Rozdział 1: Narodziny cienia
Nie pamiętam dokładnie, kiedy to wszystko się zaczęło. Być może wtedy, gdy w wieku dwunastu lat po raz pierwszy usiadłem przed komputerem mojego ojca. Był stary, wolny i co chwilę się zawieszał, ale dawał mi coś, czego brakowało mi w prawdziwym życiu - ucieczkę.
Mieszkałem w małym miasteczku, gdzie każdy znał każdego. Nie lubiłem tej bliskości, tego, że sąsiadka spod trójki wiedziała, co miałem na obiad, zanim jeszcze zdążyłem włożyć widelec do ust. W szkole byłem raczej tym cichym chłopakiem, który siadał w ostatniej ławce i unikał kontaktu wzrokowego z nauczycielami. Nie miałem wielu przyjaciół. Właściwie, to nie miałem żadnych.
Pierwszy raz zalogowałem się na forum internetowe, gdy miałem trzynaście lat. Był to czat o grach komputerowych - miejsce, gdzie nikt nie pytał, kim jesteś, skąd pochodzisz ani dlaczego w ogóle się tu znalazłeś. Tam liczyły się tylko twoje słowa.
Z początku byłem nieśmiały. Wrzucałem komentarze o grach, zadawałem pytania, starałem się być miły. Ale szybko zauważyłem coś dziwnego. Gdy ktoś na forum pisał coś kontrowersyjnego albo prowokował innych, ludzie zaczynali reagować. Emocje kipiały, posty sypały się jak z rękawa. Wtedy po raz pierwszy poczułem to znajome ukłucie. Ciekawość.
To było proste. Wystarczyło rzucić jakieś głupie stwierdzenie - "ta gra to śmieć" albo "wszyscy gracze na konsolach to idioci" - i nagle miałem dziesiątki odpowiedzi. Ludzie zaczynali kłótnie, cytowali mnie, przekonywali, że się mylę. Nie liczyło się, czy miałem rację. Liczyło się to, że ktoś mnie zauważył.
Nie pamiętam pierwszego razu, gdy świadomie trollowałem. To była jakaś bzdura, coś, co teraz wydaje się banalne - pewnie żart o kiepskiej grafice w grze albo obraźliwa uwaga wobec innego użytkownika. Ale pamiętam, jak się wtedy czułem. Czułem moc.
Z czasem zacząłem eksperymentować. Przenosiłem się na różne fora, zmieniałem pseudonimy, kreowałem różne persony. Raz byłem agresywnym graczem, który nie toleruje innego zdania, raz miłym chłopakiem, który "przypadkiem" wywołuje kłótnie. Im częściej to robiłem, tym bardziej czułem, że kontroluję otoczenie.
W prawdziwym życiu wciąż byłem nikim - szarym nastolatkiem, którego nikt nie zauważał. Ale w internecie stawałem się kimś. Nie znałem jeszcze wtedy słowa "troll", ale wiedziałem, że uwielbiam prowokować. Uwielbiałem oglądać, jak inni ludzie tracą nad sobą panowanie, jak moje słowa wstrząsają ich światem.
Pewnego dnia, kiedy wróciłem ze szkoły, otworzyłem forum i zobaczyłem dziesiątki nowych powiadomień. Wszyscy komentowali jeden mój post. Jeden z użytkowników napisał: "Ten gość to troll, nie karmcie go!". Uśmiechnąłem się. Wtedy zrozumiałem, że właśnie tym chcę być.
Tego dnia narodził się cień.