Stevie
Dziś w placówce MI5 rozwiązuję od samego rana testy psychologiczne. Odnoszę wrażenie, że brakuje im pomysłu, co ze mną zrobić.
- Panie Murawski, jeszcze to poproszę. - Oschła kobieta o imieniu Debra podaje mi kolejny plik kartek do wypełnienia.
Potem ponownie składam te same zeznania, niezmienne od dwóch miesięcy, temu samemu mężczyźnie w garniturze. Brunet jak ja, tyle że z bardziej zadbanymi włosami i twarzą. Ciupkę wyższy, ale to nie dlatego trudno mi utrzymać z nim kontakt wzrokowy. Póki rozmawiamy normalnie, patrzę mu w oczy, ale kiedy tylko przypominam sobie, kim on dla mnie jest, moje spojrzenie ucieka w dół.
Ku swojemu zdziwieniu widzę go dziś po raz pierwszy dopiero na miejscu. Z reguły to on każdorazowo po mnie przyjeżdżał i wprowadzał do budynku, a dzisiaj w samochodzie czekał na mnie tylko kierowca, ubrany jak ja. Buty bhp i żółta kamizelka odblaskowa to idealny zestaw do pracy w angielskim magazynie. On nigdy nie wysiada z samochodu. Sam musiałem iść do windy i punktu kontroli, skąd odebrał mnie nieznany mi z imienia ani twarzy pracownik, za to z przepustką widocznie przypiętą do klapy czarnej marynarki.
Powtarzam Andy'emu dokładnie to, co sypnąłem wcześniej. Znowu mówi mi: Stevie - nie cierpię tego! W odwecie zaczynam nazywać go Andrzejkiem, ale tylko w myślach. Kiedy tego dnia odwozi mnie pod dom, nie obiecuje jak zwykle: "Przyjadę po ciebie jutro o tej samej porze", tylko:
- Zadzwonię. Czekaj na telefon.
Potem czuję niepokojący spokój, bo Andrzejek już dwa dni się nie odzywa. Zdaje mi się, że on wie o mnie wszystko, a ja nie poznałem nawet jego nazwiska. Kazał mi siedzieć w domu, nie mogę wyskoczyć choćby do sklepu.
Niewielka kawalerka w Northampton robi się nagle jeszcze mniejsza, niczym cela więzienna. Wynajmuję ją za pośrednictwem miejscowej agencji. Teraz łażę z kąta w kąt. Kłamię sąsiadom, że jakiegoś wirusa złapałem, żeby nie zadawali za dużo pytań. Gorzej z moją dziewczyną...
- Wybacz, ale niestety muszę przełożyć nasze spotkanie, rozchorowałem się.
Smukła Małgorzata o ciemnych prostych włosach niechętnie, choć wyrozumiale przyjmuje moje przeprosiny. Jak mi szkoda, że mogę tylko słyszeć jej uroczy głos...
- Wracaj do zdrowia, Stefan.
- Oczywiście, Małgorzato. Nie przegapię następnego spotkania z tobą.
Jej śmiech koi moją tęsknotę, kiedy zabawnie zmieniam głos, żeby wiedziała, że wkładam w to nutkę humoru.
- A wiesz, jeszcze ci coś opowiem. Jestem tu dopiero pięć miesięcy, a już dostałam zaproszenie ze szpitala na jakieś badania. Właśnie z nich wracam.
- I co ci tam robili?
- Jakieś ogólne: krew, mocz i takie tylko dla kobiet, więc ty się nie zaliczasz. - Śmieje się zadziornie. - Coraz bardziej podoba mi się w tej Anglii. Nawet poprawnie napisali Małgorzata Krupnik.
- Łał!
Rozmawiamy troszkę dłużej niż zwykle, chcę jej wynagrodzić w ten sposób zmianę planów. Sama obecność Małgorzaty przy moim boku jest jak spokojna, bezwietrzna dolina. Na poprzednim spotkaniu, które odbyło się pomimo początkowego sprzeciwu Andrzejka - mojego nowego szefa w zmyślonej pracy i rzeczywistego prześladowcy zarazem - powiedziała mi coś w stylu:
- Ostatnio wydajesz się żywszy.
Nie dało się ukryć, że moje zachowanie uległo zmianie. Pod wpływem natłoku różnych zdarzeń. Nowoczesny skafander pochodzenia raczej pozaziemskiego... i służby bezpieczeństwa. O ile pierwsze sprawiało mi wielką frajdę, to drugie dołowało całkowicie.
Małgorzata nie jest świadoma mojej przygody z tajemniczym znaleziskiem. Najpierw zbyt krótko ją znałem, żeby zaufać, później chciałem zdradzić jej swój sekret, niestety służby brytyjskie trafiły na mój ślad i trochę się pokomplikowało. MI5 na czele z Andym złożyli mi propozycję nie do odrzucenia.
- Pomóż nam albo trafisz do głębokiego więzienia. To takie miejsce, które przewija się czasem w kręgach teoretyków spiskowych. Nie ma tam odwiedzin, sądu ani praw człowieka. Jesteś tam zabierany, a jak umrzesz, to cię wynoszą - wytłumaczył mi Andy.
Był bardzo przekonujący, więc uległem... i tak ulegam do dziś. Zawsze jak sobie o tym myślę, mrowienie ciała przypomina mi o niezadowoleniu. Bardzo świeże wspomnienie, zaledwie sprzed paru miesięcy. Mimo to współpraca z nimi może pozwolić mi lepiej zrozumieć, jak działa skafander i skąd się tu wziął.
https://lubimyczytac.pl/autor/157630/szczepan-august-urawski
https://www.instagram.com/szczepanaugusturawski/
https://www.facebook.com/SzczepanAugustUrawski
Kontakt: szczepanaugusturawski@gmail.com