Prolog
Prolog
AFRYKA, rok 1930
Chłopiec zasłonił oczy przed ostrymi promieniami słońca. Dolina chroniła
przed upałem, ale blask bijący od gładkich skał zmuszał go do mrużenia
powiek. Jego małe stadko owiec i cieląt leniwie wędrowało przez zielone
wzgórza, on zaś prowadził je w kierunku swego ulubionego miejsca -
znajomego granitowego głazu. Wspiął się na niego z łatwością; chropowaty
kamień drapał jego bose stopy. Nigdy nie miał butów, więc właściwie tego
nie czuł.
Na szczycie głazu zatrzymał się i popatrzył w dół na błyszczące pasmo,
wypolerowane przez niezliczone popołudnia spędzone na zjeżdżaniu po
skale. Uśmiechnął się, ułożył na ziemi płaski kamień, usiadł na nim i ruszył w dół, a wiatr niósł echo jego śmiechu. Raz po raz wspinał się i zjeżdżał, aż rozbolały go nogi, a światło dnia zaczęło gasnąć w wieczornym mroku.
Zmierzch był sygnałem, że czas wracać. W oddali rozbłysły ogniska po
drugiej stronie doliny -?zbliżała się pora posiłku. Dziś wieczorem
usiądzie może obok kuzyna Morrisa i wspólnie zjedzą jego ulubione danie
-?suszoną kukurydzę z fasolą. Prosty, ale sycący posiłek. Miał taką
nadzieję.
Ze szczytu wzgórza widział niewielkie gospodarstwo swojego wuja,
otoczone płotami, które budowali razem, by chronić uprawy kukurydzy. Wuj
nie był naprawdę jego wujem, tylko zarządcą majątku, wyznaczonym, gdy
ojciec chłopca zmarł niespodziewanie na gruźlicę. Chłopiec miał wtedy
zaledwie dziewięć lat. Ojciec, szanowany przywódca, był oddany swojej
społeczności. Chłopiec nosił w sercu wspomnienia o nim i często myślał o jego opowieściach, wysławiających odwagę przodków w wojnach
niepodległościowych. Wyobrażał sobie, że kiedyś sam stanie do walki o wolność swojego ludu.
Schodził ze stoku i obracał w dłoniach dwa kije do walki -?jeden do
obrony, drugi do ataku. Ćwiczył Nguni razem z innymi pastuszkami. Na
jego ramionach i ciele widać było siniaki -?ślady wielogodzinnych
potyczek, które uwielbiał. Przegrana z wcześniejszego dnia tylko wzmogła
jego determinację. Jutro zażąda rewanżu.
Na skraju wioski jego marzenia przerwał urywany warkot silnika motoru.
Zaciekawiony, ruszył w tamtą stronę. We wsi nie było motocykli, a o tej
porze rzadko trafiali się przejezdni.
Biały mężczyzna siłował się z maszyną, otoczony gromadką miejscowych
dzieci, które śmiały się z jego nieporadności.
Chłopiec upuścił kije i zrobił krok naprzód, po czym odezwał się po
angielsku:
-?Mogę pomóc?
Mężczyzna, zaskoczony, że bosy chłopiec zna jego język, uniósł wzrok.
-?Jak masz na imię? -?spytał.
-?Nelson -?odpowiedział chłopiec. Było to angielskie imię, które nadano
mu w szkole zamiast lokalnego, xhosańskiego imienia Rolihlahla,
oznaczającego w potocznym języku "tego, który sam ściąga na siebie
kłopoty".
Nelson pochylił się nad motocyklem. Rozmawiali dalej swobodnie po
angielsku, ku zdumieniu gromadki otaczających ich dzieci. Żadne z nich
nie znało angielskiego. Nelson nauczył się go samodzielnie i był jedynym
chłopcem we wsi, który potrafił się porozumiewać w tym języku.
Kiedy silnik w końcu zawarczał pełnym głosem, mężczyzna wręczył chłopcu
trzy pensy na znak wdzięczności. Nelson odwrócił się i dostrzegł na
skraju tłumu dwie swoje siostry. Każdej z nich oddał po jednej monecie.
Ostatnią zacisnął mocno w dłoni. Tę zachowa na opłatę szkolną.
?
Być może wskazówki ukryte w tej historii wystarczyły ci, by się
domyślić, że owym chłopcem był sam Nelson Mandela. Urodzony w małej
wiejskiej osadzie, dorastał w czasach głębokiej segregacji rasowej. Już
w dzieciństwie wiele różniło go od rówieśników: utrata ojca, wychowanie
w rodzinie zastępczej, praca pastuszka w ubogiej wiosce. Społeczność, w której dorastał, nie miała pojęcia o nowoczesności.
Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby pastuszek, ćwiczący się w walce na
kije w tej biednej prowincji, nie osiągnął w życiu niczego szczególnego.
Wiele czynników zdawało się przesądzać, że chłopiec ten nigdy nie zdoła
wiele zdziałać. A jednak -?mimo swojego pochodzenia, a może właśnie
dzięki niemu -?Mandela wyrósł na przywódcę i orędownika praw
obywatelskich oraz równości, a wreszcie został prezydentem Republiki
Południowej Afryki i jednym z najbardziej szanowanych przywódców świata.
Te wydarzenia z dzieciństwa wyróżniały Nelsona "Rolihlahla" Mandelę,
lecz nie zdefiniowały jego charakteru. Jego niezwykła odporność
ukształtowała się na gruncie niełatwego dzieciństwa. To właśnie wtedy
wódz Jongintaba Dalindyebo, pełniący obowiązki regenta ludu Thembu, stał
się dla niego jak ojciec i mentor. Zdecydował się poświęcić własny czas,
by wychować i wykształcić młodego Nelsona, już od najmłodszych lat
wprowadzając go w zasady przywództwa politycznego i dyplomacji.
Co ciekawe, "zjeżdżalnia" małego Mandeli wciąż istnieje -?można ją
zobaczyć na jednym z wielu skalistych wzniesień górujących nad doliną
Qunu, gdzie dorastał przyszły przywódca i dokąd zawsze wracał, nigdy nie
zapominając o swoich korzeniach ani o swojej społeczności.
To właśnie na tym skromnym fundamencie dojrzewała odporność Mandeli.
Umocniło ją później dwadzieścia siedem lat spędzonych w więzieniu. Ale
to już rozdział z dorosłego życia -?kolejny etap jego wytrwałej
wędrówki.
Wprowadzenie (szczerze i bez ogródek)
Wprowadzenie
(szczerze i bez ogródek)
TIM -?KOPALNIA ZŁOTA W ODLEGŁYM ZAKĄTKU ZACHODNIEJ AUSTRALII, ROK 2023
Klimatyzator w kącie buczał jednostajnie w czterdziestostopniowym upale.
Drugi dzień warsztatów budowania umiejętności przywódczych dla górników
okazał się zarówno owocny, jak i sympatyczny. Już na początku udało się
przełamać lody, dzięki czemu zajęcia przebiegały w swobodnej, żywej
atmosferze. Choć uczestnicy zajmowali stanowiska nadzorcze i kierownicze, niewielu z nich postrzegało siebie jako liderów. Nasz
program miał im dostarczyć nie tylko wiedzy, narzędzi i struktur
niezbędnych każdemu przywódcy, lecz także pomóc zmienić ich sposób
myślenia. W dużej mierze chodziło właśnie o zmianę perspektywy -?o to,
jak postrzegają rzeczywistość.
I tak, przy akompaniamencie rytmicznie stukającego klimatyzatora, nasza
niewielka grupa przystąpiła do ćwiczenia o nazwie "krzesła nastawienia".
Ustawiłem trzy krzesła. Osoba siedząca na danym krześle miała przyjąć
określony punkt widzenia na stojące przed nami wyzwanie. Wyjaśniłem
zasady:
Krzesło 1 -?jaki problem lub trudność w pracy wydaje ci się nie do
pokonania?
Krzesło 2 -?jak mógłbyś zmienić swój sposób myślenia, by pokonać tę
trudność?
Krzesło 3 -?jakie rady ma dla ciebie reszta grupy?
Aby rozruszać uczestników, postanowiłem nieco się otworzyć i zaprezentować własny problem, który faktycznie wydawał mi się trudny do
rozwiązania. Wyglądało to mniej więcej tak:
(Siadam na krześle 1): -?Chciałbym napisać książkę o odporności
psychicznej dzieci, ale boję się, że okaże się klapą. Jeśli napiszę ją
sam, nie będę miał na kogo zwalić winy za porażkę. Nie jestem ani
nauczycielem, ani psychologiem dziecięcym. Czuję się trochę jak oszust.
(Przechodzę na krzesło 2): -?W sumie nie byłem też żadnym ekspertem w tej dziedzinie, gdy pisaliśmy Tarczę odporności, a jednak książka
odniosła sukces.
(Przechodzę na krzesło 3): -?Zapraszam grupę do udzielania rad.
Grupa górników zasypała mnie pytaniami, spostrzeżeniami i opiniami,
które skutecznie osłabiły moje negatywne nastawienie.
"Czy nie pasjonuje cię temat odporności dzieci?"
"Czy nie jesteś ojcem -?i czy to nie wystarczy?"
"Czy książka napisana przez kogoś, kto nie jest nauczycielem ani
psychologiem, nie przedstawiłaby tego zagadnienia z nowej perspektywy?"
"Czy nie miałeś do czynienia z młodzieżą dobrze wychowaną i z tą gorzej
wychowaną?"
"Czy nie uważasz, że twój model rezyliencji sprawdza się w każdym
wieku?"
