WSTĘP
W drugim dniu uczty wydanej przez Agatona grupka ateńskich
intelektualistów, popijając wino i smakując podawane dania, oddaje się
rozmowie o Erosie, pomocniku Afrodyty, bogu miłości. Tak zaczyna się
Uczta - dialog o miłości Platona, najbardziej chyba znany traktat o umiłowaniu rozkoszy. Zebrani mężczyźni dyskutują o różnych obrazach
miłości, piękna i pożądania, czasem żartując, a czasem uderzając w bardziej poważne tony. Co jest istotą miłości, jakimi prawami rządzi się
pożądanie, skąd się bierze fascynacja czyimś ciałem, czym różni się
miłość od namiętności, dokąd prowadzą nas uczucia - ten traktat jest
najpiękniejszym chyba przykładem, że biesiada może się zamienić w seksualną ucztę.
Droga do łóżka wiedzie przez żołądek. To zasada, którą odkryliśmy setki,
jeżeli nie tysiące lat temu. Świat kulinariów jest spleciony z życiem
erotycznym w sposób bezsprzeczny - to, co trafia na nasze talerze,
potrafi zarówno wzniecić pożądanie, jak i je zgasić. Od tego, co jemy,
zależy nasza kondycja, a więc też i ochota (lub jej brak) na łóżkowe
igraszki. I choć dieta nie jest jedynym czynnikiem decydującym o jakości
życia seksualnego, może w znaczący sposób wpłynąć na satysfakcję i poziom doznań.
Kochankowie od wieków wykorzystywali w celach erotycznych przeróżne
mikstury, zioła, substancje i potrawy. Wiedza o ich działaniu była
przekazywana z pokolenia na pokolenie, a lista afrodyzjaków
ukształtowała się na długo, zanim ich ewentualną skuteczność mogła
potwierdzić nauka. W przypadku jedzenia nie zawsze zresztą chodzi o zawarte w nim substancje - czasem skuteczne okazuje się już samo
pobudzenie zmysłów. Kształt i kolor owoców, zapach potrawy, sok
spływający po skórze, intensywność lub przeciwnie - niezwykła
delikatność smaku, sam akt jedzenia: dzielenie potrawy, trzymanie jej w palcach, wsuwanie do ust, wzajemne karmienie się, potrafią rozpalić
pożądanie. Gotowanie i jedzenie to przecież, tak jak i seks, świat
opierający się na doznaniach.
Nie bez powodu najsławniejsi kochankowie nie stronili od kulinarnych
uciech. Casanova - autor słynnych pamiętników - lubił w ciągu dnia zjeść
pięćdziesiąt ostryg, nie szczędził sobie też omletów z kilkunastu jaj,
które popijał czekoladą. Nie musiał przy tym wiedzieć, że ostrygi
zawierają cynk wspomagający produkcję testosteronu i progesteronu, a czekolada zwiększa wydzielanie serotoniny i adrenaliny dodających sił,
usuwających zmęczenie i poprawiających nastrój. Zdobywca niewieścich
serc korzystał z wiedzy gromadzonej przez pokolenia, podpartej własnym
doświadczeniem i obserwacjami.
Madame de Pompadur, metresa Ludwika XV, kierując się podobnymi
spostrzeżeniami, serwowała królowi desery zawierające wanilię i czekoladę, a chcąc przełamać dyktat wykwintnej dworskiej kuchni,
podawała mu sok z marchwi (nie wiedząc przy tym zapewne, że zawarte w niej witaminy B łagodzą stres, a potas wspomaga serce i układ krążenia,
tak istotny przecież w osiąganiu erekcji). Kolejna kochanka króla -
Madame du Barry - karmiła go omletami z imbirem (białko wpływa na
działanie hormonów, w tym testosteronu, imbir poprawia ukrwienie
narządów). Dieta musiała być skuteczna, skoro władca mawiał, że w towarzystwie kochanki zapomina o swoim wieku - zbliżającej się
sześćdziesiątce.
