Rozdział I Sprawy rodziny Dashwood
[ 1 ] Rodzina Dashwood od dawna osiadła w Norland Park w Sussex. Pan Henry Dashwood mieszkał ze swym jedynakiem, gdyż jego żona zmarła. Miała wielki majątek, a kiedy odeszła, w całości pozostawiła go synowi, jednak pod jednym warunkiem: pieniądze i dom przejdą na syna, gdy jej mąż również umrze. Po kilku latach pan Henry Dashwood ożenił się ponownie i miał trzy córki. Jego nowa żona nie posiadała żadnych pieniędzy, a on pojął, że po śmierci niewiele będzie mógł zostawić córkom. Elinor, Marianne i Margaret dostaną tylko tyle, ile pan Dashwood zdoła zaoszczędzić za życia, jako że nie mógł im dać nic z majątku pierwszej żony. Jednak pan Dashwood był wesołym człowiekiem i miał nadzieję żyć wiele lat, a żyjąc oszczędnie, zdoła zapewne zaoszczędzić dość pieniędzy, by jego trzy córki miały umiarkowane dochody. Miał również nadzieję, że najstarszy syn pomoże przyrodnim siostrom, jeśli taka pomoc będzie potrzebna.
[ 2 ] Kiedy jego najstarsza córka miała zaledwie dziewiętnaście lat, pan Henry Dashwood nagle zachorował i zmarł po dwóch miesiącach, zostawiając wdowie i córkom zaledwie dziesięć tysięcy funtów. Gdy tylko zdano sobie sprawę z niebezpieczeństwa, posłano po syna, a w ostatnich słowach pan Dashwood poprosił go, by pomógł macosze i siostrom.
[ 3 ] Syn, pan John Dashwood, nie był złym człowiekiem, chyba że fakt bycia osobą raczej egoistyczną i o raczej zimnym sercu uzna się za bycie złym. Prawdę mówiąc, gdyby poślubił milszą kobietę, sam byłby milszą osobą. Niestety, Fanny Ferrars, z którą się ożenił, była jeszcze bardziej ograniczona i samolubna od niego. W rezultacie w trakcie małżeństwa mąż, który bardzo ją kochał, stał się ogromną karykaturą własnej wcześniejszej osobowości.
[ 4 ] Kiedy jego ojciec umierał, pan John Dashwood obiecał uczynić "wszystko, co w jego mocy", by macocha i siostry żyły dostatnio. Po śmierci ojca musiał rozważyć, ile właściwie znaczy "wszystko". Początkowo uznał, że może dać tysiąc funtów każdej z nich.
[ 5 ] "Tak, z łatwością mógłbym dać tę sumę", pomyślał sobie.
[ 6 ] Jednak jego żona nie widziała tego w tym samym świetle. Zabranie trzech tysięcy funtów z majątku ich drogiego synka oznaczałoby niemal uczynienie go biedakiem! Jak może ograbić swoje dziecko z tak wielkiej sumy! A potem dać ją PRZYRODNIM siostrom!
[ 7 ] - To była ostatnia obietnica złożona ojcu, moja droga Fanny - odparł jej mąż. - Błagał mnie, bym po jego śmierci uczynił coś dla moich sióstr i ich matki.
[ 8 ] - Cóż, niech więc coś się dla nich zrobi, lecz niech tym czymś nie będą trzy tysiące funtów!
[ 9 ] - Nie chciałbym, żeby uważały mnie za sknerę, wiesz... - dodał pan Dashwood.
[ 10 ] - Nie sposób wiedzieć, czego mogą oczekiwać, lecz prawdziwą kwestią jest, na co cię stać! - stwierdziła żona. - Według mnie nie potrzebują więcej pieniędzy. Mogą wygodnie żyć z tymi dziesięcioma tysiącami funtów, jakie dostały w spadku.
[ 11 ] - To prawda! - poweselał pan Dashwood. - Może zatem lepiej będzie uczynić coś dla ich matki, póki żyje. Sto funtów rocznie sprawi, że będą bardzo dostatnio żyć.
[ 12 ] - Bez wątpienia - odparła żona - lecz jeśli pani Dashwood będzie żyć następne piętnaście lat, będziemy zrujnowani!
[ 13 ] - Piętnaście lat! Ależ moja droga Fanny! - wykrzyknął pan Dashwood z przerażeniem.
[ 14 ] - Cóż, doświadczenie podpowiada mi, iż ludzie zdają się żyć w nieskończoność, jeśli trzeba im płacić - odparła spokojnie pani Dashwood.