I tak dalej. Powtarzałem monotonnie: "tak", "tak", "tak", "tak" i "tak",
co ostatecznie przesądziło o decyzji, że tę książkę napiszę.
?
Jednak zanim przystąpisz do dalszej lektury, czuję się w obowiązku
poinformować cię, kim nie jestem.
Nie jestem nauczycielem szkolnym.
Nie jestem psychologiem dziecięcym ani rozwojowym.
Nie jestem naukowcem.
Nie twierdzę nawet, że jestem wybitnym rodzicem.
Nie mam całej masy cech, które mogłyby uwiarygodnić mnie jako eksperta
od wychowania odpornych psychicznie dzieci.
Pewnie jestem kimś podobnym do ciebie. Zwyczajnym dorosłym. Niemniej
przyszedłem na świat w rodzinie wojskowej, co oznaczało brak możliwości
nawiązania trwałych więzi społecznych przez ciągłe zmiany szkół, domów,
dzielnic i klubów sportowych. Jedynym trwałym punktem w moim życiu był
mój brat. Moje własne dzieciństwo, spędzone na boiskach do piłki nożnej
i rampach do jazdy na deskorolce, dzieciństwo, w którym nie brakowało
szkolnych sukcesów i porażek, wydawało mi się zupełnie zwyczajne.
Dziś jestem szczęśliwym mężem, byłym żołnierzem sił specjalnych, ojcem
trójki dzieci. Ale szczerze mówiąc, przez większość czasu miałem tylko
szczątkowe pojęcie o tym, jak ukierunkować wychowanie dzieci na
zwiększanie ich odporności. Na dowód tych słów przedstawiam kilka opinii
o moich umiejętnościach rodzicielskich:
"Tata jest tym wyluzowanym rodzicem -?takim, który pozwala na wszystko.
Jeśli zrobiłaś coś złego i nie chcesz, żeby ktoś na ciebie nakrzyczał -
idź do taty, nie do mamy".
-?Lucy
"Tata był poza domem przez sporą część mojego dzieciństwa, ale zawsze
bez problemu wracał do trybu "taty", kiedy był w domu. Uwielbiałam,
kiedy był z nami, a nienawidziłam, kiedy musiał wyjeżdżać".
-?Emily
[Brak opinii, mimo moich wielokrotnych próśb].
-?Ryan
Cóż, nie ma się czym chwalić.
Niemniej powinienem też powiedzieć ci, kim jestem.
Pasjonuje mnie tematyka budowania odporności dzieci.
Jestem kochającym rodzicem i dobrym, serdecznym wujkiem.
Pracowałem z szesnastolatkami -?zarówno w wojsku, jak i w różnych
grupach marginalizowanych, w tym wśród dzieci rdzennych społeczności.
Prowadziłem warsztaty szkolne i zespoły sportowe, zajmowałem się
dzieciakami z uprzywilejowanych, jak i marginalizowanych rodzin, w każdym wieku.
Żyłem i pracowałem w warunkach najtrudniejszych środowisk na świecie i widziałem najgorsze rzeczy, do jakich zdolna jest ludzkość. W czasie
wojny domowej w Afryce Zachodniej dziecięcy żołnierze grozili mi
śmiercią -?a potem widziałem ich w ośrodkach rehabilitacji, na nowo
uczących się być dziećmi. Każdego wieczoru słucham niepokojących, ale
też niewiarygodnie poruszających historii o odpornych dzieciach -?dzięki
mojej inspirującej żonie, która z ogromnym zaangażowaniem oddaje się
pracy w systemie ochrony małoletnich.
Nie wyznaję żadnej filozofii, którą mógłbym głosić, nie publikuję
artykułów naukowych ani nie kieruję żadną szkołą.
W trakcie pisania tej książki zasięgałem porad ekspertów z różnych
dziedzin w sposób całkowicie niezależny, bez stronniczości, uprzedzeń
czy ukrytych celów. Dowiesz się z niej, że naprawdę potrzeba całej
wioski, by wychować odporne dzieci.
Rodzice i opiekunowie odgrywają ważną rolę, ale równie istotni w tym
procesie są nauczyciele, ciocie, wujkowie, dziadkowie oraz trenerzy i mentorzy naszych dzieci. Wierzę też, że umiejętności wykorzystywane w elitarnych środowiskach można dostosować do każdego wieku i etapu
rozwoju. Że możemy nauczyć dzieci myślenia typowego dla najlepszych
zawodników, nawet gdy mają zaledwie metr wzrostu i domagają się soku z kartonika.
Jestem współautorem bestsellerowej książki Tarcza odporności.
I tak, wierzę, że odporność dzieli się na stopnie, a nie na rodzaje.
Oznacza to, że każdy może ją nabyć i obdarzyć nią dzieci, które
wychowuje i uczy.
Moje osobiste opinie o odporności psychicznej nie mają wielkiego
znaczenia -?dlatego, tak jak w przypadku Tarczy odporności, wszystko,
co przeczytasz w tej książce, znajduje oparcie w nauce i rzetelności
akademickiej. Techniki rozwijania zachowań i nawyków sprzyjających
rezyliencji u dzieci mają udowodnioną skuteczność. Całość okrasiłem też
szczyptą starożytnej filozofii -?takiej, która przetrwała tysiące lat
krytycznej analizy.
Miałem też przywilej zarządzać działaniami tysięcy mężczyzn i kobiet -?w wojsku, organizacjach międzynarodowych i biznesie. Wielu z nich nie
miało równego czy sprawiedliwego startu -?niektórym natura i wychowanie
rozdały wyjątkowo trudne karty, zupełnie jak Nelsonowi Mandeli. A jednak
wielu z nich osiągnęło niezwykły sukces -?mimo przeciwności losu, a może
właśnie dzięki nim.
Jak powstała ta książka
Seminaria i warsztaty poświęcone treściom zaczerpniętym z książki
Tarcza odporności rozbudziły nasze zainteresowanie tematem rezyliencji
dzieci. Po wielu spotkaniach podchodzili do nas rodzice, opiekunowie,
trenerzy i nauczyciele i prosili, abyśmy dali im poradnik kształtowania
odporności dzieci. Nasza praca zaprowadziła nas także do dziesiątek
szkół podstawowych, średnich i na wyższe uczelnie. Liczne dyskusje w środowisku akademickim ułatwiły nam poszukiwanie odpowiedzi na
powracające jak bumerang pytanie: "Co możemy zrobić, aby zwiększyć
odporność naszych dzieci?".
Przemyśleliśmy tę kwestię rzetelnie.
Zasady rezyliencji mają zastosowanie zarówno do żołnierzy sił
specjalnych, jak i do rodziców pozostających w domu. Wiemy też, że nasz
model odporności psychicznej sprawdza się bez względu na wiek. Nasze
badania pokazały, że wieloczynnikowa, dynamiczna i modyfikowalna
metodologia tarczy odporności wpasowuje się w ramy rozwoju naszych
dzieci -?i wskazuje, jak powinniśmy je wychowywać, edukować, trenować i wspierać.
Wielu młodych ludzi świetnie orientuje się we współczesnych i przyszłych
wyzwaniach i stosuje bardzo skuteczne techniki samorozwoju. Ale jak
uprościć i usystematyzować tę wiedzę? Jak stworzyć zestaw narzędzi,
które pozwolą nam kształtować odporność dzieci -?niekoniecznie
promowanych hasłem, że zwiększają odporność?
Dzieci szybciej uczą się języków w środowisku bogatym w mowę. Na tej
samej zasadzie są w stanie skuteczniej rozwijać rezyliencję, gdy sprzyja
temu otoczenie. Twoja postawa jako rodzica ma tu kluczowe znaczenie -
tak samo jak wpływ osób, które wprowadzisz do życia dziecka, albo tych,
które samo wybierze.
Dzieci szybko się uczą. Około ósmego roku życia większość z nich ma już
utrwalony wzorzec reagowania na stres.
Wczesne wprowadzenie strategii kształtowania odporności -?w formie
adekwatnej do wieku -?pomoże dziecku w rozwijaniu umiejętności radzenia
sobie z nieuniknionymi trudnościami i uodporni je na stres, lęk i depresję1. Dlatego nie zwlekaj!
Mam nadzieję, że lektura tej książki, a następnie wdrożenie zawartych w niej wskazówek pomoże ci kształtować silniejsze dzieci, które będą
wzrastały w przyjaźniejszej szkole, lepszym sąsiedztwie i otwartej
społeczności -?co pozwoli im stać się życzliwymi, zaradnymi i wartościowymi młodymi dorosłymi, dobrze przystosowanymi do życia w społeczeństwie.
TIM -?NARODZINY PIERWORODNEGO, 2001
Po powrocie z patrolu w dżungli zastałem lawinę wiadomości -?niejasnych
e-maili i nagrań na poczcie głosowej: "Proszę zadzwonić do domu",
"Proszę zadzwonić pod ten numer". Co dziwne, żadna nie była od mojej
żony, która została w Sydney, i w chwili, gdy wylatywałem na misję do
Sierra Leone, była w dwunastym tygodniu ciąży. Ciąża była już o wiele
bardziej zaawansowana, więc zareagowałem na te wiadomości ogromnym
niepokojem. Zgodnie z planem miałem wrócić do Australii za trzy
tygodnie, by uczestniczyć w narodzinach naszego pierwszego dziecka,
teraz jednak wyobraźnia podsuwała mi z każdą chwilą coraz czarniejsze
scenariusze.
Szybko rozstawiłem telefon satelitarny i zadzwoniłem pod numer z ostatniej wiadomości. Odezwała się obca kobieta.
