Siedmiu przeciw Tebom - Ajschylos

Kup ebooka

6.49 zł
5.32 zł (3,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

SIEDMIU PRZECIW TEBOM

Scena: Wzgórza kadmejskie w Tebach z zamkiem królewskim i ołtarzami oraz posągami bóstw. Tłum ludu. Wojsko. Wodzowie.

ETEOKLES wszedłszy z orszakiem. Obywatele Kadma! Juścić, że się godzi, By ten, co, powierzoną mając rufę łodzi, Losami jej kieruje i, siedząc przy sterze, Spraw rzeczypospolitej czujnem okiem strzeże, Zabierał głos, gdy trzeba. Tak się bowiem dzieje, Że niebios li zasługą szczęśliwe koleje, Lecz jeśli się, broń Boże, jaka klęska zdarzy, Ze zgodnych ust mieszkańców spadnie zarzut wraży Na mnie, Eteoklesa. Ale gród Kadmowy Obroni Zeus, którego powszechnemi słowy Obrońcą nazywamy. Lecz, poza tą pieczą, I waszą, to wam mówię, konieczną jest rzeczą - I was, którzyście dotąd lat nie dostąpili Dojrzałych, i was, starce, którym już w tej chwili Przeminął czas męskości, i was, co jesteście W rozkwicie sił - gorliwie jąć się w naszem mieście Obrony bóstw ojczystych, by po dni ostatek We czci je miano słusznej, i grodu i dziatek I naszej Matki-Ziemi, Karmicielki drogiéj, Co, wziąwszy nas w opiekę już wówczas, gdy nogi Słabemi pełzaliście po świętem jej łonie,

Na mężów tarczonośnych ku swojej obronie Chowała tak troskliwie! Prawda, że w tej wojnie, Acz znosim oblężenie tak długo i znojnie, Przychylne jest nam bóstwo; dzięki władzom nieba Zwycięsko się nam dotąd kończyła potrzeba. Lecz dzisiaj nasz wróżbita, nie z płomiennych znaków Wieszczący, tylko czujny badacz lotu ptaków, Co uchem i umysłem śledząc ich wyrocznie, Zna kunszt swój niezawodny - otóż ten, naocznie Zbadawszy treść ich proroctw, mistrzowski zwyczajów Skrzydlatej rzeszy znawca, rzekł nam, że Achajów Przeliczny tłum bojowy chce w całej swej mocy Przypuścić szturm do miasta jeszcze dzisiaj w nocy. Więc dalej! wraz na blanki! na mury! We zbroi Pospieszyć do ordynku! Niechaj każdy stoi, Jak mąż, na stanowisku! Niechaj szańce miasta Zaścielą się hufcami, a serce niech wzrasta W odwagę! Wrót pilnować i wieżyc! Niech trwoga Do oczu nie zagląda przed zastępem wroga. Co do mnie, tom już posłał wywiady w szeregi Wojenne: nie bez skutku powrócą me szpiegi. Wysłucham, co mi stamtąd dzisiaj wieść przyniesie, Podstępem wziąć się nie dam!...

Zjawia się

GONIEC Cny Eteoklesie! Monarcho przewspaniały Kadmosowych włości! Z obozu najpewniejsze mam już wiadomości, Naoczny widz wszystkiego. Otóż siedmiu wojów, Potężnych bohaterów, przywykłych do znojów Rycerskich, krew spuściwszy z zarzniętego wołu Do tarczy czarnobrzeżnej i w krwi tej pospołu

Zmaczawszy twarde ręce, klęło się Aresem, Enjoną i Fobosem, że zniszczą z kretesem Gród Kadma, że przemocą wszystko w gruz roztrącą, Lub padną na tę ziemię, krwią ociekającą A potem, splótłszy wieńce, na wozie Adrasta Wysłali te pamiątki w swe rodzinne miasta, Płaczący, lecz bez skargi na uściech. Ze stali Jest bowiem duch ich w wnętrzu, płomieniem się pali, Jak oko lwa przed bitwą. Nie dozna przewłoki Ich zamiar, bo gdym zwracał ku tobie swe kroki, Poczęli ciągnąć losy, ku jakiej kto bramie Ma powieść swoje wojsko, co moc naszą złamie. Dlatego i ty mężów poślij garść wybraną, Niech zaraz, jak najspieszniej, u wejść grodu staną, Bo hufiec już argiwski cały w zbroi spieszy. Tumany kurzu lecą śladami tej rzeszy, A końskich nozdrzy piana srebrem ziewa pola. Sterniku naszej łodzi! Niechże twoja wola Nad miastem bacznie czuwa, nim w Aresa burzy Sromotnie się ten statek na wieki zanurzy, Gdyż bije już o niego fala wojsk! Świadomy Bądź chwili, by najgodniej odeprzeć te gromy! Ja zasię, sługa wierny, pójdę śledzić daléj, Byś wiedział - znając wszystko -, co miasto ocali.

