Wiosenna aura zwiastowała zmiany nie tylko w przyrodzie. Zbiegła się w czasie z reorganizacją pracy wydziału kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. Jego naczelnikiem był inspektor Karol Piotrowski. Poczciwy, doświadczony gliniarz o spokojnym usposobieniu i intuicji, która w ostatnim czasie zbyt często upominała się o uwagę. Piotrowski nie mógł pozbyć się uwierającego poczucia, że wśród jego ludzi jest ktoś o nieczystych intencjach i sumieniu. Krótko mówiąc: czuł, że mają kreta.
Inspektor siedział przy swoim biurku, a wpadające przez uchylone okno powietrze poruszało papierami. Miał przed sobą podkomisarz Zoję Sterlak. Rozparta na krześle, podejrzliwie przyglądała się przełożonemu.
Zoja szanowała Piotrowskiego i uważała za dobrego człowieka i jeszcze lepszego szefa, ale wyczuła w ich rozmowie nieszczerość. Fałszywie brzmiący ton.
Wiedziała, że inspektor Piotrowski musi uzupełnić braki kadrowe. Już od kilku tygodni plotkowano, że upatrzył sobie kogoś z miejskiej i że chce go ściągnąć. Sterlak domyślała się, że to jej przypadnie rola partnerki "nowego", i nie była tym zachwycona.
Jak tu wyobrazić sobie pracę z kimś innym niż komisarz Mariusz Kardas! Dotychczasowy partner Zoi przebywał jednak na zwolnieniu i wiele wskazywało na to, że jeszcze długo na nim pozostanie.
Tymczasem naczelnik Piotrowski wykładał karty na stół. Gość, który miał przyjść do nich jeszcze w tym tygodniu, nazywa się Jakub Karski i jest w stopniu nadkomisarza. Ponad dziesięć lat starszy od Zoi i dwa razy od niej większy, co Piotrowski udokumentował zdjęciami.
Zoja milczała i tylko wzruszyła ramionami.
Czy spodziewała się kogoś takiego? Może tak, może nie. Sama nie potrafiła powiedzieć. Policjant, który patrzył na nią ze zdjęcia, na pewno swoim wyglądem budził respekt. Potężna klatka piersiowa i szerokie ramiona świadczyły, że nie opuszczał zajęć na siłce. Twarz, na której rysowały się pojedyncze zmarszczki i niedoskonałości, pokrywał kilkudniowy, ciemny zarost. Facet mógł i zapewne podobał się kobietom, ale w wypadku Zoi absolutnie się nie wpisywał w jej preferencje.
- Skąd pomysł, żeby on był tym wybrańcem? - Zoja spojrzała hardo na Piotrowskiego.
- Doświadczenie. - Piotrowski wskazał palcem na leżącą na biurku teczkę. Były w niej protokoły i rekomendacja z poprzedniej jednostki. - Kojarzysz komisarza Łuczaka z naszej wywiadowczej? Charakterystyczna długa, wyraźna blizna na głowie i części twarzy. - Zamachał ręką nad swoim czołem.
- Kojarzę, ale nie znam - przytaknęła Zoja. - Co z nim?
- Działał pod przykrywką w grupie niejakiego Witolda Dalesa.
- Witold Dales! - Zoja zagwizdała. - Gangster ze starej gwardii.
- I dobre czasy policji. Łuczak odegrał kluczową rolę w rozbiciu grupy Dalesa, a co ważniejsze, rozpracował jego powiązania z ważnym człowiekiem ze świata polityki.
- Okej. - Zoja pokiwała głową. - Co to ma wspólnego z nowym?
- Panowie Łuczak i Karski zderzyli się podczas kilku akcji. Nadkomisarz Łuczak uważa, że Szuwar, to znaczy nadkomisarz Jakub Karski... - odchrząknął - ...jest wart naszej uwagi. Zresztą wystarczy przeczytać jego dossier. Kawał dobrego gliniarza.
- Szuwar? Skąd taka ksywa? - rzuciła Zoja z zainteresowaniem.
- Nie pytaj. Nie znam go. - Piotrowski pociągnął nosem, przeklinając alergię.
Tak naprawdę jej nie miał. W pewnym sensie podobnie było z kulisami mającego nastąpić transferu. Wyglądały inaczej, niż naczelnik przedstawił to Zoi.
Piotrowski znał swoją podwładną na wylot. Zdawał sobie sprawę, że musi ją przygotować na zmianę. A zmiana była niezbędna, dla dobra wszystkich. Piotrowski ufał Zoi. Wiedział, że jest skuteczna, zdeterminowana i dobra w tym, co robi. Problem polegał na tym, że on, jako jej szef, miał do niej ojcowską słabość i nie potrafił jej niczego odmówić, a Sterlak była jak rozpuszczona nastolatka i bez skrupułów testowała granice jego cierpliwości. Ta sytuacja jednak coraz bardziej mu ciążyła. Piotrowski wciąż przymykał oko na arogancję, niesubordynację oraz cięty język Zoi.
A to, że szef jej pobłażał, nie wpływało korzystnie na morale reszty załogi. Nadto naczelnik nie raz, nie dwa się tłumaczył ze swoich decyzji i świecił oczami przed podwładnymi i przełożonymi. Ale jednocześnie argumentem przemawiającym za uprzywilejowaną pozycją Zojki był fakt, iż podkomisarz Sterlak miała na swoim koncie trudne, niebezpieczne i głośne medialnie sprawy. Radziła sobie z presją, stresem i była wytrwała. Razem z poprzednim partnerem, komisarzem Mariuszem Kardasem, pracowali niezwykle skutecznie, ale warunkiem koniecznym takiej efektywności była niezależność, którą Zoja ceniła w życiu najbardziej. Każda próba nacisku i zmuszania do jakiegoś działania przynosiła odwrotny efekt i była opłakana w skutkach. Zoja tymczasem doskonale zdawała sobie sprawę, że dzięki jej sukcesom pozycja Piotrowskiego jako szefa wydziału jest mocna, a kompetencje zespołu są wysoko oceniane...
Piotrowski nigdy nie przyznał tego głośno, ale imponowała mu niezależność finansowa Zojki. Sterlak dysponowała bowiem sporym majątkiem ojca. W jej wypadku nie było więc zagrożenia, że pokusi się na jakikolwiek czyn korupcyjny, bo nie musiała spłacać kredytów ani martwić się o przyszłość swoją lub bliskich. Własne zachcianki spełniała natychmiast i mogła sobie na to pozwolić.
I naczelnik, i jego podkomendna byli świadomi, że Sterlak nie pracuje w policji dla pieniędzy i że każdego dnia może po prostu odejść ze służby, gdy tylko zechce, bez dania racji. A Piotrowski zbyt bardzo Zoję cenił, by ryzykować jej utratę. Dlatego właśnie był skłonny pozwalać jej na wiele. Czasem na zbyt wiele.
Naczelnik wydziału kryminalnego pomyślał więc któregoś dnia, że przydałby się jakiś "zły glina", który utemperowałby niepokorną podwładną i wziął za to odpowiedzialność. A gdyby przesadził, bez ceregieli oddeleguje się go tam, skąd przyszedł. Piotrowski nie zasypiał gruszek w popiele, zrobił prywatny rekonesans i wyłowił nadkomisarza Jakuba Karskiego z grona potencjalnych kandydatów. Szuwar, jak się zdawało, był męską wersją Zojki.
Oczywiście ani Zoja Sterlak, ani Jakub Karski nie mieli zielonego pojęcia o planie Piotrowskiego. Naczelnik z kolei wiązał ze swym fortelem duże nadzieje.