-?Dzień dobry, nazywam się Tim Curtis i powiedziano mi, żeby zadzwonić
pod ten numer. Nie wiem nic więcej, ale...
Przerwała mi:
-?Tak, tak, ale to nie jest właściwy numer. Musi pan zadzwonić pod TEN
numer. -?Podała mi kolejny, ośmiocyfrowy, który zapisałem w brudnym
polowym notesie.
Czułem, że narasta we mnie lęk.
-?Czy może mi pani powiedzieć, o co chodzi? Naprawdę się martwię... -
wykrztusiłem.
-?Wszystko w porządku -?odparła uspokajająco. -?Proszę tylko zadzwonić
pod ten numer.
Zadzwoniłem. Odebrała moja żona. Po jej głosie poznałem, że jest
skrajnie wyczerpana.
-?Cześć, kochanie. Nasz maluch właśnie się urodził. Cztery i pół
tygodnia przed terminem. Chyba nie mógł się doczekać.
Zalała mnie fala emocji. Ekscytacja. Ulga. I poczucie winy. Gigantyczny
kac moralny. Nie było mnie przy niej. Nie wspierałem jej podczas porodu.
Przez całą ciążę byłem gdzieś daleko.
Załamałem się, kiedy opowiadała, że podczas porannego spaceru poczuła
się "dziwnie", a sześć godzin później nasz syn był już na świecie. Od
tamtej chwili minęły tymczasem siedemdziesiąt dwie godziny. Na łóżeczku
wisiała kartka z napisem: "Dziecko Curtis". Mieliśmy listę imion -?dla
chłopca i dla dziewczynki -?ale zakładaliśmy dotąd, że mamy jeszcze
tydzień, może dwa, na podjęcie decyzji. Omówiliśmy skróconą listę
chłopięcych imion przez trzeszczący telefon satelitarny i wreszcie
doszliśmy do porozumienia: nasz pierworodny został Ryanem Curtisem.
Dwa tygodnie później wylądowałem na lotnisku Sydney International. W hali przylotów czekała na mnie żona z nosidełkiem, w którym spał
smacznie maleńki noworodek o wadze około trzech kilogramów. Spojrzałem
na tę kruszynę i ogarnęło mnie uczucie przemożnej bezradności. Nigdy
wcześniej nie czułem się tak nieprzygotowany do stojącego przede mną
zadania. Dopiero co stałem na czele tysiąca stu żołnierzy i prorządowej
milicji podczas działań operacyjnych na froncie afrykańskiej wojny
domowej -?a jednak to właśnie tutaj, teraz, stanąłem przed prawdziwym
wyzwaniem. Jestem rodzicem? Ja? Przeczytałem wszystkie poradniki, jakie
udało mi się zdobyć, i zaliczyłem pierwsze zajęcia w szkole rodzenia
(głównie dlatego, że były obowiązkowe, a żona kazała mi iść). Teraz
jednak nastąpiła konfrontacja z rzeczywistością.
Czułem, że nie mam żadnych umiejętności, które powinien posiadać dobry
ojciec.
Wszyscy jesteśmy oszustami
Jestem ojcem tak długo, jak ty jesteś córką.
-?Axel Foley w Gliniarzu z Beverly Hills: Axel F
Wszyscy czujemy się jak oszuści na początku naszej drogi jako rodzice,
opiekunowie, nauczyciele, trenerzy czy mentorzy. Choć każde z nas było
kiedyś dzieckiem, często towarzyszy nam wrażenie, że nie jesteśmy gotowi
wychowywać dzieci -?nie wspominając już o uczeniu ich odporności
psychicznej. Natura odgrywa w życiu naszych dzieci rolę znacznie
większą, niż czasem chcielibyśmy przyznać, i wiele ich cech -?jak to
delikatnie ująć? -?bywa dość "osobliwych", momentami wręcz sprzecznych z naszymi własnymi predyspozycjami. Od ich narodzin próbujemy ulepszać,
korygować albo tonować to, co dała natura.
A te małe istoty wcale nam w tym nie pomagają. Rzadko będą podzielać
naszą opinię -?w wielu, jeśli nie w większości spraw. Dlatego
przekazując ci narzędzia wspierające budowanie odporności twojego
dziecka, pozwolę sobie na pewną sugestię: czasem warto trochę "oszukać".
W dobrym znaczeniu tego słowa. W końcu sprytne strategie są jak
znalezione w trawie tylne wejście do twierdzy.
Wielu moich wskazówek i metod można użyć w sposób nienachalny,
przedstawiając je dzieciom tak, że nawet nie zauważą, iż uczą się czegoś
ważnego. To prawdziwe "rodzicielstwo sił specjalnych".
UWAGA -?ZADANIE
Do przemyślenia
Fakt, że doświadczasz syndromu oszusta, świadczy o twojej
samoświadomości -?i to jest bardzo dobra wiadomość. Gdybyś nie miał
żadnego doświadczenia z dziećmi, a jednocześnie uważał się za eksperta,
byłoby to doprawdy niepokojące.
Jak więc poradzić sobie z syndromem oszusta?
Vincent van Gogh powiedział kiedyś: "Jeśli usłyszysz wewnętrzny głos,
który mówi: "Nie potrafisz malować", to maluj -?a głos ucichnie". Innymi
słowy: zacznij działać. Ucisz wewnętrznego krytyka czynem. To najlepszy
sposób na budowanie odporności u dzieci.
"Twoje myśli to nie ty". To mądre zdanie padło z ust mojego dobrego
przyjaciela -?byłego kierownika stacji polarnej, obecnie dyrektora ds.
planowania operacyjnego Australijskiej Dywizji Antarktycznej, Robba
Cliftona. Oddzielaj myśli od faktów. Zadaniem mózgu jest przede
wszystkim utrzymać cię przy życiu -?a to mu się nie uda, jeśli będziesz
skupiać się wyłącznie na pozytywach. Daj sobie chwilę, zanim
zareagujesz. Pamiętaj, że myśli są ulotne, często zabarwione emocjami
lub wnioskami z wcześniejszych doświadczeń -?i nie zawsze
odzwierciedlają rzeczywistość. Kwestionuj je poprzez poszukiwanie
dowodów. Zadaj sobie pytanie: "Na czym właściwie opiera się ta obawa?".
Możesz też skorzystać z techniki dr Dana Pronka i zapytać siebie: "Jeśli
nie ja, to kto?". Pomocna bywa także rozmowa z kimś, komu ufasz i kto
spojrzy na sprawę z boku.
Traktuj swoje uczucia jak coś normalnego i stawiaj sobie realne
oczekiwania. Mów głośno o swoich obawach -?o rodzicielstwie, o budowaniu
odporności u dziecka, o tym, co cię niepokoi. Rozmawiaj z partnerem lub
partnerką, znajomymi i przyjaciółmi. W odpowiedzi najczęściej usłyszysz:
"mam tak samo". Może znajdziesz w ten sposób tę "wioskę", której ci
potrzeba.
Nikt nie rodzi się ekspertem. Wszyscy nieustannie się uczymy,
dostosowujemy i podejmujemy próby. Nie ma ludzi doskonałych. Pamiętaj -
nawet jeśli ktoś wygląda na osobę, która ma wszystko pod kontrolą,
najprawdopodobniej błądzi tak samo jak ty.
Przestań więc porównywać się z innymi2.
A jeśli wszystkie inne metody zawiodą, potraktuj tę książkę jak
przewodnik po sprytnych wybiegach wychowawczych.
Nie ma za co!
Jak należy korzystać z tej książki
Zasadnicza część niniejszej książki opisuje kolejno warstwy odporności
zgodnie z opartym na dowodach i recenzowanym naukowo modelem tarczy
odporności psychicznej (the resilience shield)3. Pamiętaj, że
odporność jest zróżnicowana pod względem stopnia, a nie rodzaju -
dlatego każda warstwa ma znaczenie na każdym etapie rozwoju dziecka.
Tam, gdzie to istotne, dodaję również spostrzeżenia dotyczące
konkretnych grup wiekowych i płci. W aneksie (strona 359) znajdziesz
zestaw narzędzi odporności w podziale na te właśnie kategorie wieku i płci. Przyjąłem taki podział, abyś mógł szybko i wygodnie wracać do
książki na kolejnych etapach rozwoju swego dziecka.
W opisach doświadczeń poszczególnych dzieci często zmieniam elementy
nieistotne dla sedna historii -?na przykład imię lub miejsce
zamieszkania -?aby zachować anonimowość moich bohaterów. Stosuję też
prosty kod, który pozwala określić wiek dziecka w chwili opisywanego
wydarzenia, tak by łatwiej było osadzić tę historię w odpowiednim
kontekście. Przykładowo szesnastoletnia dziewczyna zostanie oznaczona
jako "Angela, lat 16".
To nie jest poradnik dla rodziców. Pamiętaj: potrzeba całej "wioski"
ekspertów, aby wychować odporne, czyli silne psychicznie dzieci. Każdy z nich odegra swoją rolę na konkretnym etapie lub etapach rozwoju dziecka
-?niezależnie od tego, co nam się wydaje (lub co usiłujemy sobie
wmówić). Moja specjalizacja w obszarze budowania odporności polega na
przeglądaniu i porządkowaniu dostępnych materiałów naukowych oraz
przekładaniu ich na praktyczne, użyteczne umiejętności, które mogę ci
przekazać. Mam nadzieję, że podobnie jak w książce Tarcza odporności
zdołam w prosty sposób ukazać funkcjonowanie "wioski" i te jej aspekty,
które służą wzmacnianiu odporności dzieci -?bez żargonu, frazesów czy
uprzedzeń.