Znika.

ETEOKLES. O Zeusie! O ty Gaio! Nakłońcie mi lica, Bogowie, ziemi straże! O klątwo rodzica! Ty Ato i Erynio, chrońcie od zagłady I nas i z nami razem mówiących Hellady Językiem! Nie dopuśćcie, by nasze ognisko Zagasło! Na ten wolny kraj, stojący blizko

Upadku, na gród Kadma wy jarzma niewoli Nie kładźcie! Tak, za wszystkich, których los ten boli, Przemawiam! Nie dopuśćcie do tej nędzy srogiéj, Bo miasto, gdy szczęśliwe, umie czcić swe bogi...

Odchodzi. Zjawia się CHÓR DZIEWIC.

1. DZIEWICA. Jaki się na mnie wali ciężar trwóg! Z obozu ruszył chyży, zbrojny wróg. Przodem, w szalony puściwszy się bieg, Toczą się jezdni jak odmęty rzek. Pod strop niebiosów ciemny bije kurz, Pewny, acz niemy obwieścicie! burz. 2. DZIEWICA. Tententy kopyt, dla uszu mych dziw, Od tratowanych dolatują niw. Z coraz to większą wrzawą rwie się tłum, Niby potoków górskich rwący szum. 3. DZIEWICA. O biada! o biada! Bogowie, boginie! Błagamy was ninie, Ratujcie nasz gród! 4. DZIEWICA. Uzbrojon w tarczę ze stali, Z krzykiem już spada, Już się na mury te wali Nieprzyjacielski lud! 5. DZIEWICA. Któż nas ocali? Która bogini albo który bóg?

U czyich mi klękać ołtarzy, Mnie, najkorniejszej z sług? 6. DZIEWICA. Ach! próżno się serce skarży! Czas już, o groźni niebianie, Posągom waszym oddać cześć! 7. DZIEWICA. Słyszycie, hej! słyszycie głośne zbroić granie? W szaty i wieńce strojne, Kiedyż to mamy prośby bogobojne, Jeśli nie dzisiaj, wznieść? 8. DZIEWICA. Słyszę pochrzęsty - Nie jednej to dzidy szczęk! Huk się to gęsty Ku moim uszom niesie. O ty Aresie, Dawną dzierżący nad tą ziemią straż, Zali ją zdradzić masz? 9. DZIEWICA. Przyjmij ten jęk, O bóstwo w przyłbicy złotej! Jeśliś gdykolwiek miłowała nas, Tak więc i dzisiaj, jak w miniony czas, Odpieraj od nas nieprzyjaciół groty! CHÓR. Patrzcie, bogowie, obrońcę tej ziemi, Na nas, dziewice,

Chcące odwrócić modły błagalnemi Groźby niewoli. Naokoło miasta Coraz to większy zamęt burzy wzrasta, Aresu wichrem podżegana fala Coraz się szumniej przewala! Zwróć ku nam lice, Zeusie, ty ojcze wszechświata, Pospiesz z ratunkiem dziedzinie Kadmowej Pod swoją tarczę ją weź! Wojsko Argiwów mury już oplata, Przestrach w krąg sieją zbroice, Tętnią podkowy, A w pyskach koni Żelazne wędzidło już dzwoni Na krwawą rzeź! Ku siedmiu bramom w siedmiu wodze idą. A każdy gotowy, Ufnie wstrząsając swą dzidą, Jak mu przykazał los, Śmiertelny zadać nam cios!

*

RESZTA TEKSTU DOSTĘPNA W PEŁNEJ WERSJI.