Siri, kim jestem ? - Sam Tschida

-
Proszę czekać

 

ROZDZIAŁ 1

Wychodzi na to, że jestem z tych, co to we wtorkowy wieczór lądują w szpitalu w sukience koktajlowej, bez dowodu tożsamości i bez choćby jednej osoby towarzyszącej. Lekarz mówi, że ostatnie dwa dni spędziłam w lekkiej śpiączce, jak Peter Gallagher w Ja cię kocham, a ty śpisz. Z filmu pamiętam chyba każdą scenę, ale żebym pamiętała, jak się nazywam - co to to nie. Wiem tylko, że nie podoba mi się to, co mam na głowie. Może tak się właśnie wygląda po śpiączce, może to taka szpitalna specyfika - tak czy siak, zupełnie mi nie odpowiada. Człowiek mógłby mieć nadzieję, że zmyją z niego krew i że nie będzie się czuł jak panna młoda po nałożeniu wszystkich specyfików do utrwalania fryzury, ale jak to ujęła Brenda, pielęgniarka z dziennej zmiany:

- To nie jest spa, kochanie. Pacjentki czeszemy, tylko jeśli lekarz tak zaleci. - Śmieje się, gdy to mówi. Kiedy chwilę później podaje mi dużą szklankę wody, spogląda na moje włosy tak, jakby dopiero teraz zauważyła, w jakim są stanie. Dodaje: - Całkiem uroczo to wygląda.

Myślę sobie, że po prostu chce być miła. No, chyba że zupełnie nie ma gustu. Trudno mi to ocenić, bo zawsze przychodzi w szpitalnym uniformie.

Lekarze mówią, że gdyby nie liczyć utraty pamięci, to właściwie nic mi nie jest. Jakoś trudno mi się z nimi zgodzić. Mam wrażenie, że byłam o krok od śmierci. Nie widziałam co prawda żadnych zmarłych krewnych, którzy by mnie witali gdzieś po drugiej stronie, ale to przecież jeszcze nic nie znaczy. Skoro nie pamiętam, kim jestem, to bliskich też bym nie rozpoznała. Pewnie tak to zresztą było: Bóg wysłał wujka Jakiegoś Tam, żeby mnie zgarnął, a ja uznałam, że mam do czynienia ze zboczeńcem, i nie zabrałam się z nim do nieba.

Dowody mam co prawda tylko poszlakowe1, ale zdają się dość jednoznacznie sugerować, co mi się przydarzyło:

 

- Uderzenie tępym przedmiotem w tył głowy. (Miejmy nadzieję, że to z tego powodu mam fatalną fryzurę). - Sukienka koktajlowa. (Wydaje mi się, że nie można tego nie uwzględnić). - Stężenie alkoholu we krwi na poziomie... Wartości nie potrafię zinterpretować, ale wiem, że zawdzięczam ją wódce. W sumie to dziwne, że pamiętam, co piłam, a nie potrafię podać własnego adresu. #priorytety - Ktoś (nie wiadomo kto) wezwał do mnie karetkę, ale nie czekał na nią i nie trzymał mnie w tym czasie za rękę.

 

Założę roboczo, że ktoś próbował mnie zabić. Takie mam wrażenie. Ból oceniam na osiem w skali od jednego do dziesięciu, no a poza tym zostałam porzucona na pastwę losu. Będę mocno rozczarowana, jeśli się ostatecznie okaże, że po prostu się potknęłam i w sumie sama jestem sobie winna.

W połowie odcinka Z kamerą u Kardashianów - odkąd się obudziłam, oglądam ten program na małym telewizorku w moim szpitalnym pokoju niemal bez przerwy - do sali wchodzi obchód. Lekarze i pielęgniarki roztaczają wokół zapach środka do dezynfekcji, a przecież z najnowszych badań wynika, że ryzyko zarażenia się czymś od nich jest całkiem spore. Jeśli się stąd szybko nie wydostanę, wkrótce poważniejsze problemy mogą przyćmić moje zmartwienia z powodu kiepskiej fryzury. Nie wydaje mi się, żebym się jakoś szczególnie bała zarazków. Coś mi mówi, że ogólnie jestem całkiem nieźle przystosowana do życia, ale w sumie skąd we mnie to przekonanie? Równie dobrze mogłabym powiedzieć, że uwielbiam każdą muzykę, nawet country, a przecież country nikt nie lubi2.

Brenda, która wpisała do mojej karty bezglutenową dietę wegańską - "bo pani, kochana, wygląda mi na wegetariankę" - referuje mój przypadek neurologowi, doktorowi Patelowi. Doktor Patel byłby nawet atrakcyjny, gdyby tak bardzo nie wyglądał na neurologa. Jeśliby trafił kiedyś do programu Queer Eye, pewnie kazaliby mu zrzucić te pogniecione ciuchy z second handu i wbić się w seksowną fioletową koszulę i wąskie spodnie we właściwym rozmiarze. (Doktorze Patel, nie ma pan osiemdziesięciu sześciu centymetrów w pasie)3.

- Pacjentka zdaje się nie pamiętać, jak się nazywa - mówi Brenda.

Kim, Khloé, Kourtney, Kris, Caitlyn, Kanye, Kendall, Kylie i cała masa dzieciaków - z zapamiętaniem ich imion nie mam najmniejszego problemu, za to własnego za nic nie mogę sobie przypomnieć.

Neurolog przerywa Kim, która właśnie beznamiętnym tonem opowiada coś o trwałym makijażu ust.