Wielki Mas Oyama, słynny mistrz karate urodzony w Korei, miał ponoć
pewnego razu usłyszeć pytanie: "Jaki jest sekret bycia wielkim mistrzem
sztuk walki?". Zastanowił się przez chwilę i odparł: "Sekret? Sekret to...
pot".
Ta odpowiedź to także klucz do budowania odporności. Konsekwentny
wysiłek i wytrwałość muszą być nieodłącznym elementem budowania
odporności naszych dzieci. Wszystkie wielkie sukcesy wymagają pracy -?a każde z naszych dzieci zasługuje przecież na to, by stać się naszym
największym sukcesem. Za to zaś z pewnością warto przelać trochę potu -
ich i naszego.
1. Szybki kurs odporności
1
Szybki kurs odporności
Każdy, kto lata samolotem, zna tę zasadę z obowiązkowego instruktażu
przed startem: "W razie spadku ciśnienia maski tlenowe wypadną
automatycznie ze schowków podsufitowych. Jeśli podróżujesz z dzieckiem,
najpierw musisz założyć maskę sobie, dopiero potem jemu". Ta prosta
reguła ma też zastosowanie do budowania rezyliencji. Jako dorośli musimy
najpierw zadbać o własną odporność, jeśli chcemy być najlepszą wersją
siebie dla naszych dzieci. Dbając o siebie, nie tylko chronimy własny
dobrostan, lecz także dajemy dobry przykład -?uczymy dzieci stawiać
czoła trudnościom z mocą i spokojem. Nie da się nalać z pustego dzbana;
naprawdę wspierać tych, którzy na nas liczą, możemy tylko wtedy, gdy
sami mamy siłę.
UWAGA -?ZADANIE
Sprawdź poziom swojej odporności na stronie
www.resilienceshield.com/assess-your-resilience. Jeśli któraś z warstw
wymaga wzmocnienia, obiecaj sobie, że nad nią popracujesz -?dla własnego
dobra oraz dla dobra swoich dzieci. A teraz czytaj dalej!
Choć definicja rezyliencji bywa przedmiotem sporów, nie ulega
wątpliwości, że w grę wchodzą tu dwa istotne czynniki:
pojawia się taki lub inny czynnik stresogenny; oraz
osiągnięty wynik jest lepszy od oczekiwanego przy uwzględnieniu
doświadczanych przeciwności losu4.
Model tarczy odporności obejmuje sześć podstawowych warstw. Każdą z nich
można wzmocnić dzięki wysiłkowi i konsekwencji -?lub osłabić wskutek
długotrwałego zaniedbania.
Warstwa wrodzona
Każdy człowiek -?niezależnie od wieku -?ma pewien podstawowy poziom
odporności, która na co dzień chroni go przed stresem. Nawet najmłodsze
dzieci mają już fundament odporności, który powstaje jeszcze przed ich
narodzinami. Kształtowanie się tej warstwy wynika ze współdziałania
genetyki oraz środowiska, w którym dziecko funkcjonuje od pierwszych
chwil życia.
Warstwę wrodzoną można więc traktować jako rezultat tego, w jaki sposób
wychowanie rozgrywa karty rozdane przez naturę.
Warstwa umysłu
Ludzki umysł, nawet bardzo młody, potrafi dokonywać rzeczy niezwykłych -
choćby w jednej chwili zastąpić stan paniki całkowitym spokojem. Warstwa
umysłu stanowi fundament odporności, nawet wtedy, gdy pozostałe warstwy
ulegają osłabieniu. Wszystko, co może osiągnąć organizm twojego dziecka,
jest kontrolowane przez umysł.
Warstwa umysłu obejmuje wszystko, co mieści się w kategoriach
psychologii i duchowości. Medytacja, praktyki uważności, ćwiczenia
oddechowe, dobra lektura, słuchanie muzyki czy tworzenie małych dzieł
sztuki -?wszystkie te działania wzmacniają psychiczny komponent
odporności. To coś więcej niż tylko drugorzędny element pomocniczy.
Powinniśmy zachęcać dzieci do świadomego poszukiwania i uprawiania
ćwiczeń tego typu. Warto pomóc im wprowadzić zwyczaj codziennego, choćby
krótkiego czasu przeznaczonego właśnie na pielęgnowanie tej niezwykle
ważnej sfery.
Warstwa ciała
Zdrowie i sprawność fizyczna tworzą podstawową warstwę odporności.
Warstwa ciała obejmuje trzy kluczowe obszary: sen, odżywianie i aktywność fizyczną. Wczesne kształtowanie dobrych nawyków i wiedzy jest
tu absolutnie kluczowe. Co nie zaskakuje, dzieci często naśladują nasze
przyzwyczajenia, dlatego tym bardziej warto być dla nich dobrym wzorem.
Najważniejsze elementy warstwy ciała to:
Sen. Z naszych badań wynika, że sen jest najważniejszym filarem
dobrostanu fizycznego -?a dla dzieci ma znaczenie
szczególne5. Jego niedobór prowadzi do pogorszenia się
pamięci i zdolności uczenia się6, zaburzeń metabolizmu i odporności7 oraz ogólnego spadku możliwości fizycznych i psychicznych.
Odżywianie. Dzieci potrzebują zbilansowanej diety opartej na
naturalnych, nieprzetworzonych produktach. Trzeba też zadbać o prawidłowe odżywienie mikrobiomu jelitowego -?to on wpływa na nastrój,
odporność i ogólne funkcjonowanie organizmu. Dieta dziecka powinna
dostarczać wszystkich niezbędnych składników odżywczych, ale bez
nadmiernej kaloryczności.
Aktywność fizyczna. Brak ruchu jest jednym z największych problemów
zdrowia publicznego współczesnych społeczeństw, tak samo groźnym dla
zdrowia jak palenie tytoniu8. Jeśli dziecko nie znajdzie takiej
formy ruchu, którą polubi i będzie wykonywać regularnie, będzie w dorosłości bardziej narażone na skrócenie życia i ryzyko chorób
nowotworowych, sercowo-naczyniowych, udaru i cukrzycy typu 2.
Jaką aktywność wybrać? Taką, którą dziecko jest w stanie i ma ochotę
wykonywać. Zajęcia sportowe odgrywają ważną rolę, ale równie cenne są
zabawy na podwórku, jazda na rowerze, wspinaczka na drzewa czy ewolucje
na deskorolce. Każda dawka ruchu -?jakiegokolwiek ruchu -?jest
wielokrotnie lepsza niż jej brak. Ogromną wartość ma swobodna,
nieograniczona strukturą aktywność, ponieważ rozwija jednocześnie wiele
warstw odporności: kreatywność, koordynację, sprawność, umiejętność
rozwiązywania problemów i kompetencje społeczne9. Zachęcajmy
więc dzieci, by chodziły, biegały, skakały, unikały przeszkód i wspinały
się -?dzięki temu uczą się, jak działa ich ciało i jak może się
wzmacniać dzięki regularnym ćwiczeniom.
Warstwa społecznościowa
Profesor Harvardu, psycholog społeczny David McClelland wykazał, że
ludzie, z którymi najczęściej obcujemy jako dorośli, mają wpływ na aż
95% naszych sukcesów lub porażek10. Konsekwencje słabo
rozwiniętej warstwy społecznościowej mogą być równie poważne jak
nadwaga, nadciśnienie czy niski poziom aktywności fizycznej.
Media społecznościowe mogą wzmacniać tę warstwę, ale nie udźwigną
całości pełnionych przez nią funkcji11. Odporność naszych dzieci
nie wzrośnie wraz z liczbą obserwujących ani nie poprawi się po
obejrzeniu setek rolek czy filmików. Traktujmy te platformy raczej jako
sposób na odnajdywanie osób o podobnych zainteresowaniach lub
utrzymywanie kontaktu z dalszą rodziną i znajomymi. Okazjonalne
interakcje za pośrednictwem internetu muszą być uzupełniane kontaktem
IRL12.
Warstwa zawodowa
Ta warstwa dotyczy budowania kompetencji i pewności siebie w środowisku
szkolnym, ale obejmuje też obszar obowiązków domowych i pracy dorywczej.
Profesjonalne otoczenie dziecka (szkoła i ewentualna praca) może jego
rezyliencję osłabiać -?na przykład poprzez nadmiar obowiązków, presję
czasu, sprawdziany, oceny, lęk o przyszłą ścieżkę kariery czy
doświadczenia związane z nękaniem i przemocą rówieśniczą. Kluczem jest
nauczenie dziecka, jak czerpać przyjemność z nauki i obowiązków poprzez
obniżenie presji -?zarówno tej realnej, jak i wyobrażonej.
Możemy również uczyć dzieci technik, które pomagają skupiać uwagę i utrzymywać ją przez dłuższy czas. Warto przy tym pamiętać o bardzo
ważnym rozróżnieniu: czym innym jest aktywne skupienie, a czym innym
dzielenie uwagi. To drugie pojawia się wtedy, gdy dziecko szybko
przeskakuje między zadaniami -?a taki nawyk utrudnia wykształcenie
solidnej warstwy zawodowej.
Warstwa adaptacyjna
Ugruntowana warstwa adaptacyjna pozwala dzieciom wykorzystywać nabyte
umiejętności, wiedzę, postawy i cechy charakteru w nowych,
nieprzewidywalnych sytuacjach. Życie potrafi nas zaskoczyć, a przełomowe
wydarzenia mogą pojawić się w najmniej spodziewanym momencie -?i dzieci
muszą to rozumieć. Warstwa adaptacyjna stanowi ochronę przed tym, co
nieznane i niemożliwe do przewidzenia -?to ona ma sprawić, że nasze
dzieci poradzą sobie nawet podczas apokalipsy zombie!