O obecność afrodyzjaków na stołach kochanków - Juliusza Cezara i Marka
Antoniusza - dbała także Kleopatra. Serwowała między innymi pasztet z języków flamingów oraz małe węgorze, które kazała łowić nocą przy
świetle aleksandryjskiej latarni morskiej - jednego z cudów świata.
Wybierała więc nie tylko dania mające moc rozpalania żądz, ale wierzyła
też, że sposób zdobycia oraz przygotowania posiłku mają równie duże
znaczenie w rozbudzaniu zmysłów. Królowa raczyła też wielbicieli
miłosnym eliksirem z suszonych liści akacji i tarniny z dodatkiem miodu.
W Polsce właściwości afrodyzujące od wieków przypisywano lubczykowi
ogrodowemu. Podany ukochanej osobie miał sprzyjać rozbudzeniu miłosnych
uczuć i wigorowi, a przypięty do sukni weselnej zapewnić parze młodej
pomyślność - także tę erotyczną. Słowianie wierzyli też w działanie
nasięźrzału, mającego gwarantować miłosne zainteresowanie mężczyzny
kobietą. Aby roślina zadziałała, trzeba się było jednak wybrać po nią o północy, idąc tyłem i to w dodatku nago. W trakcie zrywania wypowiadało
się magiczną formułę: Nasięźrzale, rwę cię śmiele pięcią palcy, szóstą
dłonią, niech się za mną chłopcy gonią.
Splot świata erotyki i kuchni nie uszedł uwagi artystów, pisarzy i filmowców. Pokarmy, dania, ich gotowanie i przede wszystkim spożywanie
to preludium do scen miłosnych w nieskończonej ilości kinowych obrazów.
Niemal zawsze zanim filmowa para trafi do łóżka, je kolację. Reżyserzy
kochają to połączenie, bo kulinaria - podobnie jak seks - doskonale
prezentują się na ekranie. I tak, w Przepiórkach w płatkach róży
pojawia się tort weselny o magicznych właściwościach - każdy, kto go
skosztuje, zaczyna tęsknić za utraconą miłością. Tytułowe przepiórki
(podane w różach), przemieniają stół w miejsce rozkoszy. W Czekoladzie
sceny przygotowywania pralinek aż kipią od zmysłowości i erotyzmu, a w Uczcie Babette wykwintna kolacja przyrządzona przez główną bohaterkę
staje się katalizatorem ukrytych pragnień i kulinarnych doznań, od
których już bardzo blisko do ekstazy seksualnej. W Wielkim żarciu
bohaterowie postanawiają popełnić samobójstwo przez przejedzenie, ale w ich dekadencki pomysł szybko wkrada się erotyka - zapraszają do
towarzystwa kobiety, a kulinarne dogadzanie sobie zamienia się w orgię.
W najnowszej odsłonie połączenie seksu i kulinariów przybrało postać
tzw. foodpornu. Okreś-lany w ten sposób trend wykonywania zmysłowych
fotografii jedzenia jednoznacznie kojarzy się z seksualnością. Terminu
po raz pierwszy użyła w 1984 roku krytyczka feministyczna Rosalinda
Coward, doszukując się w podawaniu w atrakcyjny sposób jedzenia aktu
poddaństwa i nazywając go pornografią żywności. Określenie stało się
jednak popularne dużo później, wraz z pojawieniem się Instagrama i innych serwisów społecznościowych. Rozkosz płynąca z oglądania zdjęć
żywności stała się niemal równa z przyjemnością płynącą z jej
konsumowania, ale też bardzo bliska uniesień fizycznych. Chrupiące
wafle, lśniące owoce, jędrne kluski muśnięte oliwą lub gorącym masłem,
gęste kapiące dresingi... Wszystkie te obrazy, przedstawione w perwersyjnych zbliżeniach, epatujące szczegółami i krągłymi liniami,
działają na zmysły w podobny sposób jak obrazy erotyczne. Foodporn
jest obecnie jednym z popularniejszych hasztagów, co być może jest
znakiem, że kulinaria stały się nowym seksem, a foodgasm ma w sobie
coś z najbardziej intensywnych orgazmów.