- Jak się pani czuje? - pyta.

Dlaczego nie potrafię wyciszyć Kim? Jakby mój mózg się uparł, że to właśnie na niej będzie się koncentrować. Czy dlatego, że jest ładna? A może dlatego, że ma banalniejsze problemy niż ja i jest mniej zestresowana? Albo przez jej tyłek?

- Nie mogę się skupić - mówię do doktora Patela. - Nie wiem, czy to dla mnie normalne.

Patel w końcu zagląda do mojej karty.

- Z czasem się przekonamy - stwierdza. - Wyjaśnię pani, co wynika z badań, ale najpierw chciałbym jeszcze obejrzeć pani głowę.

Wielu rzeczy nie pamiętam, ale to akurat ktoś mi już chyba proponował.

- Jeśli chodzi o urazy natury fizycznej - mówi - to ani rezonans, ani tomografia nie wykazały krwawienia wewnątrzczaszkowego. Najwyraźniej obrzęk mózgu ustępuje, skoro się pani obudziła. Ból głowy utrzyma się pewnie jeszcze co najmniej przez tydzień.

- A co z pamięcią?

- Jeśli chodzi o pamięć, to... - Przerywa na chwilę, żeby przeczytać wiadomość, która właśnie mu się wyświetliła na telefonie4. - Cierpi pani na stan, który nazywamy amnezją pourazową. Wspomnienia najprawdopodobniej wrócą po wyleczeniu urazów. Nie da się jednak przewidzieć, kiedy to nastąpi. Niewykluczone, że przez jakiś czas będzie się pani borykać z pewnymi problemami.

Znów zaczyna mi się kręcić w głowie, obraz na skraju pola widzenia stopniowo mi się rozmywa. Odkładam głowę na poduszkę i zamykam oczy. Tylko nie mdlej!

- Na razie powinna pani w miarę możliwości wrócić do dawnego życia. Stare nawyki mogą wspomóc proces odzyskiwania pamięci. Gdy znów znajdzie się pani w domu, wśród znanych twarzy, w znajomej sobie rzeczywistości zawodowej, z czasem pewne rzeczy zaczną się pani przypominać.

Dom. Nawyki. Czy on mnie w ogóle nie słuchał? Przecież ja nawet nie pamiętam, jak się nazywam. Nazwiska swojego fryzjera też nie pamiętam.

***

- Głowa do góry, kochana - mówi Brenda, moja pielęgniarka. - Mam dobre wieści.

- Znaleźli dla mnie lekarstwo? - pytam, choć równie chętnie przyjęłabym propozycję spania na kanapie u niej w domu.

- Mam coś lepszego, niż mogliby pani zaproponować lekarze. - Brenda spogląda na mnie, jakby wyczekując mojej reakcji.

- Słucham.

- No więc nadal przypuszczam, że jest pani wegetarianką, więc będzie to pani musiała uwzględnić...

- A skąd właściwie to wiadomo?

Brenda kiwa głową, jakby chciała powiedzieć: "Skoro musisz pytać, to nie zrozumiesz odpowiedzi", po czym dodaje:

- A poza tym naładowałam pani telefon. Pielęgniarka z izby przyjęć myślała, że jest popsuty, postanowiłam go jednak dokładnie obejrzeć. Trochę się pokiereszował, ale działa. - To mówiąc, podaje mi aparat.

Trzymam w rękach iPhone'a, straszliwie poobijanego i popękanego. Górna część ekranu będzie zupełnie nieaktywna, ale tam odczytuje się tylko prognozę pogody. Wszystko, co ważne, znajduje się na dole, w zasięgu mojego kciuka.

W tle mam ustawione swoje zdjęcie. Fryzura jest w porządku, dobre i to. Jasny blond a la Gwen Stefani, loczki po jednej stronie, jeżyk po drugiej. Na pierwszy rzut oka fryzura od dobrego fryzjera. To nie wygląda, jakbym przejechała sobie po głowie maszynką w jakiejś słabo oświetlonej łazience. Raczej nie. Pokazuję zdjęcie Brendzie.

- Dość dziwna jest ta fryzura, nie sądzi pani?

Pielęgniarka zaczyna się śmiać.

- Trochę dziwna, ale jakaś bardzo zaskoczona nie jestem.

- Co też pani opowiada? Przecież pani mnie uwielbia.

Brenda unosi brwi.

- A pani uwielbia komosę ryżową.

- Niech mnie pani zabierze na lunch, to się dowiemy.

Spoglądam na ekran. To teraz moje koło ratunkowe, dzięki niemu mogą wrócić do przyjaciół i rodziny. Do wszystkiego tego, co się dla mnie w życiu liczy. Stracić pamięć to straszna rzecz, ale stracić telefon - to by dopiero było! Poczta, wszystkie wiadomości, Facebook, Twitter, Instagram... Czy to w sumie ma jakiekolwiek znaczenie, że się te wszystkie wspomnienia wymazały z mojej głowy? Ważne, że są w telefonie. Tam znajdę wszystkie dane i wszystkie konkrety.

W tym swoje imię i nazwisko.

CIĄG DALSZY DOSTĘPNY W PEŁNEJ, PŁATNEJ WERSJI

1 Może jestem prawnikiem?

2  Z wyjątkiem piosenki Jolene.

3 Może jestem specjalistką od mody?

4 A może zamierza mi przeczytać jakąś formułkę ze specjalnej strony dla lekarzy?