Dziecko może wzmacniać tę warstwę dzięki nowym, niecodziennym
aktywnościom i poważnym wyzwaniom. Kiedy zapisuje się na bieg uliczny,
towarzyszy ci podczas nocnej wędrówki z plecakiem albo dołącza do klubu
dyskusyjnego, uczy się stawiać czoła temu, co nieznane, i radzić sobie w sytuacjach trudnych do przewidzenia, które są nieodłączną częścią
naszego złożonego świata.
Każda z warstw nieustannie konkuruje z pozostałymi o nasz czas i energię, dlatego musimy stale dostosowywać i modyfikować poziom
skupienia na każdej z nich, by utrzymać je w równowadze.
Przez wiele lat sam miałem z tym problem -?traktowałem pracę
priorytetowo i brałem na siebie kolejne projekty, przekonany, że pomoże
mi to rozwinąć karierę. Wmawiałem sobie nawet, że będzie to najlepsze
także dla mojej rodziny. Na krótką metę strategia ta rzeczywiście
przynosiła wymierne efekty; długoterminowo płaciłem za to czasem
poświęconym moim najbliższym oraz własnym zdrowiem. Koncentracja na
jednym celu może się sprawdzić, jeśli trwa krótko -?ale pozostałe
warstwy padają jej ofiarą, a odporność zaczyna się osłabiać.
Jeśli chcesz zadebiutować w maratonie, oczywiście musisz postawić na
aktywność fizyczną, sen i odpowiednie odżywianie (warstwa ciała) kosztem
mniejszego zaangażowania w warstwę społecznościową, a może nawet
zawodową. Jednak kiedy dobiegniesz do mety, przychodzi moment, by
ponownie przywrócić równowagę.
W budowaniu odporności kluczowa jest umiejętność łączenia wielu sfer -
słowem: warto być człowiekiem wszechstronnym.
2. Etapy kształtowania silnych i odpornych psychicznie dzieci
2
Etapy kształtowania silnych i odpornych psychicznie dzieci
TIM -?KOSZARY SAS, SWANBOURNE, 1980
Drzwi rudery uchyliły się na tyle, byśmy zobaczyli w progu zamaskowanego
mężczyznę. Stał na tle ciemnego korytarza i przywoływał nas gestem, my
jednak kryliśmy się przy huśtawce na skraju osiedlowego placu zabaw. Od
tajemniczej postaci dzieliło nas zaledwie czterdzieści metrów cichej
ślepej uliczki. Wymieniliśmy przestraszone spojrzenia. W końcu
wysłaliśmy na zwiady najmłodszego z naszej paczki -?mojego brata Simona.
Simon ruszył przed siebie bez wahania, choć rozgrzany upałem asfalt z pewnością parzył go w bose stopy. Wpatrywaliśmy się w niego jak
zahipnotyzowani; jedynym dźwiękiem było skrzypienie huśtawki. Drzwi
uchyliły się szerzej, gdy podchodził. W progu majaczyła masywna sylwetka
mężczyzny w czarnej kominiarce -?wyglądał jak wcielenie czystego zła.
-?Łooł... -?mruknął Matthew, zwisając stopami kilka centymetrów nad
ziemią. -?Ale ma wielgachny karabin.
Terrorysta odezwał się do Simona niskim, przytłumionym głosem; nie
byliśmy w stanie rozróżnić słów. Simon zatrzymał się, odwrócił i krzyknął:
-?Pyta, gdzie są żołnierze!
Spojrzeliśmy w lewo. Faktycznie -?pod budynkiem pobliskiego przedszkola
przemieszczała się grupa uzbrojonych żołnierzy SAS, skulonych, z gotową
do strzału bronią, skierowaną na przeciwległą ścianę domu. Nie
dostrzegli naszej czwórki albo zwyczajnie nas zignorowali.
Terroryści nie widzieli ich.
Napięcie wisiało w powietrzu. Zbiliśmy się w ciasną gromadkę na krótką
naradę. Decyzja była jednogłośna.
-?Są tam! Pod przedszkolem! -?wrzasnął Mark, wskazując ręką
nadbiegających żołnierzy.
Drzwi wejściowe zatrzasnęły się natychmiast. Z wnętrza domu dobiegł
rumor -?terroryści zmieniali pozycje. Zasłony drgnęły.
Patrzyliśmy z zapartym tchem, jak żołnierze SAS wyłaniają się zza
przedszkola i podkradają do niskiego, azbestowego płotu otaczającego
kryjówkę terrorystów. Przekraczali go mozolnie, osłaniając się nawzajem
lufami. Od domu dzieliło ich z tego miejsca zaledwie pięć metrów. Nagle
ciszę rozerwał głośny terkot: tratatatatatatata. Seria z karabinu
maszynowego powaliła żołnierzy SAS. Rzucali czerwone i zielone granaty
dymne, próbując ukryć się na odsłoniętym podjeździe. Bezskutecznie.
"Zabici" i "ranni" żołnierze leżeli na ulicy i w ogródku. To była istna
rzeź.
Ups.
Podniosłem mój jednobiegowy rower Speedwell, wskoczyłem na siodełko i ruszyłem.
-?Ale to było genialne! -?rzuciłem, gdy uciekaliśmy z miejsca akcji.
-?No, ekstra! -?przytaknął Mark. -?Chodźmy na basen.
Kolorowe "terkotki" przyczepione do szprych wybijały rytm, gdy
triumfalnie odjeżdżaliśmy w siną dal.
?
Nie wszystkie dzieci chodzą do podstawówki na terenie bazy sił
specjalnych i bywają wciągane w pozorowaną współpracę z wrogiem podczas
ćwiczeń SAS. Wczesne lata rozwoju niewątpliwie nas kształtują -?mimo to
fakt, że nasza paczka stanęła po stronie "terrorystów", wcale nie musiał
oznaczać, że wyrosną z nas czarne charaktery. Nasza biologia i neurologia są plastyczne -?podlegają wpływom takich czynników jak
wychowanie, rozwój, adaptacja kulturowa i suma doświadczeń. Każde
dziecko to unikatowy produkt natury i wychowania. Na to pierwsze mamy
niewielki (choć nie zerowy) wpływ; to drugie zależy od nas w ogromnym
stopniu.
Gdy tamtego dnia jeździliśmy po koszarach SAS, boso, bez koszulek i czapek, dysponowaliśmy pełną swobodą podejmowania decyzji -?dobrych i złych. Nie wiedzieliśmy, czym zajmują się nasi rodzice, ale znaliśmy
zasady: wracać do domu przed zmrokiem i zero telewizji w ciągu dnia.
Reszta zależała od nas.
Być może coś w tej historii zabrzmiało ci znajomo. Odkrywanie,
próbowanie, działanie, przeżywanie przygód. Budowanie relacji z nowymi
sąsiadami -?pukanie do kolejnych drzwi. Pytanie "Czy macie dzieci?",
które dawało początek wspólnym zabawom, meczom piłki nożnej, kosza czy
krykieta. A te małe sprzeczki, czasem kończące się przepychanką,
izolacją albo awanturą? Po nich -?niemal zawsze -?godziliśmy się po
swojemu, bez konieczności interwencji dorosłych. Tak uczyliśmy się
rozwiązywania konfliktów, negocjacji i kontroli nad trudnymi emocjami.
Nie twierdzę, że nasze dorastanie w latach 80. i 90. XX wieku było
idealne. Wielu z nas doświadczało trudności, wyzwań, nawet traumy. Były
to jednak czasy, kiedy wiele rzeczy trzeba było robić samemu.
Samodzielnie wymyślać zabawy. Tworzyć własny świat z tego, co było pod
ręką. Wrócimy do tego wątku, gdy będziemy mówić o tym, co się zmieniło -
i jak nadal możemy wspierać dzieci w budowaniu relacji, umiejętności i kompetencji ważnych dla ich odporności.
Podzielimy też odporność na segmenty według grup wiekowych, co pozwoli
nadać ramy temu poradnikowi. Dzięki nim łatwo wrócisz do zestawu
narzędzi i technik, które w danym momencie pasują do wieku i etapu
rozwojowego twojego dziecka.
Segmentacja odporności
Po co ten podział? Cóż, choć wydaje ci się, że masz jedno dziecko, to
szybko odkryjesz, że tak naprawdę jest ich... co najmniej czworo,
wszystkie w jednym ciele. Czynniki stresogenne, których doświadcza twoje
dziecko, jak i jego zapotrzebowanie na odporność, zmieniają się
diametralnie wraz z wiekiem. Dlatego musimy zachować elastyczność i dostosować się do etapu rozwoju naszych dzieci.
W tym celu warto rzucić okiem na cztery etapy rozwoju według Jeana
Piageta13. Piaget, renomowany szwajcarski psycholog, uważał, że
dzieci aktywnie uczestniczą we własnym procesie uczenia się -
eksperymentują, testują14, budują i modyfikują swoje przekonania
oraz umiejętności15. Zauważył, że dzieci przechodzą przez
kolejne stadia rozwojowe, które są wypadkową ich wrodzonych możliwości
(tego, co dała im natura) oraz środowiska, w którym dorastają (w tym
obszarze niezwykle ważną rolę odgrywa wychowanie)16.
Piaget twierdził, że dzieci kształtują nowe pojęcia i wiedzę na
podstawie tego, co już znają, oraz na bazie wcześniej ukształtowanych
schematów17 -?czyli modeli mentalnych. Oto cztery etapy
rozwoju według Piageta:
Stadium sensomotoryczne (0-2 lata).