Nie od dziś sugeruje się, że stosunek do jedzenia oraz sposób, w jaki
konsumujemy dania, jest powiązany z naszą seksualnością. Być może to
zbyt daleko idące założenie, ale czy miłośnicy fast foodu nie są też
miłośnikami pośpiesznej i prostej sztuki miłosnej, a wielbiciele
wyrafinowanych smaków amatorami wysublimowanych uciech erotycznych? Czy
liczy się dla nas ilość, czy jakość; czy jesteśmy koneserami, czy raczej
korzystamy z każdej okazji do zapewnienia sobie przyjemności;
rozkoszujemy się, czy pospiesznie pędzimy do zaspokojenia? Te pytania
mogą dotyczyć na równi kuchni, jak i seksu. Być może więc wystarczy
spojrzeć, jak i co ktoś je, by dowiedzieć się, jakim jest kochankiem.
Co więc należy jeść, by być wspaniałym kochankiem lub kochanką? Temu
przyjrzymy się na następnych stronach tej książki.
Nawyki żywieniowe a seks
NAWYKI ŻYWIENIOWE A SEKS
W dzisiejszym, przesyconym erotyką świecie, zadziwiająco często na seks
nie mamy w ogóle ochoty. Zaburzenia seksualne dotyczą milionów mężczyzn
i kobiet na całym świecie, zarówno starszych, jak i młodych. Skąd się
biorą łóżkowe problemy?
Nasze libido zależy od wielu czynników. Apetyt na seks jest jak czuły
barometr - wpływają na niego niemal wszystkie aspekty codziennego życia,
nawet te, które z pozoru niewiele mają wspólnego z erotyką.
ZABÓJCY POŻĄDANIA
Głównym zabójcą libido jest stres - stąd zapewne powszechność problemów
seksualnych, stres stał się bowiem nieodłączną częścią życia większości
z nas. Na pożycie seksualne nie wpływają też dobrze nierealistyczne
(czyli zazwyczaj zbyt wysokie) wymagania względem siebie i otoczenia,
permanentna frustracja i, co oczywiste, wszelkiego rodzaju konflikty w związku oraz brak zaufania do partnera. Generalnie, im bardziej jesteśmy
z życia niezadowoleni i im bardziej zestresowani, tym mniejszą
satysfakcję czerpiemy z seksu. Czynnikami blokującymi libido mogą też
być negatywne nastawienie do seksualności (to często efekt pruderyjnego
wychowania i wpływu kultury) oraz brak edukacji seksualnej.
Seksualności nie sprzyjają zaburzenia i choroby, niektóre leki oraz
słaba kondycja fizyczna. Sprawność fizyczna jest jednym ze
skuteczniejszych afrodyzjaków, bezpośrednio wpływa bowiem na życie
seksualne. Badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego
obserwowali 78 mężczyzn prowadzących siedzący tryb życia. Okazało się,
że po 9-miesięcznym uprawianiu ćwiczeń fizycznych ich sprawność
seksualna zdecydowanie się poprawiła, częstotliwość stosunków wzrosła o 30%, liczba orgazmów - o 26%, a masturbacji o 50%. Ćwiczenia wzmacniają
też pewność siebie. A im lepiej siebie oceniamy, tym częściej jesteśmy
zadowoleni z seksu.
Źródłem mało satysfakcjonującego życia erotycznego jest też często nuda.