[ 15 ] - Może zatem - powiedział pan Dashwood po chwili zastanowienia - powinienem im pomagać od czasu do czasu, okazjonalnie, kiedy będzie nas na to stać.
[ 16 ] - Właśnie tak, mój drogi - powiedziała żona z zadowoleniem. - W istocie sądzę, że mogą żyć tak dostatnio przy własnych zasobach, że będą mogły znacznie bardziej pomagać tobie, niż tym im!
[ 17 ] Tak więc we dwoje doszli do wniosku, że jest całkowicie zbędne, jeśli nie wysoce niewłaściwe, uczynienie czegokolwiek dla panien Dashwood czy ich matki.
[ 18 ] Wkrótce po pogrzebie pana Henry'ego Dashwooda Fanny Dashwood przybyła do Norland Park ze swoją służbą i objęła go w posiadanie, sprowadzając wdowę po Henrym Dashwoodzie i jej córki do statusu swoich gości. Miała oczywiście prawo przyjechać, dom należał teraz do jej męża, lecz było to bardzo niegrzeczne zachowanie w stosunku do czterech pań, które nadal potrzebowały spokoju po śmieci drogiego męża i ojca.
[ 19 ] Wdowa po Henrym Dashwoodzie, która wszystko przeżywała ze zdwojoną siłą, czy była to radość, czy uraza, chciała opuścić Norland Park najszybciej, jak mogła. Natychmiast zaczęła szukać nowego domu dla siebie i córek, na tyle niedrogiego, by mogła sobie na niego pozwolić. Nie było to jednak łatwe zadanie, a tymczasem panie musiały pozostać w Norland Park i znosić Fanny Dashwood.
[ 20 ] Było to trochę łatwiejsze, kiedy przyjeżdżał w odwiedziny pan Edward Ferrars, brat Fanny. Edward był całkiem niepodobny do siostry. Był kulturalnym młodym mężczyzną, życzliwym i rozsądnym, chociaż niezbyt przystojnym. Wdowa Dashwood niebawem zauważyła, że okazuje on wielkie zainteresowanie jej najstarszej córce, Elinor, i że Elinor również zaczyna się w nim zakochiwać.
[ 21 ] - Za kilka miesięcy, moja droga Marianne - powiedziała do najmłodszej córki, która właśnie skończyła siedemnaście lat - Elinor będzie szczęśliwą żoną Edwarda Ferrarsa. [ 22 ] - Lecz ty nie wyglądasz na szczęśliwą, kochanie! - dodała, kiedy zobaczyła minę Marianne. - Nie uważasz go za dobrego kandydata?
[ 23 ] - Edward jest... - powiedziała Marianne z wahaniem - najmilszym człowiekiem na świecie... lecz brak mu ducha, jaki powinien posiadać młody mężczyzna. Nie jest wystarczająco pełen życia, nie tańczy ani nie śpiewa dobrze i beznadziejnie czyta poezję! [ 24 ] Ach, mamo! - wykrzyknęła po chwili. - Im więcej wiem o świecie, tym większą mam pewność, że nigdy nie znajdę mężczyzny, którego naprawdę pokocham! Tak wiele chcę!
[ 25 ] Tak silne były uczucia matki i córki, które były bardzo do siebie podobne w tym względzie, że ich szczęście i rozpacz nie znały granic. Jednakże Elinor nie podzielała tej cechy. Śmierć ojca i nieżyczliwość szwagierki bardzo ją unieszczęśliwiły, potrafiła jednak znieść to i starała się znaleźć dobrą stronę w każdej sytuacji. Nie potrafiła z kolei ze zbytnim entuzjazmem podchodzić do perspektywy poślubienia Edwarda Ferrarsa. Chociaż dostrzegała jego uczucia do niej, nie wiedziała, czy to miłość czy przyjaźń. Poza tym zdawała sobie sprawę, iż należy wziąć pod uwagę inne sprawy i ludzi. Fanny oraz matka Fanny, pani Ferrars, nie byłyby zadowolone, widząc, że jej najstarszy syn i brat żeni się z kobietą bez majątku.
[ 26 ] I miała rację. Gdy tylko Fanny Dashwood zauważyła zainteresowanie, jakie brat okazuje najstarszej pannie Dashwood, stała się jeszcze bardziej nieuprzejma względem gości. Pewnego poranka całkiem wprost wspomniała o tym, że jej brat będzie chroniony przed wszelkimi młodymi dziewczętami, które będą próbowały wyjść za niego za mąż. Wdowa Dashwood nie mogła tego dłużej znieść i odparła, że ona i jej córki wyprowadzają się z Norland Park następnego dnia, a tego samego dnia otrzymała list, który to umożliwiał.