Faza przedjęzykowa -?dzieci poznają świat poprzez zmysły: patrzenie,
słuchanie, smakowanie, dotykanie. Dużo energii wkładają w zrozumienie
własnego ciała i koordynację ruchów.
Stadium przedoperacyjne (2-5 lat).
Dzieci zaczynają używać słów i gestów do komunikowania się, ale nadal
mają trudności z myśleniem logicznym.
Stadium operacji konkretnych (5-11 lat).
Dzieci zaczynają myśleć bardziej logicznie, potrafią stosować podstawowe
zasady, ale ich opinie i schematy są wciąż dość sztywne. A rodzic -?jak
wiadomo -?"nic nie rozumie" i "nigdy tego nie przeżył!".
Stadium operacji formalnych (12+ lat).
Dzieci zaczynają myśleć abstrakcyjnie, teoretycznie, rozwijają
planowanie i krytyczne rozumowanie -?choć zarazem często nie chce im się
zwlec z kanapy. Piaget wierzył, że kolejność tych etapów jest stała, choć
tempo rozwoju może się różnić w zależności od czynników genetycznych,
środowiskowych, jak i doświadczeń dziecka. Do czynników, które mogą
wpłynąć na szybkość rozwoju określonych umiejętności poznawczych, należy
także płeć, podobnie jak socjalizacja i oczekiwania kulturowe. W dalszej
części książki omówimy to zagadnienie, które, nawiasem mówiąc, zrodziło
we mnie dwie refleksje: Dlaczego mój syn bywa tak gapowaty? I skąd u córki bierze się zdolność do manipulowania innymi?
Praca Piageta pomoże nam zrozumieć, jakie techniki odporności warto
stosować na poszczególnych etapach i jak tworzyć schematy odporności
dostosowane do wieku. Nie zapominaj, że odporność określa się stopniem,
a nie rodzajem -?dlatego narzędzia muszą być dopasowane do aktualnego
etapu rozwoju.
Warto też wspomnieć tutaj o przełomowej koncepcji psychologa Lwa
Wygotskiego z początku XX wieku18. Wygotski uważał, że kluczową
rolę w uczeniu się odgrywa interakcja społeczna i kultura. Podkreślał
znaczenie naśladowania, współpracy i uczenia się pod okiem bardziej
doświadczonych osób. Koncepcja, którą uważał za najważniejszą -?strefa
najbliższego rozwoju -?głosi, że istnieje różnica między tym, co dziecko
potrafi zrobić samodzielnie, a tym, co jest w stanie osiągnąć z pomocą
kompetentnych dorosłych lub rówieśników. Innymi słowy, naprawdę potrzeba
całej wioski, by wychować dziecko. (Pamiętaj jednak o innym starym
powiedzeniu: każda wioska ma swojego głupka. Rób, co możesz, by żaden z nich nie trafił do "wioski" twojego dziecka!).
O mózgu
Rozwój ludzkiego mózgu to złożony i dynamiczny proces, który rozpoczyna
się jeszcze przed narodzinami i trwa aż do dorosłości. W okresie
prenatalnym i w pierwszych latach życia mózg dziecka rozwija się w zawrotnym tempie, rośnie i dojrzewa, jednocześnie zaś jest niezwykle
delikatny i wrażliwy. Przykładowo w pierwszych latach życia dzieci mają
bardzo ograniczony dostęp do neokorteksu -?racjonalnej i logicznej
części mózgu odpowiedzialnej za podejmowanie decyzji. Oznacza to, że ich
mózg gadzi (w tym ciało migdałowate w układzie limbicznym, które steruje
reakcjami walki, ucieczki i zastygnięcia) może uruchamiać się w sytuacjach, które obiektywnie nie stanowią zagrożenia. Jednak w danym
momencie dzieci -?a właściwie ich ciało migdałowate -?mogą odbierać
takie wydarzenia jako groźne, ponieważ nie dysponują jeszcze pełnym
zestawem mechanizmów kontroli poznawczej. Aktywacja ciała migdałowatego
może objawiać się napadami złości, zastyganiem w bezruchu, utratą
pamięci lub niezdolnością do logicznego myślenia, nawet podczas
najprostszej, logicznej rozmowy. To po prostu wynik niedojrzałości ich
mózgu. I tu ważna uwaga: choć dzieci mogą rosnąć szybko i wyglądać jak
dorośli, ich mózgi nie osiągną pełnej dojrzałości aż do około 25. roku
życia. Dotyczy to obu płci, choć poszczególne obszary mózgu dojrzewają u nich w różnym tempie.
Warto też pamiętać, że kiedy dziecko denerwuje się, złości lub przeżywa
frustrację, w jego mózgu zachodzą zmiany chemiczne działające jak
pierwotny psychologiczny środek znieczulający. Przynoszą one ulgę w sytuacji, gdy dziecko nie zna jeszcze innych sposobów regulowania
emocji.
Teraz już wiesz, dlaczego znana dziewiętnastoletnia gwiazda sportu,
wyglądająca na w pełni dorosłą, bywa zdolna do podejmowania głupich,
nielogicznych i irracjonalnych decyzji. Wciąż ma mózg dziecka. Dlatego
warto uzbroić się w cierpliwość, życzliwość i wyrozumiałość.
Prześledźmy teraz poszczególne etapy rozwoju mózgu.
Mózg płodu
Jednym z kluczowych okresów rozwoju mózgu jest czas od poczęcia do
narodzin. W tym czasie kształtują się podstawowe struktury i układy,
które będą wspierać przyszłe uczenie się i rozwój dziecka. Do końca
drugiego trymestru wszystkie główne struktury mózgu są już uformowane.
To niezwykle ważny etap, co tłumaczy, dlaczego nawyki matki w ciąży są
tak ważne -?powinna unikać alkoholu, narkotyków, palenia, jak również
wapowania, oraz dbać o odpowiednie odżywianie19.
Mózgi dzieci w wieku niemowlęcym i poniemowlęcym
Po narodzinach mózg dziecka rośnie i dojrzewa w imponującym tempie. W pierwszym roku życia potraja objętość i staje się bardziej złożony. Na
tym etapie jest niezwykle aktywny i nieustannie tworzy nowe połączenia -
synapsy -?między neuronami, w fazie nazywanej intensywną synaptogenezą.
Jest to kluczowe dla rozwoju zdolności poznawczych, sensorycznych i motorycznych.
W pierwszych latach życia mózg jest bardzo chłonny i podatny na bodźce.
To wyjątkowo ważny okres, dlatego dzieci powinny mieć dostęp do
różnorodnych środowisk oferujących bogactwo doświadczeń językowych,
muzycznych, artystycznych i ruchowych.
Rozwijające się mózgi niemowląt i nieco starszych brzdąców są
ukierunkowane na interakcje typu "akcja-reakcja" (ang. serve and
return). Zachodzą one wtedy, gdy dziecko otrzymuje od opiekunów
systematyczną informację zwrotną w odpowiedzi na swoje działania i reakcje. Takie powtarzalne interakcje budują ścieżki neuronalne. Jeśli
kiedykolwiek bawiłeś się z maluchem w "akuku", wiesz, że nawet
wielokrotnie powtarzana czynność nieodmiennie go bawi. Rytmiczna
interakcja pomaga rozwijać umiejętność planowania, monitorowania i regulowania zachowania. Uczy rozumienia i dostosowywania się do
interakcji oraz zmieniających się okoliczności, a w efekcie -?radzenia
sobie z wyzwaniami.
Mózgi przednastolatków (tweens)
Rozwijający się mózg dąży do zwiększania własnej efektywności. We
wczesnym wieku szkolnym zaczyna redukować zbędne połączenia i wzmacniać
te, które są najczęściej wykorzystywane. Proces ten, zwany przycinaniem
synaptycznym, optymalizuje działanie mózgu i poprawia kluczowe
umiejętności poznawcze: koncentrację, rozwiązywanie problemów i pamięć
operacyjną. Obejmuje on połączenia odpowiedzialne za umiejętności lub
wiedzę, które przestają być istotne lub przestały być wykorzystywane -
na przykład wczesną znajomość języka obcego zdobytą podczas pobytu za
granicą lub pewne wzorce ruchowe typowe dla wieku niemowlęcego i poniemowlęcego.
Jeśli dostrzegasz u swojego starszaka pierwsze oznaki dojrzewania, na
przykład większą zdolność logicznego myślenia, jest to efekt procesu
mielinizacji -?odkładania się wokół neuronów tłuszczów i białek, które
tworzą izolującą warstwę mielinową. Odgrywa ona istotną rolę dla zdrowia
i funkcjonowania komórek nerwowych. Mielinizacja w obrębie neokorteksu
jest ważnym elementem dojrzewania i kluczowym składnikiem rozwoju
poznawczego starszaków20. Wspiera rozwój funkcji wykonawczych
(mózgowego "oprogramowania", o którym więcej powiemy w rozdziale 5) i osłabia impulsywność. W rezultacie poprawia także samodyscyplinę.
Mózgi nastolatków
W okresie dojrzewania kora przedczołowa -?odpowiedzialna za myślenie
wyższego rzędu, rozumowanie i podejmowanie decyzji -?przechodzi głębokie
zmiany. Można ją porównać do dyrektora szkoły: logicznego, spokojnego i zrównoważonego. To ona pozwala nam kierować się rozsądkiem. Kora
przedczołowa dojrzewa jako ostatnia i osiąga pełnię funkcjonalności
dopiero w wieku dwudziestu kilku lat. Zanim to nastąpi, nastolatki są
bardziej narażone na podejmowanie ryzykownych zachowań, w tym
eksperymentowanie z narkotykami czy alkoholem.