Dotyczy to szczególnie związków o dłuższym stażu. Monotonia,
schematyczność i powtarzalność w łóżku sprawiają, że perspektywa seksu
przestaje być podniecająca. Twórcze podejście do tej dziedziny życia,
podjęcie pewnego rodzaju wysiłku oraz zadbanie o jakość a nie ilość jest
zazwyczaj najlepszym sposobem na przełamanie impasu. Badania pokazują
bowiem, że paradoksalnie, poziom pożądania rośnie wraz z jego
zaspokojeniem. Im większą satysfakcję czerpiemy z seksu, tym większą
mamy na niego ochotę. Im więcej stosunków odbędziemy, tym
intensywniejszy będziemy przeżywać orgazm (pod warunkiem, że nie są to
mechaniczne stosunki prowadzące jedynie do szybkiego rozładowania
napięcia).
Jednym z głównych czynników wpływających na sprawność seksualną jest
jednak dieta. Wpływa ona w bezpośredni sposób na jakość życia
erotycznego. Można więc śmiało powiedzieć, że mamy taki seks, jaką
dietę.
Z jednej strony wiele składników codziennego jadłospisu korzystnie
wpływa na aktywność seksualną, z drugiej objadanie się, nadwaga czy
otyłość powodują mnóstwo problemów seksualnych i bezpośrednio
odpowiadają za pojawienie się dysfunkcji. U otyłych mężczyzna spada
poziom testosteronu, a zwiększa się stężenie żeńskich hormonów
płciowych, estrogenów, które produkowane są właśnie w tkance
tłuszczowej. Dodatkowo osoby takie są bardziej narażone na ryzyko
miażdżycy. Zmiany w naczyniach krwionośnych utrudniają przepływ krwi do
ciał jamistych, co prawie zawsze objawia się zaburzeniami erekcji.
Równie negatywne działanie na strefę erotyki ma też cukrzyca, której
pojawienie się często związane jest z nadmierną wagą ciała. Choroba ta
niszczy naczynia krwionośne (problemy z erekcją) i włókna nerwowe
(zaburzenia w przekazywaniu bodźców seksualnych do narządów płciowych).
Osoby z dużą nadwagą - dotyczy to obu płci - podczas seksu stają też
przed całym szeregiem wyzwań czysto mechanicznych. Proporcje ciała,
ciężar, obciążenie stawów i kręgosłupa, ograniczona ruchomość sprawiają,
że odbycie stosunku okazuje się problemem.
Równocześnie jednak udanemu życiu seksualnemu nie sprzyja niedożywienie.
Ostrożnie trzeba więc podchodzić do wszelkiego rodzaju długotrwałych
głodówek - pomijając ich wpływ na inne aspekty zdrowia - zazwyczaj
prowadzą one do zmniejszenia libido.
Do czynników ryzyka dysfunkcji seksualnych zaliczamy:
- podwyższony cholesterol całkowity oraz trójglicerydy (miażdżyca)
- nieprawidłowe ciśnienie tętnicze krwi (nadciśnienie)
- wysokie stężenie glukozy we krwi na czczo (cukrzyca współwystępuje z dysfunkcjami w zakresie erekcji członka, zaburzeniami czucia w pochwie)
- wysokie BMI (męska otyłość brzuszna wiąże się z obniżonym stężeniem
testosteronu i wzrostem żeńskich hormonów płciowych)
Zaburzenia funkcji seksualnych zbiegają się z epidemią nadwagi i otyłości, chorób układu sercowo-naczyniowego oraz cukrzycy. Problemy te
dotyczą obu płci, choć jak pokazują badania Zbigniewa Lew-Starowicza, na
dysfunkcje seksualne skarży się w Polsce ok. 30% mężczyzn i ponad 50%
kobiet. Zanim sięgniemy po leki i bardziej zaawansowane terapie,
przyjrzyjmy się więc swojemu trybowi życia. W promocji zdrowia
seksualnego kładzie się dziś nacisk na zmianę stylu codziennego
funkcjonowania oraz na modyfikację sposobu odżywiania. Zbilansowana
dieta - bogata w warzywa, owoce, orzechy, nasiona, produkty z pełnego
ziarna, ryby czy tłoczoną na zimno oliwę - jest nie tylko warunkiem
zdrowego i długiego życia, ale także sprzyja satysfakcji seksualnej.
