Wstęp do nowego wydania
Nie wiem, dla jakich powodów Wydawca zdecydował się na wznowienie i uzupełnienie tej książki; wiem, co - być może - usprawiedliwia ten hazard z racji na moment (kairos!), w jakim znalazł się Kościół. W trzecim roku swego pontyfikatu papież Franciszek ogłosił Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia (od 8 grudnia 2015 roku do 20 listopada 2016 roku). Zaprosił nas w ten sposób do fundamentalnej refleksji - więcej - do fundamentalnego doświadczenia, kim jest Bóg objawiony ostatecznie w Jezusie Chrystusie. Będąc - w tajemnicy, ale i w wydarzeniu Wcielenia - widzialną Twarzą Boga, Jezus z Nazaretu jest Obliczem Miłosierdzia - Misericordiae Vultus.
Chodzi o doświadczenie fundamentalne, to znaczy podstawowe. W naturze swej kerygmatyczne! Pierwsze! Nie w kategoriach pierwszeństwa chronologicznego (najpierw to, a potem kolejne wymiary orędzia chrześcijańskiego). Chodzi raczej o pierwszeństwo jakościowe - warunkujące i nawracające na każdym z kolejnych etapów ewangelizacji. Cokolwiek Kościół mówi i czyni, jakąkolwiek nową podejmuje refleksję i akcję - nie może jej inicjować inaczej, jak jedynie wychodząc od tego fundamentu, od kerygmatu, którego syntezą jest MIŁOSIERDZIE!
Jezus objawia nam, kim jest Bóg. Kim jest od zawsze. Kim jest w całej historii zbawienia. I od pierwszych stron Biblii. Bóg szukający Adama, ukrytego przed Nim po grzechu. Bóg rozpoczynający na nowo dialog z bratobójcą Kainem i wypisujący mu na czole znamię; nie piętno, lecz znak ochrony i przynależności, która nie może być unieważniona nawet najcięższą zbrodnią. Bóg, który posyła swoich Aniołów, by nie zważając na niezdecydowanie Lota, wywlekli go z obracającej się w gruzy Sodomy. Bóg, który wyprowadza z Egiptu Izraelitów, nie czekając, aż będą na to przygotowani - z ciastem na chleb, które jeszcze nie zdążyło się zakwasić... Bóg psalmów miłosierdzia. Bóg proroków miłosierdzia - to znaczy tak naprawdę wszystkich proroków! A być może najbardziej (?) Bóg Jonasza, Bóg świadczący miłosierdzie śmiertelnym wrogom Izraela, i nie inaczej, lecz przy współpracy proroka. To dalej Bóg Estery - wyklętej Moabitki, którą uczynił pramatką Dawida i Mesjasza. Bóg Judyty - Obrońca i Wyzwoliciel. Bóg Hioba - nieprzenikniony i tajemniczy, ale niegodzący się na karykaturę swego obrazu i jego redukcję do retrybucyjnej i mechanicznej sprawiedliwości. Bóg, któremu znacznie łatwiej jest opanować swój gniew niż miłosierdzie, bo Jego gniew trwa tylko przez chwilę, a Jego miłosierdzie na wieki.
Bóg Jezusa Chrystusa - Jego nauczania i dzieła. Bóg przypowieści miłosierdzia. Bóg przykazania miłości nieprzyjaciół. Bóg ubogich, chorych i pokrzywdzonych. Niewidomych, chromych, sparaliżowanych, trędowatych. Głodnych i spragnionych. Bóg opłakujących swoich zmarłych. Bóg celników i grzeszników. Bóg Marii Magdaleny i kobiety schwytanej na cudzołóstwie. Bóg Piotra - "Skały" uczynionej z piasku. Bóg Jana, apostoła Miłości nawróconego z "syna gromu". Bóg Jakuba, pierwszego w gronie Apostołów męczennika, którego ambicją było wcześniej pierwsze krzesło i władza! Bóg posyłający z orędziem wiary niewierzącego Tomasza. Bóg Szawła uczynionego Pawłem!
Takim też pozostaje przez całe dzieje nowego Przymierza. Bóg świętego Augustyna, największego z doktorów Kościoła, przez lata upokorzonego i bezradnego wobec własnego grzechu. Bóg świętego Franciszka nawróconego spotkaniem z Trędowatym. Bóg świętego Ignacego z Loyoli, do którego odnalazł drogę dopiero w rekonwalescencji po odniesionych na wojnie ranach. Bóg błogosławionego Karola de Foucauld, wygodnisia odmienionego doświadczeniem wiary muzułmanów na Saharze.
Odkrycie - doświadczenie (!) - tego, Kim jest - staje się kluczowe dla naszego zrozumienia siebie samych: każdego z nas osobiście i nas jako wspólnoty, którą tworzymy. Kościół przecież odnajduje jedyny sens swojego istnienia na służbie Boga w relacji do człowieka i świata. Kościół musi odnaleźć się w samym środku tej relacji; nie może - nie ma prawa - budować swojej misji jakoś obok niej, równolegle czy na innych zasadach. Ci, którzy doświadczyli miłosierdzia od Boga, otwierają na to samo doświadczenie innych. Nie mogą bowiem tego doświadczenia zachować dla siebie. To nie teoria! To przekaz życia!
W teoretycznych sporach jest zapewne miejsce na gęste od sylogizmów dywagacje typu: "Miłosierdzie? Czy aby na pewno? A sprawiedliwość?! Co najpierw? Co potem? A w jakich proporcjach? Na jakich warunkach? W jakich granicach?" itd. Tymczasem - powtórzmy - tu nie chodzi o abstrakcyjne "postawy" czy "wartości". Chodzi o doświadczenie tego, Kim jest Bóg! Jaki jest Jego najważniejszy przymiot! Na czym polega Jego świętość? Jaka jest miłość, która jest Jego naturą? Czy nie jest ona zawsze miłością miłosierną???
Czy nie jest tak, że im mniej świat rozumie z miłosierdzia, im rzadziej oferuje ludziom doświadczenie przebaczenia, im częściej zaś niszczy ich gwałtem, przemocą i utechnologizowaną śmiercią, im bardziej sprzyja tyranicznej i nieodpowiedzialnej dominacji człowieka nad drugim człowiekiem i nad całym stworzeniem (Franciszek, Laudato si) - tym bardziej zdecydowanie i tym wyraźniej, z coraz większą determinacją Bóg prowadzi nas do odkrycia od zawsze objawionej prawdy o sobie jako o Miłosiernym Ojcu?! Czy to nie jest klucz do zrozumienia posłania takich ludzi, jak święta Faustyna, święty Jan Paweł II, a obecnie papież Franciszek?
Z tymi wszystkimi pytaniami, zrodzonymi - jak myślę - z dynamicznego "dziś" Kościoła, ośmielam się jednak zaprosić do ponownej lektury Skandalu miłosierdzia.
bp Grzegorz Ryś