Warto też wiedzieć, że układ limbiczny -?ośrodek reakcji emocjonalnych -
rozwija się kilka lat wcześniej niż kora przedczołowa. Przetwarza on
doświadczenia emocjonalne i społeczne, co sprawia, że nastolatki są w stanie ocenić, które zachowania zasługują na nagrodę lub karę.
Dorastaniu towarzyszą również znaczne zmiany w funkcjonowaniu osi
podwzgórze-przysadka-nadnercza (HPA), która tworzy hormonalną pętlę
sprzężenia zwrotnego, odpowiedzialną za reakcję na stres. Zmiany te
wzmacniają reakcje hormonalne wywołane stresem21. Hormony okresu
dojrzewania oddziałują także bezpośrednio na ciało migdałowate -?bodźce
stają się bardziej natarczywe, a reakcje -?gwałtowniejsze. W efekcie,
gdy kora przedczołowa dopiero dojrzewa, zmiany hormonalne mogą dodatkowo
utrudniać regulację emocji, kontrolę impulsów i podejmowanie rozsądnych
decyzji. Innymi słowy: spodziewaj się wybuchów22. Wrócimy do
tego w rozdziale 3.
Świetna książka Davida Gillespiego Teen Brain (Nastoletni mózg)
szczegółowo opisuje naukowe podstawy rozwoju mózgu młodego
człowieka23. Mózg ten ma unikalne cechy i procesy, które
wpływają na zachowanie, decyzje i dobrostan.
Często próbujemy oceniać reakcje nastolatków z punktu widzenia własnych,
w pełni rozwiniętych, racjonalnych schematów, ale warto być cierpliwym -
ich mózgi wciąż dojrzewają.
Neurolożka i terapeutka dr Mari Swingle zauważyła ujemną korelację
między stanem podwyższonego pobudzenia u nastolatków a podzielnością
uwagi, niezbędną do wykonywania więcej niż jednego zadania jednocześnie.
Dotyczy to nawet prostych sytuacji, takich jak odrabianie pracy domowej
przy muzyce. Prowadzone przez nią badania pokazują, że wielozadaniowość
spowalnia rozwój kory czołowej. Zwraca uwagę, że "podzielna uwaga
wymagana przy jednoczesnej realizacji wielu zadań hamuje rozwój
umiejętności oceny i zdolności do dostrzegania szerszego kontekstu".
Dlatego musimy uczyć dzieci koncentracji -?to kluczowy element ich
warstwy zawodowej. Musimy wręcz chronić je przed rozpraszaniem się!
Neuroplastyczność, czyli zdolność mózgu do zmiany i adaptacji, jest u nastolatków większa niż u dorosłych. Dzięki temu szybciej reagują na
pozytywne warunki do nauki, ale są też bardziej podatne na uzależnienia,
depresję i inne negatywne bodźce. To między innymi dlatego tak ważne
jest pozytywne otoczenie, które umożliwi im naukę, rozwój i ekspresję
własnej tożsamości.
Ponadto brak snu może znacząco zaburzać funkcjonowanie poznawcze i dobrostan nastolatków. Mają one typowy dla swojego wieku przesunięty
rytm dobowy: kładą się późno i chciałyby wstawać później, co trudno
pogodzić z godzinami rozpoczynania zajęć szkolnych.
Aktywność fizyczna i zdrowa dieta są równie istotne. Regularny ruch
sprzyja powstawaniu nowych komórek nerwowych i poprawia funkcjonowanie
kory przedczołowej. Omówimy to szczegółowo w kontekście warstwy ciała.
Stałe korzystanie z technologii przez nastolatki (i młodsze dzieci) może
zakłócać rozwój mózgu, prowadząc do nadmiernej stymulacji i ograniczając
kontakt bezpośredni, co osłabia warstwę społecznościową. Badania wiążą
nadmierne używanie mediów społecznościowych ze wzrostem częstości
występowania zaburzeń lękowych, depresji oraz pogorszeniem jakości snu.
Więcej o tym w rozdziale poświęconym warstwie społecznościowej.
Wniosek? Musimy rozumieć ograniczenia mózgu nastolatka i okazywać
cierpliwość wobec jego impulsywności i sposobu podejmowania decyzji.
UWAGA -?ZADANIE
Zestaw narzędzi odporności dopasowany do wieku i płci znajdziesz w aneksie (strona 289). Możesz korzystać z niego równolegle podczas
lektury tej książki, aby na bieżąco wdrażać pomysły i ćwiczenia
wzmacniające rezyliencję twojego dziecka w każdej warstwie.
3. Dajmy dzieciakom wycisk
3
Dajmy dzieciakom wycisk
Analiza czynników ryzyka
Zanim zaczniemy się zastanawiać, jak dać naszym dzieciom "wycisk" (w pozytywnym sensie tego słowa), warto przyjrzeć się znanym czynnikom
ryzyka, które mogą hamować rozwój i utrudniać budowanie odporności.
Zwróć uwagę na zwrot "mogą utrudniać" -?używam go, ponieważ same w sobie
czynniki te nie przesądzają, że nasze dzieci nie mogą stać się
odpornymi, rezolutnymi istotami.
Badamy słuch i wzrok naszych dzieci. Szczepimy je i chronimy przed
wszelkimi fizycznymi zagrożeniami. Dlaczego więc nie sprawdzamy
czynników zagrażających rozwojowi odporności? To pozwoliłoby nam
interweniować bezzwłocznie, co ma kluczowe znaczenie. Świadomość
istniejących czynników ryzyka jest niezbędna tobie (i twojej "wiosce"),
by zapewnić dziecku skuteczne, indywidualne wsparcie i pomóc mu pokonać
każdą przeszkodę przy wykorzystaniu dostępnej w danym momencie wiedzy i zasobów. Dzięki temu nasze dzieci będą w największym stopniu zdolne do
pokonywania trudności i radzenia sobie z zagrożeniami nieustępliwie
niczym karaluchy -?choć, miejmy nadzieję, z dużo większym wdziękiem.
Biopsychospołeczny24 model ekologiczny25
to kompleksowe rozumienie zdrowia oraz zachowania z uwzględnieniem
interakcji czynników biologicznych, psychologicznych i społecznych w szerokim kontekście środowiskowym26. Model integruje
czynniki biologiczne (genetykę i fizjologię), psychologiczne (myśli i emocje), społeczne (dynamikę rodzinną i wpływy kulturowe), kulturowe
(np. dyskryminację, której mogą doświadczać), środowiskowe (jak
stabilność i warunki mieszkaniowe) oraz ekonomiczne (ubóstwo lub trudna
sytuacja finansowa), tworząc całościowy obraz zagrożeń, które mogą
utrudniać naszym dzieciom wszechstronny rozwój27.
Model ten kładzie nacisk na fakt, że zdrowie naszych dzieci nie jest
wyłącznie efektem ich genetyki czy biologii -?kształtuje je złożona sieć
interakcji na wielu poziomach środowiskowych28. Obejmuje
to zarówno stany psychiczne, jak i relacje interpersonalne w obrębie
wszystkich struktur społecznych.
1. Biologiczne czynniki ryzyka
W warstwie wrodzonej tarczy odporności mogą istnieć cechy genetyczne
predysponujące dziecko do chorób. Kontakt z toksynami w życiu płodowym
oraz działanie szkodliwych substancji spożywanych przez matkę w ciąży
mogą dodatkowo wpływać na stan dziecka w chwili jego narodzin.
Obciążenie chorobami przewlekłymi może obniżać odporność fizyczną
(warstwa ciała) i wpływać na dobrostan psychiczny (warstwa
umysłu)29. Ryzyka związane z rozwojem fizjologicznym mogą
nasilać się również w okresie dorastania -?na przykład z powodu
trudności związanych z dojrzewaniem lub lękiem o wygląd30.
Badania prenatalne i testy genetyczne odgrywają kluczową rolę w wykrywaniu potencjalnych problemów zdrowotnych. Przesiewowe badanie krwi
noworodka (tzw. test z pięty), wykonywane w pierwszych dniach życia,
pozwala wykryć wiele schorzeń, które -?wcześnie zdiagnozowane -?można
skutecznie leczyć. Wczesna identyfikacja zagrożeń umożliwia szybszą
interwencję, dając dziecku najlepsze szanse na zdrowy rozwój.
2. Psychologiczne czynniki ryzyka
Nieleczone zaburzenia psychiczne rodziców mogą prowadzić do chaosu w życiu domowym i ograniczać ich dostępność emocjonalną, co zaburza rozwój
dziecka i jego poczucie bezpieczeństwa. Dodatkowo zaburzenia psychiczne
wieku dziecięcego -?depresja, lęk, ADHD -?mogą utrudniać radzenie sobie
z przeciwnościami losu.
Przemoc emocjonalna (psychiczna) jest najczęstszą formą przemocy wobec
dzieci31. Występuje wtedy, gdy dorosły celowo i wielokrotnie
wywołuje u dziecka cierpienie emocjonalne. Obejmuje to zmuszanie do
poniżających zachowań, wzbudzanie lęku, odrzucanie lub mówienie dziecku,
że jest bezwartościowe, niechciane lub nielubiane. Niemowlęta i brzdące
doświadczające przemocy emocjonalnej mogą nie nawiązywać bliskiej więzi
z opiekunem, wydawać się czujne, lękliwe, niepewne albo zachowywać się
agresywnie wobec innych dzieci lub zwierząt. Dzieci tuż przed
wkroczeniem w wiek nastoletni i nastolatki mogą używać nieadekwatnego do
ich wieku języka, przejawiać wybuchowe reakcje, izolować się i doświadczać trudności społecznych. Zachowania te świadczą o głębokiej
krzywdzie wyrządzonej im przez przemoc psychiczną, która znacząco wpływa
na ich dobrostan32. Zaburzenia psychiczne rodziców mogą
również utrudniać im budowanie więzi z dzieckiem, co z kolei zwiększa
ryzyko zaniedbania lub dopuszczenia się przemocy
emocjonalnej33.
Niska samoocena może także obniżać pewność siebie dziecka w wielu
obszarach. Niektóre dzieci nie znają też skutecznych strategii
reagowania na stres, przez co ich reakcje stają się nieefektywne lub
wręcz dysfunkcyjne34.
3. Społeczne czynniki ryzyka
Dzieci wychowywane w rodzinach obciążonych dysfunkcjami, konfliktami,
rozwodem, separacją lub brakiem wsparcia są bardziej narażone na
ryzyko35. Brak troskliwych rodziców, krewnych, mentorów lub
wspierających nauczycieli pozbawia je zasobów potrzebnych do budowania
odporności. Częste zmiany opiekunów i niestabilne środowisko domowe
zakłócają tworzenie więzi i poczucia zaufania. Niespójne,
nieprzewidywalne lub surowe metody wychowawcze mogą osłabiać poczucie
bezpieczeństwa36. Przewlekły stres i trauma -?narażenie
na zaniedbanie, normalizację nadużywania substancji psychoaktywnych,
przemoc fizyczną, emocjonalną czy seksualną -?mają długotrwałe skutki. U dzieci, które były świadkami przemocy domowej, to doświadczenie rodzi
lęk i poczucie braku stabilizacji.
Odrzucenie przez rówieśników może powodować długotrwałe trudności w kontaktach społecznych37. Nieprzyjazne środowisko szkolne -
przemoc rówieśnicza, problemy z nauką -?może prowadzić do niskiej
samooceny i poczucia beznadziei38. Brak wspierających
nauczycieli czy rówieśników może dodatkowo nasilić te problemy. Wrogie
lub niesprzyjające środowisko szkolne wzmacnia poczucie izolacji i stresu. W okresie dorastania i dojrzewania dzieci mogą zmagać się z zachwianiem rozwoju moralnego lub zaburzeniami rozwoju społecznego,
sprzyjającymi zachowaniom antyspołecznym: korzystaniu z używek, paleniu,
wapowaniu, rozwiązłości oraz innym zachowaniom ryzykownym39.
4. Kulturowe czynniki ryzyka
Strukturalna dyskryminacja społeczna jest efektem rasizmu, uprzedzeń ze
względu na płeć, orientację seksualną, wiek, wyznanie czy pochodzenie
etniczne. Wykorzenienie kulturowe -?stres towarzyszący zetknięciu z nowym środowiskiem w wyniku znaczących zmian, takich jak przeprowadzka
do innego regionu lub kraju -?oraz brak dostępu do usług dostosowanych
do danego kontekstu kulturowego również mogą utrudniać rozwijanie
odporności40.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
1. Masten, Ann S., Barnes, Andrew J. 2018. 'Resilience in Children: Developmental Perspectives'. Children 7: 98. https://doi.org/10.3390/children5070098. [wróć]
2. Więcej informacji na ten temat znajdziesz w rozdziale poświęconym syndromowi oszusta w książce Tarcza odporności. [wróć]
3. Notebaert, Liesbeth, Razak, H.A., Masschelein, S. 2022. 'An Empirical Evaluation of The Resilience Shield Model'. BMC Psychology 10 (1): 181. [wróć]
4. To definicja preferowana przez autorów modelu tarczy odporności, sformułowana przez dr Lies Notebaert, profesor nadzwyczajną w Szkole Nauk Psychologicznych oraz dyrektorkę Centrum Badań nad Emocjami na Uniwersytecie Australii Zachodniej. [wróć]
5. Notebaert, L., et al., ibidem. Wickham, S.-R., N.A. Amarasekara, A. Bartonicek, T.S. Conner 2020. 'The big three health behaviors and mental health and well-being among young adults: A cross-sectional investigation of sleep, exercise, and diet'. Frontiers in Psychology 11: 579205. https://doi.org/10.3389/fpsyg.2020.579205. [wróć]
6. lhola, Paula, P. Polo-Kantola. 2007. 'Sleep Deprivation: Impact on Cognitive Performance'. Neuropsychiatric Disease and Treatment 3 (5): 553-567. [wróć]
7. Suni, Eric, Kim Truong. 2023. 'How Sleep Affects Immunity'. Sleep Foundation. Dostęp: 15.08.2023. www.sleepfoundation.org. [wróć]
8. King, A. 2012. 'Health Risks of Physical Inactivity Similar to Smoking'. Nature Reviews Cardiology 9: 492. [wróć]
9. Mader, Jackie. 2022. 'Want Resilient and Well-Adjusted Kids? Let Them Play'. Hechinger Report, 14.11. Clay, Rebecca A. 2023. 'The Many Wondrous Benefits of Unstructured Play'. American Psychological Association, 26.09. [wróć]
10. Hardy, D. 2010. The Compound Effect: Jumpstart your income, your life, your success. Vanguard Press. [wróć]
11. Lomanowska, A.M., M.J. Guitton 2016. 'Online intimacy and well-being in the digital age'. Internet Interventions 4: 138-144. [wróć]
12. In real life -?"w świecie rzeczywistym" w slangu naszych dzieci. [wróć]
13. Piaget, Jean. 1972. The Psychology of the Child. Basic Books. [wróć]
14. Chapman, Siobhan, Christopher Routledge (red.). 2005. Key Thinkers in Linguistics and the Philosophy of Language. Oxford University Press. [wróć]
15. Przy okazji był małym spryciarzem -?pierwszą pracę naukową opublikował w wieku jedenastu lat (ja na tym etapie zajmowałem się udzielaniem pomocy "terrorystom"!). [wróć]
16. Piaget, Jean. 2005. The Psychology of Intelligence. London: Routledge. [wróć]
17. Piaget, Jean. 1972. The Psychology of the Child. Basic Books. [wróć]
18. Kozulin, Alex, Boris Gindis, Suzanne M. Miller, Vladimir S. Ageyev (red.). 2003. Vygotsky's Educational Theory in Cultural Context. Cambridge University Press. [wróć]
19. Naik, Vishal D., Jehoon Lee, Guoyao Wu, Shannon Washburn, Jayanth Ramadoss. 2022. 'Effects of Nutrition and Gestational Alcohol Consumption on Fetal Growth and Development'. Nutrition Reviews 80 (6): 1568-1579. [wróć]
20. Williamson, J.M., D.A. Lyons. 2018. 'Myelin Dynamics Throughout Life: An Ever-Changing Landscape?' Frontiers in Cellular Neuroscience 12: 424. https://doi.org/10.3389/fncel.2018.00424. Current Directions in Psychological Science 22 (2): 140-145. [wróć]
21. Romeo, R.D., ibidem. [wróć]
22. Gillespie, D. 2020. Teen Brain: A User's Guide. Sydney: Macmillan Australia. [wróć]
23. Swingle, Mari. 2019. i-Minds: How and Why Constant Connectivity Is Rewiring Our Brains and What to Do About It (wyd. 2). London: Routledge. [wróć]
24. Model opracowany przez George'a Engela w latach 70., szeroko cytowany w literaturze medycznej i psychologicznej. [wróć]
25. Teoria Uriego Bronfenbrennera, podkreślająca wpływ systemów środowiskowych na rozwój człowieka. [wróć]
26. Luthar, S.S. 2006. 'Resilience in Development: A Synthesis of Research Across Five Decades'. W: Developmental Psychopathology: Risk, Disorder, and Adaptation 2: 740-741. [wróć]
27. Masten, Ann S., M.G.J. Reed, 2002. 'Resilience in Development'. W: Handbook of Positive Psychology, red. C.R. Snyder, S.J. Lopez, s. 75. Oxford University Press. [wróć]
28. Rutter, M. 1985. 'Resilience in the Face of Adversity: Protective Factors and Resistance to Psychiatric Disorder'. The British Journal of Psychiatry 147 (6): 599. [wróć]
29. Luthar, S.S. 2006, op. cit., s. 741; także: American Psychological Association. [wróć]
30. American Psychological Association. 2002. Developing Adolescents: A Reference for Professionals. Washington, DC. [wróć]
31. Rizvi, Iram, Najam N. 2014. 'Parental Psychological Abuse Toward Children and Mental Health Problems in Adolescence'. Pakistani Journal of Medical Sciences 30 (2): 256-260. [wróć]
32. National Society for the Prevention of Cruelty to Children. 'What Is Child Abuse? Types of Abuse: Emotional Abuse'. https://www.nspcc.org.uk/what-is-child-abuse/types-of-abuse/emotional-abuse/. [wróć]
33. https://learning.nspcc.org.uk/children-and-families-at-risk/parental-mental-health-problems?utm_source=chatgpt.com. [wróć]
34. Rutter, M. 1985, op. cit., s. 601. [wróć]
35. Luthar, S.S. 2006, op. cit., s. 742. [wróć]
36. Masten, Ann S., M.G.J. Reed. 2002, op. cit., s. 77. [wróć]
37. Rutter, M. 1985, op. cit., s. 602. [wróć]
38. Luthar, S.S. 2006, op. cit., s. 743; także: National Child Traumatic Stress Network. [wróć]
39. American Psychological Association. 2002. Developing Adolescents: A Reference for Professionals. Washington, DC. [wróć]
40. Rutter, M. 1985, op. cit., s. 603. [wróć]