Podstawowe zalecenia mówią o tym, by:
- unikać ciężkostrawnego i tłustego mięsa, tłuszczy zwierzęcych, serów
żółtych - wysokie stężenie tłuszczu w organizmie prowadzi m.in. do
słabszego ukrwienienia narządów płciowych;
- ograniczać białe pieczywo i produkty z mąki (450-650) - węglowodany
proste sprzyjają pojawieniu się nadwagi i otyłości;
- maksymalnie zredukować słodycze i cukier - główni sprawcy nadwagi i cukrzycy;
- zrezygnować z wysoko przetworzonej żywności - jest w niej mnóstwo
konserwantów i substancji dodatkowych, które wpływają niekorzystnie na
zdrowie.
Typy diety a seks
TYPY DIETY A SEKS
Dobrze dobrana dieta powinna spełniać indywidualne potrzeby organizmu.
Przy jej układaniu należy więc wziąć pod uwagę zarówno płeć, jak i wiek,
poziom aktywności fizycznej i ewentualne problemy zdrowotne danej osoby.
Pamiętając o tym, możemy jednak wyróżnić kilka podstawowych typów diet i ocenić ich negatywny lub pozytywny wpływ na zdrowie.
DIETA ZACHODNIA
Typowa dieta zachodnia spędza sen z powiek
lekarzom i dietetykom. Obfitość smażonych potraw, tłuszczy zwierzęcych,
słonych przekąsek, jajek i mięsa, przy równoczesnym niewielkim udziale
warzyw, owoców, ryb i składników pełnoziarnistych sprawia, że dietę tę
trudno nazwać zdrową. W opublikowanym w piśmie Circulation (2008)
artykule naukowcy dopatrują się źródła blisko 30% wszystkich przypadków
zawałów serca właśnie w diecie zachodniej. Stosowanie jej jest groźne
dla zdrowia i z pewnością nie sprzyja harcom w łóżku.
DIETA ŚRÓDZIEMNOMORSKA
Uchodzi za jedną z najzdrowszych na świecie. Stosowanie się do niej
zmniejsza ryzyko śmiertelności, wpływa na zredukowanie chorób
sercowo-naczyniowych, choroby wieńcowej serca, zawału mięśnia sercowego,
ogólnej zachorowalności na raka, chorób neurogeneracyjnych i cukrzycy. W tradycyjnym jadłospisie śródziemnomorskim dominują produkty roślinne,
owoce i warzywa (w tym duża ilość warzyw strączkowych), orzechy oraz
niewielkie ilości chudego mięsa. Mieszkańcy krajów basenu Morza
Śródziemnego jedzą stosunkowo mało produktów mlecznych, białej mąki,
cukru i soli.
Przestrzeganie diety śródziemnomorskiej sprzyja zachowaniu prawidłowej
masy ciała, a jak wiemy, waga może mieć bezpośredni wpływ na kondycję
seksualną. U mężczyzn stosujących tę dietę rozpoznaje się mniej zaburzeń
erekcji i, w dłuższej perspektywie, poprawę jej jakości.
DIETA WEGETARIAŃSKA
Podstawową korzyścią z rezygnacji z jedzenia mięsa (szczególnie
czerwonego) jest zmniejszenie w organizmie poziomu tłuszczów nasyconych
i cholesterolu. W efekcie u wegetarian notuje się niższą śmiertelność z powodu choroby niedokrwiennej serca i mniejszą ogólną częstość
występowania raka niż u nie-wegetarian. Brak mięsa w diecie może jednak
prowadzić do niedoborów białek i witamin (wapnia, witamin z grupy B,
żelaza, kwasów tłuszczowych omega-3), dlatego stosując dietę
wegetariańską, trzeba zadbać o dodatkowe źródło tych składników.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki