystokrata i myśliwy - miłość życia Karen Blixen. Zdjęcie wykonane między 1910 a 1920 rokiem.
To był początek końca. Blixen, która od rozwodu z mężem sama zarządzała plantacją, wiedziała że nie ma już szans na jakiekolwiek wsparcie ze strony rodziny Brora. Dlatego poprosiła o pomoc Denysa. Prawnicy mężczyzny odradzili mu jednak inwestowanie w biznes Karen Cofee Co, co wpędziło kobietę w rozpacz. Konflikt między kochankami narastał, a podsycał go fakt, że kochający wolność Denys nie chciał się zgodzić na małżeństwo, na które nalegała Karen. Pewnego dnia doszło między nimi do niezwykle ostrej sprzeczki i mocno wzburzony Denys opuścił farmę Karen. Urażony kochanek poleciał do Nairobi, skąd miał się udać na następne safari. Niestety nigdy tam nie dotarł. Tuż po starcie jego samolot się zapalił i ukochany Karen Blixen zginął. Do tego tragicznego zdarzenia doszło 14 maja 1931 roku.
Zrozpaczona kobieta pochowała kochanka na wzgórzach Ngong, w miejscu, które oboje wybrali kiedyś na swoje groby. Kilka tygodni później opuściła Afrykę na zawsze i wróciła do Danii. W swojej najsłynniejszej książce Pożegnanie z Afryką Karen Blixen wspominała: "Gdy już opuściłam Afrykę, Gustav Mohr napisał mi o dziwnym zdarzeniu, które zaszło na grobie Denysa (...). Masajowie (...) donieśli komisarzowi okręgu Ngong, że wiele razy o wschodzie i zachodzie słońca widywali lwy na grobie Finch-Hattona w górach. Przychodziły tam lew i lwica i stawały przy grobie lub kładły się na nim, długo tam pozostając".
Ostatnie lata życia Karen doszczętnie zatruła choroba, która krok po kroku odbierała jej możliwość normalnego funkcjonowania. Jeszcze w Afryce pisarka nabawiła się anemii i żółtaczki, mocno nadużywała też leków z arszenikem. Ponadto dużo paliła i brała leki przeczyszczające, do czego przyznała się lekarzom dopiero pod koniec życia. Blixen z czasem nabawiła się tak dużego jadłowstrętu, że zmarła z niedożywienia w 1962 roku w swojej duńskiej posiadłości - miejscu, z którego wyruszyła w swoją wielką afrykańską podróż życia.